Otrzymane komantarze

Do wpisu: Hop, hop, hop....
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Gdyby ludzie zechcieli pisać prawdę, nawet w konwencji ironicznej albo autoironicznej, z sykiem uszłoby powietrze z różnych nadmuchanych autorytetów. Trudno to uwierzyć, ale pewna znajoma dobrowolnie oddała kiedyś swoje dziecko pod opiekę Samsona.Taka była- wbrew krążącym plotkom- siła jego autorytetu. Obchodziłam zawsze psychologów i psychiatrów dalekim łukiem. Może tylko dlatego nie jestem jeszcze zdiagnozowana:):)
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się. przyznam, że kibicuję kibicom i tym  kicającym też. Kiedy Wałęsa rozstawiał po kątach Kociołków też się śmiałam. Ale potem przestałam. Zawsze mam obawę, że jakiś szczurołap wyprowadzi te dzieciaki na manowce. Wyłom to jest coś, to bardzo dużo. Jak jednak pilnować szczurołapów?
Izabela Brodacka Falzmann
To nie jest kwestia wieku i różnicy pokoleń. Z wieku wynika tylko pewna ostrożność. pozostaje tylko się cieszyć tym co Pan pisze. I mieć nadzieje, że oddolny protest nie zostanie zagospodarowany i wyprowadzony na manowce, jak to było z Solidarnością. Pozdrawiam.
Do wpisu: Metoda Pol Pota
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Nie, to nie prawda, że się od Pana opędzam. Chciałabym Pana zrozumieć. Ja podejrzewałam, że Pan się drażni, że mnie Pan dla zabawy prowokuje i przyjęłam tę konwencję- Pan odebrał to jako zbywanie. Jak to mówią w filmach -Coś poszło nie tak .Zacznijmy jeszcze raz. Kiepska ze mnie katoliczka, ale nie jest to konfesjonał, a ekshibicjonistyczne wyznania też nie byłby chyba w tych okolicznościach stosowne i mile widziane. Wyjątkowo dobrze rozumiem zwątpienie, niewiarę i jak to pisała Matka Teresa "noc ciemną". Doskonale rozumiem areligijność. Wiara jako zabobon, przesąd, w najlepszym wypadku tradycja. Jako przejaw bezradności człowieka wobec potrzeby transcendencji jaka w nim tkwi. Zupełnie nie rozumiem natomiast wojny z krzyżem, z kapliczkami,  z cudzymi lekcjami religii. Zacytuję teraz tekst - dla mnie ważny. Proszę sobie wyobrazić, że zapamiętałam go po angielsku i nie umiem go zidentyfikować. Może źle tłumaczę, ale jak Pan wie mam zakaz pisania tu  w obcych językach. Myślę, że Pan go rozpozna, choć czasami wydaje mi się, że mi się przyśnił. "Od zbyt wielkiej miłości życia, od nadziei i strachu uwolnieni, dziękujemy bogom jacykolwiek są, za to, że żadne życie nie trwa wiecznie, że umarli nie wstają z grobów i że każda, nawet najbardziej znużona rzeka dociera w końcu do morza".
Izabela Brodacka Falzmann
Ja na pewno nie wpadłabym do sklepu, bo zakupy to coś czego nienawidzę z całego serca. Natomiast Red Light Discrit  to chyba nie dla mnie? Co do ziemiaństwa- ludzie doszukują się chętnie ziemiańskich przodków natomiast na rzeczową relację z jakiś wydarzeń z dawnych lat reagują niechętnie. Nie mają zmysłu historycznego. Tkwi w nich wmówiona im walka klasowa.
