Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czy o ichtiologii ma prawo mowić tylko ryba?
Data Autor
Celarent
ale i byle kto chodzić też nie powinien. Jedenzginął bo idąc w Himalaje przecenił siły i nie znalazł się nikt, kto mu tę wyprawę by uniemożliwił z racji jego niedoświadczenia a drugi bo sam musiał mu pomagać - jedynie on okazał się tu człowiekiem.
Izabela Brodacka Falzmann
Piękne:) Będę śledzić perypetie Maxa Otto Von :):)
Anonymous
Podaje Pani wstrząsające przykłady zachowań alpinistów. Nie wierzę jednak aby było to zgodne z etyką większości tej grupy. Podobnie w grupie lekarzy, o której Pani pisze odsetek funkcjonariuszy systemu opieki zdrowotnej jest nikły, o czym zapewniam Panią, chociaż oczywiście nie musi mi Pani wierzyć na słowo. Problem tkwi w tym, że ten odsetek nie będzie malał w miarę postępu regulowania wszelkich działań w medycynie. Nie umiem się odnieść do kwestii czy za problemy alpinizmu odpowiada jego komercjalizacja. W medycynie wiele problemów by rozwiązała, ale wszystkich zapewne nie, chociażby z tego powodu, że kwestie życia i śmierci nie leżą wyłącznie w naszej gestii.
Izabela Brodacka Falzmann
Ale teraz młodzi słyszą, ze solidarność , odpowiedzialność to przeżytki. Że w najlepszym stylu jest wspinanie się solo, bez asekuracji. Że każdy odpowiada za siebie i tylko dla siebie. I się stosują.
Izabela Brodacka Falzmann
O pasje też - albo przede wszystkim. A media wciskają się wszędzie. Robi się filmy z porodu i umierania. Takie czasy.
Izabela Brodacka Falzmann
Prawdą jest, że na wysokości takiego szczytu nie ma możliwości pomóc nikomu znosząc go np. do bazy. Ale mi chodzi o to że zmienił się paradygmat. Ludzie z zasady nie mają sobie pomagać, ani działać zespołowo. Każdy idzie na własną odpowiedzialność i na własną rękę. Kiedyś chodziło się z tlenem i sukces wypracowywało zespołowo.
Izabela Brodacka Falzmann
Mogłabym opisać przypadki, ze po zmianie systemu szły pod młotek linie technologiczne ( elektronika) , które chwilę przedtem kupiono za miliony dolarów. A w mojej szkole woźny rozbijał młotkiem zabytkowe wagi analityczne, które można było sprzedać w antykwariacie. Dyrekcja bała się że ktoś sobie weźmie wagę do domu i będą kłopoty. Racjonalność przegrywa na wszystkich frontach.
Izabela Brodacka Falzmann
W tej wyprawie nikt na nikogo się nie oglądał. A że B. zginął? Można zatem o nim nie mówić. Znam przypadek, że po wywrotce jachtu ( urwał się balast , na Bałtyku) wszyscy ratowali się na własną rękę i zginęli. Dopłynął kapitan, który usiłował nad nimi zapanować, ale mu się nie udało. Czy też powinien zginąć? Może byłoby dla niego lepiej bo spotkał się z oskarżeniami.
Izabela Brodacka Falzmann
W 1975 roku Wanda Rutkiewicz kierowała żelazną ręką wyprawą na Gasherbrum. Po projekcji filmu " Temperatura wrzenia" ( polecam, może gdzieś jest w tym tajemniczym internecie) zarzucono jej ,że używała nieparlamentarnego języka ( faktycznie, bardzo nieparlamentarnego). Ale jak miała sterować z bazy niedotlenionymi, więc źle myślącymi wspinaczami. Odparła, że wszyscy wrócili zdrowi i to jest największy sukces jej wyprawy.
Berlin,Niemcy Hotel Adlon Kempinski --errare humanum est ( badzic jest ludzka rzecza ) pomyslal Max Otto von Stirlitz zamykajac deske od sedesu.
