Kiedy w Polsce, po ustaleniach Okrągłego Stołu i ograniczenie wolnych wyborach formalnie skończyła się komuna, nie została ona jedynie przebrzmiałą historią. Niestety nie. „Gruba kreska” premiera Mazowieckiego, zagwarantowała bezkarność zbrodniarzom politycznym, złodziejom i funkcjonariuszom reżimu. Brak lustracji i dekomunizacji spowodowały całą masę niesprawiedliwości i negatywnych konsekwencji, uwłaszczenie się czerwonej burżuazji na majątku narodowym, bezkarność przestępców i rozkwit karier cwaniaków i pospolitych złodziei. Sekretarz komunistycznej partii PZPR, na uczelni ekonomicznej SGPiS, Leszek Balcerowicz, opracował i wdrożył drakoński, stricte dziewiętnastowieczny plan o charakterze ultra liberalnym i wraz z Januszem Lewandowskim sprzedali za bezcen polską gospodarkę i zlikwidowali Państwowe Gospodarstwa Rolne. Robotników i robotników rolnych wysłali na kuroniówki, czyli krótkotrwałe i mikroskopijne zasiłki dla bezrobotnych. Ich losem i przyszłością ich dzieci nikt się nie przejmował. Wpuszczono, na preferencyjnych warunkach zachodni , zwłaszcza niemiecki biznes i zaproszono europejskie hipermarkety nie stawiając żadnych podatkowych warunków. Tak powstał polski kapitalizm, pazerny, bezwzględny i brutalny. Zachodnie firmy czerpały zyski w naszym kraju i transferowały je do siebie.
Kiedy przywódca żołdackiej junty, Jaruzelski wprowadził stan wojenny, zastopował rozwój gospodarczy Polski i spowodował exodus części patriotycznego narodu. Terenowi działacze Solidarności szczebla podstawowego tracili pracę na wiele lat, byli zmuszani do emigracji, niszczono ich życie, burzono kariery, wsadzano do więzień i internatów. W tym samym czasie szatański szef propagandy stanu wojennego mówił cynicznie, że rząd się wyżywi. Władza bestialsko zamordowała księdza Jerzego Popiełuszkę, księży Zycha i Suchowolca, a później, już w 1989 roku, księdza Niedzielaka. Ale byli też beneficjenci tej sytuacji. Komuniści, oportuniści, cwaniacy, klakierzy władzy i karierowicze. Jednym z takich pieszczochów komunistycznej władzy był młody wówczas absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim Bogusław Wołoszański.
W 1976 roku Wołoszański zatrudnił się w TVP. Gdy robotnicy z Radomia i Ursusa byli więzieni i bici w tak zwanych „ścieżkach zdrowia”, przez ZOMO, zbrojne ramię komunistycznej partii PZPR, Wołoszański wstępuje w jej szeregi. Zaczął również starać się o wyjazd na zachód jako korespondent zagraniczny. Nie było to proste więc wpadł na pomysł, żeby zostać tajnym współpracownikiem komunistycznej służby bezpieczeństwa. W restauracji Cristal Budapeszt w Warszawie spotkał się z ubekiem, swoim przyszłym oficerem prowadzącym. Podpisał deklarację współpracy wybierając sobie pseudonim „Ben”. Tak stał się płatnym kapusiem. Ubecja nadała jego donoszeniu kryptonim „Rewo”. Wysłano go do Londynu, gdzie donosił na angielską Polonię. Pisał raporty informujące o sąsiedzkich awanturach czy skłonnościach homoseksualnych swoich znajomych. Ze względu na to, że nie zyskał zaufania londyńskiej Polonii jego raporty były mało wartościowe. Był słabym kapusiem. Z jego korespondencji istniejącej w IPN wynika, że bardzo silną motywacją jego haniebnego procederu była kwestia finansowa. Wciąż dopominał się wyższych stawek za swe raporty. Donoszenie, które rozpoczęło się w 1985 roku, ustało w roku 1988. Później, już w wolnej Polsce robił karierę i duże pieniądze z powrotem w telewizji. Był prowadzącym autorski program pod nazwą „Sensacje XX wieku”. Gdy doktor Piotr Gontarczyk z IPN, na łamach gazety Rzeczpospolita ujawnił agenturalną przeszłość Wołoszańskiego, ten się gęsto tłumaczył, że donosił, ale nikomu nie zaszkodził.(sic!) Tak się tłumaczą wszyscy konfidenci.
