|
|
Przy założeniu iż nowe twarze są rzeczywistymi patriotami
wtedy i tylko wtedy miała by pani rację.
Jednakowoż nic na to nie wskazuje , wręcz przeciwnie
widać jak przynależnosc rasowa wymyka się spod kapelusza
co do 3 cześci hasła na murze nie jest to przyrodzona wiara
naszych przodków a opowieści jakoby ta kultura nam coś dała
to chyba pani widzi że to bajki,
mieszkam obok bloku takiego własnie z reprywatyzacji gdzie doszło do morderstwa
ciało właścicielki spalono w powsinie i co namawia mnie pani do tolerancji?
zabiłbym tego gościa gdybym tylko miał czym.
a tak przykro mi jesteśmy wszyscy grupką roboli
zakwaterowani w czworakach ustawionych piętrowo.
Nic niczego nie zmieni bo niemożna niczego cofnąć
co się ma stać to się stanie i dopiero wtedy będziemy mądrzejsi
JEŚLI PRZETRWAMY
na co się nie zanosi. |
|
|
Dark Regis Ten temat już wypadł ze strony głównej i prawdopodobnie nikt nie będzie tu więcej zaglądał, jednak spróbuję przynajmniej zarysować problem. Ja mogę rozmawiać o matematyce godzinami, jednak to miejsce stwarza pewne istotne ograniczenia, których nie uda mi się ominąć. Jest to ograniczona długość wypowiedzi i brak formatowania tekstu.
A zatem procesy Markowa... Z matematycznego punktu widzenia nie jest to nic specjalnie ciekawego. Procesy Markowa muszą oczywiście spełniać własność Markowa, która mówi o tym, że prawdopodobieństwo osiągnięcia jakiegoś stanu nie zależy od przeszłości, ale tylko od chwili obecnej. To jest dokładnie tak, jak z rzucaniem monetą, gdzie wypadnięcie w danym rzucie orła w żaden sposób nie zależy od tego, ile orłów wypadło w przeszłości. Z tym, że w ogólnym przypadku mamy do czynienia z funkcjami przekształcającymi ciągły odcinek czasu w przestrzeń zmiennych losowych, zaś w przypadku łańcuchów Markowa mamy czas dyskretny, czyli punktowy, który odpowiada niejako kolejnym iteracjom. Łańcuch można sobie wyobrazić jako kilka kółek z wpisanymi w nie symbolami stanów oraz strzałki wychodzące z każdego kółka do innego (plus pętle do tego samego kółka), które są zaetykietowane prawdopodobieństwami przejść od danego stanu do innego. Z reguł prawdopodobieństwa wynika, że wszystkie liczby na wyjściach (plus ew. pętla) z dowolnego kółka muszą się sumować do 1. Dla "uproszczenia" można sobie wyobrazić, że mamy po prostu graf pełny połączeń, które dla każdych dwóch kółek idą tam i z powrotem oraz pętle, w którym większość z nich zaetykietowana jest po prostu zerami. Daje to możliwość wszystkich prawdopodobieństw w formie macierzy przejść.
Dużo bardziej ciekawe jest ogólne spojrzenie na inne rodziny procesów stochastycznych, których szczególnymi przypadkami są procesy Markowa. Są to procesy o przyrostach niezależnych. Z drugiej strony mamy rodziny ważnych procesów, które są szczególnymi przypadkami procesów Markowa, jak procesy Wienera (ze słynnym ruchem Gaussa), Poissona i teorię kolejek. Mamy też martyngały wywodzące się od rzutów monetą oraz całkę Ito i całkę względem procesu Wienera. To co jest tu najważniejsze, to nie jest matematyczna zabawa w dzielenie włosa na czworo, ale konkretne zastosowania tych pojęć w innych dziedzinach, jak ekonomia, giełda, inżynieria, sztuczna inteligencja. |
|
|
Obserwator Szanowna Pani Izabelo
Z prawdziwą przyjemnością będę na ten temat pisał, ale jest jeden (niestety niemały) problem: zagadnienia ekonomiczne, problemy relacji wartości, systemu płatniczego itd., oraz rozwiązania są pochodną podstaw cywilizacyjnych (w rozumieniu prof. Konecznego, czyli fundamentów życia zbiorowego danej wspólnoty).
