Otrzymane komantarze

Do wpisu: Mózg jak buraczana marmolada
Data Autor
jazgdyni
No widzisz! Blisko trafiłaś. Choć raczej dobrze wiesz, o czym konkretnie będę pisał. Co do syndromu Gardnera, nie wiem, czy myślimy o tym samym, bo zazwyczaj tym schorzeniem określa się wielorakie i różnorodne narośle (polipy, gruczolaki, itp.) jelita grubego, o charakterze rodzinnym. Natomiast to, o czym napiszę,dotyczy, wg. statystyk z 2015, około 322 milionów ludzi na świecie i jest powodem: "...[this - jk] debilitating disorder [is - jk]the leading cause of disability worldwide, the World Health Organization (WHO) has said." No to już chyba każdy się domyśla, co tak napompowano, że zaledwie przez dekadę 2005 - 2015 wzrosła liczba zachorowań, wg. WHO, aż o 18,4%.
wielkopolskizdzichu
"Wiem, że choć zmarł nieosadzony, jego prace zostały zniszczone i nikt nie śmie się na nie powoływać.." Prace Mengele zostały uznane z bezwartościowe,ale do dziś  medycyna związana z udzielanie pierwszej pomocy i  zasadami przetrwania w ciężkich warunkach /brak tlenu,niskie ciśnienie,temperatury,itp/ opiera się na wynikach doświadczeń na ludziach.  Słynna krzywa przetrwania w zimnej wodzie wcale nie powstała w instytucie kanadyjskim jak to się opisuje w podręcznikach surviwalu tylko w obozie koncentracyjnym.   
Izabela Brodacka Falzmann
Ludzie myślący samodzielnie są niemile widziani w każdym środowisku..Ale to temat na osobny tekst.
Izabela Brodacka Falzmann
Wielu naukowców szczególnie w dziedzinie psychologii i psychiatrii odwoływało wymyślone przez siebie choroby czy syndromy. Tak było z tak zwanym syndromem Gardnera w oparciu o który sądy rodzinne odbierały w Stanach Zjednoczonych dzieci , a w Polsce odbierają do dziś dnia pomimo, że Gardner przyznał się, że wymyślił ten syndrom na usługi swoich bogatych klientów, którym pomagał odbierać matkom dzieci, często katowane i molestowane i skompromitowany zmarł popełniwszy samobójstwo. Prokurator Richard Ducote powiedział w jednym z wywiadów: "Módlmy się, aby głupota jego niedorzecznej teorii PAS umarła razem z nim".. W USA istnieje stowarzyszenie ofiar Gardnera, które opublikowało w prasie  dramatyczny apel.Podobnie jest z syndromem ADHD. Jego twórca przyznał się, że go sobie wymyślił fałszując badania. Dzieciak, który za dawnych czasów uważany był za zwykłego łobuziaka i z tego wyrastał teraz faszerowany jest psychotropami. Wyjątkowo niebezpieczny jest lek o nazwie Concerta. Powoduje tak zwaną medykalizację dziecka. Będzie ono najprawdopodobniej pacjentem psychiatrów do końca życia.   
Izabela Brodacka Falzmann
Totalnie uszczęśliwiając można totalnie zaszkodzić. Za mojej pamięci zmieniły się na przykład całkowicie standardy opieki nad niemowlęciem. Gdy moje dzieci były małe pediatra zrobił mi awanturę i straszył sądem rodzinnym za niefrasobliwe stwierdzenie, że jedzą gdy chcą. Zgodnie z obowiązującym paradygmatem dziecko należało karmić co trzy godziny, budząc je do jedzenia, a trzymiesięcznemu niemowlęciu należało podawać zupę jarzynową zaciągniętą żółtkiem. Lekarze z tych czasów odpowiadają za epidemię uczuleń dręczących pokolenie obecnych czterdziestolatków. Polecano osobom starszym margaryny, które jak obecnie wiadomo są największym świństwem. Nie ma powodu, żeby ufać zmiennym paradygmatom medycznym i dlatego szczepienie nie powinno być przymusowe. To kwestia wyboru ryzyka. Bzdurny jest argument, że dzieci nie szczepione roznoszą w populacji groźne choroby. Uznanie tego oznaczałoby, że szczepionki przed zachorowaniem nie chronią więc są całkowicie zbędne.
