|
|
seafarer @ Jabe - 'Chodziły głodne do szkoły, bo ich nie nakarmiono'
Sorry, ale nie wiem czy pan sobie drwi czy tak poważnie. |
|
|
Anonymous "Nie po to w Europie były rewolucje takie czy inne, żeby teraz można było wracać do dzikiego kapitalizmu z XIX wieku."
To fakt. Tylko dlaczego staje Pan po stronie rewolucji i czerpiącej z nich korzyści lichwiarskiej międzynarodówki?
Teraz rewolucja ma ludzką twarz i zamiast hord bolszewików finansiści organizują korytarze humanitarne, ubezpieczenia społeczne i SSE.
Poniżej napisał Pan o dzieciach chodzących do szkoły o głodzie - czy nie widzi Pan związku z tym, że ich rodziców spotyka niesprawiedliwość społeczna (prawdziwa) bo państwo obciąża ich kosztami ulg dla wybrańców finansjery? I, że ta finansjera zarobi kolejny raz na obsłudze socjalu? Dzięki temu funkcjonuje współczesne niewolnictwo z pozorami dobroci.
Może nie można inaczej, bo z pustego i PiS nie naleje, ale grajmy w otwarte karty: są takie a takie haracze do ściągnięcia pod pozorami dobrodziejstwa, a własność i wolność musi być ograniczona i kontrolowana, ale żyjecie i cieszcie się z tego. |
|
|
Jabe Chodziły głodne do szkoły, bo ich nie nakarmiono. Przypuszczam, że Pan również ich nie nakarmił, za to karmi mnie demagogią dla pospólstwa. Wstydziłby się Pan.
A wie Pan, ile posłowie, premier, prezydent, prezes, a zwłaszcza członkowie rad nadzorczych państwowych firm zarabiają? Ho, ho! No i ile oni dają na głodne dzieci? He? Decydenci jedni!
Nie twoje, nie rozdawaj, nie pozwalaj rozdawać, bo pójdziesz do piekła. Z Janosikiem. |
|
|
seafarer Jabe
I jeszcze o rozdawnictwie, które prowadzi do samozniszczenia. Proszę to powiedzieć dzieciom, które chodziły głodne do szkoły (zanim wprowadzono to 'rozdawnictwo'). One wytłumaczą panu kiedy jest samozniszczenie. Wtedy gdy człowiek ma co zjeść czy wtedy jak jest głodny? |
|
|
Jabe Chodziło o to, że oni tam w tym Luksemburgu nie rozwijają żeglugi, a sobie radzą. A w Liberii mizeria, choć ma dostęp do morza. To może lepiej nie ryzykować i trzymać się od morza z daleka? Powieliłem Pańską argumentację.
Ludzie akceptują, gdy im się coś daje. Mało kto się zastanawia, kto za prezent płaci. No a jak już taka sytuacja trwa jakiś czas, to nikt sobie nie wyobraża, żeby mogło być inaczej. Nawet przy świadomości, jak to działa i ile kosztuje, lęk przed zmianą będzie paraliżował nawet najmniejsze reformy, nim wszystko się zawali. Najgorsze są szkody nie ekonomiczne, ale mentalne.
Powyższe jednak nie zmienia faktu, że takie propozycje dopłat są łataniem durszlaka dziurawymi łatami klejonymi śliną. To jest naprawianie problemu nie tam, gdzie powstał. Dobry interes nie polega na tym, żeby do niego dopłacać. |
|
|
seafarer @ Jabe
W Luxemburgu nie byłem, ale od czego jest wiki? Proszę bardzo, w Luxemburgu są:
taxonline.pl
W Szwajcarii też:
https://www.justlanded.com/polski/Szwajcaria/Przewodnik/Praca/Ubezpieczenia-socjalne
O czym my więc gadamy, bo już mnie to wkurza. Takie teoretyzowanie! Albo powiem więcej bujanie w obłokach jak to powinno być a nie jest. Problem w tym, że tak jest (są ubezpieczenia). A jak jest to znaczy, że ludzie to akceptują! Gdyby nie akceptowali to dawno by już ubezpieczenia wypieprzyli. Sorry, za mocne słowa, mam nadzieję, że admin nie będzie miał mi za złe :)
|
|
|
seafarer @ Jabe - 'to dlaczego w Luksemburgu i Szwajcarii jest szczególnie wysoki poziom życia'
To w Luksemburgu i Szwajcarii nie ma obowiązkowych ubezpieczeń? Naprawdę?
