Wśród niezliczonych publikacji na temat mechaniki kwantowej niewiele jest takich, które zmierzałyby prosto do sedna problemu, czyli pokazania gdzie leży trudność w zrozumieniu tej teorii, a bardziej precyzyjnie mówiąc, gdzie leży trudność w zrozumieniu opisu świata fizycznego stworzonego na gruncie tej teorii. Wiemy , że pojawił się szereg interpretacji , które miałyby wyjaśnić , co ta teoria mówi o rzeczywistości fizycznej i najlepiej , aby mówiła to językiem pojęć w ogóle możliwych do zrozumienia oraz w oparciu o znaną nam logikę, która jak się wydaje jest intuicyjna. W każdym razie ewentualne interpretacje powinny być uproszczone do poziomu takiej podstawowej logiki.
Mam chęć pominąć tutaj wszystkie wypowiedzi wszystkich fizyków od 100 lat myślących i wypowiadających się o MK jak również ich dialogi oraz fakty historyczne. Chodzi o pewne podsumowanie dla zwykłych ludzi : O co chodzi z MK ?
Czy chodzi o bilokację , teleportację, czy przejście do informatycznej „nadprzestrzeni” ?
Od stulecia chodzi o jeden fundamentalny problem:
Coś co obserwujemy jako zlokalizowana cząstka po uwolnieniu od obserwujących przyrządów pomiarowych przechodzi w stan opisany jej funkcją falową i rozpływa się w przestrzeni. Przestaje być obiektem lokalnym, takim jak wyobrażamy sobie ,że wszystkie obiekty materiale w przyrodzie są.
W tym stanie penetruje przestrzeń, może ponownie nakładać się na swoje fragmenty odbite od napotkanych powierzchni, przechodzić przez szczeliny, nie tylko dwie , ale przez cały płot na raz. Funkcja falowa może wypełnić tzw. fizyczne pudło i tak drgać w nim w trudny lub łatwiejszy do matematycznego opisu sposób.
Funkcja falowa dokładnie opisuje to rozpłynięcie się cząstki w przestrzeni i czasie, czyli można to zachowanie się teoretycznie obliczyć , mówi się, w sposób deterministyczny. Dodatkową trudność stanowi to ,że Funkcja Falowa przyjmuje w czasie i przestrzeni wartości zespolone. A więc nie opisujące czegoś realnego, realnych wielkości fizycznych. Właściwie nie wiadomo co to jest.
Wartości FF w różnych obszarach przestrzeni podniesione do kwadratu co do modułu określają nam prawdopodobieństwo ( gęstość prawdopodobieństwa) ,ze dana cząstka może zostać ponownie znaleziona w tym określonym obszarze.
Problem w tym , że cząstka pojawi się - zostanie zarejestrowana w miejscu NICZYM NIE OKREŚLONYM.
To tak jakby nieobserwowana cząstka z definicji wpadała do ruletki i na końcu wychodzi wynik. Idealnie losowy wg. przewidywań kwadratu FF, ale losowy. Interpretacja Kopenhaska nazywa to kolapsem Funkcji Falowej. Pomimo koherencji czy dekoherencji cząstka ma niezerowe prawdopodobieństwo pojawienia się w dowolnym miejscu.
No i tutaj jest trudność tego rodzaju ,że rozmyta na dowolnie wielką odległość cząstka pojawia się w jednym miejscu , a wszystkie potencjalne inne miejsca jej odnalezienia się dowiadują się o tym natychmiast w tym sensie , że FF nie może się pomylić i skolapsować w dwóch miejscach naraz.
FF , która jest opisana lokalnie ewoluującym równaniem różniczkowym nagle znika , a gdzieś w jednym jedynym pojawia się efekt oddziaływania np. z matrycą światłoczułą.
Czyli coś co nam się rozpłynęło pojawia się gdzie chce, a wszystkie jej odległe gałęzie zostają bezczasowo skasowane. MK udowadnia nielokalność , by potem stwierdzić ,że lokalność została przywrócona w sposób natychmiastowy dla całego obszaru fali.
Splątanie kwantowe
W bardziej skomplikowanym przypadku dwie cząstki mające splecione FF „rozpływają „
się w przeciwnych kierunkach i w momencie pomiaru jednej z nich zauważmy , że przez wspólną FF druga cząstka jest natychmiastowo „informowana” , że pierwsza przyjęła pewne realne parametry istnienia zmierzone przyrządem pomiarowym. Mechanika Kwantowa udowadnia, że druga cząstka jest w sposób natychmiastowy , na odległość skorelowana z pierwszą.
Ale nie oznacza to przesyłania informacji w naszym świecie.
Może to oznaczać sytuację , że mamy dwie ruletki. Jeżeli na jednej wypada białe to, na drugim np. nie wypada białe, albo bardziej prawdopodobne jest , że nie wypadnie białe. Kulki są wrzucane z jednego punku, ale stan każdej z ruletek jest dowolnie odmienny na starcie. Nie są skoordynowane.
Czyli jest to taki częściowy , zespolony kolaps, co ani praktycznie , ani teoretycznie nie ma prawa się wydarzyć gdybyśmy próbowali symulować to w realnym świecie. A właśnie takie związki zachodzą.
Nagroda Nobla z fizyki w 2022 została przyznana za przeprowadzenie doświadczeń ( w zasadzie pół wieku temu ) udowadniających ,że istnieje tajemniczy związek pomiędzy dwoma kolapsującymi cząstkami jakiego nie da się zasymulować komputerowo, ani nie powinien zachodzić pomiędzy dwoma realnymi obiektami fizycznymi.
