Otrzymane komantarze

Do wpisu: Pudrowanie gangreny
Data Autor
wielkopolskizdzichu
Dlatego rozsądni ludzie, nawet elektorat Partii, przenoszą swe aktywa jak najdalej od lepkich pisowskich rączek.
wielkopolskizdzichu
Niech Pani słucha bo za niedługo to zamiast radia oficjalnie nadającego, kołchoźnik będzie Panią informował co ma Pani myśleć, mówić i pisać.
Dark Regis
Ma Pan rację, gdyż obecnie mamy taki problem, że marnie wykształceni nauczycie z "awansu społecznego 2.0", obsiedli jak muchy etaty w szkołach na długie dziesięciolecia. Są oni masowo wspierani w swej marności, dzięki wpompowaniu tą papierową drogą ich przedstawicieli do wszelkich samorządów lokalnych i gremiów decyzyjnych w gminach i powiatach. Bez jakiejś formy nostryfikacji i potwierdzenia dyplomów, nie damy rady. Albo wyp... głąbów na bruk i odbudujemy zaufanie do dyplomu uczelni wyższej, ale Niemcy dopną swego i dla naszych dzieci otworzą "lepsze szkoły dające gwarancje zatrudnienia" przy granicy. To był normalny zaplanowany zamach na polskie szkolnictwo. Dla mnie niczym to się nie różni od programu Hakaty i przymusowej germanizacji.
Dark Regis
Zgadzam się całkowicie. Wreszcie padł tu kluczowy argument. Jeżeli na biologii uczniowie mogą uczyć się chemii organicznej, na chemii elementów fizyki i mechaniki kwantowej, to dlaczego na matematyce ma nie być wyprowadzania wzorów w kilku linijkach? Na czym polega ta łaskawość i oszczędzanie uczniów? Mój wniosek: program jest dostosowany do umiejętności wyłożenia tematu przez przeciętnego nauczyciela, a nie do możliwości ucznia. Co do geometrii analitycznej, to widać, że twórcy programu kompletnie nie wiedzą, co chcą osiągnąć. Mówię to jako weteran setek zadań z kursów na wyższe uczelnie i z olimpiad, gdzie aż roi się od stożków, graniastosłupów, dwusiecznych, przekrojów, kątów nachylenia ścian itp. Jeżeli nauczyciel nie widzi analogii pomiędzy nimi, a "typową" geometrią analityczną w LO, to pomylił się z zawodem. Czym jest prosta? W układzie współrzędnych płaszczyzny wybieramy punkt (u,v). Określi nam on "coś", co utożsamiamy ze strzałką (kierunkiem) od (0,0) do niego. Następnie pokazujemy, że taką strzałkę można przesunąć do dowolnego innego punktu (xo,yo) bez zmiany kierunku. To jest wektor - abstrakcja, klasa równoważności wszystkich takich strzałek. Zaczepienie wszystkich takich strzałek w punkcie (xo,yo), zamiast w (0,0), to przesunięcie ich o wektor [xo,yo]. Wybierzmy sobie teraz wektor [a,b] zaczepiony w (xo,yo). Zmiany jego długości następują, gdy mnożymy go przez różne liczby t. Końce tych nowych wektorów rysują nam nic innego, tylko prostą w kierunku wektora [a,b]. Zwrot przeciwny wektor dostaje przy pomnożeniu przez liczbę ujemną. Zatem prosta jest zbiorem punktów wskazanych przez wektory, będące sumami [xo,yo]+t[a,b]=[xo+ta,yo+tb]: [x,y]=[xo+ta,yo+tb], czyli x=xo+ta, y=yo+tb, skąd t=(x-xo)/a i t=(y-yo)/b, dlatego bx-bxo=ay-ayo, więc y=(b/a)x -(bxo/a-yo). Inaczej Ax+By+C=0, gdzie A=b, B=-a, C=ayo-bxo. Geometria afiniczna mówi wprost o zaczepianiu wektorów w punkcie (xo,yo). Wtedy prosta w kierunku [a,b] jest zbiorem tych punktów (x,y), które mają postać: (x,y) = (xo,yo) + t[a,b] (!dodawanie wektora do punktu daje punkt). Jest też równanie odcinkowe prostej, ale ono wynika z zasad geometrii. Jeżeli prosta przecina osie Ox i Oy w punktach (c,0) i (0,d) [nie (0,0)], a y/d=(c-x)/c z tw. Talesa! Czyli x/c+y/d=1. Na koniec w y=Cx+D, C jest tangensem kąta nachylenia prostej do Ox, ale też pochodną, co przyda się na pewno.
