Roma(szewska) lokuta causa finita
Z Białorusią jestem związana rodzinnie. Moja rodzina miała majątek koło Pińska. Nazywa się Widybór. Jest na wszystkich mapach.
Po raz pierwszy odwiedziłam „swój” majątek w 1994 roku, po wycofaniu się Rosjan. Byłam wówczas przerażona stanem państwa, potworną nędzą i ruiną. Zapamiętałam, że przeciętna emerytura wystarczała na 4 kilogramy żółtego sera.
Następny raz wybrałam się z córką do Brześcia w poszukiwaniu dokumentów przed samymi wyborami na Białorusi czyli w 2010 roku.
Byłam zachwycona. Z poprzedniej podróży zapamiętałam Brześć jako jedną wielką ruinę. Rozpadające się kamienice, nieliczne bloki z wielkiej płyty, puste sklepy i szarzy ludzie.
Znalazłyśmy Brześć przepięknie odnowiony. Z ogromnym pietyzmem odrestaurowano przedwojenne domki i kamieniczki. Sklepy były zaopatrzone lepiej niż w Warszawie, produkty o wiele tańsze ( dla nas), ludzie dobrze ubrani, dzieci z kolorowymi plecakami. Rozmawiali swobodnie, podejmowali rozmowę z Polakami. ( akcent zdradzał nas natychmiast). Żadnych milicjantów na rogach ulic, którymi nas straszono w Polsce. Przez cały tydzień widziałyśmy tylko jeden radiowóz i to z daleka. Nikt nas nie legitymował, nikt nie sprawdzał naszych bagaży. Wieczorami w hotelu słuchałam przedwyborczych wystąpień Łukaszenki z prawdziwym zainteresowaniem. Powiem więcej – całkowicie zgadzałam się z jego diagnozą. Mówił jak wielkim problemem jest unowocześnienie Białorusi bez pozbycia się ( kak w Polsze) własności ziemi, banków i kluczowych przedsiębiorstw. W jaki sposób prowadzić prywatyzację i reprywatyzację, żeby nie oznaczało to zniszczenia do gruntu tego wszystkiego, co z takim trudem zbudowano ( kak w Polsze) i wyrzucania ludzi na bruk. Ironicznie podśmiewał się z pomarańczowej rewolucji na Ukrainie gdzie „ rewolucjonistom” dostarczano cateringowe posiłki i pozwalano tańczyć na placach. Przypomniał, że to oni Białorusini wsadzili Rosjan na „czemodany”.
Jestem dość podejrzliwa, szczególnie wobec reżimu, który od lat przedstawia się nam jak imperium diabła wcielonego. Wchodziłam na podwórka, żeby sprawdzić czy czasem Brześć nie jest „patiomkinowską wsią”. Rozmawiałam z ludźmi przy każdej okazji. Wszyscy mówili żeby nie ulegać stereotypom. Wielu z nich widziało w Łukaszence jedynego obrońcę przed zamachem obcego kapitału na ich narodową własność.
Nie wiem jak wówczas wyglądały wybory w Mińsku. Nie wiem również, kto manifestował na ulicach i za jakie pieniądze organizowano protesty. Wiem jednak dobrze, jaka była atmosfera w Brześciu w przeddzień samych wyborów. Nikt mi nie wmówi, że ludzie się bali. Ulotki innych kandydatów rozdawano bez przeszkód na ulicach i w kawiarniach, dyskutowano z cudzoziemcami. Po powrocie do Warszawy z najwyższym zdumieniem obejrzałam w polskiej TV program na temat represji policji w Brześciu ilustrowany nie wiem skąd wziętymi sfałszowanymi zdjęciami.
Kolejny raz znalazłam się na Białorusi 28 lipca 2013 roku. Pojechałam w grupie znajomych związanych rodzinnie z tymi terenami. Bywałam potem w tym kraju jeszcze wiele razy. Rzeczywistość przeszła wszelkie nasze oczekiwania. Brześć, Pińsk, Baranowicze, Nowogródek Grodno to wspaniale rozbudowujące się miasta. Obok z wielkim pietyzmem kontynuowanej konserwacji zabytków, setki nowych domów i mieszkań. Mieszkaliśmy w Pińsku w seminarium duchownym odbudowanym przez kardynała Świątka. Rektor seminarium powiedział, że nie mają najmniejszych problemów ze strony władz, że wręcz przeciwnie modlą się co wieczór żeby batiuszka żył jak najdłużej gdyż obawiają się jakiejś niefortunnej po nim sukcesji.
