Otrzymane komantarze

Do wpisu: Ratujmy maluchy przed totalitaryzmem
Data Autor
w kibucu na Wzgórzach Golan, widziałem dzieci objuczone wielkimi tornistrami-plecakami, ale tam dzieci dowozi i odwozi ze szkoły autobus, a w szkole wszystko jest zaplanowane i dopasowane do ich gabarytów i potrzeb.
xena2012
ma tylko jeden argument-bo taK jest w UE.Niestety żaden z entuzjastów przedszkolnego nauczania seksu nie pomyślał co będą robić,czym będą się zajmować te dzieci już jako dwudziestolatki.Dla nich seks już będzie nudny,a one same wypalone i ciekawe innych wrażeń,stąd prosta droga do dewiacji.
Do wpisu: Trujące grzybki
Data Autor
Paweł Chojecki
W tym aspekcie zadziwiają mnie rodzice, którzy biernie przyglądają się, jak szkoła kradnie im mentalnie (i nie tylko) dzieci. Sytuacja jest poważna, ale nie beznadziejna - są jeszcze skuteczne metody przeciwdziałania. Zainteresowanym polecam kontakt osobisty. Pozdrawiam, Paweł Chojecki
NASZ_HENRY
Tusk w 2007r w swoim expose zapowiadał, że sprawy edukacji dzieci odda rodzicom. Jeżeli członkowie PO i ministrowie rządu szanują swojego szefa to nie powinni mieć problemu z sześciolatkami: to rodzice mają decydować o tym, kiedy posyłać swoje pociechy do szkoły ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Czasami trudno odróżnić głupotę od złej woli. Skutki są jednak takie same.
Izabela Brodacka Falzmann
Najgorsze jest to przyzwolenie ogółu. Jego mechanizm jest jednak oczywisty. Jeżeli prof Nowaczyk traci pracę za wychylenie głowy z szeregu,  to tym bardziej straci ją szeregowy nauczyciel.
Czy nie przecenia Pani naszych rządzicieli. Oni świadomie, nie są w stanie cokolwiek zrobić. Wszystko za co się biorą wali się. Nie potrafią poradzić sobie z bezrobociem, upadkiem przemysłu, więc biorą się za to co jeszcze funkcjonuje. A efekty tego widzi nawet ślepy. Szkolnictwo - wszystkie szczeble, jeśli nie dno , to bardzo blisko dna. Przykładów upadku "Ci u nas dostatek". Rozwija się tylko zatrudnianie kolesiów i pociotków, dzieje się to za przyzwoleniem ogółu, bo każdy liczy, że może się też załapie. I to jest właśnie najgorsze.
Paweł Chojecki
Moim zdaniem motywacje trucicieli są poważniejsze... Pozdrawiam, Paweł Chojecki
Do wpisu: Złapał Kozak Tatarzyna...
Data Autor
Witam pani Izabello ! Ja jestem jeszcze bardziej radykalny . Zlikwidował bym przymus-obowiązek szkolny po 4 klasach szkoły podstawowej . Kto się nie chce uczyć ten jest skreślany z list uczniów i nie przeszkadza tym co chcą się uczyć. Jednocześnie nie dałbym żadnego socjalu rodzinom, gdzie dzieci nie chodzą do szkoły i się nie uczą do 16 roku życia. Rodziny same by dbały aby dzieci chodziły do szkoły i sie starały uczyć. Wprowadził bym również bon edukacyjny który by przysługiwał też dzieciom w nauczaniu domowym. Skończyło by się natychmiast 99% patologi które są w szkołach. Między szkołami i nauczycielami zaczęła by się konkurencja w zabieganiu o ucznia ale poziomem nauczania w danej szkole prywatnej lub państwowej lub jakiejś lokalnej społecznej. Pozdrawiam sredecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
Doceniam akcję ratujmy maluchy, szczególnie, że gołym okiem widać jak bardzo jest ona słuszna. Jednak zastraszeni nauczyciele godzą sie na takie absurdy jak zakaz czytania w młodszych grupach w  przedszkolu i przeniesienie nauki czytania do zerówki. Zdolniejsze dzieci są powstrzymywane w rozwoju.
ratujmaluchy.pl Podpisy zbierało mnóstwo rodziców i bardzo wielu nauczycieli. I raczej nic -jak wszystkie inicjatywy do kosza. Niestety, wśród nauczycieli jest wielu rasowych lemingów, którym dogodziła podwyżka a reszta (czyli medialne zniszczenie autorytetu po 2008) zwyczajnie lata i powiewa. Badania przeprowadziłam w praktyce, rozmawiając z tym i owym ...
Izabela Brodacka Falzmann
Obawiam się , że nie. Jak wiadomo podstawowa strategia przetrwania polega na kucnięciu. Może kosiarka przejdzie nad moją głową. Nauczyciele boją się o pracę ( 7000 zwolniono) uczniowie wolą nie zadzierać, rodzice boją się o przyszłość pociech. Wybierają najgorszy wariant- schowanie głowy w piasek. Problem nie jest zresztą czysto polski.
Izabela Brodacka Falzmann
Na to rozwiązanie zgodziłabym się. Wiedziałabym co zrobić. Ale cóż z tego. Inni nie wiedzą, że ja wiedziałabym:)
NASZ_HENRY
tabletem PO głowie ;-) lub analogowe @Izę na ministra edukacji narodowej ;-)
Anonymous
Gorzka prawda, ale bez zgodnej z rzeczywistością oceny nie da się niczego naprawić. Zmian nie wprowadzą uczniowie ani politycy. Te grupy nie są do tego zdolne. Mogą to zrobić rodzice z nauczycielami. Mogą i powinny ale czy zrobią?
Do wpisu: Efekt dużego kwantyfikatora
Data Autor
Powtarzam raz jeszcze: dziecko ma być z założenia traktowane jako ofiara. Nie wyklucza to sytuacji, że i ofiara jest sprawcą przestępstwa. Pani pewność siebie z zdaniu: " Faktycznie nie ma sensu dyskutować jeżeli ocenia Pan tekst nie czytając go" , jest zastanawiająca. Mieni się Pani być wychowawczynią młodzieży. Ciekawe.
Do wpisu: O wyższości 11 listopada nad 13 października
Data Autor
Anonymous
Właśnie czytam, że Marcin Wolski proponuje prawybory na prawicy - casting lokalnych liderów. Mogę tylko dodać, że jeśli liczba zdobytych głosów przełoży się na miejsce na liście wyborczej to będzie to krok we właściwym kierunku.
targowisko zostalo uratowane, bo developerzy zorientowali sie ,iz na jego skraju ma byc przedluzenie ul.Rydygiera( tabliczka z nazwa ulicy wisi juz dawno).--nikt nie wybuduje tam willi...
Izabela Brodacka Falzmann
Pamiętam reakcję na Pani wypowiedź. Zgadzałam się z nią ( z wypowiedzią) , ale nie chciałam dolewać oliwy do ognia. Ja też serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Kilka lat temu znajoma podjęła akcję w obronie targowiska Wolumen. Wszyscy mówili jej , że nie ma szans i że mityczni ONI już tam budują wille itp. Okazało się, że wygrali. Targowisko jest i nawet jest remontowane. To jedyne źródło taniej i naturalnej żywności w tej części Warszawy. Nie wolno z góry przesądzać o klęsce. Albo się lenić i usprawiedliwiać układem, onymi , agentami. Tu nie są potrzebni żadni agenci. Sami sobie szkodzimy.
Izabela Brodacka Falzmann
Bywałam , bywałam . Ale już nie będę bywać. Jestem pragmatyczna. jeżeli warszawiacy chcą HGW niech mają. Jeżeli Polacy chcą PO - nich mają. A jeżeli nie chcą - nich coś zrobią, coś konkretnego.
eska
Już jakiś czas temu napisałam, że te "wzmożenia prawdziwych Polaków" do niczego nie prowadzą i właściwie coraz częściej służą jako miłe i podnoszące na duchu spotkania towarzyskie, bez żadnej refleksji na potem. Och, jak mi się wówczas oberwało :)) Pozdrawiam serdecznie
" ... legalnie i formalnie załatwić pewną ważną dla nich i dla całej Polski sprawę. " - okazało się jednak, że dla nich nie była ważna. Udało się ludziom wmówić, że postępując zgodnie z wytycznymi "salonu" człowiek staje się inteligentem, staje się członkiem lepszej kasty. Tylko, kim są ludzie, którzy w to wierzą.
Pani Izabelo - chyba nie była Pani Szanowna nigdy na żadnym marszu organizowanych 11 listopada (i nie tylko). 10 kwietnia jak i 11 listopada zdarzyło mi się kilka razy być w Warszawie,a tym samym zaobserwować pewną prawidłowość: - ludzi spoza Warszawy w tych dniach jest na tych wiecach, marszach więcej niż samych "warszawiaków". - wielokrotnie podchodzili do mnie ludzie starsi,mieszkający w Warszawie, którzy narzekali właśnie, że w stolicy jest niewiele osób takich jak tych co się podczas tych uroczystości gromadzą. - nieraz podczas Marszu Niepodległości idący ulicami demonstranci wznosili gorzkie hasła: "Gdzie są flagi! Gdzie są flagi!" reagując w ten sposób na widok kamienic i budynków mieszkalnych, w których nikt w dniu 11 listopada nie raczył wystawić w oknie czy na balkonie polskich symboli narodowych. Tak więc Pani Izabelo - myślę, że Pani przemyślenia są niestety błędne, gdyż w przedstawionych przeze mnie dniach do Warszawy ściąga "cała" patriotyczna Polska i akurat warszawiaków wśród nich jest mniejszość. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Bo jestem zła na Warszawiaków. Tyle wysiłku w czarną dziurę. I tak prosta sprawa przegrana. Dlaczego nie potrafimy zacząć od spraw prostych i w zasięgu ręki?  Dlaczego chcemy przezbrajać się moralnie, stworzyć nowego człowieka, przebudowywać mentalność ? Przypomina mi się "Indyk" Mrożka. "A może byśmy coś zasiali? - I tam, a może byśmy zaorali? - I tam. " ( cytuję z pamięci)