Otrzymane komantarze

Do wpisu: POLONIA AUSTRALIJSKA C.D.N.
Data Autor
Większość z nas jest szczerze ciekawa Waszych wrażeń i rozumiemy, że takie opowieści nie muszą mieć wartości naukowej. Nikt z nas nie będzie Was pozywał do sądu za ewentualną pomyłkę czy osobisty punkt widzenia. Ani też odmawiał prawa do zabierania głosu przed osiągnięciem jakiegoś etapu cywilizacyjnego.Takie relacje i tak są najprawdziwsze a na dokładkę dobrze się je czyta.
Lech Makowiecki
Pisałem o 3-4 nad ranem. Już wykreśliłem.
Stary Wiarus (przy okazji pozdrawiam) napisal, ze "publicysta powinien umiec czytac, pisac i weryfikowac zrodla albo zaden z niego publicysta". Calkowita zgoda, z tym, ze dodalbym jeszcze, ze publicysta powinien dobrze sluchac jezeli chce napisac prawde. Juz w emailu napisalem, ze tyle glupot o Australii to jeszcze nikt nie napisal. I w ciagu dalszym opowesci (2-ga czesc) o antypodach, dalej snujesz jakies niestworzone historie. Piszesz o popularnych polskich maturach i ze niby to mojej i Eli latorosli sie zdarzylo. Bardzo bysmy sobie z Ela zyczyli ale ...my razem nie mamy dzieci. Nikt z naszych czterech synow (mamy kazdy z nas po dwoch z poprzednich malzenstw)nie konczyl polskiej matury a wnuki sa jeszcze na to za mlode. Kto Ci podal takie bezsensowne informacje - trudno mi powiedziec. Dlatego bardzo prosze w kolejnych swoich pismackich probach nie pisac ani slowa o mnie i moich najblizszych. Z tego jednego faktu kazdy moze wyciagnac wniosek. Bzdura na calej linii Kolego. Nie poznales Australii wogole. Tak widziales Ja ale nie poznales. Szkoda.
-ufff! Bo zaniemówiłam nieco, po pierwszej relacji Pana z Australii i zrobiło mi się smutno -chociaż może nadal, parę spraw należało by sprostować. Na przykład nie porównywałabym Polonii (kanadyjskiej z australijską itp.), w kontekście pochwał jednej, z niekorzyścią dla drugiej. Sądzę, że aby czynić takie porównania, trzeba dobrze poznać dość zróżnicowane ośrodki Polonijne(trochę się tym interesuję). Pozdrawiam Drogich Polaków ze wszystkich części świata oraz Autora, życząc błogosławieństw od Zmartwychwstałego Chrystusa.
.
Lech Makowiecki
Nie jest grzechem wielkim błądzić, ale trwać w błędzie - już tak. Od samego początku wiedziałem, że nadajemy na tej samej fali; dzięki za link. Lepiej film obejrzeć, niż zadowalać się recenzjami... Wesołych Świąt!
Stary Wiarus
"​I jeszcze jedno: załączam e-mail, jaki otrzymałem wczoraj od ks. rektora Wiesława Słowika z Melbourne. Przy okazji wyjaśnił mi sprawę filmu „Silver City”, który znam tylko z przekazu ustnego. Punkt dla Starego Wiarusa; sorry, kolego blogerze..." Ja się osobiście zupełnie nie gniewam, ponieważ od początku uważalem, że nie zgrzeszył pan z premedytacją, tylko z powodu pospolitego niechlujstwa w sprawdzaniu źródeł. Tym niemniej z zadowoleniem witam będącą bardzo  na czasie interwencję Opatrzności w osobie ks. Słowika, który pojawił się jak deus ex machina, w kluczowym momencie. Niech fakt, że z powodu zaniechania podstawowych czynności warsztatu publicysty,  na podstawie  opowiedzianej panu przez kogoś ustnie fabuły filmu fabularnego, luźno inspirowanego faktami, zjechał pan językiem jak z "Żołnierza Wolności" jeden z najprzyjaźniejszych Polakom krajów świata, nieprawdziwie przedstawiając elementy jego historii jako antypolskie piekło,  będzie panu wystarczającą nauką w duchu rekolekcji Wielkiej Nocy. Publicysta ma umieć czytać, pisać i weryfikować źródla, albo żaden z niego publicysta.   Za pokutę, proszę sobie kupić lub wynająć płytę z filmem 'Silver City' imdb.com i obejrzeć go krytycznie. Wesołych Świąt.    
