Otrzymane komantarze

Do wpisu: Prawda przeciw prawdzie
Data Autor
Berlin Niemcy Hotel Adlon Kempinski ---Kinder, Küche, Kirche-- Max ? --radiotelegrafistka Natasza Rostowa ---Ewa Braun tak samo mowila do Adolfa Hitlera ---Max Otto von Stirlitz
Zdarza mi sie to chyba po raz pierwszy przy czytaniu Twego blogu Izabelo, ale absolutnie nie zgadzam sie z tytulem dzisiejszego wpisu. Pachnie mi on modnym w srodowiskach lewicowych powiedzeniem, ze "prawda jest jak dupa, kazdy ma swoja". Ja jestem zwolennikiem greckiego pojecia prawdy, iz jest to zgodnosc sadu z rzeczywistym stanem rzeczy i ze istnieje tylko jedna prawda. Tak wiec w tytule widzialbym raczej "sad przeciw sadowi" lub "wersja przeciw wersji". Co do problemow sedziow rodzinnych w rozstrzyganiu spraw, to uwazam ze te sady maja zbyt duzy zakres jurysdykcji i niepotrzebnie przjely te role, ktore tradycyjnie pelnila glowa rodziny, rada rodzinna czy w ostatecznosci zebranie spolecznosci lokalnej (rada gminna, rada parafialna itp.). Dawniej problemy rodzinne rozstrzygali ludzie, ktorzy na co dzien wspolzyli z tymi osobami, znali je od "zawsze". Sedzia nie znajac stron konfliktu musi podjac decyzje w trakcie rozprawy i musi szukac "znakow" aby uspokoic swoje sumienie, ze podjal wlasciwa decyzje.
"Prawda bowiem może wynikać również i z błędnych przesłanek, choć nigdy nic fałszywego nie wynika z przesłanek prawdziwych"
Do wpisu: Zastaw a postaw
Data Autor
Droga Izabelo, nie trzeba bylo dlugo czekac i natknalem sie na "zastaw" uzyty w najnowszej ksiazce Stana Tyminskiego, pt. "Przyczynek do wolności" (dostepna do sciagniecia tutaj: rzeczpospolita.com ). Na stronie 52 autor pisze, ze "...elity i ich partie () traktują Polskę, i polskie państwo, jak zastaw czerwonego sukna...". Na stronie 48 jest tez wzmianka o aferze FOZZ i Pani sp. Mezu. Serdecznie pozdrawiam, Piotr M.
Do wpisu: Dzieło autotematyczne czyli magiel
Data Autor
Anonymous
i Purpurową różę z Kairu, a z ostatnich Wszystko gra i O północy w Paryżu.
Jak zwykle ciekawy i Realny temat u Pani..Szczegolnie dla mnie ,bowiem dotyczy mojej profesjonalnej dzialalnosci.To co my wspolczesni nazywamy "sztuka" i tak klasyfikujemy,wielokrotnie w przeszlosci bylo lepszym lub gorszym rzemioslem.Nie istnialy wtedy,znane nam technologie i narzedzia pozwalajace utrwalac codziennosc naszej rzeczywistosci,emocje czy wyobrazenia..Inne byly zrodla zapotrzebowania ,przeznaczenie i funkcjonalna potrzeba ich "produkowania-tworzenia"Tak,to posiadacze i handlarze tych "dziel" nadali im nowych imperatywow i znaczenia.Zaczelo to sie gdzies koncem XIXwieku..Przedtem byli kolekcjonerzy i mecenasi,szczegolnie cennych wytworow ludzkiej .. Jak to zwykle w zyciu bywa ,armia chytruskow szybko sie zorientowala,ze mozna ze sprzedazy tych "dziel" niezle zyc i sie urzadzic..I tak powstal rynek na potrzeby dekoracyjno-estetyczne..Bowiem