
Nie bronię Prawa i Sprawiedliwości (sporo mają pod paznokciami), ale człowieka – Jarosława Kaczyńskiego.
Fakt – PiS to jego osobiste dzieło. Lecz on był wyłącznie twórcą tego bytu i choć nadal jest liderem całego ugrupowania, to już spora gromada przeróżnych ludzi – dobrych, mniej dobrych i niedobrych wokół niego. Jak zawsze i wszędzie. System tutaj jest bezdyskusyjnie wodzowski.
Na początek sprawy bezsporne: Jarosław Kaczyński jest obecnie najważniejszą osobą w państwie. To polityk, od którego zależy wszystko.
Sarkastycznie, przez tych, co za nim nie przepadają (o tym – dlaczego - będzie dalej) nazywany Naczelnikiem.
Jedną, może i nawet niesprawiedliwą decyzją może usunąć prezydenta, albo zdmuchnąć premiera.
Może wytoczyć armaty i rozpocząć wojnę z Unią, albo z Rosją Putina.
Zaprzyjaźnić się ze Stanami, albo z Chińczykami.
Wszystko to jest w stanie przeprowadzić. Lecz czyni wyłącznie to, co pasuje do jego wizji przyszłości Rzeczypospolitej. A taką wizję on ma. Kłopot w tym, że niechętnie się z nią dzieli ze społeczeństwem, chociaż gdyby wystąpił ze swoim manifestem, to byłoby mu łatwiej. Przynajmniej po prawej stronie sceny politycznej.
Lecz może trzyma to w sekrecie, żeby jeszcze bardziej nie rozdrażnić lewackiej Europy, dla której już bez tego jest wrogiem Nr.1.
To człowiek bardzo doświadczony przez los. Tragicznie stracił najbliższych. W tym brata bliźniaka, a każdy medyk i psycholog może potwierdzić jaka to wielka trauma, stracić kogoś takiego. Stąd po dziesięciu latach czarne garnitury i czarne krawaty.
Mimo tego, a może również dla tego, nie usunął się w cień (ma świadomość, że również miał zginąć) i zdecydował się stać na czele. Tylko w pewnym sensie nieformalnie. Co zresztą zarzucają mu nie tylko wrogowie, ale też nie lubiący go prawicowcy kochający jasne sytuacje.
Ulubieńcy rozpolitycznionych (i dobrze) prawicowców, ludzi myślących, lecz o tradycyjnej polskiej mentalności, tacy samozwańczy – i całkiem słusznie – opiniotwórcy, jak Witold Gadowski, czy Rafał Ziemkiewicz, nie przepadają za Kaczyńskim, chociaż go cenią. Gdy ten występuje z jakimś nowym projektem, czy decyzją, to ostro prezesa krytykują, chyba nie zdając sobie sprawy, że w taki sposób czynią szkodę państwu. Cóż... ich ego wygrywa.
Dlaczego to robią? Bo mają inną mentalność, inną skalę wartości i jest tym niestety umiłowanie szlacheckiej wolności, taki staropolski liberalizm z liberum veto i zrywaniem sejmów, a gównie z niechęcią do silnej władzy.
Dlatego Ziemkiewicz nienawidzi legendy Piłsudskiego (nawet nie stara się jej zrozumieć zaślepiony Dmowskim).
Skąd się to bierze? Z tej prostytutki – historii Polski od czasów Piastów, kiedy to skądinąd, mądry król Bolesław III Krzywousty, zepchnął Polskę na 300 lat w niebyt, swym testamentem (może wg. dzisiejszych historyków nawet sfałszowanym), doprowadzając do rozbicia dzielnicowego.
(Dokładnie to samo, co dzisiaj Unia Europejska również usiłuje z Polską zrobić).
Wtedy to nie rozwinęła się u Lechitów idea silnej państwowości, tylko rządy udzielnych książąt, lokalnych możnowładców i kulawa demokracja szlachecka z ironicznym – szlachcic na zagrodzie, równy wojewodzie.
I tak już pozostało.
Wytworzył się wówczas i w dużym stopniu trwa do dzisiaj polski model cywilizacji łacińskiej, gdzie najważniejszym atrybutem jest wolność.
Do tego stopnia, że dziś ciągle szczycimy się mottem z Powstania Listopadowego – Za Naszą i Waszą Wolność.
Wolność jest najważniejsza, więc kochać, czy lubić silnej władzy nie można – to w klasycznej polskiej mentalności kantowski imperatyw kategoryczny.
Dlatego zarówno Ziemkiewicz, jak i Gadowski, jako autentyczni patrioci, z tą specyficzną prapolską mentalnością nie mogą lubić Kaczyńskiego.
Był ukochany i wytęskniony, gdy władzy nie miał. Ale urósł za bardzo, zapatrzył się w Piłsudskiego, a może nawet Napoleona, więc jak polski patriota może go dzisiaj kochać.
Debilny wprost powód do podniesienia rabanu w mediach – projekt ustawy o zwalczaniu cierpienia zwierząt – spowodował ze strony tych dwóch klasycznych szlachciurów (Ziemkiewicz, udający prostego chłopa, by się wściekł, gdyby bezpośrednio w twarz go tak nazwać), ostry i właściwie głupi atak na Kaczyńskiego.
Atak ma dwa równoległe tory – oba wolnościowe: ekonomiczny – utrata zysków i miejsc pracy, oraz społeczny: odgórne narzucanie obywatelom ograniczeń i pozbawianie wolnościowych praw.
Jest to podejście chwytliwe medialnie, bo właśnie populistycznie skierowane do tej mentalnej przywary – wolność nade wszystko.
Obserwując działalność publicystyczną Gadowskiego i Ziemkiewicza widać, że obaj to konserwatywni patrioci. Jednakże nie są w stanie wyzbyć się w swoich poglądach i ocenach tych tysiącletnich, szlacheckich przywar, które zresztą spłynęły na chłopów, bo zawsze oni brali wzór z pana. A polskiego mieszczaństwa praktycznie nie mieliśmy.
Dla obu publicystów wyrastanie jakiegokolwiek "wodza", czy silnego przywódcy jest czymś, czemu należy bacznie się przyglądać i poddawać ostrej krytyce. Działalność ze wszech miar słuszna, lecz niestety ich opiniotwórczy talent powoduje, że mylnie odczytywani przez słabszych czytelników, buduje stanowiska niechętne władzy Kaczyńskiego.
Mamy tutaj synergizm dwóch elementów – mentalność polskich prawicowców, identycznie jak wymienionych redaktorów, jest tak samo oparta na wolnościowym paradygmacie, z liberum veto i wolną elekcją, czyli niechęcią do władcy, oraz wsłuchiwanie się w słowa ulubionych, choć samozwańczych komentatorów, choć właściwiej należy powiedzieć – tłumaczy sceny i politycznych wydarzeń.
A to na dodatek, z zaszczepioną przez bolszewików regułą, że prawda płynie z głośnika (tutaj konkretnie z ekranu komputera) splata się w pewien umysłowy chaos, w którym trudno samodzielnie myśleć, więc łatwiej przyjąć i przyswoić poglądy kogoś, kogo się lubi i kto myśli tak samo, jak my.
