Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Beneficjenci i przegrani transformacji

Izabela Brodacka Falzmann, 19.01.2026

Kiedy w Polsce, po ustaleniach Okrągłego Stołu i ograniczenie wolnych wyborach formalnie skończyła się komuna, nie została ona jedynie przebrzmiałą historią. Niestety nie. „Gruba kreska” premiera Mazowieckiego, zagwarantowała bezkarność zbrodniarzom politycznym, złodziejom i funkcjonariuszom reżimu. Brak lustracji i dekomunizacji spowodowały całą masę niesprawiedliwości i negatywnych konsekwencji, uwłaszczenie się czerwonej burżuazji na majątku narodowym, bezkarność przestępców i rozkwit karier cwaniaków i pospolitych złodziei. Sekretarz komunistycznej partii PZPR, na uczelni ekonomicznej SGPiS, Leszek Balcerowicz, opracował i wdrożył drakoński, stricte dziewiętnastowieczny plan o charakterze ultra liberalnym i wraz z Januszem Lewandowskim sprzedali za bezcen polską gospodarkę i zlikwidowali Państwowe Gospodarstwa Rolne. Robotników i robotników rolnych wysłali na kuroniówki, czyli krótkotrwałe i mikroskopijne zasiłki dla bezrobotnych. Ich losem i przyszłością ich dzieci nikt się nie przejmował. Wpuszczono, na preferencyjnych warunkach zachodni , zwłaszcza niemiecki biznes i zaproszono europejskie hipermarkety nie stawiając żadnych podatkowych warunków. Tak powstał polski kapitalizm, pazerny, bezwzględny i brutalny. Zachodnie firmy czerpały zyski w naszym kraju i transferowały je do siebie.

 Kiedy przywódca żołdackiej junty, Jaruzelski wprowadził stan wojenny, zastopował rozwój gospodarczy Polski i spowodował exodus części patriotycznego narodu. Terenowi działacze Solidarności szczebla podstawowego tracili pracę na wiele lat, byli zmuszani do emigracji, niszczono ich życie, burzono kariery, wsadzano do więzień i internatów. W tym samym czasie szatański szef propagandy stanu wojennego mówił cynicznie, że rząd się wyżywi. Władza bestialsko zamordowała księdza Jerzego Popiełuszkę, księży Zycha i Suchowolca, a później, już w 1989 roku, księdza Niedzielaka. Ale byli też beneficjenci tej sytuacji. Komuniści, oportuniści, cwaniacy, klakierzy władzy i karierowicze. Jednym z takich pieszczochów komunistycznej władzy był młody wówczas absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim Bogusław Wołoszański.

 W 1976 roku Wołoszański zatrudnił się w TVP. Gdy robotnicy z Radomia i Ursusa byli więzieni i bici w tak zwanych „ścieżkach zdrowia”, przez ZOMO, zbrojne ramię komunistycznej partii PZPR, Wołoszański wstępuje w jej szeregi. Zaczął również starać się o wyjazd na zachód jako korespondent zagraniczny. Nie było to proste więc wpadł na pomysł, żeby zostać tajnym współpracownikiem komunistycznej służby bezpieczeństwa. W restauracji Cristal Budapeszt w Warszawie spotkał się z ubekiem, swoim przyszłym oficerem prowadzącym. Podpisał deklarację współpracy wybierając sobie pseudonim „Ben”. Tak stał się płatnym kapusiem. Ubecja nadała jego donoszeniu kryptonim „Rewo”. Wysłano go do Londynu, gdzie donosił na angielską Polonię. Pisał raporty informujące o sąsiedzkich awanturach czy skłonnościach homoseksualnych swoich znajomych. Ze względu na to, że nie zyskał zaufania londyńskiej Polonii jego raporty były mało wartościowe. Był słabym kapusiem. Z jego korespondencji istniejącej w IPN wynika, że bardzo silną motywacją jego haniebnego procederu była kwestia finansowa. Wciąż dopominał się wyższych stawek za swe raporty. Donoszenie, które rozpoczęło się w 1985 roku, ustało w roku 1988. Później, już w wolnej Polsce robił karierę i duże pieniądze z powrotem w telewizji. Był prowadzącym autorski program pod nazwą „Sensacje XX wieku”. Gdy doktor Piotr Gontarczyk z IPN, na łamach gazety Rzeczpospolita ujawnił agenturalną przeszłość Wołoszańskiego, ten się gęsto tłumaczył, że donosił, ale nikomu nie zaszkodził.(sic!) Tak się tłumaczą wszyscy konfidenci. 

