Otrzymane komantarze

Do wpisu: Lewatywa czyli eutanazja po polsku
Data Autor
Teresa Bochwic
Z pewnością jednak nie było to na Banacha.
Izabela Brodacka Falzmann
Właściwie lekarze, którzy omal nie zabili pacjentki szpitala na Banacha powinni utracić prawo wykonywania zawodu. Wykręcą się odszkodowaniem, które zapłaci skarb państwa czyli podatnik albo szpital czyli tym bardziej podatnik.
Teresa Bochwic
Uzyskał, ale przed wyrokiem w sprawie podawania pavulonu. Co potem - nie wiem. Stosunek do chorego to ważny element leczenia, jeżeli sie lekceważy jego ból, to mu się przebija lewatywą odbyt albo zabija w ciagu paru dni.
...chyba tacy jak Ty.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też słyszałam, że lekarzom informującym pacjentów o nowych terapiach grozi się utratą pracy. Poza tym lekarz " pierwszego konfliktu" ze swoich pieniędzy opłaca badania. To znaczy gdy zaoszczędzi na pacjencie- będą jego. Opóźnia to diagnozy i skazuje pacjenta na użeranie się od poczatku z opornymi i nieżyczliwymi lekarzami.
Izabela Brodacka Falzmann
Pacjent roszczeniowy to taki , który czegokolwiek się domaga. Karta praw pacjenta jest fikcją. Nie udziela mu się odpowiedzi na najprostsze pytania. Wyprasza rodzinę . Salowe mówią do pacjentów " per ty". Jak na razie to nie moje doświadczenia. Staram się trzymać od lekarzy jak najdalej. Nie mam nawet karty choć całe życie płaciłam składkę.
Izabela Brodacka Falzmann
A ja naiwna myślałam, ze to dobry szpital. Nie chodzi mi jednak o poziom usług lecz o kuriozalny stosunek do pacjenta. Jeżli poszkodowana osoba ujawni nazwiska swoich oprawców wytoczą jej sprawy o zniesławienie i je wygrają ( jak słynny doktor G.).  Podobno pielęgniarz z Łodzi, który podawał pacjentom w karetce pawulon wytoczył sprawę o przywrócenie do pracy i je uzyskał.
Izabela Brodacka Falzmann
Ale jak wymusić tę reformę sumień? Czekać na jednostkowe  iluminacje? Musi być uruchomiony mechanizm naprawczy. Kwestia tylko jaki. Zamiast dyskutować jak się bawią pan Winnicki i Hofman ( każdy w swoim gronie)   lepiej byłoby się tym zająć.
Paweł Chojecki
Sytuacji nie naprawią procedury - choć oczywiście mogą być pomocne. To, co się dzieje, jest efektem degradacji duchowej i moralnej społeczeństwa. Rozwiązaniem może być tylko gruntowna reforma sumień.  Z poważaniem, Paweł Chojecki
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Jakiś czas temu skrystalizowało się w mojej łepetynie i zostało wtedy zapisane coś takiego: Bardzo dobrze mi znana historia choroby konkretnej osoby (65 lat), sugeruje mi i zmusza do podejrzewania o spisek państwa tzn. władz państwowych przeciwko osobom starszym, przeciwko ogółowi emerytów, którzy w wiadomy sposób ciążą budżetowi swoją liczbą. Czy nie wydano czasem dyrektyw dla lekarzy, by w w sposób trudny do wykrycia i udowodnienia, poprzez tylko zaniedbania doprowadzali do jak najszybszych zejść pacjentów, zwłaszcza tych, u których pojawia się choroba wymagająca długotrwałej i kosztownej dla budżetu kuracji? W grę wchodzą inne ewentualności, inne sposoby osiągania powyżej określonego celu. Jedną z nich być może jest zamierzona deregulacja prawna, finansowa na linii lekarz rodzinny, lekarz specjalista, szpital. Czy system nie premiuje zaniechania działania i brak skuteczności lekarzy rodzinnych? System taki bezwzględnie zasługuje na miano zbrodniczego. Autor powyższych zdań nie opiera swoich domysłów na podstawie jednostkowego przypadku. Niepokojące praktyki mają miejsce od lat. „Państwowa przestępczość zorganizowana” nie wydaje się aż tak nierealna, gdy się obejrzy dokument o Wiekim Głodzie na Ukrainie.
To tylko jedna z wielu historii. W końcu pacjenci są dla celów naukowych i dydaktycznych, a nie po to, by przywracać ich do zdrowia...
bardzo mało się o tym mówi, ale degeneracja ludzi związanych z tzw. służbą zdrowia, zarówno pielęgniarek jak i lekarzy jest porażająca. W systemie nie ma absolutnie żadnego mechanizmu, który tych ludzi eliminowałby z zawodu. W zasadzie władza, jakiegokolwiek szczebla, odpowiedzialna za doprowadzenie do takiego stanu powinna odpowiadać jak za ludobójstwo, to jest przestępstwo, które nie przedawnia się nigdy.
