Otrzymane komantarze

Do wpisu: Ojcowie i dzieci
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Dendrolog to chyba faktycznie jakieś brzydkie słowo. Szantaż o wiele sympatyczniejsze.
Izabela Brodacka Falzmann
Panie Marku! Czy jest możliwe żeby ta partia była wygrana? W tej partii my wszyscy nie jesteśmy nawet pionkami. Czy chcemy jeszcze długo być widzami  tej kiepskiej sztuki? Mozę czas na kurtynę.
Phi, też mi wielki powód do wstydu. Giertych senior, dobrze wykształcony dendrolog, bredzący o kreacjonizmie, to powód do sromoty.
Izabela Brodacka Falzmann
Wałęsa obalił komunizm. Giertych obalił rząd PIS. Samochwała w kącie stała i wciąż tak opowiadała...
Izabela Brodacka Falzmann
Dostawałam kiedyś od profesora Giertycha wydawany własnym sumptem biuletyn. Niestety zostałam  skreślona z listy prenumeratorów. Był bardzo wyważony i ciekawy. Roman Giertych też zaczynał ładnie. Ale źle kończy. Chyba nie będę tu cytować ludowych mądrości Leszka Millera.
Izabela Brodacka Falzmann
Rozśmieszyć kogoś- bezcenne:)
Anonymous
Pani Izo! Przyłączam się do Bosona. A synalek - trzeba mu to oddać - rozgrywa partię życia. Zastanawiam się czy dla psychoanalityka była by to uczta czy nuda.
NASZ_HENRY
Sikorski aby się uwiarygodnić musiał dożynać watahę, Giertych rozwalić rząd. Dzięki temu może liczyć na dopłaty z UE na innowacyjną gosPOdarkę prawami autorskimi ;-)
Niestety dzieci najlepszych rodziców zdarzają się wyrastać na najgorszych ludzi. Historia roi się od podobnych przypadków, wymienię choćby cenionego przeze mnie Marka Aureliusza i jego syna Kommodusa. Natomiast wstydzić się i owszem należy, zwłaszcza mając takiego syna jak Roman Giertych :)
Nie wiem jak Pani to zrobiła, ale mimo wszystko mocno się uśmiałem przy czytaniu... ech ta niezawodna komedia ludzka...
Do wpisu: Profesor Chazan i inni
Data Autor
Ula Ujejska
W sprawie profesora Chazana wiele wiadomości jest zmanipulowanych lub przemilczanych. O tym nie mówią łże media:
Anita Boff
W całej sprawie jest jeszcze jeden ciekawy aspekt. Zachowanie zwolenników aborcji przypomina zaklinanie rzeczywistości - zabijmy wybrakowane dziecko i będzie ok. Jak to powiedział prod. Dębski (nie pamiętam dokładnie, a nie mam czasu szukać linka), po aborcji pacjentka za dwa miesiące mogłaby się starać o nowe dziecko, a po cesarce musi odczekać (chyba) rok. Nie trzeba ponosić odpowiedzialności za swoje wybory. Patrzeć do czego doprowadza chęć dziecka za wszelką cenę. Z tragedii robi się mały - łatwy do skorygowania - błąd. Mamy ograniczenia i trzeba się z tym w pewnym momencie pogodzić. Jest adopcja, a jeśli ktoś nie może pokochać obcego dziecka to trudno, musi nauczyć się żyć bez dzieci. Jest w tym jakaś duża dawka szaleństwa. Kobieta chce dziecka za wszelką cenę, ale nie umie kochać bezwarunkowo. Kochać dziecka dla niego samego, za to że jest a nie za to jakie jest - spełnia oczekiwania. Wielu ludziom rodzą się chore dzieci. Nikt nie chce chorego dziecka, ale trzeba się pogodzić z faktami i dać z siebie tyle miłości ile się da. W tym zwariowanym świecie tylko to się liczy. Nie chce mi się też szukać, ale chyba czytałam jakieś badania, pokazujące, że kobiety, które urodziły chore dzieci, bez szans na przeżycie i przeszły normalną drogę żałoby po dziecku były w dużo lepszej kondycji psychicznej niż te, które zdecydowały się na aborcję. Jak dla mnie, to brzmi przekonująco. Podobne wyniki uzyskano z kobietami, które zaszły w ciążę na skutek gwałtu. Urodzenie takiego dziecka było lepszym rozwiązaniem dla ich zdrowia psychicznego niż aborcja. To były poważne badania, z naukową metodologią, a nie pobożne życzenia obrońców życia. Poza tym, dlaczego kobieta która chce dokonać aborcji nie ogląda najpierw filmu, na którym pokazaliby jej co się będzie działo. Niech wybiera świadomie. To przecież poważny wybór. pozdrawiam
Do wpisu: Moje stanowisko
