|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jestem daleka od idealizowania stosunków społecznych, w których jedni mieszkali w pałacu, a inni w czworakach. A jednak dziś ludzie mieszkają w jeszcze gorszych warunkach. Są wyrzucani z mieszkań na bruk. Czy wie Pan ilu bezdomnych zajmuje kanały na Służewcu? Piszę o tych, których widuję na własne oczy.
Gdzie ten postęp? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Oczywiście, że nie. Może nie wyraziłam się dość jasno. Myślę o gotowości służby większej niż własna rodzina czy koteria zbiorowości i o misji przenoszenia wartości. Nie bez przyczyny wspomniałam tu o góralach z Ochotnicy, których dobrze znam. Jak na razie spełniają moje kryteria wśród których jest bezwzględna uczciwość i jasne poglądy. Nic nie mówiłam o wykształceniu, modnym ubraniu czy błękitnej krwi jako warunku koniecznym. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Rosyjskie damy w nocnych koszulach widziała moja matka na własne oczy. Opowiadała mi również o armii bosych ludzi, z karabinami na sznurkach i zegarkami na przegubach rąk. Niektórzy potrafili zebrać ich całkiem sporo. A jednak ta bosa armia wygrała z nami i pamięci tego nie zmieni schadenfreude widzów teatru w Brześciu. |
|
|
Teresa Bochwic Pozwolę sobie przytoczyć fragmencik ze wspomnień mojej Mamy z okresu okupacji sowieckiej we Lwowie w 1940 roku:
"...zakwaterowano u nas rodzinę lejtnanta Armii Czerwonej, Siniukowa. Był to człowiek spokojny, w domu prawie go nie widywałyśmy, a po krótkim czasie, chyba w listopadzie, sprowadził z Charkowa swoją żonę Żenię. (...) Ponieważ Matka moja budziła zawsze w ludziach wielkie zaufanie, Żenia opowiedziała jej coś niecoś o sobie. Była Ukrainką, miała jedenaścioro rodzeństwa. W okresie kolektywizacji nie mieli już zupełnie nic do jedzenia. Wtedy jej matka powiedziała, żeby poszła do miasta, bo zginie z głodu. Żenia miała 14 lat i poszła do Charkowa, do fabryki. Tam przeżyła, ale cała jej rodzina zginęła w tym czasie z głodu i chorób. Ekspedycja do Polski była dla tych ludzi niezwykłym darem losu. Cokolwiek Żenia zobaczyła z naszych rzeczy, natychmiast chciała kupować. Wojsko ekspedycyjne miało wtedy zapewne znacznie wyższe pensje niż w Rosji. Ubrała się także od stóp do głów. Jak już wspomniałam, rzeczy, w których przyjechała, nie zobaczyłam nigdy. Najmodniejsze wśród Rosjanek były białe berety i granatowe płaszcze. Ponadto wykupywały wszystko, co było w sklepach. Znana była np. historia stosowania koronkowych nocnych koszul jako sukien balowych czy wieczorowych, w których panie te występowały w teatrze. Bo teatry grały, co prawda absolutnie nie pamiętam, jak to było."
Anna Rudzińska, "O Moją Polskę", wyd. Poltext 2011 |
|
|
Teresa Bochwic Tak, choć powiedziałabym, że w trzecim pokoleniu niektórzy spadkobiercy już nabrali form, a nawet zrozumienia dla wartości - pytanie, czy głęboko, więc na jak długo.
Co do umiejętności "rozpoznawania win" nie byłabym taka pewna. Oczywiście chodzi mi o winy, a nie o wina. ;-))) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Muszę się oddalić do roboty, choć to grzech. Ale wrócę wieczorem. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To z Pan strony nie paranoja lecz wrodzona inteligencja. A z mojej - nie obraza lecz raczej figura stylistyczna. Nowi Ruscy kupują mieszkania w Śródmieściu i wyrzucają książki i meble. niektóre tak piękne, że można się rozpłakać. Panoszą się w Zakopanym i w Alpach. Czy pociesza nas to, że suknie ich dam nadal wyglądają jak koszule nocne z Brześcia nad Bugiem? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wycieczki na Mazury to forma emigracji wewnętrznej. Wycieczki w przeszłość wbrew pozorom może mniej. Dziękuję i pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Szanowny Panie, odezwał się w Panu resentyment. Niech Pan zrozumie- jestem po Pana stronie. To bardzo dobrze , że miliony się wykształciły i nie chodzi o krew -błękitną czy zieloną. Chodzi o to żeby te wykształcone lepiej czy gorzej miliony nie drżały przed komornikiem, który przyjdzie im zabrać wyczekane przez rodziców czy dziadków M, za kredyt wzięty na leczenie czy studia dziecka. W 89 celowo stracono szansę upowszechnienia własności. Chciano żeby wszyscy byli wolnymi najmitami, zakładnikami przepisów tworzonych przez elity złodziejskie. Chce Pan pracować do śmierci, albo czekać 20 lat na należne świadczenia? Chce Pan żeby podatek katastralny odebrał Panu to M, a gronkowiec wyrzuciła z mieszkania komunalnego?
Czy Pan wie jak żyją teraz mieszkańcy wsi w których był PGR. Odcina się im prąd, wyrzuca z domów w których mieszkali całe życie. A rządzą ci, którzy w dawnej Polsce nie potrafiliby nawet paść kóz.
A swoją drogą. Niech Pan nie wierzy w te klatki z papugami. Za dużo się pan naczytał Newerlych i Wasilewskiej. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. |