Co wydaje się najważniejsze- na Białorusi nie ma bezdomności, nie ma żebractwa, nie ma bezrobocia. Kraj jest niezwykle czysty. Czyste są miasta, wsie , lasy i pola.
Szosy są doskonałe, świetnie oznakowane i jak dla nas dość puste. Kierowcy niezwykle uprzejmi. Wszyscy przepuszczają się w konfliktowych sytuacjach, zjeżdżają z drogi nawet ogromne kombajny. Nie ma bezdomności bo mieszkania są tanie, jest wiele starych budynków z których nikt nie wyrzuca lokatorów. Młodzi biorą nisko oprocentowane kredyty i kupują mieszkania na własność w blokach.
Reżim odbudował pałac Radziwiłłów w Nieświeżu, zamek w Mirze, dworek Mickiewicza w Zaosiu koło Nowogródka. Wyraźnie nastawia się na turystów. Wszędzie bez przeszkód funkcjonują prywatne restauracje, bazary, tatersale z końmi do jazdy.
Na Białorusi nie ma nieużytków. Pola są dobrze uprawiane, zboże sprzątnięte. Białorusini są zadowoleni ze swojej sytuacji. Rozmawialiśmy z wieloma osobami.
Jedno jest pewne. Trzeba pozbyć się złudzeń na temat naszej misji cywilizacyjnej na tych terenach. Białorusini wybili się na niepodległość. Potrafią bez resentymentów mówić o przeszłości.
Na koniec ważne dla mnie pytanie na które nie mam odpowiedzi. Kto i w jakim celu przez całe lata rozpowszechniał w Polsce te wszelkie bzdury na temat Białorusi? Dlaczego żaden z dziennikarzy nie pisał prawdy. Białorusini twierdzą, że polskie delegacje widują się tylko z zawodowymi opozycjonistami, których liczbę szacują na 10 osób i mają o nich jak najgorszą opinię. Pobłażliwie mówią: „ zróbcie najpierw porządek w własnym kraju, zanim zaczniecie kogoś pouczać”. Nie sposób się z tym nie zgodzić.
Podsumowując. Białoruś jest naturalnym kordonem sanitarnym oddzielającym nas od Rosji. Białoruś jest wyjątkowo życzliwa dla Polski i Polaków. Większość Białorusinów popierała i popiera Łukaszenkę. Łukaszenko odbudował kraj i zręcznie lawirował jak dotąd pomiędzy Rosją i zachodem walcząc o niezależność. Popieranie obecnych rozruchów na Białorusi popycha ten kraj w ręce Putina. Nie jest to w naszym interesie. W naszym interesie nie jest również doprowadzenie do wojny domowej. Zastanówmy się co dały Ukrainie kolejne popierane przez cały świat Majdany. Utratę części terytorium i wojnę domową. A poza tym, gdy sytuacja daj Panie Boże się ustabilizuje trzeba samemu pojechać na Białoruś i porozmawiać z ludźmi a nie opierać się na telewizji Biełsat i poglądach Romaszewskiej.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 24107
Pozdrowienia.
To nie Łukaszenka się okazał mało bystry tylko polscy politycy (o ile to tylko kwestia braku bystrości) uczestniczący w izolacji Białorusi by Moskwa była jej jedyna opcją.
Guzego pamiętam z wystąpienia na sali biochemii, Klich go zapowiadał. Jedyne co mi przyszło do głowy to pytanie kto za nim stoi.
Jednak tajemnicze zabójstwa ministra Zacharenki oraz premiera Gonczara wskazują, że to jednak jest fasadowa demokracja. Jeden z zabójców cudem uciekł na zachód i zdradził w jaki sposób władza pozbywa się niewygodnych ludzi.
youtube.com
Jako że Łukaszenko szybciej doszedł do władzy niż Putin to wskazuje, że to Putin wzoruje się na Łukaszence, a nie odwrotnie.