szara_komórka
Powiem:"święte słowa". Zdając maturę, będąc na studiach i do chwili obecnej nie wiem i nie muszę znać wartości funkcji trygonometrycznych kąta 30 czy 60 stopni, czy też innych podobnych rzeczy. Wystarczy mi kilka/kilkanaście sekund aby to sobie wyprowadzić. Podam przykład "PODEJŚCIA" nauczycieli w mojej szkole: Nie byłem dobrym uczniem, ważniejsze dla mnie było boisko z piłką i zespół muzyczny. Przechodziłem z klasy do klasy, ale to były 3-4. Na maturze z fizyki otrzymałem pytania: równanie soczewki, prawa Faraday'a i jeszcze coś trzeciego. Potrafiłem to wyprowadzić w taki sposób, że cała komisja była zapatrzona i mimo słabych ocen z innych przedmiotów(oprócz matematyki) komisja postanowiła wystawić mi na świadectwie maturalnym 5 (jedną z dwu ze wszystkich 4 klas maturalnych szkoły). Nie jestem pewien czy obecne grono nauczycielskie stać jest na przestawienie się z filozofii oceniania poprzez testy na rzeczywistą ocenę przygotowania mentalnego ucznia do rozwiązywania problemów. Dodam, że chodziłem do liceum w małym mieście, ale kto z nas chciał się dalej kształcić ze zdaniem egzaminów na studia i dostaniem się na nie nie miał problemów. Były to czasy gdy na jedno miejsce na studiach był od kilku do kilkunastu a nawet ponad 20 kandydatów. Teraz "uczelnie" przyjmują jak leci, a niektóre byle dostać "kasę". Wyczyszczenie tego bagna nie będzie łatwe. Serdecznie pozdrawiam.
Dark Regis
A wie Pan co mnie śmieszy? To, że 90% tych liberałów gospodarczych z cudownymi przepisami na Polskę, którzy przez ostatnie 25 lat urabiali grunt pod prywatyzacje za zeta, kompletnie nie ma pojęcia o matematyce. Nie uwierzę w to, że historyk Tusk, a nawet prawnik Szejnfeld, potrafiliby rozwiązać jakieś poważniejsze zadanie z ogólniaka. Przeczy temu całe moje doświadczenie życiowe, jakie zgromadziłem w kontaktach z polonistami, historykami, prawnikami, lekarzami czy technikami żywienia. Doskonale orientuję się też jaki poziom matematyki prezentowali studenci politechniki czy słynnego SGPiS (krata wódy za zaliczenie u tych poprzednich, a szlak wydeptany był przez Pola Mokotowskie). Przecież w ekonomii, a zwłaszcza w mikro- i makroekonomii wykładanej na każdej chyba uczelni, też są wzory, modele i twierdzenia. Od tego się nie ucieknie. Poza tym cała dyskusja o poziomie nauczania sprowadza się głównie do epatowania hasłami. Na przykład wzory skróconego mnożenia. Proszę sobie wziąć karteczkę i przeliczyć (n to jakaś liczba naturalna np. 7, albo 24): x^n-1 = (x-1)(x^(n-1) + x^(n-2) + ... + x + 1) To nawet nie są rachunki, tylko test na inteligencję. Jak Pan zauważy, to mnożenie przez x podniesie o 1 stopień tego węża w drugim nawiasie, a przez -1 da to samo ale z minusami. Trzeba to zapisać w dwóch wierszach z przesunięciem dolnego o jedną pozycję w prawo. Wszystko się skróci oprócz wyrazu x^n i końcowego -1. Podobnie możemy liczyć: x^n + 1 = (x+1)(x^(n-1) - x^(n-2) + ... # 1) Znaczek # oznacza + dla n parzystego i - w pp. Teraz robimy j.w. ale mnożymy przez 1, czyli przepisujemy. Znów skróci się wszystko prócz x*n i 1, o ile przed jedynką był +, bo wtedy redukuje się przedostatni -x. Wniosek: wzór zachodzi tylko dla n nieparzystych. Analogicznie mamy wzory dla x^n#y^n, gdzie # to - lub +. Ta sama zasada: x^n # y^n = (x#y)(x^(n-1)#x^(n-2)y ... Ax^(n-k)y^k ... By^(n-1)), gdzie A i B to odpowiednie znaki. A do rowerów (x#y)^n trzeba znać trójkąt Pascala.
