Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zdania są podzielone
Data Autor
, że czym wyższy stopień naukowy tym większe odejście od stwierdzenia, że "król jest nagi". To potrafił wyrazić prosty umysł dziecka. Tym bardziej, że mamy posługiwać się szczerą mową "tak, tak/nie, nie". W dodatku nie jestem pewien, czy ta ekwilibrystyka słowna "wykształconych" jest spowodowana jedynie świadomością komplikacja świata.
NASZ_HENRY
To tak jakby z teorii względności Einstaina wysnuwać wniosek że wszystko jest względne ;-)
Anonymous
Być może Jazgdyni opisał podstawę różnic światopoglądowych. To intrygujące. Nie słyszałem o tym wcześniej. Być może zerojedynkowicze z rozmytogłowymi nie mogą się dogadać nie tylko z powodu wpływów środowiskowych(jak różnice w zasadach poszczególnych cywilizacji) ale i neurofizjologicznych wynikających z genetyki.
jazgdyni
Witaj Izo o poranku A wiesz, że to przeniknęło do techniki i nauki? Jest to, co stosujemy już coraz powszechniej - fuzzy logic - en.wikipedia.org U nas znana jako logika rozmyta, łamie zasadę 0 - 1, czyli prawda - fałsz. Najprawdopodobniej tak właśnie działają sieci neuronowe, czyli mamy naturalną inklinację do zbiorów rozmytych. Lecz czy prawda może podlegać tej rozmytej logice? Wg mnie - w żadnym wypadku. Pozdrawiam serdecznie
Do wpisu: Zarządzanie konfliktem
Data Autor
Anonymous
Komuna wschodnia i zachodnia piorą mózgi w podobny sposób.
Izabela Brodacka Falzmann
Wydawałoby się, że właściciel wydawnictwa powinien być wdzięczny osobom, którym nie odpowiada okradanie go. Okazało się, że nie był. Może doprecyzuję co ma wspólnego zarządzanie konfliktami z postmodernizmem. Otóż w myśli postmodernistycznej nie ma prawdy - są tylko różne, równowartościowe opinie i stanowiska. Inaczej mówiąc wszyscy mają rację- swoją rację. Każdy człowiek ma prawo wierzyć w co chce i każdy ma prawo wyrazić swoją rację, a nawet ją wykrzyczeć. Konfrontując strony konfliktu to umożliwiamy. Dla firmy, dla organizacji najważniejszy jest wizerunek. Najgorszym wrogiem wizerunku jest osoba, która domaga się jakiejś prawdy. Dlatego należy wyrzucić obie strony konfliktu. Nauczą się, że nie tylko prawda jest względna, lecz także sumienie. Każdy ma własne sumienie. Nie ma sensu dyskutować na przykład czy aborcja jest złem. Niech każdy rozstrzyga to w swoim sumieniu. Złem jest natomiast mówienie o aborcji gdyż nieuchronnie narusza dobre samopoczucie jednej ze stron. Dlatego ustawodawca poszedł w kierunku penalizacji " mowy nienawiści".
Silentium Universi
że wykrywającego aferę wyrzucano za to,że złapał, a wykrytego, bo dał się złapać, zaś konflikt był nie tyle zarządzany, co zlecany. Zgubne jest to myślenie spiskowe. Zdrufko
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo dziękuję za przytoczenie współczesnych obyczajów korporacyjnych. To żywe fakty. Mój tekst oparty jest też na faktach. Nie podaję pisma w którym to zaszło, bo nie o to chodzi. Nie warto prowokować następnych konfliktów, którymi nikt nie chce zarządzać. Uwagi na temat postmodernizmu opieram na książkach Davida Riesmana. Jego "Samotny tłum" był dla mnie odkryciem, choć w tych czasach nikt nie nazywał tego postmodernizmem.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za przypomnienie. Jest jeszcze jeden film, który mną wstrząsnął. To " Z punktu widzenia nocnego portiera". Nocny portier jakiegoś zakładu pracy po godzinach jest strażnikiem wędkarskim . Patroluje również społecznie brzegi jezior. W filmie ( dokumentalnym) on sam opowiada jak "łamał wędeczki" niefortunnym wędkarzom i płoszył parki korzystające z osłony nocy nad jeziorem. I " jak te nagusy uciekały w świetle latarki". Po tym filmie pomyślałam, że w przypadku powtórki z totalitaryzmu nie zabrakłoby kapo. Podobne refleksje miałam po uczestnictwie w kursie tresury dla psów. Pewien właściciel rosłego owczarka niemieckiego tak gorliwie atakował pozoranta ( w przeciwieństwie do psa, który był raczej dobroduszny) , że treser powiedział: " panie to pies ma gryźć nie pan" i dodał "nadaje się pan na kapo" .
