|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dzięki. Nie przyszło mi do głowy, że tak sobie elegancko po angielsku piszemy. Podejrzewałam ( niesłusznie) Pana Zdzicha o jakiś dowcip. |
|
|
BTW - By The Way
nawiasem mówiąc, à propos |
|
|
Volenti non fit iniuria. Z tego co wiem autorytetem nie zostaje się z poboru, jeśli ktoś pcha się na cokoły to musi się liczyć z konsekwencjami. Podobnie jak żołnierz, który zdaje sobie sprawę (przynajmniej powinien), że z jego zawodem wiąże się zabijanie lub ryzyko śmierci, jak kapłan KK który wie że jego posługa wiąże się z zachowaniem celibatu, tak ktoś kto stawia się w roli wzorca musi się liczyć z tym, że jeśli "spisane były czyny i rozmowy" to prędzej czy później ktoś je ujawni. Niestety większość z naszych autorytetów jest nadmuchana bardzo nieświeżym powietrzem. Postawienie się w prawdzie oczyszcza atmosferę a nam maluczkim daje możliwość rzetelnej oceny kandydata na "przewodnika mas". |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ucieszyłam się, że Pan nie wyemigrował. I jak widzę w doskonałej formie. Zatem pozdrawiam. Co to znaczy BTW? Bo z sentencją zawartą pod tymi literkami się zgadzam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Publiczna spowiedź nie obowiązuje w KK. Od słuchania wyznań win jest spowiednik i obowiązuje go tajemnica spowiedzi. Czy mamy wprowadzić nowy świecki obyczaj? Czy publiczna spowiedź powinna obowiązywać w życiu społecznym? Na pewno może tak być w przypadku osób pełniących funkcje publiczne. Być może również w przypadku osób, które za życia traktowane są jak pomniki ze spiżu. Za moich czasów na wyścigach funkcjonowało powiedzonko: " Nie przejmuj się swoją rolą bo cię ... (powiedzmy) wyrzucą". Nie wypada mi cytować dosłownie. To głęboka ludowa mądrość. |
|
|
Tiaa. Doprawdy czy to ważne w jakich okolicznościach ktoś coś podpisywał. Ważne to czy jest po właściwej stronie. Drobna rysa ot podpisał bo był szantażowany albo coś inszego, staje się wrzodem i powodem wstrętu jeśli jest się po niewłaściwej stronie.
Będę szczery, gębę mam od ucha do ucha widząc tą patriotyczna nawalankę, Michnik by na to nie wpadł.
BTW
Tworzenie legend z ludzi, nadawanie im boskich przymiotów, zawsze jest niebezpieczne, przede wszystkim dla nich samych. |
|
|
Niestety normą jest iść w zaparte. A wystarczyłoby "Spowiadam się Bogu wszechmogącemu oraz wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, podpisem..." |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też serdecznie pozdrawiam. Tak bardzo chciałabym zajmować się tym na czym się znam i co lubię. Na przykład końmi i porcelaną. Ale rzeczywistość skrzeczy. I przywołuje nas do porządku. Jeżeli nie sprzątniemy na swoim podwórku będziemy zawsze w defensywie. To ONI będą nam dyktować czym wolno się nam zajmować. |
|
|
Barszcz Brzmi prawdopodobnie, a więc: Kto? Może lepiej, byśmy wiedzieli?
Pani Izabelo, z wielką przyjemnością czytam Pani bloga tutaj. Dziękuję za wszystkie wpisy, a że i o porcelanie się trafiło (tak, jak Pani uprzedzała hihi :), to ze zpokojem polecam ludziom, którzy mówią, że "polityką to się brzydzą", a Pani zawsze coś tu mądrego przemyci. A oni czytają!
Dziękuję, i serdecznie pozdrawiam.