Dlatego na przykład bankowość tzw. "europejska" nie sprawdza się w krajach arabskich, zaś sposób funkcjonowania bankowości arabskiej jest dopiero teraz przedmiotem analiz uczonych ekonomistów, którzy za żadne skarby pojąć nie mogą, że używane powszechnie pojęcie "zysku" może być inaczej rozumiane niż czysty wynik bilansowy na rachunku.
Problemem ginącej Cywilizacji Łacińskiej (znowu w rozumieniu prof. Konecznego) było to, że cały system ekonomiczny oparty był na przekonaniu o istnieniu jakiejś obiektywnej wartości mogącej być punktem odniesienia dla tworzenia relacji pochodnych i padło na kruszce oraz idącą za tym koncepcję samoistnej wartości pieniądza - a kruszców jest jednak skończona ilość, co skutecznie blokowało rozwój, skutkując nierównomiernością. Zanim ludzie wpadli na pomysł, że można budować system ekonomiczny w oparciu o relacje i utrzymywać płynność pieniądzem fiducjalnym, którego wartość jest ustalana na bieżąco ze względu właśnie na relacje, Cywilizacja Łacińska była już w defensywie i po prostu do dziś nie wypracowała własnej, nowoczesnej koncepcji ekonomicznej.
Natomiast powszechnie i niemiłościwie nam panujące koncepcje pochodzą z innych obszarów cywilizacyjnych, zaś ich stosowanie (zgodnie z maksymą "bliższa ciału koszula niźli sukmana") skutecznie uniemożliwia odrodzenie się Cywilizacji Łacińskiej już w nowoczesnej formie.
Czy mógłbym zaproponować Pani lekturę pięciu moich wpisów (części wykładu), przybliżających zagadnienie (w tej właśnie kolejności)?:
1. naszeblogi.pl;
2. naszeblogi.pl
3. naszeblogi.pl
4. naszeblogi.pl
5. naszeblogi.pl
Pozdrawiam
/-/ Obserwator |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bardzo interesuje mnie dyskusja Panów. Chętnie czytałabym wykłady na ten temat. Pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja z pewnością będę czytała o łańcuchach Markowa. Bardzo proszę o dalsze wyjaśnienia i komentarze. |
|
|
Właśnie przeczytałem,że Norwegia nie zagrała polskiego hymnu po wygranej Polaków w skokach narciarskich !!!!! |
|
|
Anonymous Na bingo odpowiem pas i pozdrawiam. |
|
|
Obserwator 1. W pełni się zgadzam, że "nie znający się na rzeczy" są też elementem rynku i (jestem dziwnie pewien) nigdzie nie postuluję wyręczania ich w "znawstwie" przez Państwo - natomiast w grę wchodzi pewne subtelne rozróżnienie o charakterze etycznym: jeżeli mamy do czynienia z osobą która się na rzeczy nie zna, to możemy wykorzystać jej nieświadomość nie wyprowadzając jej z błędu (postępek taki nosi nazwę "podstępu"), możemy uświadomić jej rzeczywistą sytuację (a co z tym zrobi, to już nie nasza sprawa), możemy też utwierdzić ją w błędzie (nazywa się to "oszustwo"), natomiast to co czynią banki, doprowadzając celowo kredytobiorcę do sytuacji bez wyjścia i wymuszając sprzedaż czegokolwiek za bezcen pod pozorem ochrony własnych interesów, nie leży w obszarze ocen etycznych (bank nie jest osobą tylko fikcją prawną) lecz kodeksu karnego i nazywa się oczywiście "wymuszeniem rozbójniczym". Można natomiast określić od strony etycznej postawę pracowników banku którzy do tego doprowadzają, ale niekoniecznie ich matki są tu winne, więc nie ma co wytykać palcem.
