Otrzymane komantarze

Do wpisu: Na koniec roku (1) o morzu …
Data Autor
seafarer
@ Jabe - 'rozważyć wariant, w którym te podatki byłyby choćby częściowo zniesione' Można taki wariant rozważyć. Tylko proszę podać sposób jak to zrobić aby te podatki zniosły państwa wygodnych bander ! Cały czas argumentuje pan, uciekając od realiów. Natomiast przedstawia pan jakiś wyimaginowany, dogmatyczny model liberalnej gospodarki, który NIGDZIE na świecie nie funkcjonuje.  
Jabe
Nie musiałby Pan dzielić wypowiedzi, gdyby się Pan streszczał i nie pisał w kółko tego samego. Postuluje Pan, żeby armatorom dopłacać do interesu, by ich było stać na płacenie podatku tonażowego, opłat rejestrowych, opłat inspekcyjnych, które idą do budżetu państwa. Jestem zaskoczony, że nie przyszło Panu do głowy, żeby rozważyć wariant, w którym te podatki byłyby choćby częściowo zniesione. Dopłacanie do ubezpieczeń wygląda na rozwiązywanie problemu daleko od miejsca, w którym wystąpił. Nie chcę się zagłębiać w różne warianty z tym związane, bo uważam, że to Pańska powinność, jako osoby bliskiej konkretom. Moim zamiarem zaś jest uświadomienie Panu, że tak naprawdę wskrzeszanie gospodarki morskiej nie jest powodowane względami ekonomicznymi.
wielkopolskizdzichu
Czy A.P. Møller-Mærsk A/S jest tanią banderą? Czy pochodzi z jakiegoś ogromnego kraju? Czy jest narodowym przewoźnikiem czy prywatnym biznesem w którym Dania ma udziały? i dlaczego tak a nie inaczej? A może dlatego że rzeczywiście kapitał ma narodowość,  ale nie przynależność partyjną, czyli odwrotnie niż w Polsce gdzie każda zmiana władzy wiąże się z rabunkową gospodarką, głownie personalną, pod pozorem "dobrej zmiany" i to w każdym przejawie życia społecznego, w armii, w mediach, w spółkach, sadownictwie etc. I oczywiście zawsze wytłumaczeniem jest walka z agenturą.
seafarer
@ Jabe Jest jeszcze trzecia możliwość. Nie robić nic. Czyli nie reagować na fakt, że majątek polskiego skarbu państwa, czy też polski majątek prywatny przynosi korzyści budżetom innych państw. I tak robiło polskie państwo przez dwadzieścia osiem lat. Państwo jednak, to również rodzaj gospodarowania (takie są realia, czy to nam się podoba czy też nie). A czy to dobry gospodarz, który pozwala na to, aby jego majątek przynosił korzyść innym a nie jemu? Uwaga: Musiałem swoje uwagi rozbić na dwie części, bo przekroczyły limit znaków :)  
seafarer
@ Jabe - 'Jeśli zakładamy, że na żegludze będziemy zarabiać, to znaczy, że będzie ją stać na płacenie tych składek' Przytoczyłem to zdanie, bo to chyba istota naszego sporu. A właściwie nieporozumienia, gdyż w tej sprawie mamy takie samo zdanie. Jest sprawą oczywistą, że żegluga jest po to, aby zarabiać (a więc armatora powinno stać na płacenie składek). Podobno Adam Smith kiedyś zapytał. 'Po co piekarz piecze chleb? Czy po to, aby inni mieli co jeść?' I odpowiedział. 'Nie piekarz piecze chleb po to, aby utrzymać swoją rodzinę. Jeżeli z pieczenia chleba tego się nie da, to będzie robił co innego. I wcale nie będzie się martwił tym, że ludzie nie będą mieli co jeść' (być może trochę ubarwiłem to co powiedział A.Smith ale taki był sens jego wypowiedzi w tej sprawie).  