Izabela Brodacka Falzmann
Ale przecież teoria ewolucji, która też jest współczesnym dogmatem czy teoria globalnego ocieplenia należą do dziedziny nauk przyrodniczych, a nie  socjologii czy ekonomii.Z matematyką jest trochę inaczej, matematyka jest systemem analitycznymi nie pretenduje do opisu jakiejkolwiek rzeczywistości poza własną. ( To że matematyka jest narzędziem nauk przyrodniczych wielu naukowców uważa za zagadkę ) Kant powiedziałby jednak, że sady matematyczne są to sady syntetyczne a priori bo kategorie czasu i przestrzeni są koniecznymi warunkami naszego oglądu rzeczywistości. Kant nie znał geometrii nieeuklidesowej.
Izabela Brodacka Falzmann
Próby mierzenia tego co niemierzalne, na przykład autorytetu naukowego, jakimiś indeksami Hirscha do tego własnie prowadzą, że bzdury albo rzeczy niegodne formułowane prywatnie przez naukowca nie wpływają formalnie na jego karierę. Ale to też działa wybiórczo. Pewien doktorant został ukarany odwołaniem jego egzaminu ze względu na niepoprawną politycznie wypowiedź jego promotora. Po prostu zmieniły się paradygmaty , w tym zasady dobrego tonu. Co istotniejsze na opinię naukowca też nie ma praktycznie wpływu jego przeszłość. Na przykład Bauman uważany jest wszędzie za wybitnego specjalistę od ponowoczesności i nikogo nie interesuje jego przeszłość aparatczyka ( to powiedziane łagodnie) komunistycznego systemu. To tak jakby ( zachowując proporcje) honorować prace doktora Mengele. Wiem, że choć zmarł nieosadzony, jego prace zostały zniszczone i nikt nie śmie się na nie powoływać.. 
Czesław2
Typ nauczania wyłączający myślenie nauczanego to imprinting. Znane zjawisko ze świata zwierząt, które swych zachowań uczą się w młodości i zostają te zachowania na zawsze. U ludzi zostało to zastąpione niejako instynktem stadnym, też wyłączającym myślenie, tyle, że sensownym w obliczu zagrożeń a nie w twórczości. Generalnie ludzie mający tendencje do samodzielnego myślenia dla władzy są nie do przyjęcia, no chyba, że ją utrwalają.
jazgdyni
Witaj Izo! Przeczytałem z głębokim zadowoleniem i dużą satysfakcją. Taka jest smutna rzeczywistość w akademickiej społeczności. Nie wychylać się poza obowiązujący paradygmat. Bo inaczej potraktują ciebie (może nie dosłownie), jak Giordana Bruno, choć to wiek XXI a nie XVI. Lecz zdradzę ci coś: jest jeszcze gorzej niż piszesz. Wielkie korporacje, czy jakieś inne instytucje mające władzę i pieniądze, płacą naukowcom, by wymyślali zupełnie nowe, wyimaginowane problemy, poprzez rozwiązywanie których, będzie można potężnie zarobić. Tak jak w przypadku podanego przez Ciebie globalnego ocieplenia. Twój świetny felieton idealnie wpasowuje się w moją pracę. Nie chcę jeszcze za dużo zdradzać, ale zebrałem wiele materiałów i to z całego świata, by moja teza była bezspornie udokumentowana. Powiem krótko - pewną chorobę propagandowo napompowano do niebotycznych rozmiarów, by wywołać powszechny strach i niepokój. Darmowe testy udowodnią, że prawie każdy może na to cierpieć. A to wszystko tylko po to, by wielkie międzynarodowe koncerny farmaceutyczne mogły zarabiać miliardy dolarów, na utworzonej specjalnie nowej grupie leków. Tymczasem, co jest dopiero potężną