Nigdy tam nie byłem. Dlatego pytam, może, ktoś wie. |
|
|
seafarer @ marek1taki - 'SSE są przykładem negatywnym, bo tym zagranicznym firmom też by się opłacało gdyby Polacy mieli równe z nimi obciążenia'
Co by się opłacało? Jak by w Polsce nie było składek na ubezpieczenia społeczne? Jak by nie było to pies z kulawą noga by nie rejestrował statków w Liberii lub na Bahamach (że tak powiem dosadnie). Problem w tym, że są. Takie są fakty !!! Nieodwracalne !!! Nie po to w Europie były rewolucje takie czy inne, żeby teraz można było wracać do dzikiego kapitalizmu z XIX wieku. |
|
|
Anonymous Nie miałem na myśli dosłownie opisanych refundacji składek armatorom, ale generalną zasadę dotacji i zwolnień podatkowych obecnych w UE, ale akceptowanych i kontynuowanych przez PiS. Jestem za równymi szansami dla wszystkich, czyli niskimi a solidarnie ponoszonymi obciążeniami. SSE są przykładem negatywnym, bo tym zagranicznym firmom też by się opłacało gdyby Polacy mieli równe z nimi obciążenia. Równie dobrze można, zgodnie z prawem unijnym, każdemu wnioskodawcy dać takie same przywileje za odmawianie różańca. To też pobudza koniunkturę. Ciekawe co wymyśliłyby w odpowiedzi osobowości prawne - protest za dyskryminację wobec osób fizycznych, czy cyfrowe młynki modlitewne?
Terytoria zamorskie są akceptowane przez UE. Mogłoby być terytorium pozaunijnym państwa, ale też państwem osobnym, równoległym, z automatycznym obywatelstwem dla każdego Polaka - tolerujemy podwójne obywatelstwa w innych przypadkach, co dla mnie niezrozumiałe.
Taki organizm państwowy nadaje się też na formę założycielską unii państw cywilizacji łacińskiej. Byłby zwornikiem na początek Grupy Wyszehradzkiej. Węgrzy, Czesi i Słowacy chyba by nie oponowali.
|
|
|
Jabe Naturalnie, że przymus ubezpieczeń trzeba znieść. Nim się zastanowimy, jak to zrobić, należy się zdecydować – czy. Wykonalność jest zupełnie inną sprawą. No i nie wszystkie państwa europejskie powinny znieść przymus. Te, których nie lubimy, powinny go wręcz rozbudować. W zamian proponuje Pan łatanie socjalistycznego durszlaka dziurawymi łatami. Tak to działa – socjal tworzy problemy, z którymi walczy, wprowadzając nowe absurdy i rozbudowując pasożytniczną biurokrację. Dwa lata temu Polska wrzuciła drugi bieg na tej drodze do samozniszczenia, wprowadzając z pompą rozdawnictwo pieniędzy. To jest problem, nie jakaś marginalna gospodarka morska.
Skoro gospodarka morska jest taka korzystna, to dlaczego w Luksemburgu i Szwajcarii jest szczególnie wysoki poziom życia, a Wyspy Bahama i Liberia nie są światowymi tygrysami gospodarki? No dlaczego?
