Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dziewczynka z zapałkami
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Dwa pytanka. Czy Pan płacił za ten pomnik? Bo za tęczę płacimy wszyscy. Czy ten pomnik jest na terenie prywatnym? Bo na swoim terenie prywatnym może sobie Pan moim zdaniem postawić nawet złoty fallus. Nic mnie to nie obchodzi. Nie przeszkadzają mi prywatne "gargamele". Najczęściej właściciele po kilku latach zaczynają się ich wstydzić i je moderują. Na przykład likwidują nadmiarowe wieżyczki. Natomiast tęcza szpeci przestrzeń publiczną i tyle. I co gorsza musimy za nią płacić.
Ciekaw jestem co znana Pani Estetyk i Krytyk ma do powiedzenia na temat tego pomnika radującego oczęta mieszkańców Poznania. pl.wikipedia.org Tylko niech się Pani za bardzo nie rozpędza, pomnik ten znajduje się przy głównej poznańskiej kwaterze Radia Maryja.
Trafia Pani w sedno!Przestrzeń w której mieszkamy ma ogromny wpływ na naszą psychikę, a zwłaszcza na wyrosłe pośród blokowisk bez końca dzieci. Dawniej był choć nakaz stawiania równolegle do "mieszkaniówki" żłobków, placów zabaw, sklepów. Współcześni developerzy nie chcą często nawet śmietników dodatkowo zbudować (przykład autentyczny z pewnego Krakowskiego osiedla, gdzie nowo powstałe budynki zbudowano bez takich luksusów). To jest uczenie ludzi braku odpowiedzialności za wspólną przestrzeń, katowanie ich brzydotą, która dosłownie wpędza w depresję. Jest znany pewien ciekawy syndrom, gdzie wrażliwe na piękno architektury i sztuki jednostki popadały w stan szoku po pobycie we Florencji. Niedługo osiągniemy przeciwległy biegun, kiedy idąc ulicami własnego miasta doznamy szoku pourazowego przez nieustanne bombardowanie nas wulgarnością, tandetą, brudem. Wydaje mi się, że obecny Kraków jest miastem, które ma służyć jedynie pijanym brytyjskim turystom, bezrobotnym hipsterom oraz całej rzeszy pasożytów ze struktur miejskich. Mieszkańcy są traktowani jak piąte koło u wozu, mają w ciszy i pokorze egzystować na swoich parszywych osiedlach byle nie wtrącać się w politykę i kształtowanie miasta. Próbujemy podejmować przeciwko temu wiele inicjatyw, ale skutki tego są najczęściej żadne. To okropne frustrująca walka, w której nieustannie starają się zrobić z człowieka idiotę. I o ile mogę zrezygnować z teatru marnej jakości po prostu do niego nie chodząc (jest jeszcze choćby filharmonia), to nie mam jak bronić się przed atakami na to co jest wszędzie - architekturę. Pozdrawiam!
Izabela Brodacka Falzmann
W Krakowie tylko bywam - w Warszawie mieszkam. Stąd ten nietrafny optymizm w postrzeganiu Krakowa. To paradoks, ale wkrótce faktycznie gierkowskie blokowiska zaczną nam się wydawać ludzką przestrzenią. Budowane w Warszawie  współczesne blokowiska przytłaczają swą nieludzką architekturą. Domy stawiane są zbyt ciasno, sąsiedzi zaglądają sobie do okien, to takie same slamsy tyle, że za wielkie pieniądze. Młodzi ludzie aby zdobyć klatkę w czymś takim zadłużają się do końca życia.  W okolicy dawnego Dworca Południowego w Warszawie  powstało ogromne osiedle budowane przez firmę DW CONSTRUCTION zwaną przez warszawiaków DW DDESTRUCTION gdyż jak moloch pożarła charakterystyczną willową zabudowę tych okolic. Uważam, że jest to przykład przestrzeni generującej depresje albo poważniejsze choroby psychiczne. Jak wiadomo słynna dzielnica la Défense w Paryżu stała się dzielnicą samobójców. Wcale się nie dziwię- jej architektura jest dla mnie też odpychająca. Na szczęście nie muszę tam nawet bywać.
Izabela Brodacka Falzmann
Mi też nie podoba się wiele obiektów sakralnych. To kwestia przemian w architekturze. A złote tarasy (zwane przez młodzież bardzo brzydko, nie wypada mi cytować) ? Ich dach wygląda jak przeżuta i wypluta guma. A prywatne domy , tak zwane " gargamele?" Architektura wszędzie na świecie przeżywa regres. Tyle, że "gargamele" powstają za własne pieniądze inwestorów. Natomiast za tęczę płacimy my wszyscy.