W ten sposób przyjmowana opinia i kształtowanie poglądu są bardzo powierzchowne. Brak im głębi własnych rozważań i szerszego spojrzenia.
A co istotne, kieruje uwagę i codzienne emocje na drobiazgi, kolokwialne duperele, które mają małe znaczenie dla państwa i ogółu narodu.
Tak jest własnie w dyskusji, głupiej, bo emocjonalnej, a nie rzeczowej, skażonej własnymi uprzedzeniami, w sprawie nowej ustawy o ochronie zwierząt.
Podejrzewam, że to jeszcze nic, w porównaniu z wrzaskiem, który się zaraz rozlegnie, gdy rozpoczną się prace o ochronie policji. Już to słyszę: - Widzicie! Zaczyna się państwo policyjne!
Dlaczego tak jest? Przecież wszyscy oni są patriotami. Mają tę samą wizję przyszłości. Zarówno Kaczyński, jak i Ziemkiewicz i Gadowski pragną suwerennej ojczyzny i dobrobytu dla wszystkich Polaków.
Może problem jest w tym, że Jarosław Kaczyński reprezentuje klasyczną inteligencję II Rzeczpospolitej, a dokładnie 15 lat młodsi, Gadowski i Ziemkiewicz, są już wychowani na inteligencję pracującą – czyli formację skażoną komunistycznymi miazmatami. W tych dzisiejszych, potwornie dynamicznych czasach, pełnych światowego chaosu, taka różnica wieku, to nie tylko odmienność pokoleniowa, a cała nowa era.
Jak te "chłopaki" mając 10 lat zaczynały kumać, co się wokół dzieje, to już dawno było po wypadkach grudniowych 1970. A jak nastał Sierpień 80, to mieli zaledwie 16 lat.
Od pokolenia Kaczyńskiego, do którego również należę, dzieli ich przepaść. Morze doświadczeń i góra przedwojennych mentalnych wpływów.
A może też, wizja Polski Kaczyńskiego jest profetyczna, a ci dwaj tego nie widzą?
I co bardzo ważne – czy oni w tych swoich małostkowych krytykach nie zauważają, że od 30 lat istnieje permanentny brak alternatyw, jeżeli uczciwie chce się dobrze dla Polski?
Zacytuję teraz opis, który dotyczy kogoś zupełnie innego, lecz po wielokrotnym przeczytaniu tego, natychmiast przyszedł mi na myśl Jarosław Kaczyński – przedwojenny inteligent z Żoliborza.
"[Jego] rygoryzm moralny wchodził w konflikt z bezsilnością i miękkim oportunizmem. Sprzeczności i niekonsekwencje są widoczne co chwilę. Bez komunistycznego kontekstu nie jest łatwo go zrozumieć. [...] Zgodnie z literą tamtej epoki był wszystkożerny. Po ojcu odziedziczył wrażliwość, niemal kruchość, strach przed samotnością maskowany pewnością siebie i ostentacją, oraz podejrzliwość.
[...]
Jest człowiekiem miłosierdzia. Jest jednocześnie bardzo wymagający zarówno w stosunku do siebie, jak też swojego otoczenia. W relacjach międzyludzkich oferuje przyzwoitość, ale także jej żąda. Jest bardzo samodzielny, pomaga innym chętnie i bezinteresownie, samemu nigdy pomocy nie chcąc, często jej nawet nie przyjmując. Wtrąca się w cudze życie nie licząc się z konsekwencjami, przez co na ogół jest z ludźmi skłócony."
Czy usprawiedliwiam Kaczyńskiego? W pewnym sensie tak. Nie ma on niestety wielu zwolenników wśród piszących w sieci blogerów i komentatorów.
Jakże przecież mają go lubić, gdy dwóch czołowych trendmaker'ów tego środowiska – Gadowski i Ziemkiewicz, co rusz czepiają się prezesa, że to robi źle, a tamto jeszcze gorzej.
To nieustanna walka porządku z chaosem. Walka sinego państwa z anarchią.
Gdy tylko w Rzeczypospolitej przeważała anarchia, to państwo się sypało.
Generał Kiszczak i jego dzisiejsi zamaskowani poplecznicy bardzo się starają, by w kraju nie zapanował porządek. Zarówno prawny, jak i społeczny.
A taki rygoryzm moralny Kaczyńskiego to coś, co raczej powinno się zwalczać. Bo wolny Polak tego nie lubi.
.
______________________
Użyty cytat pochodzi z przedmowy panów Jerzego Kopańskiego i Marcina Darmasa ARCYROSJANIN BUŁHAKOW.
Bardzo panów przepraszam do koniecznych zmian w zastosowaniu tekstu do innej osoby.
youtube.com
Tylko melanżu (tj. g.łupkowego) zabrakło/nie wykryto. W pozostałe porównania nie będę się bawił.
Dawno nie rozmawialiśmy. Wszystko w porządku?
"...że ewidentnie są w Polsce pewne rzeczy pilnie do zrobienia."
Otóż to. Dodam, że jest strasznie dużo pilnych rzeczy do zrobienia. To przecież była stajnia Augiasza. A na dodatek do sytuacji w jakiej jest Kaczyński pasuje jak ulał - Nec Hercules contra plures.
Chyba nikt nie zaprzeczy, że z "Pilnych rzeczy do zrobienia" najważniejsze i najpilniejsze są:
1. Powiększanie suwerenności Polski i wzmacnianie siły państwa.
2. Ustawiczne działania w kierunku poprawy standardu życia Polaków.
Cała reszta, też oczywiście ważna, jest jednak do stopniowego i spokojnego załatwienia.
Osobiście też jestem buntownikiem i lubię szybkie, rewolucyjne działania. Jednakże Kaczyński, jak kiedyś Gandhi uczy mnie, że spokojną wytrwałością można zdziałać dużo.
Lecz coś zdradzę - te trzy lata do wyborów to już nie będzie czas pobłażania. Zdziwicie się szanowni mocno.
Pozdrawiam
Medyk to nowomowa po Szumowskim. Ustępuje wyszczepianiu, której jest autorskim wkładem rudego "medyka", ale nadużywanie słowa medyk jest patognomoniczne dla objawów pandemii.
Straszne głupoty.
Ustawa nie da się obronić żadnym rygoryzmem moralnym bo jest niemoralna stawiając kota nad człowiekiem.
Prezes skumulował już taka dawkę złych decyzji politycznych i personalnych, że naczelnictwo go nie broni. Prowadzi Polskę w przepaść przez swój "rygoryzm" personalny i ideologiczny.
Oczywiście odwagi zabrakło, by przytoczyć słowa eurposła Brudzińskiego, że bez tej panny cała ZP rozpadnie się, jak domek z kart. Bez udziału Ziemkiewicza i Gadowskiego, którzy jakoś stali się podmiotem śmiesznej opowieści.
Czego tu warowac godzinami.
Nie znam Kaczyńskiego...rocznik 1949..hmmm...z tego co widziałem,to źle wygląda...na jakimś koreańskim tik-toku?