I że tak jest jak mówił A.Smith, chyba obydwaj co do tego się zgodzimy. A teraz wróćmy do żeglugi i armatorów. Armatorzy zarabiają na stawkach frachtowych (opłatach za przewóz ładunków). Natomiast każdy załadowca (właściciel ładunku) chce przewieźć swój towar jak najtaniej. Armatorzy eksploatujący statki pod wygodnymi banderami, ze względu na to, że nie płacą składek na ubezpieczenia społeczne, mogą zaoferować niższe stawki frachtowe. Skutek jest oczywisty. Załadowcy (do przewozu swoich towarów) wybierają ich statki. Co, w tej sytuacji nasz armator, który według polskiego prawa MUSI płacić składki, może zrobić, żeby jednak dostać te ładunki? Również obniżyć stawki. Jaki jest efekt? Ze względu na niskie stawki nie stać go na płacenie składek (składek, których tamten, pod wygodnymi banderami nie płaci). Gdyby wszyscy funkcjonujący na rynku armatorzy MUSIELI płacić składki, stawki frachtowe byłyby na takim poziomie, żeby mogli je płacić i utrzymać rentowność. Ale reguły nie są jednakowe dla wszystkich. Jedni MUSZĄ płacić inni NIE MUSZĄ. Toteż aby nie zbankrutować, naszemu armatorowi pozostaje jedyne wyjście. Przenieść swoje statki pod wygodne bandery i też nie płacić składek. I wtedy ma szansę, że utrzyma się na rynku. Ale efekt dla państwa jest taki, że państwo traci korzyści z eksploatacji swojego majątku. Pisałem o tym w notce. Wpływy z tytułu podatku tonażowego, opłat rejestrowych, opłat inspekcyjnych idą do budżetu państwa wygodnej bandery. I nie ma tu znaczenia, czy są to armatorzy państwowi czy też prywatni. Jeżeli polski armator prywatny rejestruje swoje statki pod wygodną bandera, skutek jest identyczny jak w przypadku armatora państwowego. Wpływy o których wspomniałem idą do budżetu państwa wygodnej bandery a nie państwa polskiego. Zapytam więc znowu. Co może zrobić w tej sytuacji państwo. Pierwsza możliwość (teoretyczna). Zmienić prawo (żeby nie trzeba było płacić składek). Ale to jest niemożliwe, o czym już pisałem. Druga możliwość (realna). Refundować składki. I to jest możliwe. O czym już też pisałem. cdn.  
Jabe
Nie rozumiem, czemu Pan powtarza, co napisałem. Oczywiście problem się bierze stąd, że wyzysk państwa socjalnego usuwa z rynku międzynarodowego podmioty w nim zarejestrowane. Tubylcy są zmuszeni pracować jakieś sześć miesięcy w roku, by utrzymać ten niewydolny, rozrzutny bajzel. Mogą co najwyżej, wyjeżdżając, zdecydować się na wynarodowienie dzieci, tylko po to, by znaleźć się w mniej rozrzutnym i lepiej urządzonym miejscu. To im jeszcze wolno. ad 1. To nie zatrudniajmy polskich marynarzy. Po co niby to wszystko? Żeby ludzie tacy, jak Pan, mogli pływać po morzach i oceanach? W tym kraju kopalnie istnieją po to, żeby górnicy mieli gdzie ryzykować życiem, nie dla zarobku. Takie samobójcze myślenie panuje, nie od dziś. Dość! ad 2. Skomentowałem to. Pan się nie odniósł, tylko powtarza w kółko o wyrównywaniu szans. Wychodzi na to, że marynarzom szczury lądowe mają dopłacać, by ci mieli szansę na sławienie imienia polskiej bandery na morzach i oceanach. Czysty nonsens i niesprawiedliwość. Nie droczę się z Panem. Pojąć nie mogę, jak można takie ekonomiczne nonsensy głosić. Proszę zrozumieć: Jeśli zakładamy, że na żegludze będziemy zarabiać, to znaczy, że będzie ją stać na płacenie tych składek. W przeciwnym wypadku będziemy stratni. Stratni będą ci, którzy za tych marynarzy będą płacić, bo na ich ubezpieczenia dochodu firmy nie starczy.
Anonymous
"Przez dwadzieścia osiem lat dominowało zauroczenie niewidzialną ręką wolnego rynku, o której już wspominałem." Wspomniał Pan o unijnej agenturze, która wykończyła polskie stocznie. UE z wolnym rynkiem nie ma nic wspólnego, a prawo unijne nie ma nic wspólnego z prawem. Dlaczego nie byłoby dobrze mieć taniej bandery na kawałku terenu kupionym na ten cel poza UE? Można tam zarejestrować statki, a nawet sta...żystów, zwanych z unijna rezydentami. Ruscy mogliby sobie przy okazji zacieśnić stosunki za kawałek mierzei. Czekają na szansę?  
