|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wchodzimy w teorie spiskowe. Nie krytykuję - popieram. Rzeczywistość jest tak ponura, że tylko dobra teoria spiskowa może trochę uspokoić i pocieszyć. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Zygmunt Korus Pani Izo,
a może już jest wąska grupa DOWÓDCÓW mająca klucz techno-biologiczny do swej długowieczności? I dlatego ten "sposób" na robienie dzieci jest tak forsowany: zdefektowane mnogie ciąże wyzyska się legalnie na części zamienne, a możliwość aborcyjna pozwoli na zabijanie w celach ograniczania populacji ludzkości do takiej liczby wyrobników, by efektywnie służyli rządzącym...
Świetny tekst - dziękuje i pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dziękuję:) |
|
|
Czytanie Pani bloga to uczta intelektualna dla duszy, podobnie jak słuchanie wykładów prof. Marka Chodakiewicza. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Strzelanie do tarczy dla niewidomych. To jest to. Diabeł by tego nie wymyślił. Pozdrawiam serdecznie. Bardzo jestem ciekawa procedury adopcyjnej. Jak to praktycznie wygląda? Może dałoby się to jakoś opisać i przekazać innym. Iza |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też dziękuję za wsparcie. Nie znam się na większości tematów które poruszam. Nie wiem czy inni są równie tolerancyjni. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wskaźnik zużycia morfiny więcej mówi mi o kraju niż PKB. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Oj proszę nie prowokować, bo jak się rozgadam trudno będzie mnie wyłączyć. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Witaj Bracie Januszu. Ja jestem przywiązana do rzeczy w szczególny sposób. Bardzo mnie boli gdy są wyrzucane. Uważam, że w przedmiotach jest zaklęty czas. Dlatego staram się oddawać moje rzeczy w dobre ręce. Na przykład oddałam córce piękne lustro.Po co mi lustro? Ale afgański autentyczny obraz na skórze, którego nie pozwoliłam wyrzucić do śmietnika likwidatorom mieszkania sąsiada długo czekał zanim znalazł amatora. Został oddany pani, która go doceniła. Ja już nic nie biorę. Mam dosyć kłopotu ze swoimi śmieciami. Tak że meissen też będzie do oddania. Ale nie do wyrzucenia. Człowiek jest tylko etapem w życiu przedmiotów. Tak powiedział Starowieyski Franciszek. Tak jak za nim nie przepadałam z tym się zgadzam. Pozdrawiam serdecznie. Siostra Iza |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bardzo dziękuję za podtrzymanie mnie na duchu. Na pewno nie piszę po to żeby kogoś urazić i dlatego jestem bardzo zmartwiona gdy okazuje się, że ktoś poczuł się urażony. Oczywiście mogłabym argumentować, że nie ma przymusu czytania. Kogokolwiek i czegokolwiek. Moje pokolenie nie miało tego luksusu. Ale to dłuższy temat. Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też się nie zgadzam. Ale świat już jest taki, że chce mierzyć to co niemierzalne. Do tego służą indeksy, wskaźniki. Na przykład IQ moim zdaniem mierzy wyłącznie umiejętność rozwiązywania testów IQ. Dlatego wypracowałam własną metodę uczenia konnej jazdy. Żadnej lonży na początek, tylko w teren. Rozpoznanie przez atak. Ktoś kto pierwszego dnia galopował w terenie nabierał do siebie zaufania i potem można było negocjować dosiad i inne poboczne kwestie. Moje koleżanki uważały, że trzeba najpierw jeźdźca "przeczołgać", pokazać mu miejsce w szeregu a potem kształtować. Podobnie- mniej interesują mnie dyplomy, a bardziej umiejętność poradzenia sobie z problemem. Chyba jednak jestem anarchistką. |
|
|
A jak ktoś nie wie jakiego ma Hirscha,to z automatu oznacza,że jest głupi i już? bo jeśli,to ja się nie zgadzam. |
|
|
Może miły ów czytelnik ale gdybyż był bardziej rozgarnięty to wiedział by, iż jest pani najlepszym piórem Niezależnej (w Onecie i WP nie mają nikogo takiego)i zaczynał by (tak jak wielu innych) komputerową lekturę od sprawdzenia - czy pani Izabela coś nowego napisała. Ja czekam na książkę, grubą oczywiście. |
|
|
jazgdyni Witaj Izo!
Jestem doprawdy zszokowany danymi, które pokazałaś na temat in-vitro. Nie miałem o tym kompletnie pojęcia (ale też, za bardzo się tym nie interesowałem).
Z naukowego i praktycznego punktu widzenia, to pomysł poroniony i właściwie jest to spełnianie kaprysu tych, których na to stać.
To nie jest medycyna. Tak, jak i chirurgia plastyczna dla ludzi bez defektów.
Zgoda, badania prenatalne do mnie przemawiają. Małżonkowie mają prawo wiedzieć, dlaczego nie mogą mieć dzieci. Może coś się da naprawić (np. niedrożny nasieniowód). Jednakże, gdy diagnoza wskazuje, że jedynym wyjściem jest in - vitro, to proszę bardzo, macie państwo ochotę, to za własne pieniądze.
Oraz z precyzyjną informacją, a nawet z umową prawną, że ryzyko jest wszystkim dobrze znane i kto za nie ponosi odpowiedzialność.