I w sumie o to chodzi w Mechanice Kwantowej.
Do całości można dorzucić bardzo specyficzną naturę Funkcji Falowej, która zbiera informację z całej przestrzeni , którą przemierza.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 18399
Dlatego nie można ot, tak sobie, rzucić terminu Funkcja Falowa, bo jestem pewien, że chyba większość nie ma pojęcia o czym Pan mówi.
Pozdrawiam
Prof. Dragan również zakłada, że cała fizyka kwantowa może być też pomyłką, ślepą uliczką, prowadzącą donikąd.
Na razie popełniłem tekst. Bo miało być dużo krócej.
Pozdrawiam
Mechanika kwantowa opiera się na rachunku prawdopodobieństwa, więc nie może dać pewnych wyników. Pewność wyników jest oparta na założeniu, że gdzieś cząstka musi być, ale nadal nie wiadomo co to jest ta "cząstka". Materię rozbito do poziomu kwarków, tyle, że natura nie oblicza rozwiązania równania Szredingera. Tak natura nie działa :-)
Bo nie wiadomo co to jest ta cząsteczka. Model probabilistyczny określa tylko prawdopodobieństwo, a nie 100-procentową pewność, gdzie cząsteczka się znajduje.
PS. Maxwell odkrył teoretycznie istnienie fal elektromagnetycznych, zanim odkryto je praktycznie. Założył, że muszą się rozchodzić w jakimś ośrodku, nazwał ten ośrodek eter. Nie wykryto eteru, co wskazuje na bardziej złożoną rzeczywistość niż wynika z równań. Fale się rozchodzą, dzięki temu tworzy się nowe sposoby transmisji i utrwalania sygnałów. Ale co to jest ta fala elektromagnetyczna to nikt tak naprawdę nie wie. Rozmawiamy przez internet dzieki tzw. Ethernetowi, choć tak naprawdę nikt nie wie, jaka jest natura rozchodzenia się fal elektromagnetycznych.
Co zatem jest potrzebne, aby "cząstka"/byt/foton/elektron mający formę Funkcji Falowej - ZAISTNIAŁ?
Otóż potrzebna jest... - OBSERWACJA.
To właśnie OBSERWACJA dokonuje redukcji Funkcji Falowej, można powiedzieć - wywołuje do ISTNIENIA dany byt, w naszym rozumieniu tego słowa. To znaczy do ISTNIENIA, w sposób przez nas weryfikowalny za pomocą dostępnych nam zmysłów i narzędzi obserwacyjnych.
Rodzi się więc pytanie: Czy gdyby nie istniał żaden OBSERWATOR, to doszłoby kiedykolwiek do "redukcji" Funkcji Falowej, do zamiany tylko potencjału zaistnienia na faktyczne zaistnienie?
Jest to pytanie otwarte, ale sugeruje ono, jak i to co wyżej, że OBSERWACJA jest aktem tworzenia. Że istnieje tylko to, CO JEST POSTRZEGANE.
Oczywiście w prymitywny nieco sposób zaoponujemy, bo mogę nie być świadom cegły spadającej z góry, ale to nie zmieni tego, że ona istnieje i mnie może zabić.
To samo może nastąpić, gdy wylecimy kosmolotem gdzieś za Układ Słoneczny i trafi nas w głowę, przez nikogo nigdy wcześniej, także przez nas, nie widziany meteoryt.
Wiemy podświadomie i świadomie, że świat istnieje naprawdę, to znaczy, że go swoim postrzeganiem nie stwarzamy.
Jednak doświadczenia fizyczne mówią co innego. Stwarzamy świat swoim postrzeganiem. Właśnie poprzez kolaps funkcji falowej.
Warto tu nawiązać, do bardzo charakterystycznej postawy małych dzieci. Pisałem o tym, w swojej książce. Zresztą ta postawa jest właściwa i nam w wieku dojrzałym. Czego zatem chce, może najbardziej dziecko i czego chce człowiek? Otóż chcą być SPOSTRZEGANI. Dziecko nieustannie mówi "Ale popatrz" i coś tam robi. Człowiek też ma głód tego, by go inni dostrzegali. Tak jakby gdzieś w mrokach naszej świadomości istniała informacja, że aby postrzeganie skutkuje istnieniem.
Co więc z rzeczami, których nie postrzegamy, a jednak istnieją? Być może postrzega je inna świadomość. Teologia powie - Bóg. Jej wyjaśnienie, że Bóg myśli nas i cały świat, i to jest naszym istnieniem, jest wbrew pozorom dość spójne z nauką.
Bo już Max Planc zwracał uwagę, że tak naprawdę nie mamy do czynienia z materią. Że chodzi o energię lub ściślej o informację. Eksperyment, postrzeganie, jest uzyskaniem informacji o rzeczywistości. Wówczas, jeśli rzeczywistość jest informacją, nie ma znaczenia odległość, bo to tylko informacja.
Einstein twierdził, że tego nie może być, ale to jest. W każdym razie możemy to rozważać.
Z tym,że przejście bytu ( cząstki ) do stanu potecjalności ( FF ) i z powrotem do realności to są tylko słowa.
FF nie jest teoretyczną funkcją obliczającą ,gdzie jest realna cząstka,bo realnie cząstka nie może istnieć w wielu miejscach na raz. Nie ma tam jednej trajektorii.
