Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Pieski świat

Izabela Brodacka Falzmann, 29.03.2021
W ciągu swego długiego życia wielokrotnie pomagałam bezdomnym zwierzętom. Jak twierdzili znajomi maniakalnie zbierałam bezdomne psy i koty. Był wśród nich ogromny pies potrącony przez samochód, którego weterynarze z kliniki na Grochowskiej ratowali przez wiele godzin, a kazali mi zapłacić tylko za zszycie łapy. Nigdy im tego nie zapomnę choć minęło przeszło 40 lat. Odratowany pies przez miesiąc mieszkał u nas i musiał być znoszony na spacer z pierwszego piętra. Ważył 50 kilo, ja schudłam o 20. Polecam zamiast diety. Mieliśmy wówczas w domu małego pieska, też przybłąkanego, chłopcy nie polubili się, więc korytarz w mieszkaniu musiał służyć jako śluza.  Na szczęście znalazł się prawdziwy właściciel olbrzyma. Weterynarze z kliniki przy ulicy Gagarina również przez wiele lat leczyli za darmo ratowane przeze mnie psy i koty choć nigdy o to nie prosiłam i  chciałam płacić. Wszystkie te zwierzęta znalazły domy i żyły potem długo i szczęśliwie. Ostatnią moją akcją tego typu było wepchnięcie na tydzień dwóch bezdomnych suczek pewnemu profesorowi fizyki, mieszkającemu pod Warszawą w domu z ogrodem. Jak łatwo się domyślić (tego właśnie perfidnie oczekiwałam) psy znalazły u profesora dom na wiele lat. Jedna z suk była w poprzednim miejscu zamieszkania nałogową uciekinierką, ale od profesora nigdy nie próbowała zwiać.
 Nikomu z nas nie przychodziło i nadal nie przychodzi do głowy żeby zastępować pomoc indywidualną pomocą instytucjonalną. Ratowaliśmy i ratujemy zwierzęta na własną rękę i na własny koszt zamiast wpłacać pieniądze na fundacje rozpraszające środki na biura, sekretarki i kosztowne reklamy w mediach. Parafrazując znaną sentencję - świat się zmienia lecz my nie zmieniamy się z nim. (Tempora mutantur et nos non mutamur in illls). Jest to jednak coraz trudniejsze.
Ochroną zwierząt zajmuje się obecnie Sejm regulując między innymi ustawową długość łańcucha dla psa oraz Senat, który może zgłosić poprawki do tej ustawowej długości łańcucha. Zajmują się liczne fundacje, które niezależnie od intencji stają się zbiurokratyzowane. Nie tylko marnują środki lecz wdrażają formalne procedury, które utrudniają indywidualną pomoc zwierzętom albo wręcz czynią ją niemożliwą. Jedna z wepchniętych panu profesorowi suk zakończyła ostatnio ze starości życie, więc państwo profesorostwo postanowili wziąć ze schroniska jakiegoś psa, który nie ma szans na adopcję. Wybór padł na starą  siwą sunię o imieniu Nigra mieszkającą od wielu lat w schronisku w Celestynowie. Wydawało się, że pies który nie ma szans na adopcję znajdzie wreszcie przyjazny dom z ogromnym ogrodem. Nadzieje okazały się płonne. Pani zajmująca się adopcjami nie zaakceptowała kandydatury znajomych. „ Pies przeznaczony jest do bloku a nie do domu z ogrodem” zawyrokowała arbitralnie i odmówiła wydania psa. W kolejnym schronisku, z którego profesorostwo chcieli wziąć innego starego psa z defektem łapy  zażądano od nich zmiany ogrodzenia zapowiadając wizytacje i konieczność podpisania formalnej umowy adopcyjnej. Po tych dwóch próbach znajomi zrezygnowali raz na zawsze z uczestniczenia w tym zbiorowym szaleństwie. Pies z uszkodzoną łapą- Batat i stara siwa sunia -Nigra do końca życia będą odsiadywać swoje wyroki w klatkach. Jeżeli przez tyle lat nie znalazły chętnych to  już na pewno nie znajdą. Jak twierdzą odpowiedzialne za adopcje panie, psy mogłyby uciec z ogrodu. Troska o to trąci podobną hipokryzją i  idiotyzmem  jak twierdzenie brytyjskich konowałów, że Polak skazany przez nich na śmierć głodową mógłby umrzeć w czasie transportu do Polski i dlatego odmawiają wydania go rodzinie. Paniom w schronisku nie zależy chyba na tym aby psy znalazły przyjazne domy. Albo też miały do czynienia z nadużyciami i są zbytnio ostrożne. Albo upajają się władzą. Nie wiem-  psychologia urzędnicza to  ostatnia rzecz, która mogłaby mnie zainteresować.
We współczesnym świecie całkowicie zanika poczucie odpowiedzialności indywidualnej. Lekarz w szpitalu  troszczy się o przestrzeganie formalnych procedur a nie o zdrowie pacjenta. Pacjent może sobie nawet umrzeć, byleby legalnie, czyli w zgodzie z procedurami. Zamiast ratować ofiarę wypadku ludzie dzwonią  na numer alarmowy, zamiast nakarmić głodnego psa zawiadamiają Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami. Zamiast pomóc dziecku sąsiadów w lekcjach napuszczają na nich opiekę społeczną.
Warto zrozumieć, że czasami trzeba działać w sposób całkowicie nieformalny. Zadzwonił do mnie kiedyś znajomy z Tczewa informując, że na podwórzu podmiejskiego opuszczonego domu zdychają z głodu dwa dobermany. Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami z Gdańska, do którego  się zgłosił, obiecało omówić ten problem na najbliższym posiedzeniu czyli za miesiąc. Nakłoniłam znajomego aby sforsował siatkę i  zabrał psy. Dla suki którą nazwaliśmy Fuga znaleźliśmy wspaniały dom pod Warszawą. Samiec też znalazł opiekuna. Zrobiliśmy na wszelki wypadek zdjęcia wyglądających jak szkielety psów  i uzyskaliśmy opinię weterynarza, ale nikt nas za włamanie nie ścigał.  Kiedy indziej sąsiad alkoholik w ataku delirium rzucał psem o moją ścianę. Nie zawiadamiałam żadnych służb. Zastukałam do sąsiada i  w zrozumiałym dla niego języku (  tak to nazwijmy) wytłumaczyłam mu niestosowność jego postepowania. Następnego dnia, zgodnie ze złożoną mi  obietnicą, oddał psa w dobre ręce.
Zawsze przedkładam i będę przedkładać działania bezpośrednie nad  angażowanie odpowiednich służb, co jest obecnie powszechnym obyczajem, właściwie normą. Dlatego zaimponował mi Lityński, który nie umiejąc pływać podjął próbę ratowania swojego psa z zamarzniętej rzeki. Nie było to postepowanie zbyt rozsądne, a Lityński nie jest postacią z mojego sztambucha, ale zachował się jak prawdziwy mężczyzna. Zachwycił mnie też kiedyś wyczyn amerykańskiego pilota Chesleya Sullenbergera który 15 stycznia 2009 uratował wszystkich pasażerów i załogę Airbusa A320 wodując uszkodzony samolot na rzece Hudson. Zamiast podziękowań i medalu miał sprawę sądową o naruszenie procedur.
Taki podły jest ten pieski świat.
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 8757
u2

