Otrzymane komantarze

Do wpisu: Szalone lata sześćdziesiąte
Data Autor
Tak. Ten wiersz był aktualny dawniej, ale dla mnie pasuje również do dzisiejszych czasów. Nie ma już dna tylko ciągłe spadanie...
NASZ_HENRY
68 to cymes z innej bajki. "Bo wolność krzyżami się mierzy" ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
A gdzie jest 68?
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję bardzo. Czy to Różewicz?
NASZ_HENRY
Istotą kultury jest umiejętność rozróżniania: 1956+ 1970+ 1981+ ;-)
Z tym słuchaniem muzyki mam taki sam problem. Ostatnio pracując słuchałam sobie planet Holsta kiedy nagle zostałam dosłownie porażona jakimś upiornym bitem i wyciem z reklamy :)Artykułu się nie da czasem przeczytać żeby nie ładowały się zewsząd jakieś nachalne samochody/proszki do prania/sieci komórkowe. Taka własnie jest obecna kultura głośna, chaotyczna, wielokierunkowa, wymierzona na to by zrobić wokół siebie zamieszanie zanim jeszcze coś nam zaprezentuje. Jednak chyba nie my pierwsi i nie ostatni tak o tym myślimy. Były już w historii okresy roszczące sobie prawo do największego moralnego i kulturowego upadku. Zawsze też byli ludzie próbujący się odnaleźć w takiej rzeczywistości. Dawniej bardzo bardzo dawno bywało solidne dno na które mógł się stoczyć człowiek[...] Inne dno było przeznaczone dla pań inne dla panów w tamtych czasach bywały na przykład kobiety upadłe skompromitowane bywali bankruci gatunek obecnie prawie nieznany swoje dno miał polityk kapłan kupiec oficer kasjer i uczony[...] Zapytajcie rodziców być może pamiętają jeszcze jak wyglądało dawne Dno dno nędzy dno życia dno moralne[...] zbuntowani ludzie potępione anioły spadały w dół człowiek współczesny spada we wszystkich kierunkach równocześnie w dół w górę na boki na kształt róży wiatrów dawniej spadano i wznoszono się pionowo obecnie spada się poziomo Pozdrawiam serdecznie!
Izabela Brodacka Falzmann
Wydawało się, że będąc dość blisko różnych dysydentów można się czegoś ciekawego dowiedzieć. To tylko  pozory. Zimand właśnie mowił mi o kobiecie, która była świadkiem zabójstwa Nowotki. Powiedział, że żyje ona tylko dlatego, że nic nie mówi. Zimand już też nie żyje, więc nie dowiemy się jak to naprawdę było. Ale omerta jako zasada była w tym środowisku równie istotna jak na Sycylii. Natomiast zdarzały się różne zdumiewające "koniunkcje"- jak mawiały moje kresowe ciocie. W środowiskach opozycyjnych można było spotkać najdziwniejsze osoby. Trzeba trochę światła wpuścić do tych zakurzonych salonów.
Teresa Bochwic
W latach 60. podobnie jak Pani przebywałam w mieszanych, że tak powiem, środowiskach. Jednakże ze wstydem przyznaję, że nie przyszlo mi nawet do głowy wspominać o Powstaniu, o mojego Dziadka udziale w wojnie polsko-sowieckiej itd. Nie chcę obwiniać rodziny, jednakże na 16-18 lat mojego życia tyleż samo lat slyszałam od rana do wieczora wspomnienia powstańcze i wojenne. Byłam tym często znudzona i zniecierpliwiona. Moi znajomi "mieszani" też nie mówili ani slowa o niczym. Co gorsza, wg moich rodziców i dziadków, wtedy było już lepiej. Zostało mi w pamięci, że stalinizm, gdy byłam małym dzieckiem, byl straszny, ale teraz jest lepiej. I tak nieświadomie rosłam i żylam w przekonaniu, że mimo wszystko jest lepiej. W dodatku bywało różnie, część tych znajomych wyemigrowała i znikli z oczu. Dopiero po latach dotarło do mnie, jak było i kto jest kto. Można także wskazać pare osób, które wrosły w polskość lub pozytywnie zajęły się ogólnie budową demokracji.
Do wpisu: Kawiorowa opozycja
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To była zwykła naiwność. Grupy interesu walczyły o swoje. Tak się toczy świat. Należało jednak mieć oczy szeroko otwarte. A mieliśmy - szeroko zamknięte.