Izabela Brodacka Falzmann
Wojna kulturowa  poprzedza inne działania.  Zdaniem Gramsciego dla zwycięstwa komunizmu należy wybrać inną strategię- nastawić się na „długi marsz przez instytucje”. Przede wszystkim instytucje kulturalne. Szkoły, prasa, muzea. Należy zmienić świadomość społeczeństw. I właśnie to się dzieje.
Tęcza to rzeczywiście straszne paskudztwo, ale muszę polemizować, bo to jednak Kraków przoduje obecnie w byciu najbardziej tandetnym miastem w Polsce, reprezentantem wysokiej kultury bud jarmarcznych i klubów z panienkami w oknach na rynku. Gród to obecnie tak szkaradny, że jedynie przeniesienie tu stolicy wraz z bandą znanych matołów mogło by mu zaszkodzić. Jak już kiedyś wspomniałam, jako architekt codziennie mierzę się z porcją kolejnych urzędniczych absurdów i powoli stwierdzam, że jak w opowiadaniu "Przelotne burze" Topora wszyscy wokół zwariowali, a mi jedynie pozostaje się przystosować do takich warunków. Jeśli na swojej działce inwestor pragnie wyciąć drzewa, które sam zasadził natychmiast wymierza mu się milionowe kary, natomiast nikt nie ma problemów z namnażającymi się potworkami przy każdej ulicy: baraki nazwane "Las Vegas casino 24 h",budy z alkoholami,plastikowe jarzące się szyldy, zdewastowane mury zabytkowych kamienic, kibolskie graffiti(w większości urocze napisy o tym kto jest k. a kto ch.). Absolutny upadek estetyki stanowią pobudowane jedno na drugim blokowiska na Ruczaju. W takiej przestrzeni ciężko wyrosnąć na człowieka kierującego się w życiu czymś więcej niż końcem własnego nosa. Przy tym jak pozwala się dziś na zdewastowanie przestrzeni miejskiej do poziomu chlewu, dzieła PRL (Nowa Huta)wydają się cudowną, zieloną i ludzką przestrzenią. Jest źle i niestety zapowiada się,że będzie tylko gorzej. Taka przestrzeń niczyja, bez tożsamości, wstrętna stwarza tylko większe uczucie bezsilności i gniewu.
Izabela Brodacka Falzmann
Podpisuję się pod tym postulatem. Likwidacja dziadostwa.
Moje 3 grosze Odnosze wrazenie ze zarowno pomnik czterech spiacych jak i tecza zyczanaja uwierac przed wyborami. W obawie ze PIS wykorzysta w walce o Warszawe dobry gust Warszawiakow i zapowie programowo ze w razie wygranej zlikwiduje tecze i nie dopusci do postawienia pomika czterech spiacych zaczelo sie wycofywanie rakiem. Takie obietnice sa przeciez zgodne z oczekiwaniami Warszawiakow i na dodatek nic nie kosztuja PIS. No i sa proste w realizacji. Jak sie ostatnio okazalo pomnik czterech spiacych profilaktycznie nie wroci na swoje miejsce ( najpewniej do wyborow) aby nie draznic potencjalnych wyborcow... A z tecza ... tez dzialy sie "dziwne rzeczy" Pomimo wzmocnionych patroli i calodobowych posterunkow obserwacyjnych .. wraz z calym monitoringiem ... Jakims cudem straznicy przysneli i udalo sie komus ponownie w srodku nocy podpalic tecze. I ta tecza najpewniej by splonela i oczywiscie do czasu wyborow nie bylo mialo byc teczy. Jednak zupelnie przypadkowi klienci kawiarenki spontanicznie ugasili plomienie gasnica z lokalu w ktorym przebywali. A posterunek do pilnowania teczy obudzil sie dopiero po wszystkim. Wyglada mi to na probe "kontrolowanej" likwidacji teczy przy akompaniamecie wrzacych mediow o nietolerancji Polakow. Problemu teczy nie bylo by do wyborow... A ratusz nie musial by oficjalnie jej likwidowac przyznajac sie do swojej porazki. Dzieki spontanicznej akcji paru gosci kawiarnianych tecza stoi i czeka na sztandarowy glos PISu ze pierwsza decyzja po wygranych wyborach bedzie likwidacja tego szpetnego dziadostwa. O tym powinnien wiedziec kazdy warszawski wyborca ze wraz z PISem bedzie powrot do normalnosci bez teczy i bez sowieckich pomnikow na zawsze.