u2

28.03.2021 23:23

"Zachwycił mnie też kiedyś wyczyn amerykańskiego pilota Chesleya Sullenbergera"
W Polsce jest kapitan Wrona :
pl.wikipedia.org
Oraz major Marek Miłosz :
pl.wikipedia.org
Niemniej jednak wypadki mają swoje przyczyny. Nie wszystkie są badane tak długo jak katastrofa pod Smoleńskiem.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2021 08:50

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "Zachwycił mnie też kiedyś

Dziękuję za info.Polacy nie gęsi i swoich Sully mają. Własnie gęsi stały sie przyczyną katastrofy samolotu który uratował Chesley Sullenberger 15 stycznia 2009 dokonał skutecznego wodowania na tafli wody rzeki Hudson w centrum aglomeracji nowojorskiej, kiedy tuż po starcie jego Airbus A320 zderzył się z kluczem gęsi, w wyniku czego obydwa silniki samolotu uległy awarii. Spośród 150 pasażerów i 5 członków załogi znajdujących się na pokładzie nikt nie zginął.
Domyślny avatar

Yousef

17.04.2021 16:13

Dodane przez u2 w odpowiedzi na "Zachwycił mnie też kiedyś

Kapitan Wrona, postępował zgodnie z instrukcją Boeinga. Zachował się szablonowo, postępował zgodnie z instrukcją. PLL LOT próbował w ten sposób składać reklamację. Zniszczony Boeing chciano sprzedać do WP. Po wylądowaniu technicy uruchomili podwozie w ciągu 30 min, włączając odpowiedni bezpiecznik. Taki to wyczyn polskiego kapitana.
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2021 05:07