Seryjny samobójca zaczął działać przed katastrofą w Smoleńsku. Najpierw zginął Grzegorz Michniewicz dyrektor kancelarii Tuska, o tym mało kto pamięta. Już przed lotem do Smoleńska trwały usilne przygotowania. Na przykład minister Klich zezwolił na wspólny lot całęgo dowództwa wojsk jednym samolotem z Prezydentem, pisząc na piśmie, że sam się z nimi wybiera. Oczywiściee nigdzie nie poleciał, najwyraźniej pomny katastrofy pod Mirosławcem Należy połączyć to z wypowiedziami polityków np. marszałka Komorowskiego, że Prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni.
Ale do tej pory nikt z seryjnych się nie ujawnił jak w przypadku zabójstw na Białorusi ministra Zacharenki, czy premiera Gonczara. A PO-PSL oddało jednak władzę po przegranej w demokratycznych wyborach.
Miał się nie zgodzić?
Przecież listę pożądanych współtowarzyszy podróży przedstawiła Kancelaria Prezydenta, czyli Najwyższego Zwierzchnika Sił Zbrojnych RP.
Niestety nie, to było oddzielne pismo od Sztabu Generalnego do ministra. W dodatku był ten pisemny komentarz, że minister się wybiera razem z generałami.
Ściślej pisząc, sprawa podejrzanego samobójstwa Michniewicza, jest kojarzona z niemniej tajemniczym zaginięciem szyfranta Zielonki. Warto przypomnieć, że szczątki szyfranta znaleziono w plenerze, wraz z zachowanymi w świetnym stanie przelewami bankowymi, pozwalającymi na identyfikację. Postawiono tezę, że Zielonka dokonał dekryptażu trefnej depeszy, poszedł z nią do szefa kancelarii tajnej Michniewicza i..... stało się. Ale dla mnie najważniejszym momentem, było spotkanie Arabskiego, urzędnika niespecjalnie ważnego w Polsce, z Igorem Sieczinem, drugą osobą w Rosji, w restauracji Dorian Grey i to w cztery oczy.
Akurat minister Arabski to jedyna osoba, która poniosła odpowiedzialność karną za celowe nieprzygotowanie wizyty w Smoleńsku. Co do szyfranta Zielonki to wiele wskazuje, że to gra służb. Nie wiadomo, czy na pewno to były zwłoki szyfranta. Podobnie mógł zniknąć Jeffrey Epstein z więzienia. Dla pewności ciało Epsteina skremowano. Ale, póki co, to są wszystko spiskowe teorie. A zabójstwa polityczne na Białorusi są poparte mocnymi dowodami, bo jeden z zabójców cudem zbiegł na zachód.
Tak Arabski, poniósł szczególną odpowiedzialność karną. Tak bolesną i dotkliwą, że aż strach przywoływać sentencję. A wielokrotne zabójstwo polityczne w Smoleńsku, też jest poparte wieloma dowodami. Mocniejszymi, niż relacja białoruskiego zabójcy zbiegłego na zachód.
Lepszy rydz niż nic. Taki generał Jaruzelski chciał postawić Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza przed Trybunałem Stanu, który sam ustanowił. Ale w końcu zrozumiał, że sam może na tym stracić, bo współrządził z nimi przez kilka dekad, zwłaszcza w pamiętnym roku 1970. W III RP niezawisłe i wolne sądy nie zdążyły osądzić generała. Kto wie, co mogłoby wypłynąć na powierzchnię, gdyby jednak zdążyły osądzić jak generałą Kiszczaka?
Aby Łukaszenko nie fałszował wyników wyborów? Nie mordowano ludzi, którzy sprzeciwali się fałszerstwom? Nie wsadzał ludzi, którzy byli jego kontr-kandydatami, do więzienia? To miało by być łgarstwo? To że remontował kościoły i cerkwie to się chwali, ale obecna sytuacja gospodarcza i protesty ludzi wskazują, ze zapomniał o zwykłych Białorusinach. Na co komu kościół i cerkiew jak nie mają za co się utrzymać? Jednym z haseł strajkujących w największej fabryce jest:"My chcemy żyć, a nie tylko egzystować".
Tak czytam w milczeniu ten wątek i nadziwić się nie mogę. Naprawdę Pani standardem życia jest wyremontowana droga i kościół, życie z renty i bezpieczeństwo polegajace na tym, że z domu nie wyrzucają? No, tego Pani broni z uporem godnym lepszej sprawy.