W państwach demokratycznych u władzy są politycy, którzy obiecują ludziom, że coś za nich zrobią. Dotyczy to zwłaszcza tozwiniętych gospodarczo państw, w których obywatele przyzwyczaili się, że pieniędzy na podstawowe sprawy, jak sądy, wojsko i policja, wystarcza. Stany Zjednoczone były celem gremialnej imigracji na długo, nim stały się bogate. Migrowali tam ludzie w poszukiwaniu przestrzeni, swobody i szansy awansu. Do Unii Europejskiej rozdęty socjal przyciąga pasożytów spragnionych darmowego pieniądza. |
|
|
Mało kto wie ,że to dzięki jaruzelowi który rzutem na taśmę bo tuz przed połączeniem się niemiec dokonali poprawki na granicy tak ,ze cały kanał dojścia jest po naszej stronie bo gdyby tego nie zrobił to ta część kanału będącą po stronie DDR nigdy by nie była pogłębiana a tym samym dojście byłoby tylko dla barek .Niemcy nie mieli oporów z położeniem rury a tym bardziej gdyby część kanału dojścia byłaby dalej po ich stronie.
Gdy westy się dowiedzieli o korekcie i że nic już nie mogą zrobić bo wszystko było prawnie załatwione to zawyli ze złości na Honeckera i tego mu nie wybaczyli do śmierci.
Narzekania ,że będzie rozbudowywana baza przeładunkowa w Świnoujściu kosztem Gdańska to nie branie pod uwagę rachunku ekonomicznego gdzie w transporcie morskim liczy się każda mila a tych mil do Gdańska od Świnoujścia jest sporo.
Port w Gdyni wybudowano aby uniezależnić się od Gdańska przez który szedł cały eksport i import z Polski i do Polski i to wrogi Gdańsk narzucał nam swoje cny za i wyładunek i wiedząc dodatkowo co importujemy a nie wszystko powinni wiedzieć. Robienie prezentów portowi w Gdańsku pomijąc rachunek ekonomiczny mija się z celem i byłoby po prostu szkodnictwem .
Inna sprawa to co zrobiono ze stoczniami ,tutaj CBA i prokuratura ma co robić na lata. |
|
|
seafarer @ marek1taki
Dopłaty (dokładnie refundacje) to nie jest droga PiS-u. Refundacje składek na ubezpieczenia społeczne to są akceptowane przez UE sposoby rozwiązania problemu uciekania armatorów europejskich pod wygodne bandery. Wysepka na wygodne bandery oczywiście jest rozwiązaniem. Ale takie rozwiązanie obecnie raczej nie byłoby do 'przepchnięcia' przez Unię. Wszystkie kraje, które mają 'wysepki' w tym celu, miały je zanim była Unia. To trzeba było zrobić przed wstąpieniem do Unii ale żaden rząd o tym nie pomyślał. |
|
|
Anonymous Przyglądam się Panów dyskusji ale nie podzielam zdania, że albo rezygnacja albo dopłaty.
Rezygnacja nie opłaca się bo transport morski jest tani i ekologiczny, bo są małe opory, a zatem mało energii na jej pokonanie.
Dopłaty to jest właśnie droga PiSu we wszystkich dziedzinach: próba konkurowania w socjalizmie z szulerem w ciemnej bramie (UE).
Jest inna możliwość: obniżać wszystkie przymusowe w UE opłaty w tym ubezpieczenia, wyprowadzić poza UE część opłat, rejestracji - de facto potrzebna jest kolonia poza UE.
O mierzei pisałem z przymrużeniem oka, nasi sąsiedzi się szybciej pochlastali niż by nam sprzedali ten skrawek. Nie będę też drażnił Grodnem albo Lwowem, ale wysepka lub kawałek wybrzeża wystarczy na serwerownię rejestrującą tanie bandery i nie tylko. Skoro na tanich banderach się zarabia to zarabiajmy. Marynarzom, lekarzom i wszystkim innym trzeba płacić pieniędzmi a nie obietnicami roszczeń na cudzy koszt. Obecny system jest nieefektywny bo właśnie przerzuca koszty, ogranicza rozwój tam gdzie jest naturalnie efektywny. |
|
|
seafarer @ Jabe
Nie refundować składek armatorom bo to socjalizm? Proszę bardzo. W takim razie trzeba znieść przymus ubezpieczeń, wszystkim w całej Polsce. A jak w Polsce to w całej Unii. Wcześniej napisał pan, żebym się powstrzymał od uwag o teoretyzowaniu. Bo pan nie teoretyzuje. Ta sprawa to jest konkret. Wie pan jak to zrobić? Żeby wszystkie państwa europejskie zniosły przymus ubezpieczeń? To jest również droga do wyrównania konkurencji (z państwami wygodnych bander). Więc proszę powiedzieć jak to zrobić.
