Otrzymane komantarze

Do wpisu: Historyjka prawdziwa
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Oj , to "histerycznie" to nie do Pani. To do historyków. Nie chciałbym być przez Panią źle zrozumiana. Pani nick zawsze budzi mój uśmiech. Przypominam sobie  książeczkę z Pyzą w łowickiej spódniczce. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Nasza historia była skomplikowana. Myślę, że trzeba podchodzić do niej właśnie historycznie a nie histerycznie.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też ufam panu Cenckiewiczowi. Szkoda tylko, że tak to musiało się skończyć. Można chyba żałować cnoty utraconej, to nie grzech.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję, choć nie wiem za co spotykają mnie pochwały. Ja jestem jak ten proletariusz marksowski - nie mam nic do stracenia.
Ja też ma zaufanie do panów Cenckiewicza i Woyciechowskiego...
Już nie przeszkadza... I chyba tylko o to chodziło... Młodzi, zbrojni w pióra młodzieńcy, pokazują jaka ma być historia. Obłęd i pustka.
Stan
Super.Dziękuję,jest Pani Wielka i Odważna.
Po przeczytaniu Pani tekstu, chociaż serce bardzo boli,zaufam prof.Cenckiewiczowi.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też jestem gotowa ufundować nagrodę za film ilustrujący eksperyment.
NASZ_HENRY
Ten konkurs, eksperyment znaczy, bardzo ciekawy! Nagrody już w drodze ;-)
Do wpisu: Jak zającowi dzwonek
Data Autor
eska
Od 15 lat twierdzę, że w dużych miastach w Polsce nie da się żyć. Skumulowanie wszelkich patologii władzy plus koszmar urbanistyczny, głupota komunikacyjna, itd., itp. Trzeba wracać do korzeni, czyli na wieś i do małych miasteczek. Wystarczy poszukać w necie - ilość małych inicjatyw, zainteresowanie własną historią, inicjatywy kulturalne, a wszystko wychodzi od prywatnych pasjonatów. To są dwa różne światy, mam porównanie, bo szczęśliwie kilka lat temu wyniosłam się z miasta.
Izabela Brodacka Falzmann
Kto głosował ten głosował. Na pewno nie ja. Podpisuję się pod Pani apelem.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję, znalazłam już ten cytat na "Niezależnej" podany przez autorów inkryminowanego artykułu. Z Twórczości pana Kieżuna znałam tylko " Patologię transformacji" . W 1971 roku ton był jak widać inny. Nie znam całości ale ten cytat wystarczy. Pozdrawiam.
xena2012
ależ głosujcie drodzy Warszawiacy,głosujcie nadal na panią Gronkiewicz -Waltz,tylko nie wylewajcie krokodylich łez na swoim losem.Wstępne przymiarki pokazują,,ze HGW ,,wygra w cuglach''jak piszą media,a w tym będą i wasze głosy.
Tobie to Esko dedykuje ku wlasnej refleksji.. Przy calej mojej sympati i szacunku dla ciebie.. ""Historia wad ludzkich: obłudy, dwulicowości, hipokryzji, cynizmu, braku charakteru to dziedzina pasjonująca - wiąże sie ona nierozerwalnie i przeplata z polityczną historią ludzkości – wszystkie wielkie wichry dziejowe niosły za sobą całe plejady ludzi-liści, obracały twarzami w różne strony ludzi lubiących wiedzieć skąd wiatr wieje, łopotały choragiewkami różnych kolorów, wciąż zmienianymi. Psychologia „kurka na kościele” stara jest jak świat. Niektórzy chcą w niej widzieć kwintesencję mądrości politycznej; powołują się często na znaną anegnotkę o Talleyrandzie, który, będąc w czasie jakichś paryskich zamieszek na przyjęciu u przyjaciół, zawołał, usłyszawszy strzały na ulicy : „- Brawo ! Niech żyją nasi !” - „Ale którzy są nasi ?” - zapytał go ktoś. – „A – to wam powiem za parę godzin” – odparł z chytrym uśmiechem Talleyrand. Anegnota niezbyt budująca, tak jak i inne często cytowane powiedzenia owego męża stanu, np. „Jedynej wady politykowi nigdy wybaczyć nie można – tą wadą jest ubóstwo”; albo do Napoleona po zamordowaniu księcia d’Enghien : „To było więcej niż zbrodnia – to był błąd !” Tego typu cyniczny światopogląd polityczny, wywodzący się z Machiavellego a poparty przez Nietzchego i ............Hitlera (tylko u nich pozbawiony iskrzącej się francuskiej brawury), wielu ludziom o słabszej równowadze i niezbyt silnym poczuciu moralności zawrócił w głowach, każąc im dopatrywać się w ordynarnych kłamstwach głębokiego rozumu politycznego, a w odrażających zbrodniach – siły charakteru. U intelektualistów łączyła się z tym pewna jeszcze chorobliwa obawa przed straceniem kontaktu z „duchem czasu”, przed znalezieniem się w obozie „ginącego świata”." Źródło : Kisiel, "Moje Dzwony Trzydziestolecia", "Polonia" Bookstore and Publishers, Chicago 1978
