Słowa-znaki, a właściwie ich brak

Zacznę od blogera obok, ponieważ tam w komentarzach spotkałem moje nazwisko (nawet dwa razy): dziękuję! [Człowiek nawet nie wie, że inni go zauważają...] To było później, bo najpierw zainteresowałem się tytułem i lakonicznym wpisem; wciągnął mnie jego klarowny język i bardzo osobisty charakter, podtrzymany później w dyskusji. Oto link do tego materiału: https://naszeblogi.pl/55571-ni...

To, co poniżej, nie będzie odniesieniem napisanym przewrotnie, bo autorowi w tekście "Nic się nie stało" o ironię w tytule właśnie chodzi...

Co do obecnej sytuacji, to stale nadstawiam ucha, żeby wyłapywać słowa-znaki (zwrócił mi na to uwagę kolega "Jurand", którego zacytuję poniżej). Tak, tak... Inaczej zwykły śmiertelnik nie pójdzie po rozum do głowy – także kolega z NB Imć Waszeć jest teraz bezradny ze swoją "trajektorią matematyczną" w głowie. Przyznaje: "Nie wiem, jeszcze teraz nie wiem...".

Jakież to sygnały? Ano np. takie, których nie było. Mam na myśli jasnowidzów, którzy nie przewidzieli. Ktoś ostrzegał, jakaś Kasandra? Nie zauważyłem, proszę mi pomóc, jak kogoś wieszczącego na licencji przegapiłem...

A teorie spiskowe, tak wyśmiewane? Włącznie ze mną (pastwieniem się nad moją rzekomą głupotą...), który je czasem omawiałem, zwłaszcza te wyglądające absurdalnie... One teraz pokazały swoje macki "jak na dłoni", z brudnymi paluchami, co są niby szpony mające nam przedźgać oczy i beznamiętnie ukręcić łby. Oto one u progu drzwi: NWO, depopulacja, ukryta eutanazja poprzez paszporty biometryczne, wycofanie pieniądza, wszczepianie "wiecznych" czipów w miejsca naturalnego doładowywania z bioenergii dzięki regularnym wahaniom temperatury ciała (owo szatańskie znamię z Apokalipsy) na przeguby dłoni i u nasady czół (jak ci utną rękę, to jeszcze przed ścięciem głowy coś zakupią na twoje konto, bo czytnik będzie zamontowany do gilotyny!; mam tu na myśli pobranie zapłaty za tę ostateczną usługę). Konkret? Proszę bardzo. Trzy miesiące temu Bill Gates robił symulację "pomniejszania ludzkości" za pomocą sterowanego zarazka wywołującego pandemię!

Armagedon gospodarczy dopiero przed nami... Podziemiem stanie się wymiana dóbr i po kryjomu używanie jakiegoś "lokalnego" środka płatniczego. Jedyna realna i możliwa nadzieja w polskim chłopie, zaradności ludzi na prowincji. Zdaje się bardzo szybko wrócimy do źródeł, czyli realnych kłopotów i biedy, co uczy rozumu i otwiera oczy na całokształt. Do istoty egzystencji. Do Boga (oby!).

Oto przykład. Wczoraj chciałem kupić piątą nogę do stołu (brzmi to co najmniej kabaretowo, ale zwyczajnie długi blat mi się pośrodku niebezpiecznie ugina), więc pod sklepem stałem godzinę, bo przede mną weszła do środka jedna klientka, gdy tymczasem spod obiektu z częściami do mebli odjechało kilku zniecierpliwionych producentów, co się w nim w takie akcesoria zaopatrują (klęli jak szewce). Potem przyszła na mnie kolej... Beznadziejnie uciekające kilkanaście minut... " – Jaka długość nogi? – Proszę podać "pańską nogę" na wzór [przez "śluzę w przedsionku"], wysłać nam esemesem dane do faktury..." – Na jaki numer...? "– Jest wypisany na drzwiach na zewnątrz!"; "– Gotówki nie przyjmujemy" – mimo że miałem w garści odliczone co do grosika 22,24 zł; potem karta kredytowa się nagle zacięła i musiałem użyć drugiej... Ufff!!! Wielki, kosztowny pawilon z obsługą na pensjach, pełno towaru i ja, jeden klient dający im utrzymanie przez godzinę z marży od tych 22,24 zł!!! Proszę pomnożyć to przez miliony takich sytuacji dziennie w Polsce, a miliardy w Europie!

Przykład drugi. Poczta Polska zamyka podwoje po 13,00. W czasie, gdy sprzedaż wysyłkowa skoczyła do niebotycznych pułapów. Usługa państwowa przeciw narodowi! I co? I nic. Polacy jak szczury dają się wieść przez szczurołapów pod głos fujarki..., że to los niby tak chce... Jasny szlag! Człowiek się za gewerą rozgląda!