Izabela Brodacka Falzmann
Niech Pan pisze- czy Pan się zna czy nie zna. Pan jak to dziecko z bajki Andersena ma talent trafiania w sedno w sprawach, którym inni poświecili całe lata. Dlatego niektórzy nie mogą tego znieść.
który zda się być zbyt surowy, że dla mnie alpinizm to nie wojna. Nie wymaga ofiar dla osiągnięcia celu.Najważniejsze jest bezpieczeństwo uczestników.Niezrozumiała jest dla mnie decyzja Wieleckiego o dopuszczeniu do dalszej wspinaczki mimo drastycznego przekroczenia harmonogramu wejścia.Ajeszcze 30 lat temu Kowalski dla własnego bezpieczeństwa musiał zawrócić będąc niemal u wierzchołka góry.Czy świat ogłupiał już w każdym wymiarze?
Marcin Gugulski
@leszek hapunik Pisze Pan, że "Postawa Bieleckiego jest wręcz dziwna.Olał wszystko i wszystkich i wręcz spieprzał do domu nie oglądając się na kolegów." Skoro Adam Bielecki zaginął w trakcie zejścia ze szczytu, to o kim Pan to pisze? Czy o kierowniku wyprawy? Ale on nie nazywa się Bielecki!
jest chyba Pani jedyną osobą, która werbalnie wyraziła wątpliwości, co do postaw uczestników wyprawy,a także do twierdzeń o "sukcesie" wyprawy.Dla mnie osiągniecie celu to także szczęśliwy powrót do domu. W tym wypadku mamy do czynienia wręcz z katastrofą polskiego alpinizmu.To nie było odpadniecie od ściany.To była porażka w swietle działania zespołowego.Kompletna amatorka. Postawa Bieleckiego jest wręcz dziwna.Olał wszystko i wszystkich i wręcz spieprzał do domu nie oglądając się na kolegów.
Marcin Gugulski
@1235813... Chcącemu nie dzieje się krzywda, ale co do planów następnych wypraw, to chyba ma Pan(i) rację, skoro informująca o tej wyprawie i dalszych zamiarach organizatorów strona internetowa ma tytuł "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015" (polskihimalaizmzimowy.pl). No a Sponsor Generalny Programu PKN ORLEN (że już o innych sponsorach nie wspomnę) oraz Honorowy Patronat Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego też chyba wymagają od organizatorów dalszej aktywności w zamian za swój Patronat i Sponsorat.
W tym kraju szaleje prawdziwa "epidemia niekompetencji" na wszystkich szczeblach władzy wykonawczej. Nie tylko kompetencji merytorycznych ale, by tak rzec, intelektualnych. Ale krytyka skutków takiego stanu rzeczy spotyka się często z ripostą w rodzaju "ty sie nie znasz". A jakież to doktoraty trzeba mieć z nauk medycznych, żeby stwierdzić, że ma się katar? Weźmy taki przykład: W moim mieście istniał spory zakład, bardzo sensownie ulokowany, jedyny w regionie, produkujący coś zawsze potrzebnego, za czym jeszcze w połowie lat 90' ustawiały się kolejki. Zakład spotkał los wszystkich większych zakładów w mieście: został doprowadzony do ruiny ekonomicznej, rozkradziony i zdewastowany a następnie wyprzedany na złom. Cała dzielnica miasta opustoszała, ludzie powyjeżdżali lub popadli w alkoholizm. Jakież było moje zdziwienie, gdy podróżując po Holandii zobaczyłem w pewnej firmie... maszynę, wielką, jak kamienica, podobno niegdyś zezłomowaną, z charakterystycznymi (m. in. przeze mnie robionymi) przeróbkami. Pracuje, a jakże! I opłaca sie, choć surowiec jest wożony z Polski a półfabrykaty odwożone do Polski, do nieskomplikowanej ręcznej obróbki (bo Holendrowi za tę robotę trzeba by zapłacić pięć razy więcej a zautomatyzować nie wszystko sie da). Gdy pytałem zwolenników takiego właśnie "złomowego" rozwiązania, jak to jest, że w Polsce się nie opłacało a opłacało sie maszynerię zdemontować, przewieźć i uruchomić gdzie indziej i w dodatku "ciągać" tam i z powrotem przez 300 km surowce i produkty - słyszałem, że to są skomplikowane zależności ekonomiczne (???) i że się nie znam, bo nie moja branża. Jak to się mówiło w czasach "reformy pro forma" - najlepszym dyrektorem mleczarni byłaby krowa.