Po latach, w roku 2023, siedemdziesięciotrzyletni Bogusław Wołoszański zapragnął zostać posłem. Pomimo tego, ze mieszka w Konstancinie-Jeziornie, nie kandydował ze swojego mazowieckiego, okręgu wyborczego. Startował z Koalicji Obywatelskiej, z Piotrkowa Trybunalskiego, miasta swojego pochodzenia. Został posłem X kadencji. Zadziałał mechanizm telewizyjnej popularności. Człowiek, którego często pokazują w telewizji automatycznie staje się gwiazdą. Wołoszański jest posłem w zasadzie bezobjawowym, nieaktywnym. Nie są znane jego poselskie inicjatywy. Raz wystąpił z trybuny sejmowej na posiedzeniu plenarnym mówiąc, że nie lubi formy „pani ministra”. Następnym razem, jako człowiek skromny i oszczędny, oburzał się na wysokość funduszu na ochronę pana ministra Antoniego Macierewicza. Podobno innym razem na posiedzeniu komisji kultury był aktywny. Podniósł rękę i zapytał, czy może otworzyć okno. Biura poselskiego nie ma w Warszawie, ani w Konstancinie, ma je w Piotrkowie, ale dokonania pana posła w mieście trybunału nie są znane. Ale to nie jest ważne. Istotne jest, że kasa się zgadza. Zgodnie z własnoręcznie sporządzonym i podpisanym przez Wołoszańskiego poselskim oświadczeniem majątkowym, jest to 150 000 złotych uposażenia poselskiego i 45 000 zł. diety poselskiej za rok 2024, a także 164 000 za prawa autorskie. Do tego pan od sensacji ma 10 000 miesięcznej emerytury, czyli rocznie 120 000 złotych. Mieszka w Konstancinie-Jeziornie, w ekskluzywnej części Skolimowa Letnisko, w willi, o powierzchni 400 metrów kwadratowych, której wartość wycenił na 2 000 000 złotych. Willa pana posła jest tak naprawdę warta wielokrotnie więcej. Plus wartość działki, w Konstancinie nie mniej jak 1 000 złotych za metr kwadratowy, której nie uwzględnił. Poza tym ponad 470 000 złotych polskich, 159 000 euro, 7 000 dolarów amerykańskich oraz akcje Orange i PGNiG, na sumę 27 000 złotych. Ma jeszcze cenne, luksusowe zegarki i dzieła sztuki, obrazy Kantora, Ajdukiewicza i Weissa których również nie wymienił. Oraz suv marki Lexus, który wycenił tylko na 290 000 złotych. Można? Można. Trzeba tylko być agentem w odpowiednim czasie, być po odpowiedniej stronie politycznej, zapisać się wcześnie do PZPR, mieć opłacalne poglądy i własny program w telewizji publicznej.
Dla agenta każdy czas jest a nawet musi być odpowiedni. Trzeba działać w każdych warunkach.Sądząc z wykazanej tu ceny stanu posiadania jego aktywność musiała być doceniona. Nie wiadomo czy obecnie ma czelność pokazywać się w telewizji.
"W 1976 roku Wołoszański zatrudnił się w TVP"
Raczej go zatrudnili, jak niejakiego Kanciruka. Kanciruk stworzył niespotykaną do tej pory telewizyjną listę dyskusyjną. Aby można było lżej umierać :)
"zlikwidowali Państwowe Gospodarstwa Rolne"
Ba, u mnie w Dowspudzie był jakowyś PGR, kupowaliśmy tam mleko, bo mięso szło gdzieś daleko. Mięsko kupowialiśmy u sąsiednich rolników. T.zn. moi rodzice kupowali i robiliśmy swojskie wędliny :) Pychota :)
PS. Teraz ostały się teraz tylko obozy koncentracyjne mordowania zwierząt :) Ruiny :) Pałacu Paca.
"Pisał raporty informujące o sąsiedzkich awanturach czy skłonnościach homoseksualnych swoich znajomych."
Czyli mógłby pracować u Mariusza Kamińskiego i u Ziobry.
PiS ups.... Ojczyzna takich potrzebuje.