 Po latach, w roku 2023, siedemdziesięciotrzyletni Bogusław Wołoszański zapragnął zostać posłem. Pomimo tego, ze mieszka w Konstancinie-Jeziornie, nie kandydował ze swojego mazowieckiego, okręgu wyborczego. Startował z Koalicji Obywatelskiej, z Piotrkowa Trybunalskiego, miasta swojego pochodzenia. Został posłem X kadencji. Zadziałał mechanizm telewizyjnej popularności. Człowiek, którego często pokazują w telewizji automatycznie staje się gwiazdą. Wołoszański jest posłem w zasadzie bezobjawowym, nieaktywnym. Nie są znane jego poselskie inicjatywy. Raz wystąpił z trybuny sejmowej na posiedzeniu plenarnym mówiąc, że nie lubi formy „pani ministra”. Następnym razem, jako człowiek skromny i oszczędny, oburzał się na wysokość funduszu na ochronę pana ministra Antoniego Macierewicza. Podobno innym razem na posiedzeniu komisji kultury był aktywny. Podniósł rękę i zapytał, czy może otworzyć okno. Biura poselskiego nie ma w Warszawie, ani w Konstancinie, ma je w Piotrkowie, ale dokonania pana posła w mieście trybunału nie są znane. Ale to nie jest ważne. Istotne jest, że kasa się zgadza. Zgodnie z własnoręcznie sporządzonym i podpisanym przez Wołoszańskiego poselskim oświadczeniem majątkowym, jest to 150 000 złotych uposażenia poselskiego i 45 000 zł. diety poselskiej za rok 2024, a także 164 000 za prawa autorskie. Do tego pan od sensacji ma 10 000 miesięcznej emerytury, czyli rocznie 120 000 złotych. Mieszka w Konstancinie-Jeziornie, w ekskluzywnej części Skolimowa Letnisko, w  willi, o powierzchni 400 metrów kwadratowych, której wartość wycenił na 2 000 000 złotych. Willa pana posła jest tak naprawdę warta wielokrotnie więcej. Plus wartość działki, w Konstancinie nie mniej jak 1 000 złotych za metr kwadratowy, której nie uwzględnił. Poza  tym ponad 470 000 złotych polskich, 159 000 euro, 7 000 dolarów amerykańskich oraz akcje Orange i PGNiG, na sumę 27 000 złotych. Ma jeszcze cenne, luksusowe zegarki i dzieła sztuki, obrazy Kantora, Ajdukiewicza i Weissa których również nie wymienił. Oraz suv marki Lexus, który wycenił tylko na 290 000 złotych. Można? Można. Trzeba tylko być agentem w odpowiednim czasie, być po odpowiedniej stronie politycznej, zapisać się wcześnie do PZPR, mieć opłacalne poglądy i własny program w telewizji publicznej. 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 845
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

18.01.2026 19:20

........Dobry TW musiał być dobrze zakonspirowany tak jak Ryszard Kapuś-ciński 😎
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.01.2026 05:42

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na Dobry TW musiał być dobrze…