Izabela Brodacka Falzmann
To jest właśnie ten paradoks, którego nie potrafię przekonująco przekazać. Kościół katolicki nikogo nie odpycha. Dopuszczeni są wszyscy, ale nie chcą z tego skorzystać i mają za złe tym którzy korzystają. Jest to dokładnie tak jak ze wspinaczką. Ludzie, którzy wcale nie chcą się wspinać często reagują dość agresywnie na taterników. Pamiętam paniusię, która w Morskim Oku wygłaszała publicznie swoje credo, choć nikt nie chciał jej słuchać. A mianowicie, że taternictwo powinno być zakazane prawnie, a wspinacze ścigani jak pospolici mordercy. Wiedziałam, że ktoś ją uraził lekceważeniem i wystarczyłoby z nią pogadać "pa duszam", ale byłam wtedy za młoda, żeby przeciwstawić się grupie w której dobrze się czułam. Do symboli religijnych jestem przywiązana, wyrośliśmy w tej kulturze. Proszę sobie wyobrazić, że ktoś likwiduje przydrożne kapliczki. Moim zdaniem symbole religijne są zupełnie neutralne, nie dostrzega się ich. Zupełnie inną sprawą byłaby ingerencja instytucji kościoła w życie prywatne, jakieś świadectwa moralności do matury itp. Pisał o tym Parandowski w książce "Niebo w płomieniach". Sądzę, że żyjąc w II RP też buntowałabym się jak on. Jestem zaciekłą indywidualistką. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Drodzy chłopcy, właśnie o to mi chodziło, żeby nie ustalać hierarchii - posługując się rzeczami czy nawykami kulinarnymi. Mam prawo nie lubić flaków i jest to nagi fakt. Nie znaczy to, że źle oceniam kogoś kto te flaki lubi-  proszę mi tego nie imputować. Resentyment bierze się z zachwiania samooceny. A ja lubię siebie i lubię wszystkich. No - prawie wszystkich. Ale żebym kogoś nie lubiła, musi zasłużyć czymś więcej niż wieszaniem koła od wozu na ścianie. Rejestruję to i kropka. Jego koło- jego ściana. Nic mi do tego.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo trafna obserwacja. Ja też wolę te obcasy....
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za szczerość. Taternicy są nie bez winy. Często poza sprężystym chodem cechuje ich lekceważący stosunek do ceprów i zwykłych turystów. Serdecznie pozdrawiam i życzę pięknych widoków.
Izabela Brodacka Falzmann
No nie wiem, może mnie nie odstrzelą:)
Do wpisu: Zakład Pascala
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Panie Piotrze, Panie Piotrze, to tak jakby Pan społeczeństwo które  w 90% wierzy w voodoo nakłaniał do powieszenia w ich domach krzyża. Ale byliby zachwyceni. Lubi się pan ze mną drażnić- ja tez to lubię. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie lubię kontaktu z parweniuszami. którzy odkryli w sobie arystokratyczne pochodzenie. Bardzo lubię z tak zwanymi "ludźmi prostymi" jeżeli nie maja kompleksów, a jeszcze lepiej są autoironiczni. Ojciec Rydzyk nie udaje innego niż jest. Przytoczę dwie zabawne  sytuacje, których byłam świadkiem. Ojciec wpada po wizycie w Warszawie spóźniony na audycję ( moją) przeprasza i mówi;" ale była burza,  z pieronkami" . Albo odwożąc mnie na dworzec dywaguje-" wszyscy myślą, że ja się boję czerwonych, ja się boję wyłącznie czarnych". Mnie to śmieszy- może mam zły gust. W RM występują ludzie niewierzący - jeżeli maja coś ciekawego do powiedzenia. Na przykład pan Michałowski, który zadeklarował na antenie , że przeszedł na buddyzm ( a może coś innego, nie pamiętam). Jest  wybitnym znawcą rurociągów i potrafi o tym ciekawie mówić, nic mnie nie obchodzi w co on wierzy, albo nie wierzy. I ojca Rydzyka jak widać też.  Nie śmieszy mnie natomiast gdy ktoś mówi, że jakiś koń jest half-breed, bo zapomniał polskiego, choć spędził w Stanach dwa miesiące czesząc końskie ogony. Ostatnio znowu miałam nieprzyjemność rozmawiać z takim "Amerykaninem". Ale ponieważ jest trenerem mówiłam do niego "panie trenerze", a nie "ty ośle", choć to ostatnie cisnęło mi się na usta. Na temat tak zwanych " gargameli" mam inne zdanie. Niech sobie budują co chcą. W Ochotnicy właściciele "gargameli" sami postrącali wieżyczki, bo wieś się z nich śmiała. Nic nie działa na mnie natomiast tak przygnębiająco jak osiedla identycznych domków koło Heathrow ( mieszkała tam moja teściowa) choć wielu zachwala ich ład architektoniczny. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Nauka tak służy społeczeństwu jak misja TVP kulturze. Jak każde dzieło ludzkie ( jak młotek) może być użyta dla dobra ludzi i przeciwko nim ( aż mi wstyd pisać takie banały). Naiwnością jest przypisywanie jej en block cech pozytywnych. Czy marksizm też posłużył dobru ludzkości? A płaciliśmy na rozwój tej teorii długo. Ponieważ znaczenie nauki rozpoznajemy na ogół ex post, nie ma sensu przypisywanie jej wyróżnionego statusu. Nauka instytucjonalna natomiast ma się tak do wiedzy jak obrzędy kościelne do wiary. Polega na kultywowaniu pewnych rytuałów i hierarchii. Odkrycie naukowe ( prawdziwe) to taki sam dar jak wiara i talent poetycki. Nie można go zamówić, kupić, zdobyć przez protekcję, wysłużyć. Wyrobnicy nauki idąc na emeryturę wyrzucają zawartość swych szaf do niszczarki. I nikt na tym nie ucierpi. Instytucje naukowe mają natomiast swoją rolę w zachowaniu ciągłości kultury, Przez tworzenie prac, nawet metodą "wytnij wklej" ( proszę porozmawiać z uczciwym naukowcem) nie pozwalają pewnym osiągnięciom ( czasami wątpliwym) zniknąć w czarnej dziurze zbiorowej niepamięci.
