Otrzymane komantarze

Do wpisu: Ja wam rzucam myśl...
Data Autor
damascen
We Francji (w wyborach do Senatu) obowiązuje bodaj od 2004 r. system wyborów pośrednich (elektorskich); mimo, że nie jest on (wg mnie) dobrze skonstruowany (elektorami są przedstawiciele władz lokalnych - choć oczywiście demokratycznie wybranych), bo stanowi owoc upartyjnienia - to przy możliwej modyfikacji (o niej zaraz) moglibyśmy ponownie (K.3Maja) zaimponować światowej demokracji. Jak? - na poziomie lokalnym (kilka wsi, osiedle miejskie) wybiera się preelektorów (1 na 1000 mieskańców) - zebranie preelektorów z powiatu wybiera jednego posła; w Polsce jest 380 powiatów (314 powiatów oraz 66 miast na prawach powiatu) - posłowie ci nie mogą sprawować żadnych urzędów, są odpowiedzialni przed elektorami, ci przed preelektorami, a ci przed mieszkańcami; możliwość odwołania i pre- i elektorów i posłów zachodzi na corocznych zebraniach sprawozdawczych - 80 mandatów poselskich otrzymują partie polityczne w wyborach bezpośrednich i tylko z tego grona sejm może powołać premiera, który sformułuje rząd wg swojego uznania (tj. niekoniecznie ze składu posłów); rząd zatwierdzić musi (tak jak obecnie) Sejm. Zaleta dodatkowa, to wybór Prezydenta przez  tak ustalony skład Sejmu. Podwójna, bo identyczną ordynację należy wprowadzić w wyborach samorządowych! Jak widać - nie jestem zwolennikiem jowów (zwłaszcza przy obecnej kondycji społecznej): przepraszam.
OLI
Pani analiza jest trafna, ale sytuacja pozostaje patowa. Święta Demokracja została wielopoziomowo rozbudowana i nie ma sposobu, żeby tę konstrukcję zdemontować. Jest diagnoza, ale nie ma rozwiązania w ramach tej samej demokracji. JOW-y nie są żadną poważną propozycją. W polityce od sejmików wojewódzkich począwszy a na sejmie i senacie skończywszy - JOW-y będą szansą dla Stokłosów, Janów Burych itp. Dla tych, co mają kasę i własne wpływy. Nie można mieć co do tego wątpliwości, skoro nawet na samorządowym szczeblu gminnym, czyli najbliżej zwykłych mieszkańców, wytworzył się identyczny układ na starej zraczałej, komunistycznej i postkomunistycznej tkance - i nie ma prawa tam wygrać nikt nowy, jeśli nie poprze go ten układ. Na podstawie własnych obserwacji mogę powiedzieć tyle:  miałby sens wybór władz w oparciu o system partyjny, bo to by mogła być szansa na wietrzenie zgniłego powietrza co 1-2 kadencje. Tej szansy jednak też nie będziemy mieli, bo na samym dole okopani są tylko pogrobowcy komuny, nawet, jeśli pozdejmują znaczki partyjne. PiS miałby szansę również na dole - ale pod warunkiem, że tam by dotarł. Tylko, że struktury PiS-u kończą się na województwie i na powiatach, ale nie na wszystkich. Jest jakaś niechęć działaczy PiS-u do rozbudowywania struktur w dół. Może to wynikać z tego, że wchłanianie chętnych dochodzących z terenu wiąże się z konkretnym ryzykiem dopuszczenia do wpływów ludzi niepewnych i niesprawdzonych, ale może też być skutkiem zazdrosnego strzeżenia strefy swoich wpływów przez regionalnych działaczy. Nie ma dopływu świeżej krwi, a bez niego niewiele można zdziałać.
A jak to by wyglądało w praktyce? Czy były robione jakieś symulacje ? Spotkałem się z opinią że większośc sejmową tworzyliby z jednej strony "palikoty" a z drugiej "kukizy". Wtedy mogłoby byc i trzech Kaczyńskich i co z tego. Pozdrowienia
Anonymous
Trafniej nie można.