@NASZ_HENRY

Kiedyś na tym forum zabawiałam się proroctwami samospełniającymi się jakimi są nazwiska. wszystko zaczęło się od sporu Lefebrystów z ortodoksyjnym Rzymem, od którego specjalistą był pan (nomen omen) Sporniak. Czytelnicy przypomnieli, że bodajże ministrem budownictwa za czasów komuny był Glazur, ktoś przypomniał dowcip z okolic 68 roku: " z motyką w ręku i kociołkiem  w drugim wędruję na moczary"- zupełnie niejasny dla nie znających nazwisk peerelowskich prominentów. No i się zaczęło. W 68 roku menu knajpy to: " bitki studenckie z moczarkami" - itd, itp .Wówczas pewna damesa pouczyła mnie i słusznie, że nieelegancko jest wyśmiewać się nazwisk, nawet faktycznie zabawnych albo co gorsza proroczych. Pewnie, że nieelegancko ale trudno się oprzeć. Kapuś- ciński jest tej zdrożnej uciechy ofiarą, która na to w pełni zasługuje. Podobnie C(z)uchnowski który słusznie został dziennikarską hieną roku. Na marginesie dodam, że zawsze z podziwem i szacunkiem odnosiłam się do historyka literatury UJ Aleksandra Fiuta za to że nie zmienił nazwiska. 

AŁTORYDET

AŁTORYDET

19.01.2026 08:52

Dodane przez izabela w odpowiedzi na @NASZ_HENRYKiedyś na tym…

Ten wierszyk brzmiał trochę inaczej: "z Kociołkiem na plecach, z Gomułką pod pachą, skacząc z Kępy na kępę przez Moczary i pomrukując pod nosem: oj Mitręga, mitręga, nie pomogą Kruczki, Gierki, gdy w kociołku są obierki". 

izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.01.2026 09:43

Dodane przez AŁTORYDET w odpowiedzi na Ten wierszyk brzmiał trochę…

@ AŁTORYTET

Bardzo dziękuję za erratę. Nie wiem czy ktoś zbiera te wierszyki, dowcipy i anegdoty z czasów PRL . To cenny fragment kultury, (nazwijmy to podkulturą ) świadczący o żywotności społeczeństwa. Czy nadal jesteśmy żywotni i potrafimy przeciwstawić się idiotyzmom śmiechem?

sake3

sake2020

18.01.2026 20:00

Dla agenta każdy czas jest a nawet musi być odpowiedni. Trzeba działać w każdych warunkach.Sądząc z wykazanej tu ceny stanu posiadania jego aktywność musiała być doceniona. Nie wiadomo czy obecnie ma czelność pokazywać się w telewizji.

izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.01.2026 05:20

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Dla agenta każdy czas jest a…

@ sake 2020 

Ma czelność i się pokazuje. Problem jest w tym, że w swojej dziedzinie to znaczy w dziennikarstwie facet jest i był naprawdę dobry, a jego programy interesujące. Donoszenie była to cena, którą płacili często zdolni a nawet wybitni ludzie za to żeby wykorzystać swój talent i możliwości w różnych dziedzinach. Jak wiadomo nagminnie donosili wyjeżdżający na liczne turnieje brydżyści i szachiści. Donosili alpiniści uczestniczący w wyprawach w góry wysokie a władze przymykały oczy na przemyt ciuchów z Katmandu którym zarabiali na wyprawy. Większość z nich faktycznie starała się nikomu nie szkodzić ale to jest niemożliwe. Szkodzili przede wszystkim zbiorowości społecznej instalując tu komunizm i jego praktyki. Jak powiedział pewien mój znajomy naukowiec, wybitny specjalista od fizjologii mózgu: "największego hartu wymaga pogodzenie się z faktem, że jest się mierzwą historii" . On nie donosił i się pogodził. 

u2

u2

18.01.2026 20:13

"W 1976 roku Wołoszański zatrudnił się w TVP"

