Decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu 5 tys. dodatkowych żołnierzy do Polski kończy rozważania na temat zapewnienia naszemu państwu bezpieczeństwa przed zagrożeniem napaścią ze wschodu. Bez rozpętania III wojny światowej napaść na nas już się nie da. Oczywiście nic nie jest dane na zawsze, ale wiele rzeczy po tej decyzji staje się mniej prawdopodobnych.
Wojska USA wychodzą ze sporej części naszego kontynentu, szczególnie z Niemiec, a wjeżdżają nad Wisłę. To przesuwa ciężar geopolitycznej uwagi największego mocarstwa, a wraz z nim troskę o rozwój i stabilność naszego kraju.Ta troska oznacza, że po Polsce nie mogą hulać wrogie służby, destabilizując nasze bezpieczeństwo, co Amerykanie sobie dostępnymi metodami wymuszają. Oznacza to też, że zainwestują w stabilizację układu politycznego nad Wisłą, która będzie im gwarantowała, że organizacja tak dużego centrum militarnego nie będzie podlegała krótkim koniunkturom.
Z tej perspektywy należy inaczej spojrzeć na serię napadów na redakcję Republiki, na jej dziennikarzy i w chwili, gdy piszę ten komentarz, na prof. Sławomira Cenckiewicza. Decyzja o tym, czy Amerykanie zwiększą, czy też zmniejszą – co groziło wedle doniesień prasowych – swój kontyngent w Polsce, wisiała przez ostatnie tygodnie w powietrzu. Gdyby Polska została destabilizowana masowymi represjami wobec opozycji, pewnie byłoby dużo trudniej przekonać do koniecznej decyzji prezydenta USA.Kto został zaatakowany? Największa i najbardziej proamerykańska stacja telewizyjna w Polsce. Akcja destabilizująca mogła być zarówno przygotowana w Polsce, jak i w Rosji. Wiele jednak wskazuje, że komponent wewnętrzny dominował.
Przede wszystkim wykorzystano dane teleadresowe, o których policja od kilku lat wie, że są używane do fałszywych alarmów. Wie i nic z tym nie robi. Odmówiono powołania jednego centrum koordynującego weryfikację alarmów i śledzenie sprawców. Mimo upływu 10 dni, w momencie, gdy piszę ten komentarz, do mnie, jako do prezesa spółki, nie zgłosił się nikt, kto miałby na bieżąco sprawdzać informacje o kolejnych atakach. W rezultacie nie ma nawet możliwości skierowania kolejnych ekip policji, pogotowia czy straży pożarnej na ścieżkę szybkiej weryfikacji.
Przedstawiciele władzy przeprowadzają akcję dezinformacyjną co do konieczności stosowania procedur policyjnych i faktycznych wydarzeń. Już zupełnym skandalem jest oświadczenie szefa MSWiA, że zakładanie przez policję kajdanek ofiarom napadu ma… poprawić komunikację z nim. Trwa akcja wobec ofiar ze strony ważnych przedstawicieli władzy i opłacanych przez nich mediów. Robią to przy pomocy ewidentnie ubeckich metod. Ofiary do tej pory nie mają dostępu do podstawowych dowodów ze śledztwa, a pozyskaliśmy informacje, że te dowody zaczynają ginąć.Jeżeli więc za tą akcją stoją Rosjanie, to musieliby mieć ogromne wsparcie w polskich władzach. Istnieje trop jednego polityka z obozu władzy, który łączy obydwa wątki.
To, czy polskie władze wykorzystały akcję rosyjską, czy też tworzą sobie z niej alibi do gnębienia opozycji, oczywiście ma znaczenie, ale jedno i drugie jest skrajnie groźne dla naszego państwa i obywateli.Akcja wystraszenia Amerykanów się nie udała. Była uruchomiona na kolanie przez polityków zmotywowanych w tym momencie chęcią zemsty za wyjazd do USA Zbigniewa Ziobry. Groteskowe śledztwo w tej sprawie obraca się przeciwko nielegalnemu kierownictwu prokuratury.