@IBF
Pozdrawiam Izo
" Ratowaliśmy i ratujemy zwierzęta na własną rękę i na własny koszt ..."
Tylko i wyłącznie w taki sposób. Dodam, tak też pomagamy nieszczęśliwym ludziom. Wszelkie tak zwane instytucje, czy fundacje to bardzo podejrzane twory. Właśnie wymieniłaś szereg wad paniuś za biurkiem.
Uściski
Ps. To Mirek dostał te dwa wspaniałe psy, w tym uciekiniera?
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2021 08:41

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @IBF

Witaj! Tak Mirek. Miały u nich wspaniałe życie. A teraz jakimś paniusiom nie spodobał się ich ogród i nie wydały im psów. Ze szkoda dla psów a nie dla paniuś oczywiście. Pozdrawiam serdecznie.
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

29.03.2021 07:51

Lityński przesadził z psem a Pani z Lityńskim ☺☻
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2021 08:42

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na Lityński przesadził z psem a

W pewnym wieku stajemy się przesadni.-)
sake3

sake2020

29.03.2021 09:22

Wszystko zależy od paniuś właśnie.Ja dwukrotnie brałam psy ze schroniska wybierając te najbardziej zabiedzone i chore.Ale widziałam tam zaangażowanie pracowników i autentyczną miłośc do zwierząt.Dzisiaj to jest zastępowane przez procedury i papierki.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2021 10:45

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Wszystko zależy od paniuś

Kiedyś wydawano dziecko z domu dziecka rodzinie bez zbędnych formalności. Jeżeli zgłosiła się babcia czy ciocia pracownicy cieszyli się, że ktoś to dziecko zabierze i da mu normalny dom. Wtedy nie  zabierano też dzieci za muszki owocówki w kuchni. Teraz sąd rodzinny czyli paniusia w todze skazuje dziecko na wyrok w zakładzie opiekuńczym dla jego własnego dobra oczywiście. Tak jak nasz rodak został wykończony w Anglii dla jego własnego dobra.
Czesław2

Czesław2

29.03.2021 09:36

Wydaje mi się, że w głównej mierze draństwo "zwykłych" ludzi i draństwo sępów z palestry  spowodowało działanie TYLKO w/g procedur. Nikt w imię człowieczeństwa nie chce wieszać sobie stryczka na szyi. Natomiast co do "fundacji". to może lepiej się nie wypowiem, bo moderator usunie mnie na zawsze. Długo walczyłem z żoną tłumacząc, że pomagać będziemy, ale bezpośrednio. Na reklamy nas nie stać.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2021 10:47

Dodane przez Czesław2 w odpowiedzi na Wydaje mi się, że w głównej

Lepiej zrobić herbatę chorej sąsiadce albo kupić bułkę bezdomnemu niż futrować instytucje z prezesami samochodami i sekretarkami.
Centrystka

Centrystka

29.03.2021 15:49

No pewnie; sami powinniśmy załatwiać ważne sprawy społeczne,czyli pomagać,a nawet ratować zwierzęta i ludzi. Np.: kupować drogi sprzęt medyczny dla ratowania dzieci, wyposażać szpitale w karetki,,drogie instrumenty diagnostyczne czy  chirurgiczne,,i t.p.,i t.d., etc. Tymczasem co roku wolimy dawać jakieś datki na taki WOŚP, w której pracuje aż 50 osób,a który corocznie pobija rekordy swoich zbiórek. Dzisiaj ogłosił,że w tym roku zebrano prawie 211 milionów (!) zł . Co oczywiście nie powstrzyma dorocznych opluwań Owsiaka i wypominania mu kolejnych nowych wypasionych aut i takichże willi z ogrodami i basenami.
Jan1797

Jan1797

29.03.2021 21:05

Dodane przez Centrystka w odpowiedzi na No pewnie; sami powinniśmy

No pewnie; sami powinniśmy załatwiać ważne sprawy społeczne,czyli pomagać,a nawet ratować zwierzęta i ludzi.
----------------------