Tak. Ale kluczowa tu jest FORMA ISTNIENIA. Bo "cząstka" nie istnieje w wielu miejscach na raz jeśli "istnieje w postaci funkcji falowej", a więc jedynie "potencjalnie" jeszcze PRZED eksperymentem postrzegania. I jednocześnie "istnieje potencjalnie" w wielu miejscach na raz przed jej spostrzeżeniem, co przecież sprawdzamy doświadczalnie, badając przechodzenie pojedynczych elektronów przez podwójną szczelinę.
Elektrony, które przechodzą przez podwójną szczelinę w postaci "istnienia potencjalnego", a więc nie obserwowanego - opisanego jedynie Funkcją Falową, przechodzą przez DWIE SZCZELINY NA RAZ!
I mamy na to dowód w postaci prążków interferencyjnych jakie się tworzą na ekranie za tymi dwoma szczelinami.
Jeśli jednak przed przejściem przez dwie szczeliny, będziemy obserwować, PRZEZ KTÓRĄ szczelinę elektron przechodzi (lub przez którą nie przechodzi), to poprzez prosty akt obserwacji/detekcji zmieniamy sposób istnienia elektronu z "potencjalnego" na "rzeczywisty" i prążki na ekranie za dwoma szczelinami - ZNIKAJĄ.
Skutek przejścia elektronu przez ekran z dwiema szczelinami jest różny, w zależności od tego, w jakiej formie istnienia on przez szczeliny tego ekranu przechodzi.
Co ciekawe, pojedynczy elektron, niezależnie od tego czy był obserwowany czy nie, może uderzyć w ekran rejestrujący punkt kontaktu, w dowolnym miejscu.
Jednak już suma tych elektronów nie ma takiej możliwości i albo tworzy prążki interferencyjne albo nie, w zależności od tego czy prowadzimy detekcję na szczelinach.
Z tego by wynikało, że istnieje INFORMACJA o strumieniu elektronów, nawet jeśli są wysyłane dyskretnie, to jest pojedynczo i oddzielnie, co jakiś określony czas w kierunku tych dwóch szczelin. Ta INFORMACJA jest "twarda" i "niewzruszalna" i "reaguje" na nasze obserwacje pojedynczych elektronów.
To znów sugeruje, że rzeczywistość przez nas doświadczana i postrzegana, jest w swojej naturze, SPÓJNYM ZBIOREM INFORMACYJNYM. Nie jest materią. Nie jest energią. Jest INFORMACJĄ, którą interpretujemy i postrzegamy, i odbieramy w nam właściwy sposób.
Moje myślenie. Już lata temu stwierdziłem, że gdziekolwiek (może być we Wszechświecie, wokół nas, lub chmurze prawdopodobieństw) istnieje 4-wymiarowa przestrzeń, energia przemiennie z masą i odrębny byt INFORMACJA. Dwa cytaty z Biblii były zastanawiające - z Ewangelii św. Jana: - na początku było słowo... Czyli słowo - informacja stworzyła wszystko. Nas, ludzi, też tworzy informacja. Bo tym jest kod DNA.
Pozdrawiam
Poza tym nic z tego nie rozumiem, tzn. domyślam się tylko, że przez ostatnie 100 lat paręset (tysięcy?), albo i więcej utytułowanych gości pobierało i pobiera z tej nauki niezłe apanaże. No ale to nie ma nic do rzeczy.
Napisał to stary inżynier - jeden z lepszych w Polsce i dość znany w świecie.
Pan Buraczewski to na pewno taki stary i uznany nie tylko w Polsce inżynier. A ty rozsądek musisz się jeszcze ujawnić, aby tobie składać honory.
PS. Piszę otwarcie, nie znam się na wszystkim, ale wiem że przyszłość można przewidzieć i to wykładam na NB, aby dotarło do decydentów nie tylko w Polsce :-)
Bohr zauważył szansę na uprawdopodobnienie swojego modelu atomu, w którym elektron spadał natychmiast na jądro. Był prawdziwym naukowcem.
Schroedinger wyśmiewał swoje ustalenia, choć wyprowadzić takie równanie zmiennej zespolonej wymaga jakiejś wybitnej przytomności matematycznej.
Tor przejścia elektronu w odpowiednim ośrodku jest widoczny ,ale to dlatego,że FF doświadcza ciągłego kolapsu na torze , tym samym nie może przejść w stan nielokalny.
Wynik po kolapsie dwóch splątanych cząstek jest rzeczywisty po pomiarze np. spinu po obu stronach i statystycznie niezamazany. Ale nie o to chodzi. To nie umożliwia nam przesłania informacji szybciej niż c. Takiego urządzenia, aby głos docierał na Księżyc w 0.1 zamiast 1,2 s nie ma.
Mówiąc o losowych wynikach nie mam na myśli stanu FF. Jak Pan dobrze poszpera to Pan dojdzie do tego. Ale to może zabrać kilka tygodni. Najlepiej samemu , bo z komentarza Pan nie uwierzy.
I wy panowie dyskutanci. Widać jak mocno angażujecie się twórczo i emocjonalnie. Lecz czy cały czas macie z tyłu głowy, że to wszystko o czym się spieracie, to modele i interpretacje?
A to już nie jest czysta nauka ze swoimi regułami. To jest nawet bliższe filozofii.