Nie zmienia to faktu, że istnieją ofiary tej akcji – nasi dziennikarze i pracownicy, nasze rodziny, nierzadko dzieci. Po raz pierwszy od 1989 roku prywatne domy przestały chronić nas przed najbardziej brutalnym wtrąceniem polityki w prywatne życie. Mimo powszechnego oburzenia w Polsce i coraz bardziej za granicą organizacje i instytucje, które mają strzec praw człowieka, milczą.
Mamy tylko Was, naszych Czytelników i Widzów. A raczej aż! Razem ich pokonamy.
... kworum.com.pl
Dla zabezpieczenia amerykańskiej bazy w Redzikowie polskie wojsko wystawia batalion ochrony.
USA w ramach rekompensaty powinno niezwłocznie wydzielić z obiecanej brygady batalion ochrony pałacu prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
Skoro teraz po decyzji prezydenta Trumpa „Bez rozpętania III wojny światowej napaść na nas już się nie da.”, to znaczy, że wcześniej można było i samodzielnie do obrony nadal jesteśmy niezdolni, co oznacza bankructwo dotychczasowej polityki IIIRP.
Pominę drobiazg, że wojna na Ukrainie i w zatoce Perskiej oraz globalna wojna gospodarcza nie są konfliktami lokalnymi, tylko wojną o nowy układ sił.
Zwrócę uwagę, że redukcja wojsk amerykańskich oznacza uwalnianie Niemiec spod kurateli, co może im przewrócić w głowach. Ta okupacja była korzystna przez 35 lat dla Niemiec i Polski, bo nie groziła nam pułapka Tukidydesa. To była największa korzyść z NATO i amerykańskiego zaangażowania.
„Ta troska (amerykańska, o rozwój i stabilność naszego kraju) oznacza, że po Polsce nie mogą hulać wrogie służby, destabilizując nasze bezpieczeństwo, co Amerykanie sobie dostępnymi metodami wymuszają..”
Jednak nie przekonuje to w kontekście ataków na Redakcję, chyba że to była robota nie wrogich, tylko przyjaznych służb.
Bez rozpętania III wojny światowej napaść na nas już się nie da.
Przynajmniej przez czas, jaki zajmuje pakowanie walizek.
A tak przy okazji, czy ci obiecani żołnierze już przyjechali? Czy, nim przyjadą, da się na nas napaść?
Cześć , ale ilu ludzi to zrozumie? Należy wszcząć uświadamianie społeczeństwa czym to grozi.
@spike
TV Republika i 24PL o tym nic nie mówią, bo są tylko wentylem bezpieczeństwa, "patrioci" tacy sami jak zMorawiecki. Ich zadaniem jest kontrola i kierowanie autentycznych patriotów w maliny. Od zawsze włażą w śmierdzącą doopę banderowców, kiedy normalni ludzie ostrzegali przed otwarciem bez żadnej kontroli granicy z upadliną, obie stacje zgodnie ich flekowały i nazywały "ruskimi onucami". Oni idą utartym i sprawdzonym przez jąkatego parcha szlakiem, goowno wyborcze miało być patriotyczną i solidarnościową gazetą a jest tam gdzie jest. Obym się mylił co do ich intencji, ale obie wymienione stacje promowały nagonkę na przyjęcie dziesiątej dawki wzmacniającej dwudawkowego eliksiru szczypawkowego, a po wybuchu operacji specjalnej na upadlinie, właziły bez mydła wszystkim banderowcom w tylną, dolną część odwłoka. Tak, że ten tego, ich wiarygodność jest trochę wątpliwa...