Przełom lat 70-tych i 80-tych,jak wielu z nas omamiły sztandarowe wtedy nazwiska wielu opozycjonistów.Wydawało nam się wtedy,że ten kto się przeciwstawia tamtej władzy jest w porządku, walczy o sprawiedliwą demokratyczną Polskę.Okrągły stół,obalenie rządu premiera Olszewskiego otworzyły nam oczy who is who i o co szła walka dla wielu z nich.Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak to prawda, po ostatnim przedstawieniu zdjętych z afisza Dziadów, ktoś  dowcipny rozdał nam banany, z którymi maszerowaliśmy pod KC. Jako, że nie byłam żadnym bananowcem swój banan wyrzuciłam dyskretnie do kosza. Bałam się go zjeść - to najlepiej świadczy o pewnej paranoi. Wiedziałam,  że coś jest rozgrywane ale nie wiedziałam co . Któż chciałby truć bananami studenciaków.?  Podczas przedstawienia widziałam wyraźną klakę- w różnych punktach sali wstawali z miejsca ludzie w garniturach i zaczynali wrzeszczeć i klaskać. Były to momenty antyrosyjskie. Potem pod KC wzywano Zambrowskiego do komitetu. Nie byłam ze zrozumiałych przyczyn sympatykiem tej postaci i upewniło mnie to w przeświadczeniu, że to nie moja wojna. Potem okazało się że to utarczka chamów z Żydami. Tak w każdym razie raczył stwierdzić guru kawiorowej opozycji Jedlicki. Dojrzał do tego stwierdzenia dużo później niż inni.
NASZ_HENRY
Bananowe dzieci, kawiorowa opozycja ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Iwaszkiewicz miał Stawisko i był gotów na wszystko dla jego uratowania. Otwarcie o tym mówił. I dziwnym trafem nikt mu pałacu nie zabrał chociaż innym wpychano lokatorów do małych mieszkań i zabierano domki jednorodzinne. Jak powiedział mi pewien człowiek z tego środowiska, którego rodzinie nie zabrano dworu dzięki czemu jest obecnie milionerem. Powiedział: " były III kategorie Volkslisty i my należeliśmy do tej trzeciej" Bezpartyjni fachowcy, rodzina z tradycjami. Swoją postawą legitymizowali jednak system i znajomy był tego świadomy. Chwała mu za uczciwość intelektualną. .
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie obcina się psu ogona na raty. Trzeba to było zrobić raz a dobrze. Byłoby po wszystkim. Denazyfikacja umożliwiła Niemcom zgodę narodową i  budowanie potęgi gospodarczej. Nie tylko plan Marshalla.
Izabela Brodacka Falzmann
Szanowna Pani, obecnie pisana jest historia synkretyczna II Wojny Światowej. Czy widzi Pani szanse na uzgodnienie stanowisk? Chyba na tym poziomie ogólności-  stwierdzimy, że każda wojna jest złem. Podobnie historia powojenna. Inaczej wygląda w oczach katów inaczej w oczach ich ofiar. Istnieją książki w których podziemie niepodległościowe traktowane jest jako bandytyzm. Dla ziemianina którego obrabowali chłopcy ojczulka Machny jest on zwykłym bandytą. Dla jego potomków - bohaterem. Historia przyznała nam rację. Ale istnieją ludzie, którzy stawiając na złego konia w gonitwie zgłaszają się do kasy po wypłatę. Mówią: " ja tak naprawdę chciałem grać na tego konia, ale coś mi nie wyszło".
Izabela Brodacka Falzmann
Wiem, studentów kontroluje specjalny program anty-plagiatowy, a profesorowie bezkarnie dopisują się do cudzych prac. A granty? Środowisko akademickie powinno o tym pisać, a nie zostawiać tematu starszym paniom, które się nie boją, bo nic nie mają ( i nigdy nie miały) do stracenia. 
Anonymous
Pani Izo! Dziękuję i pozdrawiam.