Równanie Szredingera wiąże parametry przestrzenne z parametrami czasowymi. Po lewej są parametry przestrzenne, po prawej czasowe. Tyle że natura nie wie co to czas, czy przestrzeń. Natura nie rozwiązuje równań, to człowiek komplikuje sobie sprawy poszukując rozwiązań tego równania dla prostych przypadków. :-)
Szare sekrety dla mnie pozostaw
Tysiące twarzy, setki miraży
To człowiek tworzy metamorfozy
Otóż to, od człowieka, czyli obserwatora wiele zależy, poniżej piosenka Kory o kwantowych zjawiskach :
Miraż tworzenia, złuda istnienia
Im wyżej skaczesz, tym bliżej dna
Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie
Ruch, magnetyczny ruch, ściana przy ścianie
Myśl dosięga krańców wszechświata. Nie trzeba materialnie się teleportować do gwiazdy Proxima Centauri. Teleskop Webba, na pewno odkryje wiele tajemnic niedostępnych ludzkiemu oku. Teleportacja jest możliwa, takie eksperymenty przeprowadzał inż. Ossowiecki mieszkając już w Warszawie i nie jest to żart :-)
Pożyjemy, zobaczymy. Z astronomii lubię kosmiczną muzykę Pink Floyd np. Astronomy Domine, albo Saucerful of Secrets itp. Ale współczesne granie Rogera Watersa nie za bardzo trawię, na przykład The Wall uważam za kompletnie nieudany artystycznie album, choć zdobył wiele nagród, to za bardzo osobisty album Watersa. No i ten jego "pacyfizm", czyli klękanie przed silnymi agresorami i pacyfikowanie słabszych, którzy się bronią przed agresją :-)
jako, że głównie zajmuję się umysłem i generalnie kognitywistyką, byłem zafascynowany hipotezą Penrose'a, że powstawanie myśli to właśnie kolaps FF. To pierwsze takie zejście na niższe piętro neurofizjologii, gdzie już nie przyjmuje się powszechnie, że "myślenie" to reakcje elektro - chemiczne.
wszystko o czym się spieracie, to modele i interpretacje?
Jest w Mechanice Kwantowej duży margines interpretacji.To prawda. To naprawdę wychodzi poza naukowy rozsądek. Na przykład, aby uratować determinizm wierzą w wieloświaty. Najweselej ,gdy znany fizyk Sean Carroll powiedział ,że możliwe jest połączenie pomiędzy wszechświatami -chyba nazwane "many world phone". Zastanawiam się, czy musi być stacjonarny.
Natomiast w MK są wyniki doświadczeń, równania. I w zasadzie to jest konkret. Jest taka najbardziej konkretna interpretacja Kopenhaska. Ale jeszcze nie ma ostatecznej interpretacji.
Zachowując rozsądek to jest nauka. I ja wiem o co mi chodzi, gdy mówię ,że chyba nikomu nieudało się przesłać informacji szybciej od c. Tak samo wiemy ,że sprawdzano jak szybko pojawia się korelacja wyników dwóch splatanych cząstek i pojawia się natychmiast.
Jeżeli chcemy zestawić układ pomiarowy tak, aby przesłać informację szybciej od c pojawiają się problemy z wynikami. Powiedzmy ,że ustawimy układ jak do Quantum Eraser'a, z kryształem dzielącym fotony BBO. Można zobaczyć to na PBS space time. Lokalnie rejestrujemy interferencję na matrycy podłączonej do komputera,a dolne raię umieszczamy na Marsie. Jeżeli stan czujników,które będą na Marsie wpłynie w jakikolwiek sposób na nasz zapis na matrycy , tak ,żebędziemy mogli to zinterpretować jako sygnał to nasze splątanie kantoweprześle z Marsa bit informacji szybciej niż światło.
Ale niestety nasze wyniki na matrycy będą losowe ale też będzie można post faktum swierdzić ,że były cały czas skorelowane z tym co na Marsie.
Wiem,to trudne do zrozumienia.
Ale nie interpretacja tylko konkret.
Na co Pan napisał : Ależ oczywiście, że przenosi! "Rozplątanie" kwantowe jest NATYCHMIASTOWE, choćby na drugim końcu galaktyki czy jeszcze dalej.
Odniósł się Pan bezpośrdnio do mojego zdania oznaczającego niepokój Einsteina,że Teoria względności może być naruszona. Oni do końca tego też wowczas nie rozumieli.
W sumie nadal zalecam zapoznanie się z tematem , także w zakresie otrzymywania przypadkowych wyników , gdy miałoby dochodzić do przeniesienia infomacji od osoby A do B szybciej od c.
Ja tylko rozumiem ,że wyskoczył Pan nagle bez zrozumienia o co chodzi i nie jest Pan dla mnie partnerem do rozmowy w sensie naukowym. A poziomem politycznych dysput jakby nie jestem zainteresowany.
Z całym szacunkiem. NB to nie jest blog naukowy. "Naukowe" dysputy, niezrozumiałe dla pospólstwa, to gdzie indziej.
PS. Ponoć Einstein twierdził, że jak ktoś nie potrafi prosto wyłożyć danej kwestii to oznacza, że jej nie rozumie.
A zapewniam ,że potrafię w prostych słowach wytłumaczyć problem przesyłu informacji.
Problemem jest ,że nikt nie rozumie dlaczego tak się dzieje. Ale wiem/wiemy co się dzieje , jak to jest udokumentowane, i czego można się spodziewać w poszczególnych sytuacjach.