Oczywiście tak, wyłącznie po to, by nie zatracić człowieczeństwa, a to pomaga w trzeźwej ocenie minionej
rzeczywistości; tzn. braku akceptacji dla kolejek do grzebania w śmietniku. Wtedy, oczywiście (być może)
nie będziecie wybierać tak jak w minionych siedemdziesięciu latach. Pozdrawiam
spike

spike

30.03.2021 00:49

Dodane przez Centrystka w odpowiedzi na No pewnie; sami powinniśmy

"Co oczywiście nie powstrzyma dorocznych opluwań Owsiaka i wypominania mu kolejnych nowych wypasionych aut i takichże willi z ogrodami i basenami."..................droga Pani, jakiś czas temu czynnie wspomagałem Orkiestrę, sponsorując pewne potrzebne rzeczy, jak np. słynne "serduszka", to była większa akcja, ale do czasu, ja zaczęły wychodzić na światło dzienne pewne ciemne sprawy samego Jurasa, jak traktuje ludzi w potrzebie, że to cham pospolity, do tego szemrane biznesy, przestałem się udzielać. Jak jest możliwe, to staram się pomagać, nie wrzutem 5 zł do Owsiakowej puszki, dla podniesienia swojej wartości, ale poważną pomocą, sponsoringiem, mam już kolekcję podziękowań, nawet od Prezydenta Miasta, w którym mieszkam, za sponsorowanie Domu Dziecka, czy szkoły podstawowej i nie tylko. Nie mam nic do zarobków Owsiaka, ale mierzi mnie jego zakłamanie o tej kosmicznej pomocy chorym dzieciom, sam na tym zarabiając cichcem niesamowite pieniądze, okłamując, że wszystkie pieniądze idą na pomoc, dlaczego nie ujawnia ile z tego żebraczego biznesu wyciąga, darczyńcy powinni wiedzieć iile z ich datków dobrego serca idzie na luksus Owsiaka. Ktoś mieszkający w USA napisał, że tam darczyńcy wiedzą ile ich "guru" czy fundacja zarabia, wszystkie zbierane pieniądze są jawne i rozliczane, a Jurasa nawet sąd nie może zmusić, by ujawnił księgi rachunkowe. Nie zdziwię się, jak kiedyś będzie dokładna kontrola i "Owsiak okaże się nagi"......Jeszcze szczegół, nie do zaakceptowania dla mnie są te spędy młodzieży w błocie i fekaliach, w oparach alkoholu i używek, z seksem, gwałtami i śmiercią w tle.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

30.03.2021 08:16

Dodane przez spike w odpowiedzi na "Co oczywiście nie powstrzyma

Przecież przy okazji sprawy sądowej  z Matką Kurką( Piotr Wielgucki) wiele spraw się wyjaśniło. Rozmawiałam z człowiekiem który remontował dla O.słynną posiadłość na Mazurach.Nie będę powielać tego co mówił bo nie jestem w stanie tego sprawdzić ale zgadzało się z tym co wiem. Szkoda mi tych uczciwych dzieciaków, które biegają z puszkami. Niektóre nie są uczciwe i wyciągają pieniądze w bramie. To widziałam na własne oczy ale to banał.Przy każdej akcji są takie nieprawidłowości. Całość jednak jest patologiczna i kryminogenna. Z innej beczki. Znam organizację która zbiera pieniądze na dawno padłe stare konie. Ale ogólnie rzecz biorąc jakimś koniom pomaga. Jak to ocenić?
Pani Anna

Pani Anna

30.03.2021 11:53

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Przecież przy okazji sprawy

Wydaje mi sie, ze Pani lubi skrajnosci, i skrajne wnioski. Oparcie pomocy dla wszelkich zabiedzonych stworzen zarowno 4noznych jak i tych ludzkich  wylacznie na jednostkach obdarzonych dobra wola i checiami kojarzy mi sie troche z nowela "Dobra Pani" Elizy Orzeszkowej. Laska panska jak wiadomo na pstrym koniu jezdzi, jeden pomoze choremu czy bezdomnemu zwierzeciu, inny przywiaze petarde do ogona i podpali. O fundacjach sama mam zle zdanie, ale zinstytucjonalizowana pomoc musi istniec. Pytanie, co stoi na przeszkodzie, zeby dzialala w miare prawidlowo. To tak jak ze sluzba zdrowia, czy szkolnictwem za PRL. Przepisy byly jakie byly, zarobki rowniez,  ale w szpitalach pomagano ludziom, a w szkolach uczono i to z dobrym skutkiem. Ciekawe dlaczego.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

