|
|
Izabela Brodacka Falzmann Niech Pan sobie odpowie na pytanie dlaczego postrzegał Pan te lekcje jako demoniczne. Znam sytuacje, że nauczyciel matematyki nie może wyjść na przerwę bo uczniowie mają do niego tysiące pytań. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Czy słuchanie oficjalnie nadającej stacji można nazwać szpiegowaniem? Słuchałam bo prowadzę badania nad lemingozą szerzącą się w środowiskach akademickich. |
|
|
wielkopolskizdzichu Słuchała Pani Tok FM. Pewnie dostała Pani jakieś wytyczne z Centralnego Komitetu Partii by szpiegować.
Nie rozumiem jaki interes miałaby jakikolwiek rząd w pogłębianiu wiedzy i lotności umysłu przeciętnych obywateli.
Wszak ciemnota pozwala rządzić. Znajomość związków przyczynowo skutkowych, podstawowych procesów politycznych, geografii, historii spowodowała by odsiew samozwańczych elit. Nikt rozsądny nie wybierze władzy oferującej w celach korupcyjnych 500 PLN na miesiąc za rodzenie dzieci.
Głupota ludzka jest w interesie, między innymi Partii, za którą Pani agituje. |
|
|
Mind Service Ha ha ha! Moją zmorą była geometria analityczna w liceum. Co lekcja to dwie tablice wzorów przepisane do zeszytu i zadania domowe, które trzeba było rozwiązać na kartce, podpisać i oddać nauczycielce do sprawdzenia, która po jakimś czasie oddawała pokreślone czerwonym długopisem z dopiskiem pod nazwiskiem: "odpisane od Romanowskiego" lub "odpisane od Piotrowicz". Pozostałym w klasie wydawało się, że to geniusze, które doktoraty habilitowane na Harvardzie lub innym Yale pokończą, a może i Nobla dostaną. Tymczasem jeden został budowlańcem a ta druga załapała się na pracę na poczcie zanim poszła na wychowawczy... Wniosek z tego chyba taki, że biegłość w matematyce nie świadczy o inteligencji i powodzeniu w życiu... |
|
|
Mind Service Nie widzisz, bo nie patrzysz tam gdzie trzeba. Jakie to uproszczenia i przekłamania można znaleźć we wzorach i równaniach matematycznych? Przypominam, że rozmawiamy o matematyce uczonej w szkole podstawowej. |
|
|
Nadinterpretowujesz, i to mocno. Gdzie tu widzisz blokadę Internetu lub nieomylność?
Uczniowie, najczęściej z braku wiedzy, nie umieją krytycznie ocenić jakości źródła. Biorą jak leci, często są to, łagodnie rzecz ujmując, uproszczenia. O przekłamania też nietrudno. |
|
|
Ptr Odniesienie stanu obecnego do stanu z prl nie jest do końca obiektywne. Prl wobec swej totalnej gospodarczej i politycznej niewydolności miał pewne idealistyczne ambicje, wspierane po cichu , gdzie było można przez powiedzmy - patriotów swojego czasu , często z legitymacjami pzpr. Bo tylko tacy mogli o czymkolwiek w kraju zadecydować i podsunąć twardogłowym jakieś pomysły. I tak oprócz wielogodzinnych męczarni na lekcjach rosyjskiego było całkiem sporo godzin nauki innych przedmiotów w tym ścisłych. Chcesz czy nie chcesz , wszystko było obowiązkowe. Wszak komunizm miał być naukowy :).( A religia ciemnotą ).Nie było "szumu" medialnego, nowych technologii. Kultura miała pewne ambicje bycia kulturą wyższą, kontynuacją romantycznej i pozytywistycznej kultury polskiej. Oczywiście podlegającą cenzurze.
Transformacja 89. przestawiła wszystko na kryterium opłacalności. Właściwie przejechał po Tym walec. Chyba postanowiono wyrzucić wszystko - komunizm, oczywiście katolicyzm i jakiś dorobek komunizmu np. w postaci lepiej wykształconej młodzieży.
W każdym razie później ta młodzież wykonywała dosłownie każdą pracę, która przecież nie hańbi i już o żadnej nauce nie marzyła.