seafarer
@ Jabe Istota różnicy pomiędzy właścicielem warzywniaka i armatorem jest taka. że 'warzywniak' konkuruje z innym 'warzywniakami' wg regulacji (socjalnych) jednakowych i ustanowionych przez państwo dla wszystkich 'warzywniaków' (w naszym przypadku polskie państwo). Natomiast polski armator, eksploatujący statki pod polską banderą, musi konkurować wg regulacji (socjalnych) ustanowionych przez polskie państwo, z armatorami, którzy eksploatują statki wg regulacji ustanowionych przez inne państwa (w tym przypadku państwa wygodnych bander). Jeżeli chodzi o 'warzywniaki' państwo polskie decyduje o wszystkich 'warzywniakach' (a dokładnie o warunkach w jakich wszystkie 'warzywniaki' funkcjonują). Natomiast w przypadku armatorów, polskie państwo nie ma żadnego wpływu jakie warunki (socjalne) ustanawiają państwa wygodnych bander. Żeby dać szansę konkurowania z armatorami wygodnych bander są dwie możliwości. Wariant 1 (teoretyczny). Zrównać warunki socjalne polskich marynarzy (pracujących na statkach pod polską banderą) do warunków jakie panują pod wygodnymi banderami. Ten sposób jest jednak niedopuszczalny, gdyż spowodowałoby to nierówność praw polskich obywateli (pod wygodnymi banderami zabezpieczenia socjalne są zdecydowanie gorsze a często nie ma ich wcale). Poza tym w Europie, jak już wspomniałem wcześniej obowiązują pewne standardy socjalne, które zostały wypracowane przez dziesiątki lat i są nie do odwrócenia. Poza tym, na obniżenie standardów socjalnych na statkach pod polską banderą nie zgodzi się Unia. Wariant 2 (realny). Refundować składkę ZUS (w części przypadającej na pracodawcę) armatorom. Taka pomoc publiczna, w celu wyrównania warunków konkurencji z państwami wygodnych bander (na które Unia też nie ma wpływu) jest przez Unię dopuszczalna (a nawet wskazana, bo nie ma innego sposobu, aby wyrównać warunki konkurowania). Ponadto refundacja składki ZUS dla armatorów nie powoduje nierówności konkurowania pomiędzy armatorem a ‘warzywniakiem’. Ponieważ oni ze sobą nie konkurują. Jeżeli chodzi o dodatkowe koszty pracy (z tytułu ubezpieczeń socjalnych) to ‘warzywniaki’ konkurują na krajowym rynku pracy a armatorzy na światowym rynku pracy. Na krajowym rynku te (dodatkowe) koszty są równe dla wszystkich a na światowym są różne. Prościej już wytłumaczyć się nie da. A poza tym, to mam wrażenie, że pan celowo się ‘droczy’ :), bo to wszystko nie jest przecież tak trudne do zrozumienia. A co do ‘kuli’ i socjalizmu. Tak funkcjonuje świat i tyle. Problemu by nie było, gdyby wprowadzić jednakowe zabezpieczenia socjalne na świecie. Albo niskie tak jak na Wyspach Bahama czy też w Liberii albo wysokie takie jak w państwach Unii. Ale przecież tego się nie da zrobić. Ani w pierwszy ani też w drugi sposób. A poza tym to byłoby nic innego jak właśnie socjalizm, którego pan przecież nie lubi. I ja też nie lubię :)  
Jabe
Jest kasa do wydania. Ku chwale ojczyzny. Darmowa. Niczyja. Wystarczy się podpiąć. Legalnie. A Pan mi tu o pilnowaniu uczciwości. Kto miałby to robić? Rządowy prokurator pilnowałby uczciwości kolegów z rządowego funduszu? Wg jakiego kryterium? Jest kasa do wydania. Legalnie.
Jabe
Jaki rozdęty socjal? Taki sam jak w przedsiębiorstwach lądowych. – Sam sobie Pan odpowiedział. Uważa Pan, że właściciel warzywniaka ma być obciążony, a armator – nie. Dlaczego? Ano dlatego, że prowadzący sklep konkuruje lokalnie, a armator – globalnie. O to Panu chodzi. Zatem szary obywatel ma płacić w cenach te obciążenia, bo nie ma od nich ucieczki. Na rynku globalnym, na którym prawda w oczy kole, tak się nie da. Wobec tego na koszt tego prywaciarza i jego klientów państwo niesie za armatorem kulę, którą samo mu do nogi przykuło. Czyli benefity armator i jego pracownicy mają mieć darmo, a tubylec ma płacić za nie i za aparat, który to obmyślił. Czemu to wszystko? Żeby był zarobek! No i będzie zarobek. Wystarczy w tym celu odpowiednio przedmiot hodowli i eksploatacji fiskalnie przydusić. Socjalizm bohatersko walczy z absurdami, które sam tworzy. Absurd rodzi absurd, piętrowo.
seafarer
@ Jabe - 'kupa nieuczciwych ...' Człowiek jak wychodzi na ulicę to może sobie np. złamać nogę. Czy to znaczy, że ma nie wychodzić z domu? Ps.: Obowiązkiem państwa (realnego a nie teoretycznego) jest zadbać aby nieuczciwości nie było. A przynajmniej było jej jak najmniej.