Jak widać przeciwnicy jedynych wolnych mediów w Polsce znaleźli przytulisko akurat na NB.Już wcześniej było obrzydliwe wyśmiewanie TVRepubliki i WPolsce24 jako żebraków (daj grosik ,daj grosik) utrzymujących się tylko z wpłat internautów i nielicznych (Tusk zabronił) reklam.Te stacje nie ukradły chorym dzieciom środków na leczenie,ale autor przesmiewczego tekstu właśnie ich atakuje.Teraz kolejny przeciwnik zaczyna pracę u Tuska , w nadziei pewnie na ich likwidację. Chce przekonać,że ..zadaniem tych dwu stacji jest kontrola i kierowanie patriotów w manowce'' a nie źródłem jedynych rzetelnych informacji. Komentator zapomina,że po wybuchu wojny ukrańsko-rosyjskiej wszystkie media były po stronie Ukrainy,dostarczania pomocy,przyjmowania uchodźców i otwarcia granic.Rzeczywiście komentatora zawodzi pamięć,albo nienawiśc ją blokuje bo nie zauważa zachowań mediów reżimowych i polityków z KO broniących decyzji Żełeńskiego, ugięcie się Tuska przed bezwstydnymi wypowiedziami polityków czy ambasadora ukraińskiego. Autor komentarza oskarża wolne media,ale nie dziwi go fakt ,że paniusia Biejat wystąpiła w ukraińskiej telewizji obszczekując prezydenta Nawrockiego.,że takie ,,autorytety'' jak Frasyniuk, Seweryn czy przebrzmiała tłusta rzępoła Skiba w liście otwartym usprawiedliwiają UPA. Jakoś autor komentarza nie oburza się na postępowanie Pawła Kowala blokującego ekshumacje na Wołyniu,by nikt nie dowiedział się z oglądu szczątków (gwoździe w główkach dzieci) szczegółów niewyobrażalej zbrodni.No cóż proszę dalej panie komentatorze wyżywać się na wolnych mediach w trosce o pogarszanie się proporcji i przyzwoitości w stosunkach polsko -ukraińskich i co za tym idzie wzrost żądań wobec Polski..
Zejdź na Ziemię Droga Sake i zacznij myśleć. Te wolne media maja w porywach 8% oglądalności. One mówią i przekonują głównie już przekonanych. Ponad 90% mediów jest w rękach Koalicji a tam leci główna propaganda i to tam są pokazywane sukcesy rządu i porażki prawicy i prezydenta. Ostatnio pokazano porażkę prezydenta, który zapowiedział, że obniży rachunki za prąd o 33% i nie dotrzymał słowa. I to dotarło do ponad 90% społeczeństwa. Wolne media mogą godzinami tłumaczyć, że blokuje to Czarzasty. Informacja dociera tylko do już przekonanych a te ponad 90% nawet się o tym nie dowie. To przede wszystkim narracja prawicy musi się zmienić a na razie prawica robi wszystko, aby zrazić do siebie wyborców niezdecydowanych i to jest największy problem.
@mjk1.....Skoro 90% mediów jest w rękach Koalicji to już te 8% też trzeba obrzydzać,wyśmiewać krytykować by doprowadzić do ich likwidacji? Czy wasze reżimowe media nie przemawiają do swoich przekonanych już wcześniej wielbicieli ? W obu stacjach panuje pluralizm i czego podobno zawsze oczekiwaliśmy-swoboda w wypowiedziach.Jakże się róznią od waszych reżimowych TVN24 czy TVP w likwidacji gdzie blokuje się wypowiedzi opozycji albo urządza się im jako uczestnikom debaty karczemne awantury. Uważam,że oglądanie w Republice czy WPolsce24 nawet tych komuchów jest dobrym posunięciem bo widz ma możność oglądu ich zachowań,poglądów,słuchać ich pokrętnych tłumaczeń i dostrzec różnicę.Tylko tak,porównując nieprzekonani mogą wyrobić sobie zdanie i ewentualnie wyciągnąc wnioski. Pan nas słuchaczy tych stacji już z góry zakwalifikował jako ludzi niezdolnych do myślenia tracących czas na słuchanie ,,niszowych ''stacji.Ja zaś wolę oglądać te wg pana niszowe niż słuchać i oglądać starą sowę Schnepfową czy awanturnicę Biedrzycką, pana zaś nie namawiam ani nie kwestionuję pana wyborów.
Czytam te Twoje kolejne wypociny Droga Sake i mam wrażenie, że rozmawiamy o dwóch różnych tekstach, tylko przypadkiem używamy tych samych znaków alfabetu.