I tutaj znowu widać , że przyczyny wszystkiego tkwią w polityce, w tym ,że Polaków zagospodarowano wg potrzeb i wzorców uzgodnionych poza Polską. |
|
|
No nie wiem.
Przejrzałam dość pobieżnie, ale umieszczenie układu równań z dwoma niewiadomymi, znacznej części geometrii, rezygnacja z wzorów skróconego mnożenia... w sumie matematyka wydaje się zbyt prosta.
men.gov.pl |
|
|
Mind Service "Moim uczniom zabroniłam korzystania ze stron samopomocowych,
— gdyż nie mam czasu ani ochoty prostować znajdujących się tam bredni."
/Izabela Brodacka
źródło: forumemjot.wordpress.com
- Czyli nauczyciel ma uchodzić za wszystko wiedzącą i nieomylną encyklopedię i wyrocznię, zaś dostęp do Internetu trzeba zablokować, aby przypadkiem ktoś nie wpadł na to, żeby tam szukać odpowiedzi na pojawiające się u niego pytania i wątpliwości... Ręce opadają.
A tak przy okazji, jakie to "brednie" matematyczne można znaleźć w Internecie, czyżby fałszywe wzory i równania? |
|
|
„Doświadczenie polega na trzykrotnym rzucie monetą. Czy zdarzenie: wypadnie przynajmniej jeden orzeł jest tak samo prawdopodobne jak zdarzenie: wypadną dokładnie dwie reszki?”.
Ten przykład jest znaczący. Dziecko w szkole podstawowej w latach osiemdziesiątych wiedziało, co "Pani" ma na myśli i nie zastanawiało się, dlaczego w tym zadaniu znalazło się słowo "dokładnie". Współczesny nastolatek obeznany z komputerami jest przygotowany do problemów przedstawianych w sposób spójny oraz jest przygotowany na pułapki (pytania podchwytliwe), a jeszcze nie bierze pod uwagę, że "Pani" może mu podsunąć zadanie z matematyki przygotowane przez poetę, co nastolatka może wpędzić w kłopoty :) Proszę powiedzieć, jak w tym zadaniu zinterpretować słowo "dokładnie". Co w tym zadaniu znaczyłoby "niedokładnie dwie reszki"? :)
Trzeba zacząć od tego, kto przygotowuje zadania i od tych, którzy je zadają. W tym systemie zatrudniania, a nie uczenia, jest problem... |
|
|
Dark Regis Jak Pan... ok ok... jak zauważyłeś, przestudiowałem poglądy rzeczonego fizyka bardzo uważnie. Nie odnosiłem się do fragmentu początkowe, bo tam nie ma do czego się odnieść, Gdyby było tam chociaż cokolwiek o tym, co mówca rozumie przez kropkę, to można by przeprowadzić jakąś analizę po wymiarach. Wymiar to złożone zagadnienie. Istnieje nawet w topologii teoria wymiaru. Jednak to, co próbuje wymachać rękami Nassim jest bardziej zbliżone do wymiaru fraktalnego. Wymiar fraktalny to rzecz prosta. Bierzemy jakiś zbiór o skomplikowanym kształcie, pokrywamy go kulami (odcinkami w wymiarze 1, kołami w wymiarze 2, itd.) o promieniu epsilon i je zliczamy, potem liczymy granicę, gdy epsilon zbiega do zera. Nie polecam polskiej Wikipedii, bo tam są jakieś bzdury. Lepiej zajrzeć do angielskiej:
en.wikipedia.org
Jednak nawet tu nie ma nic np. o twierdzeniu Besicovitcha. A jest to niezwykle ważne twierdzenie, bo w rozmaitych filmach popularnonaukowych o fraktalach podaje się, że np. płatek Kocha jako krzywa ma nieskończona długość, ale nie mówi się nic o jego wymiarze podobieństwa. Nie polecam czytania tego bez jakiegoś przygotowania, bo jest tam masa wzorów i znaczków, które mogą zabić wzrokiem. Np. funkcja gamma, która jest uogólnieniem silni i pojawia się automatycznie w zagadnieniach z kulami n-wymiarowymi (pisałem już kiedyś o tym). Ciekawą cechą funkcji gamma jest fakt, że za jej pomocą można zdefiniować kule mające wymiary ułamkowe.