Do wpisu: Skąd nauka jest dla żuka
Data Autor
Szanowna Pani, jak zwykle ciekawy temat i jeszcze ciekawsze refleksje. Chciałbym jednak odnieść się do drobnej i niejako ubocznej wzmianki. Otóż, powtarzająca się często w publicznych debatach myśl jakoby działacze WZZW wiedzieli o agenturalnej działalności Wałęsy i nie zapobiegli jego zaistnieniu jest nieporozumieniem. Wspomniana przez Panią nasza przyjaciółka Ania Walentynowicz nie tylko nie wiedziała o agenturalnej przeszłości tego łajdaka, ale nawet dość długo próbowała stawiać nam go za przykład mimo naszych obiekcji wynikających z naszych bliższych niż Ani obserwacji tego człowieka. Nagranie na słynnej już taśmie nie było przyznaniem się do agenturalnej działalności tylko zapędzeniem się w jego typowym bełkocie i wyznaniem, że podczas jednego z rzekomych przesłuchań rozpoznawał pokazywanych na zdięciach stoczniowych kolegów. Przyłapany Wałęsa tłumaczył to jako nieświadomy jednorazowy postępek. Mimo tego nie zostało to zignorowane czy zlekceważone przez kogokolwiek w WZZach. Wałęsa znalazł się wkrótce na marginesie działań grupy po to by w czerwcu czyli dwa miesiące przed sierpniem zostać praktycznie z grupy wydalony. W strajku został ulokowany przez bezpiekę i Borusewicza (osobna historia). Nigdy nie było żadnego planu ani nawet zgody na to aby on pełnił w tym wydarzeniu jakąkolwiek rolę! I mówię to jako jedna z zaledwie kilku osób planujących całe wydarzenie. Od momentu pojawienia się Bolka w stoczni działacze WZZ robili wszystko by kontrolować i ograniczać poczynania Wałęsy. Przy agenturalnie stworzonej i sterowanej euforii i zachwycie osobą bełkoczącego bez sensu prostaka nie było żadnej możliwości jego usunięcia. Nie można też było ujawnić jakiejkolwiek jego współpracy gdyż nikt nie miał żadnych dowodów. Były tylko przeczucia wynikające z oceny działań Wałęsy. Jak ktokolwiek z nas mógł (choćby fizycznie) opowiedzieć publicznie w środku strajkowej euforii historię i nasze podejrzenia wobec człowieka, którego świat zaczynał właśnie nosić na ramionach. Nie znaczy to, że nie próbowaliśmy. Kiedy Joanna Gwiazda rzuciła głośno hasło podejrzewanej agenturalności Wałęsy została uznana za wariatkę i wyrzucona ze stoczni. Przypomnę też, że zaraz potem właśnie z powodu świadczenia prawdy wywalono Anię, Joannę i innych z ich funkcji w Solidarności (Annę zaledwie kilka miesięcy po tym jak cały Gdańsk stawał w jej obronie), aż w końcu całą akcję uciszania zakończono napadem wałęsowej bojówki na drukarnię MKZ Gdańsk i wywaleniem ostatniej grupki świadków. Tak więc nieprawdą jest, że nie mówiliśmy. Natomiast faktem jest, że wielu z tych, którzy nas dzisiaj krytykują za rzekome milczenie w tamtym czasie było gotowych nas ukamieniować za bluźnierstwo wobec symbolu. Nie można mówić o błędzie Gwiazdów, Anny czy innych WZZowców jakim było uznanie Wałęsy za kretyna gdyż takim był i jest. Nasza prawda nie przegrywała z głupkiem tylko z całą machiną bezpieki i jej manipulacją publicznym przekazem i sterowaniem jego odbiorem. Pozdrawiam
Jan1797
Szanowna Pani, "Chcemy być w porządku wobec innych, nie chcemy ich oceniać, podejrzewać, ani oskarżać. łatwo dajemy się manipulować cynicznym graczom." Prawda, aż w uszach dzwoni, chcemy ich osłaniać a policzki tylko dwa. Do rzeczy, jeżeli pan Prezydent ma wreszcie zrozumieć aktualną sytuację w Polsce (dzisiejsze opinie Dery ponoć zapowiadają zmianę) to, mamy wziąć do serca i zapomnieć? Prezydent Duda oczyścił kancelarię ze zorientowanych (nie bez kozery utyłem słowa), to skutkowało wkręceniem w niby poprawność, czyli „zaczadzenie"? Brak stanowiska prezydenckiego w sprawie wypowiedzi Ursuli von der Leyen czy opinii o decyzji KRS w sprawie asesorów i co najmniej dziwne wypowiedzi otoczenia prezydenta w internetowych mediach Axel Springera, tylko potwierdzają słowa Upartego. Powstała smycz do szarży nad przepaścią. Co my, żuczki marne mamy sądzić?. „Piegi mieć — to także sztuka". Pozdrawiam serdecznie
Francik
Jakoś w to, że Borusewicz taśmę z nagraniem "niefortunnie zgubił" nie mogę uwierzyć. Wygląda jednak na to, że Gwiazdowie i śp. Anna Walentynowicz pomylili się nie tylko co do Wałęsy, ale również Borusewicza. Na stronie WZZ-ów można znaleźć wiele zastanawiających informacji na temat działalności Borsuka.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. Uczciwi mają często pewną słabość. Taki syndrom nazywany jest w psychologii " to feel OK". Chcemy być w porządku wobec innych, nie chcemy ich oceniać, podejrzewać, ani oskarżać. łatwo dajemy się manipulować cynicznym graczom.
