Otrzymane komantarze

Do wpisu: Z igły widły, czyli komisja na Wiśniowej
Data Autor
Magdalena Figurska
Protokół sporządza komisja, nie informatyk. Wiele razy sporządzałam protokół, a rola informatyka polega na tym, by zalogować się do systemu (członkowie komisji nie muszą się na tym znać), wysłać protokół i otrzymać potwierdzenie. Wtedy można go wydrukować. Poza tym Macierewicz nie mówi o fałszerstwie, tylko złamaniu procedur, które mogą powodować fałszerstwa, tak jak PKW nie mówi o tym, że pojechali do okręgu, by sporządzić protokół, tylko, by zatwierdzić, bo nie mieli dostępu do sieci, co wydaje mi się niemożliwe, bo to jest warunek organizacji obwodu. Jeśli nie, robi się w innym miejscu.
Magdalena Figurska
foros, czy mógłbyś odpowiedzieć mi na tylko jedno pytanie?  Czy kiedykolwiek pracowałeś w komisji wyborczej. Od 1992 roku regularnie uczestniczę i stwierdzam, że nie masz bladego pojęcia przede wszystkim o wyborze, organizacji obwodowych komisji wyborczych, sposobie oddzielania głosów ważnych od nieważnych, sposobie liczenia, uprawnieniach mężów zaufania, sporządzania i zatwierdzania protokołów i dalszego z nimi postępowania. Ale tak to już jest w Polsce, że na dany temat wypowiadają się ci, którzy najmniej się na nim znają.
foros
powtórzę raz jeszcze: Mamy do czynienia z kompromitacją człowieka z PKW. Bo oto sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej nie zna procedur zachowania obowiązujących w Okręgowej Komisji Wyborczej. Procedury te zaś przewidują, że jeśli nie ma "informatyka" nie ma w obwodzie to komisja obwodowa jedzie do okręgu by sporządzić protokół. Mamy na to dowód w postaci zamieszczonego tutaj filmiku (na samym końcu). Czy te procedury są zgodne z kodeksem? Nie wiem. Przypuszczam jednak, żę obowiązują już kilka/kilkanaście lat. A czy doszło do przestępstwa? Czaplicki cytuje kodeks: protokół można wywiesić po uzgodnieniu z komisją rejonową. Tutaj takie uzgodnienie nie nastąpiło, ponieważ protokół nie był napisany, napisano go w obwodzie. Komisja nie mogła wywiesić protokołu. Pani Sikora to albo nie wie jak przebiega głosowanie, co ją kompromituje, albo w coś gra opierając się na pomyłkach słownikowych. Bzdurą jest info, że wywieszano protokoły nad ranem. Bo sądzę, że znakomita większość komisji zrobiła to przed północą, niedługo po zakończeniu prac. Ciekawą jest natomiast informacja, że po 11 rano protokoły zdejmowano. Tylko w ilu przypadkach? Sporadycznie czy masowo? Tego jednak nie podano. nawet orientacyjnie. Macierewicz, mam nadzieję że używa skrótu myślowego, bo jeżeli faktycznie chce by PKW odpowiedziała mu ile było komisji które uzgadniały protokół z "informatykiem" to odpowiedź jest jedna: wszystkie. Tak jak w każdych wyborach od x lat. Dla mnie cała ta konferencja prasowa PiS to albo pokaz braku elementarnej wiedzy o przebiegu wyborów pp. Sikory i Macierewicza, albo po prostu zostali wpuszczeni w maliny i przez swój brak wiedzy wzbudzą rechot, który przykryć może całkiem poważną sprawę. Alternatywą jest cyniczna gra wyż. wym. Zdaje się, że cała heca zasadza się na wypowiedzi przewodniczącego z Wiśniowej, że "informatyk zatwierdza". A przecież prosty człowiek, w okolicach północy mówi jak umie i jak rozumie.   
foros
w dodatku agent - frajer, bo mi nie płacą.