Wiem, wiem, zaraz pojawi się zarzut, że to jakaś abstrakcja, która w życiu nie ma zastosowania :D. Ale właśnie takie egzotyczne twory geometryczne posłużyły w teorii strun do wyjaśnienia, w jaki sposób może powstawać ogromna liczba różnych światów o różnych fizykach w wieloświecie, żeby prawdopodobieństwo pojawienia się naszego w dziwny sposób dostrojonego miało odpowiednie prawdopodobieństwo. Linkowałem tu kiedyś film o tym. |
|
|
Mind Service Pisałem o "niepodzielności atomu", co okazało się nieprawdą. Co do jego definicji, to jak sam zauważyłeś, nie można jej podać, gdyż sami nie wiemy z ilu elementów się składa, ba nawet jak tak dalej będziemy wgłębiać się w te najmniejsze cząstki, to stwierdzimy, że nie wiemy czym różni się materia od energii... |
|
|
Mind Service "co do Nassima, to wygląda na to, że on kompletnie nie rozumie pojęcia i roli renormalizacji". - Nassima Harameina podałem jako zachętę do spojrzenia w sposób niestandardowy, czyli inny niż powszechnie przyjęty, bez przesądzania o prawdziwości jego twierdzeń.
"Słyszał Pan kiedyś o tzw. kropkach kwantowych, których jest dziś pełno nawet w oświetleniu? Albo o spintronice, czyli współczesnym zapisie informacji na twardzielu komputera?" - chętnie podyskutuję na te tematy, tyle, że nie pod tą notką, gdyż wykracza to poza jej zakres tematyczny.
I nie "Pan" - nie obrażaj mnie, nie cierpię na manię wielkości, a w Internecie ogólnie przyjętą formą grzecznościową jest "Ty". |
|
|
Mind Service "Pojęcie dogmatu nie ma zastosowania do matematyki" - Ło matko, pewnie, że nie ma, ale w języku potocznym to pojęcie funkcjonuje w znaczeniu istnienia twierdzeń pewnych przyjętych na "słowo honoru" - i ja w tym sensie je użyłem.
"Matematyka jest systemem analitycznym" - W tym właśnie problem, że funkcjonuje w niej wiele aksjomatów w oderwaniu od szerszego kontekstu, czy całości. Przykładem choćby definicja punktu, czy linii, które jakoby nie istnieją "bo nie mają objętości", o czym mówił Nassim Haramein.
"matematyka opisuje rzeczywistość fizyczną", a E=mc2. W tym własnie rzecz, ze nie jesteśmy pewni, że w innej rzeczywistości fizycznej nie będą istniały inne reguły matematyczne ją opisujące. Zaś co niektórzy już przebąkują iż Einstein może się mylił i jest możliwe przekroczenie prędkości światła.
