Coryllus i inni

Było to bodajże w 1964 roku. Podczas jakiegoś towarzyskiego spotkania ( dziś nazywa się to imprezą, kiedyś nazywało prywatką) dowiedziałam się, że Zuzanna Lipińska córka znanego plastyka Eryka Lipińskiego ( była wtedy chyba uczennicą) doskonale zarabia na krasnoludkach z wypalanej modeliny, które sprzedaje za pośrednictwem Desy Współczesnej.
Przekazałam tę wiadomość niezwykle i wszechstronnie utalentowanej koleżance, która jako dziewczyna z zapadłej  góralskiej wsi utrzymująca się samodzielnie na studiach w Warszawie, rozpaczliwie poszukiwała zarobku.  Miniaturowe zwierzątka, krasnale i smoki ulepione i wypalone przez moją koleżankę w domowej kuchence były przepiękne. Oczywiście były o wiele ładniejsze od banalnych wytworów Zuzanny. Obeszłyśmy z nimi bez skutku wszystkie galerie. Wreszcie pewna nobliwa dama zarządzająca Desą Współczesną ( tak się to wtedy nazywało)  przy ulicy Koszykowej powiedziała nam wprost: „ co wy sobie myślicie dziewczyny, że tak każdy z ulicy może coś przynieść do Desy?”. 
„ Przecież moje bibeloty są o wiele ładniejsze od tych na wystawie” – nieśmiało broniła się koleżanka.
„ Ale ty dziecko nie nazywasz się Lipińska i koniec dyskusji”- odpaliła dama.

Każdy z nas mógłby opisać dziesiątki podobnych przypadków. Kilka podobnych lekcji, pokazujących człowiekowi jego miejsce w szeregu, wyrabiało wśród ludzi nie wywodzących się z peerelowskiego establishmentu  przeświadczenie, ze ich talenty i umiejętności nic im w życiu nie pomogą.
Mój cioteczny brat Marian Ussorowski ukończywszy Akademię Sztuk Pięknych w Trójmieście postanowił studiować reżyserię w Łodzi. Pewien życzliwy kolega ze studiów zapytał go wprost: „ Co ty tu robisz głupi goju? Przecież i tak nikt nie da ci roboty”.
Nawet nagrodę w Wenecji , którą Marian dostał, odebrał za niego jakiś politruk.

Po 1989 roku sytuacja niewiele się poprawiła. Wprawdzie na urządzenie wystawy czy wydanie książki nie trzeba już specjalnych pozwoleń, ale tort pozostał podzielony. Do sztuki, dziennikarstwa, literatury tryumfalnie wkroczyły dzieci i wnuki stalinowskiego establishmentu. Rolę cenzury przejęli właściciele galerii i hurtowni pogardliwie odrzucający propozycje naiwnych.  Nie istnieje w dziedzinie sztuki żadna niewidzialna ręka rynku.
Wie o tym każdy, kto próbował coś wydać własnym sumptem, bez tak zwanych pleców i układów.
 
Prawie każdy.

Jest taki pisarz, bloger, publicysta- jak go zwać, tak go zwać-  Gabriel Maciejewski  czyli Coryllus, który nie przyjął tego faktu do wiadomości i postanowił udowodnić, że jego twórczość obroni się jakością.  I o dziwo to mu się udaje. Dlatego kibicuję mu z prawdziwym zainteresowaniem.

Wiele osób ma za złe Coryllusowi, że nachalnie reklamuje swoje książki.
Drodzy czytelnicy. On to robi  również w waszym imieniu. Chce udowodnić, że można coś osiągnąć talentem i pracą. Bez układów z peerelowskiej przeszłości. I bez podlizywania się różnym osobistościom.

Zuzanna Lipińska nie musiała poniżać się antyszambrując w galeriach,  jak moja koleżanka ze wsi i nie musiała się reklamować.  Drzwi galerii otwierało jej nazwisko ojca. Mogła z wyższością powiedzieć ubogiej  koleżance, kiedy zdesperowana prosiła ją,  żeby  Zuzanna wstawiła do Desy jej prace, że tego nie zrobi bo byłoby to nieuczciwe.
„ Moja kochana – dodała Zuzanna- jeżeli ktoś jest naprawdę dobry sami do niego zadzwonią. Ja muszę wręcz się opędzać od różnych propozycji”
.
I pomyśleć, że tym razem chodziło tylko o głupie krasnoludki.