Ewaryst Fedorowicz
bo Wy, foros, jesteście ruski agent i nie zaprzeczajcie - aktyw wie lepiej! :-D
foros
cd Dla mnie w całej tej sprawie najśmieszniejsze jest bredzenie pana z PKW, który ma swoje kodeksy i nie ma pojęcia jak liczenie głosów odbywa się w praktyce, już od kilku/kilkunastu a może kilkudziesięciu lat. Ja rozumiem: wymogi, procedury bezpieczeństwa itd. Ale jak się robi takie wypasione prawo, to trzeba też wyasygnować kasę by było ono przestrzegane. Np. na prowiant dla ludzi mających siedzieć całą noc i liczyć głosy. Np. zwolnienia z pracy na następny dzień. Jeśli nie to ludzie takie państwo oleją i nie ma sensu im się dziwić. aby była pełna jasność podam też przykłady błędów o których mowa wyżej. np: lista pis: kaczyński 7 głosów macierewicz 6 jasiński 5 razem 20 i już jest błąd, bo 7+6+5=18 a nie 20 i komisja musi przeliczyć gdzie jest błąd. albo: lista pis 20 po 20 psl 20 liczba głosów ważnych 55 i kolejny błąd bo 20+20+20 nie równa się 55 komisja musi więc powtórnie przeliczyć głosy bo nie da się sporządzić wydruku. Mam nadzieję, że teraz obraz jest jaśniejszy.  
Oj! @ FAROSZKU, FAROSZKU. Pospiech jest dobry przy... Skomentuj: niezalezna.pl
foros
cóż, ten protokół który jest wywieszany bezpośrednio po zsumowaniu sporządza właśnie tzw. "informatyk". Sporządza to znaczy przepisuje do komputera to co długopisem napisała komisja.  Elektroniczna wersja takiego protokołu jest podpisywana przez przewodniczącego podpisem elektronicznym i wysyłana do PKW. Ten sam protokół jest drukowany przez "informatyka" i przedstawiany do podpisu całej komisji, następnie wieszany w widocznym miejscu. Jeżeli w protokole wystąpi pewien typ błędu (nie zgadzają się określone sumy) nie ma możliwości wydruku protokołu. "Informatyk" drukuje raport z błędami i komisja jeszcze raz przelicza głosy. Do momentu gdy sumy będą zgodne na tyle, że będzie można wydrukować protokół.Tak to wygląda przynajmniej w teorii. Dlatego to co mówi dziś Macierewicz jest dla mnie humbugiem. No bo gdzie nastąpiło fałszerstwo? Ktoś dosypał głosy do worka gdy młodzieniec z nim spacerował? Nawet gdyby to co z tego? Nikt do tego worka nie zajrzał. I nikt nie zajrzy do czasu gdy zostanie on przemielony na makulaturę. No to może w duecie "informatyk" przewodniczący? Tyle że ustalony przez nich protokół podpisują wszyscy członkowie komisji. Niezależnie czy w lokalu obwodu czy w lokalu okręgu, choć oczywiście "czyściej" byłoby gdyby wszystko odbywało się w jednym miejscu. Po prostu komisja sporządziła długopisem protokół. Ale poinformowano ich, że musi on być wydrukowany i musi być jego wersja elektroniczna podpisana przez przewodniczącego. No to pojechali do okręgu bo tam mają drukarki i człowieka z uprawnieniami do wprowadzania danych. Człowiek przepisał, oni podpisali. Problem byłby gdyby w protokole zdarzyły błedy (nie zgadzałyby się sumy). Problem wynikałby z faktu, że komisja już wcześniej zdała worki z głosami (o ile kolejność zdarzeń w filmiku jest prawidłowa) nie nie byłoby o co ich weryfikować, komisja musiałaby więc kombinować co robić dalej. Tyle, żę moim zdaniem to Okręg powinien mieć tego świadomość i nie powinien dopuszczać do sytuacji, gdy komisja zdaje materiały a nie ma podpisanego protokołu (z drugiej strony materiały można odzyskać tyle, że tutaj już pole do nadużyć jest).  
