Smoleńska prawda nadchodząca jak powódź i przelewająca się przez cieknące propagandowe wały na Czerskiej i Wiertniczej dociera również do europejskich mężyków stanu, więc nikt nie zaryzykuje już kompromitacji by publicznie i oficjalnie żyrować unijną karierę „człowiekowi Kremla w Warszawie”, jak to po wyborach 2007 roku nazwały Tuska rosyjskie media, zwłaszcza kiedy trup nad Wisłą ściele się gęsto z powodu epidemii „samobójstw”.
W wypadku Tuska zadziałało znowu nieśmiertelne zawołanie Lecha Wałęsy „Nie chcem, ale muszem”.
Jeszcze na brukselskich salonach pan Tusk jest klepany przyjacielsko po plecach, ale kariera i immunitety oddaliły się, bezpowrotnie znikając z horyzontu.
Tusk musi pozostać na czele swojej partii i rządu by, na ile to jeszcze możliwe, kontrolować poczynania służb i sprzyjających mu mediów w blokowaniu prawdy o mordzie na polskich elitach dokonanym 10 kwietnia 2010 roku i gigantycznych przekrętach związanych z inwestycjami na Euro 2012.
Oczywiście utrzymanie kierowniczej roli w partii i państwie to za mało by uniknąć kary.
W momencie, kiedy gra idzie już tylko i wyłącznie o ocalenie własnej skóry nasilą się wspomagane przez wspólników w zbrodni, poszukiwania „POlskiego Reichstagu”, którego podpalenie i pożar uzasadni drastyczne zaostrzenie prawa i przeprowadzenie polskiej wersji „nocy długich noży”.
Już inicjatywy legislacyjne prezydenta Komorowskiego, identyczne lub nawet wyprzedzające zamordystyczne poczynania Putina, opisywane w poprzednim numerze Warszawskiej Gazety przez Aleksandra Ściosa, świadczą o determinacji obozu władzy i jego nieobliczalności podobnej do tej, jaką wykazują szczury zapędzone pod ścianę i pozbawione drogi ucieczki.
Jak wiemy pożar Reichstagu w nocy 27 lutego 1933 roku pozwolił Hitlerowi już nazajutrz, 28 lutego nakłonić Prezydenta Rzeszy, Paula von Hindenburga do podpisania w trybie art. 48 Konstytucji Republiki Weimarskiej, dekretu "O ochronie narodu i państwa” na mocy, którego „zawieszono czasowo” podstawowe prawa obywatelskie zawarte w konstytucji.
Prawnie usankcjonowano w ten sposób prześladowanie opozycji. Dekret zawieszał również tajemnicę korespondencji, wolność zgromadzeń, nietykalność osobistą obywateli i wolność publikacji. Ponadto zawieszono również możliwość sądowej kontroli decyzji administracyjnych podejmowanych na mocy owego dekretu.
Oczywiście przeprowadzenie takiej akcji dzisiaj, w XXI wieku jest o wiele trudniejsze z uwagi na reakcję tak zwanej międzynarodowej opinii publicznej.
Właśnie dlatego trwa już od dawna propagandowa akcja wspomagana przez zaprzyjaźnione z Tuskiem i Andrzejem Wajdą media, przedstawiania całemu światu Polaków, jako dzikich zwierzęcych antysemitów, mentalnych „kiboli”, wyznawców katolicyzmu w najbardziej ludycznej i prymitywnej formie oraz spadkobierców zbrodniarzy z „polskich obozów koncentracyjnych” i genetycznych szmalcowników.
Środowiska śmiertelnie zagrażające zbrodniarzom zostały dokładnie wymienione w donosie, jaki stworzone przez Tuska i spółkę ugrupowanie Palikota, czyli Ruch Poparcia Putina dostarczyło 12 czerwca po sztucznie wywołanych burdach, do rosyjskiej ambasady w Warszawie:
„ Całe polskie społeczeństwo w obliczu zaistniałej sytuacji jest postrzegane przez pryzmat kilkunastoosobowej grupy bandytów, inspirowanych przez środowisko związane z PiS, Radio Maryja oraz Solidarni 2010. Reprezentują oni niewielką część polskiego społeczeństwa o skrajnych poglądach narodowo-katolickich”
Oto ugrupowanie poparte w ostatnich wyborach przez 10% zmanipulowanych idiotów wypowiada się w imieniu całego społeczeństwa, a miliony popierające PiS, Solidarnych 2010 i słuchających Radia Maryja czy oglądających TV Trwam to dla tej garstki renegatów „niewielka część polskiego społeczeństwa”.
Patent znany i stosowany często przez Gazetę Wyborczą, gdzie każdy list podpisany przez kilku komediantów do wynajęcia jest „głosem ludzi kultury”, a apel sygnowany przez paru dziennikarskich cyngli staje się „apelem polskich dziennikarzy”.
Dla realizacji zbrodniczych zamiarów, jak uczy nas historia, zawsze potrzebny jest bardziej lub mniej wiarygodny pretekst. Problem w tym, że owe preteksty są coraz bardziej krwawe.
Historycznie rzecz ujmując, jeszcze nie tak dawno do rozpętania II wojny światowej wystarczyła prowokacja gliwicka.
Do rozprawienia się z narodem czeczeńskim, trzeba już było wysądzić wieżowce z obywatelami własnego państwa. Do pójścia na wojnę ze światowym terroryzmem potrzebne było unicestwienie wież WTC w Nowym Jorku wraz z niemal trzema tysiącami przebywających tam ludzi.
Co stanie się „Pożarem POlskiego Reichstagu”, który usprawiedliwi w oczach świata założenie Polakom kompletu, kaganiec-kolczatka i ocali lub co bardziej prawdopodobne, tylko odroczy ukaranie sprawców największego politycznego mordu w najnowszej historii świata?
Nadchodzi decydująca akcja „domykania systemu” i tak jak przed wprowadzeniem stanu wojennego obóz rządzący nie jest pewny jak zareagują Polacy?
Czy jesteśmy w jakikolwiek sposób na to przygotowani? Czy opozycja posiada jakiś plan ratunkowy?
Szczerze mówiąc nie jestem optymistą.
Może z nadchodzącego chaosu wyłoni się w końcu jakiś nowy porządek rzeczy sprzyjający naszej Ojczyźnie?
Ja zwykle gorąco apeluję o przystępowanie do Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę.
Artykuł opublikowany w tygodniku Warszawska Gazeta
Zachęcam do kupna mojej książki:
Sprzedaż: www.polskaksiegarnianaro…, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900
