|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też tak uważam. Jednak nasi intelektualiści, wychowani na książkach Ortegi y Gasset powielają zawarte w jego myśli sprzeczności. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też mam taką nadzieję. Na bosaka- to moje hasło. Czasami je realizuję w praktyce. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja tęż liczyłam na przerabianie w aniołów. Ale się przeliczyłam. Jak większość. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Zgadzam się z Panem, z Machiavellim i z Panią Daf. Ale tu nie chodzi o polityków, lecz profesorów uniwersytetów, redaktorów pism filozoficznych i socjologicznych, naukowców. Kto z nich jest po "naszej" stronie? Można wyliczyć na palcach. Na przykład profesor Krasnodębski - trzyma się krzepko, być może dzięki wykładom w Niemczech. Reszta należy do elity, albo tańczy tak jak im zagra elita.
Poglądy naszych elitarnych demokratów są popłuczyną po pracach Ortegi y Gasset, którego pilnie studiowali. Zjawiskiem, którego nazwanie i opisanie przyniosły O. sławę jest „bunt mas”, czyli wkroczenie i „rozpychanie się” na arenie dziejów prymitywnego człowieka masowego”- zadowolonego z siebie i przekonanego o swoich prawach bez obowiązków. Cechą główną „hiperdemokracji”, jest zdaniem Ortegi arystofobia, czyli „nienawiść do lepszych” (odio a los mejores). Człowiek masowy domaga się uznania i zrównania z każdym, ale w głębi duszy czuje do innych oraz do samego siebie pogardę.
Oczywiście zwolennik demokracji, Ortega uważał się za lepszego, za arystokratę ducha. Tak jak nasi domowego chowu arystokraci ducha. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też chciałabym traktować polityków jak funkcjonariuszy, coś w rodzaju dozorcy, którego wyrzuca się gdy śnieg jest nie posprzątany. W Polsce jednak polityk zmienia partię i poglądy, ale politykiem zostaje. Gwarantuje mu to partyjniacka ordynacja wyborcza uniemożliwiająca realizowanie biernego prawa wyborczego prze obywateli.
Tu jednak sprawa jest poważniejsza- chodzi o władców dusz i sumień, kształtujących świadomość zbiorową. Oni reprezentują nas wszędzie na świecie. Mają w ręku media i uniwersytety.
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Proszę zauważyć, że te zjawiska usiłował opisać Kisiel w swoich dziennikach i Tyrmand. Potrafił jakoś to zrobić to tak, że nikt nie oskarżał go o plotkarstwo, albo żerowanie na sensacjach. Pytałam kiedyś Marka Nowakowskiego dlaczego woli opisywać margines społeczny niż środowisko, które doskonale zna ( spotykaliśmy się kiedyś przy różnych okazjach). Wykręcił się, ale ja wiem. Nowakowski jest człowiekiem eleganckim i dobrze wychowanym i nie chce się grzebać w cudzych życiorysach. Ale bez tego wiele rzeczy jest nie do pojęcia. A to historia żywa ( Jeszcze żywa). |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Z towarzystwa zrezygnować można bez bólu. Ale to oni wyznaczają standardy, reprezentują nas za granicą i przejdą do historii jako wyraziciele ducha epoki, jak Wałesa, który wszędzie na świecie uważany jest za oswobodziciela Polski. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Całę życie marzyłam o takim swetrze. Wreszcie zrobiła mi go nasza gospodyni z Ochotnicy. Kochałam go i uważałam za niezwykle szykowny. Potem " odmieńcy " ukradli nam tęczę - stała się ich znakiem. Sweter powędrował na półkę. Wreszcie załatwiły go mole. Pozbyłam się go z bóle. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski w aniołów mogło przerobić, gdyby to zależało od ludzi tylko. Siły "postępu" zdołały jednak zatrzymać ten proces. Raz jeszcze kołtun był górą. Później, gdy wschodnia zamrażarka osłabła, wielokrotnie zapędzany do defensywy ciągle wychodził zwycięsko. Teraz znów jest potęgą. |
|
|
"Mam nadzieję, że w zakamarkach świata hołota tworzy, myśli, kontempluje. Na bosaka. Bez ceregieli"...Boskie!!!Czy moge ukrasc ta pani mysl?Tyle moje go komentarza. |
|
|
Witam Pania.Wazne i aktualne pytanie pani postawila.
Kolezanka z pani mlodosci i moj sweter moglby metaforycznie przyniesc odpowiedz na pani dylemat.Moj jedyny sweter ,ktory uzywalem przez dlugie lata w dziecinstwie byl wazna czescia mojego zycia.Chronil przed zimnem,dawal uczucie posiadania czegos wlasnego,byl darem i dzielem mojej Babci,ktora nieziemsko kochalem.Byl zrobiony z welny innych,starych i porzuconych swetrow."Prulem" te swetry z uwaga i nawijalem na klebki.Babcia po pracy do poznej nocy zamieniala te "sprute" klebki za pomoca "drutow" w wymarzony sweter.Byl w roznokolorowe paski i "ciapki",cieply i gruby.Uzywalem go 6 lat ,caly rok "na okraglo".Moge wyobrazic sobie reakcje i komentarz pani kolezanki gdyby mnie w nim zobaczyla...
Nie ukrywam , ze juz wtedy nie bylbym w stanie zrozumiec jej argumentacji.Roznilismy sie rozumieniem estetyki i zrodel z ktorej ona wyplywa.Zgodzi sie pani ze mna , ze nie istnieje cos takiego jak "arbiter elegantiarum".Swiat tak jak i nasze zycie ulega procesowi "pantha rei" tak jak nasze gusty czy preferencje estetyczne.Cala ta historia z mom swetrem i pani kolezanka ,ma dodatkowy "smaczek".Moj byly sweter w dzisiejszych czasach bylby uznany za "Handcraft".Spelnialby wszystkie normy "Eco" jak rowniez "most current norms of fashion & design".. Nie musze dodawac , ze bylby bardzo drogi.
Wkraczam w ten sposob w relatywizm pewnych pojec i koncepcji.Swiat koncepcji i procesow spolecznych,majacych zrodla w zamierzchlych czasach ,swiat Antyczny wliczajac.Pojecia takie jak "demokracja","liberalizm", "konserwatyzm' maja tyle wspolnego z rzeczywistoscia co moj sweter z percepcja estetyki pani kolezanki.Piekno i Prawde o naszym zyciu nie da sie zamknac w sztucznie wymyslonych definicjach i okresleniach.Z wyrazami szacunku, Goral. |