Raczej go zatrudnili, jak niejakiego Kanciruka. Kanciruk stworzył niespotykaną do tej pory telewizyjną listę dyskusyjną. Aby można było lżej umierać :)

izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.01.2026 05:55

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "W 1976 roku Wołoszański…

@ u2

Proszę sobie wyobrazić, że to nazwisko nic mi nie mówiło. Sprawdziłam, że nie żyje i  jest w bazie internowanych. Układa mi się to w pewną całość, ale zostawmy go w spokoju. Podobno: "De mortuis nil nisi bonum" Czy ta szczytna zasada stosuje się również do Hitlera i Stalina? Oto jest pytanie. 

u2

u2

18.01.2026 20:48

"zlikwidowali Państwowe Gospodarstwa Rolne"

Ba, u mnie w Dowspudzie był jakowyś PGR, kupowaliśmy tam mleko, bo mięso szło gdzieś daleko. Mięsko kupowialiśmy u sąsiednich rolników. T.zn. moi rodzice kupowali i robiliśmy swojskie wędliny :) Pychota :)

PS. Teraz ostały się teraz tylko obozy koncentracyjne mordowania zwierząt :) Ruiny :) Pałacu Paca.

wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

18.01.2026 20:52

"Pisał raporty informujące o sąsiedzkich awanturach czy skłonnościach homoseksualnych swoich znajomych."

Czyli mógłby pracować u Mariusza Kamińskiego i u Ziobry.

PiS ups.... Ojczyzna takich potrzebuje.

Marek Michalski

Marek Michalski

18.01.2026 23:23

"Leszek Balcerowicz, opracował i wdrożył drakoński, stricte dziewiętnastowieczny plan o charakterze ultra liberalnym"

Liberalny to był plan Wilczka za czasów premiera Rakowskiego niezależnie od intencji mających na celu uwłaszczenie nomenklatury. Potem Balcerowicz i premier Mazowiecki wprowadzał plan Sachsa.

Sachs - socjaldemokrata - zwalczał wcześniej hiperinflację w Boliwii, a później w Rosji

forsal.pl

Nie wiem czy Sachs jest dobrym ekonomistą, Balcerowicz moim zdaniem jest bardzo dobrym. To nie ma znaczenia. Nie startują w konkursach na najlepszego ekonomistę. Oni dostają robotę do wykonania. 

Nawet czasem potrafią powiedzieć coś z sensem poza pracą, ale nigdy nie bez ograniczeń: ostatni wywiad z Balcerowiczem zwracał uwagę, że klimatyzm jest dla niego doktryną niepodważalną. Liberał?

izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.01.2026 06:20

Dodane przez Marek Michalski w odpowiedzi na "Leszek Balcerowicz,…

@ Marek Michalski

Możemy zadać analogiczne pytanie: Czy Oskar Lange był dobrym ekonomistą? Natomiast na I Sesji Naukowej PAN po śmierci Stalina Lange wygłosił referat w którym powiedział: „ Geniusz Stalina wyraził się w myślach jasnych i prostych, w myślach, które najgłębsze, najtrudniejsze zagadnienia rozwoju dziejowego narodów potrafiły ująć w sposób zrozumiały dla prostego człowieka”. Jednak Lange nie był prostym człowiekiem. Był człowiekiem wykształconym, który zupełnie dobrowolnie swoimi dziełami legitymizował totalitarny system. Gwałcił tego prostego człowieka przez uszy, demoralizował go i jednocześnie nim pogardzał z wyżyn swoich przywilejów i swojego partyjnego wtajemniczenia. Dobrą ekonomistką była z pewnością jego żona. Jak sama mówiła co roku z puli Cyrankiewicza dostawała za darmo jeden z luksusowych samochodów pozostawionych przez producenta na targach poznańskich i ten samochód z ogromnym zyskiem sprzedawała . Starczało jej na wyjazdy zagraniczne, zakupy na bazarze przy Polnej i luksusowe ubrania. 