Przecież to oczywiste,że nie każdemu potrzebna jest matematyka ale powinien wiedzieć wychodząc w świat kończąc szkołę średnią ,że cos takiego istnieje a od tego ile tej wiedzy ma to jest skala ocen. Nawet nieuk a któremu się powiodło finansowo powinien wyliczyć sam sobie procent składany czy naliczanie odsetek od odsetek. PS.Wierzy Pani w bajki ,że ponad połowa uczniów nie powinna uczęszczać na wf z powodów zdrowotnych i tyle samo cierpi na dysleksję ...!? Czy takim zjawiskom winien jest system ,szkoła czy durni rodzice podporządkowani swoim dzieciom ?
Izabela Brodacka Falzmann
Jeżeli ktoś ma zamiar tańczyć w balecie matematyka nie będzie mu zbyt potrzebna. Mówię poważnie, nie ironizuję. Nigdy nie tępiłam uczniów i nigdy nie zostawiłam nikogo na drugi rok. Nie żałuję tego bo jak się okazuje słabi uczniowie doskonale poradzili sobie w życiu. Spotykam uczennicę, która była tak słaba, że bałam się na nią spojrzeć w klasie, bo zaczynała płakać. Jest tłumaczem kabinowym, zarabia 1500 złotych za sesję, takich sesji może mieć w miesiącu kilkanaście bo zna rzadkie języki, ma w Warszawie kilka mieszkań. Co osiągnęłabym usiłując zmusić ją do nauczenia się czegoś co ją nic nie obchodziło i do czego nie miała talentu? Nic dobrego. Natomiast wprowadzenie gimnazjum i obniżenie poziomu matur robi krzywdę tym którzy chcą studiować na politechnikach czy na wydziałach przyrodniczych. 
Izabela Brodacka Falzmann
Przede wszystkim zrezygnowano z pewnego kanonu nauczania, który nakazywał dowodzenia twierdzeń i wyprowadzania wzorów. Teraz bardzo często pan czy pani rozpoczyna lekcję od wypisania wzorów z których się będzie korzystać i przystępuje do rozwiązywania zadań. W ten sposób można kształcić księgowych, albo urzędniczki w magistracie, które nie muszą i nie chcą wiedzieć skąd się wzięły wzory narzucone im do korzystania. Zamiast na przykład wprowadzić w geometrii analitycznej iloczyn skalarny, udowodnić, że wektor prostopadły do prostej w postaci ogólnej czyli: Ax+By +C=0 ma współrzędne [A, B] i korzystać z zerowania się iloczynu skalarnego jako warunku prostopadłości wektorów podaje się warunek prostopadłości prostych Ax + By +C=0 oraz Dx +Ey +F=0 jako AD+ BE=0 bez uzasadnienia, jako wiedzę objawioną. Uczniowie podczas matury grzebią w tablicach i usiłują " rozkminić" ( jak to nazywają) podane tam wzory. Nagminnie źle rozpoznają strukturę wzoru. Na przykład jak wiadomo sin2a= 2sinacosa. Zatem sin10a=2sin5acos5a. Otóż uczniowie piszą sin10a= 10 sinacosa. Dlaczego? Bo nie wyprowadzali tego wzoru i odgadują go przez analogię tym razem błędnie.  Oczywiście istnieją uczniowie samodzielni, którzy poradzą sobie w każdym systemie, ale jest to moim zdaniem 3% populacji.