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Mamy tu do czynienia z jednym najgorszych rodzajów przestępstw. Wymierzone są one w najbardziej bezradnych i bezbronnych. Podobne historie dzieją się w całej Polsce. Doradzam rodzinom pacjentów skrupulatne zbieranie dokumentacji leczenia i pisanie czegoś w rodzaju kalendarium przebiegu choroby - nie wszystko trafia do dokumentów i poruszona emocjami i natłokiem zdarzeń pamięć może zawodzić. Wszystko to  może się przydać, podobnie jak mnie, w prokuraturze. Po czterech miesiącach trafiłem tam ze swoimi obiekcjami, dotyczącymi śmierci bliskiej mi osoby. Nieoczekiwanie znalazłem bardzo konkretne oparcie, wręcz wytknięto mi to, że tak późno przychodzę. Świadomość degrengolady panującej w służbie zdrowia jest powszechna.
NIKT NIE ZROBIŁ??? A co robi ta banda darmozjadów w rządzie przez 6 lat?? Kradną tylko co się da i nie da???
u mnie w mieście są dwa prywatne szpitale ... jest tam podobno opieka i standard dużo wyższe ... w każdym razie za granicę na leczenie nie uciekniemy .... już się o to postarano ...
Na to pytanie odpowie Pani film "Nocna zmiana". Oraz medialna histeria przed i posmoleńska ... Proszę się zapoznać zanim ruszy Pani znowu do ataku z rejtanowskimi pytaniami i będzie potem odgrywać uciśnioną niewinność w odpowiedzi na wszelką reakcję. Bloger Thomaschek pisze rzeczowo jako fachowiec, Pani mam wrażenie powinna zająć się konsumpcją zachwalanego tutaj gawiedzi tortu Sachera. Zajęłoby to usta i ręce. W przerwie od pisania mogłaby Pani posnuć political fiction o Austrii po kilkudziesięciu latach komuny.
dwa razy, zrobiono z nich wariatów a w jednym przypadku skończyło się tragicznie ...
Zaufana lekarka powiedziała mi wprost i bez ściemniania cytuję: " Z powodu kosztów w szerokim znaczeniu jest odgórny "prikaz" aby osób po 60 roku życia ( sześćdziesiątym! - tak tak dobrze przeczytaliście) NIE LECZYĆ! Chyba że choroba jest ciekawa z naukowego punktu widzenia, lub gdy pacjent jest... zamożny" Nie mam powodu jej nie wierzyć.
Izabela Brodacka Falzmann
Za swój personel odpowiada ordynator. Ale ogromne kolejki do zabiegów ratujących życie uczyniło wszelkie przewiny wobec pacjentów praktycznie bezkarnymi. Rzadko kto jest tak zdeterminowany jak Pani procesująca się z Banacha. Dodajmy, że pracowała w tym szpitalu jako radca prawny ( nic jej to nie pomogło w chorobie)  i wie więcej od ludzi z ulicy.
Izabela Brodacka Falzmann
Ktoś kto oczyści tę stajnię Augiasza ( sądy i służbę zdrowia)  będzie bohaterem narodowym. Ludzie nie biorą udziału w wyborach bo nie widzą nadziei , że się tak stanie.
Izabela Brodacka Falzmann
Proszę wprowadzić w wyszukiwarkę hasło " Maksymalne odszkodowanie na Banacha". Nie należy uogólniać. miał Pan szczęście. Ale jeżeli ktoś ma pecha -jest zupełnie bezradny.
jest zaraźliwe.
Izabela Brodacka Falzmann
Poza ucieczką ze szpitala nie widzę wyjścia. Naiwnością jest sadzić, że standardy narzuci jakaś mityczna " niewidoczna ręka rynku".
Aż trudno uwierzyć w takie historie...etykę lekarską sprowadzono do poziomu szamba.Widać byłem szczęściarzem,że trafiłem ze swoją ciężką chorobą 3 lata temu do szpitala,w którym zajęto się mną w sposób naprawdę profesjonalny.Do tej pory bardzo mile wspominam dużą kulturę i fachowość pielęgniarek.I nie było mowy nawet o tzw."dowodach wdzięczności",z trudem udało mi się przy wyjściu ze szpitala dosłownie wcisnąć siostrze oddziałowej czekoladki a pani doktor,która mnie prowadziła bukiet kwiatów.Czyżby nastąpiło aż takie spodlenie ludzi od medycyny?....
niestety potwierdzam, na przypadku mojego dziadka i ciotki, a także młodszego od nich znajomego ...