Nie byłyśmy z koleżanką tak naiwne, żeby mieć do Lipińskiej pretensje o to, że wykorzystywała możliwości, które dawało jej życie. Gdyby powiedziała: „ Co ty sobie myślisz kretynko, że będę wspierała lepszą od siebie?” - przyjęłybyśmy to ze zrozumieniem.
Ale ta oślizgła, komunistyczna, zakłamana moralność stawała nam ością w gardle.

Nie twierdzę, że Zuzanna była komunistką. Na pewno była – jak oni wszyscy- wybitną opozycjonistką. Jej ojciec też z całą pewnością był opozycjonistą. Opozycjonistą był również Ochab. Miał podobno zwyczaj mawiać:” co ONI  zrobili z tym krajem?”.

Taka była komunistyczna  moralność. Niejaki Franciszek Blinowski, do roku 1954  zastępca członka,  był prawdziwym, kryształowo uczciwym  komunistą. Szczycił się tym, że otrzymane w czasie zagranicznych podróży długopisy odnosił do KC. O mieszkaniu przy Placu Unii, kierowcy , służbowych samochodach  i wysokich poborach jakoś nie wspominał.

Uważałam, że tego wszystkiego nie zrozumie nikt, kto nie żył w tych czasach. Okazało się, że Coryllus rozumie. Pierwsza jego książka, którą przeczytałam to „ Dzieci PRL”. Byłam zachwycona. Zastanawiałam się skąd ten młody człowiek ( dla mnie bardzo młody) to wszystko wie. Potem czytałam wszystko tego autora co się ukazało.

Okazało się, że Coryllus porusza się z podobną jak po PRL swobodą po odległych epokach. Nie jestem historykiem. Za mało wiem, żeby recenzować jego „Baśnie.” Ale i tak bardzo mi się podobają. I bardzo wielu znanym mi osobom. Co chwila dokupuję następne egzemplarze, bo ktoś mi je wynosi z domu.

Nasza wiedza historyczna i literacka opiera się na schematach i  stereotypach. Za moich czasów klasycznym tematem maturalnym byli  na przykład obrońcy chłopów w literaturze. Okazywało się, ze obrońcami chłopów byli wszyscy: Mickiewicz, Pasek., Skarga i  John Steinbeck. Podobnie jest z historią . Można ją widzieć przez pryzmat  przemian świadomości klasowej, albo paranteli wielkich rodów, albo przez pryzmat wojen religijnych. To niby ta sama historia, ale właściwie zupełnie inna. Problemem jest na ile te opisy są komplementarne.

Czy ktoś z państwa szedł kiedyś z czołówką ( to latarka noszona na głowie) we mgle nieznaną górską ścieżką? Czołówka oświetla wąski pas drogi i jakiś krajobraz. Odwracasz się, czołówka oświetla wąskim strumieniem coś na poboczu i nagle okazuje się, że to zupełnie inny krajobraz.  Podobne odczucia mam czytając historyczne rozważania Coryllusa. Ale to temat na osobny tekst.

Wiele osób ma pretensje, że Coryllus bywa niegrzeczny w komentarzach. Zauważmy, że reaguje w ten sposób  na bezpośredni atak. Oczywiście, może byłoby lepiej gdyby po chrześcijańsku nadstawiał drugi policzek, ale jest na to za młody. Ja nie reaguję niegrzecznie na połajanki pod moim adresem produkowane przez anonimowych, zadufanych w sobie komentatorów, ale w moim wieku czas już zbierać sobie jakieś zasługi, a najłatwiej mi przychodzi ćwiczyć się w pokorze.

Inni czują się urażeni w imieniu Ziemkiewicza, Wildsteina czy Łysiaka, których Coryllus rzekomo znieważa w swoich tekstach. Zupełnie niepotrzebnie się do tej urazy poczuwają. Wydaje mi się, że wyżej wymienieni  nie chcą być zaliczani do niedotykalnych. Źle czy dobrze- ważne, żeby o nich mówiono.

