Otrzymane komantarze

Do wpisu: POLONIA AUSTRALIJSKA C.D.N.
Data Autor
Lech Makowiecki
Jak was lubię i szanuję - źle mnie odczytujecie. Mój "pech" polega na tym, że w przeciągu dwóch miesięcy  byłem w USA, Kanadzie i Australii. To nasuwa oczywiste porównania (na pewno subiektywne) i nie ma w tym nic zdrożnego. Zaręczam Wam, ze szczerze podziwiam oba kraje, które osiagnęły wysoki poziom życia i pewną harmonię we wprowadzaniu multi-kulti (przepraszam - polityki wielokulturowej) - i mozna Wam tego pozazdrościć. I zazdroszczę, choć to ponoć nieładnie :))). Jeśli jednak w światowym rankingu Australia jest wymianiana na drugim miejscu (zaraz po Norwegii) jeśli chodzi o komfort życia obywateli - to jest to pewna ocena i z którą trudno polemizować. Na pociechę powiem wam, że aktualnie w Polsce dolar kanadyjski stoi wyżej od australijskiego...Za chwilę to się może zmienić. Polska co rusz klasyfikowana jest w jakiejś kategorii a to za Bułgarią, a to za Albanią - i nikt się z tego powodu nie oburza... Nachwaliłem się swego czasu Kanady (i dalej ją bardzo wysoko cenię) - więc nie zarzucajcie mi stronniczości. Takie mam na dziś spostrzeżenia, lecz jeśli to wywołuje tak duże emocje, to od teraz będę pisał tylko o niedźwiedziach Grizzlie lub misiach Koala.  Z drugie strony wszyscy macie rację; trzeba bronic dobrego imienia w kraju, w którym się mieszka. Ech, gdyby wszyscy Polacy tak postępowali ... Jeśli w danym kraju (np. Francji) dostrzegam na przestrzeni trzydziestu lat wielokrotny wzrost ludności kolorowej - to tylko to zauważam. I nie oceniam, czy to dobre, czy złe... To już jest problem gospodarzy. Gdy - jako turysta - wchodziłem w Istambule do muzułmańskiej świątyni Blue Meczet czy Haga Sofia - sandałki zostawiłem na zewnątrz, a gołe nogi (w krótkich spodniach) przysłoniłem daną mi płachtą materiału. W rewanżu oczekuję też poszanowania obcokrajowców dla naszych zwyczajów i tradycji. Dlatego brońcie swych pozycji - ale niekoniecznie przede mną. Ja nie jestem zagrożeniem - i nigdy nie będę... Uściski i serdeczności dla obu Polonii!!!  Lech P.S. Użyte przeze mnie słowo "run" nie ma nic wspólnego z bieganiem... Nie wiem, jak to przetłumaczyć... Np. "Run na nowe samochody" znaczy chyba  "Moda, parcie, koniunktura ..."... 
to nie jest absolutnie prywatna korespondencja.Skomentowalismy publicznie- publiczny tekst.Nasze maile opiewaja w bardziej prywatne sprawy.
@ Ania i Waldek T @ Vitek Skonieczny Pomijajac ciekawa wymiane mysli i doswiadczen miedzy autorem bloga i Starym Wiarusem wraz z komentarzami DAFa ,Ewykropki czy Groupies Lecha Makowieckiego .... pojawily sie tez komentarze czy raczej wpisy ktore ze wzgledu na swoja dosyc prywatna wymowe powinny byly osiagnac adresata droga mailowa.