Zetknąłem się już osobiście z sępami, żerującymi na zaistniałej sytuacji. Mam na myśli, pewnie Was zaskoczę, Włochów mających hurtownię spożywczą w Polsce. Nazywa się Sapore d'Italia. Pojechałem po towar uzgodniony przez telefon, zapłaciłem kartą, a jakże (bo teraz gotówka parzy!), sam musiałem wyjechać z pudłami na zewnątrz widłakiem (teraz wszędzie obsługa w maskach nie opuszcza lokali, broń Boże!, bo na zewnątrz nic tylko samo morowe powietrze...), a po powrocie do domu zobaczyłem na fakturze pozycję "Usługa awaryjna – 5%". Skasowali mnie dodatkowo prawie 30 zł więcej. Trzeba mieć tupet! Spożywka nie jest objęta zakazem handlu, żeby ktoś komuś robił łaskę... Cóż, więcej już moja noga tam nie postoi!

Tyle dygresji. Idźmy dalej: owe słowa-znaki. Np. kiedy padnie zamiast "wyleczony" niemedyczne "uzdrowiony". Już jest, że ktoś sam się wykurował, bo ma odporność. Moich dwóch znajomych (znane nazwiska) zgłosiło się do wolontariatu "frontowego", bo chcą przejść przez zakażenie "naszym" koronawirusem, by potem, w gorszych czasach, być już na niego odpornym. Mnie przestrzegając przy tym, że wkrótce będę bezbronny... Ja, czyli Wy wszyscy, moi Szanowni Czytelnicy. Oto co nas czeka – obecny zarazek zmutowany do potęgi trzeciej!

Pisze mi wspomniany Grzegorz "Jurand" Juchiewicz odnośnie poprzedniego wpisu na tym forum:
"Doceniam chęć zrozumienia obecnej abstrakcyjnej sytuacji. Wszelkiego rodzaju "teorie spiskowe" są jak najbardziej odpowiednie do tego, co mamy za oknem. Masz też kilka cennych spostrzeżeń.
Nie chcąc wchodzić w polemikę spróbuję do tego, co piszesz, odnieść się inaczej.

„Człowiek zaraża, Bóg leczy" (Bóg – kimkolwiek dla kogokolwiek On jest). Bo tutaj mamy do czynienia z „duchem” (Koronawirus). Jest niewidoczny, nosiciel jest nie do końca świadomy swojej roli, potrzeba kilka dni, by stać się aktywnym "rozsadnikiem" lub nie, atakuje najsłabsze organizmy, nie ma na razie żadnego antidotum, a jednak mamy uzdrowionych. [No, no, Grzegorz używa tutaj takiego niemedycznego terminu! – przyp. i podkr. moje, ZK]. Tak w skrócie ujmując."

I dalej:
"Mamy ponad 200 państw, z czego ponad 160 odnotowało obecność wirusa. Mają różne ustroje polityczne i kultury. Jak zostało zauważone, ktoś na tej sytuacji będzie chciał jak najwięcej dla siebie ugrać. Choćby oskarżając innego za obecny stan czy inspirację wydarzenia. Myślę, że jest to chęć podtrzymywania „iluzji świata, w którym żyjemy”, poparte kalkulacją na przyszłe rządy. Co może się zmieniać w zależności od rozwoju sytuacji. Jest to trochę patrzenie na to, że nasz świat się nie zmieni i dalej będzie taki sam."

Potem padają pytania, które wielu obecnie chodzą po głowie:

"A czy jakikolwiek system polityczny jest wolny od zagrożenia?
Na ile te systemy zdają egzamin, np. UE?
Czy statut majątkowy daje ochronę?
Czy jakakolwiek władza czuje się bezpieczna?
Jak zachowuje się „oświecone” społeczeństwo Europy zachodniej w obecnym zagrożeniu?
Jak określa się wartość człowieka?
Jakie idee i nurty są promowane na świecie? Itd.
Ilu "proroków" będzie nadal "analitykami"?"

Już się zauważa, że w obecnej sytuacji reżimy sobie lepiej radzą od parlamentarnych demokracji.

"Proponuję rozważać, jak będzie wyglądał świat po. Gdy może się okazać, że wiele „książek” powinno trafić na przemiał, bo nasze rozeznanie w realiach było z poziomu wiedzy „ziemia jest płaska”. Posiadanie i dążenie do wielkich majątków jest teraz tym samym co „stringi chroniące przed mrozem”. Gdzie chłop rolny będzie ważniejszy od profesora. Bo jak dzisiaj wygląda i na ile jest ważna dla ludzi np. ochrona klimatu, globalizacja, wspólnota UE, itd?"

"Na razie jest reset. Ale nasze postrzeganie siebie i świata może się zmienić. Bardzo zmienić..." – brzmi ostatnie zdanie tego mejla. A w post scriptum:

"Chcesz rozśmieszyć Boga, to powiedz Mu o swoich planach."

A tu jest toczka w toczkę opisane, co sam gołym okiem widzę:
https://noweateny.pl/Polska/de... 

Opublikowano w kanadyjsko-amerykańskim tygodniku "Głos" nr 13/2020, którego Autor jest współpracownikiem ze stopki redakcyjnej.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Zygmunt Korus

19-03-2020 [19:15] - Zygmunt Korus | Link:

Koniecznie trzeba wysłuchać! Czeka nas faktycznie ciężki czas:
https://www.youtube.com/watch?...