A zresztą- ludzi utalentowanych trzeba traktować inaczej niż zwykłych śmiertelników.
Polecam Państwu choćby   lekturę Karola Zbyszewskiego „ Niemcewicz od przodu i tyłu”.  Ten to dopiero narozrabiał, niech się Coryllus schowa.  I choć  Zbyszewski nie lubił szlachty i magnaterii , a  w jego książce znalazłam dość obelżywe opinie o kresowych rodzinach, za każdym razem śmieję się przy lekturze. Zgadzam się z jego tezami, czy nie – nie mogę odmówić Zbyszewskiemu wielkiego talentu.

I jeszcze jedno luźne skojarzenie. Oglądając kolejny raz scenę ze wspaniałego filmu Formana „ Amadeusz”,  gdy rozdokazywany Mozart pokazuje szacownemu gronu tyłek,  pomyślałam sobie o fenomenie Coryllusa.
„Mozart jest brudasem, idiotą i kabotynem” twierdził antagonista Mozarta , nadworny wiedeński muzyk Antonio Salieri.
Czy ktoś z Państwa zna przypadkiem jakiś utwór Salieriego?

Dosyć tych dygresji - wracam do Coryllusa. Kochani uwierzcie staremu belfrowi. To bardzo zdolny chłopak i daleko zajdzie.

Najważniejsze jest jednak co innego. Większość z nas ( ja też oczywiście ) zachowuje się jak chór chłopów z Indyka Mrożka . „A może byśmy coś zasiali? – I tam. A może byśmy zaorali? – I tam.” ( cytuję z pamięci). Przeświadczenie o wszechobecnej niemożności paraliżuje nasze inicjatywy. Natomiast Coryllus nie przyjmuje tego do wiadomości i konsekwentnie buduje od podstaw swoją karierę.

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Zdenek Wrhawy

17-10-2012 [10:17] - Zdenek Wrhawy (niezweryfikowany) | Link:

Prosze nie uogólniać wszystkich uzytkowników niezależnej.pl!

Niektórzy z nich odebrali wykształcenie humanistyczne...

Ten utwór,który tu wkleiłem,to memento...sapienti sat.

Pozdrawiam serdecznie----semper idem Patryk

http://youtu.be/3EN8sX37pkY

Obrazek użytkownika izabela

17-10-2012 [10:29] - izabela | Link:

Bardzo dziękuję . Zawsze uważałam, że na naukę nigdy nie jest za późno. Moje gusty muzyczne są szczególne ( przepraszam, że się zwierzam). Nie napiszę ile razy słyszałam Wariacje Goldbergowskie, bo mnie wywiozą w pasach. Stąd luki w mojej muzycznej edukacji. Czasu jest za mało. Pozdrawiam serdecznie. Iza

Obrazek użytkownika Pyza na mazowieckich dróżkach

17-10-2012 [10:22] - Pyza na mazowie... | Link:

De gustibus non disputandum est. Pochwała czy mocno zawoalowana ironia? Jak znam Coryllusa to będzie trampolina!

Obrazek użytkownika izabela

18-10-2012 [04:10] - izabela | Link:

Wiem za co cenię Coryllusa. Nie wiem za co Pani ( Pyza jest rodzaju żeńskiego) tak go nie lubi. Spierać się  wolno, trzeba i nie ma w tym nic złego. Swoją drogą- miły nick. Miałam książeczkę z Pyzą w łowickiej spódniczce na okładce, którą bardzo lubiłam.  Ale to prehistoria właśnie. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Pyza na mazowieckich dróżkach

18-10-2012 [08:39] - Pyza na mazowie... | Link:

To ta sama Pyza. Lubię czytać bajki. Dobre bajki to oddech i radość. Ja też pozdrawiam. Pyza.

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

17-10-2012 [10:37] - NASZ_HENRY | Link:

Ładnie Pani napisała dlaczego @Coryllusa bronię. Dziękuję ;-)

Obrazek użytkownika Iranda

17-10-2012 [11:12] - Iranda | Link:

i polecam innym. Życzę mu powodzenia.
Co do opisanej sytuacji z lat sześćdziesiątych, to dokładnie dwadzieścia lat później miałam szczęście być obecna przy rozmowie, w której nazwano ten układ wprost. Otóż pierwszego dnia po otrzymaniu pierwszego etatu dziennikarskiego, wymarzonego, wychodzonego i wyżebranego artykułami pisanymi w ramach terminowania  weszłam niespodziewanie do pokoju naszego działu w redakcji, gdzie znana (wówczas) dziennikarka wrzeszczała "Co się dzieje? Co się teraz dzieje? To przecież niemożliwe! Do tej pory przyjmowali tylko ludzi ze środowiska, a teraz biorą ludzi z ulicy?"
Wyszło na to, że jestem spoza środowiska. Dali mi jakiś czas popracować, po czym moje artykuły zaczęły trafiać do szuflady szefa, po czym szef mnie wezwał i oświadczył, że ponieważ nic nie opublikowałam przez ostatni miesiąc, to musimy się rozstać.
Środowisko, jak widać, trzyma się mocno do tej pory.
Pozdrawiam serdecznie,

