Otrzymane komantarze

Do wpisu: Sic transit gloria mundi
Data Autor
NASZ_HENRY
że IIIRP nie odbiega wcale tak od Białorusi wbrew temu co media POkazują bo i w końcu leży tuż obok ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo mi miło. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Chodzi mi o to , że gdy dwór czy ziemia pozostaje w gestii państwa jest szansa na jej odzyskanie. jeżeli zostanie sprzedana za grosze osobie prywatnej tej szansy nie ma. Nabywcę chroni ustawa. Znam przypadek, ze nabywca dworu za symboliczną złotówkę zaproponował przedwojennemu właścicielowi odkupienie go za miliony. Był w prawie.
nadgryzal je zab czasu; za prl-bis zmiotl wiekszosc wicher antypolskosci i tyle.
Anonymous
Zrozumiałe jest dla mnie Pani oburzenie na sposób ratowania polskich dworów i oburzenie na opinię, że proponowana ustawowa kradzież "była jedyną szansą na ratowanie zabytków". Nie rozumiem jednak dlaczego motywacją dla Pani jest fakt, że była to spółka prywatna. Po pierwsze kryterium prywatności nie miało tu nic do rzeczy. Prywatnymi osobami są właściciele tych dworów albo ich ruin. Jak wiadomo, jeśli w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w ogóle uzyskali prawo własności to już prawo do dysponowania tą własnością. Ta spółka przede wszystkim była planowana jako spółka nomenklaturowa i tu leży klucz do sprawy. Dla spółek ludzi reprezentujących interesy sowieckie od pokoleń prawo ma całkiem dialektyczne podejście do prawa własności, zwane potocznie mentalnością Kalego. Kali pochodzący ze służb nie musi obawiać się zablokowania inwestycji przez konserwatora zabytków. Normalny prywatny właściciel musi. Jak widać problem nie leży w prywatności a w bezprawiu. Po drugie odczytuję (nie wykluczam, że fałszywie, a w takim wypadku od razu się wycofuję), że przeciwstawia Pani tu prywatność własności państwowej licząc, że gdyby ta sama ustawa dotyczyła upaństwowienia tych dworów to zmieniło by to sytuację. Otóż nie. Ci sami ludzie, albo im podobni, jako urzędnicy państwowi zarządzaliby tym majątkiem i powierzonymi im państwowymi pieniędzmi w sposób, który już wielokrotnie mieliśmy okazję doświadczyć, czyli na pożytek swój i właściwych firm. Dodam na koniec, że stosunek państwa do własności prywatnej i dziedzictwa narodowego na przykładzie dworów i pałaców wskazuje na utrzymanie ciągłości władzy od momentu gdy krasnoarmiejcy te dwory i pałace niszczyli i okradali.
Wokół jest mnóstwo ludzi, którzy sami nic nie zrobili, ale wszystko, co ktoś zrobi, potrafią skrytykować. Stare powiedzenie "krytyk i eunuch z jednej są parafii, wiedzą co i jak, żaden nie potrafi" zawsze jest prawdziwe.
Panią!Szkoda ,że nie prędzej. Czytam dopiero drugi Pani tekst.Sa one bardzo pouczajace ,a zarazem demaskujace tą naszą polską ,niepodleglosciową rzeczywistość.
NASZ_HENRY
PRL złodziejem, IIIRP paserem ;-)
Do wpisu: Białoruś i Ochotnica
Data Autor
NASZ_HENRY
ducha ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Moja  najmłodsza córka chodziła do renomowanego katolickiego gimnazjum. Koleżanki, które uważały się za elitę elit miały podobne jak Pan pisze obyczaje. Jej to nie dotknęło osobiście ale i tak nie mogła wyjść z podziwu. Wybrała sobie publiczne liceum, a teraz trzyma konie na wyścigach. Z końmi i ludźmi z wyścigów porozumiewa się doskonale.
Coryllus
Wańkowicz to oszust, on nic a nic z tego swoje dawnego życia nie zrozumiał. Ja kiedy przyjechałem do Warszawy na studia, zauważyłem tu rzecz wprost niesłychaną. Oto ludzie potrafili komentować czyjeś zachowanie lub wygląd w bezpośredniej obecności tej osoby. Jak się potem okazało były to nawyki wyniesione z renomowanych, stołecznych liceów. Nie wszyscy się tak zachowywali, ale ci uważający się za wybrańców tak robili. 
Do wpisu: A czapeczka gdzie?
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Siedziałam trzy lata temu z  koleżankami na łące nad Bugiem na samej granicy z Rosją.  Zwiedzałyśmy kresy po stronie polskiej. Podjechało dwóch Niemców w mundurach na motocyklu. Byli to strażnicy Schengen. " Czy kręcił się tu ktoś obcy?" - zapytali. " Nie, sami swoi" - odparłam.Uspokojeni odjechali.  Długo śmiałyśmy się z tej surrealistycznej wymiany zdań.
lala
jezdze tam od 15 lat - i jakos nie dostrzegam - ani nedzy, ani az takiej biedy etc... o Bialorusi mi opowiadalo (już kilka lat temu) kilku niemieckich policjantow (byli tam sluzbowo!) - pelen zachwyt, ze smieci nie ma w lasach (jak w PL), ze czysto i milo...
Cat
komunizm należy wypalać w zarodku...... juz tak mam.....pozdrówka
Izabela Brodacka Falzmann
Jestem rodzinnie i emocjonalnie związana z tymi ziemiami. Stąd moje zainteresowanie. Natomiast uważam, że jeżeli Łukaszenko na naszym przykładzie nauczył się jak nie należy postępować ( sam o tym mówi) , my możemy na jego przykładzie też trochę się nauczyć.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja chciałabym dokładnie wiedzieć jak on to robi . Natomiast co do odwagi- w moim wieku mam niewiele do stracenia. Młodzi ludzie boją się stygmatyzacji, dlatego kryją się za pseudonimami. Jest to rozsądne i mają do tego prawo. Jednak bardziej przekonywujące są wypowiedzi osób nie obawiających się podania nazwiska i nie wstydzących się swoich poglądów.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie mam osobistego stosunku do Łukaszenki. jeżeli jednak Białorusini mówią, że go chcą należy szanować ich wybór. Opisuję to co widziałam i czego się dowiedziałam dzięki rodzinnym kontaktom i dobrej znajomości języka. Wcale nie uważam, ze wypada narzekać na Łukaszenkę. Trzeba patrzeć, widzieć swoje i nie kierować się stereotypem. Pozdrawiam serdecznie.
Cat
to co Pani opisała to prawda. Wielokrotnie byłem w sprawach służbowych na Białorusi i musze potwierdzić Pani spostrzeżenia .Pierwsze co się rzuca w oczy to brak śmieci ,drugie to spacery po mieście ( nawet wieczorne) bez ekscesów tzn . nie obrywa sie po twarzy mimo że jest mnóstwo młodych ludzi pijących alkohol .Prywatnie Białorusini to przesympatyczni i uczynni ludzie starający się dotrzymywać danego słowa.Gościnność podobna do naszej .Oczywiście możemy narzekać bo to komunistyczny reżim i nawet nalezy narzekać lecz Łukaszenko poszedł swoja droga i broni Białorusi przed innymi .Może nam się to nie podobać ale .......dlatego baćka wygrywa bo prezentuje narodową postawę .trudno powiedzieć czy gdyby nie on to by ich tak jak nas nie rozkradli . Młodzi moga wyjeżdżać na zachód i dorabiać , ściągnął do siebie chińczyków i opracowują dla nich białorusini technologie .... no wiele rzeczy się dzieje .Tą drogą pozdrawiam Białorusinów walczących o Niepodległość i wiem że pójda swoją droga , może nawet drogą wytyczoną przez Łukaszenkę ( oczywiście jeśli idzie o suwerenność kraju) .Pozdrawiam Pani Izabelo i dodam tylko że Białorusini lubią nasz język polski , który kojarzy im się ze śpiewem
Dlaczego stawia Pan znak równości między dominująca w czasie wojny częścią UPA a Ukraincami? Co do tego mają Białorusini?
Nie wiem jakie są intencje p.Łukaszenki, ale warto wyraźnie powiedzieć: Białoruś w chwili obecnej jest jedynym krajem, który w poszukiwaniu swojej tożsamości jednoznacznie nawiązuje do historii i dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego i chcąc nie chcąc, Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Mysle, że tylko to wystarczy, aby gruntownie zrewidować nasz stosunek Białorusi. Trzeba tylko pilnowac aby przyjaciele Rosji nie stawiali znaku równości miedzy Białorusia a Rosją. Słowianofile nie są naszymi przyjaciółmi. Dziękuję i gratuluję odwagi.
Nie mozna w zaden sposob z Ukraina porownywac.
biznes z nimi byl reglamentowany, w latach 90-siatych, przez mafie ichniejszych kagebistow.Po 2 latach zrezygnowalem z ich obowiazkowego holowania...ludzie jak to bialorusini, bezwolni jak manekiny.Tak uksztaltowani mentalnie.Generalnie nic ciekawego dla obcego, swiezego przybysza , nie znajacego historii mieszkancow tych ziem..
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za linki. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
W każdym razie ten kto nie wdaje się w politykę może być pewien, że go nie wyrzucą z mieszkania i nie umrze z głodu. A kto się wdaje? Widać wie co robi.
Izabela Brodacka Falzmann
Nasi z Widybora występowali w obronie dziadka, uratowali życie mojej matce. Dlatego możemy  rozmawiać jak rodzina. Nie ukrywają oni, że zdarzały się mordy na rodzinach ziemiańskich prowokowane na ogół przez sowieckich agitatorów. W mojej rodzinie został zamordowany wuj i jego syn. Wuj ośmielił się zwrócić uwagę parobkowi, że plandeka źle przykrywa maszynę. Było to po pierwszym wejściu na te tereny bolszewików, którzy potem wycofali się i powtórnie wkroczyli 17 września. Parobek zarąbał go siekierą. Został skazany, wyszedł z wiezienia i podobnie zamordował syna wuja. Były to jednak raczej jednostkowe przypadki. Nie było masowego ludobójstwa. Co ciekawe Białorusini  ( w każdym razie mi znani) mówią o tym otwarcie i z bólem. Żal jest podstawą wybaczenia. Tego żalu ze strony Ukraińców raczej nie ma.