|
|
szara_komórka Z czasów dzieciństwa moich córek, pamiętam, że z podobnym typem Lekarza (przez L) mieliśmy do czynienia w osobie kobiety. Nie mogę podać nawet jej imienia czy nazwiska bo to i skleroza i fakt, że raczej żona musiała się borykać z chorobami dzieci.
To, żeby zasłużyć na dobre wspomnienie otoczenia jak pisze Pani trzeba być fachowcem i uczciwym, porządnym człowiekiem. Pamiętam kilkoro swoich nauczycieli z lat 50 i 60 , dla których nie były ważne programy i wytyczne a właściwe wychowanie i dobre przygotowanie do życia młodego pokolenia.
Niewątpliwie i dzisiaj tacy są tylko, że nie oni są pokazywani we wszechwładnych, "nieomylnych" mediach.
Uważam, że to one, ten pełen beztalencia i oportunizmu świat mediów jest winien tego czego jesteśmy świadkami.
Bo w nich zaczyna się kształtowanie idei, wzorców zachowań i ludzi autorytetów. |
|
|
gorylisko ale miło czasem pobyć w gronie ludzi... |
|
|
gorylisko uprzejmie proszę żeby się pan odpedalił od tej pani... swoimi preferencjami jej pan nie zaimponuje...co do domowych zajęć...czy szanowny pan zdzicho pracując w kuchni zakłada do fartuszka kalesony długie czy krótkie ? no bo w końcu jak mowa o ciociach...no i marchewki służą do jedzenia głównie...ale zawsze może pan pobiec pod tęczę i POtraktować kogoś marchewką odtylcowo... pewnie się ucieszy... a jak zobaczy pana w fartuszku w czerwone groszki (czerwone to dla podtrzymania tradycji robotniczo-chłopskiej) to może to być mniłość od pierwszego wejrzenia... |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Czy Pan ma jakiś kompleks na tle moich ciotek? Jeżeli tak to przepraszam. Nie miałam intencji nikogo urazić. Postaram się zostawić cioteczki w spokoju. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Trafiła Pani w sedno. Wbrew lękom pana Zdzicha chce napisać z czego zwierzają mi się studentki i uczennice. I to jest dokładnie to o czym Pani pisze. Co do lekarzy - za realnego socjalizmu kierownik przychodni w Śródmieściu straszył mnie sądem rodzinnym za to, że przyznałam, że karmię dziecko gdy jest głodne. ( teraz nazywa się to " naukowo" - na żądanie) i że nie podaję niemowlęciu zupy na mięsie w 3 miesiącu życia. Nawet w książeczce zdrowia dziecka było wydrukowane to zalecenie. Idiota, który to wymyślił i idioci, którzy to egzekwowali są odpowiedzialni za epidemię uczuleń wśród dzisiejszych 40 - latków. Dopiero gdy amerykańscy uczeni odkryli, że samica ludzka ma piersi, a po 89 roku to odkrycie dotarło do uczonych polskich zmieniał się trend i teraz nakłania się matki do karmienia piersią na żądanie równie skutecznie jak kiedyś do butelką co 3 godziny. Mogło być jeszcze gorzej. Uczeni radzieccy poza gruszkami na wierzbie i zimnym wychowem cieląt wsławili się naukowo udowodnionym przeświadczeniem, że siara szkodzi dziecku. Zatem podawano noworodki w szpitalach matkom dopiero po kilku dniach po urodzeniu. Oczywiście większość traciła pokarm.
Żeby przeciwstawić się głupocie trzeba było mieć charakter. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Na pewno ten kij ma dwa końce. Kobiety zapędzane początkowo do pracy na traktorach i suwnicach wzięły odwet szturmując wojsko i policję. Chcącemu podobno nie dzieje się krzywda, więc nie warto tego komentować. W ramach zdobyczy feminizmu mamy jeszcze obowiązek pracy do 67 roku życia. To nie mój ból - mam wolny zawód i nikt nie interesuje się moim wiekiem. Nie wyobrażam sobie jednak, ze ktoś zatrudni 65 letnią sekretarkę. Większość kobiet gdy straci pracę na przykład w wieku 50 lat, będzie czekać 17 lat na emeryturę . Czy doczekają- wątpię. Nie wyobrażam sobie również 67 letniej sprzątaczki . Podobnie murarza w tym wieku. Opieka społeczna będzie miała rosnące wydatki. |
|
|
jak sie od wielu lat obserwuje sposob naginania rzeczywistosci do przyjetej tezy w wykonaniu miedzy innymi Pani Izabeli to mozna z góry sobie wyobrazic argumentacje. Na pewno zacznie z wysokiego C czyli od swych ciotek i poganiania trzody i wyrębu lasu pod sowieckim knutem. |
|
|
a gdzie to światłe stwierdzenie się znajduje? :) |
|
|
Anonymous Miło się czytało i rozbawiła mnie Pani. A na koniec zastanowiła. Kto tu komu co zdjął, a co nałożył? Może to jednak mężczyźni najpierw nałożyli kobietom spodnie? Czyż nie zagnali je do pracy w ramach "równouprawnienia"? I czyż nie "wyzwolili" seksualnie chociażby tabletką antykoncepcyjną? Śmiem nawet twierdzić, że odciągnęli je od macierzyństwa poprzez wydłużenie czasu edukacji pozornej w miejsce realnej i poprzez tzw. rozwój zawodowy w biurokracji. |
|
|
dlaczego kobiety mają obowiazek siedzenia w domu i rodzenia oraz co ma to wspólnego z słuzba zdrowia.