Obrazek użytkownika izabela

18-10-2012 [04:03] - izabela | Link:

To jest to.!  My wszyscy jesteśmy " z ulicy". Starsi już się z tym pogodzili- młodsi nie potrafią. Tym tłumaczę nerwowość Coryllusa. A pewien mój znajomy, wybitny neurofizjolog, sekowany i pomijany w Polsce i doceniany wszędzie na świecie mawia: "Trudno pogodzić się, że się jest mierzwą historii". Chodzi mu o to, że rolę mierzwy ma się wyznaczoną z góry, a priori.

Obrazek użytkownika fritz

17-10-2012 [17:05] - fritz | Link:

„ Co ty tu robisz głupi goju? Przecież i tak nikt nie da ci roboty”.

*** I rzeczywiscie do dzisiaj sie to nie zmienilo, jak autorka celnie zauwaza. Co szczegolnie natretnie widac po generacji obecnych a znanych (sic!) rezysorow filmowych, gojow tam na lekarstwo (o ile) a ich sztuka, znaczy filmy to antypolski rasizm na koszt podatnika.

Co do Coryllusa. Bardzo dobrze, ze wedruje po historii, biorac pare punktow pisze rzeczywiscie basnie. Basnie doslownie, tzn. fantazja, powiesc sensacyjna.

Ma jednak problem ze stosunkiem do Polakow i Polski, antypolonizm, deprecjonowanie tego "polskiego" w kazdej postaci jest standardem tych basni. "Saczenie" antypolskosci wlasciwie opisuje dodatkowy przekaz coryllusa do czytelnika.

Tutaj mala probka.
Prosze zwrocic uwage na moj komentarz.
Staje dzielnie w jednym szeregu z grossem. No oczywiscie nie jest tak daleko, ale bez watpienie rozwija sie w tym kierunku.

http://naszeblogi.pl/32475-o-p...

Obrazek użytkownika Teresa Murawska

17-10-2012 [18:15] - Teresa Murawska | Link:

Chyba przesadza Pan z tą antypolskością Coryllusa. Ale coś w tym jest, bo faktycznie po przeczytaniu "Baśni jak niedźwiedź" odnosi się wrażenie, jakby Polacy w ogóle nie zasługiwali na własne państwo. Jakby byli za głupi, by radzić sobie w polityce.

Obrazek użytkownika fritz

17-10-2012 [19:09] - fritz | Link:

Wlasciwie coryllusa trzeba mowic o antypolskiej psychozie a nie o polakofobii.
To jest obsesja antypolska.

Ksiazki coryllusa wywieraja na niedoinformowanym spoleczenstwie takie same wrazenie jak na Australijczykach czy Amerykanach dobrze napisane ksiazki grossa.
Dokladnie tak samo czytac trzeba coryllusa, jak grossa. Tylko o ile grossa mozna bardzo latwo zweryfikowac, z coryllem jest to znacznie trudniejsze dla ludzi nie znajacych historii.

Dlatego trzeba ostrzegac, milo napiasane basnie, w wiec zmyslone historie skierowane przeciwko wszystkiemu co jest wazne dla tozsamosci polskiej.

Albo inaczej: nie czytac milo napisanych bredni antypolskich.

Tutaj mala probka z przed paru dni, prosze uwaznie przeczytac; nasuwa sie niedparcie myls o koniecznosci opieki lekarskiej.

http://naszeblogi.pl/32870-o-s...