tylko tym,sa te Malewicze i etc.. Glupota wsparta Pycha i Ignorancja zawsze byla swietnym poletkiem do eksploatacji..Szczegolnie jak jest zamozna.. Znaleziona na smietniki przez kloszarda lampa podlogowa z lat 50-tych i odsprzedana wlascicielowi "Galeri" za 5 euro,po niewielkiej renowacji i czyszczeniu,otrzymuje etykietke:"Lampadaire en Laiton annees 50 style Royere " z cena 1500 euro..Nierzadko ta sama lampa konczy swoj zywot na aukcji Tajan lub Drouot w Paryzu z nowa etykietka np: "Lampadaire a cremaillère en metal patiné vert bouteille. Attribué a Royere"..i zostaje sprzedana "kolekcjonerow" z Usa ,Japo0ni czy Angli za 15000 tysiecy euro.. Zbyt czesto zapominamy,ze to wlasnie my,indywidualnie nadajemy imperatywow,wartosciujemy i klasyfikujemy rzeczywistosc.Zapominamy o wlasnej odpowiedzialnosc z tym zwiazanej.Pozwalamy posrednikom i handlarzom na okreslanie co jest wazne dla kazdego z nas.Pozwalamy im jak mamy zyc.Dlatego nasz bezposredni swiat w ktorym zyjemy i to w nim cenimy ,powoli i nieuchronnie "schodzi na psy" a wielu z nas z nim..
Izabela Brodacka Falzmann
Czy Pan to zbiera? Czy to ma sens bez kontekstu.? Pokazuje urodę rzeczy ulotnych. Dziękuję. Uzależnię się od Pana. Po każdym( nie koniecznie swoim) tekstem szukam tej arcydowcipnej wstawki.
Berlin, Niemcy Hotel Adlon Kempinski ---Sag mir wo die Blumen sind wo sind sie geblieben-- nucil Max Otto von Stirlitz. ---myslisz,ze bedziesz dobrze zrozumiany Max ? --zastanawial sie Doberman--niem.wersja Chuck'a N.
Izabela Brodacka Falzmann
Miękki terror. To trafne określenie. Będę używać- proszę darować- bez podania źródła. Lepsze niż terror w wersji soft, który to termin jest nadużywany.
Izabela Brodacka Falzmann
Jak pamiętam  męczyłam się potwornie na "Osiem i pół". Byłam zbyt mało asertywna, czy  zbyt dobrze wychowana, żeby wyjść. Jeszcze jeden film zapamiętałam jako koszmar-  "Czerwoną pustynię". Natomiast  " Wszystko na sprzedaż" - jako pełną minoderii stylizację. Teraz nie chodzę do kina i mam spokój. Natomiast Woody Allen jest dla mnie zabawny i pouczający.  Na przykład Zelig ukazuje problem mimikry społecznej trafniej niż uczone rozprawy.
Anonymous
Mam podobne obserwacje. Pamiętam, że oglądałem takie filmy zrodzone z niemocy twórczej i mogłem współczuć sobie i autorom. To rodzaj brzytwy, za którą chwyta się w desperacji autor. Nic dziwnego, że pamiętam, że widziałem wiele ale żadnego przywołać do pamięci nie potrafię. Inną sprawą jest twórczość Woody Allena. Oglądając jego filmy zawsze zastanawiałem się czy kazał mu je nakręcić psychoanalityk czy sam reżyser uznał, że lepiej zarobić na autopsychoanalizie niż wydawać ciężkie pieniądze za rozmowę z obcym człowiekiem. Mimo to kilka uznałbym za udanych. Ostatnio mamy do czynienia z jego twórczością, którą określiłbym jako okres turystyczny. I nawet nieźle mu idzie zwiedzanie miast Europy.