NASZ_HENRY
Tęcza to gender wojna kulturowa. HGW to tylko najmita do tęczowej roboty ;-)
lala
też nie uważam, aby miejsce dla tęczy było dobre a i tzw. dzieło raczej mierne - przemoc symboliczną mamy w wielu wymiarach np. wielkiej ohydy świątynia opatrzności (finansowana z pieniędzy państwa, a jakże), której "promotorzy" chyba zapomnieli o tym, kto był dawnym inicjatorem, budynki-ohydki typu Złota-tower i wiele innych zdecydowanie przyprawiają o cierpienie duchowe, gdy przemierza się stolicę, a tu jeszcze jakiś wielki łuk tryumfalny ma powstać... tak sobie myślę, że - niestety - estetyka naszej przestrzeni publicznej jest wyrazistym odbiciem stanu umysłu i ducha polskiej społeczności
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. To, że Kraków potrafi " głosując nogami" przeciwstawić się prostackiemu modelowi świętowania, a Warszawiacy niestety nie przekonuje mnie po raz kolejny, że stolica powinna być w Krakowie. Warszawiacy uczestniczyli w święcie orła z czekolady i masowo biorą udział w innych " świeckich tradycjach" fundowanych nam przez władzę. Mieszkam w samym Śródmieściu i muszę cierpieć poza sylwestrami na przykład coroczne  finały Owsiaka z wyciem i "światełkami do nieba". Stąd moje zniecierpliwienie.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Tęcza na Placu Zbawiciela odgrywa moim zdaniem tę samą rolę. Nie jest możliwe aby HGW nie widziała jej jarmarcznej ohydy. Tęcza ma jednak za zadanie pokazać nam nasze miejsce w szeregu. Musimy ją cierpieć jak Pałac Kultury, jak nocne ryki gości organizowanych przez HGW ulicznych sylwestrów...". ------------------------- Na szczęście w Sylwestra Kraków olał post-komuszą sub-kulturę jarmarczno bazarową - czytaj: salonowcy.salon24.pl Gratuluję pięknej notki i serdecznie Panią pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Izabela Brodacka Falzmann
Jako inspirację i ilustrację muzyczną do mego tekstu proponuję: cda.pl Zajrzyj jeżeli tego nie widziałeś. Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Znajomi na swojej prywatnej działce nie mogą bez zgody architekta wykonać przybudówki w domku. Nawet skrzynki na balkonie czy karmnik dla ptaków mogą " naruszać ład architektoniczny". Natomiast coś tak szkaradnego traktowane jest jako dzieło sztuki. Dlaczego? To samo dotyczy słynnej palmy czy jeżiorka na Placu Grzybowskim. Jeziorko na szczęście szybko zniknęło. Palma trwa i też jest konserwowana sporym kosztem.
Izabela Brodacka Falzmann
W Warszawie zburzono poza tym starą parowozownię i wiele innych zabytkowych budynków. Nie wiem jak się zakończył spór o budynek przy Placu Zamkowym o który upominało się UNESCO. Ma Pan rację, że można to nazwać "przemocą symboliczną". Co do Dzierżyńskiego- weszłam w posiadanie bryłki cementu spod jego cokołu. Podarował mi to wdzięczny uczeń, który zapewne brał udział w rozbiórce. Ludzie mają fragmenty z muru berlińskiego. Mała rzecz a cieszy.
Anonymous
Pani Izo! Władza pokazuje nam wskazujący palec. Podobny eksces budowlany na prywatnym gruncie nie dostałby pozwolenia. Pod względem przekazu kojarzy mi się reakcja na stadionowy napis "Tusk ma Tole".
jazgdyni
@Iza Witaj! Miód na moje serce! Krzywy domek na Monciaku jest niesłychanym szkaradztwem i wyrazem kompletnego braku gustu władz miasta. Cóż... Karnowski.... A wasza warszawska tęcza powinna być regularnie palona. Pomyśl trochę, jako fachowiec i może zachęcisz uczniów, by np. w ramach pracy dyplomowej skonstruowali i zainstalowali w tęczy cykliczny samozapłon. Strasznie by to ułatwiło wszelkie działania wszystkim służbom. A ten wasz warszawski potwór HGW..., Kraków ma smoka ziejącego ogniem, to wy macie, jako stolyca, coś jeszcze gorszego. Uściski
Mikołaj Kwibuzda
Takie zjawiska jak Pekin i tęcza z Placu Zbawiciela w uczonym języku nazywają się bodaj "przemoc symboliczna" i ich wymowa jest równie czytelna, co wymowa postawienia na czele rządu nabotoksowanej baby klozetowej albo zmielenie podpisów pod obywatelskimi projektami ustaw i wnioskami o referenda: "Nie macie w tym kraju nic do powiedzenia". Dlatego są bez wątpienia przemyślanymi elementami polityki rządzącego gangu, bo na bierności obywateli opiera swoją władzę i płynące z niej profity. Ciekawe, że mniej więcej jednocześnie z ogłoszeniem Pekinu zabytkiem zburzono Dworzec Pocztowy, którego walory architektoniczne i historyczne miały w Warszawie niewiele równych. Reakcją na przemoc symboliczną jest oczywiście niszczenie takich obiektów - do dziś pamiętam oburzone gulgoty, gdy ku radości warszawiaków diabli wzięli pomnik bandyty Dzierżyńskiego. Był to jeden z pierwszych powszechnie zauważalnych sygnałów, że w ramach "odzyskanej wolności" władcy nie zamierzają nam pozwalać na zbyt wiele. Ale myślę, że krzywy domek w Sopocie to inne zjawisko - zwykły brak gustu, wszak powszechny w przestrzeni publicznej i prywatnej. Nikt wszelako nie rzuci się nań z kilofem, gdy ustanie opresja - po prostu gdy zmądrzeją, to go rozbiorą. I prawdopodobnie paryskie okropieństwa mają to samo pochodzenie i taki sam los je czeka.