ironią, istnieje naturalny medykament, który świetnie sobie radzi z tego typu schorzeniem. Lepiej, niż wszystkie te nowe leki razem wzięte. Tylko... , że jest to surowiec naturalny, to nie da się na tym tak bardzo zarobić! Lecz postarajcie się znaleźć uczciwe, naukowe opracowania na temat tego lekarstwa. Zmuszono naukowców by milczeli, lub lekceważyli, lub wyśmiewali. Najuczciwsze co znalazłem i to w naukowych opracowaniach australijskich, jest stwierdzenie, że nad preparatem, który znany jest od stuleci, prowadzi się badania, są one w toku i jeszcze niczego konkretnego nie stwierdzono. To jest dopiero zeszmacenie się nauki! Kłamać i wymyślać, wpędzać w chorobę, by tylko okradać normalnych ludzi. Zaznaczam, że nie jest to o konopiach, czyli marihuanie i haszyszu. Serdeczności
Anonymous
„Naukowiec uprawiający normal science nie zajmuje się poszukiwaniem prawdy ani tworzeniem nowych teorii lecz wyłącznie usuwaniem anomalii sprzecznych z teorią obowiązującą „ Mocne! I niestety prawdziwe. Nie trzeba sięgać do historii medycyny, z której pamiętam analizę składu recept autorytetu medycznego z końca XIX wieku,a miał on w asortymencie ok. 60 receptur. Nie pamiętam niestety ile składników było w nich stosowanych, ale po 100latach jedynie kilka składników było nadal stosowanych, a kilkanaście miało uznane słabe działanie farmakologiczne. Z jednopokoleniowej perspektywy też można dostrzec radykalne zmiany doktryn, nawet oscylujące między skrajnościami. W tej sytuacji niezrozumiałe jest dla mnie dążenie do totalnej standaryzacji. Jeszcze bardziej zastanawia pogląd wielu lekarzy, że „jakby były standardy to nikt nigdy nie mógłby im nic zarzucić”, w tym pod względem prawnym. Chodzi o standardy totalne, czyli jak to i to, to OB i tomografia komputerowa, a kiedy indziej kompres na głowę. I kwita. Nikt niczego nie zarzuci, bo tak by było w wytycznych na każdą okazję. Takie podejście bizantyńskie wyklucza uznaniowość interpretacji administracji i biegłych (częściowo), ale wyklucza możliwość dostosowania leczenia do potrzeb pacjenta, sytuacji ( w tym materialnej). Pozwala za to umyć ręce. Jest to w gruncie rzeczy patologiczna adaptacja do istniejących patologi systemu. Wracając do szczepionek, to idealnej szczepionki nie ma i nie będzie. Są szczepionki o uznanej zasadności ich stosowania. Wśród nich różny może być okres utrzymywania się poziomu przeciwciał gwarantującego odporność. Np. szczepienia dziewcząt na różyczkę w 13 r.ż. są skuteczne u blisko 100% i być może dożywotnio. Równie ważne przeciw wzw typu B są dobre, ale miano u wielu osób spada i trzeba się doszczepieć. Problem zaczyna się gdy państwo chce leczyć wszystkich na wszystko, a nie tylko spełnić swoje „statutowe” obowiązki epidemiologiczne. Zaczyna się kreowanie potrzeb i tylko brak cudzych pieniędzy stoi na drodze socjalistom by nas totalnie uszczęśliwić.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Świetny tekst. Tam gdzie sa dogmaty tam nie ma mowy o nauce. Zresztą te wszystkie socjologie, ekonomię itd trudno nazwać naukami. Skoro prawdy nie ma to każdy moze wygadywać to co mu slina na język przyniesie. Sprobowali by tak w matematyce ! Pozdrawiam ro z m.
