Viktor Orbán powiedział również, że kopiowanie nieefektywnych zachodnich wzorców to swego rodzaju prowincjonalizm, niszczycielski w swoich skutkach.„Będziemy próbować odnaleźć metodę organizacji społeczeństwa, która różni się od dogmatycznych ideologii panujących w świecie zachodnim – nowe państwo węgierskie zdolne do ponownego uczynienia naszej wspólnoty zawodnikiem w wielkim globalnym wyścigu w nadchodzących dekadach.” – mówił premier Węgier.Na koniec przemówienia Viktor Orbán rzekł, iż „era liberalnych demokracji się skończyła”, a jako inspirujące dla Węgier modele państw wymienił Chiny, Indie, Rosję, Turcję i Singapur.„Nasz czas nadejdzie” – tymi słowami zakończył przemówienie.”...(źródło )
„- Budowane na Węgrzech nowe państwo nie będzie oparte na wartościach liberalnych - oświadczył Orban. Opowiedział się też przeciw koncepcji państwa opiekuńczego oraz imigracji, która podważa podstawy etniczne państwa. - Tego chcemy? - pytał retorycznie.Skrytykował liberalną organizację społeczeństwa, która nie była w stanie chronić jego wspólnego bogactwa, nie zapobiegła ani zadłużeniu budżetu, a „kredytowemu niewolnictwu” rodzin. Nie była w stanie podtrzymać ani swej konkurencyjności, a wystąpić w obronie węgierskiej diaspory.- Naród węgierski nie jest zbiorem jednostek, lecz wspólnotą, którą trzeba zorganizować, wzmocnić i budować - stwierdził Orban.Dodał, że potrzebny jest nowy model, który będzie najlepiej służył interesom narodowym. W jego opracowaniu pomóc ma zrozumienie systemów, które nie są demokratyczne i nie są liberalne: Singapuru, Chin, Rosji i Turcji. Podkreślił, że w nowym systemie gospodarka powinna być oparta na pracy i wytwórstwie, a nie na operacjach kapitałowych.Węgierski premier skrytykował także „opłacan
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 6304
Ja wiem że wszystko się ze sobą wiąże i te cytaty są ciekawe ale kto u diabła to przeczyta? I tak czuję się dumny że przemknąłem okiem przez większość.
A jeśli chodzi o Orbana to można powiedzieć że jedynie ujął słowami stan faktyczny. Ten, który funkcjonuje na całym świecie a nie tylko w Rosji czy Chinach. Przecież demokracja to fikcja! W jednych miejscach rządzą czerwone partie a w innych brunatne korporacje oraz niebieskie banki by użyć barwnego porównania.
Orban stwierdza że by walczyć ze zcentralizowaną siłą przeciwnika to samemu też trzeba pójść na pewien centralizm czy autorytaryzm. Ok ja go rozumiem, pewnie każdy marzy po kryjomu by być takim Orbanem, zaprowadzającym ład w kraju.
Problem jest tylko taki że gdy odetniesz głowę to reszta łatwo się rozłazi. Jak to już tysiące razy pokazywała historia kiedy to po śmierci charyzmatycznego władcy kraj się szybko staczał.
Dlatego ważniejsza jest idea, coś co łączy wieeelu ludzi. Np. religa. To fundament sukcesu Żydów czy Muzułmanów.
Ale mniejsza z tym wątkiem. Ważniejsza jest odpowiedź co dalej z Orbanem. Są różne możliwości, myślę że warto rozważyć jedną kwestię:
Świat jest zmęczony i tak naprawdę nie wierzy w demokrację. Ludzie pragną autorytarnej ale i sprawiedliwej władzy. W tych czasach chaosu i upadku wartości czekają na kogoś, kto zrobi porządek. Lud jest rozmiękczony jak w Niemczech przed Hitlerem czy w Polsce przed zamachem majowym. I obawiam się że taki nam został przygotowany scenariusz.
Władza dla miękkich dyktatorów. Którzy np. wprowadzą miękki model chiński: strzeż się praw a nic złego ci się nie stanie. Ucz się posłusznie i służ wiedzą krajowi. Trochę cenzury, trochę ograniczeń... to tylko dla twojego dobra.
Bądź dobrym robotnikiem, bądź dobrym inżynierem, bądź poprawnie politycznym nauczycielem. Pracującym na rzecz kraju... czyli nowej legalnej arystokracji, która kiedyś doprowadziła do tego burdelu ale dzisiaj wyciąga pomocną dłoń ze starymi dobrymi (oraz nowymi, lepszymi) wartościami, które zapewnią ci spokojny byt.
A jeśli nie ... no trudno. III WŚ.