Szanowna Pani, i Wy - obecni. Właśnie na FocusTV obejrzałem program Radosława Kotarskiego z 2014r traktujący o niemieckiej polityce całkowitego zniszczenia Narodu Polskiego. To co Pani opisała doskonale wpisuje się w scenariusz napisany jeszcze przez Himmlera a realizowany niezłomnie przez Franka: Dla Polaków 4 klasy szkoły powszechnej, której program docelowy to liczenie do pięciuset, umiejętnośc podpisania się oraz, uwaga, religijne przekonanie, że boskim przykazaniem jest posłuszeństwo Niemcom, a prócz tego pracowitość, uczciwość i szczerość. Cóż, jak widać nie można powiedzieć, iżby taki profil kształtował ludzi złych. Wręcz przeciwnie, pracowity, uczciwy, szczery i posłuszny to przecież benedyktyński, a tym samym kościelny, ideał. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy nadchodzi czas zapomnienia dla zdrad i zysków ciągnionych ze zdrad popełnionych, zapomniane zostaną potoki kłamstw służących obezwładnieniu Polski i Polaków. Przypomnę tylko prosty fakt, że w Polsce mieliśmy w latach `80 XXw. 10tys parafii katolickich, żywych i funkcjonujących a nie tytularnych. Przy tych parafiach były religijne organizacje patriotyczne dla młodzieży. Średnio 100 os. na parafię było zaangażowanych w taki ruch, co daje w skali kraju MILION młodych patriotów, w wieku 14-20 lat. Dla porównania podam, że AK w szczytowym okresie miało zaprzysiężonych 300tys członków. Mówię o tym, żeby było wiadomo iż istniała SIŁA gotowa przeciwstawić się komunie zbrojnie. Tyle że rząd naszych dusz spoczywał wtedy w rękach niegodnych pasterzy, którzy wybrali spokój w imię pokoju. Był nas milion, ubecję mogliśmy nakryć czapkami. Niestety, złoty róg znów przepadł, tym razem za sprawą przebierańców w ornatach i ich mocodawców.. Nie wolno nam o tym zapomnieć. Pozdrawiam
Proszę: Tu ma Pani bluzgających i wygrażających tych, których Pani chce tylko symbolicznie: gosc.pl
Doczekasz się i ty tych pińset,tylko ,że nie dostaniesz a zapłacisz bykowe,tyż pińset.
Naprawdę do szkoły chodziłeś...!?
Litosci! Przysnia mi się teraz demony z czasów szkoły, czyli lekcje matematyki :( ############################# Moim demonem z czasów szkoły była fizyka, a konkretnie Zillinger. Z matematyką jakoś sobie radziłem. Z fizyką natomiast nie miałem żadnego kłopotu na studiach. Jednak uważam że najbardziej w życiu przydaje się fizyka, a szczególnie zadania. Z matematyki zaś rachunek prawdopodobieństwa bo te dwie dziedziny uczą oryginalnego i uporzędkowanego myślenia a to mi pozwoliło zawsze rozumieć sytuację w jakiej byłem, co chyba jest niebagatelnym zyskiem zważywszy warunki w jakich przyszło nam żyć, chociaż nie mogę się pochwalić jakimiś biznesowymi czy menadżerskimi sukcesami w życiu. Poza tym z całym przekonaniem muszą stwierdzić że sposób myślenia wzięty z fizyki bardzo przydaje się na przykład w historii.
Cieszy mnie powrót do kształcenia młodzieży sprzed nieszczęsnej dziesięciolatki .Co prawda teraz w podstawówce kałamarze uczyć sie będą * lat a nie siedem ale trzeba pamiętać ,ze ci z siedmioletniej uczyli się sześć dni w tygodniu i nie było tylu dni wolnych z okazji najrozmaitszych świat ,więc ośmiolatka jakby wyrównuje ilość godzin na naukę. Co do matematyki ,że to co Pani pisze to zgroza a bez znajomości matematyki nie ma co absolwent szukać w nowoczesnym świecie nawet zero jedynkowym. Co do nauczania matematyki w szkołach średnich według tego najstarszego systemu to w technikach zakres nauczania był znacznie szerszy niż w ogólniakach bo w tych drugich nie uczono rachunku różniczkowego ,całek czy trygonometrii też poszerzonej. Technikom czy przyszłym inżynierom to było potrzebne absolwentom ogólniaka niekoniecznie bo oni z założenia mieli iść na inne studia lub pozostać bez zawodu . Problemem pozostaną jak zawsze nauczyciele jesli nie odejdzie się od negatywnego naboru.
Proszę Pani! Pani też zapomniała o czymś takim jak odpowiedzialność? Żadnych symboli, tylko pełna odpowiedzialność! Inaczej ciągniemy dalej niesprawiedliwość i ludziom pokrzywdzonym przez ruskich okupantów nikt krzywd nie wynagrodził! Polska nigdy nie wyjdzie z tego bagna, jeżeli prosty człowiek za ścięcie swojego drzewa jest karany milionami PLN, a złodziej, który ukradł ponad dwadzieścia milionów nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Polacy obecnie ponoszą konsekwencje przyjęcia po wojnie ruskiej okupacji pod przykrywką władzy ludu i masowo wzięli udział w kolaboracji z ruskim okupantem, dlatego w latach zawalenia się ruskiego bandytyzmu, nie potrafili zrzucić z siebie ruskiego panowania i funkcjonariusze ruskiego okupanta dalej plądrują Polskę i bezczelnie jeszcze nam wygrażają.