A po drugie. Jeżeli obowiązkowe ubezpieczenia społeczne są taką kulą u nogi gospodarki (pisał pan wcześniej o tym) to dlaczego Wyspy Bahama i Liberia, gdzie tych ubezpieczeń nie ma, nie są światowymi tygrysami gospodarki? Dlaczego nie przodują w technice, rozwoju, innowacjach, wynalazkach, w nauce? Dlaczego, poziom życia w tych krajach nie bije na głowę poziomu życia w innych krajach, gdzie jest przymus ubezpieczeń. No dlaczego?
I po trzecie. Dlaczego, rozwinięte gospodarczo państwa same nie odchodzą od przymusu ubezpieczeń? Jeżeli ten przymus hamuje rozwój, postęp i jest przeszkodą w podniesieniu poziomu życia? A jeżeli państwa europejskie są takie opresyjne w tej sprawie i przymuszają obywateli do ubezpieczeń społecznych to dlaczego mieszkańcy tych państw (rozwiniętych i z ubezpieczeniami) gremialnie nie emigrują do państw, gdzie tych ubezpieczeń nie ma? No, dlaczego? |
|
|
Jabe Państwa wygodnych bander nie są czymś w rodzaju pasożyta tylko dlatego, że nie narzucają opłat. To państwa niewygodnych bander, narzucając opłaty, rugują się z handlu. Proszę nie odwracać kota ogonem. Nie ma niczego cywilizowanego w nakazywaniu obywatelom płacenia składek. To jest pańszczyzna.
Nie chodzi o to, że optuje Pan za ulgą, tylko że w tej koncepcji marynarze wciąż mają być ubezpieczeni, tylko że darmo. Czyli inni mają za nich płacić. Ponadto państwo funduje składki, czy rezygnuje z ich pobierania, w nadziei, że będzie dość konkurencyjne, by zarabiać na tych innych opłatach. Jak to się kalkuluje? Nikt o tym nie myśli, bo nie po to to jest. Można było posadzić kilku zaufanych w radzie nowej państwowej fundacji, pieniądze zostaną wydane, no i jest nadzieja, że faktycznie coś powstanie i będzie można się tym przed wyborcami pochwalić. Tyle w kwestii ekonomii.
To jest bardzo pouczająca sytuacja. Wewnątrz państwa obywatele przyzwyczajają się do wywołanej państwowymi obciążeniami drożyzny, nie zauważając, że połowę czasu pracują na państwo. Na zewnątrz tak się nie da. Państwa socjalistyczne (teraz dla uniknięcia skojarzeń zwane socjalnymi, solidarnymi, solidarystycznymi) są drogie, a więc niekonkurencyjne. Widać to po liczbie urzędników, trudniej się zorientować w koszcie obsługi biurokracji (jak ten nieszczęsny Jednolity Plik Kontrolny) i skutkach regulacji. Skoro tak jest by design, to czemu nie przyjąć do wiadomości skutków?
Nasz armator obiektywnie musi, więc przydałoby się innych przymusić, no ale skoro się nie da, trzeba wyrównać szanse. To jest schizofrenia. Żadne obiektywne okoliczności nie nakazały państwu budować socjalizmu. Nierówność wobec tanich bander jest spowodowana przez państwo, niech zatem państwo przestanie ją powodować, tzn. zniesie przymus ubezpieczeń.