Wspomnień czar a czar pryska gdy zderzy sie z rzeczywistością ,Stocznie formalnie upadły po decyzjach politycznych Rakowskiego i popierdółek post komuszych ale i tak by upadły bo były podobne do kopalni .Przerost zatrudnienia ,oblazłe przez etatowych związkowców i nadzór partyjny na etatach stoczni ,całym garbem socjalnym od domów wczasowych począwszy.Liczył się dolar ze sprzedaży na zachód i nie ważne było ile on po przeliczeniu kosztował , brak kompletnie rzetelnego rozliczenia ze wschodnim bratem -brał wszystko płacąc śmieciowym rublem transferowym ,wtedy śmieciowym ale póżniej złotą żyłą dla komuchów co poszli w kapitalizm.
seafarer
@ Jabe Jaki rozdęty socjal? Taki sam jak w przedsiębiorstwach lądowych. Ponieważ państwa europejskie nakładają obowiązek ubezpieczeń społecznych (państwa wygodnych bander nie) więc obciążają swoich armatorów kosztami, których tamci nie mają. Dlatego potrzebna jest refundacja - żeby wyrównać warunki. A nie dopłacać do interesu. Dla państwa interes jest nadal opłacalny (tylko w składakach bilans jest zerowy - to co państwo weźmie to zwróci). Wpływy do budżetu są z innych źródeł, pisałem o tym w notce.
Jabuś ,kiciu ,poprzedni rząd co rok przedstawiał plany dla rozwoju Polski sięgające trzydzieści lat do przodu ,takie mieli wizje ale na co dzień to realizował z sukcesem jeden -okradać obywateli do czysta i zezwaląć innym na ten sam proceder tylko na większą skalę.
Rząd USA po "Wielkim Krachu"zainwestował setki miliardów dolarów w budowę sieci autostrad stanowych  i miedzy stanowych po to tylko aby prywatni przedsiębiorcy mogli się rozwijać. Przykładem niech będzie słynna międzystanowa Route 66,gdy ją wybudowano wzdłuż kipiało od od interesów,gdy stara się zużyła i nie warto było w nią inwestować wybudowano nową ale w pewnym oddaleniu od starej pozostawiając nazwę i co ,wzdłuż starej życie zamarło a odżyło wzdłuż nowej. PS.Zapomniałem się przywitać no więc priwet tow,czekisto!  
Jabe
Kupa nieuczciwych ludzi zbije majątek na restauracji gospodarki morskiej.
Jabe
Żegluga pod banderą państwa z rozdętym socjalem jest nieopłacalna, więc, żeby przynosiła zysk, trzeba do niej dopłacać. To jest absurd. Jeżeli jestem właścicielem jakiegoś majątku to w moim interesie leży aby ten majątek przynosił dochód mnie a nie innym. Dotyczy to również państwa. – Do przedsięwzięć dochodowych się nie dopłaca.
wielkopolskizdzichu
"Inwestorem przekopu w imieniu państwa będzie GUM" Kiedy opisywałem tą inwestycję jako bezsensowną z punktu widzenia interesu zarówno Elbląga jak i Trójmiasta to nikt nie chciał mnie rozumieć na czele z Panem. To to nic innego jak wstrzyknięcie gotówki w prywatne biznesy. Następny pomysł by obdzielić swoich ciężkimi publicznymi pieniędzmi to budowa centralnego lotniska. durnota do potęgi. Czyli powtórka z Magdeburga który posłużył rządowi Niemiec w ratowaniu tyłka niedochodowym rozdętym przedsiębiorstwom.