Izabela Brodacka Falzmann
Ten komentarz jest perełką.  Wyraża to co nas wszystkich od lat dręczy. Bardzo dziękuję za tak błyskotliwe podsumowanie.
Dark Regis
A mi się kiedyś przyśnił Wałęsa. Serio. Miałem sen, w którym skarżył się on głośno na to stałe oskarżanie go o donosicielstwo i bycie esbekiem. Wtedy podniosłem oczy znad zeszytu i powiedziałem "Panie Lechu, ja panu wierzę. Wierzę, że nie mógł pan być esbekiem, bo tam brali zupełnie inny sort paskudnych ludzi z innymi kwalifikacjami. Pan nie pasuje do takiego towarzystwa. Nie mam jednak czasu na gadanie, bo akurat uczę się do egzaminu." Widać było, że mu wyraźnie ulżyło i na twarzy zawitał blady uśmiech. Kiedy rano odsłaniałem zasłony w oknie, żeby wpuścić do pokoju promienie słońca, przez pamięć przelatywały mi fragmenty tego dziwnego snu. I wtedy nagle zdałem sobie sprawę, że ten ktoś wyglądał jak Wałęsa, mówił jak on, nawet gestykulował, ale był kimś innym. Kimś bliższym i bardziej mi znanym. Przed oczami wyobraźni stanęła mi wtedy smutna postać mojego wuja, który z racji przeżytych lat i wspomnień po PRL-u, uwierzył był, że to wszystko, co się naokoło dzieje i w czym uczestniczy, to najprawdziwsza prawda i mądrość etapu. W jego poglądach od dawna dominuje przekonanie, że tylko człowiek cwany i zaradny, przystosowany do stałego kombinowania, omijania wszelkich krępujących go norm, mówiący tylko to, co mówią wszyscy i co chcą usłyszeć, życzliwy tylko dla tych, którzy mogą mu coś załatwić, gotów do wciągania do każdej instytucji, w której złoży jaja, swoich kumpli, dzieci i pociotków, jest wart uwagi. Cała reszta ludzi jest jedynie tłumem niezaradnych frajerów, z których można kpić i którym po tysiąckroć, nawet dalszej rodzinie, można przy byle okazji kłuć w oczy swoimi życiowymi sukcesami, fuchami i posadami załatwionymi najbliższej rodzinie. Tylko to dla niego się w życiu liczy, czyli "śmierć frajerom i chłopaki nie płaczą". Jest on niczym żuk pokryty grubą czarną chitynową skorupą, do którego dociera dopiero to, co mogłoby ją zmiażdżyć i to jest właśnie złe. Źli są ludzie pragnący prawdy, uczciwości, mądrości, akceptacji dla swej nietuzinkowej wiedzy, czy po prostu zwykłego rodzinnego ciepła. Z czasem zła staje się sama prawda, zasady moralne, mądrość wypływająca z życia bądź wiedzy, a nie z TV, wierność to kuriozum, zaś zwykła rodzina to miejsce kształtujące mięczaków. Następuje odwrócenie pojęć. Wtedy porównałem sobie sylwetki Wałęsy i wuja z jego zgryźliwym uśmieszkiem, cieszącego się z cudzych problemów, ze studentów wiejących na zmywak, kiedy jego dzieci porobiły mądre papiery i dlatego siedzą na urzędach, choć on sam udziela się fizycznie, nienawidzącego Kaczyńskiego, bo pokazali w TVN, że to jest cool. Zrozumiałem, jakiego spustoszenia w świadomości Polaków dokonało pokolenie, które wycierało sobie gęby wzniosłymi hasłami o prawdzie i wolności, sprawiedliwości i Bogu, a w ostatecznym rozrachunku zostało przemienione, niczym za machnięciem magicznej różdżki, w stado cuchnących relatywizmem karaluchów, brnących po kolana w GWnie w kierunku żarówki, co robi w kanałach za Słońce. To jest ten prawdziwy wymiar Wałęsy.