Do wpisu: AUSTRALIA – SYBERIĄ WIELKIEJ BRYTANII?...
Data Autor
Stary Wiarus
Konfabulator,który kłamie dla większego efektu, nie jest wiarygodny, z kim by nie rozmawiał.  
Lech Makowiecki
To nie jest praca doktorska tylko blog! Żeby zaspokoić ciekawość proszę samemu przewertować "Tomka w Krainie Kangurów" czy Wikipedię  :))) Nie mam czasu na takie jałowe spory,  gdy materiałów na wybijanie Aborygenów przez Białych akurat w samej Australii jest pod dostatkiem. Tak na poważnie - polecam choćby książkę "Aborygeni Australii" Tatiany Kaminskiej, którą zresztą przeczytałem w Sydney... A moje "niewiele wiem o Australii" bardzo zmieniło się pod wpływem tej wizyty. Prawie półtorej miesiąca intensywnego zwiedzania - od Sydney po Perth, i nie tylko muzea czy zabytki - ale również busz, rejsy po zatoce, i dziesiątki, setki rozmów z ludźmi mądrymi wszelkiego autoramentu - od robotników po profesorów żyjących na Antypodach dłużej od Pana. Zauważył Pan uszczypliwie inżynier-artysta; to prawda, jako inżynier posiadłem pewną logikę myślenia, jako artysta nie zatraciłem swej wrażliwości; na los Aborygenów również. Wystawiłem Australii laurkę, skrytykowałem to, co mnie boli w Polsce. Więc o co Panu chodzi, jeśli chodzi nam o to samo? I bez odbioru, proszę - to nie ma sensu...
Stary Wiarus
Ale ja zadałem panu konkretne pytanie: link do oficjalnej Księgi Flory i Fauny obejmującej Aborygenów poproszę. Badź pozycję bibliograficzną: gdzie, kiedy, przez kogo prowadzona była ta księga i gdzie można ją obecnie znaleźć? Poproszę o źródło. Nie opis, nie felieton, nie odgrzewane zasłyszane zdanie osób trzecich opowiedziane przy piwie i przefiltrowane przez głuchy telefon. Jeśli pan poda źródło, możemy dalej spokojnie dyskutować o kwestii australijskich Aborygenów. W przeciwnym razie pan po prostu kłamie, więc zdanie pańskie nie ma wagi. 
Lech Makowiecki
Australijczycy strzelali do nich jak do kaczek czy kangurów. Teraz ich niedobitki rozpieszczane są zasiłkami, które przepijają, degenerując się do reszty. Rząd Australii nigdy nie miał optymalnego pomysłu na rozwiązanie problemów Aborygenów. Samo przepraszam nie wystarczy...
Stary Wiarus
"Aborygenów, których dopiero w połowie lat 60-tych uznano za ludzi i wykreślono z oficjalnej Księgi Flory i Fauny" Czy panu nie wstyd powtarzać brednie komunistycznej propagandy? Proszę albo podać link do rzekomej "oficjalnej Księgi Flory i Fauny" obejmującej Aborygenów, oraz do rzekomego aktu uznania Aborygenow za ludzi w połowie lat 60-tych, albo przeprosić za dezinformację. Odnoszę wrażenie, że pan ma raczej umiarkowane pojęcie o temacie, pochodzące w zasadzie wyłącznie z "Tomka w krainie kangurów". Nota bene, autor tej książki, p. Artur Szklarski (1912-1992) skazany po wojnie na 8 lat więzienia za publikacje w hitlerowskiej prasie gadzinowej podczas okupacji, a wypuszczony po czterech latach w zamian za współpracę, nigdy w Australii nie był. Radziłbym poszukać lepszych źródeł.