Marek Michalski

Marek Michalski

19.01.2026 08:28

Dodane przez izabela w odpowiedzi na @ Marek MichalskiMożemy…

@Izabela Brodacka Falzmann Czy widzi Pani wyjście z tej sytuacji? Wciąż "wybitni eksperci" organizują nam życie. Kandydują, debatują, głosują, zapisują nas (czasem bez składania podpisu) do różnych porozumień międzynarodowych.

Przyznam, że nie widzę racjonalnego wyjścia w panującej wersji demokracji, która "gwałci przez uszy".

bartosz.j

Bartosz Jasiński

19.01.2026 11:26

Czytam komentarze i mam wrażenie, że tu wszyscy się niby spierają o szczegóły (kto, kiedy, z kim, Wilczek czy Balcerowicz, czy raporty „coś znaczyły”), a tak naprawdę uciekamy od jednego prostego zdania: transformacji nie przegrali ci, którzy byli słabsi – transformację przegrali ci, którzy byli uczciwsi i wierzyli, że w nowym państwie będą obowiązywały zasady.

Bo zobaczcie, jak to działa w tej dyskusji:

1) „Ale on był zdolny / robił dobre programy”

No i super. Tylko co z tego?

To jest argument typu: „kradł, ale ładnie opowiadał”. Serio?

W tym kraju mamy jakąś religię „talentu”, który ma być rozgrzeszeniem za wszystko: za układy, za współpracę, za przymykanie oka. Jak ktoś jest znany i „fajnie gada”, to nagle robi się z niego instytucja narodowa, której nie wolno dotykać.

A prawda jest brutalna: w PRL nie promowano „zdolnych”, tylko „użytecznych”. Jak ktoś się dał użyć — to system inwestował. A potem, jak przyszła III RP, część tych inwestycji po prostu wypłaciła dywidendę. I teraz w komentarzach próbujemy udawać, że „nie ma tematu”, bo przecież „programy były ciekawe”.

To ja mam pytanie:

Czy jak ktoś zrobi dobry reportaż, to ma od razu abonament na bezkarność?

Bo tak to brzmi.

2) „Raporty były nic niewarte / mało wnosiły”

Klasyka gatunku. To jest ulubione mydło do rąk w takich rozmowach.

Tylko że agentura to nie jest konkurs literacki na najlepsze opowiadanie. Tu nie chodzi o to, czy raporty były „dobre”, tylko o sam mechanizm: ktoś wszedł w relację zależności i kontroli. I nawet jeśli raporty były „słabe”, to relacja była „mocna”.

Wiem, to boli, bo łatwiej sobie powiedzieć: „eee tam, nic nie pisał”, niż przyjąć do wiadomości, że sam fakt współpracy był walutą. Walutą w systemie, który handlował strachem, wpływem i kompromatem.

3) „A transformacja? przecież musiało boleć”

No właśnie – i tu jest największy numer w tej dyskusji.

Bo jedni mówią: „musieliśmy”, drudzy: „sprzedali za bezcen”, trzeci: „Wilczek”, czwarty: „Sachs”, piąty: „Balcerowicz”. Tylko że to jest często zasłona dymna.

Tak, transformacja miała koszty.

Tylko że pytanie brzmi: kto miał amortyzatory, a kto miał gołą klatę wystawioną na ten „ból”?

I dlaczego jedni mieli amortyzatory już na starcie?

Bo w komentarzach jest sporo moralizowania o gospodarce, a za mało o tym, że Polska lat 90. to była w wielu miejscach nie „kapitalizm”, tylko kapitalizm z wbudowaną przewagą dla tych, którzy mieli wiedzę, sieć i ochronę z dawnych lat.

I tu dochodzimy do sedna, którego nie chcemy powiedzieć głośno:

my nie zbudowaliśmy „nowego startu”, tylko często zrobiliśmy „zmianę tabliczki na drzwiach”, a klucze do budynku zostały te same.