"Zaopatrzenie sklepów jest lepsze niż w Polsce" - lepsze jest stopniem wyższym. Od czego jest lepsze? U nas kiełbasa ze świni, a tam z czego, że lepsza? U nas Mercedesy z blachy stalowej, a tam jakie, złocone? U nas mleko krowie, a tam jakie, że lepsze?
Najwidoczniej w pewnym wieku potrzeby ograniczają się do niczego. I najlepiej cudzymi rękami. Wyraźnie to widac w wielu przypadkach wielu osób na NB.
Co można tam kupić taniej skoro Białorusini kupują w Polsce choćby AGD. Wódka, słonina i ziemniak nie wyznaczają dobrobytu jednostki.
Jakie są relacje wiem stąd, że zatrudniam Białorusinów i organizowałem do 2019 obozy sportowe w Polsce, dla mieszkającej na Białorusi młodzieży i dzieci. oczywiście zawsze nauczycielom towarzyszyło gumowe ucho Łukaszenki.
Te nowe Merce kupują za średnią pensję poniżej 2000zł? Nieźle, Niemcy jacyś głupi są, że kupują merce u siebie, powinni na Bialorusi brać za grosze te nówki sztuki.
Żarty na bok. Odnoszę wrażenie, że wyremontowana droga i płot zakłóciła Pani optykę do tego stopnia, że nie dostrzega Pani, że nie szata zdobi człowieka. Najwyraźniej prosta droga to nie wszystko, co potrzebne do życia. Prosta droga jest drogą zwyczajną, wyremontowany dom także, pełny sklep też. To, co Pani uważa za sukces, nim nie jest, bo posiadanie ucha na głowie sukcesem nie jest.
Innymi słowy: Pani patrzy optyką "wojenną" i widzi ładne domy. Ja zaś ( a może i Białorusini też) już ładnych domów nie zauważają...
ja nie byłam na Białorusi i nie moge się wypowiedzieć, ale uważam (cokolwiek bym nie myślała o modnych lewackich teorich), że w jednym Maslow miał rację, najpierw musza zostać zaspokojone potrzeby podstawowe, zanim przejdziemy do tych najbardziej "wyszukanych", żeby ludziom mogła na tyle zmienic sie optyka, żeby zaczęli dostrzegać rzeczy nie tylko związane z podstawową konsumcją i standardem życia. Z tego, co czytałam u Pani Izabeli i nie tylko, to mówimy tu o kraju i ludziach, którzy zanim "nastał" Łukaszenko nie mieli i to dosłownie co do garnka włożyć. I z takiej perspektywy Pani Izabela pisze o Białorusi dzisiaj i o korzystnych zmianach, które się tam dokonały za tego "dyktatora". W ogóle jestem za tym, żeby oni sami o sobie decydowali, bo czytając tutaj od pewnego czasu nawoływania co niektórych do niesienia "bratniej pomocy" i nauczania Białorusinów nowoczesności, to otwiera mi się nóż.
Ma Pani racje, ale czesciowo, bo pomijacie gospodarkę zasilaną półdarmowymi surowcami z Rosji. My kupujemy gaz (drogo, wręcz najdrozej w Europie) a Białoruś ma od Rosji po znacznie niższej cenie. Podobnie jest z ropą. Gdy dołozymy rosyjskie ssanie na wszystkie produkty, to się okaże, że faktycznie mają dobrze...
... ale to ma swoją cenę czyli rosyjską petlę na szyi. Wiec gdy wisielec ma ładny dom, to dla postronnego to może i atrakcyjne, ale nie dla wisielca. I stąd bunty, bo oni tej ceny są świadomi.
no tak, ale co do tych buntów ja mam poważne wątpliwości, czy to jest tak, jak nam te wszystkie telewizje pokazują. Odkad pokazali w TVPinfo ulice Seulu z przed kilku lat dla zilustrowania protestów na Białorusi...
Moim zdaniem informacje w tvpinfo to nie jest jakas celowa działalność tylko zwyczajna tandeta. Tak jak z tymi śmieciami wyrzucanymi z kosza przez dziennikarza, by pokazać nieporządek, ktorego nie było. Wzięli materiał z Seulu bo nie było z Mińska, a durny prawak i tak ma nie odróżniać tylko łykać.