Teresa Bochwic
Chyba niezupełnie, bo z Londynu donosił Ironiczny, że nie zgadzały się dane z protokołu z danymi na stronie PKW. W poprzednich wyborach prawie wszystkie komisje (niestety nie wszystkie, jak powinny ) wywieszały protokoły,a ludzie je niestety tylko wybiorczo fotografowali. Gwarancją przejrzystosci jest protokół sporządzony i ujawniony ZARAZ po przeliczeniu głosów, a nie informatyk, który przecież tez nie liczy tych kart, tylko wprowadza dane do systemu. Nie moze dyktowac system, jak się nie sumuje, to co, to się komuś dopisuje???
foros
puk, puk tu życie. Czas się obudzić ze słodkiego snu i zobaczyć jak wyglądają realia. Mieliśmy już kilkadziesiąt wyborów. Jest jedna komisja która tak zrobiła? Kiedy?Gdzie? Nie ma zakazu błędnego informowania obywateli przez organa państwa? Czy istnieje choć jedna komisja w Polsce, której w dniu wyborów sprawdzano liczbę kart w workach? Pana to nawet rozumiem. Ale taki frant jak A. Macierewicz? Poseł od kilkudziesięciu lat i nie wie jaka jest praktyka liczenia głosów i sporządzania protokołów? Bo gdyby wiedział to wątpię, czy powtórzyłby to co dziś powiedział. Chyba, że to cyniczna zagrywka, która też jest przecież częścią politycznej gry.
Franek_Kimono
Nie rozumiesz tego naiwniaku, że w komisji w której nie ma informatyka komisja zobowiązana jest do stworzenia protokołu ręcznie!! i wywieszenie go niezwłocznie! Nie może byc tak że paru przedstawicieli komisji po skończonej pracy chodzi po mieście z głosami, wrzuca je do piwnicy, nikt ich nie sprawdza i nadal nie wiemy jakie są wyniki!! CZy to tak trudno Ci pojąć???
foros
nie zawsze. Jednak jeśli państwo chce by prawo było przestrzegane, to powinno obywatelom dać na to szanse.
ant.an
Też uważam, że prawo tylko zawadza w życiu.
Do wpisu: O pogrzebie Jaruzelskiego - krótko
Data Autor
Zygmunt Korus
Ad Siermięga: Brawo! Dosadnie, ale tak się należy wysławiać o tej pseudopolskiej swołoczy! Q-wa, alf..s, zło...j i zbir!
Zygmunt Korus
Sz. Panie, otóż to: "w ciągu najbliższych 10-20 lat w żadnym poważnym medium naukowym..." Pan wierzy w powagę nauki, mediów, a ja w rozsądek, moją ocenę faktów, logikę przesłanek, koniunkcję "po czynach poznaje się", rozumowanie na własne konto. Wg takiego myślenia Pańskie pisanie oparte na autorytetach faktycznie może sobie spokojnie czekać na weryfikacje owe 10-20 lat. Dobrze, że choć jakiś horyzont na doczekanie prawdy daje Pan sam sobie... Odnośnie uwagi, co zrobią z "ikoną Jaruzelskim", to nietrudno zgadnąć, boć staliniątka już przecież pokazały, jak się to robi, by efektywnie, drogą mamienia, przedłużać pomiotnie ukradzione zdobycze przez swołoczną progeniturę. Pozdrawiam.
Proszę Pana informacje pochodzą od ludzi którzy byli z nim na froncie ,nigdy nie przeszedł linii frontu jako zwiadowca bo nim nie był ale w kontrwywiadzie[a kontrwywiad to macki smiersza] .To tacy jak on pilnowali aby żołnierze parli do przodu niezależnie od strat a jeśli nie to kula w głowę na miejscu.Nie chodził po okopach z pistoletem w kaburze ,pistolet to miał zawsze w dłoni i z tego też pamiętali.Ci z I Armii co tak domagają się dzisiaj pochówku niech nie zapominają jakie straty ponieśli pod Lenino ,jakie ponieśli w zdobywaniu Wału Pomorskiego,pchali ICH pod LENINO I NA WAŁ BEZ ROZPOZNANIA I ZAOPATRZENIA.Gdyby dwa trzy dni wcześniej na wał dotarli strzelcy górscy doskonale wyposażeni ,ostrzelani ,zaopatrzeni to z I Armii zostałyby strzępy a ci co zostaliby ranni to mogliby mówić o szczęściu.W momencie ataku na wał połowa stanowisk bojowych u niemców była nieosadzona,reszta przez młodych niedoświadczonych żołnierzy.Jeśli ci co jeszcze żyją to Bogu mogą zawdzięczać ,że niemcy w porę nie obsadzili stanowisk .Kłamstwa napędzają kolejne a życie żołnierzy jak i nasze to miał serdecznie w dupie.Gdyby nie Kukliński to dzisiaj Polska i Europa to Hiroszima i Nagasaki do entej potęgi.Nie byłoby nas ,głupiego bolka, agenciaków mniejszych czy większych wierzących czy ateistów i o tym wszystkie kurwy powinny pamiętać.