Deflacja jest niestety bardzo niekorzystna dla gospodarki (inflacja też, ale w mniejszym stopniu i w innych obszarach) - generalnie jest spowodowana niedoborem pieniądza na rynku, niedopasowaniem jego ilości do potrzeb danej gospodarki. Natomiast sytuacja niedoboru pieniądza skutkuje trudnościami z obsługą zarówno kredytów jak i płynności na rynku, w konsekwencji coraz więcej podmiotów zagrożonych jest upadłością, a wtedy ich majątek jest wyprzedawany poniżej cen rynkowych (bo pieniądz jest drogi), co zaspokaja pewną część popytu, który wskutek tego jest mniejszy, więc nakręca się spirala upadłości aż do momentu osiągnięcia przez rynek kolejnego punktu równowagi pieniężno-podażowej. |
|
|
Obserwator 2. Co do ostatniego zdania: BINGO (!!!), właśnie o to chodzi, to ostatecznie bank przyznaje to prawo wyznaczając limit kreacji i proponując koszty utrzymania płynności. Można go zresztą w tym skutecznie wesprzeć, proponując jako jedną z metod oceny kreatywności danej osoby analizę przepływów VAT za jakiś tam określony okres - ostatecznie jest to podatek "od wartości dodanej", a więc ściśle powiązany z efektywnością działania (UWAGA !!! jest to propozycja WYŁĄCZNIE DLA OSÓB FIZYCZNYCH, bo jedynie ludzie mają zdolność kreatywnego działania !!!).
Rzecz wymaga szerszego omówienia, jest prosta ale "diabeł tkwi w szczegółach", tylko po co, kiedy i tak NIKT nie jest zainteresowany ROZWIĄZANIEM problemów, tylko ich ROZWIĄZYWANIEM - jak się problem rozwiąże, to zaraz pojawią się nowe i trzeba się na powrót męczyć, a dzięki rozwiązywaniu problemów można ciągnąć nie tylko od wyborów do wyborów, ale jeszcze po drodze nieźle z tego żyć... |
|
|
Anonymous Nawiążę do zakończenia. "Nie znający się na rzeczy" też są elementem rynku i wyręczanie ich w "znawstwie" przez państwo rodzi patologie regulacji. Z tego powodu przykład z frankowiczami budzi moje wątpliwości - ze względu na dążenie do wyrównania (zawinionych również przez państwo) strat frankowiczów na drodze interwencji, a nie poprzez systemową poprawę funkcjonowania prawa, ani deregulację systemu bankowego.
Jeżeli kreacja pieniądza ma być powiązana z wartością działania człowieka, to zaproponowałbym przykład deflacji. Słusznie, czy nie? Zyskują siłę nabywczą nie tylko ludzie, którzy odłożyli pieniądze na starość, ale i ich dzieci, a wnuki nie tracą doraźnie a zyskują perspektywę stabilnego wzrostu.
W warunkach dążenia do równowagi systemu monetarnego i do polonizacji systemu bankowego nie przekonuje mnie posunięcie rządu jakim jest skupowanie banków za pieniądze podatnika, aby zyskać prawo do kreacji pieniądza z tytułu uczestnictwa w starym systemie - mającym wszystkie cechy sypiącej się piramidy finansowej.
System równoległy, z polonizacją rozumianą jako równy dostęp do własności dla Polaków, dawałby powszechny, pośredni dostęp do kreacji pieniądza.