Anonymous
Kilka osób zachwycił swoją grą mimo niesprzyjających warunków - zapewne też się spieszyli sądząc z tendencyjnego wyboru miejsca, w którym zastawił sidła dla udowodnienia tezy, że nie każdy rodzaj kultury jest dla wszystkich. W parku albo na rynku w niedzielne popołudnie miałby więcej słuchaczy. Ci, którzy kupują bilety na jego koncerty, być może nie jeżdżą metrem. Wredny jestem ale nie oczekuję od muzyków umiejętności konstruowania takich badań, a przecież nie podejrzewam o przewrotność.
Nasza wolność w postrzeganiu sztuki to iluzja,żyjemy w świecie oszuswa i złudzeń.Ci wszyscy "znawcy" posługują się na dodatek miękim terrorem.
Izabela Brodacka Falzmann
Fascynują mnie te wstawki. Piękne:)
Izabela Brodacka Falzmann
Pokazałam kiedyś reprodukcję grafiki Picassa, bez podpisu,  znajomemu profesorowi ASP, wielkiemu miłośnikowi tego malarza. Zapytałam jak mu się podoba. Oświadczył, że to jakaś ohyda wykonana przez ilustratorkę z Przyjaciółki. Kiedy odsłoniłam podpis oburzył się i snuł dywagację na temat kontekstu dzieła sztuki, bez którego rzekomo jest ono martwe. Nie chciałam go urazić ani egzaminować. Potwierdził moje przeświadczenie, że dzieło "zachwyca kiedy ma zachwycać". Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Słowo libretto używam w sposób nieco żartobliwy. Tak już mam, że nie rozumiem reklam i wideoklipów. Jestem po prostu z epoki Gutenberga i jest to dla mnie język zupełnie obcy. ( wprawdzie nie mam 600 lat, ale od pewnego wieku to właściwie wszystko jedno) . Moi domownicy, gdy pytam ich o co w tym chodzi, żartują, że potrzebuję libretta.
Izabela Brodacka Falzmann
To o czym piszesz to esencja oglądu uprzedzonego. Można powoływać się na liczne eksperymenty psychologów amerykańskich. Ale każdy z nas może przytoczyć podobne doświadczenia. Pozdrawiam.
Proszę kogoś zapytać na ulicy o Norblina. A kulturową wojenkę zaczeliśmy przegrywać w serialowych Zmiennikach/Alternatywach, w których pomylono Matejkę z Kossakiem. A prawdopodobnie znacznie wcześniej. ps Słowo libretto powinno mi się kojarzyć przynajmniej z Wiedniem, Paryżem... albo Jerzym od jamnika. Mnie niestety kojarzy się z szajsem, w którym żyjemy.
Joshua Bell skrzypek, na którego koncerty bilety kupowano na rok naprzód, dla żartu grał kilka godzin przy wejściu do metra. NIKT nie zatrzymał nawet na chwilę, by posłuchać. Film widziałam na youtube. Tu jest link youtube.com Zostawiam bez komentarza. Kiedyś pewien scenarzysta i reżyser udostępnił mi scenariusz z którego był bardzo dumny. Poszedł jeszcze krok dalej od Felliniego ;)Scenariusz półtoragodzinnego traktował o tym Jak to NIE MOGLI napisać scenariusza do jakiegoś tam filmu. To jr\est dopiero awangarda nad awangardą. Hahhahaha Pozdrawiam i proszę o jeszcze
W 1974 lub 1975 roku w TV widziałem program, w którym dwóch krytyków muzycznych oceniało grę 4 skrzypków. 3 studentów i Jaschy Heifetza (lub Yehudi Menuhina – nie pamiętam). Wszyscy grali ten sam utwór. Jako widzowie i komentatorzy po audycji wystąpili tam Zygmunt Kałużyński i Wacław Sadkowski. Pierwszy student był nieśmiały, przestraszony. Krytycy w jego grze wykryli podstawowe błędy techniczne, zdyskwalifikowali go. Drugi ze studentów wyglądał na nieco pewniejszego. Ten został oceniony nieco lepiej, ale i u niego znaleziono wiele błędów. Trzeci student był pewny siebie – on został oceniony najlepiej, ale i u niego wykryto błędy. Ostatni grał Jascha Heifetz. (lub Yehudi Menuhin). No tu krytycy nie mieli słów uznania dla jego wykonania. Prowadzący podsumował to tak: „Panowie, zmieniał się tylko obraz, dźwięk był w każdym przypadku taki sam, grał Jascha Heifetz (lub Yehudi Menuhin). Najgorsze w tym jest jednak to, że prowadzący zaprosił widzów na następną audycję z tgo cyklu. Wystąpić mieli krytycy z innej dziedziny. Niestety do dzisiaj to nie nastąpiło. Świadczy to o poziomie naszych krytyków. Tacy ludzie mają wpływ na kariery osób nie mających jeszcze nazwiska. Pozdrawiam.
