|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak jest bo ludziom się wdrukowuje takie anty-zasady. Podczas kursów na prawo jazdy niektórzy instruktorzy przestrzegają przed zatrzymywaniem się przy wypadku, bo można być posadzonym o kradzież, albo,o to że przez niefachową pomoc pogorszyliśmy stan chorego. Lekarka ucząca dzieci zasad ratownictwa powiedziała: " nie przesadzajcie z tą metodą usta usta- nie wiecie czym się można zarazić". Alpiniści publicznie deklarują, że w gorach każdy działa na włsną odpowiedzialność i własne ryzyko,. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Szkoda, rzeczywiście ORMO czuwa. Co do obowiązku pomocy. Cichy miał obowiązek przynajmniej powiadomić rodzinę o zaginięciu . Może jeszcze coś dałoby się zrobić |
|
|
tagore I często nie wracają żywi,reklama i komercja to w połączeniu
z szpanerskim zgrywem zabójcza mieszanka. Gdy szkolono mnie
jako płetwonurka po roku ze stu kandydatów pozostało 17 osób
,które miały kwalifikacje nie tylko wynikające z opanowania techniki
nurkowania ale i psychiczne oraz wyrobione nawyki zwiększające szansę
przeżycia w razie wypadku.Dziś to jest miesiąc szkolenia.Pokazuje się
reportarze o ludziach dokonujących wyczynów ,często fałszując
przekaz ,wmawiając naiwnym ,że to leży również w ich możliwościach.
Ucieczka grabarzowi z pod łopaty pomaga niektórym ,ale nie każdemu się udaje.
tagore |
|
|
szara_komórka i wierzyć, że takie zachowania to efekt egoizmu i rutyny ale przyznaję Pani rację, że to jednak zmiana tego paradygmatu. |
|
|
Marcin Gugulski Biję się w piersi. To ja zbyt pospiesznie pisałem. |
|
|
Niewiarygodny stopien zbydlecenia w ludzi w Polsce.
Bo do narodu to oni nie naleza.
Nie posiadaja najmniejszego poczucia odpowiedzialnosci.
Bez odpowiedzialnosci nie ma przynaleznosci do narodu. |
|
|
Barszcz "Artur Małek i Adam Bielecki, którzy razem z Berbeką i Kowalskim zdobyli przedwczoraj Broad Peak, wrócili w dobrej kondycji fizycznej i bez odmrożeń." żródło: wiadomosci.wp.pl
Pozdrawiam. |
|
|
Celarent ale i byle kto chodzić też nie powinien. Jedenzginął bo idąc w Himalaje przecenił siły i nie znalazł się nikt, kto mu tę wyprawę by uniemożliwił z racji jego niedoświadczenia a drugi bo sam musiał mu pomagać - jedynie on okazał się tu człowiekiem. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Piękne:) Będę śledzić perypetie Maxa Otto Von :):) |
|
|
Anonymous Podaje Pani wstrząsające przykłady zachowań alpinistów. Nie wierzę jednak aby było to zgodne z etyką większości tej grupy.
Podobnie w grupie lekarzy, o której Pani pisze odsetek funkcjonariuszy systemu opieki zdrowotnej jest nikły, o czym zapewniam Panią, chociaż oczywiście nie musi mi Pani wierzyć na słowo. Problem tkwi w tym, że ten odsetek nie będzie malał w miarę postępu regulowania wszelkich działań w medycynie.
