Teraz z okazji domykania systemu i wyjścia na jaw narodzin nowego wcielenia IV departamentu SB, który cenzuruje kościelne kazania i wzywa niepokornych księży do ogłaszania sprostowań tuż przed ogłoszeniami parafialnymi, dowiedzieliśmy się, że w łonie rządu powstaje zespół „Boni M.” z zadaniem monitorowania, gdzie i z czyich ust taka „mowa nienawiści” się wydobywa.
W zasadzie zespół ten powołano z przeszło dwuletnim opóźnieniem, bo już ponad dwa lata temu przykład poszedł z samej góry, czyli od samego prezydenta Bronisława Komorowskiego, który przy świadkach zwrócił uwagę księdzu pułkownikowi Sławomirowi Żarskiemu z Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, ponieważ nie spodobała mu się wygłoszona w Bazylice św. Krzyża homilia podczas uroczystej mszy z okazji Święta Niepodległości, 11 listopada 2010 roku.
Warto przytoczyć fragment tej „mowy nienawiści”, który tak oburzył bojownika o demokrację i wolność słowa, Komorowskiego:
„U podstaw III Rzeczypospolitej miejsce patriotyzmu zajęło stwierdzenie jednego z pierwszych premierów 'nowej' Polski, który powiedział, że 'aby zostać bogaczem, pierwszy milion trzeba ukraść'. Propagowanie podobnych haseł zaowocowało tym, że wartość została zastąpiona 'antywartością'. Patriotyzm zastąpiono promowanym kosmopolityzmem; miejsce uczciwości zajęła nieuczciwość; prawdę zastąpiono kłamstwem i pomówieniem; ofiarność i poświęcenie - chciwością i pazernością; miłość - nienawiścią.”
Łatwiej teraz zrozumiemy, że po tych przeszło dwóch latach, kiedy grasuje po Polsce „seryjny weekendowy samobójca”, a wiedza o smoleńskim mordzie mimo matactw, kłamstw i zarządzonej omerty wychodzi na jaw nic się tak naprawdę w III RP nie zmieniło.
Tą mową nienawiści w dalszym ciągu i niezmiennie jest głoszenie PRAWDY z tym, że w miarę, kiedy sama PRAWDA staje się coraz bardziej przerażająca to i walka z „mową nienawiści” musi ulegać zaostrzeniu z penalizacją tego groźnego dla reżimu zjawiska włącznie.
Tytuł tego artykułu jest trochę komediowy, a to z tego powodu, że i wyznaczeni do walki z „mową nienawiści” głównodowodzący dobrani zostali do tych ról w sposób żywcem wyjęty z filmów Stanisława Barei.
Czerska, bowiem jest słusznie do dziś utożsamiana z upadłym „guru” Adamem Michnikiem, a z ramienia rządu buławę powierzono Michałowi Boniemu.
W tym miejscu warto sobie przypomnieć, kiedy to w III RP po raz pierwszy zapanowała histeria i wydana została także pierwsza wojna przeciwko „mowie nienawiści”.
Był to pamiętny czerwiec 1992 roku i tak zwana noc teczek, podczas której obalono rząd Jana Olszewskiego z powodu upublicznienia słynnej i już historycznej „listy Macierewicza”, na której zgodnie z uchwałą lustracyjną sejmu umieszczeni zostali przez ówczesnego szefa MSW komunistyczni kapusie zarejestrowani przez SB, jako tajni współpracownicy tej spadkobierczyni UB.
Na czym polegał „język nienawiści” zawarty w wykazie nazwisk komunistycznych donosicieli? Ano według Salonu na tym, że „krwawy i nienawistny Antek” umieścił tam „niewinne” osoby, do których zaliczał się, a jakże „oszczerczo pomówiony”, Michał Boni zarejestrowany, jako TW „Znak”.
Oczywiście Michał Boni poszedł w zaparte i zaprzeczył swojej donosicielskiej przeszłości, a Salon za niego zaręczył ustami Henryka Wujca i Zbigniewa Bujaka przy klangorze Czerskiej i rejtanowskich wystąpieniach Jacka Kuronia „wstrząśniętego mową nienawiści”.