Napisał Pan, że będąc państwem, chciałby Pan coś mieć ze statków na które wyłożył pieniądze, a nie żeby pływały dla kogoś innego. Tylko dlaczego, na litość boską, państwo ma wykładać pieniądze na budowę statków? Proszę zrozumieć, że na rzeczach pożytecznych powinno się zarabiać. Wychodzi na to, że wszyscy będą płacić za statki, by polscy armatorzy mogli dostawać pieniądze, żeby nie zbankrutowali. Absurd.
Ja wiem, czym się różni sytuacja właściciela warzywniaka od sytuacji armatora – pisałem. Proszę mi tego w kółko nie powtarzać. |
|
|
seafarer @ Jabe
A mnie również z Panem :) Sprawę opłat 'wyciągnąłem' ponieważ te opłaty, obok składek ZUS, są sednem sprawy. Podatek tonażowy, opłaty rejestrowe, opłaty inspekcyjne nie mają żadnego związku z bieżącymi kosztami eksploatacyjnymi (m.in. opłatami portowymi). Są to koszty stałe (roczne), jakie ponosi armator z tytułu zarejestrowania swojego statku w danym państwie. Te koszty występują zarówno w państwach wygodnych bander jak i w państwach unijnych. Różnicę robią składki na ubezpieczenia społeczne. Tych państwa wygodnych bander nie narzucają wcale, natomiast w państwach unijnych są bardzo wysokie (nie wypowiadam się czy to jest dobrze czy źle, tak jest i już). W efekcie zarobek z tytułu opłat o których napisał pan, że je ‘wyciągnąłem’ ląduje nie w państwie, które wyłożyło 'kasę' na budowę statku, ale w państwie, gdzie został zarejestrowany czyli wygodnej bandery. Można powiedzieć, że państwa wygodnych bander są w czymś w rodzaju pasożyta i wykorzystują fakt, że w Europie są wysokie standardy socjalne a u nich nie. Poziom pozostałych kosztów eksploatacyjnych m.in. opłat portowych o których pan wspomniał i np. kosztów remontów nie ma związku z banderą pod jaką pływa statek.Reasumując. Państwa wygodnej bandery, nie inwestują, nie interesują się tym czy żegluga się opłaca czy nie, zgarniają jedynie ‘kasę’ za opłaty, które tak samo jak u nich, funkcjonują we wszystkich państwach (bo przecież nikt za darmo inspekcji nie robi). Żerując na tym, że w państwach ‘cywilizowanych’ prawo nakłada obowiązek płacenia składek na ubezpieczenia socjalne a u nich ich nie nakłada. I dlatego armatorzy rejestrują statki u nich (ze względu na niższe koszty załogowe). Pan powie pewnie, że to jest ok, bo na tym polega wolność gospodarcza. A ja powiem, że nie jest ok, bo jak bym był ‘państwem’ to bym chciał coś mieć ze statków na które wyłożyłem pieniądze. A nie żeby ktoś inny korzystał z mojej ‘krwawicy’ :) Bo u mnie obowiązują wysokie standardy socjalne, które powstawały przez lata i których nie jestem w stanie odwrócić. Jedyne co jestem w stanie zrobić, aby obniżyć koszty załogowe armatorów również u mnie (czyli w Europie), to refundować składki. W części przypadającej na pracodawcę a nie w części przypadającej na pracownika, czyli marynarza. Temat jest ‘hermetyczny’ i trudno ‘przyswajalny’ bo ten problem nigdy nie występuje, gdy działalność gospodarcza jest prowadzona na terenie jednego państwa. Nie występuje też, gdy prowadzana jest na terenie wielu państw, ale o tej samej kulturze pracy (zabezpieczeń socjalnych). Tak prawdę mówiąc, występuje tylko w żegludze. Wynika to z tego, że statek zarabiając i wydając pieniądze przemieszcza się po świecie. Warzywniak, o którym rozmawialiśmy wcześniej zawsze jest w Polsce. Nawet jeżeli jest formalna możliwość zarejestrowania w innym państwie działalności gospodarczej z tytułu prowadzenia warzywniaka to jest to dla właściciela warzywniaka nieopłacalne. Ponieważ kreuje dodatkowe koszty a nie je zmniejsza.