30.03.2021 12:40

Dodane przez Pani Anna w odpowiedzi na Wydaje mi sie, ze Pani lubi

Zgadzam się z Panią. Szkoły uczyły dobrze. Czasem daję maturzystom ( poziomu podstawowego) zadania ze zbioru dla VI klasy szkoły podstawowej i zdarza się, ze nie umieją rozwiązać. Bez problemów rozwiązywały je dzieci sąsiadów z niezamożnych i jak dziś powiedziano by "dysfunkcyjnych" rodzin, którym pomagałam.
nonparel

nonparel

29.03.2021 18:48

Witam
Do mnie ludzie przynoszą czasem poturbowane zwierzaki. Ostatnio przynieśli mi kota, który był w czymś w rodzaju sztywności katatonicznej. Wywiad: przejechał go spychacz. A kot nie miał złamanych kończyn, objawów uszkodzenia narządów wewnętrznych czy kręgosłupa. Okazało się, że kot wbiegł pod spychacz (koty często w ostatniej chwili wskakują pod jadące pojazdy), tylko że trafił akurat między dwa leżące obok siebie słupki, które uchroniły go przed gąsienicami. Niemniej był przyduszony błotem i w szoku. Położyłem go w zaciemnionym pokoju a sam siedziałem w pokoju obok i od czasu do czasu mówiłem coś do niego i poiłem go wodą ze strzykawki. Polecam wentyl rowerowy starego typu, jest lepszy niż rurka od kroplówki, bardziej przypomina maminy cycek. Drugiego dnia kot poszedł się napić, trzeciego dnia  poszedł do miski. Po tygodniu oddałem go w dobre ręce.
nonparel
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2021 21:22

Dodane przez nonparel w odpowiedzi na Witam

Koty są wyjątkowo żywotne. Znajoma wyrotowała kota którego ktoś zakopał po uderzeniu łopatą. wylizał się ale był trochę krzywy. I tak trzeba jak Pan zrobił. Ratować i oddać w dobre ręce. Pozdrawiam.
Piotr Węcław

Piotr Węcław

29.03.2021 20:05

Droga Pani Izabelo, czy zgodziłaby się Pani na opublikowanie tego tekstu na portalu Panoramy Polskiej? Dziękuję.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2021 21:23

Dodane przez Piotr Węcław w odpowiedzi na Droga Pani Izabelo, czy

Oczywiście, bardzo proszę.
Piotr Węcław

Piotr Węcław

31.03.2021 06:58

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Oczywiście, bardzo proszę.

Dziekuję bardzo, tekst zamieściliśmy pod adresem polishpanorama.com
Zwraca Pani uwagę na bardzo ważną sprawę jaką jest powszechna wśród ludzi utrata odpowiedzialności za otaczającą nas rzeczywistość. Pewien Norweg tłumaczył mi kiedyś, że nie widzi powodu w pomaganiu swoim rodzicom ponieważ pomóc może im "system". Pozdrawiam.
kat

Cat

29.03.2021 22:24

Pani Izabelo
dziekuję i pozdrawiam......kat
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2021 22:57

Dodane przez kat w odpowiedzi na Pani Izabelo

Ja też pozdrawiam Izabela
spike

spike

30.03.2021 00:27

Nie mogę się pochwalić ilością ratowanych psów czy kotów, choć raczej mnie lubią. Wiele lat temu jeździłem do wuja na wieś. Raz przyjechałem późnym wieczorem, wyszedłem z domu od strony podwórka, by pooddychać świeżym powietrzem, popatrzyć w gwieździste niebo, tak się delektuję, aż czuję coś mokrego na dłoni, nic nie widzę, coś mi się zdawało, pomyślałem. Wróciłem do domu, a tam wuj do mnie gdzie ty chodzisz, po podwórku biega pies, do tego wredny na obcych, sam się go boi, nawet z rezerwą podchodzi z miską żarcia. Proszę sobie wyobrazić, że wtedy wieczorem, to podbiegł do mnie właśnie ten "ludojad" i polizał mnie po dłoni, okazało się, że podejść do niego mógł tylko wuj i ja, nikt inny, od razu warczał i szczerzył kły. Teraz najważniejsze i niesamowite. Pewnego ranka przychodzę do niego z miską żarcia, a ten nie wychodzi z budy, wołam Reks, ten wychylił łeb z budy, z trudem wyszedł i położył się obok mnie na plecach, nie rozumiałem zachowania, zaczął skomleć, wtedy zauważyłem, że dzieje mu się krzywda. Reks miał jedną cechę, miał gruby kark, często to wykorzystywał, jak miał ochotę pobiegać po wsi, zsuwał obrożę, okazało się, że w nocy poleciał pobiegać za suczkami, jakieś łachudry go złapały, i związały mu jądra drutem, tak że krew nie dochodziła, wrzynając się w ciało. Widząc to, pobiegłem po wuja i ten usunął ten drut. Reks się wylizał, dosłownie, stracił jedno jądro, zostaliśmy przyjaciółmi. Wuja odwiedzałem raz w roku, czasem częściej, nim dojechałem on już wiedział, że jadę. Miałem też inną niesamowitą przygodę z pieskiem, a właściwie suczką Sonią przyjaciela, ale nie będą zanudzał. Pozdrawiam.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