4) „Ale dziś to już bez znaczenia”

No jasne. I dlatego ten temat wraca jak bumerang, prawda?

To jest dokładnie ta sama psychologia, co z dziurą w dachu: jak cieknie, to mówisz „a, jakoś to będzie”, a potem się dziwisz, że ściany czarne i grzyb w salonie.

To ma znaczenie, bo to jest fundament zaufania społecznego.

Jeśli ludzie widzą, że w kraju:

  • ktoś może wejść w układ,
  • potem robić karierę,
  • potem mieć parasol medialny,
  • a na końcu jeszcze słyszeć „nie ruszaj, bo zdolny”

    …to oni przestają wierzyć w zasady.

I wtedy mamy dokładnie to, co mamy: wszyscy się dziwią, że społeczeństwo jest wkurzone, podejrzliwe i spolaryzowane, a jednocześnie pół kraju dostaje alergii na samo słowo „rozliczenia”.

5) Najzabawniejsze w komentarzach: ucieczka w żarciki PRL

Zauważyliście, że gdy temat zaczyna być niewygodny, to od razu: wierszyk, anegdota, „hehe jak to było”.

I jasne – ja też lubię humor, bo inaczej człowiek by dostał zawału od tej ilości „przypadków” w historii Polski.

Ale czasem ten humor robi jedną rzecz: rozbraja temat, żeby nie trzeba było go domknąć.

Bo domknięcie jest nieprzyjemne. Domknięcie wymaga powiedzenia:

„Tak, w pewnych miejscach III RP była kontynuacją logiki PRL, tylko w nowym garniturze.”

6) To teraz mój zaczepny wniosek (żeby było o co się pokłócić)

Jeśli ktoś w tej dyskusji naprawdę chce być uczciwy, to niech odpowie na jedno pytanie:

Czy w Polsce po 1989 r. bardziej opłacało się być przyzwoitym, czy bardziej opłacało się być elastycznym moralnie i „ogarniać”?

Bo ja mam wrażenie, że wielu komentujących strasznie chce udowodnić, że „to skomplikowane”, żeby przypadkiem nie wyszło, że jednak odpowiedź brzmi: często bardziej opłacało się być elastycznym.

I dopóki tego nie przyznamy, to będziemy kręcić się w kółko:

  • jedni będą mówić „nie ruszać, bo znany”,
  • drudzy „ruszać wszystkich”,
  • trzeci „gospodarka!”,
  • czwarty „historia!”,
  • a piąty „przestańmy dzielić Polaków”.

Tylko że Polaków nie dzieli ten tekst ani komentarze.

Polaków dzieli poczucie niesprawiedliwości, które wisi w powietrzu od dekad.

I na koniec – żeby nie było, że tylko marudzę:

Wyjście jest nudne, ale działa: transparentność, konsekwencje, brak świętych krów.

Nie „eksperci”, nie „kolejny plan”, tylko proste zasady i ich egzekwowanie.

Bo jeśli dalej będziemy żyć w kraju, gdzie popularność jest tarczą, a przeszłość to temat tabu, to zostanie nam tylko ten PRL-owski dowcip: śmiejmy się, bo inaczej trzeba by coś z tym zrobić.

Marek Michalski

Marek Michalski

19.01.2026 12:51

Dodane przez bartosz.j w odpowiedzi na Czytam komentarze i mam…

Odpowiedź w/s uczciwości została narzucona Polakom przez konstrukcję systemu, który zmusza ich do uczestnictwa w grze "kto nic nie załatwia ten frajer". Zalegalizowano konkurencję w dyscyplinie kruczków prawnych i znajomości. Oczywiście jest to zasłona pozorów prawa (zgodność z przepisami) za którą stara-nowa nomenklatura robi interesy kosztem ogółu a członkowie ogółu tez mają prawo do życia cudzym kosztem, więc z przekonaniem głosuje za rozwojem "się należy", a nie za opamiętaniem i rozliczeniem. Głównymi beneficjentami są korporacje, ale tego nawet nikt nie kwestionuje,

izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.01.2026 13:08

Dodane przez bartosz.j w odpowiedzi na Czytam komentarze i mam…

@ Bartosz Jasiński

Byłam przeciwnikiem Magdalenki i Okrągłego Stołu. Pisałam o tym wprost w prasie bezdebitowej ku zgorszeniu znajomych, którzy tak pragnęli wolności, że byli gotowi zaakceptować układ z komuną jako cenę tej pseudo- wolności.  Akceptowali grubą kreskę, fakt popierania przez Szymborską prześladowania biskupa Kaczmarka, narzucone autorytety.   Głosowałam przeciwko anszlusowi do UE. Wiedziałam jak się kończy centralne zarządzanie i planowanie oraz jakie są losy ogromnych, bezwładnych struktur gospodarczych i społecznych. Dotyczy ich wszystkich określenie przypisane Rosji przez Denisa Diderota: „Colosse aux pieds d'argile czyli kolos na glinianych nogach”- postać opisana  w Księdze Daniela jako sen Nabuchodonozora. Ma Pan we wszystkim co Pan pisze rację. Z jednym wyjątkiem. Roli dowcipu.  Obecnie podnoszą mnie na duchu MEMY . Świadczą o tym, że istnieją jeszcze ludzie inteligentni i w nich jest nadzieja. Podobnie było za komuny. Cóż więcej mogę powiedzieć. Parafrazując klasyka którym jak pamiętamy był Вячеслав Михайлович Молотов twierdzę, że III RP to pokraczny bękart Okrągłego Stołu. Cytując innego klasyka, którego wszyscy znamy: "Ciężko wyznać: na taką miłość nas skazali, taką przebodli nas ojczyzną"

wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

19.01.2026 18:04

Dodane przez izabela w odpowiedzi na @ Bartosz JasińskiByłam…

"Byłam przeciwnikiem Magdalenki i Okrągłego Stołu. "

Nic tak Polski nie zdobi jak brzozowe krzyże, jak cudownie romantycznie wyglądają  1 Listopada.

mada

mada

20.01.2026 09:08

Dodane przez bartosz.j w odpowiedzi na Czytam komentarze i mam…

Pierwsze, uczciwe opisanie "trnsformacji" i ludzi ją robiących.

Ja chciałbym bardziej podkreślić rolę  żartu w PRLu. Był to zabieg celowy władz.komunistycznych. To taki wentyl, miał dać poczucie , że walczymy z komuną nie walcząc. Ośmieszając wszystko, nawet rzeczy poważne wydawały się nipoważne. Zapominało się nawet o mordach.

Na tym polega zwycięstwo KIszczaka. Przypomnijcie sobie złodziejstwa SLD  - złodzieje  ale tacy sympatyczni dowcipni....

To przeniosłó się na PO. Szukajcie tam kogoś, bez zarzutów prokurakorskich, albo kto nie był kapusiem. Tylko, że oni  nieinteligentni i nie dowcipni.

Czy ktoś wie, że Cejrowski, ten na bosaka, zwiózł polskiego polityka do szamana indiańskigo na rytuał zapewniający powodzenie w działalnoći. Dokładnie to opowiedział Cejrowski w swoim filmie. Myślę, że to nie chodziło o Kaczyńskigo.

Tak, rządzi nami teraz samo ZŁO, bo szaman chyba nie przywołuje Anioła.

Może ktoś zna Cejrowskiego i zapyta dokładniej.

A Wielkopolskizdzichu nie może przeboleć przegrania przez nich Powstania Wielkopolskiego.

Maverick

Maverick

19.01.2026 12:19

Jakas antypolska szuja zyjaca w iluzji i doktrynacji nie rozumiejaca zycia nie puszcza moich komentarzy. Chce trzymac poprawna narracje kontrolerow i brakuje mu samodzielnego i krytycznego myslenia. 