|
|
|
Dark Regis No widzisz Jabe, taka jest właśnie ta twoja wiedza ekonomiczna. Nawet nie umiesz zrozumieć, że coś ewidentnie istnieje na świecie, bo zostało zaobserwowane i opisane (tanie bandery). Musisz to poddawać z miejsca urawniłowce do fryzjerów i handlarzy koperkiem jak każdy liberał komarsista. To coś po prostu istnieje dlatego, że ktoś wywęszył zysk dla siebie. Czyli ten zysk tam już jest i czeka na eksploatację. A jak jest zysk, to czyjaś strata też. Strata oczywiście państw stosujących standardowe zasady. Tak jak np. Polska. Ale w liberalnym nowym wspaniałym świecie, przecież można działać jak ślepa kura w ciemnej d.... No ba! W tym wspaniałym wirtualnym świecie wszyscy tak czynią, są szczęśliwi i wszyscy kompletnie mają świetne wyniki. Nie ma tych, których inni skubią. Kłopot w tym, że w realnym świecie nie ma ani jednego takiego państwa, które funkcjonowałoby w oparciu o ślepe zasady. Nie ma i nie będzie, bo po prostu inne państwa mają jeszcze czołgi i agentów. No ale jak ktoś był kształcony na Królewnie Śnieżce i 7 Krasnoludkach, to ma potem takie omamy wiedzopodobne przez całe życie. |
|
|
Jabe Trudno się z Panem dogadać. Po co Pan wyciągnął sprawę tych opłat? To są opłaty (podatki) płacone przez każdego wpływającego do portu? No to będą je naszemu państwu płacili zarówno „nasi” jak i obcy. Wobec tego, to się ma nijak do posiadania naszej floty. Dlatego założyłem, że to są podatki płacone w kraju, pod którego banderą statek pływa. W takim przypadku można by było je dla odciążenia (częściowo) znieść, zamiast wprowadzać dopłaty. Byłoby to sensowniejsze.
Zacznijmy od początku. Po co nam ta flota? Żeby zarabiać. Na czym zarabiać? Wiem tylko, że pomysł jest taki, żeby właściciel warzywniaka i jego klienci do tego zarabiania dopłacali. Bo w takim razie leczenie marynarzy obciążałoby tych innych, których państwo ma w łapie. Po co państwu dziedzina gospodarki, która jest mniej dochodowa? Bo, po co armatorom, to ja wiem. Jako klient warzywniaka, wcale się nie palę do płacenia za taką opłacalność. |
|
|
wielkopolskizdzichu "- minister Gróbarczyk, niestety przy wsparciu potężnego Joachima Brudzińskiego (obaj ze Szczecina) forsują na siłę rozwój zepołu portowo - stoczniowego Szczecin - Świnoujście. W pewnym sensie jest to politycznie uzasadnione, lecz nie kosztem Trójmiasta."
Polska nie ma wyjścia. Bez inwestowania ciągłego w rozwój drogi wodnej Szczecin Świnoujście i w infrastrukturę portową, Niemcy momentalnie wejdą w tą lukę na co mają od czasów DDR ochotę. Od Ueckermunde do Stralsundu cały czas są w gotowości do inwestycji, cały czas utrzymują pomimo niewykorzystywania tory wodne.
Bez Szczecina rozwój dróg śródlądowych zachodnich Noteć, Warta, Odra jest bezsensowny.