...Tomasz Zygadło zrealizował wstrząsający dokument pt SZKOŁA PODSTAWOWA. To chyba było w późnych latach 60-tych. Dzieci na lekcji wychowawczej wystawiały sobie nawzajem oceny ze sprawowania. Erupcja donosicielstwa i popis upokorzeń. SZOK! Film nie miał komentarza, nie było skrótów. Trwał dokładnie tyle co lekcja 45 min. Do tej pory to pamiętam... Przeszedł bez echa. Szukałam go w necie, ale nie znalazłam. Dobrze, że mogę go przypomnieć, bo byłby doskonałą ilustracją do poruszonego, bardzo ważnego tematu. Pozdrawiam i dziękuję.
jazgdyni
Witaj Jezu, Izo, przywołałaś moje współczesne koszmary. Jak Ci się wydaje, że to tylko historyczne idee Makarenki, to jesteś w gruuuubym błedzie. Tego właśnie obecnie uczą w korporacjach i na tym opiera się współczesny human management. Otóż,miałem takie szkolenia i dokładnie, jak piszesz mam obowiązek wywalić na zbity pysk obie strony konfliktu. Liczy się tylko dobro firmy, a nie jacyś konfliktowi pracownicy. Mam też obowiązek doprowadzić przed wywaleniem do konfrontacji obu stron. Jakie to postawy na przyszłość kształtuje, to już nie moja sprawa. Skrzynia donosów, a jakże, wróciła parę lat temu. Donos teraz nazywa się ślicznie stop card. Niby, jak zobaczę pracownika, który robi coś źle, np. szlifuje bez gogli, to ja (anonimowo) mam to opisać i wrzucić do skrzynki. Więcej! Jest ustanowiony w załodze specjalny dodatkowy człowiek, oficer HSQE - Health Safety Quality Environment Officer. Czyli normalny szpieg behapowiec, o bardzo wysokiej władzy. Miałem dużą scysję za wchodzenie na maszt bez kasku (uprząż miałem na sobie). Pytałem się, czego mam się obawiać z góry. Mew? Nie, przepisy są przepisami, mimo tego, że aby przecisnąć głowę miedzy barierkami, to kask i tak muszę zdjąć. I znowu doszło do tego, że common sense i dobra praktyka morska poszły się walić. Durny HSQE Off. rządzi! Nie wiedziałem, że to post-modernizm, ale to normalna rzeczywistość we współczesnych systemach korporacyjnych. Mówię Ci - Auschwitz!
Do wpisu: Macierz transportu
Data Autor
NASZ_HENRY
po mojej stronie ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Nie dziwię się, że ludzie chcieli sobie przynajmniej pogadać na temat Mongolii. Ja mam pewną wiedzę na temat Kazachstanu. Odważni wchodzą w interesy z Kazachami. Trzeba tylko brać poprawkę na ich specyficzną mentalność. Ale głowy mają otwarte. Obala to zakorzenione stereotypy na temat narodu pastuchów.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też w powodzi laurek na temat kanciastego mebla, zwanego nie wiem czemu okrąglym,  dostrzegłam wczoraj ton bardziej minorowy. Trudno jednak o realizm. Elity komunistyczne też nigdy nie przyznały, że zostały przywiezione na sowieckich tankach. Twierdzili, że rządzą z woli ludu pracującego miast i wsi wyrażanej w wyborach.
Izabela Brodacka Falzmann
Proszę zauważyć, że tę kolejkę zbudowaną wysiłkiem społeczeństwa właśnie za grosze sprzedano międzynarodowemu  konsorcjum , w ktorym gminy podhalańskie mają tylko 2% udziału. Oczywiście wraz z kolejką straciliśmy przynajmniej część Kasprowego i Myślenickie Turnie. PO dąży obecnie do prywatyzacji i sprzedaży lasów. Władysław Zamoyski ofiarował narodowi skarby Biblioteki Kórnickiej i sporą część lasów Tatr. Teraz hunwejbini z PO będą te lasy rozdzielać miedzy sobą i sprzedawać. A my będziemy zastanawiać się czy je sprzedano Niemcom czy Eskimosom? Czy czeka nas los Greków, narodu filozofów, ktory na własnej ziemi stał sie narodem pastuchów, a potem kelnerów?
Dlaczego wszystko w Polsce idzie jak z kamienia? Swego czasu były popularne, teraz chyba zapomniane, książki „Prawo Parkinsona” i ”Recepta Petera”. Obie poruszały podobną problematykę o biurokracji oraz niekompetencji. Prawo Parkinsona mówi, że jeżeli pracownik ma określony czas na wykonanie danego zadania, zadanie to zostanie wykonane w możliwie najpóźniejszym terminie. W praktyce implikuje to żywiołowy wzrost liczby urzędników, niezwiązany z ilością i rodzajem pracy do wykonania. Na pewnym etapie rozwoju biuro może istnieć dla samego siebie, bez zajmowania się celem dla jakiego zostało powołane. W „Recepcie Petera” mówi się o tym, że każdy kiedyś osiąga szczebel niekompetencji. Opisane są rozmaite przykłady niekompetencji – doskonały szewc rzemieślnik będzie fatalnym dyrektorem fabryki butów, wspaniały chirurg zostanie nieudolnym dyrektorem szpitala. Mam wrażenie, że Polska na obecnym etapie jest klinicznym przykładem funkcjonowania obu opisanych nieszczęść.
Wprawdzie Pani tekst jest jakby o matematyce, ale myślę, że chodziło o szerszy kontekst. Przy okazji chciałbym dokonać kilku porównań. Jako inżynier bardzo interesuję się historią rozwoju przemysłu w Polsce międzywojennej. Jestem pełen podziwu dla osiągnięć w tej dziedzinie po latach zaborów. Wspomnę tylko o budowie Gdyni, kolejowej magistrali węglowej, budowie COP. Budowało się szybko i sprawnie, w pewnej fabryce produkcja ruszyła w siedem miesięcy od położenia kamienia węgielnego. Bardzo znany przykład to budowa kolejki linowej na Kasprowy Wierch w niespełna rok. Śmiem wątpić, czy dzisiaj udałoby się coś takiego powtórzyć, pomimo doskonalszej techniki. Pamiętam ze szkoły, że było coś takiego jak pozytywizm, praca u podstaw. Kiedyś polityka była sobie ale od fachowego kierowania byli inżynierowie, ekonomiści i inni specjaliści. Dzisiaj Polską rządzą głównie historycy i prawnicy. Ta banda ignorantów zamiast się skupić na ustaleniu priorytetów i pilnować spraw zasadniczych dla funkcjonowania państwa a realizację szczegółów pozostawić specjalistom, próbuje ręcznie sterować wszystkim. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że w naszym kraju nic nie funkcjonuje jak należy. Kolej mimo sporych inwestycji jest w zaniku – wczoraj właśnie przeczytałem o likwidacji kolejnych połączeń Intercity, podobno czasowo z powodu remontu torów – w co nie wieżę. System lecznictwa – kompletny rozkład, system emerytalny podobnie, oświata – katastrofa.
jazgdyni
Tak jest - "Dwanaście esejów pod redakcją Lynna Arthura Steena" dumnie stoi na półce. Przyznam, dawno nie zaglądałem. Pzdr
Anonymous
Elity nie mogą sobie pozwolić na wymianę bo nie są elitami. W zamordyzmie każdy dostaje szansę by aspirować do roli karbowego. Właśnie wysłuchałem w TVN24 wywodu Pana Celińskiego, że postanowienia okrągłego stołu musiały być respektowane mimo wyniku wyborów z 4 czerwca 1989r. bo do 1993r. w Polsce stacjonowały wojska radzieckie. Pomijam, że respektowane były umowy magdalenkowe wbrew oficjalnie przy okrągłym stole ustalonym zasadom tych wyborów. To jednak dobrze, że elita polityczna okazjonalnie przyznaje, że do 1993r. Polska była okupowana. Nie należy oczekiwać od nich przyznania, że są elitami z wyborów kompletnie niedemokratycznych. To byłoby przyznaniem, że są marionetkami służb.
Ja w ubiegłym roku wybrałem się do Mongolii skąd przywiozłem 5 projektów biznesowych (opisane poniżej), znajdując tam partnerów a także odbiorców. Niestety, nie znalazłem chętnego na inwestycje (w Mongolii) które spłacą się w wyłożonym kapitale ... w pierwszym roku działalności (to w europejskim sektorze budowlanym jest obecnie absolutnie niemożliwe), mimo wysyłki informacji do ponad 140 odbiorców głównie z sektora budownictwa, funduszy kapitałowych, do kilkunastu inwestorów pozabranżowych. Owszem, było kilkunastu chętnych na spotkania ale miałem na nich wrażenie że są to (dla nich) ciekawostki biznesowe (typu “poznaj świat”). Myślę że gdyby oferta została przygotowana zupełnie na innym szczeblu i “kłuła by oczy” niczym AMBER GOLD zainteresowanie byłoby o wiele większe choć muszę wspomnieć że wśród odbiorców były także osoby lokujące kapitał w AMBER GOLD.
Izabela Brodacka Falzmann
Mam bardzo ciekawą książkę "Matematyka współczesna Dwanaście esejów pod redakcją Arthura Steena." Tam można znaleźć te zagadnienia. Pozdrawiam serdecznie.
jazgdyni
Witaj Już tak po 2004 roku, czyli, jak przystąpiliśmy do UE zacząłem obserwować niepokojące zjawisko - procedury na wszystko. Wykoncypowałem sobie, że jest to nacisk Stanów Zjednoczonych na jakąkolwiek działalność, ich, amerykańska filozofia życia, która uległa gwałtownemu natężeniu po zamachach September 11. Check lists i permits stały się zmorą nie tylko inżynierów, ale jak widać, również lekarzy, czy urzędników. Na pewnej międzynarodowej konferencji na temat wdrażania ISM Code (International Safety Management Code - Międzynarodowy kodeks zarządzania bezpieczną eksploatacją statków), czyli coś co jest odpowiednikiem norm ISO, gwałtownie zaprotestowałem przeciwko zalewowi tej fali papierów. Stwierdziłem, że jeszcze nie tak dawno istniała wartość sama w sobie i bardzo indywidualna, która nazywa się profesjonalizm. Po tym wszyscy się zamknęli. Bo indywidualizm i indywidualny profesjonalizm jest be i fe. Liczy się standaryzacja, procedury i normatywy. A że jest to poziom idiotów, no cóż, każdemu trzeba dać szansę i dostosować dokumenty do poziomu głupka. Tak oto jest właśnie tak, jak piszesz - indywidualny geniusz nie ma dzisiaj szans. Nie przeskoczy całej tej biurokracji, którą w XXI wieku stworzyła Machina. Serdeczności Ps. A znasz oprócz tej macierzy problem komiwojażera?
Izabela Brodacka Falzmann
Zapisuję sobie Pana bon mots na tytuły. Jeżeli użyję powołam się - Pan pozwoli- na autora.
Izabela Brodacka Falzmann
Kiedy odmówiłam córce czytania wywodów w jej zeszycie i zaproponowałam rozwiązanie w dwóch linijkach( chodziło o znalezienie okresu pewnej funkcji)  jej bardzo miła pani powiedziała; " niemożliwe, żeby to było aż tak proste". Pani była przynajmniej  bardzo miła, ale jej dowody ciągnęły się na kilka stron zeszytu formatu A 4.
NASZ_HENRY
grunt to grant ;-)