Ale coby nie powiadać...to przeżyl traumę...nie zazdroszczę...
Co do meritum skomentowałem u Imcia.
Dlatego Ziemkiewicz nienawidzi legendy Piłsudskiego, ignorując to, co bezobjawowe. Ignoruje przykład silnego państwa, które on zbudował.
To właśnie wielkość (i umiłowanie zwierzątek) Jarosława Kaczyńskiego tak w oczy kole tych, którzy nie są dość łacińscy, by instynktownie pojmować, że państwo jest silne, gdy kacykowie stoją ponad prawem.
Stąd debilny sprzeciw wobec rewizjom bez nakazu przez ekofundacje, czy wyrzucaniu ludzi z ich domów na podstawie samych zarzutów.
Jakiż ten sprzeciw jest populistycznie ukierunkowany na obronę ludzi, a niekiedy wręcz płodów, zamiast króliczków!
No i ten chaos płynący z internetu, jakże kontrastujący z rygoryzmem moralnym przedwojennego inteligenta, dla którego złem jest każdy, kto nie łasi się do niego bezkrytycznie.
Ruski i Niemiec, jeden drugiego wart, dlatego dobrze, że nasz rząd szuka drogi pośredniej.
ciekawostkihistoryczne.pl
Jestesmy w kleszczach niemieckorosyjskiego sąsiedztwa, cały czas okradani i wykorzystywani, Polacy powinni trzymać razem, a nie podważać wiarygodność demokratycznie wybranego rządu, uwypuklajac rzeczy mało ważne dla istnienia Polski, a które można łatwo rozwiązać.
To kto uwypukla mało ważne problemy bzdurnymi ustawami?
Ile jest pani w stanie zaoferować hodowcom z własnej kieszeni jako rekompensatę za likwidowaną jednym kaprysem działalność?
Wyżej niestety nie podskoczą.
Broni pan kaczyńskiego na zasadzie " car dobry, tylko bojarzy źli" . Nie zauważył Pan?
Ale co by nie mówić: chybotliwa przewaga w parlamencie, właśnie poszła się czochrać. Utraconego zaufania rolników, hodowców i każdego prowadzącego jakąkolwiek działalność odbudować się nie da. Pisząc więc panegiryki na chwałę Kaczyńskiego wszyscy piewcy powinni odpowiedzieć czy to przez jego kaprys, czy tylko jasne określenie daty przejścia na emeryturę. I wykorzystanie pozostałego czasu na " posprzątanie". A reszta niech się sama martwi o siebie.
Jestem od Kaczyńskiego o rok młodszy i zapewniam, że było sporo rodzin i grup towarzyskich, które nie tylko kultywowały standardy przedwojenne, lecz przede wszystkim wychowały dzieci w najwyższym moralnie stylu.
Jeżeli gołym okiem nie widzi się klasy Kaczyńskiego, to cóż... znaczy to tylko, że nigdy się w życiu nie miało kontaktu z prawdziwymi solidnymi i przyzwoitymi intelektualistami.
Więc współczuję.
I ten moralnie najwyższy styl, to sugerowanie kobietom (oraz innym) na forum, że chleją w weekend? Albo podlizywanie się drugiej, bo podobnie myśli?
Ten moralnie najwyższy standard to jest oscylowanie między serwilizmem, chamstwem, a wazeliniarstwem w takt sympatii politycznych? A wszystko za zasłoną tajemniczego weredyka, który ma z nim tyle wspólnego ile niesie wazeliny.
To jest żaden standard, bo standard cechuje spójność i powtarzalność.
Sam Pan przyznaje,że dom kaczyńskich jakimś wyjątkiem nie był ,ale akurat tym domom łaski uznania Pan odmawia. No zakałapućkał się Pan na własne życzenie
Ad meritum to sądzę, że podobnie i pisano i myślano i mówiono o Lechu Wałęsie na przełomie lat 80/90, też przecież piłsudczyku. I pewnie nadal wielu wygłaszałoby podobne opinie (część ludzi z kręgów PO i targowicy przecież nadal je głosi), gdyby pewne fakty nie wyszły na światło dzienne.
A Kaczyński jest tylko i aż liderem politycznym, który raz wygrywa, raz przegrywa, raz remisuje. Per saldo - przynajmniej dotąd - był to udany lider. Zręczny inteligentny zobaczymy jak będzie dalej. Warto jednak pamiętać, że lider bez aparatu, bez zwolenników i bez wyborców nie znaczy nic. Nie ma go.
W tej chwili kluczowym jest pytanie, czy przez te szaleństwa lidera, PiS utraci większość w sejmie, czy jednak ją zachowa. A jeśli nawet zachowa, to czy będzie zdolny do działania i potrzebnych reform, czy tylko do trwania.
Również prezes odniósł się do sytuacji negocjacji z naszymi koalicjantami, stwierdzając, że w tej sytuacji nie mają one sensu, skoro nasi czasowi koalicjanci występują z innym programem i pomysłami niż cały klub" - - powiedział Ryszard Terlecki.
Ciekawe ile młodzi (?) zniosą ciągłego kopania po czterech literach.
Czasowi koalicjanci - to taki eufemizm na xxx.
Ciekawe wydaje się tutaj pytanie: jakie są realne plany prezesa na tę kadencję skoro tak bardzo boi się myślenia prawicowego, że stawia na szali utratę większości sejmowej i rozwalenie Zjednoczonej Prawicy.
Łokietek,Kazimierz Wielki, Ludwik Węgierski, Jadwiga, Jagiełło mogą się poczuć urażeni.
Oczywiście można tego nie zauważać, nie rozumieć, że marginalizacja pozycji Polski w UE
jest wynikiem zachowań opozycji. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że Jarosław Kaczyński
użyje każdego parasola, by przysłonić ten wstydliwy problem, tak ponuro zaznaczony w przeszłości
Rzeczypospolitej przedrozbiorowej. Nie historia lubi się powtarzać, to niemoty prą na replay.
Nie tylko Pani temu przeczy.
Gowin nie będzie łączył się z PO bo to KO. On z Morawieckim i Dudą (mniejsza o płeć) utworzą nowe UD/UW. Dla Hołowni miejsce się znajdzie. Trzaskowski okaże się koalicjantem. To oczywisty sojusz oparty o wspólne poglądy i korzenie. Były już wystąpienia Dudowej i Dudówny jakby ktoś przeoczył.
Nie ma w tej sytuacji powodu by nie wchodziły w przedwyborcza koalicję ugrupowania o normalnych poglądach na wartości cywilizacji łacińskiej. Ten światopogląd nie ma reprezentacji w mediach ale wśród wyborców nadal ma większość niezależnie od kreowanych sondaży.
Ponieważ różowa koalicja jeszcze nie jest gotowa do odpalenia myślę, że nie będzie wyborów.
Kaczyński to po prostu człowiek z misją. A ponadto - solidny fachowiec, który musi skończyć rozpoczętą robotę.