Kiezun i dysonans poznawczy niektorych.. Witam Pania. Wiem ,ze to co zamieszcze jest nie na temat tutaj zawarty. Pragne sie z pania podzielic "prawdziwym Kiezuniem".. Temat jest zwiazany z pania,pani zyciem.. Prosze laskawie samej ocenic. Pozdrawiam z naleznym pani szacunkiem. "– „Autonomizacja jednostek organizacyjnych. Z patologii organizacji” (Warszawa 1971). W tej nużącej książce, pełnej cytatów z traktatów i przemówień Lenina w rodzaju „Imperializmu jako najwyższym stadium kapitalizmu”, prof. Kieżun rozprawia się ze zjawiskiem „autonomizacji monopolistycznego kapitału” upatrując je we zachowawczych i „wielowiekowych tradycjach kulturowych” akcentujących silne przywiązanie do prywatnej własności, w tym „prywatnej własności środków produkcji”. W warunkach polskich chodzi więc przede wszystkim o „admirację szlachcica dla hierarchii społecznej i związanego z nią rytuału”, co miało również odegrać negatywne konsekwencje nawet wówczas, gdy w drabinie społecznej – jak w okresie PRL – piął się urzędnik pochodzenia chłopskiego, gdyż starał się on wzorować na swoim ciemiężycielu „stylizując się na pana” („Autonomizacja…”, str. 212-213). Zdaniem Kieżuna, ta zgubna szlachecko-własnościowa tradycja jest trudna do przełamania nawet po blisko 30-latach komunizmu w Polsce Ludowej, gdyż „wytworzyło się przywiązanie do „swego”, do sfery autonomicznego działania na własnym kawałku ziemi, oddzielonym od sąsiada wyraźnie wykopaną miedzą. Idea współdziałania, szerszego interesu całej wnioski, przy indywidualnym systemie gospodarowania i indywidualnym zaspokojeniu swoich potrzeb (własny wypiek chleba, przędzenie lnu, szycie ubrania), nie mogła się rozwinąć przechodząc w nawyk myślenia kategoriami społecznymi”. I dalej: „Postawy wykształcone w wielowiekowym oddziaływaniu określonych wzorców kulturowych nie zostały zniwelowane w procesie industrializacji i rozwoju zespołowych form pracy, tak jak to miało miejsce w innych społeczeństwach europejskich. Wynikało to przede wszystkim z opóźnienia w rozwoju przemysłu i wskutek tego wejścia w okres socjalistycznej industrializacji z pominięciem wcześniejszych stadiów rozwojowych” („Autonomizacja…”, str. 214-215).
Izabela Brodacka Falzmann
Tekst drukowany w numerze 40 ( 381) "Gazety Warszawskiej"
Izabela Brodacka Falzmann
Kanar akurat opierał się na swoim doświadczeniu. Natomiast władze miast są w innej sytuacji. I to my je wybieramy.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja  myślę, że o świetną zabawę smarkaterii za cudze pieniądze i kosztem wyrzuconych lokatorów. Ale to chyba wystarczy.
Izabela Brodacka Falzmann
Jak sama nazwa wskazuje.
Izabela Brodacka Falzmann
Chyba dodają. Nie dziwi mnie, że "gówniarz" chce mieć swój kibuc. W dodatku bez płacenia czynszu. Dziwi mnie natomiast, że Warszawiacy nie wyciągają wniosków.
Izabela Brodacka Falzmann
Okazało się ,że Jakub jest szlachetny. Nigdy bym nie pomyślała. Jan też  jest szlachetny. Będzie uczył mieszkańców Warszawy życia w mieście.
Zofia
Wielki szacunek Pani Tereso. Nam Polakom zabiera się wszelkie przywileje a nawet karze się za patriotyzm a "obcym nam kulturowo"stwarza się "państwo w państwie" aby mogli żyć wg swoich tradycji. Byłam świadkiem kilka lat temu, kiedy "kanar"złapał Cygana bez biletu i go zaraz puścił mówiąc, że i tak nie wyegzekwuje od niego kary. Natomiast w stosunku do Polaka był nieugięty.
eska
To jest jakiś niewyobrażalny skandal, nigdzie indziej by nie przeszedł, wyrzucać starych ludzi , bo gówniarz z elitki zakłada kibuc???? W tej Warszawie naprawdę coś do wody dodają.....
NASZ_HENRY
Bufetowa mimo pracy w ratuszu sprawy załatwia przez bufet ;-)