Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zatykając nos chusteczką
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za logiczne wyjaśnienie. Nie śledziłam dokładnie życiorysu i perypetii tej pani.
.."że tym razem wyjątkowo byłam po jej stronie. Walczyła z bezduszną biurokracją o mieszkanie dla rodziny." I niesłusznie,bo ona nie o mieszkanie dla rodziny walczyła,tylko patyczek w tamę wtykała. Kłopoty ze strychem zaczęły się gdy zaczynała ocierać się o interesy ówczesnych "gawroników'. I w myśl sprawdzonej i stosowanej metody, najpierw nastraszyć,potem przekupić,na końcu "samobójcę" wypuścić,rozpoczęły się kłopoty,ubogiej cwaniaczki,która drugiego kroku już nie wytrzymała i do bandy przystąpiła.Jej służalcza postawa podyktowana jest niczym innym jak tylko dozgonną wdzięcznością,że na tym strychu zamieszkiwać nie musi,a i ośmiorniczek podje i na szersze wody wypłynie,ma nadzieję.
Właśnie !!!. Pani Izo czy ludzie tą propagandę jeszcze kupują ?. Nie mniej pisać koniecznie musimy. Przykład Pitery ?.Czy jest bardziej skompromitowany polityk , człowiek. Serdecznie Panią pozdrawiam. PS.- Proszę , bez urazy - drogi czytelniku ... Stajnia ! - a jakże trafnie życie nasze postrzega.
Krzysztof Pasierbiewicz
Gratuluję świetnej notki, a w dniu dzisiejszego Święta życzę Pani i wszystkim przyzwoitym Polakom byśmy się wreszcie doczekali Polski naszych marzeń. W Krakowie piękny dzień się budzi, co odbieram za dobry znak na przyszłość. Serdecznie Panią pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz PS. Moja śp. Mama też uwielbiała konie i mogła o nich opowiadać godzinami. O ile dobrze pamiętam w roku 1936 zdobyła mistrzostwo w biegu z przeszkodami na Olimpiadzie Wojskowej w Budapeszcie. Reprezentowała jeden a krakowskich pułków ułanów. A chyba jeszcze dłużej mogła rozmawiać o, imienia już nie pamiętam Rotmistrzu Kossak Szczuckim.
angela
Prawda.Fałsz i ZAKŁAMANIE wroslo w obóz rządzący. Ale ze z funkcyjnych dziennikarzy nikt sie nie zbuntuje. Oczekuję OGÓLNEGO buntu Dziennikarzy pt" Przekazuję tylko prawdziwe i sprawdzone wiadommosci, koniec z oglupianiem ludzi", chociaż w tv publicznej, bo w polskojezycznych pewnie nie ma szans. A slowa sa tak wazne, kiedyś Slowo stało sie cialem
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też tak sobie myślę, że oni nas nie żałują głosując nad różnymi ustawami.
Szanowna Pani.. jeśli chodzi o ten artykul z bufetowa...to niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego nie został puszczony na 2-3 tygodnie przed "uroczystym otwarciem muzeum zydow polskich"tylko na tydzień przed wyborami...???jeśli poszly by przecieki ze "cuś" takiego ma się ukazac to i pewien ponoc bardzo znany reżyser nie musiałby przyjezdzac do kraju;nie było by tym samym tych wszystkich dziwności i medialno-ekstradycyjnego szumu...wszystko było by inaczej..a jeśli chodzi o poslow...to polityka jest bezlitosna..nie zalowac nikogo....
Do wpisu: Ulica Dobra wcale nie jest dobra
Data Autor
jazgdyni
Toteż dzięki tobie byłem ostrożny i słuchałem tych słów z należytą ostrożnością. serdeczności
To nie zabieraj głosu. Tu nikogo nie interesuje co ciebie interesuje.
Izabela Brodacka Falzmann
Napisałam jak to widzę. Kiedy powstawała Solidarność jej opoką byli różni mniej czy bardziej samozwańczy eksperci. W stoczni też dyktowali warunki. Na początku mówili to co chcieliśmy słyszeć. Nawet z KK było im po drodze. Cieszyliśmy się z tych synów marnotrawnych. Jedyny Kuroń przyznał się szczerze na czym polega ta strategia. Jest to strategia Indian łowiących dzikie konie. Wskoczyć na przywódce stada i pozwolić się niesć w kierunku wybranym przez stado. Potem niespostrzeżenie zawrócić i doprowadzić stado do corralu.Traktuję tę opowieść jako metaforę. Na koniach Kuroń znał się chyba kiepsko.  Lepszy okazał się w wyprowadzaniu społeczeństwa w maliny. Ile razy jednak  iluzjonista może oszukiwać taką samą sztuczką?
jazgdyni
Wybacz Izo - mam pytanie. Dzięki Tobie znam przekręt rodziny Waltzów z kamienicą już od paru lat. Teraz ostatnio piszesz o "kibucu" i roli Jana Śpiewaka. Właśnie skończyłem oglądać w TV Republika (dzisiaj, 10 listopada około godz. 12) wywiad, jaki udzielił red. Rachoniowi, tenże Jan Śpiewak. Stworzył on wrażenie człowieka tropiącego przekręty na tzw. mieniu trudnym w Warszawie i bardzo ostro pogrążał HGW. Jak to jest? Odniosłem wrażenie, że to też łowca konfitur? Pozdrawiam
lala
nie wymagam od prezydentów miast by znali historie wszystkich kamienic, sa jednak odpowiedzialni za zatrudnianych przez siebie urzędników - i , żeby było jasne : NIE bronię przekrętu obecnej pani prezydent
Izabela Brodacka Falzmann
Odpowiedziałam już wczoraj ale coś moją odpowiedź zjadło. Ludzi spoza Warszawy nie obchodzi Warszawa, a Warszawiaków reszta kraju. Tylko tak dalej. Czeka nas zapewne  rozbicie dzielnicowe. A tak poważnie. Ja też jestem wściekła na Warszawiaków. Starzy Warszawiacy bronią się, że tak głosowali ( albo raczej nie głosowali) przyjezdni. Nie dzielmy się proszę! I tak już jesteśmy podzieleni.
Izabela Brodacka Falzmann
 Różnica jest taka, że obecna pani prezydent i jej mąż doskonale wiedzieli, ze za oszustwa wuj męża siedział w więzieniu i że występują o ukradzioną kamienicę, ( Noakowskiego 16)  która im się nie należy. Prezydent Kaczyński nie musiał znać na pamięć wszystkich wyroków na oszustach w czasach powojennych. Nie musiał również znać historii wszystkich kamienic. Decyzję o wydaniu kamienicy podjął Urząd Mieszkalnictwa. Różnica jest taka jak pomiędzy: 1) Być dyrektorem banku na który ktoś napadł. 2) Brać udział w napadzie na bank i na nim skorzystać.
lala
pisała Pani kiedyś bardzo ciekawy tekst o kamienicy, bodaj na Lwowskiej, okazuje się, że gdy przychodzi czas wyborów nagle media interesują się tamtą historią, bardzo mnie ona zaciekawiła, dlatego śledziłam różne wypowiedzi na ten temat, przeczytałam jednak, że: "Ostateczna decyzja o zwrocie tej nieruchomości została podjęta w okresie, gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński. Fizyczne przekazanie spadkobiercom kamienicy aktem notarialnym zostało dokonane w czasie, gdy komisarzem Warszawy był Kazimierz Marcinkiewicz." - to w dośc dziwnym świetle stawia obecną panią prezydent i jej męża....
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. Moja odpowiedź jakoś nie weszła, ale może jeszcze się pojawi.
przepraszam a co mnie ta cala warszawka obchodzi? nie mam zamiaru cierpiec za ..(miliony?) warszawskich cwaniaczkow! maja na co zasluzyli! jak slusznie zauwazyla eska , zrobia na zlosc mamusi i wybiora Bufetowa na 3 cia juz kadencje!dla mnie warszawka i krakowek nie istnieja!amen
eska
Przepraszam, bo napiszę coś głupio oczywistego > a mieszkańcy Warszawy i tak wybiorą te babę na następną kadencję. I nie ma na to siły. I ja tego kompletnie nie rozumiem, bo to jest coś (oczywiscie nie tylko w Warszawie), czego normalnym rozumem pojąć nie można. Planeta małp, najważniejsze zagryźć resztki ludzi, koszt nieważny. Pozdrawiam serdecznie
Do wpisu: Słoń jest wężem
Data Autor
Są ludzie, publicyści, pisarze, którzy od wielu lat w sposób mniej lub bardziej oględny sugerują , że nic nie wygląda tak jak się wydaje. Owa oględność to być może wyraz dobroci i troski o czytelników, którzy mogliby doznać szoku w momencie zdania sobie sprawy w jakim matrixie żyją, może zabieg taktyczny mający na celu zachęcenie nie zaś odstraszenie odbiorców, którzy (typowa reakcja) w przypadku braku "umiarkowania" w podawaniu prawdy odrzucają całość obdarzając autora epitetami i operując argumentami ,wśród których oskarżenie o "spiskową teorię dziejów" jest dyżurne i przesądzające. Ja jestem całkowitym i bardzo poważnym wyznawcą spiskowej teorii dziejów, a ponieważ nie jestem ani publicystą ani pisarzem, a moja egzystencja na tym łez padole w żaden sposób nie jest uzależniona od środowiskowej akceptacji bądź anatemy pozwolę sobie na konstatację, że matrix sięga znacznie głębiej, szerzej, jest znacznie potężniejszy i starszy niż to się Państwu wydaje.I że każdy z nas jest nim (matrixem) głęboko porażony. Jako lapidarnego opisu używam angielskiego sformułowania global human resources management. NIC nie jest pozostawione bez kontroli, NIC nie dzieje się spontanicznie, WSZYSTKO jest drobiazgowo rozrysowane w algorytmach i grafach. Życzę miłej soboty Pani Izabelo. zapinio
Do wpisu: Miasto jest ich
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ludzie mają pamięć może dobrą ale krótką. A raczej wybiórczą.
ant.an
Picusie glancusie. Zapraszają by jeszcze raz wejść do tej samej rzeki - można by też zacytować Sikorskiego.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak wygląda oficjalna wersja. Myślę, ze nie wyraziłam się jasno. Kuroń gdzieś opisywał strategię łowienia dzikich koni przez Indian. Jako znawca koni -nie potwierdzam, ale jako metafora jest świetna. Trzeba dosiąść ogiera przewodnika stada i przez pewien czas jechać w kierunku przez niego wybranym, potem niespostrzeżenie zawracać i wprowadzić w ten sposób stado do corralu. Czyli - przejąć prowadzenie, a dla niepoznaki przez pewien czas mówić to co ludzie chcą słyszeć. Gdy się zorientują będzie za późno.
NASZ_HENRY
Domki nasze, Uliczki wasze ;-)
Wolałabym, żeby nie: )) Nie śledziłam porządnie tej afery z Jazdowem, bo taka byłam rozeźlona, że wolałam odpuścić w trosce o własne zdrowie. Ale wydaje mi sie, że ratusz chciał domki rozebrac i jakas ambasada chciala sie tam budowac - wtedy kilka stowarzyszeń zaproponowało, że zrobia tam jakieś swoje nowomodne warsztaty i inne atrakcje, co - jak mi sie wydaje - uratowało same domki przed rozbiórką i ten kawalek miasta przed kompletną dewastacją.
Izabela Brodacka Falzmann
Jak uczy historia historia nikogo nie uczy. Ale zawsze ulegamy temu złudzeniu. Ja w każdym razie ulegam. Wydaje mi się, że teraz tę rolę odgrywa internet. Salony intelektualne i polityczne są trochę démodés. Salon jest po polsku rodzaju męskiego. Po francusku "salon littéraire" też. Więc chyba końcówka pasuje.