foros
kilka lat temu profesor z jednego z oddziałów IPN mówił w radiu, że pewnym jest że Bierut był radziecką matrioszką. Już miała się ukazywać publikacja. I nic. Mimo kilku lat. Przypuszczam też, że w ciągu najbliższych 10-20 lat w żadnym poważnym medium naukowym  nie ukaże się też publikacja dot. tego, że Jaruzelski był matrioszką. Takie po prostu jest polskie państwo.  Stawiałbym zamiast tego na powstanie jakiejś fundacji im. W. Jaruzelskiego albo architektów okrągłego stołu, która będzie pomagać zdolnej młodzieży, chorym dzieciom, fundować stypendia zdolnym naukowcom, umożliwiać start zawodowy niezależnym dziennikarzom. Taka jest współczesna Polska.
Zygmunt Korus
A MATRIOSZKA? Jest dużo dowodów (nie poszlak, ale konkretnych faktów i świadków), że ten zbrodniarz to sowiecki podmieniec. Dlatego pewne fakty rodzinne, które Pan wymienia, wziąłbym w nawias. Oj będzie się działo! - to może właśnie w tym zakresie...? Prof. Kowalski niedawno stwierdził, że nad "sprawą Jaruzelskiego" kuratelę trzyma lobby żydowskie (kiwnęli by palcem, i już byłby wyrok, nawet na łożu śmierci!), sam pisałem o tym notkę na NB: naszeblogi.pl Odnośnie "nawróconego szubrawcy i mordercy", to tylko jego patroni rodem z Sodomy i Gomory, zainteresowani splugawieniem właśnie katolicyzmu i poniżeniem tfu-wyznawców TW "Wolskiego"-Okularnika Sromotnika, zafundowali dogorywującemu sukinsynowi pielęgniarkę pod kołderkę, skandal rodzinny, wypowiedzi rozwodowe żony, wciągnięcie córki Moniki w łapska nieobyczajnych szambiarzy. W filosemickich gadzinówkach się właśnie w temacie chuci jak na komendę działo!!! Gratuluję więc "małej, bo należałoby pisać bez skrótu "Św.", mszy z B(ł)onkiem", pochówku (?nie?)zasłużenie, ale tak trochę obok (zamiast "anonimowo", jak nie pod płotem u nas, to najlepiej w Rosji) i fanfar z pierdzącą trąbką jako dominantą... Siermięga poniżej dobrze napisał: Jaruzelski swojej ojczyzny, Rosji, nie zdradził.   Tekst Pana, silący się na obiektywizm, jak Polska kiedyś, ufajmy Bogu, wróci do ŁOŻYSKA (auto-Macierzy), okaże się napisany psu na budę. Brak w nim wyrazistości, że pisze Pan wyłącznie o Namiestniku Okupanta. Zobaczy Pan to, gdy wówczas zerknie do swego archiwum, gdy nadejdą czasy prawdziwej wolności i niedowolnej prawdy. Dziś - jak już Państwo (a nie "państwo") miałoby coś w sprawie "trupa jaruzela" współdecydować...? - powinno się OFICJALNIE zasugerować rodzinie kremację, i żeby prochy rozsypała nad Kremlem przy bezwietrznej pogodzie... Żeby nie zatruwać postronnych, bogu ducha winnych Moskwiczan-przechodniów.  