I jak napisałem, to osoba na najwyższym poziomie moralnym wg. Kohlberga. Przypomnę te najwyższe (dla nielicznych) - . Stadium 4: Koncentracja na autorytecie i utrzymaniu ładu społecznego; Stadium 5: Koncentracja na umowie społecznej; Stadium 6: Koncentracja na uniwersalnej zasadzie etycznej.
To byłem ja Jarząbek, trener drugiej klasy"
Prezes teraz już ma precyzyjne dowody, że na swoich 180 posłów - pisowców może liczyć. A Zjednoczona Prawica - koalicja, to od początku taka ściema, tylko po to, by załapać się na stanowiska i polizać trochę władzy, a na dodatek jakieś dziwne powiązania i interesiki, jeśli 38 koalicjantów głosuje przeciw takiej futerkowej ustawie.
Wszystko jest więc dokładnie policzone, plusy i minusy wystawione, Więc teraz może się rozpocząć prawdziwa rekonstrukcja, nie tylko gabinetu Morawieckiego, lecz całej rządzącej koalicji.
Poseł Sachajko, mądry gość i ważny człowiek z Kukiz15 publicznie zadeklarował możliwość koalicji z PiS. Czy również przyciągnie niezadowolonych z PSL?
Tak Czy inaczej PJK może zacząć grać w naszej polityce nową talią kart.
Czy ci wszyscy niecierpliwi, a nawet napaleni, zaczną rozumieć, że mając taką władzę ustawodawczą: w 460 osobowym Sejmie tylko 235 własnych posłów, czyli zaledwie 5 osobowa przewaga, w Senacie zaledwie jednym głosem decyduje opozycja; rząd swój, prezydent też swój, ale krnąbrny, natomiast trzecia władza - sądy - zdecydowanie ciągle wroga, Kaczyński może robić co chce?
I co zostało właśnie jednoznacznie udowodnione, choć zainteresowani wiedzieli to od dawna, w samej Zjednoczonej Prawicy, również iskrzy i nie ma pełnej współpracy.
Dzisiaj sytuacja została precyzyjnie rozpoznana. W tydzień, dwa, zobaczymy efekty tego swoistego egzaminu.
Kaczyński, jak każdy człowiek myli się czasami. Lecz przy mojej charakterystyce nie zaznaczyłem, że dysponuje on tak potrzebnym w polityce sprytem.
Trotenleiner jest bardzo niecierpliwy. Widocznie cały czas życie mu ucieka.
Zbudowanie w Polsce jakiegokolwiek działającego wspólnie zespołu jest niemalże niemożliwe.
Popatrzcie sobie tylko na występy estradowe, gdzie smędzącej i z polipami w nosie piosenkarce towarzyszy tak zwany balecik. Patrząc na to, za każdym razem bluźnierczo krzyczę - Jezusmaria! Dlaczego sześć panien i tyleż wygibusów nie jest w stanie w miarę rytmicznie i harmonicznie się kolebać. Tam każdy indywidualnie i w swoim stylu i tempie się kolebie. Żadnego zespołowego zgrania, wymaganego w balecie, ni cholery. A ostatni mecz polskiego zespołu (!!!) piłki nożnej z Bośnią, czy Hercegowiną, to była jakaś wspólna sprawa? Współpraca, zrozumienie, solidarność, lojalność, etc. Nic z tego - każdy sobie rzepkę skrobie.
Tak więc Kaczyński, który potrafi nieco wytresować takiego Gowina, a do tego sporą grupę egoistycznych, ambitnych indywidualistów, powinien, jeszcze przed Gretą, dostać pokojowego Nobla, Virtuti i Order Lenina jednocześnie.
Mamy kłopot wielki z tworzeniem wspólnego frontu. Tak było za Sasa, za Poniatowskiego, za Piłsudskiego i jest za Kaczyńskiego.
Mamy za mało mądrych, a za dużo mądrali.
Prezes teraz już ma precyzyjne dowody, że na swoich 180 posłów – pisowców może liczyć.
Ciekawe, czy gdyby się okazało, że została mu tylko świta, prezes też osiągnąłby to, co chciał.
Kaczyński to taka nasza drużyna piłkarska. Grają, biegają, jednego gola strzelą, to już laba i kombinacje, jak zwyciestwo dowieźć do końca. Aż tu nagle (jak w bajce o Królewnie Śnieżce) klops, Niemiec gra do końca i jest 1:3.
Strateg. Ma 180:460.
(...) Zaś o Niewoli prawda w pełni się objawi,
Gdy najeźdźca na karku bucior swój postawi.
Wtedy jest bieda, lament, szukanie ratunku;
Znów najlepsi polegną na swym posterunku...
Najtchórzliwsi wybiorą emigracji drogę...
Najpodlejsi oddadzą się współpracy z wrogiem...
Najliczniejsi (bezwolna, wystraszona masa)
Będą płakać i tęsknić po minionych czasach,
Czekając na Rycerza, co na Białym Koniu
Nadciągnie... I wyzwoli... I przybliży do Niej...
Naszej Wolności...
Napisałeś coś o tej prapolskiej swarliwości? O tych mentalnych kurduplach, co to po trupach do władzy? O tych ludziach, co dać im palec, a weźmie całą rękę?
To jest przykre i smutne. Tusk, Kopacz, Komorowski lepiej to rozumieli, więc bez chwili wahania strzelali. Na całe szczęście tylko gumowymi kulami.
TOLERANCJA
Można Polski nie kochać żarliwie na tyle,
By zań walczyć i polec... Bo to jest przywilej!
Można mieć swoje zdanie na Kwiecień czy Grudzień,
Lecz nie wolno kneblować głosu innych ludzi...
Można nie chcieć Ojczyzny i Orła z koroną,
Lecz podłością jest tańczyć, kiedy znicze płoną...
Nie wystarczy szkół skończyć, mieć „papier” na mądrość;
To wcale nie oznacza, że się jest rozsądnym...
...Znałem ja ludzi prostych o duszach przepięknych
I profesorów, którym nie podałbym ręki...
Coraz trudniej mi pojąć ten świat dookoła...
Co jest prawdą? Co pustką? Co teatrem zgoła?
W szumie medialnych news’ów, w wyścigu pawianów,
Nie wiesz, kto z kim? Za ile? I co tu jest grane?!
Czy wyuzdana banda, co niszczy rodziny
Wie, że tnie gałąź wspólną, na której siedzimy?
Fircyk, co tłum uwodzi, dając mu nadzieję,
Wierzy sam w to, co mówi? Może z nas się śmieje?
W imię złotej wolności – tej z „liberum veto” –
Wszyscy mamy pójść na dno przez „róbta co chceta”?
Nadchodzą lata próby, po okresie sytym –
Pora zadbać o przyszłość Rzeczypospolitej.
Każdy winien odstąpić od małości wszelkiej
By przez swe fanaberie nie gubić spraw wielkich.
Komu zatem zaufać? Kto nie zdradzi skrycie?
To już nie jest zabawa... Tu chodzi o życie!
Dlatego – nim świat pęknie, nim zabiją dzwony –
„Miej serce, patrzaj w serce”... Ale również ... POMYŚL...