Drogi Lechu, czytamy wszystkie Twoje wpisy,ze wzgledu miedzy innymi, na nasza znajomosc.Dawno chcielismy skomentowac Twoje wywody na temat Kanady.Jestesmy zdumieni,ze po kilkudniowych pobytach na obczyznie, generalizujesz zycie nas Polakow.Zabierasz glos na temat polskiego jezyka,sam uswietniajac swoje artykuly, wtracanymi slowami-sorry, in plus,czy run urozmaicajac tresc przekazu i zapewne nie chodzi tu o znajomosc jezyka angielskiego.Dziwimy sie,ze bijesz w ludzi, ktorzy okazali Wam tak wiele serca, oceniasz polityke kraju,o ktorej-wnioskujac z wiadomosci,ktore posiadasz, nie masz zadnego pojecia. W Kanadzie pracuje w swoich zawodach wiekszosc Polakow- sa to lekarze, dentysci, adwokaci, inzynierowie, architekci, nauczyciele, artysci oraz wielu innych,ktorych prawdopodobnie nie bylo Ci dane spotkac.Wszyscy specjalisci sa wysoce cenieni na kanadyjskim rynku pracy-od murarza po dziennikarza.Kanada, swoja polityka umozliwila tym ludziom wykonywanie swojego wyuczonego zawodu zawodu, poprzez specjalne programy, pozwalajace na szybkie zdobycie uprawnien.Tylko od indywidualnej jednostki zalezy,czy z tego programu skorzysta czy nie. Decyzje-owszem sa podyktowane roznymi przyczynami, czesto chcecia przetrwania i szybkim dostepem do pieniadza.Stad przewalifikowywanie, co rowniez Kanada szanuje.Z tego co wiemy, w Polsce tez nie wszyscy pracuja w swoich zawodach, najlepszym przykladem jestes Ty. Dzielac ludzi pod wzgledem ich pochodzenia i rasy, to zwykly rasizm. Kanada jest panstwem otwartym i wielokulturowym, stad roznica w obserwacjach ludzi w polskich i amerykanskich galeriach handlowych. Kazdy emigrant, decydujacy sie na zycie w innym panstwie ,musi dostosowac sie do praw i warunkow kraju, w ktorym chce zyc. Jak zapewne Ci wiadomo, kultura polska, tradycje, jezyk itp maja sie dobrze w Kanadzie, gdzie kraj ten szanuje i pozwala rozwijac sie kazdej kulturze,caly czas ja wspierajac.Smiemy twierdzic, na podstawie wlasnych doswiadczen, ze to Panstwo Polskie raczej opornie wspiera wszystkie przedsiewziecia polonijne."I nikit nas nie przekona,ze biale jest biale, a czarne jest czarne"-jak powiedzial jeden z czolowych politykow polskich. Do Kanady przyjezdza wielu Polakow, miedzy innymi artystow i jeszcze nigdy nie spotkalismy sie z tym,zeby ktos wsiadajac do samolotu, obrzucal blotem goscinny stol.Chcielismy na koniec dodac, ze Wasze pobyty w Kanadzie wspominamy bardzo mile!!!!
Większość z nas jest szczerze ciekawa Waszych wrażeń i rozumiemy, że takie opowieści nie muszą mieć wartości naukowej. Nikt z nas nie będzie Was pozywał do sądu za ewentualną pomyłkę czy osobisty punkt widzenia. Ani też odmawiał prawa do zabierania głosu przed osiągnięciem jakiegoś etapu cywilizacyjnego.Takie relacje i tak są najprawdziwsze a na dokładkę dobrze się je czyta.
Lech Makowiecki
Pisałem o 3-4 nad ranem. Już wykreśliłem.
Stary Wiarus (przy okazji pozdrawiam) napisal, ze "publicysta powinien umiec czytac, pisac i weryfikowac zrodla albo zaden z niego publicysta". Calkowita zgoda, z tym, ze dodalbym jeszcze, ze publicysta powinien dobrze sluchac jezeli chce napisac prawde. Juz w emailu napisalem, ze tyle glupot o Australii to jeszcze nikt nie napisal. I w ciagu dalszym opowesci (2-ga czesc) o antypodach, dalej snujesz jakies niestworzone historie. Piszesz o popularnych polskich maturach i ze niby to mojej i Eli latorosli sie zdarzylo. Bardzo bysmy sobie z Ela zyczyli ale ...my razem nie mamy dzieci. Nikt z naszych czterech synow (mamy kazdy z nas po dwoch z poprzednich malzenstw)nie konczyl polskiej matury a wnuki sa jeszcze na to za mlode. Kto Ci podal takie bezsensowne informacje - trudno mi powiedziec. Dlatego bardzo prosze w kolejnych swoich pismackich probach nie pisac ani slowa o mnie i moich najblizszych. Z tego jednego faktu kazdy moze wyciagnac wniosek. Bzdura na calej linii Kolego. Nie poznales Australii wogole. Tak widziales Ja ale nie poznales. Szkoda.