foros
czy informacja o Smierszy to informacja potwierdzona? Na s24 Wiesława przypomniała wywiad z Jaruzelskim gdzie wspomina on że w sylwestra "ścigał bandę na Podhalu", najprawdopodobniej chodziło o oddział Ognia, który przebijał się w tym czasie przez siły KBW-UB. Przypomnę też rozmowę w TVR z historykiem, autorem biografii Jaruzelskiego. Historyk ten ten twierdził, że Jaruzelski był zausznikiem gen. Popławskiego z ZSRR potem 1AWP. Z jego ramienia dokonywał kontroli jednostek. Gdy zaś przyszedł czas, że przerzucono go na dowództwo operacyjne (dywizja w Szczecinie) głośno skarżył się znajomym na takie traktowanie (nie miał żadnego doświadczenia w dowodzeniu operacyjnym). Jednak udało się, bo trafił na doświadczonego szefa sztabu, pułkownika żydowskiego pochodzenia. Pułkownik ten znalazł się na pierwszej liście wyrzucanych z LWP w ramach czystek antysemickich. Liście zatwierdzanej przez Jaruzelskiego.
PS.Nigdy przenigdy nie nazwę go zdrajcą bo na to nie zasługuje ,on swojej ojczyzny nie zdradził i pozostał jej najwierniejszym z wiernych do końca .Natomiast dla kraju w którym przyszło mu żyć bez wahania zgodził się na jego zniszczenie w ataku atomowym i to by było na tyle.
Pochodzenie tak jak chrzest,bierzmowanie ,dobra szkoła możemy sobie darować raz na zawsze bo nie ma dowodów ,ze to jest prawda.Nie był w żadnym zwiadzie ale kontrwywiadzie [smiersz],nigdy nie przekraczał linii frontu ale spędzał czas na podsłuchiwaniu żołnierzy co też mówią w okopach .Znany był z czyściutkiego i zawsze wyprasowanego munduru,dużego pistoletu i nosił przezwisko "laleczka".Rozpowszechniano opinię o nim jako wybitnym strategu,na manewrach jego dywizja którą dowodził[pancerna]został zniszczona w kilka godzin według zgodnej opinii rozjemców ,że był mściwy jak awansował wyżej to mścił się i zablokował karierę tego co z nim wygrał.Nim został szefem MON ,to był szefem głównego zarządu politycznego wp,czyli to on był faktycznym ministrem a nie gość z mon według terminologi sowieckiej i to jemu podlegał kontrwywiad.Z racji zajmowanego stanowiska przez cały pózniejszy okres był jednym z najbardziej znienawidzonych osobników przez kadrę oficerską.Jego kariera była starannie kierowana przez sowietów i brał udział we wszystkich kolejnych puczach od gomułki po gierka.Awansował na szefa mon bo był gwarantem ,ze atak na Czechosłowację zostanie z naszej strony dokonany pomimo wątpliwości gomułki a jak zaszła konieczność jego usunięcia to też nie zawahał się przed użyciem wojska na Wybrzeżu i utorować drogę gierkowi tak jak póżniej sobie.Czy zasługuje na "Mszę Świętą"bez wątpienia bo co prawda nie swoimi rączkami a cudzymi pomógł w zamordowaniu i pozbyciu się z KK elementu podejrzanego czyli prawdziwych księży patriotów co przeszkadzali w nawiązaniu dialogu z wadzą.Jeden z jego poprzedników niejaki Rokkosowski też był "polakiem",mówił wzorcową polszczyzną.znał literaturę polską ,tańczył mazura,był synem kolejarza czy brukarza spod Białegostoku,msza w dniu każdych urodzin tez powinna być odprawiana ku pamięci!?