Nie umiem się odnieść do kwestii czy za problemy alpinizmu odpowiada jego komercjalizacja. W medycynie wiele problemów by rozwiązała, ale wszystkich zapewne nie, chociażby z tego powodu, że kwestie życia i śmierci nie leżą wyłącznie w naszej gestii. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ale teraz młodzi słyszą, ze solidarność , odpowiedzialność to przeżytki. Że w najlepszym stylu jest wspinanie się solo, bez asekuracji. Że każdy odpowiada za siebie i tylko dla siebie. I się stosują. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann O pasje też - albo przede wszystkim. A media wciskają się wszędzie. Robi się filmy z porodu i umierania. Takie czasy. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Prawdą jest, że na wysokości takiego szczytu nie ma możliwości pomóc nikomu znosząc go np. do bazy. Ale mi chodzi o to że zmienił się paradygmat. Ludzie z zasady nie mają sobie pomagać, ani działać zespołowo. Każdy idzie na własną odpowiedzialność i na własną rękę. Kiedyś chodziło się z tlenem i sukces wypracowywało zespołowo. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mogłabym opisać przypadki, ze po zmianie systemu szły pod młotek linie technologiczne ( elektronika) , które chwilę przedtem kupiono za miliony dolarów. A w mojej szkole woźny rozbijał młotkiem zabytkowe wagi analityczne, które można było sprzedać w antykwariacie. Dyrekcja bała się że ktoś sobie weźmie wagę do domu i będą kłopoty. Racjonalność przegrywa na wszystkich frontach. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann W tej wyprawie nikt na nikogo się nie oglądał. A że B. zginął? Można zatem o nim nie mówić. Znam przypadek, że po wywrotce jachtu ( urwał się balast , na Bałtyku) wszyscy ratowali się na własną rękę i zginęli. Dopłynął kapitan, który usiłował nad nimi zapanować, ale mu się nie udało. Czy też powinien zginąć? Może byłoby dla niego lepiej bo spotkał się z oskarżeniami. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann W 1975 roku Wanda Rutkiewicz kierowała żelazną ręką wyprawą na Gasherbrum. Po projekcji filmu " Temperatura wrzenia" ( polecam, może gdzieś jest w tym tajemniczym internecie) zarzucono jej ,że używała nieparlamentarnego języka ( faktycznie, bardzo nieparlamentarnego). Ale jak miała sterować z bazy niedotlenionymi, więc źle myślącymi wspinaczami. Odparła, że wszyscy wrócili zdrowi i to jest największy sukces jej wyprawy. |
|
|
Berlin,Niemcy
Hotel Adlon Kempinski
--errare humanum est ( badzic jest ludzka rzecza ) pomyslal Max Otto von Stirlitz zamykajac deske od sedesu. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Niech Pan pisze- czy Pan się zna czy nie zna. Pan jak to dziecko z bajki Andersena ma talent trafiania w sedno w sprawach, którym inni poświecili całe lata. Dlatego niektórzy nie mogą tego znieść. |
|
|
który zda się być zbyt surowy, że dla mnie alpinizm to nie wojna. Nie wymaga ofiar dla osiągnięcia celu.Najważniejsze jest bezpieczeństwo uczestników.Niezrozumiała jest dla mnie decyzja Wieleckiego o dopuszczeniu do dalszej wspinaczki mimo drastycznego przekroczenia harmonogramu wejścia.Ajeszcze 30 lat temu Kowalski dla własnego bezpieczeństwa musiał zawrócić będąc niemal u wierzchołka góry.Czy świat ogłupiał już w każdym wymiarze? |
|
|
Marcin Gugulski @leszek hapunik
Pisze Pan, że "Postawa Bieleckiego jest wręcz dziwna.Olał wszystko i wszystkich i wręcz spieprzał do domu nie oglądając się na kolegów."
Skoro Adam Bielecki zaginął w trakcie zejścia ze szczytu, to o kim Pan to pisze? Czy o kierowniku wyprawy? Ale on nie nazywa się Bielecki! |
|
|
jest chyba Pani jedyną osobą, która werbalnie wyraziła wątpliwości, co do postaw uczestników wyprawy,a także do twierdzeń o "sukcesie" wyprawy.Dla mnie osiągniecie celu to także szczęśliwy powrót do domu. W tym wypadku mamy do czynienia wręcz z katastrofą polskiego alpinizmu.To nie było odpadniecie od ściany.To była porażka w swietle działania zespołowego.Kompletna amatorka. Postawa Bieleckiego jest wręcz dziwna.Olał wszystko i wszystkich i wręcz spieprzał do domu nie oglądając się na kolegów. |
|
|
Marcin Gugulski @1235813...