30.03.2021 12:42

Dodane przez spike w odpowiedzi na Nie mogę się pochwalić

Proszę opisać przygodę z Sonią. Naprawdę jestem ciekawa  a inni może nam wybaczą.
spike

spike

30.03.2021 22:59

Dodane przez spike w odpowiedzi na Nie mogę się pochwalić

Miałem przyjaciela (miałem, bo z rodziną wyprowadził się do Kanady), który kupił pieska - suczkę, przypominała jamnika, tylko że z długą, brązową sierścią wabiła się Sonia. Jak go odwiedzałem, jak pieski lubią, podbiegają obwąchać gościa, czy mu z oczu czasem źle nie patrzy :). Po kolejnych odwiedzinach, Sonia zaczęła systematycznie do mnie podbiegać, przywitać się, musiałem ją pogłaskać, podrapać za uchem. Po paru wizytach, Sonia już mnie nie odstępowała, jak siadaliśmy z kolegą do kawy, też podbiegała, przysiadała i się we mnie wpatrywała, jakby na coś czekała, więc poklepałem się po kolanie, jako zachętę, że może siąść na kolanach, długo nie kazała czekać, wskakiwała, kładła się na kolanach, ja ją głaskałem, widać była zadowolona. Przyjaciel był zdziwiony, powiedział, że jeszcze nikogo tak przyjaźnie nie traktowała, na obwąchaniu się kończyło. Po nie długim czasie, jak zbliżałem się do jego domu, to już słyszałem szczekanie Soni, okazało się, że stała przed drzwiami informując domowników, że się zbliżam, a witała się tak wylewnie, jakby mnie latami nie widziała. Kulminacją tej "miłości od pierwszego wejrzenia, był pewien wyjątkowy dzień. Zbliżam się do domu przyjaciela, nie słyszę Soni, zdziwiło mnie to, cóż pukam do drzwi, się otwierają, Sonia mnie nie wita, pytam gdzie jest, słyszę nowinę, Sonia się oszczeniła, a to ma ważniejsze sprawy, niż moja osoba, aż tu nagle zjawia się, nie podbiega, a szczeka i odchodzi, znowu podchodzi, szczeka i odchodzi, nie rozumiem tego, przyjaciel podpowiada, Sonia chce byś poszedł za nią. Faktycznie poszedłem za nią do jej legowiska, a tam w kojcu klika ślepych popiskujących szczeniaków, pogratulowałem Soni, pogłaskałem, popieściłem, nawet mogłem wziąć do ręki szczeniaczka. Przyjaciel był zdziwiony i zaskoczony, okazało się, że jestem znowu wyróżniony przez Sonię, byłem jedynym gościem, któremu przedstawiła swoje szczeniaki. Po pewnym czasie przyjaciele rozdali szczeniaczki w dobre ręce, zostawili jednego też suczkę, która jak już była większa, to razem z Sonią mnie witały u progu drzwi, przy kawie obie  głaskałem na kolanach, zabawnie to wyglądało obie leżały z lewej i prawej  strony, kładąc głowy na kolanach, które oczywiście czule głaskałem. Pzdr..................PS. zabawnie się tu na NB pisze komentarze, sądzę, że szybciej wymieniają informacje naukowcy NASA ze swoimi zdalnymi pojazdami, niż ten komentarz się tu pojawi, to chyba jedyny taki portal z tak dużą dylatacją czasu :))))
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