Dlatego zamieszcze filmik Drwala aby przemowic do krotkowzrocznych agentow kabalarzy pozuracych ze panuje tutaj buby wolnosc slowa i krytyczne myslenie.

To jakies bajki :

youtube.com

Tego pewnie tez nie pusci bo ma slaby charakter;

Kazimierz Koziorowski

Kazimierz Koziorowski

19.01.2026 18:53

nie nalezy kpic z nazwiska w obecnosci osoby je noszacej czy jej bliskich ale nie ma co udawac ze bywaja smieszne szczegolnie w kontekscie.

np. duet slowackich wspinaczy Peter Cipka i Martin Varga - smieszne dla Polaka (slow: "cipka" to dziergana koronka)

spike

spike

20.01.2026 10:42

@Izabela - "De mortuis nil nisi bonum", mnie uczyli, że ta maksyma odnosi się do szacunku względem chwili śmierci tej osoby, obowiązuje biblijne trzy dni.
Patrząc z boku, śmierć nie może przekreślać złych uczynków danego człowieka z powodu śmierci, śmierć nie rozgrzesza, jest wręcz przeciwnie, zmarły - jego dusza stanie przed obliczem Pana i będzie oceniana i osądzona.


Ponoć Kaligula na wieść o śmierci pewnego dostojnika, miał powiedzieć: "o zmarłych dobrze albo wcale", rzekł "dobrze że umarł".

Ktoś mi opowiedział dowcip o Urbanie, epitafium na jego grobie:
"Przechodniu tu leży Urban, Pokój Jego Duszy, a te dwa groby obok, to Jego uszy"

O Naszych Blogach też można mówić dobrze albo wcale, mimo że jest to techniczna kaszana.

Izabela Brodacka Falzmann
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1, 041
Liczba wyświetleń: 7,683,199
Liczba komentarzy: 20,910

Ostatnie wpisy blogera

  • Coś za coś
  • Laksacja legislacyjna
  • Sygnaliści

Moje ostatnie komentarze

  • @@@ Były takie czasy gdy lekarz kierował się własnym sumieniem a nie procedurami. Takim lekarzem był w Mińsku Mazowieckim słynny dr Władysław Gucewicz. Nie miałam okazji go poznać ale osobiście…
  • @ Bartosz JasińskiByłam przeciwnikiem Magdalenki i Okrągłego Stołu. Pisałam o tym wprost w prasie bezdebitowej ku zgorszeniu znajomych, którzy tak pragnęli wolności, że byli gotowi zaakceptować układ…
  • @ AŁTORYTETBardzo dziękuję za erratę. Nie wiem czy ktoś zbiera te wierszyki, dowcipy i anegdoty z czasów PRL . To cenny fragment kultury, (nazwijmy to podkulturą ) świadczący o żywotności…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Upadek edukacji. Tym razem piszę jako fachowiec.
  • Historia pewnej kamienicy
  • Śpioszki rozmiaru XXXL

Ostatnio komentowane

  • spike, @Izabela - "De mortuis nil nisi bonum", mnie uczyli, że ta maksyma odnosi się do szacunku względem chwili śmierci tej osoby, obowiązuje biblijne trzy dni.Patrząc z boku, śmierć nie może przekreślać…
  • mada, Pierwsze, uczciwe opisanie "trnsformacji" i ludzi ją robiących.Ja chciałbym bardziej podkreślić rolę  żartu w PRLu. Był to zabieg celowy władz.komunistycznych. To taki wentyl, miał dać poczucie…
  • Kazimierz Koziorowski, nie nalezy kpic z nazwiska w obecnosci osoby je noszacej czy jej bliskich ale nie ma co udawac ze bywaja smieszne szczegolnie w kontekscie.np. duet slowackich wspinaczy Peter Cipka i Martin Varga -…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności