|
|
Izabela Brodacka Falzmann Faktycznie chyba ich tego uczą. Być może w szpitalach, odzywanie się po imieniu, szczególnie do starszego pacjenta zmniejsza poczucie zagrożenia. Bywało gorzej. Za PRL, w szpitalach położniczych słyszałam od niższego personelu: " rusz dupę laluniu" (excusez le mot), choć nigdy nie zasługiwałam chyba na " lalunię". Natomiast obecnie- zwracanie się po imieniu, albo wręcz per ty w banku, w urzędzie, przez telefon, budzi moją agresję. Prawie zawsze jest używane- ma Pan rację- dla rozmiękczenia przeciwnika, stworzenia pozorów, że jesteśmy po tej samej stronie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też nie wierzę w opowieści o szpiegach. Mam żywy przykład - Niemca mieszkającego od lat w Polsce i doskonale po polsku mówiącego. Akcent i słuch ma doskonały. Jest organistą. Popełnia natomiast urocze błędy, które w mojej rodzinie stają się natychmiast normą językową. Na przykład mówi "nasza dobra" zamiast "dobra nasza". Logicznie. My teraz też tak mówimy. Przez solidarność i dla żartu. Powiedział kiedyś, że jakaś uroczystość państwowa była "bardzo wyniosła". Myślałam najpierw, że nie spodobało mu się zadęcie, specyficzne dla świąt państwowych. Potem zrozumiałam, że chciał powiedzieć " wzniosła". Powiedziałam mu, że jako szpieg nie przeżyłby i bardzo się zmartwił.
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Pani Izabelo, w Londynie uważano mnie za Amerykanina (ze wschodniego wybrzeża - przynajmniej tyle), w Nowym Jorku za Anglika, w Toronto za Afrykanera, a w Kapsztadzie za Australijczyka. Nabycie nienagannego akcentu (pomijam przypadki dzieci wyrosłych w wielojęzycznym otoczeniu) wymaga ponadprzeciętnego słuchu muzycznego (którego niestety nie posiadam). Pamiętam koleżankę z dzieciństwa, która miała słuch absolutny (była dobrze zapowiadającą się pianistką, ale na swoje nieszczęście urodziła się w rodzinie prawniczej, więc kierunek studiów wybrano dla niej jeszcze przed urodzeniem) - znała parę słów po francusku, ale brzmiała jak paryżanka, z angielskim też nie było najlepiej, ale akcent jak ze Sloane Square. Pozdrawiam.
PS Zawsze śmieszą mnie te opowieści o szpiegach, którzy podają się za Anglików, Niemców, Rosjan i nikt się na tym nie poznaje (o odniesieniach kulturowych zrozumiałych tylko dla "rodzimych użytkowników języka" nie wspominam). |
|
|
U telefonicznych naciągaczy denerwuje mnie głupia maniera, myślę że uczą ich tego "treserzy" (pewnie większość z nich ma w kieszeni dyplom psychologii). Mały przykład:
Dzwoni na mój telefon panienka (po głosie w wieku mojej córki) ładnie się przedstawia i pyta czy rozmawia z właścicielem firmy, grzecznie potwierdzam i tu następuje coś co podnosi mi poziom adrenaliny - panienka zaczyna zdanie od "panie Piotrze". Na to odpowiadam, że nie przypominam sobie byśmy się znali albo abyśmy wspólnie pasali drób lub nierogaciznę a panie Piotrze może mówić do swojego szefa jeśli jej na to pozwoli. Zaskoczona panienka pyta "ale co ja takiego powiedziałam ?". NIE ROZUMIE !!! |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wieszałam psy na psychologach, którzy na podstawie idiotycznych ankiet, równoważnych wróżeniu z fusów odbierają dzieci rodzicom. Taki psycholog praktyk, jak na przykład Cyganka budzi mój pełen lęku szacunek. |
|
|
Sz. Pani Izo
W moim półmilionowym mieście jest takie jedno szczególne miejsce, które upodobali sobie różnego rodzaju nagabywacze.
W miejscu tym na bardzo szerokim chodniku zawsze koło mnie idzie w tym samym kierunku kilkoro ludzi choć w znacznym oddaleniu od siebie.
Takiego nagabywacza widać z daleka i widać po nim jak szybko dokonuje on oceny zbliżających się ludzi.
Widać po jego zachowaniu, że umysł jego pracuje jak na łożyskach kulkowych i błyskawicznie musi on dokonywać i dokonuje właściwego wyboru celu.
Zastanawiałem się także dlaczego wybór takiego nagabywacza pada zazwyczaj na mnie.
I tu muszę wtrącić coś co związane jest z Pani poprzednimi publikacjami.
Wieszała Pani mianowicie psy na psychologach, a niesłusznie.
Otóż według mojego mniemania taki nagabywacz jest właśnie psychologiem i to dobrym.
A mnie i innych ludzi do mnie podobnych wybiera na podstawie szybkiej i prawidłowej oceny psychologicznej, dokonanej z konieczności tylko na podstawie wyglądu zewnętrznego.
A czym się taki wygląd charakteryzuje?
A widoczną z daleka t.zw. poczciwością (wygląd taki charakteryzował w jednym ze swoich opowiadań S. Lem).
Z tego wyglądu nagabywacz wnioskuje, że nagabywany wygląda na takiego, który ma chociaż 100zł w kieszeni i nie o......i go z góry na dół i z dołu do góry.
I na tym polega, moim zdaniem, rozwiązanie zagadki. |
|
|
Anonymous Pani Izo!
Dziękuję za komplement. Jestem wiecznie młody całkiem jak Lenin wiecznie żywy. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja wyglądam raczej na naiwniaka., na typową ofiarę. Trochę mnie to boli, ale nie potrafię zmienić wizerunku. Ja też pozdrawiam i życzę miłych wakacji. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To racja z tym ogonem. |
|
|
NASZ_HENRY Europejska ryba jest już tak zepsuta, że ogon śmierdzi ;-) |
|
|
Pani Izabelo,ja nie wyglądam "na intelektualistkę" i jest to zgubne dla wszelkiej maści oszustów i nie tylko ...
Serdecznie pozdrawiam z krótkich,ale jednak,wakacji. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann W Paryżu po kilku dniach udzielałam informacji topograficznych. Paryż jest bardzo logicznie rozplanowany. Jednak rozmówcy brali mnie często za Rosjankę. Na przykład mówili "до свидания" zamiast "au revoir" i byli bardzo z siebie zadowoleni. Nie byłam zachwycona -przyznam. Dowodziło to, że mam fatalny akcent. Ach ta miłość własna. Tego najtrudniej się pozbyć w komedii ludzkiej. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Odpowiedź brzmi - każdy. Ale to bardzo przykre. Jak mają się porozumieć ludzie, którzy w każdym widzą potencjalnego oszusta? Złapałam się na tym, że udaję, że nie słyszę pytań o drogę zagubionych prowincjuszy. Obawiam się ciągu dalszego. Nie biorę ulotek. Udaję, że nie rozumiem po rosyjsku. Samo życie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To ciekawe co Pan pisze. Oczywiście mężczyzna, młody jest przez Cyganki inaczej traktowany niż wiekowa niewiasta. Ale podziwiam ich umiejętności interpersonalne. Można byłoby je zatrudniać w rekrutacji pracowników. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też bardzo chciałbym walczyć o pszczoły, ale nie bardzo ufam Greenpeace. |
|
|
U nas po wsi chodziła "ankieterka" wyłudzająca dane. Po czym za kilka dni przychodziła przesyłka za pobraniem z jakimś idiotycznym urządzeniem do utwardzania sobie kręgosłupa.
Z próbami ochrony pszczół też się spotkałam i z propozycjami nie do odrzucenia przez telefon. Mój pesel zaczyna się od 75, tak więc to "promocja" dla wszystkich :) Ryba się po prostu tak straszliwie zepsuła w okolicach głowy, że ogon śmierdzi.
Pszczoły mnie martwią, mieliśmy mini pasiekę a potem wymarły, no naprawdę utrzymać je teraz graniczy z cudem. Podobno gdy wymrą pszczoły my mamy raptem 4 lata :) |
|
|
Anonymous Pani Izo!
Czuję się rozżalony ignorowaniem przez Cyganki. Muszę się ukontentować pytaniami o drogę.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Witaj
Pieniądze robi się na oszukiwaniu bliźnich.
Jakże prawdziwie to napisałaś.
Mój przypadek, dzięki któremu tutaj teraz piszę.
Duża, międzynarodowa firma - dostawca internetu, tv i telefonii.
Miła pani namawia mnie do skorzystania z promocyjnego pakietu - pełno-kanałowa telewizja HD (zależy mi na tym, bo jest tu TV Republika), szybki internet i w pakiecie telefon za darmo, którego i tak nie mam ochoty uruchomić. Co tam, biorę.
Za parę miesięcy weszły nowe przepisy i dostawca kablówki został zmuszony do dołączania szczegółowego rachunku. Cóż widzę??? Płacę w zaokrągleniu 50 zł za tv, 50 zł za internet oraz, niespodzianka - 50 zł za telefon. Za telefon, którego nie mam i dołożyli mi go podobno za darmo!
Czy to nie świństwo i instytucjonalna kradzież???
Gdy oburzony reklamowałem natychmiast mnie przełączono do pani, która TYLKO zajmuje się takimi oszukanymi klientami.
KTO NAS JESZCZE RŻNIE W ŻYWE OCZY??? (Oprócz rządu i władz, bo to oczywiste).
Serdeczne uściski |
|
|
ant.an Co do pytających o drogę, to pochlebia mi, że w Rzymie niektórzy brali mnie za tubylca, ale chciałbym to jeszcze sprawdzić w Mediolanie. |