Ja napisałem o strukturze przepływu informacji w systemie medialnym, a odpowiedź dotyczy jakiejś zupełnie innej sprawy: o „reżimowych mediach”, „likwidacji stacji”, „karczemnych awanturach”, „Schnepfowej”, „Biedrzyckiej” i całym katalogu emocji, który - przy całym szacunku dla literackiej ekspresji, ma tyle wspólnego z moim komentarzem, co meteorologia z astrofizyką.
Spróbujmy więc może wrócić na ziemię, bo tam, gdzie poleciała dyskusja, powietrze jest już bardzo rozrzedzone. Moja teza była banalna i - co gorsza - weryfikowalna bez odwoływania się do jakiejkolwiek „wiary w media”. Jeżeli jedna strona sporu ma dostęp do większości głównego obiegu informacyjnego a druga funkcjonuje w kanałach niszowych, to efekt nie jest „moralny”, tylko statystyczny: większość odbiorców, którzy nie żyją polityką 24/7, dostaje przekaz z tej pierwszej warstwy. I na tej podstawie buduje sobie obraz świata. To nie jest teoria spiskowa. To jest opis obiegu informacji. Ty natomiast odpowiadasz mi tak, jakbym twierdził, że „ktoś powinien zamknąć 8% mediów”, „zlikwidować pluralizm” albo „zakazać oglądania czegokolwiek poza jedyną słuszną stacją”. Tylko że tego w moim wpisie po prostu nie ma. To jest dopisana narracja, bardzo emocjonalna, ale jednak dopisana. I tu jest właśnie najbardziej ciekawy moment tej rozmowy: im bardziej ktoś broni pluralizmu, tym chętniej dyskutuje z poglądem, którego nikt nie wygłosił. Co do samego pluralizmu – on nie polega na tym, że „każdy może zaprosić każdego do studia”. To byłby raczej pluralizm towarzyski. W praktyce chodzi o proporcję siły przekazu, a tę nie mierzy się liczbą debat, tylko zasięgiem, powtarzalnością i codzienną obecnością w głównym nurcie.
I jeszcze jedno, żeby było uczciwie - nie ma tu żadnego „zakwalifikowania kogokolwiek jako niezdolnego do myślenia”. Jeśli już, to mamy raczej klasyczny przypadek, w którym emocjonalna interpretacja dopisuje sobie intencje do tekstu i potem z tym dopiskiem polemizuje bardzo skutecznie, tylko że ja nie mam z tym dopiskiem nic wspólnego.
Podsumowując. Ja pisałem o architekturze obiegu informacji, a odpowiedź dotyczy moralnej wojny medialnej, która w moim komentarzu nie występuje nawet w roli statysty. I tu chyba jest główna trudność - nie w tym, że się nie zgadzamy, tylko w tym, że odpowiadasz na zupełnie inną rozmowę niż ta, którą ja zacząłem.
Pan nie zaczął żadnej ,,rozmowy'' tylko nie mając nic do powiedzenia proponuje ogólnikowe wypowiedzi o architekturze komunikacji. Nie wiem dlaczego kwestia emocji wg pana są czynś niestosownym i szkodliwym. Jakoś reżimowe telewizje takich obiekcji nie mają i swobodnie swoje emocje wywrzaskują wymienione przeze mnie paniusie w debatach telewizynych.Pan oczywiście nie widzi i nie krytykuje.Więc na czy polega ta pańska ,,architektura''? Nie poruszać faktów,nie pokazywać przykładów,nie stawiać pytań,ot takie akademickie bicie piany o niczym. Ja nic panu nie przypisuję tylko takie wnioski niestety wysnuwam z pana wypocin . 8% to faktycznie niewiele,ale i tak dużo zważywszy na nasze obojętne społeczeństwo. Nawet i to za wiele dla Tuska,który z uporem chce te media zniszczyć.Nie zastanawia pana dlaczego władza posuwa się do wdzierania się do mieszkań polityków opozycji i rodziny prezydenta dla zaledwie 8% z których pan się tak śmieje? A wcześniej obarcza karami pieniężnymi, zakazuje reklam,szykanuje dziennikarzy np Dulkanowskiego za pisanie prawdy ,a wypływają fakty że grożą smiercią dziennikarzowi Nisztorowi.To też tylko emocje o których nie wypada pisać bo to nie ,,architektura obiegu informacji''.