Kapitalny wiersz. Uniwersalny, lecz dzisiaj idealnie pasuje.
Zaraz go umieszczam na mojej stronie Facebooka i rozsyłam do wszystkich patriotycznych grup.
Serdeczności
Ps. Czy Ty wydałeś tomik swoich wierszy? Kupię natychmiast u gdyby jeszcze dedykacja...
Na tę chwilę coraz brzydziej pachną mi panowie redaktorzy Gadowski & Ziemkiewicz.
Wygląda na to, że w porozumieniu z antykaczystami z prawicy, wykonali "ostrzał przygotowawczy" by Kaczyńskiego nieco zohydzić.
To długoplanowo przygotowywana akcja i za jej element należy również uznać majowy wybryk Gowina. Cóż... może jestem czujniejszy, albo w życiu widziałem więcej kanalii, ale na miejscu prezesa, już dawno pozbyłbym się panów Gowina i Ziobro. Prawdę powiedziawszy, nigdy za nimi nie przepadałem.
Jeżeli PJK nie przygotował dobrego scenariusza na taką sytuację, to pies drapał misję i strategię, bo skutecznej taktyki zabrakło.
Zobaczymy za parę godzin.
Niech żyje liberum veto panie Ardanowski! W imieniu cara... haute couture i jakże dzisiaj modnych sandałków z futerkiem.
ireland.apollo.olxcdn.com
Gdy mamusia ostrzega, że może byc zimno i zaleca włożenie czapki, to dziecko normalne wkłada i jest wdzięczne matce za troskę. A dziecko psychicznie koślawe uważa, że rodzic chce zohydzić zimę, wypina się nań i choruje od zmrożonego łba.
I się strateg zakiwał. A minister Ziobro zaczyna smakować w krwistej pieczeni bardziej niż w padlinie.
Nie wiem o co chodzi z ta ustawa futerkowa, ale jedno jest pewne, że takie rzeczy załatwia sie na końcu, gdy już w kraju wszystko jest poukładane: służna zdrowia, sadownictwo, media, szkolnictwo, armia, administracja itd. Nie pochodzę ze wsi, ale jakoś nie widzę, aby Polacy znęcali się nad zwierzętami, odwrotnie zwierzęta maja u nas duży szacunek. A więc o co chodzi? Jeżeli była ona forma papierka lakmusowego wewneytrznych stosunków w PiS, to sytuacja jest już jasna. Ale pytanie podstawowe - fundamentalne i najważniejsze: co bedzie jak koalicja ktora wygrała ostatnie wybory się rozleci? Wówczas żadne słowa, nawet żaden potok słów, nie beda w stanie zgasić tej frustracji, jaka wypłynie na ulice Polski. Wówczas, nie Twój tekst, lecz zdjęcie, które zamieściłeś, stanie sie proroczym omenem. A całość skończy się jednym zdaniem: podczas pierwszych rzadów wytrwał dwa lata, tym razem udało się pięc lub sześć.
Dramat polega na tym, że, masz rację, bez Kaczyńskiego wszystko sie rozlatuje.
Nie przesadzałbym też z ta II RP, bo ja tu widzę coś innego - punkt odniesienia do "S", a nie II RP.
Pozdrawiam
Witaj!
Jest taki zwrot często stosowany w politycznych momentach przełomowych - policzmy się.
Niby proste, lecz faktycznie trudna sprawa. Oglądałem konferencję prasową Solidarnej Polski. Bez Ziobry. Byłem potwornie rozgoryczony. Posłowie, których szczerze lubiłem i ceniłem - Wójcik, Khantak, Kowalski, Ozdoba, Warchoł i Kaleta i w których pokładałem dużą nadzieję, ze względu na wysoki poziom intelektualny, nagle mówią jak szczeniaki, które zrobiły coś głupiego i marnie się tłumaczą, tak, że widoczny jest fałsz i pewne zażenowanie. Co się z nimi stało? Nie rozumiem tego. Czyżby Ziobro miał tak potężną siłę przekonywania, że z mądrych, dorosłych ludzi zrobił śmieszne dzieciaki. Rozumiem, że to jest właśnie fałszywa lojalność - zginiemy za wodza, a nie za ojczyznę. Czyli znowu - etyka i moralność na zbyt niskim poziomie.
Wszystkich tych "chłopaków" przerasta o głowę ich rówieśniczka - pani wicepremier Jadwiga Emilewicz. Potrafiła się wyłamać z kajdanów bufona Gowina.
No to właśnie się policzyliśmy. Szepty i plotki zdefiniowały się.
Wszyscy w koło pytali się - dlaczego tak wolno, dlaczego IPN, sądy, media... co tak hamuje? No właśnie - teraz chyba widać, że szybciej nie było można.
Pozdrawiam
- Jeśli nawet tak drobna sprawa ochrony zwierząt futerkowych, bo nie jest ona porównywalna z projektami strategicznymi dla państwa polskiego, może nie być przeprowadzona z powodu liberum veto małych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji politycznej ugrupowań, to znaczy, że cała koalicja jest niezdolna do rządzenia państwem –
I jeszcze:
...opozycja jest zajęta sama sobą, a PiS jest u szczytu społecznej popularności, więc jest to najlepszy czas na porządki w koalicji.
Cały tekst tutaj:
niezalezna.pl
.
Taka jest właśnie różnica pomiędzy stale pracującym umysłowo profesorem - on ogarnia szeroki horyzont - a "prostym ludem", który ciężko rozumie rzeczywistość dalej od własnego nosa.
.
Możliwe, że ów prof. zdaje sobie z tego sprawę, no ale służba nie dróżba.
A Pan to swojego rozumu nie ma, że się autorytetami podpiera?
Ale zauważyłem, że na was profesorska podkładka robi wrażenie. Więc idę na rękę.
Weź nie rozśmieszaj tym profesorem, co to przez całe życie nie tylko na mieszkanie, ale nawet na samochód nie zarobił. I pieniądze pożycza, bo nie ma. Ba, nawet na dentystę.
Tak, robi wrażenie, opisać jakie?
PS. Alzheimera masz? Bo albo nie pamietasz, co wcześniej napisałeś, albo cudze słowa traktujesz jak swoje?
Wyobraź sobie, że nie jestesm, aż tak głupi. Pojmuję, pojmuję, ale już raz PiS zrobił sprawę z wcześnieszymi wyborami i.... długo czekał na lepsze czasy. Powtórka z rozrywki...??? Głupie.
Tej konferencji nie ogldałem, ale każda inna nie byłaby lepsza. Musimy wreszcie przyjać do wiadomości, że to nie kwestia składu jednej partii; musimy wreszcie zrozumieć, że takie mamy społeczeństwo i że trzeba zaczać coś z tym robić. Pisanie i spiewanie odbija się jak od szklanej ściany, nie wystarczy. Kilka osób trzyma tę Polskę, reszta na nich wisi.
Dlatego nie podzielam Twojego entuzjazmu co do przyszłych wyborów. To będzie samobójstwo i otwarcie drzwi do kolejnej, tym razem ogólnopolskiej symbolicznej "Czajki". I bardzo, ale to bardzo, chciałbym się mylić.