Obrazek użytkownika Daf

17-10-2012 [12:02] - Daf (niezweryfikowany) | Link:

Plecy i uklady to przeciez nic nowego w Polsce ! Po skonczeniu studiow i zaczynajac tzw. prace naukowa, dokonalam pewnego wynalazku, w owych czasach dogorywajacego PRL-u, prawie genialnego. Bez plecow i ukladow wszedzie mnie ignorowano. Az wpadlam na genialny pomysl:zapakowalam moje " dzielo " i wyslalam do duzego koncernu w Italii, z prosba o przebadanie i wydanie opinii o przydatnosci do ich produkcji.
Stal sie cud - dostalam opinie akceptujaca moj wynalazek. Pognalam natychmiast do " Zycia Warszawy " - wydrukowali. Odtad wszystkie drzwi staly dla mnie otworem: ONA MA ATEST Z ZAGRANICY !
Dostalam tez wkrotce wielka nagrode, wreczana przez kogos, juz nie pamietam ( Jaroszewicza ? ).
Teraz mieszkam od lat w Austrii, osiagnelam tu wiecej niz oczekiwalam, bez znajomosci, ukladow, podlizywania sie - dzieki wlasnej ciezkiej i rzetelnej pracy.
Czasem ogladam sobie rozne dokumenty dot. tego wynalazku, w owym czasie powszechnie stosowanego w Polsce, mysle ze to co sie w Polsce dzieje utrudnia normalny rozwoj ludzi i kraju.
To wszystko, o czym tu napisalam, jestem w stanie udowodnic !
Mozart jest tu uwielbiany, w Salzburgu postawiono wstretny pomnik Mozarta, zostal oblany klejem i obsypany bialymi piorami.
O Salierim prawie nikt nie wie, chociaz jest jego ulica w Wiedniu.

Serdecznie Pania pozdrawiam

Obrazek użytkownika izabela

18-10-2012 [03:57] - izabela | Link:

Gdyby to Pani zechciał opisać.!! Fascynują mnie takie " historie prawdziwe", które tworzą prawdziwą panoramę czasów w których żyliśmy, a które są teraz bezmyślnie mitologizowane. Nie znam z autopsji czasów opisywanych w " Baśniach", ale znam czasy PRL. Na Coryllusa zwróciłam uwagę dzięki książce "Dzieci peerelu". Tak naprawdę było. Zapewniam. Pozdrawiam serdecznie.

Obrazek użytkownika Daf

18-10-2012 [09:28] - Daf (niezweryfikowany) | Link:

z najwieksza przyjemnoscia podam Pani szczegoly tej mojej historii - ale nie tu na forum ! Moja historia ma dalszy ciag, ktory moge nazwac: Jak ja pomoglam Polsce po upadku PRL-1 i co z tego wyniklo.
Mozart pozostawil nam niebianska muzyke, o jego chorobie nie wiedzialam .
Do Coryllusa juz napisalam, ze chce czytac jego ksiazki - to dzieki Pani ! Serdecznie pozdrawiam.

Obrazek użytkownika gośćXXI

17-10-2012 [15:06] - gośćXXI | Link:

Tak właśnie, proszę Pani, wygląda w Polsce niszczenie talentów...
Co do Mozarta, to zachowywał się on tak, a nie inaczej, ponieważ cierpiał na chorobę układu nerwowego noszącą dzisiaj miano choroby Tourette'a. Tak, geniusz ociera się o szaleństwo. Za geniusz się płaci. Choroba ma to do siebie, że wzmacnia talenty muzyczne (ale trzeba je wcześniej mieć! choroba nie daje talentu).

Obrazek użytkownika izabela

18-10-2012 [03:51] - izabela | Link:

Nie wiedziałam o zespole Tourette'a u Mozarta. Zdaje mi się, że opisano ten zespól stosunkowo niedawno i jest to diagnoza wstecz. Musze poczytać. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Grzegorz M

17-10-2012 [16:03] - Grzegorz M | Link:

Doceniam talent pisarski coryllusa, ale recenzja merytoryczna jego baśni jest druzgocąca. Można ją sobie przeczytać na stronie http://kompromitacje.blogspot....

Obrazek użytkownika Coryllus

17-10-2012 [17:27] - Coryllus | Link:

To jest merytoryczna recenzja? Cenckiewicz wystawił mi inną, bardzo mu się książka podobała. A pan Ebenezer rozumiem, prócz tego, że jest redaktorem zna się także na historii gospodarczej, na węglu, stali i obrocie złotem? Niesamowite. On się po prostu marnuje. Powinien pisać książki. Nie potrafi? Jaka szkoda. 