Do wpisu: Elity PRL
Data Autor
Ależ Pani Izo ! Nie można nazywać Jerzego Waldorffa pupilkiem komunistów. On nigdy nie zdeklarował się po stronie ( „jedynie słusznej” ) ideologii marksistowsko – leninowskiej. Jako przedstawiciel przedwojennej bogatej rodziny musiał się dostosować do „przodującego ustroju”. Oni tolerowali tego „burżuja” i nawet hołubili jako pisarza za jego literacko - muzyczne uzdolnienia oraz szczególną inteligencję twórczą. Waldorff umiał się znaleźć w tamtej bolszewickiej utopii. I tyle. "Nie może być dobrze w państwie, gdzie jest za dużo nieprawości" - to słowa Józefa Piłsudskiego, jakże bardzo znienawidzonego i zakazanego przez towarzyszy komunistów. A to dlatego, że nie zginał karku przed imperialistycznym tronem moskiewskim. Jerzy Waldorff często mówił: „ Naród , który nie pamięta swojej historii jest Narodem bez przyszłości...” Jakże to mądre i pouczające. Chwała Jerzemu Waldorffowi, że zdołał doprowadzić do tego, aby godny Józefowi Piłsudskiemu pomnik stanął tuż przy Belwederze, gdyż ten wystawiony przez towarzystwo wzajemnej adoracji na Placu Piłsudskiego przypomina, jak twierdził Waldorff - " parkingowego". Chwała mu za twórczość pisarską, za patriotyzm, za Powązki. ***
Izabela Brodacka Falzmann
Waldorf ,niezwykle utalentowany, nie doświadczył raczej opresji ze strony miernot. Był pupilkiem również przodującego ustroju. A na prawnika zdecydowanie się nie nadawał. Dobrze, że zajął się muzyką.
Izabela Brodacka Falzmann
A nowi ziemianie, szlachta jerozolimska jak ich nazywa Michalkiewicz? Na miejsce latyfundiów arystokracji powstały latyfundia " rolników z Marszałkowskiej". Pod dopłaty z UE. Gdy dopłaty się zlikwiduje nastąpi szczęsliwie okres liberalizacji handlu ziemią i będzie można swą nieojcowiznę korzystnie wyprzedawać . A prawdziwi rolnicy nie mogą dokupić ziemi.
NASZ_HENRY
Ziemianie to już historia ;-)
Jerzy Waldorff - prawnik z wykształcenia. Gdy jednak przekonał się - podczas krótkiej aplikantury w kancelarii mecenasa Włodzimierza Kozubskiego ( który był zarazem profesorem prawa rzymskiego na Uniwersytecie Warszawskim ) jakim trzeba być w tym zawodzie niegodziwcem dla pieniędzy i kariery - w praktyce postanowił poświęcić się jednak pisarstwu i muzyce. To obrzydzenie sobie zawodu adwokata wyjaśnia w książce z roku 1968 p.t. „Zbuntowane uszy” i w dalszej treści pisze : ..... ostateczny wyrok będzie pełen melancholii. Potwierdzi on po raz setny na przestrzeni wieków bezbronność geniuszu wobec miernot i niezmienną pasję miernot do niszczenia genialnych jednostek. Prawo spisano dla regulowania życia miernot i w ramach jego miernoty czują się dobrze. Dla geniuszów zaś wszelkie ramy są zbyt ciasne i dlatego prawo niejednego geniusza już zabiło. ..... Oto słowa przedwojennego jeszcze intelektualisty i krytyka muzycznego, który przeżył sanację, okupację i socjalizm komunistów. Czy ktoś zna dzisiaj prawnika, tak postrzegającego prawo ? ***
Izabela Brodacka Falzmann
Przepraszam wkradła mi się literówka. Antoni Heda to legendarny Szary.