Izabela Brodacka Falzmann
Wyobraźmy sobie, że 90% jakiejś klasy chce grać w piłkę nożną. Reszta nie chce zajęć dodatkowych. Czy jest sens organizowanie w tej klasie lekcji tenisa, konnej jazdy i szczypiorniaka, których nikt nie chce? Jakie symbole religijne mielibyśmy wieszać w sejmie, żeby było sprawiedliwie? Może Swarożyca? Albo bóstwa greckie? A może Xipe Toteka? Jakie są symbole ludzi niewierzących? Ciekawe, że ateiści bez przerwy objaśniają wierzącym zasady ich wiary. Jeżeli ateista uważa ewangeliczne przesłanie za mit, to co go obchodzi jak ludzie rozumieją ten mit.? Jeżeli nie wierzę we wróżby, a moja dozorczyni wierzy, czy przyszłoby mi do głowy pouczać ją co naprawdę znaczy śnić o robakach? W objaśnianiu wierzącym, że powinni nadstawiać drugi policzek celował Michnik. Kiedyś ochrzcił syna i udawał tolerancyjnego. Było tak gdy kościół przytulił opozycję, nie pytając nikogo skąd przychodzi i w co wierzy. Gdy Kościół  przestał być potrzebny - okazał się śmiertelnym wrogiem. Nie przyszłoby mi do głowy obrażać wyznawców jakiejkolwiek religii. To co robili Amerykanie, drąc i depcząc Koran uważam za odrażające.
Izabela Brodacka Falzmann
Panie Piotrze, jestem ogromną miłośniczką muzyki klasycznej. Wyobraźmy sobie, że organizuje się jakieś referendum i większość, która preferuje łomot zwany techno decyduje, że filharmonia ma być utrzymywana wyłącznie ze składek tych, którzy tam chodzą. Byłoby to sprawiedliwe, ale zimno  mi się robi na myśl o tym. I wyobraźmy sobie, że ktoś tryumfalnie mówi, że to najlepszy sposób na "policzenie się" prawdziwych miłośników muzyki, a reszta to zakłamane snoby. Sadzę jednak, że jeżeli mamy nadal bawić się w demokrację w takim kształcie jaki znamy, to jedyną słuszną metodą ustalania co powinno być finansowane z publicznych pieniędzy mogłoby być referendum. W Szwajcarii drogą referendum ustala się nawet czy w danym kantonie dzieci maja w szkole używać fletu poprzecznego czy prostego. Osobiście godzę się z płaceniem na rzeczy, które nie są niemoralne, choć mogą mi się nie podobać. Nie godzę się z płaceniem za aborcję w szpitalach ( ale i tak przecież płacę). (2)Oczywiście, że argumenty o chorych były celowo demagogiczne. A raczej ( w zamierzeniu) miało to być reductio ad absurdum. Nie uznaję lekarzy, bo im nie ufam. Dzieciom nie dawałam zapisanych antybiotyków. Kiedy się do tego przyznałam lekarka groziła mi sądem rodzinnym. Podobnie było gdy przyznałam się, że jedzą wtedy kiedy chcą. Wtedy karmiło się dzieci co trzy godziny i podawało 3 miesięcznym niemowlętom wywary z mięsa z żółtkiem, którymi to zupkami moja córka pluła na odległość. Kiedy powiedziałam lekarce, że biologicznie rzecz biorąc człowiek jest ssakiem i nie zauważyłam, żeby szczeniętom zaszkodziło to że bez przerwy ssą, omal nie wyskoczyła ze skóry. Dopiero gdy amerykańscy uczeni z trudem odkryli, że ludzka samica posiada pierś, paradygmat zmienił się całkowicie. Teraz karmi się " na żądanie" i nie podaje antybiotyków. I jak ufać takim idiotom ( excusez le mot). (3)Głupi wierszyk to: "Wszyscy dla wszystkich" Juliana Tuwima- z jego okresu socrealistycznego. ( 4) figura w Świebodzinie powinna być droga sercu każdego wolnościowca. jest prywatna i przynosi dochód.Co do walorów estetycznych zgadzamy się.