Obrazek użytkownika Teresa Murawska

17-10-2012 [18:10] - Teresa Murawska | Link:

A gdzie można znaleźć recenzję pana Cenckiewicza? Z chęcią się zapoznam i porównam obie. Czy można też gdzieś znaleźć Pana odpowiedź na konkretne zarzuty z recenzji pana Rojta? Czy znalazł Pan w tej recenzji jakiś błąd, że odnosi się Pan do niej tak sarkastycznie? Proszę się podzielić tym z innymi.

Obrazek użytkownika fritz

17-10-2012 [19:19] - fritz | Link:

na Moskwe maszerowac a teraz coryla dobrze znalazl. Zdaje sie, ze Centkiewicz, ktorego niezwykle cenia, poza jego obszarem, ma potezna luki.. nie waze sie myslec, ze to mogloby by byc cos innego.

Zdaje sie, ze np. Scios ceni coryla podobnie jak ja go cenie.

Obrazek użytkownika izabela

18-10-2012 [03:47] - izabela | Link:

Proszę nie myśleć o tym o czym nie waży się Pan myśleć. Marsz z Hitlerem na Moskwę to historia alternatywna. Należy traktować ją jako łamigłówkę, ćwiczenie umysłowe. Młodym to łatwiej przychodzi, Hitler jest dla nich prehistorią. ( czas w subiektywnym odczuciu nie jest przecież liniowy). Baśni to też trochę historia alternatywna. Proszę zauważyć, że jeżeli nie zgadzamy się z kimś od razu podejrzewamy go o to, o czym nie chce pan myśleć. To są zresztą argumenty obrotowe. Podejrzenia krzyżują się . Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Denker

17-10-2012 [17:53] - Denker | Link:

" To jest merytoryczna recenzja? Cenckiewicz wystawił mi inną, bardzo mu się książka podobała. A pan Ebenezer rozumiem, prócz tego, że jest redaktorem zna się także na historii gospodarczej, na węglu, stali i obrocie złotem? Niesamowite. On się po prostu marnuje. Powinien pisać książki. Nie potrafi? Jaka szkoda. "

W zasadzie zawsze się z Panią zgadzam i jest Pani dla mnie wyrocznią i wzorcem, niczym metr z Sevres, w wielu kwestiach. Tym razem nie do końca podzielam zachwyt nad Coryllusem. Zgoda - Coryllus jest dowodem ,że można i tylko trzeba bardzo chcieć i mieć talent. Zgubne jest niestety dla tegoż Autora jego aroganckie przeświadczenie o własnej nieomylności i wszechwiedzy. I ten brak dystansu do siebie. Inne zdanie=atak z jego strony. Swego czasu próbowałem jakoś nawiązać dyskusje z szanownym Autorem w Salonie.24i obserwowałam komentarze innym. Zawsze jeśli nie była to klaka ze strony komentującego odpowiedź była co najmniej niegrzeczna. Rezultat: z mojej strony po prostu przestałem czytać Coryllusa.I tyle. Oprócz "tego czegoś" dobrze byłoby mieć jeszcze charyzmę i choć odrobinę kindersztuby nie tylko talent i bezczelność.
Pozdrawiam Panią oraz Coryllusa serdecznie D.

Obrazek użytkownika izabela

18-10-2012 [03:38] - izabela | Link:

Ja po prostu cenię talent Coryllusa . Co do niegrzecznych komentarzy- nie pochwalam niegrzeczności, ale proszę zajrzeć do dyskusji na temat Zbyszewskiego, jaka rozpętała się po opublikowaniu jego książki. Nie przyjęto mu jej jako pracy doktorskiej. Ma masę nieścisłości i przekłamań. Nie wiem czy były one celowe ( pod tezę o fatalnej roli magnaterii), ale i tak "Niemcewicz"  to fascynująca lektura.  Śledziłam dyskusje literackie w 20- leciu międzywojennym. Były bardzo, bardzo ostre. Dużo wie na ten temat Piotr Lisiewicz. Mój idol z GP. Ktoś ze znajomych, nie znający jego tekstów krytykował go jako płaskiego humorystę . Zaniemówił gdy posunęłam mu teksty o literaturze. A ja i moje dzieci zawsze zaczynamy lekturę GP od Lisiewicza. Żeby się "odśmiać" na cały tydzień. 