To teoretyczne dywagacje, nie mające praktycznych rozwiązań. Praktyka jest inna :
pl.wikipedia.org
Transmisja lub teletransmisja – proces przesyłania dowolnej wiadomości, lub ogólnie danych, między nadawcą (nadajnikiem) a odbiorcą (odbiornikiem) zapisanej określonym, zrozumiałym dla obu stron kodem i po określonej drodze. W celu przeprowadzenia transmisji mogą być wykorzystane media transmisyjne przewodowe lub bezprzewodowe. Teletransmisja to również nazwa działu telekomunikacji zajmującego się przesyłaniem sygnałów drogą przewodową.
Obecnie to żaden problem. Kluczowe są prace Shannona.
U nas na PG informacją zajmował się prof. Seidler (lata 70-te). To on przekonał NASA, że stała łączność z kosmonautami na księżycu wymaga aż czterech kanałów.
Musiałem znać. I to dobrze. Teraz już tylko z grubsza.
Do złamania szyfrów Enigmy trzeba znać permutacje :-)
Pozdrówka!
Tesla nie był zarozumialcem, ale był geniuszem. Do dzisiaj niedocenionym, choć najtęższe głowy nie potrafią rozszyfrować jego najgłębszych pomysłów. Otóż ten fenomenalny Serb, który nie potrafił się poruszać w kapitalistycznej dżungli Ameryki, gdzie taki bubek - Thomas Alfa Edison regularnie go okradał, za co został amerykańskim bohaterem (a nie jakimś serbski imigrant), kiedyś powiedział coś takiego (mniej więcej) - Jeżeli chcecie poznać sekrety wszechświata, to musicie myśleć w kategoriach energii, częstotliwości i wibracji.
Zrozumiałe. Wszystko drga i wibruje nieustannie. Nam tylko się wydaje, że są chwile spokoju. A jak drga, to zazwyczaj z pewną częstotliwością. Nasze serca biją w rytmie od 50 do 100 uderzeń na minutę. Powiedzmy - średnio 60x/min. Czyli raz na sekundę. A to jest dokładnie częstotliwość 1go Hertza. Bo Hz jest jednostką częstotliwości wszystkich drgań. Takie częstotliwości jak od 20 Hz do 20 000 Hz słyszymy naszymi uszami. Czyli już mamy jeden parametr drgań i wibracji. Światło to też drgania. podobnie jak fale radiowe, mikrofale i megabajty (giga, tera,,,) na sekundę. Same wibracje dookoła. Popatrzmy na dźwięk - jak się oddalamy, to słyszymy coraz ciszej. Aż w końcu przestajemy słyszeć cokolwiek. ten obszar, gdzie dany dźwięk słyszymy, to jego pole falowe. Obszar, przestrzeń, gdzie konkretne drgania mają wpływ i dają się zauważyć. Najlepiej to pojmujemy, jak sobie patrzymy na grawitację. Satelity krążą po konkretnych orbitach; Księżyc nie ucieka w kosmos, bo wszystko to znajduje się w polu grawitacyjnym Ziemi. Kiedyś, na fizyce uczyliśmy się, że właśnie w atomie elektrony też sobie krążą po swoich orbitach, bo jądro też wytwarza grawitację, powodującą nieustanny ruch dookoła środka z protonami i neuronami. Dzisiaj wiemy, że to tak nie jest (mniej więcej). Istotne jest też zrozumienie prostego faktu, że jakakolwiek wibracja, jakiekolwiek drganie powoduje w swoim polu fale. A wszelakie fale daje się opisać jakąś matematyczną funkcją. Właśnie funkcją falową. Tak jak prąd elektryczny dostarczany do naszych domów drga (albo inaczej faluje) z częstotliwością 50 Hz, a opisująca funkcja falowa to sinusoida. Chyba proste.
Gdy fizycy jądrowi zaczęli kopać głębiej, przez te wszystkie kwarki aż do kwantów, to nagle badania zaczęły im się pieprzyć. Zaczęli coraz bardziej kombinować, wymyślać nowe równania, nowe wzory matematyczne i mnóstwo przeróżnych rzeczy, byleby sie tylko wszystko spinało. Przynajmniej na papierze. A jak gdzieś akurat się nie spinało, to pośpiesznie, z uśmiechem mówili, że to jest osobliwość. CD
Dorzucę jeszcze jedno, co potwornie od lat 20 ub. wieku wkurza wszystkich kwantowców. Ze zdziwieniem zauważyli w trakcie przeróźnych badań, że sam fakt obserwacji, przyglądania się, a nawet triki, jak słynny kot Schroedingera, ma wpływ na wynik. Powiedzmy, jak takiego elektrona, czy jakiegoś kwanta zostawiamy w spokoju, nie interesujemy się nim, to robi on co zechce, a my nie mamy pojęcia co robi. Lecz gdy tylko spojrzymy, to zachowuje się grzecznie. Czyli już dawno, w czasach feudalnych nasi przodkowie wiedzieli, że pańskie oko konia tuczy.
W dziale fizyki - mechanika kwantowa, wkraczamy na obszary dziewicze, gdzie rzeczywistość nie zachowuje się zgodnie z tym, co sami widzimy, słyszymy, czy nawet wyobrażamy. Trzeba wymyślac do tego mnóstwo nowości, a uczciwi fizycy atomowi mówią, że potrzeba dziesięcioleci, by w pełni, naprawdę zrozumieć mechanikę kwantową. A i tak to może być wszystko nieprawdą. Podobnie jak dawniej było z naszym systemem słonecznym wg. Ptolemeusza, gdy nagle przyszedł Kopernik i stwierdził, że to wszystko lipa i ściema.
"wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona. Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."