(5) Osobę duchowną tytułowałabym "proszę księdza" niezależnie od przynależności do wspólnoty wierzących. "Proszę pana" do papieża powiedział w sejmie jakiś Izraelita, a ostatnio do księdza pewien bezimienny ( dla mnie)poseł. Podobnie, choć nie interesuje mnie brytyjski protokół dworski, ani rodzina królewska, nie łapałabym królowej ( jak Kwaśniewski) pod łokieć i nie nakazywałabym jej jak psu ( odpowiednim tonem) " sit down". Natomiast całowanie w pierścień nie należy do zasad bon tonu i tego raczej nie robiłabym. (6) Dziwi mnie, że dyskusja sprowadziła się do "kasy". I nie zgadzam się, że kościół jest wszędzie. Komu przeszkadza poświecenie mostu? Czy jak topią Marzannę ( Rozumiem, że tak traktuje Pan wierzenia religijne) Czuje się Pan urażony? (7) Ciekawy dla mnie problem to taki, dlaczego przez wieki sztuka sakralna była najwyższej jakości i co się teraz  z nią stało? Dlaczego współczesne kościoły są takie ohydne architektonicznie? Daruję Panu tego fallusa ( niestosownego ze względu na postać, którą przedstawia rzeźba) właśnie ze względu na jej wątpliwy walor estetyczny. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Na przykład kościół w Górkach Kampinoskich został podpalony, a potem partyjnicy, którzy tam mieli dacze żądali jego rozebrania. Został odbudowany wbrew nim , był pilnowany w nocy i w dzień przez wiernych. Obecnie ateiści walczą o zburzenie figury Chrystusa Króla w Świebodzinie, choć jest to lokalna inicjatywa i nikomu nie powinna przeszkadzać. Jeżeli się komuś nie podoba nie musi tam jeździć i oglądać. To jakiś masochizm. Jeżeli ktoś nie chce na przykład słuchać Radia Maryja może je wyłączyć i kropka. Ja nie mogę wyłączyć Owsiaka gdy hałasuje mi pod domem. Podobnie- jeżeli chcę obejrzeć wiadomości- nie mogę wyłączyć posła, który dla mnie nie posiada nazwiska ( bo je stracił bezpowrotnie). Zgadzam się, że kościoły powinny być utrzymywane przez wiernych pod warunkiem, że nie będę musiała utrzymywać różnych instytucji takich jak Instytut Sztuki Filmowej, płacić abonamentu ( słucham prawie wyłącznie zagranicznych stacji) itp. W dobie cyfryzacji nie byłoby żadnego problemu, żeby opłata związana była z wybranym programem. Ale co stałoby się z misją TV? Z gwiazdorskimi kontraktami? Przeświadczenie, że nauka służy społeczeństwu jest delikatnie mówiąc naiwne. Przypomina mi wierszyk : "murarz domy buduje , krawiec szyje ubrania..." o społecznym podziale pracy użytecznej.