Teraz przenieśmy się w 2007 rok i przypomnijmy sobie, co powiedział ten „skrzywdzony przez język nienawiści” w 1992 roku Michał Boni, kiedy wiedział już doskonale, że obejmując ministerialne stanowisko w rządzie Donalda Tuska zostanie przez IPN dokładnie zlustrowany:
"Jest mi wstyd i żałuję. Przez wiele lat żyłem z presją tego upokorzenia i lęku przed utratą twarzy. W końcu jednak uznałem, że od strachu, upokorzenia i poczucia błędu, ważniejsza jest pokora (…) Po 1987 r. prowadziłem kilkuminutowe rozmowy z funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa. Przepraszam, i proszę o wybaczenie"
A oto reakcja Jadwigi Staniszkis na „łzy skruchy” Boniego:
"Dość długo czekał - kilkanaście lat, był w wielu rządach, mówiło się o tym i jakoś nie okazywał tego typu skruchy. Teraz jak wie, że to by było natychmiast ujawnione, bo przecież IPN ma te materiały, to mi taka spóźniona skrucha nie bardzo się podoba"
I jeszcze słowa jego kolegi z podziemia, profesora Mirosława Dakowskiego:
„Przy okazji nacisków o te wpadki z offsetami, Boni przyznał się, że był agentem, znaczy, że donosił na nas do ubecji”
Jeżeli do tego wszystkiego dodamy jeszcze fakt, że słynna „Komisja Michnika” w składzie: Bogdan Kroll, Adam Michnik, Andrzej Ajnenkiel i Jerzy Holzer (TW „Jam”) w dniach od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990 buszowała po archiwach MSW i miała dostęp do akt osobowych byłych współpracowników UB i SB to należy zadać sobie jedno pytanie.
Czy czasami dzisiejsza walka z „mową nienawiści” nie jest tylko zwykłą pałką, która ma zastraszać ludzi dążących do prawdy? Czy Michał Boni i Adam Michnik przeprosili Antoniego Macierewicza za ówczesną nieludzką nagonkę i zarzucanie mu „rozpętania kampanii nienawiści”?
Zarówno Boni jak i Michnik mogli w 1992 roku wyznać prawdę, lecz nie uczynili tego kreując się na rycerzy walki z „opętaną nienawiścią skrajną prawicą”, a w rzeczywistości chroniąc komunistyczną agenturę.
Czy w 2012 roku Michał Boni, komunistyczny kapuś o pseudonimie „Znak” na czele zespołu do zwalczania „mowy nienawiści” wspierany przez środowisko Czerskiej z Michnikiem na czele to jakiś żart i kpina z „głupiego polactwa”?
Nie, to nie żart. Nie ma w III RP bardziej odpowiednich osób do zwalczania opozycji pod pretekstem walki z „mową nienawiści” niż były komunistyczny agent oraz nadredaktor, dla którego bandyci, zbrodniarze i zdrajcy narodu polskiego, Kiszczak i Jaruzelski to „ludzie honoru”.
Jedyne pocieszenie jest takie, że znowu ciepło robi się Salonowi w gaciach i stąd ta nagła trasa koncertowa zespołu „Boni M.” z solistą o pseudonimie „Znak”, przy patronacie medialnym Czerskiej i Wiertniczej.
Mam nadzieję, że wydana przez grupę płyta z trasy koncertowej nie stanie się hitem gdyż znajdą się na niej same stare, znane już i zgrane numery., które będę tu na łamach Warszawskiej Gazety przypominał i demaskował.
Artykuł opublikowany w ogólnopolskim Tygodniku Warszawska Gazeta
Polecam moją nową książkę, "Polacy, już czas" ozdobioną rysunkami Arkadiusza "Gaspara" Gacparskiego, jak i poprzednią.
Sprzedaż: www.polskaksiegarnianaro…, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900