"Geometria euklidesowa opisuje nasz trójwymiarowy świat" - A skąd pewność, że nasz świat jest trójwymiarowy? A może cztero- lub jedenasto- , o czym od dawna sie mówi? |
|
|
Dark Regis Bardzo dziękuję za radę, ale ja już chyba jestem za stary na ogólniak :). Zresztą mam poważne obawy, że mój światopogląd drastycznie odbiega od zatwierdzonego przez MEN standardu dla Polski. Studiowałem matematykę stosowaną (tamże metody numeryczne i elementy fizyki matematycznej; pan Paweł Piekarczyk z Niezależnej mógłby powiedzieć o tym coś więcej), matematykę teoretyczną, potem byłem informatykiem, analitykiem i programistą, administratorem sieci i nauczycielem szkoły średniej oraz dla dorosłych, więc chyba nie byłbym już w stanie opanować koniecznego materiału. :P
A tak na poważnie, to mój nauczyciel matematyki z ogólniaka nie był taki do końca zły. Właśnie on wprowadził nas w tajniki metod numerycznych (liczenie za pomocą rekurencji np. pierwiastków kwadratowych, miejsc zerowych wielomianów), liczenie na suwaku logarytmicznym, całkę Riemanna, ułamki łańcuchowe i k-te redukty i wiele innych rzeczy. Jako człowiek był jednak w pewnym sensie świnią, bo gdy ja nudziłem się na jego "wykładach", rozwiązując po kryjomu zadania z olimpiad matematycznych, to zabierał mi wszelkie notatki i zamykał w biurku na klucz (oddał mi po zakończeniu roku). W tym czasie potrafiłem liczyć nawet takie zadania, jak badanie zmienności funkcji w postaci parametrycznej, czyli F(x,y,t)=(x(t),y(t)), a on nawijał coś o konieczności słuchania o wzorach redukcyjnych. Ja już wtedy wiedziałem, że każdy twór postaci sin^n(tx)+cos^m(sx) będzie jakąś funkcją okresową (wzory redukcyjne w wersji hard), a nawet że istnieje sh, ch, arcsin, ... W końcu o wszystkim dowiedział się dyrektor szkoły i tylko dlatego w klasie 3 wystartowałem w olimpiadzie. Wystawił mnie wbrew nauczycielowi. |
|
|
Anonymous Nawet jeżeli dużo w tym przesady to dużo prawdy.
A niech to - kto tu mówi o przesadzie. |
|
|
Anonymous Miło widzieć :-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak , na przykład trygonometria pierwszy raz pojawia się w gimnazjum.Jest to jednak temat fakultatywny i nie wszyscy nauczyciele chcą poświęcać jej czas.Potem pojawia się w pierwszej klasie liceum ale nauczyciele przekonani, że była przerobiona w gimnazjum nie chcą powtarzać definicji funkcji trygonometrycznych w trójkącie prostokątnym. Niektórzy uczniowie samodzielnie nie są w stanie tego nadrobić. Kolejny raz trygonometria pojawia się w drugiej klasie liceum. Wtedy rozwiązuje się równania i nierówności trygonometryczne. Uczniowie na ogół zapomnieli już to czego nauczyli się w pierwszej klasie, ale nie ma czasu na powtarzanie. Takich nonsensów jest wiele. Może usunie je nowa podstawa programowa. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Przede wszystkim w wielu zawodach wymagania formalne są nieadekwatne do realnych potrzeb. Po co na przykład listonoszowi matura? Wystarczyłaby umiejętność czytania i pisania. Po co kasjerce w banku wyższe studia? Ukończy jakąś płatną wyższą szkołę gotowania na gazie i dostanie upragniony dyplom, za którym nic nie stoi.Stąd zapotrzebowanie na te wszystkie szkoły tańca i różańca. Wykładowcy mogą również w takiej szkole dorobić i kółko się kręci.Produkcja wykształceńców ma swoje zalety dla rządzących. W wieku największej mobilności są uwikłani w zdobywanie papierków.Potem idą pracować do jakiegoś Mordoru, biorą kredyt na mieszkanie, który będą spłacać do końca życia i jest z nimi spokój. |
|
|
Dark Regis Mój komentarz jest taki, że należy przeczytać najpierw to: mitynauki.pl
Tu jest inny ciekawy popularyzator nauki:) youtube.com . Pod koniec filmu gość się już rozkręca na dobre. Po 56 minucie dowiadujemy się, że możliwa jest na Ziemi temperatura zera absolutnego z powodu chmur (poglądy Zecharii Sitchina). :D
Warto to obejrzeć jako memento. A co do Nassima, to wygląda na to, że on kompletnie nie rozumie pojęcia i roli renormalizacji. Uczepił się po prostu tego, bo tą metodą skutecznie usunięto paradoksy z równań elektrodynamiki kwantowej (całki dające nieskończoność w wyniku, ponieważ cząstki traktuje się jak punkty; pisałem już o czymś podobnym - dystrybucjach). Niektórzy nie cierpią skuteczności. Elektrodynamika kwantowa ma dziś przewidywalność, czyli zgodność modelu z doświadczeniem rzędu ... no nie będę teraz szukał dokładnej liczby, ale jest ogromna.