Do wpisu: Kompromitacja Państwowej Komisji Wyborczej
Data Autor
foros
Wersja elektroniczna jest podpisywana przez komisję. Robi to jej przewodniczący podpisem elektronicznym. Na czyje serwery jest przekazywany podpisany protokół? PKW czy okręgu? Nie wiem, ale podejrzewam, że PKW, do okręgu idzie zaś kopia. Zapewne jeśli okręg znajdzie różnicę pomiędzy kopią a wersją papierową następuje interwencja, w ten sposób PKW ma dane niepotwierdzone na jakąś godzinę dwie przed ich potwierdzeniem przez okręg o ile okręg potwierdza. Które z tych wyników są już prawomocne? Te wysłane z obwodu czy te potwierdzone przez okręg? Tego nie wiem.  Wracając jednak do meritum: średnio na jednego członka komisji przypadało ok. 40 kart do przejrzenia. To są twarde dane. Trudno wyobrazić mi sobie sytuację, by w znakomitej większości obwodów nie dało się wszystkiego załatwić (do przesłania protokołu na serwer) w ciągu dwóch godzin
Dla wspolczesnego skanera z podajnikiem ADF [AutomatedDocumentFeeder] [koszt < 1000 PLN] zrobienie monochromatycznego skanu kartki formatu A4 w rozdzielczosci 300dpi to kilka sekund. Taki skan w kompresji G4 zajmuje MAX 100kB (0.1MB), a jego rozpoznanie OCR [zamiana na plik tekstowy, przeczytanie - OpticalCharacterRecognition] to takze kilka sekund. Podsumujmy maxima: 1 glos to 10s skan + 10s OCR + 10s interpretacja, daje 30sekund MAKSYMALNIE, choc 15s TEZ wystarczy. Ale zostawmy 100% margines. Zalozmy ze w komisji oddano 2000 glosow. Podliczenie ich zajeloby 1000minut, czyli 17h. Punkty wyborcze pracuja od 6 rano do 21 - 15h Zatem przy integracji urny z ADF wyniki bylyby znane juz w 2h po zakonczeniu wyborow - BEZ INGERENCJI LUDZKIEJ! CZyli bez falszerstw. Realny czas skanowania i OCR oceniam w sumie na 10s. Analiza CALEGO wynikowego pliku tekstowego to od 1min do 10min, w zaleznosci od zlozonosci algorytmu [ilosc wyszukiwanych i prezentowanych kryteriow]. Zatem rzeczywiste wyniki bylyby znane NA BIEZACO. Rozmiar grafiki to 200MB [2000x0.1MB], czyli dwudziestokrotnie mniej niz miesci sie na plycie DVD. Do tego wynik w formacie CSV, skompresowany to GORA 1MB I KAZDY MOGLBY taki plik pobrac i samemu zanalizowac, a niezgodnosci zglosic. I wlasnie z tych wzgledow wladcy IIIRP NIGDY NIE SCYFRUJA urn wyborczych.
W słusznej sprawie posługuje się Pan nieprawdziwymi argumentami. Widać, że nie był Pan członkiem komisji ani mężem zaufania. Byłem członkiem komisji (zgłosiłem się żeby przypilnować). Procedura jest taka, że po zamknięciu lokalu i zaklejeniu urny liczy się i pakuje karty niewykorzystane. Dopiero potem wysypuje się karty z urny i komisyjnie liczy głosy (nie ma, że ktoś liczy swoją "kupkę" i nikt tego nie sprawdza). Najpierw się liczy głosy ważne, odkłada się i zapisuje do protokołu. A na koniec trzeba jeszcze kolejno dla każdej listy posegregować głosy na każdego kandydata. Dopiero wtedy (jeśli się wszystko zgadza) dane są przekazywane do informatyka i wprowadzane do systemu. Komisja podpisuje protokoły, 1 egzempl. wywiesza w lokalu np. w oknie, a 2 pakuje do osobnych kopert, do 3. nośnik elektroniczny (np. pendrive). I czeka na oficjalny transport. Wszystkie materiały oddaje się (za pokwitowaniem) i czeka na potwierdzenie Okręgowej Komisji, że dane na protokołach papierowych się zgadzają z wersją elektroniczną. Dopiero wtedy wyniki z obwodowej komisji są ostatecznie uznawane przez Okręgową Komisję. Wersja elektroniczna nie jest podpisywana przez komisję! Przy liczeniu głosów musi obowiązywać hasło "spiesz się powoli".
Franek_Kimono
Ta kompromitacja PKW oraz ten cyrk w telewizji wczoraj o 21.00 powinny być bardzo głośno podnoszonym argumentem o nieuczciwosci tego systemu i to przestroga przed wyborami za rok. Należy się z tym rozprawic wszelkimi dostępnymi środkami i już dziś budować strategię nadzoru wyborów za rok przez prawicę.