Nowe wybory, to brak wyczucia politycznego.Taka jest moja opinia
Mogę Ciebie pocieszyć?
Nie będzie żadnych przyspieszonych wyborów. Nie będzie rządu mniejszościowego. Jak myślisz, co się w tej chwili odbywa? Twarze czerwienieją w dyskusji; telefony się grzeją; wzburzone okrzyki i konspiracyjne szepty.
Lubiłem się przypatrywać Grekom, jak prowadzili takie kontrowersyjne dyskusje, Dosłownie krzyczeli sobie nos w nos. Circa 5 centymetrów odległości. Raz, na początku chciałem interweniować, a wtedy obaj się do mnie uśmiechnęli i bardzo grzecznie mi oznajmili bym spadał na drzewo. A potem wszyscy przyjaźnie poszliśmy na parę mlecznego ouzo.
Jeszcze lepsi w takich konfliktowych dyskusjach są Żydzi, a szczytem chyba, są narody kaukaskie.
Póki szable są w pochwach nie ma się czym przejmować.
Pozdrawiam
Ten pierwszy jest tak zestrachany, że ociera się on o defetyzm, co przypomnę, słownikowo oznacza «brak wiary w zwycięstwo lub powodzenie jakiejś sprawy, wyrażający się w ciągłym przewidywaniu porażki». Zaznaczę jeszcze, że za defetyzm w czasie wojny karano strzałem w łeb.
Poza tym, jak znowu przed kamery wyjdą Ziobro i Gowin w uścisku uśmiechniętego Kaczyńskiego, to Piotr Semka będzie wyglądał dosyć śmiesznie w swoim środowisku.
Pani redaktor Marzena Nykiel starała się wtórować swojemu starszemu koledze. Ach ci młodzi dziennikarze...
Może w swoim optymizmie jestem naiwny i powinienem się dołączyć do chóru greckich płaczek. Lecz poczekam... zobaczymy.
No dobrze... jesteśmy prawie równolatkami, obydwaj dość dobrze pamietamy PRL. To duży kapitał porównawczy. Praca zawodowa pchnęła Cię w kierunku "cywilizacji" morskiej. To też wielki plus. Ja jestem szczurem ladowym, nigdy nie płynałem nawet dużym statkiem, ale za to dużo latałem samolotami, zdarłem kilka zelówek na reportażach i bardzo ceniłem sobie opowieści rodzinne głównie ciotek, bo wujkowie i stryjowie wyginęli na wojnach oraz dziadków, które sięgały powstania styczniowego. I to jest mój obszar ogladu. Bardzo cenię też II RP, nie dlatego, że mi tam naopowiadano, lecz dlatego, że było to państwo, w którym myślało sie i czyniło po polsku (nie mylić z polactwem). Tak więc optymizm, czy pesymizm nie jest kategoria w której chce opisywać świat, czy swój stosunek do świata. Dlaczego o tym piszę - bo dziś większość chcacych opisywać rzeczywistość może opierać się na doświadczeniu, w którym niewiele sie wydarzyło, a jeszcze mniej uporzadkowało. Ciagle spotykam obieżyświatów, którzy dużo widzieli, ale nie potrafia tego właściwie ocenić. Kilka miesięcy temy spotkałem faceta, który był chyba wszędzie i przekonywał mnie, że zbrodnia wołyńska, to fikcja, bo tak mu powiedzieli na Ukrainie. A on jest otwarty na wszystkich. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak skrajny liberalizm nas wyjałowił. Itd.
Ponadto rozmawiamy nie o faktach dokonanych, lecz o tym, co może nastapić i co już raz w przeszłości miało miejsce. A skoro miało miejsce, to może się powtórzyć (przedwczesne wybory). Porównujac II RP z okresem powojennym (PRL+III RP), to raczej rozpacz, niż jakakolwiek nadzieja. Te porównania maja moc cudownie uzdrowiajaca, ale stosowamia tego leku zabronili komuniści i my nadal ich słuchamy.
Zauważyłeś pewnie, że punktem odniesienia naszych polityków i naukowców nie jest najwyższy poziom światowy, lecz średnia krajowa. A "średnia krakowa" mówi, że wszyscy jesteśmy głabami, i tak zostaje. I teraz spróbuj wychylić łeb. W takim świecie władzy łatwo się żyje, ale też szybko ona gnije. I w taki sposób sami wyeliminowaliśmy sobie scenę polityczna, na której nie pozostało już prawie nic. Za wyjatkiem kilku osób. I to jest pesymizm? Czy realizm? Możemy brykać, harcować, wrzeszczeć, kłócić się jak Grecy, ale nie jesteśmy odporni na tego jednego kopa, który byle kto nam wymierzy i będzie po wszystkim. Wszystko wisi na łasce Amerykanów - dotad, dopóki płacimy. Nie mamy żadnej myśli państwowej, kulturowej, gospodarczej, nasze państwo nie funkcjonuje, nie wiemy jak się mamy zachować, ale wszyscy udaja, że jest rewelacyjnie... I to można nazwać optymizmem, ale czy tak jest naprawdę? Chodzi o to, aby zaczć myśleć realistycznie, nie wirtualnie...
Pozdrawiam, być może do tematu podszedłem nazbyt realistycznie, ale dziś w nocy urodził mi się wnuk, i tak sobie rozmyślam. Bo my wraz ze swoj śmierci nie kończymy życia, my przygotowujemy je dla swoich następców.
Zenek, porzadny chłop, ale jeżeli disco polo ma pozyskiwać elektorat i wyznaczać jakiekolwiek standardy, to ja rezygnuje, bo to zakamuflowany PRL - tak samo ogłupia.
Natomiast plan naprawczy powinien obejmować nie tylko sztukę, literaturę, muzykę, ale przede wszystkim szkołę - niższa i wyższa, media (przecież dziennikarstwo upada!), Kościół - słowem cała społeczna i naukowa działaność państwa, a także tę duszpasterska polskiego Kościoła. To nie jest trudne.
Ale same pieniadze nie wystarcza, musi iść za nimi nowa myśl i struktura, która otwiera drzwi. Jakieś festiwale, nabory, nagrody, wyróżnienia, sponsoring i mecenat państwowy. Ale pieniadze przeznaczone na jakieś dzieło maja sfinansować je do końca - ksiażka z wydaniem, piosenka z nagłośnieniem itd., a nie wszystko do połowy, a potem rób sobi co chcesz. Nowe toruje sobie drogę i musi mieć przywileje. Ta struktura nie ma udowadniać wyższości przepisów administracyjnych nad procesem twórczym i utrudniać wszystko, lecz eliminować bezsensy administracyjne, zły poziom, demoralizację i dawać szansę tym, którzy chca coś dobrego zrobić lub zmienić. Dziś odróżnienie sensu od bezsensu jest jeszcze łatwe. Ale to wciż daleka droga.
Gratuluję, załaczony wiersz oddaje istotę i sedno naszej przeszłości. Przykuwa uwagę.