Obrazek użytkownika szara_komórka

17-10-2012 [23:17] - szara_komórka | Link:

Nie zauważyłem, żeby był niegrzeczny w stosunku do kogoś podejmującego rzeczową dyskusję. Taką opinię, wydaje mi się, rozsiewają zazdrośnicy urażeni w swojej dumie, gdy nie chce z nimi dyskutować o nieistotnych "duperelach" obok tematu. Czy musi taki być? Czy gdyby był miły i układny, czy nie "zjedli" by go i żadnej książki by nie sprzedał. Podobnie jak Pani koleżanka mógłby sobie "wypalać" cuda i składać na półce koło kominka. Coryllus nie dość, że posiada talent, to jeszcze mu się chce!. Chce mu się (mógłby przecież pisać kryminały)oświetlać inaczej naszą historię i zachęcać czytelnika do używania własnych szarych komórek. Swoją drogą wydaje mi się, że to młodzi powinni być bardziej skłonni do wędrowania nowo odkrywanymi szlakami a nie emeryci, a widzę, że wśród tych ostatnich Coryllus ma więcej zwolenników.
Miło, że ukazał się następny Pani tekst.

Obrazek użytkownika izabela

18-10-2012 [03:21] - izabela | Link:

Przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale jestem emerytem ciężko pracującym. Dziękuję za głos rozsądku. Nie popieram niegrzeczności, ale czasami akcja równa jest reakcji tylko jak wiadomo ma przeciwny zwrot. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Daf

18-10-2012 [00:11] - Daf (niezweryfikowany) | Link:

Ubawilam sie setnie tymi opiniami o recenzjach ! Szara masa, ta mila i ukladna, unoszaca sie zawsze z pradem, potrzebuje tez recenzji, zeby miec poglad n/t czytanej, czy tez przeczytanej ksiazki. Jest to przeciez brak zdolnosci samodzielnego myslenia a takze i.....brak inteligencji !

Obrazek użytkownika SWD40

18-10-2012 [14:01] - SWD40 | Link:

Gdybym nie wiedział, że jest Pani nie w ciemię bita, to może i bym nawet pochylił się z dużą dozą wyrozumiałości i cierpliwości nad Maciejowskim i jego pisaniem, takie to wszystko sugestywne, przekonujące.
Ale nie pochylę się.
I nie wychylę się.
Zaś co do samego Maciejowskiego:
- bardzo słaby intelekt,
- niska kultura osobista,
- mizerny warsztat i powierzchowny poziom wiedzy.
Ne ma się więc nad kim i nad czym roztkliwiać.
Moje najszczersze

Obrazek użytkownika izabela

18-10-2012 [20:11] - izabela | Link:

Ostatnio bez przerwy się pochylam i wychylam. Ale to nieistotne. bardzo mi miło, że się Pan odezwał. Pozdrawiam serdecznie. P.S. Nie czerpię zysków z propagowania Coryllusa i nie jestem wysłanniczką Merkel w sprawie przestarzałych wiatraków, które chce ona wepchnąć naszemu umęczonemu krajowi. Wczorajszy mecz pokazał wysoki poziom techniki krajowej. Za 2 miliardy dach mógłby działać nie tylko przy pogodzie. I pomyśleć, ze ta ekipa chce budować elektrownie jądrowe.

Obrazek użytkownika SWD40

18-10-2012 [21:20] - SWD40 | Link:

Mnie również miło Panią widzieć w zdrowiu i znakomitej formie.
Również serdecznie pozdrawiam.
ps
Nie bardzo przejmuje mnie Coryllus czy Merkel nie ma wiec sprawy, a o wiatrakach napisałem gdzie indziej.

Obrazek użytkownika gośćXXI

18-10-2012 [15:13] - gośćXXI | Link:

Opisano ją w XX wieku. Tak, to jest diagnoza wstecz, postawiona przez "detektywów medycznych" :) To, co uchodziło u Mozarta za kompletny brak wychowania, było objawem chorobowym. Przede wszystkim są to najrozmaitsze tiki i niemoznośc przed powstrzymaniem się od niezmiernie wulgarnych "bluzgów". Tym zrażał sobie nawet najprzychylniejszych mu protektorów. Co za ironia losu, prawda? Tez Panią pozdrawiam.