Barbara |
|
|
marsie "Jestem gorącą zwolenniczką lustracji. Żałuję tylko, że nie została przeprowadzona wcześniej. I przy okazji należało przeprowadzić dekomunizację." Odwrotnie, jeżeli już tak to ująć, to powinna być przeprowadzona dekomunizacja,a przy okazji lustracja. Robienie lustracji, gdy komuniści śmiejąc się nam w twarz, bogacą się i rządzą, to rodzaj masochizmu prawicowego - gonimy ofiary, jakie by one nie były, a kaci chodzą wolno. Powiem po raz setny - najpierw konieczna jest dekomunizacja. Pozdrawiam Panią mocno! |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Agenturalność Kieżuna lepsza jest jako temat zastępczy dla III RP niż mama Madzi. To fakt niezależny od dobrych intencji autorów artykułu. Ja- jako baba z siatą- mogę zrezygnować z wypowiadania się na ten temat. Nie wiem przecież jak wyglądał podpis TW, a Kieżun dla mnie ani brat ani swat. Szkoda chłopa i jego legendy ale trudno. Jednak to nie likwiduje problemu. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Właśnie, dlatego nazywam to lustracją wybiórczą. IPN dysponuje zbiorem zastrzeżonym. Nie mamy do niego dostępu. Nie mamy dostępu do akt wywiadu wojskowego. Skazani jesteśmy na przecieki i odpryski. Nie obcina się ogona psu na raty. Trzeba to zrobić raz i dobrze. Prawda reglamentowana to czasem gorzej niż kłamstwo. Kolejne przesilenia w PRL opierały się na takiej półprawdzie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Okrutna prawda jest taka, że ilekroć ktoś się wybija to okazuje się albo resortowym dzieckiem albo wręcz agentem prowadzonym za rączkę przez różne departamenty. Gdyby 25 lat temu otwarto wszystkie zbiory zastrzeżone, gdyby każdy miał dostęp do swoich akt, może byłoby kilka rozwodów, może spadłoby kilka aureoli, może ktoś dostałby po pysku, ale mielibyśmy to już za sobą i moglibyśmy zająć się odbudową kraju. Jeżeli ubecka elita do dziś- jak Pan pisze- szpanuje po telewizorach to znaczy, że zostało to zrobione źle, wręcz beznadziejnie. |
|
|
Przykro mi Szanowna Pani, ale nie może być przypadkiem współpraca z I Departamentem MSW. To była ubecka elita, za taką przynajmniej się uważali, i do dziś szpanują po telewizorach. Brano tam tylko takich sprawdzonych na trzecią stronę, czasem ich podsłuchiwano, podglądano, sprawdzano korespondencję, prowadzono obserwację zewnętrzną i sprawdzano poprzez agenturę. Dobrze zakonspirowany agent, może czasem dziś wyciągąć harmonię papierów z IPN, jaki to był prześladowany przez SB, a to tylko efekt braku zaufania oficerów prowadzących. Psychoza jaka zapanowała wokół Kieżuna to brak wiedzy o metodach SB i efekt celowej dezinformacji, mającej na celu dalsze ukrywanie okrutnej prawdy o PRLu. |
|
|
Anonymous Pani Izo!
Mówiąc o lustracji zawsze mowa jest o aktach SB. Nawet nie wiem czy IPN dysponuje aktami wywiadu wojskowego. Nie przypominam sobie aby kiedykolwiek odkryto czyjąś współpracę z tym wywiadem. Dzisiaj jesteśmy w gorszej sytuacji niż 25 lat temu ponieważ większość tych współpracowników została przewerbowana przez służby innych krajów, tak jak przewerbowywano agenturę Abwery i Gestapo. |
|
|
chatar Leon Bardzo dobry, przytomny wpis Pani Brodackiej-Falzmann.
To, co wokół sprawy Kieżuna się dzieje, jest co najmniej zastanawiające. Sam nie mam w tym momencie żadnych, na tyle poważnych argumentów, aby dokonać oceny tej postaci, bo wiem na razie za mało (i jak mniemam, wszechświat będzie mógł nadal istnieć nawet wówczas, gdy moja skromna osoba nie wyrobi sobie na temat prof. Kieżuna zdania).
Natomiast sprawa odpalenia bomby pod prof. Kieżunem, akurat w tym momencie i akurat w taki a nie inny sposób, nie może nie dawać do myślenia.
Jeżeli ktoś chciałby za jednym zamachem:
- podzielić obóz patriotyczny,
- podsycić negatywne emocje, nieufność, podejrzenia,
- ośmieszyć ideę lustracji,
- dostarczyć argumentów różnym michnikoidom (przecież mówiliśmy że grzebanie w ubeckich teczkach to szambo)
- obniżyć poziom dyskursu na prawicy,
- przy okazji nieco przykryć całą masę przekrętów obecnych ajentów czeciej erpe,
to chyba trudno byłoby wymyślić coś lepszego.
Poziom "debaty" na temat sprawy jest żenujący (zwróciłem w tym kontekście uwagę na wypowiedzi Lisickiego i Ziemkiewicza, sytuujące ich chwilami na poziomie ulicy Czerskiej). Wystarczy zresztą lektura niniejszej blogosfery, ażeby zobaczyć, jak ludzie skaczą sobie do gardeł i jak argumentują. Zresztą z tego co widzę, dyskusja na temat sprawy profesora w sporej części nie dotyczy w ogóle żadnych argumentów, ale toczy się po prostu między zwolennikami autorów tekstu w Do Rzeczy a zwolennikami pewnego mitu wyrosłego wokół Kieżuna. No i ciekawe rzeczy przy okazji z ludzi wychodzą ...
|
|
|
chatar Leon Bardzo dobry, przytomny wpis Pani Brodackiej-Falzmann.