Do wpisu: AMERYKANIN W BITWIE POD GROCHOWEM! Hollywoodzka story...
Data Autor
To jest fascynujący opis Bitwy w Olszynce Grochowskiej i cenne dochodzenie męczeńskich losów powstańców, którzy uszli śmierci na polach bitewnych. Jednak po latach i oni dołączyli do najliczniejszej Niebieskiej Armii Polskich Patriotów i Męczenników, tak to widzę...
Do wpisu: PAMIĘĆ HISTORYCZNA - być albo nie być Narodów...
Data Autor
Od lat z wielkim szacunkiem i radością czytam i słucham tego o czym Pan tak pięknie pisze i śpiewa. Ale z tym historycznym wykształceniem komoruskotuskopochodnych to chyba jednak nadinterpretacja rzeczywistości. Po prostu teść napisał pracę, a ktoś inny dał dyplomy. Niewątpliwie są to jednak wybitni specjaliści od walki z Polską, jej historią, patriotyzmem i wartościami drogimi dla większości Polaków.
Do wpisu: POLACY - ABORYGENAMI EUROPY?...
Data Autor
na antypodach, po zadomowieniu sie tam, tym gorliwiej pilnuja dzieciaki aby zawsze pmietaly o swoich korzeniach, to dobrze o polonusach swiadczy.
Do wpisu: RELACJA Z ANTYPODOW...
Data Autor
Szanowna Pani Bożeno i panie Lechu, cieszę się ogromnie, że dotarli Państwo szczęśliwie do naszej rozpalonej słońcem "wyspy". Do zobaczenia 16 lutego w Domu Polskim na Angas st. w Adelaide. Wyznam, że to spore dla mnie przeżycie, ogromnie cenię sobie Państwa obecny repertuar, ale mam tez w pamięci Nasze pierwsze "spotkanie", końcem lat 80-tych, gdzie cudownie dawaliscie memu pokoleniu odsapnąć od walacej sie komuny i zatańczyc przy dzwiękach country. Do zobaczenia i samych cudownych chwil na ziemi Aborygenów
Lech Makowiecki
Sa nocne Polakow rozmowy...
Lech Makowiecki
Ale dzieki za czujnosc ...
czy wzieliscie fimy;Anatomiw upadku"?Warto isc z cala gama przedsiewziec niezaleznych...
Do wpisu: POWSTANIA, POWSTANIA... Kiedy następne?
Data Autor
Premier Węgier, Wiktor Orban, i prawica węgierska poradzili sobie z lemingozą. Bez powstania. Uczmy się od mądrych jak TERAZ zwyciężać.
Dziękuję. Niestety mało kto tłumaczy w ten sposób młodym nasze dzieje. ps Zawsze gdy okoliczności zmuszą do zejścia z chodnika... własnie o tym myślę. Na szczęście dziś to babcia, inwalida na wózku... Pozdrawiam!
Marian Konarski
Lemingoza jest NIEuleczalna.
tagore
ten stary tekst dobrze oddaje istotę sprawy. Z jednej strony branka ,a w razie jej powodzenia umocnienie Wielopolskiego i podobnych mu kolaborantów oraz śmierć znacznej części rekrutów,a z drugiej strony też śmierć wielu ludzi , lecz nie w czyimś interesie i załamanie pozycji politycznej kolaborantów.Nie mieli wielkiego wyboru nasi przodkowie. tagore
Szanujmy ZAWSZE pamięć wszystkich polskich powstań. Pamiętajmy jednak, że DZIŚ mamy ALTERNATYWNĄ i równie SKUTECZNĄ broń. KARTKI WYBORCZE, których nie mieli Powstańcy z lat 1830, 1863, 1944, MUSZĄ, MUSZĄ oszczędzić polską krew. Nie mamy tej krwi już dużo.
Pięknie napisane - duży szacunek. "Przesłanie" trafia bezbłednie wprost do serca.Honor i odwaga - najdroższe są. Tragiczne, że co raz musimy dźwigać sie z jakiejś niewoli. Testament przodkow powinien nam być drogowskazem.