31.03.2021 07:20

Dodane przez spike w odpowiedzi na Miałem przyjaciela (miałem,

Dziękuję bardzo. Wiem o tym, że psy często wybierają sobie kogoś. Zdarza się, że zmieniają samowolnie dom. Kiedyś można było przeczytać takie historie w książkach. Pamiętam :tytuł: " Puc , Bursztyn i goście" .Teraz króluje Harry Potter. Pozdrawiam serdecznie..
spike

spike

31.03.2021 09:54

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Dziękuję bardzo. Wiem o tym,

Zwierzęta potrafią być wdzięczne, jak i zawzięte. Kiedyś znajomi wzięli pod opiekę szczeniaka owczarka, piękny pies, rósł jak na drożdżach. Pech chciał, że znajomy musiał wyjechać na dłuższy czas z domu, psem opiekowała się jego żona, drobna osoba, pies zachorował, nie pamiętam co to za choroba, wiem że atakowała układ nerwowy, pies krzywo chodził, ponoć to śmiertelna choroba, weterynarz podjął się leczenia, z nikłą nadzieją, że psa wyleczy, trzeba było dowozić psa do weterynarza, koło 20 km, znajoma nie miała prawa jazdy, więc trzeba było pomóc. Co kilka dni jeździliśmy na zastrzyk, na szczęście pies wyzdrowiał. Za jakiś czas widzę, jak znajoma wyprowadza na smyczy psa na spacer, pies mnie widząc, chciał do mnie podbiec, ale ograniczyła go smycz, zaczął ciągnąć, a że znajoma była drobna, nie potrafiła go utrzymać, więc on ją do mnie przyciągnął, by się przywitać, następnym razem jak się widzieliśmy, to d razu spotykaliśmy się, by się przywitać także z pieskiem, odbierałem to jako jego podziękowanie za pomoc. Ten sam pies, jak wspomniałem był zawzięty na jednego sąsiada, który go zaczepiał i drażnił, do pewnego czasu, jak ten nie zauważył, że pies lata wolno, miał szczęście, że zdążył się schować :)...............Proszę sobie wyobrazić, będąc na wakacjach, zwiedzając pewne miasteczko, na rynku była kawiarnia ze stolikami na zewnątrz, siedzę sobie, popijam kawę i jem jakieś ciasto, na balustradzie w koło kawiarni latały wróbelki, by coś sobie uzbierać. Widząc jak mnie obserwują, rzucałem im  okruchy, nie ufnie ale podlatywały, zabierały okruch i odlatywały, zacząłem rzucać bliżej mnie, już się bały podejść, ale widok okruszka przemógł strach. Po kilku takich próbach, okruszki rzucałem pod nogi, aż wyciągnąłem rękę, to było zabawne, podchodziły, uciekały, aż podeszły i brały z ręki, na koniec tak się rozzuchwaliły, że siadły na stolik, jak im dawałem z ręki okruchy, a nawet same mi podbierały ze spodka. Ta sytuacja zainteresowała innych gości, nawet zaczęli to filmować. Ciasta za dużo nie zjadłem, rozdałem wróbelkom. A przypomniałem sobie podobną sytuację na plaży, dokarmiałem mewy, wpierw rzucałem kawałki chleba w powietrze, one bezbłędnie je łapały, by za chwilę jeść mi z ręki, a w koło plażowicze zachwycone tym widokiem, filmowali. Co ciekawe obok na takich słupka przysiadły wrony, też im podrzuciłem kawałek chleba, kręciły się, krakały, ale nie odważyły się je wziąć, może obecność mew je zniechęciła, ale wiem że krukowate są nieufne, ale jak zaufa, to jest oddany, jak pies. Kiedyś oglądałem ciekawostki o zwierzętach, jak np. wrona uratowała małego kota, potem byli przyjaciółmi, ona mu siedziała na grzebiecie, a on ją woził, razem spacerowali, bawili się, niesamowite. Pozdrawiam
Centrystka

Centrystka

01.04.2021 20:23

Wraca stara śpiewka o złodzieju bogaczu,w dodatku jeszcze chamie Jurku Owsiaku. Insynuacje i szkalowania oczywiście jak zwykle niczym nie poparte poza inspiracjami płynącymi z prorządowych szczekaczek. Gdy w 2015r. PiS dorwał się do władzy (słynne TKM) zapowiadano w Sejmie,że winnych doprowadzenia Polski do ruiny (nie podano na czym ta ruina polegała) postawi się przed sądem,bo już są składane setki doniesień do organów ścigania. I co? Ano nic, bo jakoś z  braku dowodów nikomu nie udało się czegokolwiek udowodnić. Owsiak od wielu lat jest stale kontrolowany a to przez Skarbówkę,a to CBŚ i inne organy państwowe i skrupulatnie rozliczany z każdej  złotówki. I jakoś te państwowe organy nie wszczynają przeciwko niemu żadnych postępowań,choć takie poważne zarzuty stawiają mu życzliwi Polacy. I tak ostał się jeno hejt i podłe szkalowanie.
Tomaszek