Można to zauważyć w poziomie polskiej nauki, za dużo tam ludzi bez wyobraźni, dlatego polska nauka tak słabo się rozwija, ludzie z wiedzą i wyobraźnią, często są szykanowani, wielu z nich emigruje i po czasie dowiadujemy się o sukcesie polskiego naukowca, bo tam zostało to docenione. Dlatego na zachodzie nauka szybciej się rozwija, tacy ludzie szybciej znajdują zainteresowanie i wsparcie. Takim współczesnym przykładem chyba jest Musk, choć wielu nazywa go mylnie geniuszem, a właściwie to on niczego nie wymyślił, on głównie stworzył warunki dla ludzi z "wiedzą i wyobraźnią", owoce widzimy.
"Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić - to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz.".
-to w kwestii tłumaczenia zawiłych teorii.
Okazuje się że fizyka kwantowa jest prosta ... dla 12-latka z Belgii :
niezalezna.pl
Świat • 22.10.2022 21:50
12-latek magistrem z fizyki kwantowej
Dwunastoletni Laurent Simons z Ostendy w północnej Belgii uzyskał tytuł magistra fizyki kwantowej - informuje dziennik „Het Laatste Nieuws”. Ukończenie studiów magisterskich zajęło uzdolnionemu chłopcu zaledwie pół roku. Jak mówi, jego marzeniem jest, by uczynić ludzi nieśmiertelnymi.
To powiedzenie łączyłem od lat z MK, ostatnio mniej. Jednak zaangażowanie, doglądanie, sprawdzanie jest czynnikiem budującym. I też trzeba o tym myśleć w polityce , gospodarce. To ważna maksyma.
Funkcja falowa jest "czuła" na pomiar pozytywny i negatywny. Wg. mnie sprowadza FF do stanu zerojedynkowego w danym miejscu.
Ludzkim problemem jest, że jesteśmy zamknięci w 3 wymiarach, o innych wymiarach tylko możemy spekulować, o ich istnieniu może się jedynie dowiedzieć po skutkach, przyczyna zawsze będzie "domysłem" i tu jest problem, od wielu lat, w nauce dominuje domysł i spekulacja, widać to szczególnie w astrofizyce. Kiedyś z zaciekawieniem oglądałem filmy dok. produkcji NASA o kosmosie, planetach, księżycach, gdzie na stosunkowo niewielkiej ilości danych, głównie tylko zdjęć, budowano absurdalne teorie, z naciskiem obecności czy możliwości tam życia. Najbardziej "sensacyjne" są teorie powstania np. Ziemi, Księżyca, który jakoby miał powstać z "gruzu" po kolizji Marsa z Ziemią, obrazując jak ten "gruz" formuje się w Księżyc. Podobnych przykładów jest sporo. Badania wykazały, że Wszechświat jednak nie spowalnia, a przyspiesza. a tym samym się nie kurczy, a rozszerza, ale naukowcy w swoich wypowiedziach rzadko o tym mówią, albo wcale, ciągle powtarzają, że wszechświat spowalnia i kiedyś się skurczy do stanu początkowego sprzed BB. Podobnie jest z "Teorią Ewolucji", już sporo jest dowodów archeologicznych obalających TE, co odważniejsi matematycy twierdzą, że nie jest możliwe na samoistne powstanie życia, a tym bardziej tak różnorodnego, a mimo to dalej propaguje się TE, jak fakt.
Jak tak dalej będzie się "rozwijać" nauka, to dłuuuugo nie będziemy w stanie swobodnie podróżować w kosmosie. Rozwój nauki zdominował łatwy pieniądz, stąd kryzys energetyczny i cieplarniany z "zabójczym" CO2.
MK była na początku przedmiotem sporu ideologicznego , ale teraz wszyscy widzą ,że nikt jej do końca nie rozumie. Wszyscy fizycy się skompromitowali przynajmniej częściowo.
Ale sprawa jest dobrą odskocznią od ( ideologicznej , wojennej, debilnej , imperialistycznej ) codzienności , przynajmniej dla odpoczyku umysłu przez chwilę.
To znaczy?
Czy jak uczciwie dzielę się swoimi przemyśleniami, to wtedy jest to wymądrzanie?
-ja bym jeszcze dodał, że "rezonans jest kluczem".
W pewnych warunkach może przejść na wyższy stopień tej synchronizacji lub odwinąć się i wyemitować się gdzieś w przestrzeń.
Wniosek z tego ,że materia ma naturę wirtualną, a jednak to wszystko wykazuje dużą stabilność.
Schroedinger obliczył kształt tych orbitali z FF. No i dzisiaj tak się to wizualizuje na pięknych grafikach 3 D.
Albo informacyjną. To znaczy istnieje informacja i jej odbiór przez nas, z jakimś możliwościami oddziaływania, znów wg. reguł informacją opisanych.
No fajnie. mamy więc materię fizyczną. W tym również trwałą, a nawet wieczną.
Ciekaw jestem, czy przy analizie zachowania przeróżnych naturalnych tworów materialnych (pierwiastków, związków chem, kryształów, stopów, itd), ktoś stosował teorię systemów zamkniętych i Kryteria Nyquista
Schroedinger obliczył kształt tych orbitali z FF. No i dzisiaj tak się to wizualizuje na pięknych grafikach 3 D.
=======
Nie jestem przesadnie ciekawy, ale zapytam - co poza tym?