Wtedy głupia baba i cwana klinika nie będą mogły wyłudzić pieniędzy od obywateli.
Wracając do projektów technicznych. Każdy projekt, a takim jest też urodzenie dziecka in - vitro, kończy tzw. commisioning. Czyli, chyba po polsku to się nazywa odbiór techniczny. I dopiero, jak wszystko gra i wszyscy są zadowoleni, to płacimy i regulujemy zobowiązania. A tu co? Zapłodnili, czyli pół roboty i reszta ich już nie obchodzi? To jakieś brednie! Wątpię, czy tak jest w krajach rozwiniętych. To pewnie znowu jakiś polski przekręt i chamówa.
Serdeczności
Twój brat Janusz (bez pretensji do majątku (w tym do meissena))
|
|
|
marsie Bardzo proszę, nie przejmować się idiotami i pisać, u Pani nawet wykład o "porcelanie i fajansie" godny byłby uwagi! Pozdrawiam serdecznie! |
|
|
A jak się już urodzi to często będzie głodował, miał najgorsze zęby spośród dzieciaków z innych krajów Europejskich, najdroższe podręczniki, studia na uniwersytetach plasujących się w 5 setce. I będzie miał pracę na czarno za 1500 zł brutto bo musi zarobić na różne zegarki i BMWice różnych kacyków i ich licznych królików. A w końcu zabierze du.e w troki i wyjedzie bo już przejrzy na oczy i zobaczy np. wyjącą z bólu babcię, dla której niestety nie ma wystarczającej ilości morfiny. Jako, że w Polsce podczas leczenia osób terminalnie chorych lekarze zużywają pięć razy mniej morfiny niż na Zachodzie. Skoro posiadamy jeden z najniższych algorytmów zużycia morfiny (Czesi trzy razy większy, Niemcy dziewięć), to znaczy, że polski świadczeniobiorca idący procedurą bez powrotu umiera jak w przytułkach.JAK W PRZYTUŁKACH!!! |
|
|
szara_komórka Szkoda, że nie można na blogu włączyć opcji:
Dla fajansa o fajansie.
Ja zawsze czekam na każdy Pani nowy wpis na temat na którym Pani "nie zna się".
Tak trzymać i serdecznie dziękuję. |
|
|
NASZ_HENRY Linki Pani wstawia już poprawnie! Na warsztatach to przyjdzie Pani jeszcze wykładać. Bezpłatne okazje są zawsze najdroższe a te finansowane z funduszy Europejskiego Funduszu Społecznego dla gminnych seniorów to POdwójnie ;-) |
|
|
Pytanie tylko czy to wystarczy? Zauważmy, że przy procedurze in vitro nie chodzi o realizację marzenia w postaci jakiegokolwiek dziecka tylko zdrowego, mądrego itd. |Podobnie w przypadku baletu - efekt mógłby być niesatysfakcjonujący - co pogłębiłoby frustracje i potrzebę kolejnych dofinansowywanych warsztatów:)Także z takim postawieniem sprawy państwo ma cały czas pełne ręce roboty a społeczeństwo co raz bardziej sfrustrowane brakiem wyników tej pomocy.
Trzeba też przyznać że nie wszyscy, którzy chcą zrealizować marzenia są traktowani równo. Ponieważ stwierdziłam, że jestem osobą dorosłą i zamiast się użalać nad sobą po prostu adoptujemy z mężem dziecko. Kłody jakie nam rzuciło pod nogi państwo długo by opisywać. Odwrotnie niż rodzina biologiczna dziecka, która jako nazwijmy to nieprzystosowana do życia jest pod stałą opieką państwa, które mi.n nasyła komornika na nieletnie dziecko, które ma spłacić długi swojej biologicznej matki. Która nota bene ma niezłego prawnika (fundowanego przez miasto jako osoba nieprzystosowana), który b. dobrze doradza jak oszukać dziecko i żyć na koszt przysposobionych rodziców:)Także nie wszystkie marzenia, nie wszystkie....
Moja znajoma uwielbia natomiast takie projekty unijnie i organizuje je z zapałem - ostatnio był wielki projekt strzelania do tarczy dla osób niewidomych, a po trzęsieniu ziemi w Japonii urządziła projekt origami w więzieniu. Więźniowie zrobili tysiąc żurawi i wysłali je do Japonii jako znak solidarności z narodem japońskim. Nie umiem sobie wyobrazić miny człowieka, który stoi na zgliszczach domu i dostaje w paczce - papierowego żurawia. A ponoć się mylę bo zostały b. miło przyjęte:)
Chciałam też Pani podziękować za wpisy. Czytam od lat wszystko co Pani pisze, ale dziś dopiero zdecydowałam się napisać, żeby dać sygnał, że jest nas więcej:))
Pozdrawiam i czekam na dalsze.
Ania |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jaki postęp? Bardzo proszę odpowiedzieć. Może pozbędę się dzięki Panu kompleksu ciemnoty komputerowej. I dla podatnika wyjdzie to taniej niż gdyby miał mi fundować jakieś specjalne warsztaty. Podobno są takie bezpłatne warsztaty dla seniorów. Wystarczy zgłosić się do swojej gminy. |
|
|
NASZ_HENRY 0 indeksu Hirscha jest szczególnie stresujące dla ministry Nauki! W obsłudze bloga odnotowuję z satysfakcją wyraźny postęp ;-) |