-ufff! Bo zaniemówiłam nieco, po pierwszej relacji Pana z Australii i zrobiło mi się smutno -chociaż może nadal, parę spraw należało by sprostować. Na przykład nie porównywałabym Polonii (kanadyjskiej z australijską itp.), w kontekście pochwał jednej, z niekorzyścią dla drugiej. Sądzę, że aby czynić takie porównania, trzeba dobrze poznać dość zróżnicowane ośrodki Polonijne(trochę się tym interesuję). Pozdrawiam Drogich Polaków ze wszystkich części świata oraz Autora, życząc błogosławieństw od Zmartwychwstałego Chrystusa.
.
Lech Makowiecki
Nie jest grzechem wielkim błądzić, ale trwać w błędzie - już tak. Od samego początku wiedziałem, że nadajemy na tej samej fali; dzięki za link. Lepiej film obejrzeć, niż zadowalać się recenzjami... Wesołych Świąt!
Stary Wiarus
"​I jeszcze jedno: załączam e-mail, jaki otrzymałem wczoraj od ks. rektora Wiesława Słowika z Melbourne. Przy okazji wyjaśnił mi sprawę filmu „Silver City”, który znam tylko z przekazu ustnego. Punkt dla Starego Wiarusa; sorry, kolego blogerze..." Ja się osobiście zupełnie nie gniewam, ponieważ od początku uważalem, że nie zgrzeszył pan z premedytacją, tylko z powodu pospolitego niechlujstwa w sprawdzaniu źródeł. Tym niemniej z zadowoleniem witam będącą bardzo  na czasie interwencję Opatrzności w osobie ks. Słowika, który pojawił się jak deus ex machina, w kluczowym momencie. Niech fakt, że z powodu zaniechania podstawowych czynności warsztatu publicysty,  na podstawie  opowiedzianej panu przez kogoś ustnie fabuły filmu fabularnego, luźno inspirowanego faktami, zjechał pan językiem jak z "Żołnierza Wolności" jeden z najprzyjaźniejszych Polakom krajów świata, nieprawdziwie przedstawiając elementy jego historii jako antypolskie piekło,  będzie panu wystarczającą nauką w duchu rekolekcji Wielkiej Nocy. Publicysta ma umieć czytać, pisać i weryfikować źródla, albo żaden z niego publicysta.   Za pokutę, proszę sobie kupić lub wynająć płytę z filmem 'Silver City' imdb.com i obejrzeć go krytycznie. Wesołych Świąt.    
Do wpisu: AUSTRALIA – SYBERIĄ WIELKIEJ BRYTANII?...
Data Autor
Stary Wiarus
Konfabulator,który kłamie dla większego efektu, nie jest wiarygodny, z kim by nie rozmawiał.  
Lech Makowiecki
To nie jest praca doktorska tylko blog! Żeby zaspokoić ciekawość proszę samemu przewertować "Tomka w Krainie Kangurów" czy Wikipedię  :))) Nie mam czasu na takie jałowe spory,  gdy materiałów na wybijanie Aborygenów przez Białych akurat w samej Australii jest pod dostatkiem. Tak na poważnie - polecam choćby książkę "Aborygeni Australii" Tatiany Kaminskiej, którą zresztą przeczytałem w Sydney... A moje "niewiele wiem o Australii" bardzo zmieniło się pod wpływem tej wizyty. Prawie półtorej miesiąca intensywnego zwiedzania - od Sydney po Perth, i nie tylko muzea czy zabytki - ale również busz, rejsy po zatoce, i dziesiątki, setki rozmów z ludźmi mądrymi wszelkiego autoramentu - od robotników po profesorów żyjących na Antypodach dłużej od Pana. Zauważył Pan uszczypliwie inżynier-artysta; to prawda, jako inżynier posiadłem pewną logikę myślenia, jako artysta nie zatraciłem swej wrażliwości; na los Aborygenów również. Wystawiłem Australii laurkę, skrytykowałem to, co mnie boli w Polsce. Więc o co Panu chodzi, jeśli chodzi nam o to samo? I bez odbioru, proszę - to nie ma sensu...
Stary Wiarus
Ale ja zadałem panu konkretne pytanie: link do oficjalnej Księgi Flory i Fauny obejmującej Aborygenów poproszę. Badź pozycję bibliograficzną: gdzie, kiedy, przez kogo prowadzona była ta księga i gdzie można ją obecnie znaleźć? Poproszę o źródło. Nie opis, nie felieton, nie odgrzewane zasłyszane zdanie osób trzecich opowiedziane przy piwie i przefiltrowane przez głuchy telefon. Jeśli pan poda źródło, możemy dalej spokojnie dyskutować o kwestii australijskich Aborygenów. W przeciwnym razie pan po prostu kłamie, więc zdanie pańskie nie ma wagi. 