Przykładem niech będzie policzenie, za pomocą równań na potencjał, dokładnego kształtu nie tylko orbitali (tego co my zwykliśmy nazywać "krążącymi" elektronami) w pojedynczych atomach, ale zobaczono wreszcie wiązania chemiczne w działaniu. Śmieszna sprawa, ale do tego momentu chemia tylko mówiła o wiązaniach cząsteczkowych, ale nikt nie wiedział co to dokładnie jest. Teraz naukowcy potrafią zobaczyć tą metodą nawet znacznie dziwniejsze twory. Nassim się myli, a dowód na to jest na tym portalu:
phys.org
Słyszał Pan kiedyś o tzw. kropkach kwantowych, których jest dziś pełno nawet w oświetleniu? Albo o spintronice, czyli współczesnym zapisie informacji na twardzielu komputera? To są właśnie osiągnięcia elektrodynamiki kwantowej po zrobieniu renormalizacji w równaniach. Twarde fakty. A jakimi osiągnięciami może pochwalić się pan Nassim? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Zgadzam się że szkoła niszczy talenty. Do matematyki jest jednak autentycznie uzdolniony niewielki procent populacji. Reszta musi jakoś sobie z nią poradzić.Złe szkoły nie uczą i nie wymagają. Uczeń wychodzi z takiej szkoły nie umiejąc obliczyć sobie podatku. Dobre szkoły nie uczą lecz wymagają. Ambitni uczniowie walczą o utrzymanie się w takiej szkole dzięki korepetycjom. Ważne jest dla nich wizerunkowo logo szkoły. Bardzo dobre szkoły uczą i wymagają pozwalając uczniom rozwijać się indywidualnie.Takim liceum w Warszawie jest Staszic. Gorąco polecam to liceum tyle, że bardzo trudno się do niego dostać. Są jednak ludzie tacy jak Pan, którzy sami wiedzą czego chcą. Są ludzie, którym nie zaszkodzi najgorszy nauczyciel i nie pomoże najlepszy. Ale to są wyjątki. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Matematyka jest systemem analitycznym. Rozwinięta teoria jest redukowalna do zbioru jej aksjomatów.Zmieniając układ aksjomatów otrzymujemy inną teorię. Tak się dziwnie składa, że matematyka opisuje rzeczywistość fizyczną. Geometria euklidesowa opisuje nasz trójwymiarowy świat. Do kosmosu lepiej nadaje się geometria nieeuklidesowa. Liczby zespolone, uważane początkowo za intelektualną zabawkę okazały się niezwykle przydatne choćby przy rozwiązywaniu równań różniczkowych. Pojęcie dogmatu nie ma zastosowania do matematyki. |
|
|
Przepraszam uprzejmie, dla pewności.
Nauczanie spiralne wprowadzono do matematyki?! Przecież to jakiś absurd niemożebny. Ta koncepcja świetnie się sprawdza w nauczaniu języków obcych, całkiem nieźle w przedmiotach przyrodniczych ale matematyka? |
|
|
a propos atomu to mnie zirytowałeś/aś , a jak inaczej nauczyć kogoś co to jest atom niż podając najprostszą definicję? jak ci napiszę ,że atom zbudowany jest z jądra i poruszających wokół niego elektronów , to też nazwiesz to regułką ? bo ja powiem,że to najprostszy opis atomu ,a człowiek pretendujący do miana w miarę inteligentnego powinien wieddzieć co to atom, i wiedzieć co to jądro atomowe , potrafisz podać jakiś opis jądra atomu bez guglowania ? |
|
|
za moich młodych lat maturę zdawało ok 20% populacji a studia ok. 7% , skoro teraz maturę zdaje 80% populacji a studia 50% , to średni poziom musi być niższy , dla zdolnych powinny być elitarne licea elitarne studia , albo wracamy do 20% i 7% .
Przykładowo jak byłem w szkole sredniej to rachunek prawdopodobieństwa kumały dwie osoby w klasie ,dla pozostałych 20 kilku była to czarna magia , moim zdaniem próba nauczenia WSZYSTKICH licealistów podstaw rachunku prawdopodobieństwa to marnotrawstwo sił i środków :) trzeba uczyć tych którzy są w stanie się nauczyć |