Chcącemu nie dzieje się krzywda, ale co do planów następnych wypraw, to chyba ma Pan(i) rację, skoro informująca o tej wyprawie i dalszych zamiarach organizatorów strona internetowa ma tytuł "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015" (polskihimalaizmzimowy.pl).
No a Sponsor Generalny Programu PKN ORLEN (że już o innych sponsorach nie wspomnę) oraz Honorowy Patronat Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego też chyba wymagają od organizatorów dalszej aktywności w zamian za swój Patronat i Sponsorat. |
|
|
W tym kraju szaleje prawdziwa "epidemia niekompetencji" na wszystkich szczeblach władzy wykonawczej. Nie tylko kompetencji merytorycznych ale, by tak rzec, intelektualnych. Ale krytyka skutków takiego stanu rzeczy spotyka się często z ripostą w rodzaju "ty sie nie znasz". A jakież to doktoraty trzeba mieć z nauk medycznych, żeby stwierdzić, że ma się katar?
Weźmy taki przykład: W moim mieście istniał spory zakład, bardzo sensownie ulokowany, jedyny w regionie, produkujący coś zawsze potrzebnego, za czym jeszcze w połowie lat 90' ustawiały się kolejki. Zakład spotkał los wszystkich większych zakładów w mieście: został doprowadzony do ruiny ekonomicznej, rozkradziony i zdewastowany a następnie wyprzedany na złom. Cała dzielnica miasta opustoszała, ludzie powyjeżdżali lub popadli w alkoholizm.
Jakież było moje zdziwienie, gdy podróżując po Holandii zobaczyłem w pewnej firmie... maszynę, wielką, jak kamienica, podobno niegdyś zezłomowaną, z charakterystycznymi (m. in. przeze mnie robionymi) przeróbkami. Pracuje, a jakże! I opłaca sie, choć surowiec jest wożony z Polski a półfabrykaty odwożone do Polski, do nieskomplikowanej ręcznej obróbki (bo Holendrowi za tę robotę trzeba by zapłacić pięć razy więcej a zautomatyzować nie wszystko sie da).
Gdy pytałem zwolenników takiego właśnie "złomowego" rozwiązania, jak to jest, że w Polsce się nie opłacało a opłacało sie maszynerię zdemontować, przewieźć i uruchomić gdzie indziej i w dodatku "ciągać" tam i z powrotem przez 300 km surowce i produkty - słyszałem, że to są skomplikowane zależności ekonomiczne (???) i że się nie znam, bo nie moja branża.
Jak to się mówiło w czasach "reformy pro forma" - najlepszym dyrektorem mleczarni byłaby krowa. |
|
|
szara_komórka Dzisiejszy świat jednak mówi, że wszystkie granice są po to aby je przekraczać.
Można próbować to zrozumieć, że aby coś osiągnąć w takich sportach ekstremalnych trzeba jednak być w jakimś stopniu egoistą. Nie ma wielkiego problemu jeżeli taki egoista jest jeszcze tzw. porządnym człowiekiem i potrafi ustawić w sobie ten balans i w pewnych sytuacjach zrezygnuje z egoizmu. Niestety z czasem rutyna sprawia, że najczęściej z egoisty i porządnego człowieka zostaje tylko egoista. |
|
|
tylko o chęć zostania, zapraszanym do "wstajesz i łżesz" na wywiady i reklamującym masło w "robaczku", celebrytą. Jak usłyszałem o tym, że do ekipy można zadzwonić (zdaje się że 8.90 zł/min.) z byle jakim pytaniem w/s wyprawy, to od razu zakumałem o co to chodzi - robienie kapusty, a cel uświęca środki. Jak widać nie uświęci. Szkoda ludzi, ale następna "wyprawa" pewnie już niebawem
Pozdrawiam Panią |