Grzegorz Braun dąży do stania się przywódcą środowiska endokomuny. Przejście Brauna na tę pozycję poprzez polityczne wskrzeszenie Stana Tymińskiego i przyklaskiwanie temu przez Janusza Korwin-Mikke (który właśnie chwali PRL i żałuje, że nie wstąpił do PZPR) i Tomasza Sommera (który nazywa Tymińskiego libertarianinem) to nie jest czysto polski projekt, to jest ideologiczne braterstwo z rosyjskimi nazbolami.
To wielka tragedia, że środowisko "Najwyższego Czasu" z konserwatywnych liberałów propagujących wolny rynek przekształca się endokomunę gloryfikującą zamordyzm i etatyzm. Za ich ideowego przywódcę już można uznać Adama Wielomskiego, znanego wroga klasycznego liberalizmu, który tęskni za katechonem w rodzaju Putina. Ich nową twarzą staje się Stan Tymiński. A Korwin żałuje, że nie wstąpił do PZPR. Mussolinista Piotr Heszen przemawiający na zjeździe Brauna w zeszłym roku też się świetnie w ten nurt wpisuje.
W sensie ideologicznym nazbole w Rosji to dokładnie ten sam typ mieszaniny, który u nas nazywamy endokomuną. Różnica jest raczej historyczna i lokalna niż zasadnicza doktrynalnie.
Nazbol (narodowy bolszewik) to ruch łączący nacjonalizm z bolszewizmem — skrajny antyliberalizm, antykapitalizm, kult silnego państwa, nacjonalistyczny kolektywizm. Programowo nazbole sprzeciwiają się zarówno liberalizmowi gospodarczemu, jak i liberalizmowi obyczajowemu, głoszą trzecią drogę między kapitalizmem a internacjonalistycznym komunizmem.
W rosyjskich wydaniach dochodzi do tego eurozjatyzm, antyamerykanizm, antysyjonizm, resentyment za imperium ZSRR. A endokomuna to polski nurt łączący tradycję endecką z realnym sojuszem z komunistyczną władzą (PAX, Grunwald), czyli nacjonalizm plus etatyzm i socjalizm.
Ten splot nacjonalizmu z komunistycznym etatyzmem i antyliberalizmem jest opisany w literaturze jako jedna z form komunizmu narodowego czy hybryd komunizmu z nacjonalizmem. Wspólnym mianownikiem jest wrogość wobec kapitalizmu, liberalizmu, Zachodu i wolnego rynku, przy jednoczesnym kulcie państwa i kolektywu — tylko opakowana w patriotyczno‑narodowy język.
To ten sam typ czerwono‑brunatnej hybrydy — narodowy kolektywizm, etatyzm, antyliberalizm i resentyment wobec Zachodu — tylko u nas wyrósł z endeckiego pnia i PRL‑owskich układów, a w Rosji z tradycji bolszewickiej i imperialnej.
W Polsce najwybitniejsze postaci tego nurtu endokomuny to: Władysław Gomułka, Mieczysław Moczar, Wojciech Jaruzelski, Bolesław Piasecki, Stanisław Stomma, Józef Kossecki, Bohdan Poręba, Bolesław Tejkowski, Stanisław Tymiński, Adam Wielomski. Dziś dołączają do nich Grzegorz Braun, Janusz Korwin-Mikke i Tomasz Sommer.
Najbardziej podręcznikowymi odpowiednikami endokomuny w Rosji są:
- Eduard Limonow — pisarz, dysydent, współtwórca i przywódca Partii Narodowo‑Bolszewickiej (NBP). NBP formalnie działała w latach 1993-2007 jako ruch łączący bolszewicką retorykę socjalną z rosyjskim nacjonalizmem, skrajnym antyliberalizmem i kultem państwowej potęgi. W programie głosił sprzeciw wobec kapitalizmu, globalizacji i liberalnej demokracji, domagał się silnego, sprawiedliwego państwa rosyjskiego, które zapewnia sprawiedliwość społeczną i suwerenność wobec Zachodu.