Izabela Brodacka Falzmann
Dokładnie dwie reszki oznacza dwie i już. Nie więcej i nie mniej. Temu zdarzeniu sprzyjają RRO, ROR, ORR, czyli 3 zdarzenia na 8 zdarzeń elementarnych. Zatem prawdopodobieństwo tego zdarzenia zgodnie z klasyczną definicją prawdopodobieństwa wynosi 3/8. Zdarzenie przynajmniej jeden orzeł to 7 zdarzeń na 8. Odpada tylko zdarzenie RRR czyli wypadły same reszki. Zatem prawdopodobieństwo tego zdarzenia wynosi  7/8.   Sformułowanie " dokładnie  dwie reszki" jest jednoznaczne. Jego zaprzeczeniem jest " nieprawda, że wypadły dokładnie dwie reszki" czyli 0 reszek lub 1 reszka lub 3 reszki. Nikt nie nazywa tego niedokładnie, bo nie chodzi tu o jakkolwiek rozumianą dokładność na przykład pomiaru. Kazda dziedzina ma swój język i musimy się nim posługiwać żeby się porozumiewać. 
szara_komórka
Pani Izabelo, "1) Pierwsza przyczyna to celowe obniżenie poziomu." Myślę, że nie w tym rzecz, że program matematyki został "przystrzyżony", ale że wyrzucając matematykę z egzaminu maturalnego dano przyzwolenie na traktowanie jej "per noga". A przede wszystkim, że w nauczaniu zrezygnowano z "NAUKI MYŚLENIA". Wg mnie nie objętość przerobionego materiału jest najważniejsza a jakość. Maturę ogólnokształcąca zdawałem w 1962. Z dostaniem się na politechnikę nie miałem specjalnych problemów. Na wydziale elektrycznym wymagania z matematyki były chyba najwyższe na całej politechnice. Ale w czym rzecz. W ogólniaku całek w tym czasie nie przerabialiśmy i pochodnych również,a koledzy którzy przyszli po technikach elektrycznych już czym to się "je" wiedzieli. Nie przeszkadzało mi to być jednym z lepszych matematyków na wydziale, a i później w czasie pracy kolega z po mat-fiz-chemie (UW) zwracał się nieraz do mnie z ciekawymi zadaniami swojego syna licealisty. Ważne są podstawy i nauka myślenia! Tego mnie nauczył mój ogólniak. To próbuję zaszczepić swoim wnuczkom.(Jak widzę ilość materiału jaki starają się władować tym dzieciom do głowy łapię się za głowę). Najpierw trzeba nowych nauczycieli "starej daty", którzy będą wiedzieli na czym polega nauczanie.
Izabela Brodacka Falzmann
Samopomoc to "uczył Marcin Marcina". Ktoś nie umie rozwiązać zadania i sięga do internetu, a tam taki sam mądry jak on rozwiązuje to zadanie źle. Na przykład źle oblicza pochodną funkcji. Czy mam to akceptować? "Róbta co chceta"?. Dostępu do internetu nie należy blokować tak jak nie ma sensu zabraniać disco polo. Niech każdy robi sobie co chce ale na własny rachunek. Ale ja nie muszę stawiać za to 5. I do orkiestry  filharmonii muzyk disco raczej się nie dostanie.
Izabela Brodacka Falzmann
W Niemczech proces w Norymberdze amputował nazizm. Niektórzy zawiśli na szubienicy, ale większość otrzymała symboliczne tylko wyroki. Mogli zacząć nowe życie na nowych zasadach. Recydywa była niemożliwa. U nas recydywa komunizmu powraca nieustannie. Nie o to chodzi żeby kogokolwiek prześladować fizycznie ale żeby odciąć lewactwu ich korzenie, ideologię, finansowanie. Nawrócą się sami.