To, co wokół sprawy Kieżuna się dzieje, jest co najmniej zastanawiające. Sam nie mam w tym momencie żadnych, na tyle poważnych argumentów, aby dokonać oceny tej postaci, bo wiem na razie za mało (i jak mniemam, wszechświat będzie mógł nadal istnieć nawet wówczas, gdy moja skromna osoba nie wyrobi sobie na temat prof. Kieżuna zdania).
Natomiast sprawa odpalenia bomby pod prof. Kieżunem, akurat w tym momencie i akurat w taki a nie inny sposób, nie może nie dawać do myślenia.
Jeżeli ktoś chciałby za jednym zamachem:
- podzielić obóz patriotyczny,
- podsycić negatywne emocje, nieufność, podejrzenia,
- ośmieszyć ideę lustracji,
- dostarczyć argumentów różnym michnikoidom (przecież mówiliśmy że grzebanie w ubeckich teczkach to szambo)
- obniżyć poziom dyskursu na prawicy,
to chyba trudno byłoby wymyślić coś lepszego.
Poziom "debaty" na temat sprawy jest żenujący (zwróciłem w tym kontekście uwagę na wypowiedzi Lisickiego i Ziemkiewicza, sytuujące ich chwilami na poziomie ulicy Czerskiej). Wystarczy zresztą lektura niniejszej blogosfery, ażeby zobaczyć, jak ludzie skaczą sobie do gardeł i jak argumentują. Zresztą z tego co widzę, dyskusja na temat sprawy profesora w sporej części nie dotyczy w ogóle żadnych argumentów, ale toczy się po prostu między zwolennikami autorów tekstu w Do Rzeczy a zwolennikami pewnego mitu wyrosłego wokół Kieżuna. No i ciekawe rzeczy przy okazji z ludzi wychodzą ...
|
|
|
Mam pewną nieco podobną historię dotyczącą II LO. i nauczycielki, która stanęła murem w obronie ucznia w tamtych trudnych czasach, za co poniosła okrutne konsekwencje. Żadna była z niej działaczka z tego co mi wiadomo, przyzwoita kobieta po prostu,a po latach została przez "towarzystwo" oplotkowana jako współpracowniczka. Nie wiem skąd pojawiła się plotka, ale raz zasiana intryga zebrała żniwo. Mimo, że była to bzdura wyssana z palca wiele nieprzyjemności spotkało Panią Profesor. Do tej pory się jeszcze tłumaczy. Natomiast na elitę Krakowa wyrosłą z szemranych buissnesów i dziwnych układów żadnych teczek nie ma. Czasami żeby czegoś się o człowieku dowiedzieć wystarczy prześledzić przepływ pieniądza. "Swoi" się podczas transformacji nieźle ustawili, przejęli co miało jakąś wartość,a teraz brylują na salonach. Tylko biedna jak mysz kościelna nauczycielka strzępi język powtarzając, że z nikim nie współpracowała. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Spotkałam kiedyś w kawiarni Świtezianka kolegę ze szkoły. Przysiadłam się do niego. Wyszedł za mną do szatni i powiedział. "Jestem tu służbowo, wracamy do stolika i obrobisz tyłek jakiejś koleżance, najlepiej opowiadaj ,że się puszcza, pożegnamy się i zapomnij, że mnie znasz". Dostosowałam się do polecenia. Koleżankę zmyśliłam. Nigdy go już nie spotkałam, ale jestem mu zobowiązana. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Pełzająca lustracja to bardzo dobry termin. Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Musiałam wyrazić się nieprecyzyjnie, jeżeli jestem źle rozumiana. Jestem gorącą zwolenniczką lustracji. Żałuję tylko, że nie została przeprowadzona wcześniej. I przy okazji należało przeprowadzić dekomunizację. Tak jak w Niemczech przeprowadzono denazyfikację. Bez uznania komunizmu za system przestępczy można się spotkać z twierdzeniem, że dla Różańskiego czy Fejgina była to tylko opcja polityczna. Podobnie dla Baumana. Doprowadziło to do sytuacji, że Kiszczak nazywany jest człowiekiem honoru, że Jaruzelski chowany jest z pompą na Powązkach, a przyszedł czas na lustrację wybiórczą. Nie jest to zarzut do historyków, których bardzo cenię. Aby odrobić lekcję wysłuchałam przed chwilą dyskusji z ich udziałem w klubie Ronina. Podsumowując: Żałuję, ze Profesora Kieżuna nie zlustrowano w 89 roku. I wielu, wielu innych. Szczególnie tych obecnych w zbiorach zastrzeżonych.
Teraz tak jak Niemcy mielibyśmy to już za sobą. Ale przeciwko lustracji wypowiadały się przecież różne autorytety moralne. Niektórzy akademicy nakłaniali wręcz do nieposłuszeństwa obywatelskiego. |