Dark Regis
Dziękuję. Co ciekawe, rzeczywiście miałem taki sen jakiś miesiąc czy dwa temu :)
jazgdyni
Witam! Bardzo mi się ten komentarz podoba. Wyśmienity. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Obyśmy się mylili
jazgdyni
Przypomnę Ci tylko, że nawiązaliśmy kontakt, przez wspomnienie Franka Fenikowskiego, który specjalnie dla mnie pisał fajniutkie książeczki, typu "Pierścień i róża" Williama Makepeace Thackeray'a. (Był raz sobie Tadeuszek, co nie lubił myć swych uszek - to o moim sąsiedzie, niezłym brudasku). Więc Wałęsę niestety mam, Jako kuriozum. Jak Justine ou les Malheurs de la Vertu pewnego markiza.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też nie dałam ani grosza, szkoda mi tylko trochę  kwestujących dzieciaków, które reagują obrazą gdy im odmawiam. Pozdrawiam.
polski prawdziwek
a mnie sie pomalu wydaje ze dalem sie nabrac na Andrzeja Dude....., -obym sie mylil.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie , nie mam na szczęście żadnej książki Wałęsy w szczególności z autografem. Byłam zbyt daleko. Znam jednak człowieka, który pracował w instytucie W. nie wiem jak się teraz czuje, podobno wypiera fakty i poszedł w kierunku opisywania brzydkich  Polaków,którzy obalają wszelkie pomniki. Trzeba uważać z jakiego materiału buduje się pomnik. Są materiały, których nie trzeba wysadzać , pomnik spłynie sam przy pierwszej odwilży. Pozdrawiam.
Czesław2
Witam, człowiek uczciwy w końcu zawsze da się omamić lub zmanipulować. Po prostu, od pewnego poziomu draństwa już nie ogarnia. Pozdrawiam
jazgdyni
Izo! Jezusmaryjajózef - jakże aktualny temat. Ja, malutki żuczek jak piszesz, zwykły bloger jazgdyni, daleki od działań politycznych, jestem nachodzony, mamiony, zapraszany na kawy, czy nawet obiady, jak mam rozpoznać, kto swołocz - agent, a kto poczciwiec. Z jednym Miami, rozsławionym przez Patryka Vegę, nie ma problemu, bo chodzi po Gdyni w kamizelce kuloodpornej i z dwoma granatami u pasa (wkrótce zaczną wychodzić na wolność ci, których zapuszkował. A przyznaj się uczciwie, że tak, jak ja, nie masz pierwszej książki Wałęsa z autografem? Oj potrafią, od czasów ochrany, robić w konia. Serdeczności
gorylisko
Witam Szanowna Panią co do wałka...tez dałem się nabrać, bronilem go nawet...nie tylko ja...Waldemar Łysiak tez dał mu się nabrać...ale on pierwszy wskazał mi drogowskaz przeciw michnikowi i jego bandzie... i chwała mu za to... a teraz mamy dżunglę luster...trzeba baaaardzooo uwazać...i stara dobra prawda... po owocach ich poznacie... i uwaga na owoce... pochlebiam sobie, że od samego początku nie dałem owsiakowi ani grosza... dla to odrażajaca kreatura
Do wpisu: Kolumbowie
Data Autor
lala
ale ten fakt jakoś autorce umyka - szkoda, że taki brak dystansu do poczynań KC PIS....
Do wpisu: Ryby i ludzie
Data Autor
lala
chyba Pani nie czytała "Mefista" - a i książka znakomita i film z Brandauerem - świetny.... i jakie to aktualne!
stokolesny
Szanowna Pani Izabelo Dziękuję bardzo za kolejną lekcję o godności człowieka i jej ogromnego braku w życiu codziennym, a nade wszystko przepraszam Panią za ohydne wręcz impertynencje ze strony tych adwersarzy, którym już samo myślenie sprawia ogromny problem i używają słów, których znaczenia nie znają, a uważają się za znawców tematu i tym właśnie adwersarzom dedykuję słowa starego cudownego wierszyka "zanim ruszysz ręką nogą, zanim powiesz jedno słowo rusz człowieku głową" Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Panią Pani Izabelo z poważaniem stokolesny  
Izabela Brodacka Falzmann
Czyli golono strzyżono. 
Jabe
Dyskusja polega na ogół na przypisywaniu przeciwnikowi pewnych poglądów, a potem na gorącym zwalczaniu tych poglądów. – To właśnie jest mój zarzut wobec Pani publicystyki, nie pierwszy raz.