Mikołaj Kwibuzda
Bardzo dobry tekst, pozwoliłem sobie zapisać go pro memoria na dysku, bo lapidarnie przedstawia istotę rzeczy. Kilka lat temu zauważyłem, że studentom podsuwa się jakiś kodeks etyki czy podobnie wzniosły dokument, w którym m.in. napomina się ich, że nie wolno kwestionować osiągnięć nauki. Nie zdziwiłem się, gdy później natrafiłem na wiadomość, że w gronie autorów owego kodeksu był prof. Andrzej Zoll. To jest właśnie ten sposób myślenia. Inna rzecz, że biadania nad wypędzeniem z uniwersytetów dążenia do prawdy mają długą przeszłość i są ogólnoświatowe. Toteż rewolucje naukowe wciąż częściej inaugurowane są przez samotników lub zespoły outsiderów, z dala od publicznych funduszy. I jeszcze inne wrażenie: coraz częściej dostrzegam, że - wbrew pozorom i powszechnemu wyobrażeniu - badania historyczne, z bardzo jasno sformułowanymi zasadami rozumowania i ustalania prawdy, są mniej skażone stagnacją i konformizmem nie tylko od innej humanistyki (o to nietrudno), ale i od nauk przyrodniczych. Ale wielu pracuje nad podbojem tej enklawy i nie wiadomo, jak długo się utrzyma. W ślad za tym jeszcze o intratnych grantach. Wyobraźmy sobie, że o grant na badania nad relacjami polsko-żydowskimi aspiruje w polskim publicznym (utrzymywanym przez podatników) funduszu naukowym ktoś w rodzaju pani prof. Engelking, która zasłynęła m.in. jaskrawo rasistowską i bezdennie głupią wypowiedzią o innym, głębszym odczuwaniu śmierci przez Żydów niż Polaków. Na zdrowy rozum, wypowiedź ta całkowicie dyskwalifikuje potencjalnego kierownika programu badań naukowych na wiele sposobów: przede wszystkim osoba posługująca się tytułem profesorskim wygłasza jawne głupstwo pozbawione naukowych podstaw, a poza tym jest to wypowiedź sprzeczna z interesem potencjalnego fundatora (społeczności polskich podatników) i do tego moralnie obrzydliwa. Należy przeto ją użyć jako rozstrzygający argument dla odmowy finansowania badań. Jednak nie można tego uczynić, ponieważ we wniosku o pieniądze takie zdanie nie pada (ocenia się wnioski, nie publiczne wypowiedzi ich autorów), a wszelkie indeksy cytowań i inne formalne kryteria ukazują tę panią (lub jej podobnych) jako wybitnego uczonego o znacznej renomie. Recenzent, który odwołałby się do takiego argumentu, zostałby oskarżony o stronniczość. Zatem nawet jawny rasizm - byleby obrócony w "poprawnym" kierunku, tj. przeciwko Polakom - nie jest przeszkodą w łupieniu chudej państwowej kasy na ewidentnie niekompetentne działania pozorujące naukę.
Do wpisu: Od A do Ą I Wkurz Codzienny
Data Autor
wielkopolskizdzichu
Nieraz pisała Pani, jeszcze u Opary. 
Izabela Brodacka Falzmann
Nigdy nie pisałam na temat katastrofy. Coś się pomyliło
wielkopolskizdzichu
"Po kościach rozchodzi się sprawa katastrofy smoleńskiej" Nikt inny jak własnie tacy jak Pani doprowadziliście do tego że dochodzenie prawdy, związanej z katastrofą jest przedmiotem dowcipów. Niech sobie Pani przypomnij własne wpisy na blogu i komentarze. Zapomniało się.....?
Izabela Brodacka Falzmann
Oby wytrwali w swoim zamierzeniu.
Izabela Brodacka Falzmann
Jest jeszcze gorzej, często uderzają bezpośrednio ale na ogól na refleksję jest już za późno.
Izabela Brodacka Falzmann
Nikt nie rusza również na przykład tematu rękojmi zaufania do ksiąg wieczystych. Ludzie nie rozumieją problemu dopóki ich to nie dotknie, a potem też nie rozumieją. Mam do czynienia z osobą, której dom sprzedano z licytacji na podstawie nakazu płatniczego ewidentnie sprokurowanego przez oszustów. Nie rozumie ona, ze nabywcę za grosze jej nieruchomości chroni prawo bo nikt nie udowodni mu udziału w zmowie, a licytacja komornicza zawsze jest skuteczna  dla nabywcy. Nikt nie zajmuje się koniecznością zlikwidowania kryminogennego handlu roszczeniami.  Różne programy interwencyjne zajmują się losami poszczególnych poszkodowanych, natomiast nie walczą o usunięcie kryminogennego ustawodawstwa. Jak to się mówi -widzą drzewa ale nie widza lasu.
