Otrzymane komantarze

Do wpisu: Białoruś i Ochotnica
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Proste pytanko. Czy zna Pan Kresy? Czy był pan na Białorusi?  Dla Michnika hołotą jestem ja i być może Pan. Hołotą jest każdy kto myśli inaczej niż on każe. Ja nikogo nie dzielę i przede wszystkim nie rządzę. Natomiast jeżeli będziemy tak relatywizować dojdziemy do epokowego odkrycia pewnego mego znajomego ( po mocnym znieczuleniu). Cytuję:   " Ludzie są różne, kwadratowe i podłużne, a my nie tacy, okrąglacy"
Czyżby uwiedziona została Pani przez tych którzy stosują zasadę dziel i rządź, w tym przypadku wieś i miasto, młodych i starych, tz. Polskę A i B? Dosłownie jakbym czytał jakiegoś michnikowego wyrobnika wysławiającego miejskich hipsterów przeciwstawiając ich wiejskiej zacofanej hołocie. Pani robi dokładnie to samo na odwrót.
Czasem z opóźnieniem, ale zawsze z przyjemnością, podziwem, zachwytem... Życzę wszystkiego dobrego.
Izabela Brodacka Falzmann
Starszy inżynier był to człowiek z klasą. Młody- zwykły wykształciuch. Ja też z bólem stwierdzam, że ludzi pokroju kresowiaków spotyka się bardzo rzadko. Można ich spotkać właśnie na kresach i w górach. Dlatego zawsze ciągnie mnie na wschodnie kresy i w góry, a nie do wielkich miast.
Izabela Brodacka Falzmann
Napuszczanie na siebie sąsiadów jest działaniem zbrodniczym. Szczególnie jeżeli widać z ich strony dobrą wolę. Wiele Ukrainek i Białorusinek pracuje w Polsce. Łatwo w stosunku do nich o poczucie wyższości. Lekarki opiekują się starszymi osobami, nauczycielki sprzątają. Polacy też jeździli i jeżdżą pracować na zmywaku, często poniżej swoich możliwości. Powinni identyfikować się z sąsiadami, a nie się wywyższać.
Izabela Brodacka Falzmann
Pamiętam, żę wiele lat temu na uroczystość po obronie prac dyplomowych na politechnice przyjechała  niespodziewanie matka jednego ze studentów, góralka. Przywiozła ze sobą zapach suszonych śliwek, dymu, świeżości. Posadzono ją na szczycie stołu i stała się niekwestionowaną ozdobą imprezy. Była piękną, niemłodą kobietą. Zachowywała się z wielką swobodą i przyjmowała naturalnie wszystkie hołdy. Widziałam jednak, że jej syn miał łzy w oczach.
Zaodrzanski
Witam serdecznie.Od dawna interesuje sie Bialorusia i Kresami.Tekst Pani potwierdza wszystko co na temat Bialorusi przeczytalem i moge powiedziec, ze Bialorusini sa nam w Europie narodem najblizszym. W czasie IIWS nie bylo mordow na Polakach a podczas rewolucji bolszewickiej dwory nie byly powszechnie rabowane i niszczone. Wprawdzie dwor Wankowiczow w Kaluzycach zostal porabany siekierami chlopskimi, ale wydaje mi sie ze ta galaz Wankowiczow nie byla zbyt lubiana, takze wsrod kresowego ziemianstwa. Melchior Wankowicz, zwany "Melem" byl niechetnie przyjmowany w domach swoich rowiesnikow. Rok 1919 to najpiekniejszy ale krotki rok w zyciu Minszczyzny, Polacy doszli do Berezyny.Traktat ryski zdradzil i Polakow i Bialorusinow mieszkajacych na tych terenach i oddal ich na laske i nielaske bolszewikow(terror,smierc i wywozki).Juz chocby jako chrzescijanie powinnismy byli zrobic wszystko by te tereny zatrzymac przy Polsce. Kresy byly kuznia polskich elit, elit ktore swoj stosunek do Ojczyzny przypieczetowaly krwia swoich synow i corek w latach 1919-1920.Piekny opis ksztaltowania sie tych elit znajdziemy w ksiazce Michala K. Pawlikowskiego "Dziecinstwo i mlodosc Tadeusza Irtenskiego". Pozdrawiam.
nie zna pogardy dla maluczkich.Jako 55letni rencista pracowałem w prywatnej firmie-byłem zwykłym monterem.Moj szef z tytulem doc.dr.okolo 70l ,gdy wchodzilem do biura wstawał od biurka i wskazywal gestem reki bym usiadl .Natomiast, gdy w biurze byl jego zastępca 30letni inżynier,to byly tylko slowa- o co chodzi.Szef był inteligentem z kilku pokolen ,inżynier pochodzil z rodziny robotniczej.Niestety pokolenia inteligentow ,ktore prezentował moj szef już wymierają-wielka szkoda
o powojennym rzucie do stolicy moskowych familii z nadania kacapii; przybyli tu ze wschodu z czerwonymi calymi stadami, sciagnieci szczegolnie z kresow wschodnich POLSKI.To byl najparszywszy miot antypolakow..dalsze losy wawy i POLSKI, POd ich PANOWANIEM sa znane...
w naszych majatkach to nawet tate kantora mogl byc swobodnie pachciarzem , mial otwarte drzwi do handele..
Kolejny swietny tekst z rzedu, a ostatnie dwa akapity to jakbym sam pisal. Sedno sprawy. Jesli chodzi o Wankowicza, to pamietam jego ocene pewnej sytuacji spod Monte Cassino. Zolnierz idacy do ataku w grupie kolegow zuwazyl mine, ktorej nie mogli w biegu ominac. Nakryl ja wlasnym cialem i zginal. Wankowicz tlumaczyl takie zachowanie "amokiem bitewnym", "bo przeciez nikt nie chce wlasnej smierci". Nie przyszlo mu do glowy, ze mozna zdecydowac poswiecic siebie, aby uchronic swoich kolegow przed ranami lub smiercia. Jesli chodzi o ataki mediow na Bialorus, to sa one niesprawiedliwe, wysoce szkodliwe dla Polski i w oczywisty sposob sterowane. Ale chyba o to wlasnie chodzi, zeby nas sklocic z najbardziej przychylnym nam sasiadem (mimo wszystko). Kiedy moj Ojciec po Powstaniu Wilenskim zostal wywieziony do Kalugi, to jedyna grupa narodowa wieziona tam z Polakami byli Bialorusini, ktorzy odmowili wstapienia do Armii Czerwonej, mowiac ze sa obywatelami polskimi.
danuta
"człowiek znający swoją wartość nie musi jej nikomu udowadniać". Wzruszyłam się. Ja wśród takich ludzi wyrosłam i nigdy się ich nie wyprę, nigdy sie od nich nie odwrócę, bo to oni, nie wielkomiejski tłum, w którym zyję od wielu lat, ukształtowali mnie jako człowieka. Bolesne jest to, że tak mocno wrosły w naszą współczesność krzywdzące mity że tak łatwe stały się oceny. Od lat nasze "oświecone społeczeństwo" nie zauważa, że jego stosunek do polskiej wsi jest niczym innym, jak dyskryminacją... Jeszcze raz ogromnie Pani dziękuję.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję:)
Izabela Brodacka Falzmann
Na pewno selekcja do władzy z czasów PRL była negatywna. Uczciwi nie mieli się gdzie pchać. Do literatury trafiało się z urzędu bezpieczeństwa. Dlatego wartości szukamy gdzie indziej. I znajdujemy.
Izabela Brodacka Falzmann
Urodziłam się w Warszawie, ale czasem wstydzę się do tego przyznać. I też wyjeżdżam. Na groby chodzę wcześniej.
Izabela Brodacka Falzmann
Wydaje mi się, ze konserwuje trudne życie, nieustanny kontakt z zagrożeniem z niebezpieczną przyrodą. Ludzie gór są z natury tolerancyjni wobec innych, nie musi ich tego uczyć GW. Nasi gospodarze opiekowali się troskliwie i bezinteresownie sąsiadami- starszymi ludźmi innego wyznania ( zielonoświątkowcy)  obciążonymi upośledzonym synem. "To Pan Bóg rozsądzi , my możemy tylko spełnić swój chrześcijański obowiązek"-  mówiła nasza gospodyni. Z jej domu nikt nie wychodzi głodny, zachowała wszelkie staropolskie wartości i obyczaje.
dający nadzieję tekst!Gratuluję.
Od dawna nie ma mnie w Polsce. To co teraz widze, znaczy przede wszystkim czytam bylo za moich czasow nie do pomyslenia. Tajemnica, dlaczego tak jest, nie jest tajemnica. Walka z polskoscia polega wlasnie na odebraniu wartosci fundamentalnych jednostkom, niszczenie swiadomosci wspolnoty spolecznej, wynikajacej z tego odpowiedzialnosci, a przez to poczucia wlasnej wartosci i wynikajacej z stad godnosci a powstala pustke wypelnia sie wlasnie czyms na ksztalt kloaki. Gory swietnie konserwuja: tak jest na calym swiecie. To sprawia potega gor a gorole sa tym specyficznym wlasnym narodem w kazdym kraju.
To ja, moze dla rownowagi, pochwale warszawiakow - tych przypadkowych, spotkanych na ulicy zeszlego lata - byli naprawde mili i przyjazni. Pewnie mialem szczescie, bo wizyta byla dosc krotka... Tak czy inaczej, glowna przyczyna powszechnego braku zaufania jest moim zdaniem brak poczucia bycia na swoim, w szerszym tego slowa znaczeniu. Tacy np Holendrzy czuja sie faktycznymi gospodarzami wlasnego miasteczka, gminy itp, a u nas jest to co najwyzej pole do dzialania wszelakich sitw. Wlasnosc, bezposrednia i posrednia, jest zatem kluczem do sukcesu.
Szanowna Pani Izabelo. Do Warszawy ściągnęły wszystkie parszywe kundle z polskiej wsi. Stały się elytą. Dlatego tak zabolały słowa "wykształciuchy". Ad rem. Ludzie i świat opisywany przez Panią istnieje. Ich dzieci są tacy sami, bo w kulturze Ojców wychowani. Jest Pani wspaniała! Padam do nóg.
Anonymous
Z Warszawą jest podobnie jak z Krakowem. Tyle, że z obu tych miast zdecydowana większość ludzi na Wszystkich Świętych wyjeżdża. Ze mną włącznie. Być może to wynik oderwania od tradycji.
Izabela Brodacka Falzmann
Szkoda, że niektórzy zrozumieją to za późno.
Izabela Brodacka Falzmann
Właśnie, kiedy to wróci? Kiedy będziemy umieli sie porozumiewać? Kiedy stukanie do drzwi będzie oznaczało koszyk owoców, a nie sąsiedzką awanturę?
Do wpisu: Białoruś - zmyślenie i prawda.
Data Autor
tagore
Prezent dla Leningradzkich "opryczników" ,ograniczenie pola manewru Łukaszence to cenna rzecz ,dzięki temu dużo skuteczniej go Rosjanie przycisnęli ostatnio. tagore
Do wpisu: Sic transit gloria mundi
Data Autor
Anonymous
Ma Pani oczywiście rację.