Berlin,Niemcy Hotel Adlon Kempinski --zaplaciles 28000$ za telewizor Max ?! --Doberman niem.wersja Chuck'a N. az rozdziawil pysk ze zdumienia. --to obraz "Yellow Line" lokata dlugoterminowa --Max Otto von Stirlitz.
Do wpisu: Czy o ichtiologii ma prawo mowić tylko ryba?
Data Autor
Anonymous
Plan był dobry, i całe szczęście, że powiódł się. Pozwolę sobie jednak stanąć w obronie dyspozytorów. Do ukąszenia przez żmiję wysłaliby i tak karetkę, a gdyby nie mieli to i na wezwanie lekarza by nie wysłali. Ponieważ zdarzyło mię napisać coś od siebie na ten temat korzystając z gościnności Starego Niedźwiedzia pozwolę sobie na autopromocję: antysocjalbis.blogspot.com P.S. Nie śmiem się wypowiadać na tematy dotyczące wspinaczek wysokogórskich ale moją uwagę już na początku relacji telewizyjnych zwróciło to, że brak było gotowości do wyjścia z bazy w kierunku dwójki schodzących w momencie pojawienia się problemów, zamiast biernego oczekiwania, co musiało się skończyć pogorszeniem warunków i stratą bezcennego czasu.
Izabela Brodacka Falzmann
A podczas wyjazdów wczasowych nurkuje się po jednym dniu przeszkolenia. W razie wypadku ci ludzie są zupełnie bezradni. Bardzo ważne jest przygotowanie psychiczne. Zdarzało mi się spać w kolebie, do której wejście w nocy zamarzało i było zasypane śniegiem.  . Zdarzały mi się nieprzygotowane biwaki. Oczywiście że marzłam. Ale człowiek nie uzbrojony psychicznie może nie przetrzymać takiej nocy.
Izabela Brodacka Falzmann
Panie Marku, moja znajoma została ugryziona przez żmiję na stoku Turbacza. Życie zawdzięcza tylko rolnikowi, który ją znalazł. Ponieważ żmija ugryzła ją wysoko w ramię, (przy zbieraniu jagód,) straciła możliwość ruchu i mowy choć wszystko słyszała. Rolnik zwoził ją wozem do szosy, i wysłał syna, żeby zadzwonił po karetkę. Kazał mu powiedzieć, że jest lekarzem, bo inaczej nie przyślą erki. Plan udał się . Karetka czekała. Znajoma przeżyła. Obcy człowiek zamiast zdać się na " służby" tak to wszystko dobrze rozegrał. Obejrzałam mapkę dotyczącą wypadku w Andach. Widać na niej wyraźnie, że teren gdzie zginął- tierralatina.pl był łatwy. Znaleziono go w pobliżu szałasu pasterskiego. To zwykle zaniechanie zw strony kierownika. Coś takiego powinno podlegać penalizacji.
Izabela Brodacka Falzmann
Czytałam Pani tekst i się podpisuję, choć trochę się znam na górach. Ryzyko jest względne. Można zginąć w Bieszczadach i na Pilsku i w Himalajach. Można utopić się w kaczym stawku. Skandalem jest, że z góry się zakłada, że jeżeli miałeś pecha - po tobie.