Czekamy niecierpliwie na popis logiki Pani Izabeli. |
|
|
a stanowcza postawa wobec pań nieoceniona! :) Doktor Strosmajer ...
Na szczęście jeśli chodzi o gender moje przedszkole na wsi prezentuje póki co postawę zdroworozsądkową ... mianowicie na początek zaleca odprowadzanie dziecka przez ojca, bo ten się mniej patyczkuje :)
„Kobiety nakładają spodnie, bo mężczyźni je zdjęli”- cóż, święte słowa, pracuję z nastolatkami i one zwierzyły się, że chciałyby mieć męskiego, odpowiedzialnego chłopaka, wyjść za mąż i mieć dzieci. To przyszłe fryzjerki/kosmetyczki pochodzące ze środowisk wiejskich, więc nawet się nie zdziwiłam. Ale gdy to samo powtórzyło mi grono studentek studiów podyplomowych, egzotycznych bo związanych z językami semickimi, uskarżając się na powszechny gejizm/metroseksualizm w stolicy, poczułam, że sprawa jest poważna!
I nad koniec, lekarz to jednak lekarz, jemu więcej wolno, czy partyjny, czy bezpartyjny, czy wierzący czy niewierzący ... Wszyscy podobnie boją się śmierci ... |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bardzo dziękuję za życzliwość i pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Moja wnuczka była operowana w CZD przez wspaniałego lekarza doktora Gastoła. Nie ośmielam się o nim pisać bo wiem, że nie znosi reklamy. Ale są jeszcze tacy lekarze i dziś. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bardzo dziękuję, że się Pan odezwał. Nie potrafiłam znaleźć imienia doktora. Nie pamiętam - nie był przecież moim prywatnym znajomym. Może mi Pan przypomni. |
|
|
Jak zwykle czyta sie Pania wspaniale.
Jak milo wiedziec ze kiedys istnieli ... lekarze.
Nie chce powtarzac za Goryliskiem (moze byc zazdrosny a jakby nie bylo to "zwierz") ale , tak tak , jest Pani tu ozdoba , wspaniala Kobieta - Dama.
Chyle czola i pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Otóż w 1986/7 moja córeczka trafiła w ostatnim momencie do dr. Leśkiewicza. W przychodni we Włochach "pani doktor" była dobrze ustawiona po linii partyjnej, ale nie potrafiła zdiagnozowac krzywicy. Kontakt do niego dostałem od innego "anioła", Pani dr. Potakowskiej. Pracowała ona jakis czas razem z dr. Leskiewiczem w przychodni na Okeciu.
Pan Doktor przyjmował w spóldzielni lekarskiej na Żurawiej. Pierwsze co mnie rozbroiło, to pieczątka. Stało na niej: imię, nazwisko i "LEKARZ DZIECI". Rzeczywiście, litości dla głupców nie miał. Zarówno dla rodziców, jak swych kolegów po fachu. W poczekalni rodzice z małymi pacjentami siedzieli jak trusie, nasłuchując tubalnego głosu Doktora, kiedy niektórych "stawiał do pionu". Czuło się jednak ze te małe istotki, to jego najwieksza miłość. Ciekaw jestem czy są gdzies jeszcze lekarze, którzy tak jak dr. Leśkiewicz, leczą sercem...
Wielkie dzieki za przypomnienie. |
|
|
xena2012 doktor Michalski nigdy nie odmówił wizyty domowej bez względu na pogodę,czas i odleglość poruszajac się na rowerze.Jako wiecznie na coś chorujące dziecko zapamiętałam to doskonale.Wiele lat później kiedy moja mała córka chorowała na obturacyjne zapalenia płuc takich charyzmatycznych i oddanych swojej pracy lekarzy lekarzy juz nie było. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jest Pan bardzo przystojny na tym zdjęciu. Nie tylko ja tak uważam, ale moje córki:) Co do doktora- mam nadzieję, ze odezwie się ktoś kto go znał.Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
gorylisko widać są jeszcze Lekarze w Polsce...zaś Pani jest Prawdziwą Damą niniejszego blogu i nie tylko...
szacunek... co prawda od małpiszona ale wolę być na drzewie i robić miny jak kolegować się z komuną czy sprzedawczykami... |