Nie wiem, czy liczenie komuś pensji nie jest nazbyt prostackie, ale licząc po inżyniersku, taki profesor od MK to miesięcznie bierze na rękę nooo, skromnie 10 tyś. dr inż. musi mniej więc z 8. Magistrów wykonujących tą mrówczą niewdzięczną pracę jest sporo, ale stawka wiele niższa, stawiam na 6 tyś. To w polskich warunkach; w bogatych przodujących w nauce krajach to samo ale w € albo w $. Tych krajów prymusów w nauce jest z 15. Pozostaje jeszcze z 50 krajów z fizyką na poziomie Polski, więc zawodowcy od MK biorą połowę tego co prymusi. Sam do emerytury dorabiam nieźle, więc z góry zaznaczam, że każdemu życzę dobrych zarobków, ale skromnie, bez suwaka licząc, same płace ludzi żyjących z MK - teorii kwantów, z podkreśleniem słowa teoria to miesięcznie może być kwota kilkunastu mln $. Mnożąc to przez 12 m-cy a potem 100 lat istnienia teorii, to daje to już niezłą kupkę sałaty. Reasumując ta teoria ma przed sobą świetlaną - kwantową przyszłość do końca świata.
Dobrze Pan mówi. Ale jest jeszcze gorzej. Strasznie mi się podobało jak Donald Trump, człowiek racjonalny i umiejący liczyć się wściekł i zablokował budowę za miliardy $$ amerykańskiego LHC - Large hadron Collider (potężny akcelerator cząstek większy niż CERN). To jest dopiero studnia bez dna.
Ale tu panowie fizycy się już nie pitolą wcale jak w czasach Tesli ;)
Może faktycznie teraz się nie pitolą 8-)), ale jednak Tesla coś konkretnego tworzył. taki Schroedinger dzisiaj jest tylko popularnie znany przez swojego kota. Tylko 8-))
Użyłem sinusy, bo to chyba pojmuje każdy maturzysta. A potem, oczywiście, jak to kogoś ciekawi, można iść dalej w te elipsy. Chodzi o to by dla miliardów, MK nie była jak czarna magia.
Sądzę, że wszystkie te problemy z MK same się rozwiążą, jak uda się udowodnić lub obalić hipotezę Collatza, Ulama, Kakutaniego :
pl.wikipedia.org
Problem Collatza (znany też jako problem 3x+1, problem Ulama, problem Kakutaniego, problem syrakuzański) – nierozstrzygnięty dotychczas problem o wyjątkowo prostym – jak wiele innych problemów teorii liczb – sformułowaniu. Nazwa pochodzi od nazwiska niemieckiego matematyka Lothara Collatza (1937). Zagadnienie to było również rozpatrywane przez polskiego matematyka Stanisława Ulama, a także przez Shizuo Kakutaniego.
A ja uważam, że dużo się zmieni, gdy wreszcie matematyka chaosu i fizyka, oraz biologia fraktalna zajmą w nauce właściwie miejsce.
Jeśli chodzi o inżynierię to króluje obecnie matematyka dyskretna, z chaosu, czyli wcale nie ślepych sił natury, powinno powstać urządzenie lub zespół urządzeń, które się nie mylą, trzeba mieć pewność niezawodności. Urządzenia powinny wyręczać człowieka, a nie nad nim panować jak przedstawia się w filmach katastroficznych sztuczną inteligencję. O właśnie, sztuczna inteligencja pomaga ujarzmić chaos panujący wokół nas. Sądzę że to niezwykle przyszłościowy kierunek rozwoju techniki :-)
Oczywiście myśli mnożą się nieustannie, ale to nie realny chaos np. wojny, która dzieje się na naszych oczach. Ten kto opanował algorytmy SI ma niewątpliwie przewagę w tej wojnie.
Wg, mnie, wewnętrzny chaos w naszym umyśle, szczególnie w sektorze emocjonalnym, mniej kognitywnym, jest już stanem patologicznym - schorzeniem psychiatrycznym. Najbardziej ostatnio rozpoznawane to Border Line i Bipolar - czyli zaburzenia osobowości z pogranicza i choroba dwubiegunowa.
Nie uważam za wyraz chaosu intensywnej "gonitwy myśli" w poszukiwaniu rozwiązania w ważnej sprawie. Generalnie, jak IW dobrze wie, myśli w mózgu pracują we wielu momentach wielotorowo, jak w komputerach z paroma procesorami. I to jest normalne i nie chaotyczne. Choć z pewnym uporem, można by to podciągnąć pod chaos deterministyczny. Nie wiem na pewno, ale czy podobnie nie pracują komputery kwantowe?
Natomiast FF po wyjściu z powiedzmy jednego punktu do stanu nielokalnego ma te dziwne własności nielokalnego istnienia wszędzie , po czym , po kolapsie może coś konkretnego komunikować w naszym świecie stanów fizycznych realnych. Na przykład to doświadczenie z bombami ( bomb testing ) , to w istocie trywialne, ale przynosi ci do detektora informację co po drodze FF wykryła. Przynosi z prędkością światła. Nie szybciej, ale przynosi z różnych stron.