Dalej nic nie rozumiesz Droga Sake i piszesz nie na temat. Ja piszę o skuteczności komunikacji politycznej, a Ty odpowiadasz listą wszystkich swoich pretensji do obecnej władzy. To są dwie różne rozmowy. Naprawdę nie wiem, ile razy mam powtarzać, że nie dyskutowaliśmy o tym, czy Tusk jest dobry czy zły, czy TVN jest obiektywny, czy Republika jest potrzebna, ani czy ktoś komuś groził. Dyskutowaliśmy o czymś znacznie prostszym: dlaczego prawica mimo ogromnej mobilizacji własnych zwolenników nie potrafi przekonać większości społeczeństwa. I właśnie Twój komentarz jest tego podręcznikowym przykładem.
Nieustannie zakładasz, że jeśli ktoś analizuje skuteczność przekazu prawicy, to automatycznie musi popierać Tuska. Jeśli ktoś zwraca uwagę na błędy prawicy, to na pewno chce zamknąć Republikę. Jeśli ktoś mówi o emocjach, to pewnie chce zakazać mówienia o aferach. Nie. To są wyłącznie Twoje własne dopowiedzenia.
Ciągle wracasz do tych samych tematów: Nisztor, Dulkowski, reklamy, przeszukania, groźby, telewizje, dziennikarze. Dobrze. Załóżmy nawet na chwilę, że we wszystkim masz rację. I co z tego wynika politycznie? Czy dzięki temu prawica zdobywa nowych wyborców? Czy dzięki temu wygrywa wybory? Czy dzięki temu przekonuje ludzi niezdecydowanych? Czy dzięki temu zwiększa swoje poparcie? Ja od miesięcy próbuję zwrócić uwagę właśnie na ten problem. Prawica coraz częściej zachowuje się jak człowiek, który siedzi w płonącym domu i zamiast szukać wyjścia, wygłasza coraz bardziej szczegółowe wykłady o temperaturze ognia. Ty uważasz, że wystarczy codziennie powtarzać własnemu elektoratowi, jaki Tusk jest straszny. Tymczasem własny elektorat już to wie. Problem polega na tym, że wybory wygrywa się nie przekonywaniem przekonanych, lecz pozyskiwaniem tych, którzy jeszcze nie są zdecydowani. A tu od lat obserwuję dokładnie odwrotną strategię - coraz więcej emocji, coraz więcej oburzenia, coraz więcej poczucia oblężonej twierdzy i coraz mniej refleksji, dlaczego mimo tego wszystkiego większość społeczeństwa nie reaguje tak, jak życzyłaby sobie prawica. I właśnie dlatego pisałem o architekturze obiegu informacji. Bo można mieć rację w dziesięciu sprawach, ale jeśli nie potrafi się tej racji sprzedać większości wyborców, to politycznie jest to bez znaczenia.
Najbardziej zadziwia mnie jednak coś innego. Ty od kilku komentarzy próbujesz mi udowodnić, że te media są niezwykle ważne, wpływowe i niebezpieczne dla władzy. Ja się z tym częściowo zgadzam. Tylko że jednocześnie sama przyznajesz, że ogląda je głównie środowisko już przekonane. I właśnie o tym był mój komentarz od samego początku. Nie o likwidacji mediów. Nie o zakazie emocji. Nie o chwaleniu Tuska. Tylko o tym, że prawica od lat myli mobilizację własnych sympatyków z przekonywaniem społeczeństwa. A potem jest zdziwiona, że wyniki wyborów nie odpowiadają entuzjazmowi panującemu we własnej bańce.