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Nie jestem miłośniczką polowania i nigdy nie byłam, choć mam na ścianie rogi jakiegoś nieszczęsnego łosia zlikwidowanego 150 lat temu przez jakiegoś wujka. Kiedyś wieszałam na nich korale, ale to zbyt banalne. Korali też zresztą nie używam.  Opowieści myśliwskie też mnie nudzą i rażą. Na szczęście o polowaniu panowie powinni rozmawiać wyłącznie w palarni ,bez obecności dam. W palarni rozmawiają również o religii i polityce i ....damy nie powinny nawet domyślać się o czym. A poważnie. Zwierzynę zabija się czystym strzałem, żeby się nie męczyła. Za postrzelonym dzikiem czy lisem idzie się na bagna czy w niedostępne chaszcze. Czasami ryzykując atak. Nic jednak nie kompromituje myśliwego bardziej niż zostawienie postrzałka, który będzie konał w męczarniach.  Świat nie jest chyba zbyt  dobrze urządzony. Zdecydowanie wolałabym asymilować. Czym innym jednak jest zjedzenie schabowego, a czym innym torturowanie kota, psa czy nawet chomika. Po pierwsze  łatwo taki żartowniś, jak Kot, przerzuca się na naczelnych. Po drugie-  i to błyskotliwie wyjaśnił radziecki wojak. Nie wolno ze sprawy poważnej, jaką jest śmierć  robić sobie zabawy. Tym bardziej nazywać takiej obrzydliwej zabawy sztuką. Pan autor Golgota Picnic zatrzymał się na pewnym etapie chłopięcego rozwoju charakteryzującego się obrywaniem muchom skrzydełek i krojeniem dżdżownic. Z tego się wyrasta - przy pomocy ojca i za pomocą paska. Wyszedł mi podręcznikowy przykład prawidłowego używania " za pomocą" oraz " przy pomocy".
Izabela Brodacka Falzmann
Akceptuję zastrzeżenie. jest po mojej myśli. Pozdrawiam.
Krzysztof Ligęza
"Rosyjski dowódca precyzyjnie wyraził moje stanowisko w tej sprawie." Podpisuję się (na poziomie fundamentów świat nie może być wielobarwny i wielobarwny nie jest. Dobro i zło, przyzwoitość i nieprzyzwoitość, prawda i kłamstwo). I dorzucam zastrzeżenie: pierdolić nie sztukę (sztuka pozwala podnieść się z rynsztoku, sztuka uwzniośla). Pierdolić szurniętych sztukmistrzów. Pozdrawiam.
Co Pani powie o wystawkach czaszek zwierzyny w ziemiańskich domach? Perukarze i szydlarze owszem bywają na ścianach, ale podstawą dumy było odstrzelenie posiadacza dorodnego poroża, sporych szabli ewentualnie właściciela innych znamion witalnych sił. Jak dla mnie to dość ohydny proceder, nie zabijanie zwierzaka, bo sam będąc konsumentem mięcha, przyczyniam się do zabijania, ale eksponowanie resztek trupów braci mniejszych jako dowód .... w sumie czego? Sztuka wyprawiania pozostałości po łosiu? Opowieści przy kieliszku jałowcówki i fajeczce? Chamy jak wiadomo palą cygara i piją francuski bimber beczkowany, haratają w przerwach lekcyjnych w gałę, ale trupy na ścianach.
gorylisko
w rzeczy samej...ten oficer zachował resztki człowieczeństwa w tym co robił...czyli miał w sobie trochę litości...jedyne co mógł zrobić to ocalic godność rozstrzeliwanych nie robiąc z tego widowiska dla gawiedzi... gotowanie homarów...a dlaczego nie zrobił filmu z uboju w rzeźni ? kiedyś trafiłem do rzeźni podczas uboju świnek... później długo się przyglądałem schabowemu na talerzu... tak jest zrobiony ten świat...ale czy wszystko nadaje się do tfu, tfu, tfu tzw. twórczości filmowej ? moim zdaniem nie... są pewne granice których przekraczać nie wolno bo wtedy stajemy się.... no własnie, kim ? bo skoro nie jestem najdziksza bestią nie posiadającą odrobiny litości...to kim jestem ?
Tak, Pani "artystka" Kozyra od lat budzi mój niesmak swoją sztuką. Odnośnie tego dokąd zmierza świat i "artystów" u których możemy się doszukać poważnych problemów psychicznych był taki przypadek, który poraził mnie okrucieństwem i podłością. Nie jaki Guillermo Vargas przywiązał w galerii wychudzonego psa, którego zabronił karmić i podawać mu wody. Celem "performance" była śmierć zwierzęcia na oczach oglądającego tłumu. Wg. samego twórcy miało to uświadomić ludziom cierpienie zwierząt. Moim zdaniem był to przykład absolutnej degeneracji i sadyzmu tego człowieka. Co do samego "artysty" to co jakiś czas ponoć równie artystyczne środowiska z różnych krajów apelują do niego o ponowną prezentację tej "instalacji". Już samo nazwanie torturowanego stworzenia instalacją artystyczną wywołuje u normalnych ludzi mdłości.