Pozdrawiam
Wszystkie wasze diagnozy są jak najbardziej słuszne. Tak - edukacja jest pierwszoplanowym zadaniem. Tylko jak to dobrze i szybko zrobić? Bo jest to proces ciągły, gdzie pewnego, chyba najważniejszego elementu, nie da się zmienić rewolucyjnie. To nauczyciele i wychowawcy. Jaki procent z nich jest dobrych i skłonnych podporządkować się, choć właściwie powrócić do właściwego paradygmatu nauczania? Konieczne natychmiastowe zmiany w kuratoriach. Absolutnie niezbędne są zmiany na wydziałach pedagogicznych wyższych uczelni, tak, by kolejni nauczyciele przestali łopatą wkładać niepotrzebną wiedzę do głów, tylko uczyli dzieciaki dobrze korzystać z własnych umysłów. A Ministerstwo Edukacji musi mieć już dzisiaj rewolucyjny plan naprawy. Etc. , etc.
I tu mamy potężny kłopot - jest wizja, wiemy, co robić i jak być powinno, ale brak nam mocy przerobowej - brak ludzi. Bo równolegle działania naprawcze muszą być wykonywane w służbie zdrowia, w całym aparacie sprawiedliwości i oczywiście w strukturach medialnych.
Edukacja - najważniejsza - musi dać nam nowych ludzi zdolnych do naprawy. Dlatego mówię, że to sanacja, czyli naprawa całego systemu państwa.
Ziemkiewicz, całkiem słusznie, twierdzi, że koniecznie trzeba zmienić mentalność Polaków. Lecz problem z tym, że inni również chcą zmienić naszą mentalność. I to na znacznie gorszą - na mentalność neo-niewolnika, który bez zastanowienia zaakceptuje wszystko, co "mądrzy" z komitetu centralnego wymyślą - lgbt, aborcja na życzenie, eutanazja bez bez potrzebnej zgody, powiedzmy po 70 roku życia, itd.
Czyli mamy wojnę. I to już nie ukrytą. Jawnie to widzimy. To wojna cywilizacyjna, lecz znacznie głębsza - dobra ze złem, prawdy z kłamstwem, piękna z brzydotą i rozumu z wyłącznym przyswajanej papki z Centrali.
Ilu z nas zdaje sobie sprawę z ogromu zadania? Większość myśli bardzo ciasno - krótko terminowo i wyłącznie o tym, co wokół siebie. Tego raczej długo zmienić się nie da.
Na szczęści widać, że ludzie bardzo pragną i poszukują właściwych wzorców. Więc zanim dobra edukacja zacznie działać, to media muszą natychmiast dostarczać najlepszych wzorców. A głównym źródłem jest oczywiście telewizja. Zenek Martyniuk i jak najwięcej sportu w TVP to dobre kroki na początek, zgodnie z rzymskim - "chleba i igrzysk". Nieważne, że ci z wyższej kultury sarkali. Lecz już powinien być krok drugi - więcej kultury, więcej mądrego przekazu, mniej polityków i wręczania orderów, a więcej ekspertów i autorytetów. Skończyć z populizmem, a zacząć z rzetelnym przekazem.
To już praktycznie środek upadku klasycznej, tysiącletniej cywilizacji łacińskiej. Nie możemy dopuścić do zwycięstwa cywilizacji lewackiej, Spinellego, czyli faktycznie neomarksistowsko - kryptobolszewickiej. Zaporą musi się stać cywilizacja polska, która wypączkowuje z cywilizacji łacińskiej z jej żelaznymi fundamentami.
... gdy się wali i utrata władzy staje się realna, to nagle potrzebni są nauczyciele. Ci sami, których lżyliście w telewizorze, naprawdę zabawne.
Na ministra edukacji i kultury bierzecie kogo? Macie odwagę przyznać, że kryterium jest czy dobrze liże, a nie czy się merytorycznie nadaje? Okłamujecie górników, że nie trzeba zamykac kopalń, choć jedziecie z planem zamykania kopalń, teraz macie w nosie rolników, nawet własnego ministra odwołujecie poprzez telewizor i to obraźliwymi słowami. To jest ta cywilizacja polska?
Nie potraficie do niczego nikogo przekonać, potraficie tylko przekupić, a potem szantażować. Mnie wielokrotnie obrażałeś, ale ja spokojnie poczekam, aż się rozpadnie ten twój domek z kart i nic nie będziesz mógł zrobić...
Hahaha...
Jest gorzej, bo rozpędzonej bylejakości nie da się zatrzymać. Zatrzyma ja jedynie katastrofa i mocny rachunek za głupotę i dupowatość. Jeżeli chcemy zmienić system nauczania, w pierwszej kolejności musimy zmienić podręczniki. Nie zrobiono tego. Jedziemy na peerelowskich. Jeżeli chcemy zmienić poziom nauczania, musimy wprowadzic nowych ludzi (sa tacy) i nowy system. System jest stary i myślenie też. Uczelniana punktoza jest podrzuconym kukułczym jajem. Zenek Martyniuk petryfikuje systemowa dupowatość.
Cywilizacja polska istnieje, ale jest zakopana w archiwach i genach. Jezeli chcemy ja odkurzyć, musimy wrocić do okresu renesansu, kiedy się narodziła i zapoznać sie z pismami Frycza Modrzewskiego i Orzechowskiego. Ale sie nie chce.
W tamtym czasie ważniejszy był Orzechowski, dziś jest - Modrzewski. Potem mamy szkołę rycerska, nowy świat wyartykułowany przez Wielk Emigrację na Zachodzie, potem literacka szkołę ukraińska i wileńska z okresu romantyzmu i wielka II RP, bez której nie potrafimy normalnie oddychać i rozumować. I na koniec Polskie Państwo Podziemne i okres walki podziemnej z obydwona zaborcami. Co z tego zostało? A bo chłopa bili, bo była bieda. bo sanacja, bo pańska Polska - czysty bolszwizm.
Na temat konieczności zmiany świadomości Polaków piszę od kilkunastu lat, ale, jak grochem o ścianę. Dobrze, że Ziemkiewicz głosi to szerzej, ma większe możliwości, ale z kolei jego antypatia do Piłsudskiego traca naiwnościa i jakaś endecka nienasycon zemsta, ktora prowadzi do rytualnego zabójstwa Marszałka - cos nieprawdopodobnie głupiego.
Gdyby natomiast potrzebę zmiany mentalności Polaków zaczynał głosić w tym samym czasie, co ja, i jemu zatkali by gębę. Jest kilku, których sie przebiło, ale nadal silniejsza jest peerelowska i postpeerelowska mentalność niewolnika i oczekiwanie na pomoc i dotacje. W swoja prawdę wciz nie możemy uwierzyć. No, nie da się wypełnić dziury po wymordowanej polskiej inteligencji. Nie da się.