P.S.: Inna sprawa to czy Białorusini na tym przewrocie zyskają. Bo my na pewno nie.
"Kolejność dziobania" to jest właściwe określenie dla postawy naszych "polityków", faktycznie podziobać moga sobie tylko na Białorusi. To jest jedyny moment, kiedy sami nie są dziobani i maja za sobą armię w postaci UE i "obrony praworządności". Słabi wobec silnych, twardzi wobec słabych to jest w skrócie cała polityka PIS "na dzień dzisiejszy".
Gdy PiS stoi tam gdzie Wyborcza i mówi z nią jednym głosem to z grubsza wiadomo co się dzieje...
Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek polska TV przedstawiała Białoruś jako brudny, zacofany kraj. Widać trafiła pani na prowokatorów. Ja byłem na Białorusi kilka razy, ale w czasie przed Łukaszenką. Był jeszcze Związek Radziecki. Było czysto, w każdym mieście obowiązkowo wielki rynek z pomnikiem Lenina. Do dzisiaj się to nie zmieniło. Jako, że polska waluta miała przebicie, żyłem tam jak lord. Lekki szok nadszedł kiedy odwiedziłem krewnych. Mieszkali w hotelu robotniczym, rodzina z dziećmi i z dziadkiem w jednym pokoju. Wychodek wspólny dla wszystkich na korytarzu. Pranie suszyło się również na korytarzu. Takich rodzin było bardzo dużo. Hotel robotniczy urządzony był w budynku pamiętającym II RP. Odwiedziłem również wieś, napiłem się sporo wódki, ludzie byli bardzo gościnni, choć biedni.
"student 24.08.2020 03:24
Tja, gloryfikuje Łukaszenka, chyba jasne jest jak dyktator rządzi to jest większy porządek. Zmiany są potrzebne ale dziennikarze straszą ze będzie jak w Polsce. Lech Makowiecki pisze" "transformacji" ustrojowej wg polskiego modelu (złodziejska "prywatyzacja", przejęcie mediów przez obcych, kolonizacja gospodarki przez korporacje finansowe z Zachodu etc. etc.)" Wszystko to prawda ALE, wyszliśmy powoli z tego dziadostwa i wychodzimy na podmiot. Ludzie przyjeżdżają do Polski na zarobek. Ukraińcy, Białorusini jak Polacy 30 lat temu. Jednak wyszliśmy z dołu, warto było a Białorusinom się nie należy? Mogą uniknąć błędów prywatyzacji i zabronić kupowanie mediów przez obce ośrodki! No chyba mi nikt nie powie ze w Polsce jest gorzej niż w Białorusi. Dyktatora chwalą?"
I jeszcze Targalski "Zgodnie z tą logiką, nie należało popierać Solidarności, bo na jej czele stał agent „Bolek”, tylko wspomóc Jaruzelskiego." niezalezna.pl
Może wprowadzić stan wojenny, ale prędzej czy później będzie musiał odejść jak np. Jaruzelski. Uczciwie wygrał tylko pierwsze wybory. Później fałszował na potęgę, Referendum w sprawie zmiany konstytucji sfałszował. Dzięki temu rządzi do dziś. Politycy, którzy się sprzeciwiali fałszerstwom zostali zabici (Zacharenko, Gonczar). Konkurujących oponentów politycznych Łukaszenko wsadza do więżienia. Zlekceważył Cichanowską i to mu się odbiło czkawką.
Gdyby sytuacja gospodarcza była sprzyjająca to ludzie by się nie burzyli, ale najwyraźniej jest na Białorusi źle. Moja rodzina, która mieszka przy granicy z Białorusią twierdzi, że Białorusini zarabiają miesięcznie 200 USD, ale wydają 400 USD, czyli szara strefa kwitnie, ale przecież nie wszyscy mogą wydawać dwa razy więcej, jeśli nie mają 'lewego' źródła dochodów.