- Aleksandr Dugin — filozof polityczny, współtwórca wczesnego NBP, główny teoretyk rosyjskiego neo-euroazjatyzmu i metafizycznego nazbolizmu. W latach 90-tych był jednym z liderów Partii Narodowo-Bolszewickiej, później tworzył Front Narodowo-Bolszewicki i Partię Eurasia. W tekstach wprost pisał o faszyzmie czerwonym i bez granic oraz zjednoczeniu lewicy i prawicy przeciw liberalizmowi. Jego wizja to euroazjatyckie imperium, kult państwa-cywilizacji, odrzucenie liberalnego indywidualizmu, wolnego rynku i Zachodu — to dokładnie ta sama matryca co u polskiej endokomuny, tylko ubrana w język geopolityczny.
Program NBP mówił o przekształceniu Rosji w nowoczesne, potężne państwo, krytykował kapitalistyczną oligarchię, korupcję aparatu państwowego i kolonialną zależność od Zachodu. Stawiał na silną władzę centralną i nacjonalizację strategicznych sektorów.
Członkowie (nazbole) stali się symbolem tej hybrydy lewicowo‑prawicowej: czarno‑czerwone sztandary, estetyka punkowo‑faszystowska z bolszewicką treścią, narracja ani prawica, ani lewica, tylko rewolucja narodowa.
Poza NBP istnieje szerszy rosyjski ekosystem nazboli, który też można traktować jako odpowiednik endokomuny:
- Giennadij Ziuganow i część Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF). W latach 90-tych Ziuganow budował sojusze czerwono-brunatne z neonazistami, monarchistami i nacjonalistami (m. in. Rosyjską Jednością Narodową), tworząc blok antyliberalny przeciw reformom rynkowym. Jego KPRF przejęła wiele motywów narodowo-imperialnych: kult ZSRR jako wielkiego państwa rosyjskiego, antyzachodniość, prorosyjski imperializm — to nazbolowy styl, choć bardziej zakamuflowany.
- Aleksandr Prochanow — pisarz, redaktor skrajnie nacjonalistycznej i antykapitalistycznej „Zawtra”, która łączy rosyjski ultranacjonalizm, antykapitalizm i resentyment imperialny. Prochanow ideowo i publicystycznie spina w jedno komunizm, prawosławie, imperialny nacjonalizm i antyliberalizm.
Szeroko rozumiany nurt nazbolizmu badacze opisują jako sojusz byłych komunistów, narodowców, czerwonych dyrektorów i przemysłowców, którzy chcą silnego państwa, etatyzmu, protekcjonizmu i antyneoliberalnego kursu, ale bez powrotu do czystej gospodarki planowej — raczej coś w stylu chińskiego autorytarnego kapitalizmu państwowego. W warstwie symbolicznej: kult Stalina, nostalgia za ZSRR, antyzachodniość, antyglobalizm, często antysemickie i antysyjonistyczne tropy – dokładnie ta sama emocja co w polskim Grunwaldzie, PAXie i Koronie Brauna. U nas to są po prostu pogrobowcy "Chamów" czyli "Natolińczyków", frakcji w PZPR będącej w opozycji do "Żydów", czyli "Puławian".
Stanisław Tymiński jest ideowym słowiańskim bratem nazboli, bo wprost, jawnie, wychwala Putina. Jest konsekwentnym etatystą i kolektywistą od 1990 roku, kiedy go poznaliśmy. Jego poglądy gospodarcze to mieszanka nacjonalizmu, protekcjonizmu i kolektywizmu w chińskim stylu pod państwowym przewodem — wszystko okraszone antyżydowską narracją środowiska Grunwald i PAX z czasów PRL-u. Z libertarianizmem i ASE nie ma to żadnego wspólnego punktu.
Oto fragment broszurki "PRZYCZYNEK DO WOLNOŚCI". Autor: STAN TYMIŃSKI. Fragment rozdziału "Daj nam Panie protekcjonizm":
"(...)