Tak samo pojedynczy kolaps pojedynczego fotonu może nam się wydawać niczym szczególnym. Natomiast sprawę widzę tak:
Cząstka gdzieś w kosmosie jest wyemitowana z jednego punktu, jej FF rozchodzi się we wszystkich kierunkach, odbija i interferuje na ogromnych przestrzeniach. Jest nielokalna co udowadniają doświadczenia. Po czym ujawnia się w jednym miejscu. Wszystkie pozostałe stany FF są kasowane natychmiast. Fakt ,że cząstka pojawiła się w danym miejscu nie przenosi informacji z A do B szybciej niż c w sensie Einsteinowskim. Trudno powiedzieć czy da się wykorzystać FF do przenoszenia informacji szybciej niż c. Na razie tylko można stwierdzić ,że kolaps pojedynczej , czy splątanych cząstek wykazuje natychmiastowe przeniesienie informacji wewnątrz FF. Czyli wewnątrz FF ona jest nadświetlna z naszego punktu widzenia. Właśnie w Wiedniu , i nie tylko zmierzyli,że rozsplątanie jest natychmiastowe , szybsze od c , natomiast to dotyczny dwóch skorelowanych stanów , z których każdy jest przypadkowy w momencie pomiaru na każdym końcu. Jakby wewnątrz Funcji Falowej.
FF jest mądrzejsza i szybsza od naszego stacjonarnego stanu materii.
Świat zewnętrzny to chaos, wcale nie ślepy, który trzeba umieć wykorzystać do swoich celów. Świata zewnętrznego nie można wyeliminować, trzeba umieć go wykorzystać. Pewien świadek jehowych przekonywał mnie, że nastąpi koniec świata, że to nieuniknione. Tyle że wszechświat trwa kilka lub nawet kilkanaście miliardów lat. Dinozaury wyginęły miliony lat temu. Historia ludzkości zaczęła się gdzieś tak 300 tysięcy lat temu. Mowa wykształciła się tak ze 150 tysięcy lat temu. Czyli nie tak szybko z tym końcem świata :-)
Żaden chaos w nas. Jest chaos wojenny wokół nas. To jest ta obiektywna rzeczywistość. Filozofowie się zastanawiają przez wieki czy rzeczywistość istnieje, co to jest stół, albo czy strzała naprawdę leci. W czasach wojny nie ma czasu na takie chaotyczne dywagacje :-)
Początkowo tak, Edison go wykiwał. Ale potem Tesla się odkuł i do końca życia mieszkał w hotelu, bo było go stać. Spalone laboratorium odbudował, bo dobrze zarabiał.
Mam swoje teorie na ten temat ;)
Otóż kiedy człowiek zaczyna drążyć to i owo, cokolwiek np. różne historyczne wydarzenia to zwykle okazuje się że rzeczy wyglądały inaczej niż się w książkach dla mas przedstawia. Podobne wątpliwości powstają przy okazji Teorii Darwina itp. To się na przestrzeni lat nie zmieniło. Dzisiaj przykładowo na oczach wszystkich kreuje się teorię o Zielonym Ładzie gdzie węgiel stał się winnym globalnego ocieplenia. Albo mamy teorie o równości płci tudzież namawianie dzieci na operacje, które zdeterminują całe życie takiego człowieka bo w dzieciństwie dostał się w łapy psychicznych manipulatorów. Ponadto ludzie wierzą przykładowo w istnienie demokracji czyli wybranej przez masy władzy, która jest od wyborców zależna.
Cóż wobec tego dlaczego mamy zakładać że w naszym świecie iluzji należy uważać że akurat mechanika kwantowa ma sens, jest słuszna? Gdzie przykładowo okazuje się że jakiś byt nie do końca istnieje a jedynie może się gdzieś zmaterializować na wskutek obserwacji a my nie możemy wiedzieć gdzie gdyż zależy to od jakieś funkcji wyznaczającej prawdopodobieństwo. Mamy też inne problemy. Np. kiedy ta cała falo-materia przenika przenika przez szczeliny jednocześnie. Przenikając będąc falą ale tajemniczo stając się materią zaraz po. Jest w tym trochę magii więc chyba nie dziwne że są też ludki, które nie tylko budują inne teorie, mające wyjaśnić te zjawiska oraz co ważniejsze próbujące dotrzeć do bebechów problemu i wyjaśnić dlaczego akurat tą a nie inną drogą poszła nauka i jej próby wyjaśnienia różnych zagadkowych zjawisk fizycznych.
Bo sprawa ma swoje ciekawe historyczne dno. Czy przykładowo masy kojarzą że do zwycięstwa Teorii Darwina doszło między innymi dzięki sfałszowaniu brakującego ogniwa ewolucji: odnalezienia kości istoty pośredniej czy też mającej cechy małpy i człowieka? Ów sfałszowany szkielet jeszcze bodajże w latach 70-tych był wystawiany w British Museum mimo że z czasem każdy się dowiedział o fałszerstwie. Albo teorie Einsteina. Słynny eksperyment, który miał wykazać że grawitacja Słońca zakrzywia tor biegu światła. Ówcześnie ważna sprawa. Rozwiązana za pomocą manipulacji gdyż już wtedy wiedziano że ówczesne urządzenia pomiarowe są zbyt niedoskonałe by wyjść poza kluczowy margines błędu. Kolejną manipulacją był problem stałej c, niezależnej od punktu odniesienia. Tu znów oszukano przedstawiając nieprawdziwe wyniki trzyletnich badań Dayton Millera przeprowadzającego ekperyment Michelson–Morley'a.
Wiele dziwnych rzeczy działo się w tamtych czasach, które zadecydowały o obliczu współczesnej nauki. Teorie względności zestawiano z relatywizmem psychologicznym łącząc teorie fizyczne z teoriami Freuda. Dzisiaj nikt nie kojarzy tej całej otoczki, środowiska w którym kiełkowały nowe pomysły na świat. Podobnie jak nie kojarzy się dzisiaj że I. Newton był fascynatem alchemii.
Znaki się kończą może coś jeszcze napiszę..
No, no...
Pozdrawiam