Izabela Brodacka Falzmann
Widzę trzy postawy: 1) osoba areligijna, która nie wierzy i niewiele ją obchodzi co się dzieje wśród wierzących. Opłacanie katechetów z podatków budzi jej zniecierpliwienie, nie większe niż słuchacza zagranicznych stacji, który musi płacić za misję tvp w abonamencie, a zapłacił już w kablu. 2) osoba borykająca się ze sprawą wiary ( nie do pojęcia jest żeby Bóg był i nie do pojęcia, żeby Go miało nie być). Taka osoba ma swój problem i co najwyżej może się pocieszyć, że Matka Teresa też widziała przez całe życie"noc ciemną", choć bardzo chciała wierzyć. I wreszcie 3) osoba antyreligijna, która z walki z kościołem, na ogół katolickim uczyniła swoje powołanie. Najczęściej jest to osoba antyklerykalna, która przenosi niechęć do instytucji na poziom transcendencji, albo sprowadza problem transcendencji do obyczajów proboszcza w Pcimiu Dolnym. Rozwiązanie niemieckie jest sprawiedliwe. Podobnie jak sprawiedliwe byłoby, żeby na fundusz badań naukowych płaciły tylko osoby zainteresowane nauką, a na szpitale tylko chorzy. Na pewno byłoby sprawiedliwe, żeby katolicy nie musieli płacić za aborcję w szpitalach, bo przyczynianie się do aborcji w jakikolwiek sposób jest grzechem i to ciężkim. Jeżeli godzimy się, że banda osłów zwana sejmem stanowi dla nas prawo, dlaczego mamy wyżywać się akurat na kościele katolickim. A obecność symboli religijnych. Czy w Leningradzie żądamy zburzenia cerkwi. Tego nie zrobili nawet stalinowcy. A może zamalować Kaplicę Sykstyńską?  Swoją drogą mój mieszkający w Niemczech przyjaciel musiał się trochę nachodzić, żeby zapisać się do ateuszy. O wiele łatwiej jest podobno zapisać się do wspólnoty liczącej sobie w porywach 20 osób.
Izabela Brodacka Falzmann
Może we Francji? W Polsce nikt za akcje ratownicze nie płaci pomimo pohukiwań. Raz czy dwa TOPR  odgrażał się, że skieruje do sądu sprawę pijanego turysty i na dyskusjach się skończyło. Zatem to Pan wprowadza w błąd. Płacimy za to co służy większości- na tym polega solidarność społeczna. Płacę za Instytut Sztuki Filmowej choć nie chodzę na polskie filmy, płacę ( w podatkach  ) na sanatoria choć nigdy w życiu nie byłam w sanatorium, płace na zasiłki choć ciężko pracuję i nigdy w życiu nie brałam żadnego zasiłku, nawet dodatku rodzinnego. Dlaczego ktoś żąda, żebym opłacał religię dziecku z własnej kieszeni? Oczywiście płaciłabym pod warunkiem że nie musiałabym płacić na większość wydatków budżetowych, którym jestem przeciwna.
Izabela Brodacka Falzmann
Wspaniała historia. To moja obsesja, że takie historie prawdziwe znikają w powodzi poprawnościowego bełkotu. Cudzoziemiec nie zrozumiałby tego o czym Pan pisze i obawiam się, że wielu młodych też. Wyobrażam sobie grozę pomieszaną z podziwem na sali. jest Pan świadomy, że mogło się to gorzej skończyć. Zależało to na ile pewnie czuł się lokalny gensek. A Jarema to czarna karta naszej historii.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też nie opłakuję swego wykluczenia i swojej stygmatyzacji:)
Izabela Brodacka Falzmann
Chodzi mi właśnie o zaciekłość tej walki. Katolicy nie zabraniają nikomu celebrować świąt na swój sposób, natomiast im się chce tego zabronić. Doszło do tego, że w szpitalach zabrania się siostrom nosić medaliki, a kartki świąteczne zawierają życzenia dobrej pogody.
Izabela Brodacka Falzmann
Szanowny Panie , to są uroki demokracji. Mnie osobiście bardzo uwiera, że za moje pieniądze wykonuje się aborcje i chętnie zażądałabym , żeby za aborcje płacili tylko jej zwolennicy. A może za leczenie chorych na nowotwór powinni płacić tylko chorzy, a za akcje ratownicze w górach tylko taternicy?
Do wpisu: Czas na róże
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję. Pani nazwisko kojarzy mi miło się z panem profesorem z Politechniki. To tez stare dzieje. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
PRL tez trzeba chronić od zakłamania na śmierć przez poprawnościowe mity. jak pisał Mackiewicz- tylko prawda jest ciekawa. Ma Pan rację, że tyle rzeczy pięknych ginie w powodzi wulgarnego bełkotu. I o nich piszmy.