Lech Makowiecki
Australijczycy strzelali do nich jak do kaczek czy kangurów. Teraz ich niedobitki rozpieszczane są zasiłkami, które przepijają, degenerując się do reszty. Rząd Australii nigdy nie miał optymalnego pomysłu na rozwiązanie problemów Aborygenów. Samo przepraszam nie wystarczy...
Stary Wiarus
"Aborygenów, których dopiero w połowie lat 60-tych uznano za ludzi i wykreślono z oficjalnej Księgi Flory i Fauny" Czy panu nie wstyd powtarzać brednie komunistycznej propagandy? Proszę albo podać link do rzekomej "oficjalnej Księgi Flory i Fauny" obejmującej Aborygenów, oraz do rzekomego aktu uznania Aborygenow za ludzi w połowie lat 60-tych, albo przeprosić za dezinformację. Odnoszę wrażenie, że pan ma raczej umiarkowane pojęcie o temacie, pochodzące w zasadzie wyłącznie z "Tomka w krainie kangurów". Nota bene, autor tej książki, p. Artur Szklarski (1912-1992) skazany po wojnie na 8 lat więzienia za publikacje w hitlerowskiej prasie gadzinowej podczas okupacji, a wypuszczony po czterech latach w zamian za współpracę, nigdy w Australii nie był. Radziłbym poszukać lepszych źródeł.
Do wpisu: AMERYKANIN W BITWIE POD GROCHOWEM! Hollywoodzka story...
Data Autor
To jest fascynujący opis Bitwy w Olszynce Grochowskiej i cenne dochodzenie męczeńskich losów powstańców, którzy uszli śmierci na polach bitewnych. Jednak po latach i oni dołączyli do najliczniejszej Niebieskiej Armii Polskich Patriotów i Męczenników, tak to widzę...
Do wpisu: PAMIĘĆ HISTORYCZNA - być albo nie być Narodów...
Data Autor
Od lat z wielkim szacunkiem i radością czytam i słucham tego o czym Pan tak pięknie pisze i śpiewa. Ale z tym historycznym wykształceniem komoruskotuskopochodnych to chyba jednak nadinterpretacja rzeczywistości. Po prostu teść napisał pracę, a ktoś inny dał dyplomy. Niewątpliwie są to jednak wybitni specjaliści od walki z Polską, jej historią, patriotyzmem i wartościami drogimi dla większości Polaków.
Do wpisu: POLACY - ABORYGENAMI EUROPY?...
Data Autor
na antypodach, po zadomowieniu sie tam, tym gorliwiej pilnuja dzieciaki aby zawsze pmietaly o swoich korzeniach, to dobrze o polonusach swiadczy.
Do wpisu: RELACJA Z ANTYPODOW...
Data Autor
Szanowna Pani Bożeno i panie Lechu, cieszę się ogromnie, że dotarli Państwo szczęśliwie do naszej rozpalonej słońcem "wyspy". Do zobaczenia 16 lutego w Domu Polskim na Angas st. w Adelaide. Wyznam, że to spore dla mnie przeżycie, ogromnie cenię sobie Państwa obecny repertuar, ale mam tez w pamięci Nasze pierwsze "spotkanie", końcem lat 80-tych, gdzie cudownie dawaliscie memu pokoleniu odsapnąć od walacej sie komuny i zatańczyc przy dzwiękach country. Do zobaczenia i samych cudownych chwil na ziemi Aborygenów
Lech Makowiecki
Sa nocne Polakow rozmowy...
Lech Makowiecki
Ale dzieki za czujnosc ...
czy wzieliscie fimy;Anatomiw upadku"?Warto isc z cala gama przedsiewziec niezaleznych...
Do wpisu: POWSTANIA, POWSTANIA... Kiedy następne?
Data Autor
Premier Węgier, Wiktor Orban, i prawica węgierska poradzili sobie z lemingozą. Bez powstania. Uczmy się od mądrych jak TERAZ zwyciężać.
Dziękuję. Niestety mało kto tłumaczy w ten sposób młodym nasze dzieje. ps Zawsze gdy okoliczności zmuszą do zejścia z chodnika... własnie o tym myślę. Na szczęście dziś to babcia, inwalida na wózku... Pozdrawiam!