Łukaszenka przez lata gwarantował, że może jest biednie, ale schludnie i porządek jest i ludzie mają co jeść i dach nad głową. Do tego przez lata dość zwinnie lawirował między Rosją i Europą. Na jednych zarabiał na odsprzedaży ropy, a na drugich na pośrednictwie np. w sprzedaży płodów rolnych. Ale coś jakby się popsuło w ciągu ostatnich kilku lat. Nawet do końca nie wiem jak to opisać. Jakby ludzie oczekiwali zmiany. Mieli dość tego, co dzieje się za fasadą. Jakby mieli większe aspiracje, ale byli dławieni i to dość brutalnie. Politycznie i gospodarczo.
Żeby nie było - żadnego Biełsatu nie oglądam, żadnej Romaszewskiej nie słucham, swoją opinię opieram na latach zbierania informacji z różnych źródeł, w tym od paru znajomych z Podlasia z kontaktami za wschodnią granicą.
Uklad jak w Polsce? okrągły stół, gruba kreska, przecież bez tego komuniści by władzy nie oddali, za bardzo wrośli we wszystkie struktury państwa.
Tylko ze w Polsce, pod przykrywką reform i agitacji GW, złodzieje dogadali się że złodziejami, i razem złupili kraj.
To ma być demokracja.
Demokracja to fikcja, demokracja jest tylko w prawdzie, na płaszczyźnie prawdy, reszta to manipulacja społeczeństwem, walczą czym tylko można, /a kłamstwo ma dróg wiele/, aby wywalczyć swoje.
Mleko sie rozlało, i muszą się dogadać, albo przeczekać do następnych wyborów , już przy ścisłej kontroli.
Niestety wolność potrzebuje ofiar, a Białorusini nie chcą ofiar, chcą pokojowej rewolucji.
Lukaszenka w kleszczach, pomiedzy wschodem i zachodem, Putin się przygląda, jak ruski za Wisłą, aż powstanie się wykrwawi, zechce wyciągnąć łapę po łup.
Zachod tez się przyglada, co w obecnej sytuacji robić,? ? Ludność musi mieć wsparcie, żeby odstraszyć Rosję.
Lukaszenka jeszcze blefuje, ale jest nadzieja, że ma chlopski rozum i wie, ze z takim ruchem sobie nie poradzi.
Powinien zasiąść do stołu, i razem z opozycją podzielić się wladzą, i bronić Białorusi przed Rosją.
Czy prawda leży pośrodku między 80% dla Łukaszenki z jednej a 80% dla Cichanowskiej?
W kategorii manipulacji wygrywa opozycja komunistyczna przeciw komunistom Łukaszenki. Po obu stronach ludzie związani z Rosją. Kto wyszedł na ulice a kto został w domach?
Wobec manipulacji torującej drogę Rosji i lewicy typu zachodniego warto zachować trzeźwość zamiast upajania się propagandą.
Tu poniżej dla uzupełnienia rozmowa z Panią Izabelą Brodacką-Falzman i Panem Słomką.
youtube.com
"tak zwane niepodległe państwa to sposób przerzucania kosztów wojny na obywateli zatrudnionych w gospodarce, która bynajmniej do państwa nie należy. I należeć nie może. To zaś, co ludzie naiwni uważają za sukces gospodarczy widziany poprzez upaństwowienie, albo gorzej – unarodowienie środków produkcji – jest w istocie dzierżawą tej produkcji, wykupioną na bardzo niekorzystnych warunkach przez organizacje wyłonione w trakcie rewolucji. Te niekorzystne warunki dotyczą rzecz jasna pracowników zatrudnionych w zakładach państwowych, którym wmawia się, że są ich współwłaścicielami, nie zaś zarządzających nimi gangsterów. Ci pracownicy są w istocie niewolnikami, ale nikt im tego nie mówi. Trwałość złudzenia zapewniają tak zwane znośne warunki życia. I opisywaniu tych właśnie znośnych warunków życia, poświęcają swój czas ludzie ekscytujący się wypadkami na Białorusi."
gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl
Rozmowę Jacka Bartosiaka z Markiem Budziszem już linkowałem
youtube.com
Można takie fakty i stanowisko ignorować, i nawet polscy oficjele i dziennikarze mediów głównych to robią - pytanie dlaczego?