Tomaszek

01.04.2021 22:20

Dodane przez Centrystka w odpowiedzi na Wraca stara śpiewka o

A przewiózł cię tym Mercem za kasę co zaj...bał z puszek biednych dzieciaków zbierających na mrozie ? Kijowski to przynajmniej od dzieci nie jumał .
Centrystka

Centrystka

02.04.2021 21:40

Dodane przez Tomaszek w odpowiedzi na A przewiózł cię tym Mercem za

@Tomaszek
Zapomniałam zapytać czy na własne oczy widziałeś jak Owsiak wybiera z puszek dzieciaków uzbierane datki i kupuje se tego Merca? A może tylko wyczytałeś o tym na pasku TVPInfo - przyznaj się - OK? Wiem,że to ciężki obciach wierzyć w rewelacje z Info.
Jabe

Jabe

02.04.2021 22:31

Dodane przez Centrystka w odpowiedzi na Zapomniałam zapytać czy na

Przykre jest to, że gdyby był po drugiej stronie, traktowano by go tu jak świętego, niemal Obajtka.
Centrystka

Centrystka

04.04.2021 01:20

Przezabawna "dyskusja": czy lepiej ratować zwierzaki i pomagać samotnym chorym sąsiadkom, czy dawać datki charytatywne - buuuaaaa! Chyba jedno drugiemu nie przeszkadza - co?
Pewien chirurg pyta pacjentkę: czy wreszcie zdecyduje się pani na tę operację?A ona na to: Doktorze ja przecież mogę nie przeżyć tej operacji! Lekarz: Proszę pani! Jedno drugiemu nie przeszkadza.
I kto miał rację?
Izabela Brodacka Falzmann
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1, 063
Liczba wyświetleń: 7,765,885
Liczba komentarzy: 21,362

Ostatnie wpisy blogera

  • Było, ale nie minęło
  • Ukraina zmierza w kierunku nazizmu
  • Kto płaci za orkiestrę, wybiera muzykę

Moje ostatnie komentarze

  • Jaruzelska nie gloryfikowała. Ona sobie kpiła. I to mi się własnie nie podobało. Natomiast jestem w posiadaniu listów pana Przedpełskiego właściciel domu przy ulicy Ikara przejętym po Jaruzelskim…
  • Pisałam kiedyś niechetnie o klanie Spiewaków ale Jana będę bronic. Pomaga lokatorom bezprawnie wyrzucanym z mieszkań i zajmują go sprawy Warszawy. Moim zdaniem nie jest groźna lewicowa wrazliwośc.…
  • Ale to nie znaczy, że nalezy zakazać uzywania wentylatórów. Wydalanie też jest nieuchronne. Czy nalezy negować istnienie wodniczki tętniącej?Cóż winny jest nieszczęsny pantofelek, że tak ma? Gorzej…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Upadek edukacji. Tym razem piszę jako fachowiec.
  • Historia pewnej kamienicy
  • Śpioszki rozmiaru XXXL

Ostatnio komentowane

  • Izabela Brodacka Falzmann, Jaruzelska nie gloryfikowała. Ona sobie kpiła. I to mi się własnie nie podobało. Natomiast jestem w posiadaniu listów pana Przedpełskiego właściciel domu przy ulicy Ikara przejętym po Jaruzelskim…
  • Es, Pani Izabelo. Znam dosyć duże fragmenty trzech wywiadów Jaruzelskiej- w tym z wymienionym Rafałem Ziemkiewiczem. W żadnym z nich nie zauważyłem cienia gloryfikowania, czy usprawiedliwiania "osiągnięć…
  • Izabela Brodacka Falzmann, Pisałam kiedyś niechetnie o klanie Spiewaków ale Jana będę bronic. Pomaga lokatorom bezprawnie wyrzucanym z mieszkań i zajmują go sprawy Warszawy. Moim zdaniem nie jest groźna lewicowa wrazliwośc.…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności