WĘGIERSKIE WZRUSZENIA

Wielki wyjazd na Węgry 15 marca z okazji rocznicy Wiosny Ludów 1848-49, gdy to Madziarzy (wraz z emigrantami-Polakami) postanowili wybić się na niepodległość, okazał się przeżyciem tak mocnym i wstrząsającym, że doprawdy niełatwo jest się tymi emocjami podzielić z czytelnikami, ciekawymi jak to nam w tym Budapeszcie poszło.

Jechałem autokarem ze Śląska, w którym znaleźli się przedstawiciele 23 miast aglomeracji; inicjatorem skrzyknięcia się członków działających w Strefie Wolnego Słowa był Rajmund Rusin z Knurowa, szef klubu "Gazety Polskiej Ziemi Gliwickiej", do którego zgłosili się inni współorganizatorzy – m.in. Solidarni 2010,  związkowcy NSZZ "Solidarność" z Siemianowic i wiele innych podmiotów patriotycznych. Po drodze do Budapesztu mieliśmy stały kontakt z grupą z Wilna (pomogli nam dowieźć uczestnika, gdy zabrakło miejsca w naszym autobusie), którzy wzięli udział w tym przedsięwzięciu na zaproszenie Solidarności Walczącej (Wydział Wschodni) z Katowic.

Do autobusu przytaszczyłem z lękiem, czy się w którymś luku zmieści, jeszcze lepiący się od niedoschniętej farby, spory baner zawieszony na długaśnych kijach bambusowych, zrobiony z wielkiej mapy Polski. Umieściłem napis "Hungary Bravo!" na kartograficznym awersie oraz hasło na odwrocie: Magyar barátok veletek vagyunk (co tłumaczy się "Bracia Węgrzy jesteśmy z Wami") na tle różnych symboli mających oznaczać proces odzyskiwania tożsamości: w tle tekstu kolory węgierskiej flagi (czerwono-biało-zielonej) pigment amarantowy podmywał seledyn i na odwrót, a biel nie była klarownie czysta. Ponadto techniką wcierki wydobyłem z tła symetrycznie odwrócone znaki waluty euro, którą się gra z narodami niby marchewką i kijem.

Kiedy rano, niemal na ostatnią chwilę, znaleźliśmy się na miejscu zbiórki, gdzie o godz. 9,00 miały się zacząć poranne uroczystości, 16 węgierskich autokarów już stało pustych; zdążyło z nich wysiąść ponad 800. pasażerów, naszych najwierniejszych czytelników, których dowieziono z dworca Nyugati, gdzie przybyli specjalnym warszawskim pociągiem PKP Intercity. Las dwujęzycznych transparentów, narodowych flag i tablic z symbolami odwołującymi się do aspiracji wolnościowych  narodów z Europy Wschodniej zapierał dech, gdy wpuszczono nas do ogrodu przed  gmachem Muzeum Narodowego w stolicy Węgier.
 Do zgromadzonych mieszkańców i przyjezdnych z Polski (w sumie przybyło nas ok. 5000 osób) przemawiał Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej" oraz burmistrz Budapesztu. Podkreślali wspólne tradycje niepodległościowe i walory historycznej bezkonfliktowej unii (ze wskazaniem także na powiewające na placu flagi Litwinów). Gospodarze zaprezentowali ponadto wzniosły program artystyczny o wydźwięku patriotycznym.

Potem uformowano polski pochód, który manifestacyjnie ruszył przez pół miasta w kierunku Wzgórza Zamkowego, skąd miał się rozpocząć popołudniowy główny przemarsz pod parlament, zaplanowany w ramach oficjalnych uroczystości państwowych. Szliśmy bez uczestników z pociągu, których w tym czasie odwożono do hoteli; spojrzałem za siebie i nie mogłem uwierzyć własnym oczom: kilkusetmetrowa białoczerwona rzeka ludzi i materii w centrum Budapesztu miała prawo gospodarzy (ale i nas samych) emocjonalnie zdetonować.

Ten pierwszy kondukt był dla polskich uczestników szokiem – a to dopiero było preludium do przeżyć, jakie czekały nas potem. Liczne oklaski ze strony przechodniów, głośne owacje łamaną polszczyzną i okrzyki znanej rymowanki o naszej tradycyjnej zażyłości: Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki ( Lengyel, Magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát)  z otwartych okien na piętrach, uśmiechnięte twarze policjantów pilnujących porządku (jakże odbiegające od gęb naszych buców spod pałacu prezydenckiego w Warszawie) – to naprawdę robiło wielkie wrażenie, że droga obrana przez Węgrów i ich przywódcę, Viktora Orbana, choć niebezpieczna, bo bezpardonowo atakowana i wyszydzana przez eurokratowską bolszewię, jest właściwa i słuszna, gdyż cieszy się takim zrozumieniem u patriotycznej części przybyłych nad Dunaj znad Wisły.

Około godz.13.30, kiedy śpiewaliśmy " I Kadrową" a związkowcy z "Solidarności Górniczej" wznieśli malowniczy las flag na bardzo wysokich teleskopowych wędkach, zaproszono właśnie nasz śląski autokar do otwarcia pochodu. Maszerowaliśmy dumnie i godnie tuż za reprezentacyjnymi wojami na koniach, hajdukach w historycznych strojach, w rytm bębnów i muzyki odwołującej się do dziejów wielkiego oręża Madziarów z czasów swej świetności rozciągającej się od Bałkanów po Bałtyk.

Piękne słoneczne, niemal upalne popołudnie nad Dunajem, widoki zapierające dech w piersiach, zwłaszcza przy przemarszu przez urzekający most łańuchowy nad rzeką, entuzjazm gospodarzy, okrzyki przechodniów "Boże błogosław Polsce" i nasze "God bless Hungary", naturalnie wyrażane gestami i mimiką bezpieczeństwo zagwarantowane przez służby porządkowe – miałem wrażenie, że uczestniczę w spektaklu, gdy czas nagle upływa na wolniejszych obrotach, bo musi wpisać w swój bieg niepojęte zjawisko retardacji i retrospekcji; że jestem pośród jakiejś historycznej rekonstrukcji nawiązującej do skrzykiwania się ku wolności narodów w czasach Wiosny Ludów i atmosfery zgromadzeń podczas pielgrzymek Jana Pawła II.

Co chwilę ktoś z nas dostawał jakiś prezent, drobiazg, pamiątkę – a to monetę z długowiecznym bohaterskim Kossuthem (1802-1894), to znów ozdobnie emaliowaną odznakę z patriotycznymi emblematami, maskotki dla dzieci, rozmaite kotyliony, czy też najzwyczajniej kanapki, napoje, ciasteczka, cukierki, a nawet zdarzyły nam się kilkakrotne zaproszenia (u bratanków nobles oblige) do napicia się sznapsa mocnej palinki z metalowych piersiówek.
Spotykane po drodze babcie z wnuczkami u boku płakały – ten liczny i stale powtarzający się obraz wzruszonych do łez mijanych Węgierek, zapewne do dziś boleśnie pamiętających rodzinne ofiary komunistycznego mordu w 1956 roku, dławił krtań każdego, nawet największego przybyłego z Polski twardziela. Najbardziej spektakularnym prezentem, jaki otrzymał nasz autokar od jakiejś ważnej persony (chciała być anonimowa) to symboliczny chleb uformowany na kształt krzyża.

Premier Węgier w przemówieniu na placu Kossutha pod parlamentem powiedział do swoich oraz Polaków i Litwinów: rządy i państwa zachodnie nie będą naszych narodów uczyć, co to jest wolność. Orban przypomniał hasło sprzed 150. lat: A mi és a ti szabadságotokért! -  Za naszą wolność i Waszą! i dodał, że Węgry nigdy nie będą kolonią Unii Europejskiej [...] bo moi rodacy są bojownikami o niepodległość. Dziesiątki tysięcy ludzi stłoczonych na placu i w okolicznych uliczkach reagowało spontanicznie na każdą, poruszaną ze swadą, kwestię przez swego przywódcę - od śmiechu po gromkie brawa. Polacy wznosili okrzyki: Orban zamiast Tuska!

Wracaliśmy do kraju następnego dnia – po drodze rzuciliśmy okiem na ichni naddunajski Kazimierz Dolny, urocze miasteczko o proweniencji serbskiej noszące nazwę Szentendre (Święty Andrzej). Potem, zgodnie z apelem "Gazety Polskiej Codziennie", ekonomicznego wspierania bratanków, nakupiliśmy win (tokaj i egri bikaver obowiązkowo), dorzuciliśmy do koszyków paprykę jabłkową faszerowaną kwaszoną kapustą, papryczkowe sosy, salami, miody akacjowe z puszty, "mimetyczne" (kopiujące rzeczy) marcepany...  Podczas jazdy śpiewaliśmy i nuciliśmy patriotyczne pieśni puszczane z płyt przez organizatora... Ale tak w głębi ducha mieliśmy emocjonalny mętlik w głowach: czy potrafimy pojąć jakiej rangi wydarzenie miało w Budapeszcie miejsce przy naszym współudziale?

Ewidentnie władze węgierskie wyznaczyły nam długie, labiryntowe przemarsze przez duże kwartały miejskie – obolałymi stopami dawaliśmy świadectwo wsparcia dla nieco gasnącego liczebnie elektoratu Wiktora Orbana, borykającego się z szambem pozostawionym przez komunistycznych szubrawców. Z drugiej jednak strony ruszył pierwszy strumyk międzynarodowej solidarności ludzi sprzeciwiających się umacnianiu się jewrosojuza w kołchozowym stylu, który może wytrącić kamyk i sprokurować lawinę. Oby.

Trzy nacje pamiętające dobry jagiellonizm, wzniosłą tradycję wspólnej unii personalno-historycznej, mimo języków praktycznie nieprzenikalnych wzajemnie, spotykają się teraz transgranicznie, by bez trudu odnaleźć się w zrozumiałym i klarownym komunikowaniu się za pomocą symboli: z przesłaniem chrześcijańskim, niedestrukcyjną tolerancją (odwrotną do głupoty tzw. poprawności politycznej), powrotem do uniwersalnych wartości opartych na prawdzie i dostrzeżeniu własnych korzeni.

Dla Hunów z Brukseli to najpewniej groźny znak, a dla zdrajców i agentury rządzącej w Warszawie to już teraz duży problem, bo na nasze listopadowe obchody Święta Niepodległości mogą przyjechać w rewanżu patriotyczni Madziarowie – a wtedy sterowane odgórnie ewentualne prowokacje germanofilskiej antify nie da się łatwiutko i bezkarnie zamieść pod korzec bez międzynarodowego oddźwięku.

Ech te języki z Wieży Babel i ich użytkownicy kochający wolność: zaprośmy więc do nas na 11.11 b.r. Greków i np. Estończyków -  jak już zaczęliśmy na Węgrzech współczesną Wiosnę Ludów, to idźmy dalej i spóbujmy odnowy w Europie z zamysłem, że może to być Jesień (przynajmniej niektórych) Narodów.

film: http://www.youtube.com/watch?v=vukLXpMTOpc&feature=share
pieśń: http://www.youtube.com/watch?v=LkRv4-qQRTw&feature=related
album: http://www.facebook.com/media/set/?set=a.400907786605183.104801.100000578944765&type=1&l=20878ee49a

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika obserwatorka

18-03-2012 [08:55] - obserwatorka (niezweryfikowany) | Link:

Czytałam z wypiekami na twarzy.
Wrażenia pojedynczych uczestników Wyjazdu, takie jak tu, to są dla mnie najciekawsze relacje.
Niezależne media pokazały głównie tłum , radość, entuzjazm i trochę zaskoczenie Węgrów siłą wyrazu naszej wspaniałej grupy delegatow. Delegatów, bo ja, jak i zapewne wielu tu z nas, nie mogło pojechać z różnych przyczyn.
Mam nadzieję, że Węgrzy się dowiedzieli od Was, że Wasza wspaniała grupa na ulicach Budapesztu to najlepsza reprezentacja wielu milionów Polaków wspierająca Ich Wielki Naród. :)
Pięknie Pan porównał atmosferę i ducha dnia Święta Węgier z tą, jaka miała miejsce podczas pielgrzymek błogosławionego Jana Pawła II do Polski.
Myślę, że tak jak podczas pielgrzymek Papieża, tak i teraz w duszy Wegrów znów urośnie nadzieja, że się nie poddamy. Bo My i Oni nie jesteśmy sami.
A łączy nas Bóg, Honor i Ojczyzna oraz wspólna historia oparta na tych trzech filarach.
I na koniec: bardzo bym chciała zobaczyć nasz 11 listopada z Węgrami, Litwinami, Grekami i wszystkimi, którym miła jest wspólnota prawdziwie wolnych i dumnych narodów.

Dziękuję !

Obrazek użytkownika stanczykblazen

18-03-2012 [10:31] - stanczykblazen (niezweryfikowany) | Link:

Wczoraj , na gorąco, na facebooku rozmawiałam z węgierską studentką, która powiedziała mi, że nie mogła powstrzymać łez, gdy zobaczyła pierwszego Polaka , pózniej następnego i następnego i .... a oni szli i szli i szli, wtedy ona zrozumiała ,że Węgrzy nie są osamotnieni , -płakała - i zrozumiała dopiero wczoraj co to jest ;Polak, Węgier dwa bratanki..."Ja także jej powiedziałam ,że było nam miło i że życzymy IM wytrwałośći w dążeniu do prawdziwie wolnego i silnego państwa europejskiego.

Obrazek użytkownika stanczykblazen

19-03-2012 [01:23] - stanczykblazen (niezweryfikowany) | Link:

‎'I COULD NOT HOLD BACK MY TEARS OF JOY ANY LONGER AS THE POLES ARRIVED TO THE BRIDGEHEAD OF CHAIN-BRIDGE ON THE PEST-SIDE WITH THEIR WONDERFUL FLAGS, THEIR LAUGHTER AND SHINY FACES AND KEPT COMING AND COMING ENDLESSLY. I FELT LIKE I AM NOT ALONE, WE HUNGARIANS ARE NOT ALONE. I WILL NEVER FORGET IT! I FINALLY UNDERSTOOD WHAT "POLAK WEGIER DWA BRATANKI" REALLY STANDS FOR. I CRIED AND AS I LOOKED AROUND MANY HUNGARIANS WERE CRYING TOO. THIS HAPPENS ONLY ONCE IN A LIFETIME'
Anna Kővári, 24

Obrazek użytkownika Zofia

18-03-2012 [10:46] - Zofia (niezweryfikowany) | Link:

Czytałam tę relację z ogromnym wzruszeniem( spod okularów spływały łzy) i wielką dumą,że mogę żyć wśród tak pięknych ludzi.Tak, ma Pan wspaniały pomysł, aby zaprosić na nasze Święto braci Węgrów,Słowaków,Greków....

Obrazek użytkownika rob

18-03-2012 [13:17] - rob (niezweryfikowany) | Link:

G.Polska,czy ktoś inny,mozna zoorganizować akcję-kupować węgierskie produkty,zamiast wydawać na wloskie,etc.etc.wina,przecież węgierskie są równie dobre,jeśli nie lepsze,Węgrzy mogliby kupowac polska wódkę,itd.
pieniadze zostają w naszych krajach,zamiast na zachodzie.
i tez sami,małe sklepy,mali importerzy/eksporterzy,możemy to zoorganizować,założyć polsko-wegierską stronę int./forum...
bo te wielkie supermarkety,itd.to nie co liczyć
pozdrawiam.

Obrazek użytkownika stanczykblazen

18-03-2012 [13:59] - stanczykblazen (niezweryfikowany) | Link:

W tym roku podczas wakacji z całą rodziną wyjadę na Węgry na całe 2 tygodnie , a może i dłużej. Zamiast się szlejać Bóg wie gdzie wyjeżdżajmy na Węgry , musimy im pomagać .Pomyślałam także że Gazeta Polska i jej Kluby zrobiły kawał dobrej roboty, w jeden dzień wypromowały Polskę, wzbudzając pozytywne emocje wśród braci Węgrów. Czyż nie takiego ambasadora nam trzeba jak PAN REDAKTOR TOMASZ SAKIEWICZ? A choćby i ministra Spraw Zagranicznych ?

Obrazek użytkownika Joanna Cieszkowska

18-03-2012 [15:01] - Joanna Cieszkowska (niezweryfikowany) | Link:

Jest to wspanialy pomysl, na drugie wakacje tez mozna wyjechac do Grecji.

Obrazek użytkownika Irvandir

19-03-2012 [00:08] - Irvandir (niezweryfikowany) | Link:

Zależy jaką polską wódkę. Kupując żołądkową wspierasz Palikota.

Obrazek użytkownika HENRY

18-03-2012 [13:32] - HENRY (niezweryfikowany) | Link:

Dziękuję serdecznie za tą relacje ;-)

Obrazek użytkownika Gość

18-03-2012 [13:42] - Gość (niezweryfikowany) | Link:

Węgrzy płakali, Polacy również.
Mimo bariery językowej można było przekazywać swoje odczucia. W Budapeszcie jest duża Polonia, tłumaczyli nasze słowa Węgrom i węgierskie nam. Językiem "migowym" wspaniale można było nawzajem dawać sobie serca. Gdzie mogłam, przez tłumaczy, mówiłam, że przyjechałoby nas więcej, ale tak jak u nich, i w naszym kraju jest wielu ludzi cierpiących niedostatek, nie stać ich było na ten wyjazd.
Tych budapeszteńskich, wolnościowych wrażeń nie da się zapomnieć. Nigdy.

Obrazek użytkownika transfokator

18-03-2012 [14:21] - transfokator (niezweryfikowany) | Link:

Jadwiga Chmielowska:
To było prawdziwe Święto. Wspominali Węgrzy udział Polaków w ich powstaniu w 1846r. Wymieniali nazwiska naszych generałów. O wielu nawet my nie słyszeliśmy, bo historia jest w Polsce marginalizowana. Wspinano też naszą pomoc dla walczących Węgrów w 1956r. Dziękowali nam, Polakom za krew i materiały opatrunkowe dla rannych w wyniku sowieckiej interwencji. Pamiętano, że tylko my Polacy pomagaliśmy! My z kolei dziękowaliśmy za broń i amunicję w wojnie z bolszewikami w 1920r. Odmówili nam wszyscy w całej Europie. Nawet Francja przyjazna nam odpowiedziała, że nie może pomóc. Jedynie Węgrzy posłali nam cały swój zapas amunicji i cały przemysł wojskowy pracował na potrzeby polskiej armii. Regularnie szły do Polski dostawy. TEGO SIĘ NIE ZAPOMINA! Dziękowaliśmy też Węgrom za pomoc okazywaną Polakom w II Wojnie Światowej. To przez Węgry przedostawali się nasi dziadkowie i ojcowie do formującej się polskiej armii we Francji. Gdy dowiedziano się, że jestem ze Śląska to przypomniano Henryka Sławika – Ślązaka z Jastrzębia Zdroju, który we wrześniu 1939r. znalazł się na Węgrzech i stanął na czele Komitetu Obywatelskiego ds. Opieki nad Uchodźcami Polskimi. Dzięki pomocy delegata węgierskiego rządu Józefa Antallema wystawiał on uchodźcom dokumenty, które wielu z nich – zwłaszcza Żydom – uratowały życie. Ocalił ok. 30 tys. osób w tym 5 tys. Żydów.
http://www.niepoprawni.pl/blog...

Obrazek użytkownika transfokator

18-03-2012 [14:23] - transfokator (niezweryfikowany) | Link:

Wpis na Niepoprawni.pl
byłam, wróciłam naładowana pozytywną patriotyczną energią !
demonica, 18 marca, 2012 - 11:34

Podstawiane autokary do przewozu polskiej masy ludzkiej, dla każdego suchy prowiant od rana (Muzeum), po Manifestacji wspaniały smaczny obiad, przejazdy wszystkimi środkami komunikacji publicznej przez dwa dni pobytu - dla Polaków darmowe, ale słyszałam tez o podwożeniu taksówkami, bez opłaty.Obniżone ceny w hotelach, noclegi w prywatnych domach.
A sympatia - wielka, wdzięczność - ogromna, te oklaski, ciasteczka, słodycze, serca na dłoniach, wymiana flag, całowanie naszych flag przez Węgrów! Tego słowa nie wyrażą, to trzeba przeżyć, uczestniczyć w tym wydarzeniu. I to w sercach i pamięci pozostanie na zawsze.
Chciałabym abyśmy my Polacy dorównali organizacyjne Węgrom, kiedy oni do nas zjadą. A zjadą z pewnością !

Obrazek użytkownika Gość

18-03-2012 [14:26] - Gość (niezweryfikowany) | Link:

Jestem pod wrażeniem przeżytego wielkiego dnia.Jestem pod wrażeniem sposobu odśpiewania hymnu przez Węgrów,to był "chór" ,słowa i melodia jednocześnie zaczynały się i kończyły we wszystkich zaułkach przyległych ulic i przed Parlamentem jak za sprawą batuty dyrygenta,pieśń patriotyczna- rodzaj Roty także.Dopiero na manifestacji spostrzegłem,że Węgrzy "mówią" w naszym języku,zażenowany byłem i jestem,że do wyjazdu organizator nie zwrócił na to uwagi,a ja sam o tym nie pomyślałem,Wyciskającymi łzy były "rozmowy" ze starcami na ulicy, którzy uściskiem dłoni i przygarnięciem do ciała fizycznie pokazywali "co im gra w duszy".Souveniy,kotyliony,wyroby chałupnicze, uściski dłoni i serdeczności "misiami" ,po0zdrowienia z okien i balkonów - tym wszystkim chciałbym się IM odwdzięczyć na naszym święcie. Nauczmy się śpiewać by nasza manifestacja w przyszłości nie wypadła jak spiew grupy podchmielonych po libacji w remizie .Oby dobry Bóg dał mi taką okazje do łez.

Obrazek użytkownika transfokator

18-03-2012 [14:26] - transfokator (niezweryfikowany) | Link:

Wpis na niepoprawni.pl

Liczymy konkretnie Polaków w Budapeszcie
insurekcjapl, 18 marca, 2012 - 12:42
Podczas martwych sezonów turystycznych Jan Paweł II (Święty Papież)organizował zloty młodzieży katolickiej, które dawały pracę przewoźnikom, kierowcom i pilotom wycieczek. Byłem kiedyś na specjalnym spotkaniu z Ojcem Świętym w kościele bazylikowym Matki Boskiej Śnieżnej w Rzymie, gdzie nas policzono - prowadzących pielgrzymki - konkretnie: 150 autokarów.
Jeśli do Budapesztu wjechał pociąg z Polski, z którego odebrano pasażerów 16. autobusami po 50 foteli w jednym, tzn. że przyjechało nim ok. 800 osób. Ok. 20 innych autokarów naliczyłem po drodze i na parkingach węgierskiej stolicy. Było także sporo mini-busów "dziewiątek", "dwunastek" i "osiemnastek" i mnóstwo aut prywatnych, np. klub "Gazety Polskiej" z Wiednia przybył 4. autami dzień wcześniej.
Jednak największą wskazówką frekwencji był pierwszy przemarsz spod Muzeum na Wzgórze Zamkowe: nie brali w nim udzialu pasażerowie PKP Intercity, bo ich odwiezionio do hoteli, a dwukilometrowy kondukt w ogóle tego braku nie odczuł. Rzeka ludzi i flag zaparła mi dech - ok. 100 autokarów po 50 pasażerów nie wiem czy zdolaloby te masy pomieścić. Dlatego na moje oko podać można ok. 5000 przyjezdnych znad Wisły.

Obrazek użytkownika kps

18-03-2012 [18:10] - kps (niezweryfikowany) | Link:

podzielam podziw dla uczestników Wielkiego Wyjazdu na Węgry i okazane poparcie dla premiera Orbana, doceniam pomysł i poświęcenie tysiąca Polaków,
a jednak serce boli ,że takiego poparcia tłumów nie dostał Jarosław Kaczyński w Polsce- Warszawie! Tylko WIELKIE poparcie da temu politykowi placet do odważnego działania, a to że jest skutecznym politykiem już dowiódł.

Obrazek użytkownika acco

19-03-2012 [04:00] - acco (niezweryfikowany) | Link:

Podpisuje sie pod tym apelem biema rekami.

Obrazek użytkownika Agent

18-03-2012 [17:08] - Agent (niezweryfikowany) | Link:

Dziekuje wszystkim szlachetnym Patriotom ze Slaska!
To wspaniale, ze jest nas tak wielu,
ktorzy potrafia cieszyc sie zwyciestwem Wegrow,
wspierac ich w obronie niezaleznosci i prawdy!

Pozdrawiam szczegolnie wszystkich Patriotow i czlonkow
Klubu GP w Chorzowie!

Obrazek użytkownika jaja -cek

18-03-2012 [20:41] - jaja -cek (niezweryfikowany) | Link:

BYŁEM UCZESTNICZYŁEM POCZUŁEM

Mam nadzieję, że coraz więcej moich bliskich (którzy mają oczy ale nie widzą), moich znajomych (którzy mają uszy ale nie słyszą), moich współpracowników (którzy mają rozum - ale go nie używają), ZROZUMIE
V
ja jacek

PKP wagon 9

Obrazek użytkownika gdynianka

19-03-2012 [23:02] - gdynianka (niezweryfikowany) | Link:

że moi bliscy i znajomi cokolwiek zrozumieją nawet jak zobaczą i usłyszą.

Obrazek użytkownika Kuszpietowski

18-03-2012 [20:50] - Kuszpietowski (niezweryfikowany) | Link:

...na wyjazd na Węgry ale obejrzałem relacje filmowe i oto trafiłem na relację Zygmunta. Relację płynącą z głębi serca, autentyczną. Zresztą taką
samą jak pozostałe na Niezalezna.pl.

Obrazek użytkownika Irvandir

19-03-2012 [00:16] - Irvandir (niezweryfikowany) | Link:

Jak widać naród prowadzi już samodzielną politykę zagraniczną, samodzielnie też się leczy i oszczędza na emerytury. Szkoły społeczne, niezależne media - ciekawe, kiedy cały naród zobaczy, że smętna zgraja nie jest już do niczego potrzebna, bo i tak wszystko robimy sami. Dziękuję za to piękne świadectwo.