Panie Marku, jakkolwiek nie przeczę, że Coryllusowi udawało się napisać kilka całkiem trafnych analiz do której należy również ta przytoczona powyżej, to mnie zraziło jego całkowite niechętnie milczenie wobec tego, co się dzieje teraz, w Polsce i na Świecie, również na Białorusi. Człowiek, który poświęca wiele tysięcy słów dajmy na to na "rozkminienie" spisku mającego na celu storpedowanie pomysłu króla Zygmunta na budowę floty, problemy z budową pierwszego galeonu którego "nie dało się zwodować" unika jak ognia wszelkiej dyskusji na temat "pandemii" i przymusu maseczkowego, goni każdego, kto ośmiela się nie tyle nawet mieć własne zdanie, co pisać cokolwiek na ten temat.. We mnie akurat to budzi wobec niego podejrzenia, choć nie jestem, a raczej nie byłam nigdy dotąd osoba węszącą wszędzie zmowę i spisek. Jak można analizować to, co działo się kilkaset lat temu, a co było ukryte przed oczami przeciętnego zjadacza chleba i nie starć się zinterpretować tego, co ma się przed oczami na codzień?
fakt, nikt nie jest doskonały. Były jednak czasy, kiedy czytałam i zgadzałam sie niemal ze wszystkim co napisał, a od jakiegoś roku... Cóż, niekoniecznie.
To oprócz wyliczanki, co podniósł Lukaszenka z ruin, proszę jeszcze napisać za co. Czym to sfinansował?
Nie mam bladego pojęcia i nawet nie chcę wiedzieć. Co mnie to obchodzi. Może od samego diabła. Ważne jest jak wygląda kraj. Natomiast przeciwnicy Łukaszenki biorą pieniądze od Sorosa. Sami się do tego przyznają.
Ja z kolei nie byłem na Białorusi od czasu, kiedy zaczął rządzić Łukaszenko. Pisałem już, że na Białorusi było czysto i schludnie w czasach Związku Radzieckiego, tuż przed jego rozpadem. W każdym mieście był wielki rynek z pomnikiem Lenina. Do dzisiaj tak jest. Nie wiem, czy moi krewni mieszkający w hotelu robotniczym przenieśli się do lepszego lokum, bo nie utrzymujemy kontaktów.
Wizyta w hotelu robotniczym uświadomiła mi, że dużo jest w Związku Radzieckim wiosek Potiomkinowskich. Fasady piękne jak w serialu puszczanym w TVP pt. Anna Karenina. Piękne pałace dla arystokracji, ale zwykli robotnicy żyją skromnie wręcz biednie.
PS. Nie słyszałem, aby jakikolwiek Polak będący na Białorusi przyznawał się do otrzymywania pieniedzy od Sorosa. A byli przecież tam np. polityk p. Szczerba oraz publicysta p. Sierakowski. Teraz przebywa tam znany polski aktor p. Gąsowski.
Jezeli ktos nie wie i nawet nie chce wiedzieć, to nie ma z kim rozmawiać. Prawdę mówiąc, to spodziewałem się więcej niż rozbrajające stwierdzenie, że wszystko jedno czy zapracował, dostał czy ukradł...
No bo jak to może być, żeby w trakcie transformacji związanej , jakby nie spojrzeć, z rozkradaniem majątku publicznego, jakiemuś niearystokracie udało się zdobyć pozycję finansową arystokratyczną.
Nawet nie arystokratyczną, ale poczucie zależności i powodzenia finansowego od swojego intelektu i pracy, bez potrzeby lizania komuś 4 liter, lub siedzenia cicho.
Pani Izabelo. nie każdy nauczyciel miał przywilej uczenia dzieci z Zatoki Świń.
Nie każdego nauczyciela było stać na wjazd do Ochotnicy.
Być może zmiany w Polsce w latach 80'/90' nie korelowały z Pani interesami, z moimi tak, a w żaden sposób nie jestem związany z tymi którzy przyjechali do Polski na tankach.
Pani fascynacja paternalistyczną opieką nad obywatelami, co w gruncie rzeczy sprowadza się do ich kastrowania, jest zdradzająca nie rozumienie konsekwencji takiej polityki.
Trzymanie ludzi pod kloszem nie zdaje egzaminu, ponieważ eliminuje to działanie jednostek najbardziej samodzielnych.
BTW
Ostatecznie można zacząć wprowadzać w Polsce standardy białoruskie.
Gajosa skopać za to, że naszego Batiuszkę spostponował.
Będzie to początek raju o którym Pani marzy.