Kaczyński doskonale znał stan mentalny swojej partii, wielu podpowiadało mu co ma zrobić. Zwlekał, bał się, nie mógł, nie chciał. Teraz historia nacisnęła guzik i zawołała "sprawdzam"!. I domek z kart zaczyna się walić - zgodnie z prawami fizyki. Lech, który miał wizję, zginał, teraz Jarosław, oby tak się nie stało, za swoje zaniechania, na placu boju może pozostać sam. A my wszyscy- od lewicy po prawicę - wraz z nim. Nie można rzadzić PRL-em w sytuacji nadarzajcej sie okazji zmiany układu politycznego.
Taki jest niedzielny poranek, Pozdrawiam
Też pesymizm? Ja nie odpuszczam.
Chyba tylko zawieszę pisaninę tutaj, bo poziom zidiocenia, histerii i paniki, mam nadzieję, że czasowo, przekroczył już pułap absurdu. Myślałem, że kretynów mamy mniej. Niestety..
Praktycznie wszyscy z naszej, jakże wąskiej grupy, piszemy o świadomości narodowej, polskiej mentalności, braku autorytetów i wytrzebieniu polskiej inteligencji. I tak, jak pisze Ziemkiewicz i co wyraźnie widać choćby na tym portalu, pozostała tylko inteligencja pracująca. A ta nadal jest podenerwowana, bo słoma w butach ciągle uwiera.
Miałem zaszczyt w ogólniaku być kształcony w większości przez przedwojenną kadrę. Polski, matematyka, fizyka, niemiecki, chemia... nawet alkoholik wuefista, to wszystko byli starsi ludzie ze swoją klasą, poziomem i stylem. Praktycznie tylko trzy osoby były z nowego nadania - małżeństwo: ona geografia, on pewu i jeszcze tylko młoda profesorka od ruskiego. Nawet panie w stołówce i woźny Tomaszewski byli przedwojenni. Szkoła w przecudnym, paruhektarowym parku ze starodrzewiem i z dwoma stawami, a budynek, to pałacyk z XIX wieku. Dzisiaj metodą na kunę, Urząd Miasta zwlekał z przybiciem zielonej tablicy, a złodziejski niby właściciel - ZNP, sprzedał to najgorszemu z gdyńskich deweloperów, skończonemu burakowi, a ten powycinał drzewa w parku, a pałacyk zamienił w koszmarny hotel, bo jego mamuśka uważa się za artystyczną projektantkę.
Tak się niszczy historyczne więzy z Międzywojniem.
A niektórzy koledzy, z którymi się w tej wspaniałej szkole uczyłem, okazali się cynicznymi szubrawcami, którzy do dzisiaj rządzą Gdynią.
Po co ja to piszę? Żeby pokazać, że szubrawcy ulokowali we władzach - od władz Europy, po samorządy terytorialne, czy uniwersytety - kolejnych "swoich" szubrawców, aby ci nadzorowali doprowadzanie społeczeństwa do obłędu.
Popatrz tylko na sesję plenarną Parlamentu Europejskiego. Na tego idiotę z Hiszpanii, co pyta się Sikorskiego: - Jak wam pomóc [obalić Kaczyńskiego]? Na te rozhisteryzowane europejskie idiotki. Na komisarz Ursulę von der Leyen, jak bezrefleksyjnie, ba, bezrozumnie, wierzy w prowokacje, że w Polsce są strefy LGBT. Czy to oznacza, że oni wszyscy są tacy durni? Nie. A może to tacy potwornie zakłamani hipokryci? Pewnie mała grupka dowodząca tak, ale reszta przecież nie.
A ta nauczycielka z Gdyni, co uczyła dzieci, jak być dobrym, tęczowym lewakiem, a że robiła to tak nachalnie, z takim przekonaniem i nienawiścią do wszystkich "normalnych", iż w końcu (długo za późno) wyleciała z pracy.
Otóż ci wszyscy ludzie, i w Europie, i w Polsce, są w obłędzie. Obłędzie, który nie jest chorobą, tylko stanem zaczadzenia, pewnego wdrukowanego fanatyzmu i oni są przekonani, że czynią dobrze. Taki fanatyzm to bardzo niebezpieczna rzecz. Likwiduje zdrowy rozsądek, zmienia percepcję rzeczywistości i popycha nawet do ekstremalnej przemocy.
CDN
Więc - racja - natychmiast trzeba zreformować edukację, by nie dopuścić, aby kolejne pokolenia wyrastały na tęczowych, "róbta, co chceta", wydziarganych lewaków. Potrzebny jest natychmiastowy STOP.
Lecz jeszcze ważniejsza jest zdecydowana walka z szerzącym się obłędem wśród całego społeczeństwa, któremu sączy się przez kroplówkę, lewacką kulturę kłamstwa, oszukańczych teorii naukowych (dziura ozonowa, wina działania człowieka za ocieplanie klimatu, czy tragiczne skutki przekopu Mierzei Wiślanej), oraz absurdalnych ideologii (gender, poprawność polityczna, Black Lives Matter). Tu trzeba działać natychmiast i to z całą mocą. Zanim nie będziecie jako rodzice mogli zasnąć, bo wasza 12 letnia córka wam oznajmi, że chce spróbować, jak to jest być lesbijką, bo Ala zawsze się jej podobała.
Zachód Europy już jest chyba przegrany, lecz w Polsce ciągle dominują zdrowe siły, które się nie poddają. Niestety, one też słabną.
Problemem, który natychmiast trzeba załatwić jest komunikacja. Prosty i uczciwy przekaz o dużym natężeniu. Tworzenie nowych kanałów informacji. Wyjaśnianie i nagłaśnianie poczynań władzy. Ostra walka z kłamstwem, dezinformacją i całym tym fejkiem. Walka profesjonalna, a nie oddawanie pracy tłumaczenia i przekonywania społeczeństwa amatorom, co to nie potrafią ripostować, brak im właściwych słów i brak im cienia charyzmy.
W Polsce komunikacja w kanale władza - społeczeństwo leży na łopatkach. Telewizja pozwala (nie wiadomo dlaczego), by w dyskusjach trzech wyuczonych lewackich "oratorów", zakrzyczało każdego biedaka z prawicy. Efekt - ludzie coraz mniej pojmują. Dużo się chwali, mało tłumaczy. Czuję, co zresztą widać na portalach, że nawet wytrawni publicyści są zagubieni dzisiaj, w momencie realizacji przez Kaczyńskiego konsolidacji władzy na następne lata.
Tak, czy inaczej - komunikacja, bądź, co bądź, tylko narzędzie, musi być natychmiast naprawiona. Po to, żebyśmy nie przegrali wojny informacyjnej. To właśnie musi być pierwszy krok teraz. Bez tego tylko będziemy tracić.
Serdeczności
Nie będzie żadnej komunikacji ponieważ wasza konstrukcja zakłada wyłącznie słuchanie jednego człowieka. Każdy, kto ma odwagę mówić, a najgorsze to w swoim imieniu, jest niszczony. Nie ma żadnej komunikacji, ma być posłuch. Z całej ludzkiej głowy potrzebne są wam uszy do słuchania i język do lizania w podzięce.
Dlatego drzewa się wytnie, a pałacyk zamieni na hotel (jesli dla swoich, to nawet i na godziny).