Anonymous
"Skąd dziennikarze tak dobrze wiedzą o czym pisać wolno, a o czym naprawdę nie należy?" Wiedzą, wiedzą. Pieniądz nie śmierdzi, a tresura robi swoje. Alternatywą jest pisanie nie tyle do szuflady co do niszy. Stąd wkurz też u odbiorców skazanych na urawniłowkę informacyjną. I reakcje widoczne w internecie - wkurz znajduje ujście. Bardzo prospołeczny pomysł mają znajomi Pani.
xena2012
Nieprawdą jest ,że obywatele sa zniecierpliwieni zalewem kłamliwych informacji. Oni ich po prostu nie zauważają traktując jako temat nieciekawy,zresztą informacje wazne i prawdziwe  też są podobnie traktowane a największe wzięcie maja media plotkarskie.Wielkie afery,korupcja ,niegospodarność nie wzbudzają zainteresowania jako że bezposrednio nie uderzaja po kieszeni .Dlatego np.dziennikarswo śledcze nie bardzo ma dla kogo pracować.
Dziennikarze to zwykłe lenie,nawet jak im się podsuwa artykuły z prasy zagranicznej nie ruszą tematu,idą na łatwiznę i poziom dziennikarstwa rodem magla.Szukając faszyzmu aż się prosiło choć podawałem artykuły z norweskiej prasy o marszach faszystów w Norwegii i o imprezie w studenckim klubie gdzie studenci przebrani w mundury gestapo serwowali drinki ,,Auschwitz,,Mein Kampf,,Luftawe,,wszystkie były usuwane nikt nie podjął tematu,tu jest artykuł i film vg.no; ,tutaj Marsz nazistów ochranianych przez policję aftenposten.no odbieraniu dzieci w Norwegii też pisaliśmy żaden nie ruszył tematu chociaż podawaliśmy oficjalne linki jedyni poseł Wojciechowski napisał artykuł na portalu w Polityce.Serdecznie pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Szokujące. Ale tak działają instytucje rzekomo  pomocowe. Następne tematy,którymi nie zajmie się żaden dziennikarz gównego nurtu to handel dziećmi przez ośrodki adopcyjne, handel narządami, działalność MOPSÓW, rabowanie starych ludzi przez MOPSY, przymusowe umieszczanie strych ludzi w umieralniach aby przejąc ich mieszkania itp itd   
Jan1797
"Weźmy aferę reprywatyzacyjną. Jak jest możliwe, że żaden dziennikarz tak zwanej prawej strony nie podjął tematu zgłaszanego choćby przeze mnie w Warszawskiej Gazecie. Nikogo nie obchodziło,"  Szanowna Pani.  To jest powiedzmy "c", w temacie "Reprywatyzacja, społeczeństwo, wspólnota", 60 kilo!!! rekordów po wygooglowaniu "prokurator mops", vide; google.pl Pozdrawiam sedecznie.  
Do wpisu: Jesteśmy w łapach psychologów
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też zetknęłam się z opowieściami na temat wyjątkowego " trenera personalnego" , który pomaga schudnąć, znaleźć cel w życiu, wygrać zawody sportowe i to wszystko za kilka tysięcy  za seans. Chyba trzeba upaść na głowę żeby swoje dobre i ciężko zarobione  dutki wydawać na takie nie sprawdzone bzdury.
Silentium Universi
Stary Testament nie jest podstawą wiary ani neokatechumenatu ani protestantów (dla katolików podstawą są ST i NT rozumiane wg Tradycji Kościoła. Nie można pominąć NT ani Tradycji). Może ci, z którymi masz do czynienia tak się zachowują. Ale to byłaby tylko sekta nie mająca wiele wspolnego z n.