szara_komórka
Dzisiejszy świat jednak mówi, że wszystkie granice są po to aby je przekraczać. Można próbować to zrozumieć, że aby coś osiągnąć w takich sportach ekstremalnych trzeba jednak być w jakimś stopniu egoistą. Nie ma wielkiego problemu jeżeli taki egoista jest jeszcze tzw. porządnym człowiekiem i potrafi ustawić w sobie ten balans i w pewnych sytuacjach zrezygnuje z egoizmu. Niestety z czasem rutyna sprawia, że najczęściej z egoisty i porządnego człowieka zostaje tylko egoista.
tylko o chęć zostania, zapraszanym do "wstajesz i łżesz" na wywiady i reklamującym masło w "robaczku", celebrytą. Jak usłyszałem o tym, że do ekipy można zadzwonić (zdaje się że 8.90 zł/min.) z byle jakim pytaniem w/s wyprawy, to od razu zakumałem o co to chodzi - robienie kapusty, a cel uświęca środki. Jak widać nie uświęci. Szkoda ludzi, ale następna "wyprawa" pewnie już niebawem Pozdrawiam Panią
tagore
Z każdej rzeczy i sprawy przy odpowiedniej ilosci pieniędzy i słów można zrobić substancję miękką i podatną . Ci załoganci zapłacili za rejs Cichy robił to za pieniądze ,są siebie warci. Co do człowieka któremu Pani pomogła ,tak jak nie nurkuje się ,tak i w góry nie idzie się z byle kim. tagore
Coryllus
Miałem pisać o tym, ale ponieważ się nie znam, bałem się, że zaraz na mnie wskoczą. Teraz boję się mniej. Jutro coś napiszę, przecież te wyprawy to jest promocja tego całego biznesu, tych linek, butów, kombinezonów, tej technologii kosmicznej. A trupy są motorami kampanii reklamowych. Nie mogę na tych facetów patrzeć. 
Do wpisu: Dlaczego jestem złym chrześcijaninem
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Też jestem tego samego zdania. Nie odważyłabym się wypowiadać na temat  interpretacji Biblii, ale pewne odruchowe reakcje nie pozwalają mi traktować tej zasady dosłownie.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za dobre słowo:)
Wielu ludzi powszechną /często dosłowną/ interpretację Biblii przyjmuje za jedyną i właściwą.Dlaczego? Chrześcijanin drugi policzek powinien nadstawić, ale nie na drugie uderzenie tylko na pocałunek zgody i znaku wybaczenia.
Paweł Chojecki
Na podstawie dostępnych danych nie potrafię rozstrzygnąć, czy jest Pani dobrym czy złym chrześcijaninem i czy w ogóle. Jest Pani jednak na pewno bardzo rozsądnym człowiekiem, a to jedna z podstawowych cnót chrześcijańskich. Serdecznie Pozdrawiam, Paweł Chojecki PS Bardzo się cieszę z uratowania przed fałszywą pobożnością syna znajomych. Być może uratowała Pani nie tylko jego ciało - przez takie bzdury ludzie zniechęcają się do chrześcijaństwa czy wiary w Boga.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak też mi się zawsze wydawało. Serdecznie pozdrawiam.