jazgdyni
Pozdrawiam Drogiego kolegę i życzę Dosiego Roku! Jeszcze pływając, też miałem piękne wizję i optymistyczne oceny. Lecz jak już nie pływam, to mogłem bliżej przyjrzeć się podejściu wszelkich władz do morza. I nie jest dobrze. Od góry: - minister Gróbarczyk, niestety przy wsparciu potężnego Joachima Brudzińskiego (obaj ze Szczecina) forsują na siłę rozwój zepołu portowo - stoczniowego Szczecin - Świnoujście. W pewnym sensie jest to politycznie uzasadnione, lecz nie kosztem Trójmiasta. - Gdańsk i morze to przekręt stulecia. Powód jest prosty - zlikwidowanie stoczni w mieście i wyrzucenie portu na morze, czyli tzw. projekt Port Centralny, to olbrzymie pieniądze dla urzędników i deweloperów. To czysta prywata, a nie dbanie o interesy kraju. Niszczą resztki stoczni Gdańskiej, gdzie z ukraińskim właścicielem ręka w rękę, co niesłychanie przykre idą ludzie Sprawiedliwości - poseł Śniadek, czy pan Guzikiewicz. Najgorsze, że patrzą, jak się dobrać do dzieła najwybitniejszego stoczniowca Polski, prezesa Sojki, czyli Stoczni Remontowa. Na menadżera portu mianuje się chłopaka bez wiedzy, który zarządzał ośrodkiem zdrowia. To nie jest tak, że takie są światowe tendencje, czyli wyrzucanie portów i stoczni dalej od miasta. Zbudowanie Europortu nie spowodowało zamknięcia doków i nabrzeży Rotterdamu. Byłem też w stoczni Red Hook, w centrum Nowego Jorku, dokładnie na przeciwko Manhattanu. Gdańsk już jest miastem deweloperów i nie bez powodu jego prezydent Adamowicz jest właścicielem szeregu apartamentów. - Planowany Port Centralny, to również cios wymierzony w Gdynię. Gdy minister Kwiatkowski budował Gdynię, to budował port, a potem miasto. Obecne władzę z prezydentem Szczurkiem od morza się odwracają podobnie jak Adamowicz (cicha zmowa?). Istotne nabrzeża byłego Dalmoru, jak i cały Basen Prezydencki to mają być luksusowe apartamenty i marina dla milionerów. A gdy zacznie się projekt tzw. Miedzytorza, to pozbawi się port zaplecza kolejowego. To będzie pełna marginalizacja gdyńskiego portu. - Inwestorem przekopu w imieniu państwa będzie GUM - Gdyński Urząd Morski, którego ludzie w bardzo podejrzany sposób utopili miliony złotych w nieudolną ochronę brzegów morskich. Wystarczy wymienić opaskę Westerplatte, czy humorystyczne progi zwalniające w Orłowie. Dla mnie to sprawy kryminalne. A GUM jest mocno wspierany przez szefową sejmowej komisji morskiej, poseł Dorotę Arciszewską - Mielewczyk. - problem polskiej floty. gdy w latach osiemdziesiątych opuszczałem PLO, ten światowy armator posiadał w szczycie 174 nowoczesne statki. Gdy wróciłem do kraju w 1990, armator miał już tylko bodajże 4 statki. Chciałbym, żeby ktoś taki jak pan Patryk Jaki wnikliwie przesluchał i grillował pana europosła Lewandowskiego, który wtedy właśnie dyrygował w PLO. Kupa nieuczciwych ludzi zbiła majątek na likwidacji gospodarki morskiej.
paparazzi
Faktycznie dotknął pan temat gdzie mnie zamurowało. Sam tak nie myślałem. "Jesteśmy państwem morskim". Co do meritum, gospodarki morskiej to jakoś świadomość społeczeństwa jest marginalna. Dobrze ze pan przypomina a potencjał jest do wykorzystania.
seafarer
@ jabe 1 - pomoc publiczna. Żegluga funkcjonuje na rynku światowym. Zabezpieczenia socjalne w Europie są wysokie. W krajach wygodnych bander praktycznie żadne. Państwa europejskie, jeżeli chcą zarabiać na żegludze, muszą tę nierówność zniwelować. 2 - tak, ten program powstał jeszcze za poprzedniego rządu. Niemniej obecny rząd go realizuje. 3 - Morski Fundusz Inwestycyjny. Nie chodzi o tworzenie nowych miejsc pracy. Chodzi o zapewnienie finansowania budowy statków. Starałem się to jasno przedstawić w notce. 4 - Teraz też można zrobić tak aby się opłacało. 5 - wolny rynek to nie jest wolna amerykanka. 6 - łożenie czy nie łożenie nie ma tu nic do rzeczy. Jeżeli jestem właścicielem jakiegoś majątku to w moim interesie leży aby ten majątek przynosił dochód mnie  a nie innym. Dotyczy to również państwa. 7 - tanią banderą nie możemy być. Zabezpieczenia socjalne to standard w krajach europejskich. 8 - stuprocentowa refundacja, chodzi wyłącznie o wyrównanie konkurencji z wygodnymi banderami. Uwaga ogólna. Dogmatyczny liberalizm gospodarczy nigdzie na świecie nie funkcjonuje.