Nie tylko Stany Zjednoczone praktykowały protekcjonizm we wczesnych latach swego rozwoju. Wszystkie bogate dziś kraje używały narzędzi protekcjonizmu. Używały też państwowych dotacji dla rozwoju swoich młodych przemysłów. Wiele z nich (Anglia, Finlandia, Korea, Japonia) wręcz ostro ograniczało zagraniczne inwestycje. Kilka krajów (Austria, Finlandia, Francja, Singapur) używało nawet państwowych przedsiębiorstw do budowy swoich gospodarek. Finlandia we wczesnym okresie rozwoju gospodarczego wręcz uważała, że przedsiębiorstwa, które mają ponad 20% zagranicznego kapitału, są dla niej niebezpieczne. Nawet Kanada w latach 70. stawiła opór imperialistycznej ekspansji swego potężnego sąsiada. Kanadyjski premier socjalista śp. Pierre Elliott Trudeau wzmocnił wtedy politykę protekcjonizmu państwowego. Wzmocnił także rolę związków zawodowych, aby Kanadyjczycy zatrudnieni przez firmy amerykańskie nie cierpieli z powodu wyzysku. Wymagało to przede wszystkim empatycznego patriotyzmu. Oraz wielu dyplomatycznych zdolności do trudnych negocjacji. W wyniku tej polityki do dzisiaj wszystkie banki są w rękach Kanadyjczyków. Mają dobre zyski i nigdy nie padają.
To ironia losu, że w ostatnich 30 latach bogate kraje nie skorzystały z dyktatu wolnorynkowości i globalizacji. Bo założenia wolnorynkowe są błędne. Większość bogatych krajów użyła protekcjonizmu we wczesnych latach swego rozwoju. W tym samym czasie polityka wolnego rynku promowana przez tzw. liberałów, zahamowała wzrost i zwiększyła nierówność dochodów pomiędzy krajami bogatymi a tymi krajami biednymi, które przeszły reformy ustrojowe. A wzrost gospodarczy bogatych krajów w czasie ostatnich 30 lat jest bardzo mały. Niewiele krajów skorzystało z „dobrodziejstwa” wolnego rynku i niewiele z niego skorzysta w przyszłości. Dlatego protekcjonizm jest konieczny i dobry dla Polski. Aby chronić te miejsca pracy, które mamy. I aby gwałtownie stworzyć nowe miejsca pracy w strategicznych kierunkach rozwoju. Kierunkach wyselekcjonowanych na podstawie naszych naturalnych atutów, które jeszcze nam zostały po złodziejskiej prywatyzacji, tendencyjnie wymuszanej przez ostatnie ćwierć wieku.
(...)"
Grzegorz GPS Świderski
Kanał Blogera GPS
GPS i Przyjaciele
X.GPS65
PS. Notki powiązane:
- naszeblogi.pl/76046-neoendokomuna-brauna
- skad-biora-sie-tresci-kremlowskiej-propagandy-i-jak-sa-powielane
- socjocybernetyka.wordpress.com/wp-content/uploads/2015/01/antypolonizm.pdf
- naszeblogi.pl/76088-neoendokomuna-sommera-czy-tyminski-jest-libertaraninem
- www.rzeczpospolita.com/stanpdf/Przyczynek_POL.pdf
- naszeblogi.pl/74647-czy-braunisci-mussolinisci
Tagi: gps65, endokomuna
Proszę nie tworzyć karykatur. Póki co to Braun reprezentuje najbardziej prawicowe poglądy i co gorsza nie ma konkurencji. Wystarczy przeanalizować stanowisko. Również nie poseł Braun odpowiada za niszczenie Polski przez lewicę niezależnie od płaszczyka - on się przeciwstawiał na różne sposoby.
Również Janusz Korwin-Mikke nie gloryfikuje PRL, tylko porównuje z obecnym totalitaryzmem unijnym. On zakłada, że po wstąpieniu do PZPR miałby szansę zmienić ustrój na mniej lewicowy, czyli analogicznie jak Jarosław Kaczyński i jego ludzie wstąpili do UE żeby ją reformować. Skutki znamy. Nie wystarczy wstąpić. Trzeba zdobyć władzę absolutna jak przywódcy Chin.
nczas.info