lala
zwracam tylko uwagę na drobiazgi: 1/ Miłosz legitymizował dość krótko 2/ Iwaszkiewicz cudzej willi nie dostał, bo miał własną sprzed wojny 3/ nie odmawiam nikomu prawa do zmiany poglądów (Kołakowski, Zimand i inni) 4/ zwłaszcza, jeśli płacił cenę (Modzelewski, Kuroń) i potrafił krytycznie ocenić własne działania (Modzelewski, Kuroń) 5/ w takich (bardzo wszak interesujących) podsumowaniach najbardziej ryzykowne są uogólnienia i sądy wartościujące np. 6/ PRL to były jednak bardzo różne fazy totalitaryzmu i raczej słabo da się porównywać np.lata 50-te z 70-tymi 7/ mam wrażenie, że towarzyszy nam wszystkim rodzaj równoległych opowieści o przeszłości, pisanych/głoszonych jak w chórze (kakofonicznym dość) - każdy sobie może wybrać jaka opowieść o przeszłości mu pasuje, a ci, którzy opowiadają nie widzą ani potrzeby ani szansy na jakikolwiek dialog czy uspójnienie tych równoległych historii - dość smutne
Pani Izabelo jako, że w u schyłku PRL byłam dzieckiem uważam, że całe rozliczenie powinno zostać dawno wykonane przez pokolenie moich rodziców i to bezwzględnie. Przez to co się stało nadal mamy system wygodnych haków i półprawd, które wypływają na powierzchnię w najbardziej korzystnym dla kogoś momencie. Jest jednak jeszcze coś...to jest Ci, którzy jawnie działali na rzecz ZSRR na uczelniach, a których dzieci pełnią obecnie zaszczytne stanowiska w wielu strukturach urzędowych i samorządowych. Jestem daleka od osądzania kogoś za grzechy rodziców, tym niemniej to w większości ludzie reprezentatywni dla domów z których wyrośli.Znam zawodowo pewnego dyrektora fabryki, który otwarcie mówi o tym, że był oficerem SB i śmieje się z naiwności opozycji oraz z jej nieporadności w nowych europejskich warunkach. On ustawiony życiowo po latach robienia ludziom niewyobrażalnych świństw (choć nie wiem jak głęboko sięgają jego grzechy z przed lat) spija teraz na starość śmietankę. Nigdy żadna kara już go nie dosięgnie.
Ale teraz też BEZKARNIE kradzione sa prace naukowe na uniwersytetach.! Próba upomnienia się wiadomo czym sie kończy... NIC się nie zmieniło. Bo zmienić się nie mogło.! Ale na litość Boga dokad tak ma być !Człowiek po ciężkiej i bardzo uczciwej wieloletniej pracy zostaje bez środków do życia !
jazgdyni
To ja może źle się wyraziłem. Chodziło mi o te eszelony i porządkowanie.
Izabela Brodacka Falzmann
Ale ja przecież nikogo nie rozliczam. Piszę jak było i o rzeczach, które widziałam na własne oczy i słyszałam na własne uszy. Nie powtarzam środowiskowych plotek, tego wystarczyłoby mi na 10 tomów. Kto z kim jak i kiedy. Ale to są rzeczy bez znaczenia. Natomiast kawiorową -jak to nazywam - opozycję odbierałam również wówczas jako nieporozumienie towarzyskie. Powiem więcej - mniej mnie razi obecnie  jakiś Kowalski w PZPR od ludzi, którzy najpierw system budowali a potem też budowali tylko inaczej. I dlatego tkwimy w tym w czym tkwimy.
jazgdyni
Droga Izo Przecież my jeszcze jesteśmy na tyle młodzi, żeby jeszcze trochę pożyć w tym burdelu. A ty się bierzesz za porządkowanie, jakbyś się już do trumny szykowała. Poczekaj jeszcze 20 lat i wtedy pisz takie teksy. Bo ciągle jeszcze jest w tobie młodzieńcza hardość i nieustepliwość. Wiem, masz więcej powodów niż my wszyscy razem wzięci. Lecz kiedyś rozmawialiśmy o Franku Fenikowskim, któremu komuna zamknęła drogę kariery. A był to serdeczny przyjaciel mego ojca i mój opowiadacz historii. I piszesz: Prawdziwą opozycją byli Żołnierze Wyklęci oraz  WIN. Mordowani strzałem w podstawę czaszki, torturowani, zakopywani jak psy na różnych łączkach. Nie wszyscy zginęli. Ci co przeżyli prowadzili bardzo specyficzne życie. Nie wrzeszczeli, nie protestowali głośno. Życie było ich raczej ciche i na poboczu. gdynia.naszemiasto.pl Leon Birn, przyjaciel orłowskiego lekarza, który studiował razem z Tomaszem Kamińskim medycynę, wcześniej, ramię w ramię, walczył z nim w czasach II wojny światowej w oddziałach Armii Krajowej na Ziemi Wileńskiej pod dowództwem słynnego generała Aleksandra Krzyżanowskiego "Wilka", wspomina Kamińskiego jako niezwykle dzielnego, pracowitego i lojalnego człowieka. ( pl.wikipedia.org ). W 1945 ojciec miał 22 lata. Kieżun był o rok starszy... My się teraz bierzemy za bezwzgledne i jednoznaczne ocenianie postaw i zachowań. I to najczęściej ci, których życiorysy nie są splamione jakąkolwiek aktywnoscią, teraz najgłosniej gardłują. Czy to nie przykre Serdeczności
Do wpisu: Nestor Machno z Hulajpola
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Jak zwykle dowcipnie.