Obok równości lubianej przez lewicę, dawałby rządowi narzędzie kontroli nad tym systemem bankowym i brak obaw o wyprowadzenie środków z kraju. Byłby amortyzatorem krachu finansowego. Powstałaby możliwość obsługi części finansów państwa w pełni spolonizowanym banku. Obawy budziłaby chęć przerzucenia zadłużenia na barki Polaków-udziałowców przez zbankrutowaną III RP i jej wierzycieli. Kredyt byłby tradycyjnie formą kreacji pieniądza powiązaną z wartością ludzkiego działania w takim stopniu, w jakim bankowcy wykazywaliby się znawstwem w rozróżnieniu weksla twórcy Tesli od weksla bezdomnego. |
|
|
Metoda kija i marchewki,tu kamieniczkę wyremontujemy,a tu sfinansujemy gender i edukację seksualną mopsy,kuratorów na swój obraz i podobieństwo.Norwegia na swoim terytorium wynaradawiała Samów (Lapończyków),wprowadzono prawo które umożliwiało zatrzymanie lub kupno ziemi tylko obywatelom mówiącym po norwesku Samowie którzy chcieli zatrzymać prawo do swoich ziem chcąc nie chcąc musieli nauczyć się norweskiego,który wyparł język Samów. Niedawno norweski król przeprosił w końcu Samów za dyskryminację ! Eksterminacja Romów sterylizacje,lobotomie obóz dla Romów istniał jeszcze do lat osiemdziesiątych!!!Zabieranie dzieci pod byle pretekstem ma swoją długą historię doczytałem,że sięga nawet XVI wieku.Proszę sobie obejrzeć film fab. oparty na faktach ,,Wyspa skazańców,, tam można znaleźć odpowiedź,czym jest ten naród ,od tamtej pory nic pod tym względem się nie zmieniło.Z filmu G.Brauna ,,Od Lenina do Putina, pieniądze na rewolucję w Rosji szły przez banki norweskie!Norwedzy krytykują demokracje w Polsce,w norweskiej prasie paszkwil,za paszkwilem,,,Polskie obozy,,upokarzają nasz naród,Katolicyzm,pod norweskim paramentem demonstracje norweskich feministek i KOD u popierające aborcję, pouczają Polskę w sprawie ,,Ustawy aborcyjnej,,!Norwegia to Protestanci i silne Wolnomularstwo!Norwegia poucza innych,a sama była 25 razy skazana w Strazburgu za łamanie Praw Człowieka,aktualnie ma jeszcze 7 spraw,była zdegradowana przez ONZ z grupy A do grupy B za łamanie Praw Człowieka. |
|
|
Jabe Pisze Pani: „Warto zauważyć, że ludność tubylcza naszego kraju traktowana jest przez zarządzające nami elity władzy podobnie jak kiedyś traktowani byli Aborygeni w Australii” oraz „Zrujnować przedsiębiorców i za bezcen wykupić ich majątek”. W pierwszym przypadku chodzi o elity, w drugim o obcych. Są jakieś, wewnętrzne czy wewnętrzne, wrogie twory, które na nas dybią. Niewątpliwie tak jest. Ja jednak zwracam uwagę na państwo jako takie. Współczesne państwo nie tylko nie ma układu immunologicznego, ale samo zachowuje się jak nowotwór. Wręcz wielu tego od niego oczekuje. Nie potrzebni są wrogowie – to tylko dodatek. |
|
|
Anonymous Może by i pożyteczni idioci i oportuniści wystarczyli, ale zbyt wiele wskazuje, że nie obdarza się ich pełnym zaufaniem. Walki buldogów pod dywanem i nienaturalne przyspieszenia pewnych trendów są zbyt wymowne aby uznać je za przypadkowe. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie wiem czy potrzebna jest agentura czy wystarczą pożyteczni idioci i oportuniści. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Najlepszy dowód, że nie identyfikuję się z państwem. Pisałam o odbieraniu dzieci przez funkcjonariuszy własnie tego opresyjnego państwa. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Poza tym nie uporządkowano ksiąg wieczystych na tak zwanych ziemiach odzyskanych. Ten fakt plus zasada rękojmi zaufania do ksiąg wieczystych są kryminogenne. Na tej podstawie wydaje się zrabowane nieruchomości "nabywcy w dobrej wierze" jak i oddaje przesiedleńcom do Niemiec nieruchomości za które dawno dostali odszkodowanie. |