Trudno jest mediom nowym ,od początku atakowanym nie tylko zaistnieć ale i wpływać na przekonania.Chyba trzeba na początek być przekonanym by móc przekonywać innych.Nie zrobi się tego drętwą gadką jaką pan uprawia sobie a muzom tylko na oglądzie sytuacji,konkretnych rozmowach o konkretnych ludziach, o konkretnych działaniach.Pan górnolotnie odrzuca to wszystko-przykłady, zdarzenia, ocenę władzy, to co pan wreszcie dozwala do poruszenia w dyskusji bo wszystko jest u pana na ,,nie.''? Że społeczeństwo jest odporne na te głosy płynące z niezależnych mediów to świadczy nie o ich słabości ale to,że prawda ciężko się przyjmuje a tacy jak pan wykluczają konkretną dyskusję.Z samego pana komentarza wynika,że uważamy niezależne media za symbol oblężonej twierdzy,a tak nie jest? Czy pisząc o szykanach wobec dziennikarzy cokolwiek zmyśliłam?Czy nie było napadów na mieszkania Republiki? Też nie wypada o tym pisać?To o czym wolno wg pana pisać , no o czym? To pan się zamknął w bańce własnych przekonań. Nie można mówić ,że Tusk jest zły, bo tak pan uważa.Niezależne media muszą mówić o działaniach Tuska,coraz gorszych,mamy milczeć? To że prawicy nie udaje się przekonać to świadczy najgorzej o reżimie,nie o prawicy.Zapomniał pan o ośmiu gwiazdkach,tak żeście byli szczęśliwi że możecie tej prawicy dokopać a teraz pan pan pisze o architekturze informacji.
Myślałem, że głupszego elektoratu od sekty Brunatnego już nie ma, ale chyba będę musiał zweryfikować swoje przypuszczenia. Ty od kilkunastu komentarzy walczysz z poglądami, których nikt tutaj nie wygłosił a na pewno nie ja. Naprawdę nie wiem już, który raz mam napisać, że nigdzie nie postulowałem milczenia, zamykania mediów, nieporuszania afer, nieopisywania działań rządu ani niezakazywania krytyki Tuska. A Ty kolejny raz odpowiadasz mi na pytanie, którego nie zadałem. To trochę tak, jakby ktoś powiedział: „samochód ma przebitą oponę”, a pasażer przez godzinę tłumaczył, że przecież samochody są potrzebne ludziom. Jedno nie ma związku z drugim. Ja piszę: „Prawica nie potrafi skutecznie docierać do umiarkowanych wyborców”. Ty odpowiadasz: „A czy mam nie pisać o Tusku?” Ja piszę „Republika trafia głównie do ludzi już przekonanych”. Ty odpowiadasz: „A czy napady na mieszkania dziennikarzy sobie wymyśliłam?” Ja piszę: „Mobilizacja własnego elektoratu nie wystarcza do wygrywania wyborów”. Ty odpowiadasz: „A osiem gwiazdek były?” To nie jest dyskusja. To jest nieustanne zmienianie tematu.
Najciekawsze jest jednak coś innego. Ty od miesięcy, podobnie jak wielu komentatorów prawicy, tłumaczysz mi, że: Tusk jest fatalny, rząd jest fatalny, media są fatalne, gospodarka jest fatalna, Europa jest fatalna, wymiar sprawiedliwości jest fatalny. Dobrze. To mam proste pytanie.
Skoro wszystko jest tak fatalne, to dlaczego połowa społeczeństwa tego nie kupuje?
Dlaczego mimo codziennego alarmu, codziennej mobilizacji, codziennego oburzenia i codziennego politycznego stanu wyjątkowego nie następuje ten wielki przełom? Może dlatego, że samo oburzenie nie jest strategią polityczną. Może dlatego, że krzyczenie do własnych zwolenników nie jest przekonywaniem nowych. Może dlatego, że przeciętny wyborca nie żyje Romanowskim, Giertychem, komisjami śledczymi, Dulkowskim, Nisztorem ani kolejną awanturą na X. Przeciętny wyborca żyje rachunkiem za prąd, pensją, kredytem, drogą do pracy i tym, czy ma poczucie bezpieczeństwa.
I właśnie dlatego od miesięcy próbuję zwrócić uwagę na problem, którego Ty uparcie nie chcesz dostrzec.
Prawica coraz częściej zachowuje się jak kibic, który po przegranym meczu tłumaczy wszystkim, że sędzia był stronniczy, murawa krzywa, pogoda fatalna, a przeciwnik oszukiwał. Być może nawet ma rację. Tylko że tablica wyników nadal pokazuje wynik meczu. I właśnie o tej tablicy wyników piszę. A Ty od kilkunastu komentarzy tłumaczysz mi, że sędzia był niesprawiedliwy. Ja tego nie wykluczam.