Izabela Brodacka Falzmann
PO pomaga zatem młodzieży poznać język parlamentarny. Kariera przed nimi.
Izabela Brodacka Falzmann
Znaleźć piękno w ( tej ) mordzie. Na przykład mordzie konia czy psa. To mi się podoba.
Izabela Brodacka Falzmann
Tyle, że za to wszystko płacimy. Niejaka Kozyra , która ustawiła na sobie zabite specjalnie zwierzęta, a ich śmierć filmowała była przez wiele lat stypendystką nas wszystkich. Nie chcę podawać kwot bez sprawdzenia, ale były znaczne. Nie mogliśmy jej podziękować za jej "sztukę", bo decydują za nas podobni do mojej dawnej znajomej histerycy sztuczni. ( nie wiem czy należy  dodać, że to tylko  dowcip)
To co w dzisiejszych czasach nazywa się sztuką często nie przedstawia sobą absolutnie żadnych wartości, a co więcej krzyczy do odbiorcy wulgarnym, prostackim językiem, że jest on dyletantem i nie umie dostrzec prawdziwej wielkości w Duchamp-owskiej puszce gówna.Nie tylko skłonności autora Golgota Picnic budzą mój niepokój. Coraz więcej "twórców", którzy nic nie tworzą jedynie prezentują publicznie własne zaburzenia psychiczne. Na szczęście szeroka publiczność rzadko daje się nabrać na dłuższą metę.To co jest chwilową sensacją, obrazoburczym aktem, za chwilę przeminie bez echa.
Izabela Brodacka Falzmann
Skłonności Kota i Pana kolegi architekta nie zostały w porę wykryte i zneutralizowane. Choćby przez medycynę lub izolację. Dlatego padły ofiary. Nikt (oprócz  mojej znajomej, prekursorki obecnego stosunku do sztuki, za który jest premiowana) nie próbował jednak  traktować ich jako normalnych. Skłonności autora "Picnic" są obecnie  podnoszone do rangi sztuki.  To znaczy, że świat zwariował. Pozdrawiam serdecznie również.
Od dłuższego czasu z wielką przyjemnością czytam wszystkie Pani wpisy. Postanowiłam się w końcu zalogować, aby móc dodać kilka słów komentarza. Problem okrucieństwa i nieuzasadnionej agresji jest mi dość bliski, bo o to jeden z naszych bardzo obiecujących kolegów na studiach okazał się właśnie takim potworem, który zamordował i poćwiartował własną siostrę. Był to ostatni człowiek, którego podejrzewaliśmy o jakąkolwiek niemoralność, co więcej, często w jego towarzystwie sami czuliśmy się słabi bo ulegaliśmy różnym pokusą, gdy on wydawał się naprawdę wyjątkowo dobrze wychowanym i na pozór wzorowym moralnie człowiekiem. Najbardziej w pamięci utkwił mi jeden moment, było to już po popełnieniu przez niego tej straszliwej zbrodni - siedzieliśmy sobie na słońcu pośród wakacyjnego już rozleniwienia i szkicowaliśmy kamienice na Krakowskim Kazimierzu. Człowiek ten z uśmiechem na ustach sączył kawę, przepięknie rysował i żartował...zero skruchy w oczach, tylko zadowolenie z życia i wakacji. Cały horror tego uświadomiłam sobie dopiero, gdy został aresztowany. Nikt z nas jago kolegów na początku nie mógł w to uwierzyć. Od tamtej pory uważam, że nie jesteśmy w stanie poznać drugiego człowieka, ani tego co nim kieruje do końca.Karol Kot miał wszystkie zadatki na psychopatę od wczesnej młodości, fascynował się złem. Nasz kolega obiecujący architekt głęboko ukrywał swoją prawdziwą naturę. Zło często przybiera ładne pozory. Pozdrawiam serdecznie!
Izabela Brodacka Falzmann
Wydaje mi się, ze radziecki oficer wyraził to co i ja mam na myśli. Rozstrzeliwał ludzi bo musiał. Nie miał powołania na męczennika. Natomiast nie wolno robić z tego sztuki. To samo dotyczy raków czy homarów. Gotuje się je w okrutny sposób. Jesteśmy tylko ogniwem w łańcuchu pokarmowym. Nie jadanie homarów niewiele zmieni. Natomiast publiczne dręczenie homara i nazywanie tego sztuką  jest po prostu ohydne. Dziękuję za taką sztukę-  co radziecki oficer wyraził bardziej precyzyjnie.