Izabela Brodacka Falzmann
O powodzeniu w życiu na pewno. Kolega mego syna, którego ratowałam przed pałami powiedział mi w chwili szczerości:" ta matematyka mi nie będzie do niczego potrzebna". Przed trzydziestką został milionerem, właścicielem sieci hurtowni w całej Polsce. Miał po prostu inne talenty, przede wszystkim zmysł do interesów. Dlatego uważam, że matematyki na zaawansowanym poziomie należy uczyć tylko chętnych. Ale niech to wtedy będzie naprawdę dobry poziom.  Ktoś musi opracowywać projekty tych wszystkich urządzeń wysokiej technologii, z których wszyscy chętnie korzystają, ktoś musi budować mosty i wieżowce. 
Dark Regis
"Istnienie twierdzeń pewnych przyjętych na "słowo honoru" " - to jest właśnie inne nazwanie aksjomatów jakiejś teorii. Aksjomaty to są pewne zdania, które przyjmujemy bez wnikania, czy mają jakiś konkretny sens. Co najwyżej po pewnym czasie ktoś stwierdzi w nich sprzeczność, albo udowodni, że jedynym modelem danej teorii jest zbiór pusty. Na słowo honoru przyjęliśmy w matematyce aksjomat wyboru i stąd jest teraz olbrzymi kłopot. Aksjomat wyboru to jest taki Dąbczak z filmu "Nie ma róży bez ognia". Jeśli jest, to jest wygodnie w zasięgu wzroku, ale powoduje szereg paradoksów za horyzontem (czyli wtedy, gdy mamy do czynienia z nieskończonościami). Ale jak go nie ma to masa rzeczy w matematyce się rozpada. W szczególności nie można rozwiązać "Najtrudniejszej zagadki świata" Smullyana (po to właśnie powstała, żeby to pokazać). Podam przykład: Jeżeli mamy nieskończony ciąg liczb, które mogą przyjmować wartość tylko 0 lub 1, to w oczywisty sposób wynika stąd, że: LPO: "wszystkie elementy są zerami lub gdzieś w tym ciągu na pozycji k-tej jest jedynka" Jeżeli dodatkowo wiemy, że jest co najwyżej jedna jedynka, to: LLPO: "wszystkie parzyste wyrazy tego ciągu są 0 lub wszystkie wyrazy nieparzyste są 0" Typowy polski matematyk stwierdzi, że to jest jakaś oczywistość, gigantyczna bzdura. Zawsze tak jest. Tymczasem na zachodzie pewien matematyk może stwierdzić, że to nie jest wcale oczywiste. Otóż w tzw. konstruktywizmie (Shanin, Markov, Bishop) lub intuicjonizmie (zapoczątkowanym przez Brouwera) zachodzą następujące wynikania (można dowieść konstruktywnie): "EM => LPO => LLPO i żadnego wynikania nie można odwrócić" plato.stanford.edu LPO to skrót od limited principle of omniscience. Dodatkowe L na początku oznacza lesser... (mniejszy). EM (excluded middle) to logiczna zasada wyłączonego środka (zdanie "p i nie p" jest fałszywe).
Tytuł jest bardzo dobry, bo wszyscy pudrują tą gangrenę, ale nikt nie chce jej amputować. Przez dziesięciolecia ruski okupant hodował w Polsce tą gangrenę i tak wyhodował, że obecnie nie ma jej jak usunąć, bo tą gangreną zarażeni są również nauczyciele od dołu do samej góry. Aby odrodzić w Polsce edukację, należałoby, zresztą tak jak wszystko inne, czyli administrację, sądownictwo, służby i wszystkie inne struktury państwa, zlikwidować i tworzyć wszystko od nowa, bo wszelka naprawa jest niemożliwa. Czy w takiej sytuacji, dołożywszy do tego zrujnowany przemysł, banki w obcych rękach i astronomiczne długi, jest możliwe prawdziwe odrodzenie Polski? Moim zdaniem absolutnie nie, bo nawet duchowieństwo objęte jest tą gangreną, czyli ten fundament, "na którym wszystko odbudowanym być może".
Strony samopomocowe składające się ze wzorów i równań? Wszystkie potrzebne są w podręczniku, więc nie tego szukają uczniowie. Szukają rozwiązania konkretnych zadań, żeby nie musieć samodzielnie robić pracy domowej. Czasem szukają objaśnień dlaczego tak a nie inaczej się liczy - i tu trafisz na wszelkie możliwe uproszczenia i przekłamania.
Czesław2
Owszem, biegłość w matematyce świadczy o inteligencji, natomiast powodzenie w życiu to rzecz względna. Zbieracze puszek uważają się za ludzi wolnych. Ukradziony pierwszy milion też jest miarą powodzenia i moralności.