Tylko że od tłumaczenia sędziego jeszcze nikt wyborów nie wygrał.
Natomiast bardzo wielu przegrało je właśnie dlatego, że nie chcieli zrozumieć, dlaczego przegrywają.
Tu nie chodzi o krytykę "wolnych mediów" tylko o fakt, że te media nie są tak do końca wolne jak twierdzą.
Jak się je długo ogląda, można znaleźć takie kwiatki, jak promowanie reprezentantów partii "prof." Senyszyn, obrzydliwej baby, która właziła w d... Urbanowi. Tej "partii" nie ma w sejmie, a jest w "wolnych tv", czasem starą komuszkę Senyszyn przywożą i popisuje się sama swoim obrzydliwym głosem i antypolskim charakterem.
W tym samym czasie nie ma w żadnej z tych tv (poza programami na żywo u M. Ogórek) ŻADNYCH PRZEDSTAWICIELI SEJMOWEJ PARTII KONFEDERACJA KORONY POLSKIEJ (tak, tak, jedynego normalnego posła Brauna).
Chyba nikt normalny nie mógł w najczarniejszych snach przewidzieć, że TV Republika czy TV w Polsce24 będą zapraszać i promować starych komuchów. Dobrze chociaż, że mafia Tuska tam nie przychodzi, bo wówczas obie "wolne telewizje" niczym nie różniłyby się od TVP w likwidacji.
Niestety,pani jak najbardziej chodzi o krytykę właśnie wolnych mediów. Widzi pani tylko zapraszanych komuchów ale nie dostrzega,że to własnie te dwie stacje spełniają warunek patrzenia władzy na ręce.W reżimowych mediach oprócz zatajania niewygodnych faktów,atakiem na opozycję i chwaleniem się którą to gospodarką w świecie już jesteśmy dzięki światłym rządom Tuska i kłamstw jakimi nas karmią niczego się nie dowiemy.Najlepszym przykładem jak odległe były działania mediów w czasie pamiętnej powodzi. Tylko z tych krytykowanych przez panią mediów Polska widziała ogrom zniszczeń,tragedie ludzkie,przerwane tamy bo reporterzy Republiki byli stale na pasterunku .To Republika wsparła poszkodowaną szkołę,to Republika zdawała relacje z zalanych terenów.W tym czasie telewizja reżimowa skierowała kamery na Tuska w idiotycznej ustawce otwierania kopniakiem drzwi zalanego lokalu za którymi już na niego czekała ekipa z kamerami czy w późniejszej śmiesznej ustawce pt. ,,sztab kryzysowy''.Ja nie widzę nic niestosownego w zapraszaniu polityków innych partii bo to świadczy o pluralizmie.Właśnie w ten sposób można naocznie się przekonać jaką nędzę umysłową reprezentują, jaki brak klasy, wykształcenia co nadrabiają arogancją, jak pokornie poddają się reżimowi. Pani za chodzi o to ,że w wolnych mediach nie występuje Braun.A kto powiedział,że on nienawidząc PiS-u i pogardzający Republiką chce nawet do niej być zapraszany?
@sake! Chciałabym wiedzieć jakie jest źródło mądrości zawartej w ostatnim zdaniu: A kto powiedział,że on nienawidząc PiS-u i pogardzający Republiką chce nawet do niej być zapraszany?
Bardzo proszę o link, albo jakieś inne źródło takiego stwierdzenia! Bo jak na razie to tylko wroga propaganda jak we wszystkich czapeczkowych mediach zadaniowanych do zniszczenia Brauna i takiej opcji w ogóle.
Niech już pani skończy z tym przypisywaniem czapeczek.Po co pani jakieś linki ,nie ma pani oczu i uszu,żeby tę niechęc Brauna zobaczyć? Skoro wg pani Republika jest właśnie medium czapeczkowym dążącym do zniszczenia Brauna i jego partii to po co miałby chcieć się w nim pokazywać?