Jabe
W kapitalizmie na rzeczach potrzebnych się zarabia. W Europie potrzebują pomocy publicznej, bo inaczej się mówi, że zostały zlikwidowane. Elbląg będzie gwarny i tętniący życiem? Super. Jednak co to konkretnie znaczy? Jaka jest przewidziana rola tego portu? Przypłynie tam ten kontenerowiec? To nie jest temat, bo nie chodzi o zarobek, tylko o zagranie na nosie Włodzimierzowi Putinowi. W listopadzie został oddany okręt wojenny Kormoran [...] Kilka dni temu MON podpisał kontrakt na budowę dwóch następnych niszczycieli [...] Ważne jest to, że w końcu jest rząd, który wypełnia swoją funkcję. – To projekt poprzedniego rządu. Stał się Pan ofiarą propagandy sukcesu. czym tu się chwalić, że trwają prace nad ustawą o Morskim Funduszu Inwestycyjnym. Otóż jest czymś się chwalić. Choćby z tego względu, że przez 28 lat żaden rząd o tym nie pomyślał. Ten rząd pomyślał. – Pewnie. Zawsze to okazja do tworzenia miejsc pracy na koszt podatnika. Kiedyś statki pod polską banderą zawijały do najdalszych portów na świecie. – Może się to opłacało? Przez dwadzieścia osiem lat dominowało zauroczenie niewidzialną ręką wolnego rynku – Och, czyżby? Owszem, gadano o tym. Słowa, słowa, słowa. Jednak przecież nie można było się powstrzymać przed tworzeniem synekur i regulacji dla swoich. Teraz jest więcej tego samego, tylko że oficjalnie. Dalej: Ale obowiązkiem państwa jest wprowadzać takie mechanizmy ekonomiczne, takie regulacje prawne, aby prowadzenie działalności gospodarczej się opłacało. – No to jak w końcu? majątek polskiego skarbu państwa, przynosi korzyści ekonomiczne nie budżetowi Polski, ale budżetom państw gdzie te statki są zarejestrowane. – Tak, to przykre. Plus był taki, że tubylec (tak, ten nadwiślański przedmiot hodowli i eksploatacji) nie musiał na to łożyć. aby armatorom opłacało się rejestrować swoje statki pod polską banderą. – No właśnie. Powinniśmy być tanią banderą, podobnie jak powinniśmy być rajem podatkowym. Nie, nie dla wybranych – dla owych tubylców też. Niestety wszystko idzie w przeciwnym kierunku. Rząd niemiecki w tym roku wprowadził stuprocentową refundację składek na ubezpieczenia społeczne dla niemieckich armatorów. – To my wprowadźmy dwustuprocentową – tubylec zapłaci. W etatystycznym państwie każda forma istnienia jest specjalna i wymaga specjalnego traktowania, specjalnej ustawy, specjalnej rady, specjalnej fundacji... i oczywiście dopłat. Na tych specjalnościach tuczą się legiony urzędników, kolesiów i pociotków rozparcelowanych po tych radach. I to jest dobre, bo przecież wszystko jest wyjątkowe, specjalne i wymagające gospodarskiej uwagi. W razie czego tubylczych prywaciarzy się dodatkowo „uszczelni”, by „znaleźć” potrzebne fundusze.
Do wpisu: Opozycja i art. 7.1 Traktatu o UE. O co idzie gra?
Data Autor
seafarer
@ mmisiek Platforma w wyborach w 2011r. bardzo mocno akcentowała kwestię unijnego budżetu (sprawa jego przyjęcia była już wtedy aktualna). I wybory wygrała.  
mmisiek
Prawdę mówiąc to wątpię aby jakiś znaczący odsetek wyborców głosując na wybraną partię zawracał sobie przy tym głowę unijnym budżetem.  
Do wpisu: Suflerzy Komisji Europejskiej
Data Autor
seafarer
@ Andrzej-emeryt Nie przywiązywałbym dużego znaczenia do pobytu w Moskwie (dużo ludzi pracuje w ambasadach). Ważniejsze są przekonania polityczne. A te są lewicowo-liberalne i po stronie naszej 'totalnej'.