Akurat to trzeba utrzymywać nawet jeśli rachunek ekonomiczny jest ledwo się zamyka. |
|
|
seafarer @ Jabe 'uwagi o znoszeniu ich (opłat) przez państwa wygodnych bander'
Na tych opłatach państwa wygodnych bander zarabiają pieniądze. Taniość żeglugi sama w sobie nie ma tu nic do rzeczy. Państwom wygodnych bander nie chodzi o to, żeby stawki frachtowe były niskie. Oni to mają gdzieś, czy są niskie czy wysokie. Czy transport drogą morską jest tani czy drogi. Powtórzę, państwa wygodnych bander na tych opłatach zarabiają pieniądze. Gdyby te opłaty można było znieść, u nas i u nich problem wygodnych bander by zniknął z dnia na dzień. U nas możemy znieść, proszę bardzo. Ale jak zrobić aby Wyspy Bahama albo Liberia je zniosły? Podobnie ze składkami na ubezpieczenia społeczne. Oni je znieśli żeby armatorów przyciągnąć do siebie (właściwie to nigdy ich nie wprowadzili). A jak je znieść u nas? Proszę bardzo, niech pan poda sposób. To jest konkretna sprawa. |
|
|
seafarer @ wielkopolskizdzichu
Żegluga pod polską banderą i przekop mierzei nie są sprawami do 'podniecania' :) |
|
|
wielkopolskizdzichu Raczej odwrotnie, siedziba w USA jest filią firmy duńskiej zawiadującej flotą amerykańską. Po prostu odwrotnie niż u nas. Dyrektorzy wększości polskich zakładów obojętnie z jakiego klucza partyjnego by się nie wywodzili, gotowi są sprzedać udziały za iluzoryczne propozycje wejścia na cudze rynki pod obcym brandem.
Po paru latach okazuje się że oczywiście dyrektor i zarząd wraz z wąsaczami z związków tyja, ale dochody państwa wcale nie rosną z tego powodu, komórki zajmujące się nauką i kontaktami z potencjanymi kupcami są zamykane bo od tego jest centrala np w Londynie albo w Rzymie. Państwo idzie na rękę temu debilnemu biznesowi bo wysysa on z rynku pracy potencjalnych bezrobotnych. W ten sposób się ubezwłasnowolnia Naród. Duńczycy na to nie poszli, dlatego trzęsą rynkiem transportu morskiego, licencjami zaawansowanych rozwiązań technicznych, designem. A Pan się podnieca kompletnie bezsensownym z punktu widzenia interesów zarówno w skali mikro - okolic Elbląga jak i w skali makro - Polski przekopem. który jest niczym innym jak zakamuflowaną korupcją. |
|
|
Jabe Ja od realiów nie uciekam, tylko o nie pytam. Nie znam się na tych opłatach. W szczególności nie rozumiem uwagi o znoszeniu ich przez państwa wygodnych bander. Chodzi o to, żeby tani byli jeszcze tańsi? No bo nie może chodzić o opłaty, które w naszych portach płacą wszyscy przewoźnicy, bo wszak flotę mamy mieć, by zarabiać, a tak obce w zupełności wystarczą.
Proszę sobie darować wycieczki na temat liberalnej gospodarki, skoro mamy konkretną sprawę. To, co Pan przedstawia, wygląda na łatanie durszlaka. Dążenie do liberalnej gospodarki polega na unikaniu takich absurdów. Możemy sobie kiedyś ogólniej porozmawiać, choć, szczerze mówiąc, za filozofowaniem nie przepadam. |
|
|
seafarer @ wielkopolskizdzichu
Nie znam specyfiki A.P. Møller-Mærsk A/S, Poniżej przytaczam informacje, które podaje wikipedia. Może to coś wyjaśnia:
'Maersk Line, Limited, jest to amerykański koncern, filia A.P. Møller-Mærsk, która zarządza flotą statków pływających pod banderą USA i amerykańskich agencji rządowych. Z siedzibą w Norfolk w Wirginii, zarządza największą na świecie flotą statków pływających pod banderą USA'
pl.wikipedia.org |
|
|
seafarer @ Jabe - 'rozważyć wariant, w którym te podatki byłyby choćby częściowo zniesione'
Można taki wariant rozważyć. Tylko proszę podać sposób jak to zrobić aby te podatki zniosły państwa wygodnych bander ! Cały czas argumentuje pan, uciekając od realiów. Natomiast przedstawia pan jakiś wyimaginowany, dogmatyczny model liberalnej gospodarki, który NIGDZIE na świecie nie funkcjonuje.
|