Otrzymane komantarze

Do wpisu: COP 24 czyli szczytowanie dzięki masturbacji
Data Autor
xena2012
Tylko ile nas kosztowało to bicie piany w Katowicach i splendor goszczenia uczestników wycieczki do Polski?
Czesław2
Przy czym Niemcy pelletem na masowa skalę oczywiście mogą palić. Tam po prostu jest mniej antyniemieckich sprzedawczyków niż antypolskich w Polsce. Praprzyczyną kłopotów Polski jest fakt, że nie jesteśmy wolnym krajem ( zgodnie z art. 90 konstytucji ) i wystarczy kilka obcych srebrników, abyśmy zeżarli się nawzajem.
Do wpisu: Schizofreniczny system
Data Autor
Dark Regis
Najlepszym przykładem walczącego z samym sobą socjalizmu lub liberalizmu jest program 500+. W pewnym momencie śmierć zajrzała w oczy polskim politykom, bo liczby zaczęły ukazywać tendencje w społeczeństwie, wskazujące na wymieranie. Wymieranie siły roboczej zagonionej do utrzymywania nierobów i głupków, a zwłaszcza robiącej na postkomunistycznych emerytów. Dlaczego nie rodziło się w Polsce dostatecznie dużo dzieci? Politycy PIS wpadli na to bez błędu - bo ludzie nie mają pieniędzy na utrzymanie siebie, państwa, polityków i jeszcze do tego dzieci. Dopóki posiadanie dzieci było sprawą dobrowolną, to ludzie tej możliwości pokazania państwu gestu Kozakiewicza nie dostrzegli. Dopiero odwrotna lichwa, czyli sądowe ściąganie alimentów, która miała rzekomo zabezpieczyć prawa dziecka w rozbijanych rodzinach, przeważyła sprawę. Posiadanie dzieci stało się niebezpieczne tak samo, jak posiadanie czarnej teczki na SB. Dodatkowo wyśrubowane alimenty, a w wielu drastycznych przypadkach były to kwoty wielu tysięcy złotych miesięcznie, spowodowały efekt podobny jak radary na wyjeździe z każdej gminy. Polska stała się szybko zagłębiem kasy kopanej z alimentów lub długów powstających na zobowiązaniach alimentacyjnych. Po co więc kopać węgiel w pocie czoła, skoro tu od kasy "aż się roi"? Dziś zaległości sięgają już miliardów i same się po kościach nie rozejdą. Co więc PIS zrobił, żeby rodziło się więcej dzieci (niewolników do utrzymywania systemu)? Rozdał pieniądze ludziom, którzy a) nie boją się mieć dzieci w Polsce lub b) są na tyle głupi, że nie rozumieją zagrożenia, c) są na tyle cwani, że potrafią w odpowiednim momencie zwiać, albo d) stosować zasłony dymne, nawet udawać związek na kocią łapę z jakimś "ciapatym" z Zachodu. Początkowo manewr się powiódł, bo w Polsce rzeczywiście w fazie burzliwego niedorozwoju zaczęło w kraju brakować smaru w trybach gospodarki, czyli tych małych kwot wydawanych codziennie na bułkę, mleko lub skarpetki. Potem przyszły inne korzyści, w tym polityczne, poszerzenia elektoratu przynajmniej w sondażach. Niestety, nikt nie pomyślał, że podstawową przyczyną wymierania nie było brak 500+, tylko postawienie w gospodarce na tanią siłę roboczą, która nie wiąże końca z końcem do pierwszego, nie ma stałego miejsca zamieszkania, czyli jest mobilna - ideał gospodarki korporacyjnej i niewolniczej. Stąd "modne" są chwilówki, niemal każdy leming ma kredyt, najlepiej żywią się Kruki, a Polacy nie garną się do pracy, której jest przecież tyle. Problem sam by się rozwiązał przy godziwych zarobkach, ale to niesocjalistyczne, nieliberalne. Próbowano więc ściągnąć muzułmanów, skończyło się chwilowo na Ukraińcach i co? Znów nie ma za co utrzymać siebie, państwa, dzieci, a na koniec jeszcze emerytur dla tych Ukraińców. W Polsce rządzą jacyś ekonomiczny debile, którzy świetnie sprawdziliby się w Kongo lub Malezji, lecz w Polsce muszą stać w sprzeczności z naszą kulturą, wiarą, racją stanu. Nie ma lewara. Stąd właśnie stawianie na RN.
Dark Regis
Może nazwijmy na początek rzeczy po imieniu. Wiele rodzin w Polsce jest patologicznych, ponieważ celowo zerwano w nich więzy stanowiące osnowę dla porządnej wielopokoleniowej rodziny. Istotny wkład do tego procesu mają zarówno knowania PRL w celu stworzenia nowego człowieka, jak i współczesne knowania liberałów w celu stworzenia człowieka "wolnego". "Kariery" (tu specjalna cecha charakteru gwarantująca sprzedajność i brak kręgosłupa moralnego), myślenie ekonomiczne pod dyktando państwa (np. zainteresowanego mobilną i tanią siłą roboczą), wreszcie cała reszta drobnych życiowych upierdliwości (podatki, mandaty, kolejki, wyciągający łapy mundurowi, wredne sądy, "działacze społeczni"). Czynniki mogą być różne, lecz skutek dla rodziny zawsze ten sam: alienacja i rozbicie więzi, pijaństwo, awantury, rozwody, indywidualizm przechodzący z czasem w egoizm, szukanie wsparcia u tych, którzy są temu winni (instytucje państwa). Ja miałem okazję obserwować, jak zachowuje się pijak w rodzinie wielopokoleniowej i w rodzinie zatomizowanej i to są dwie różne rzeczy. Tak różne, jak sympatyczny jowialny Zagłoba i przyp... się do wszystkich zajadły pijaczyna. Obaj są niby produktem tej samej patologii, więc skąd takie różnice? Przede wszystkim w dużej rodzinie nie ma drastycznych awantur, jest obustronne zrozumienie i chęć pomocy, poświęcenie dla dobra grupy. W rodzinie zatomizowanej niemal zawsze będzie rozwód, wojna o dzieci, sobiepaństwo, egoizm i obezwładniający brak pomocy oraz jakiejkolwiek nadziei (to w zasadzie powinienem wymienić wśród przyczyn). Chcemy mieć tanią siłę roboczą? No to mamy też armię pijaczyn, którzy pracują tylko po to, żeby mieć za co wypić. W takim społeczeństwie dzieci rodzą się głównie przypadkiem, więc nie trudno zauważyć, że państwo "musi" wziąć za nie odpowiedzialność. Jak widać nie tylko socjalizm jest ustrojem, który stwarza nieistniejące normalnie problemy, często nieznane w innych ustrojach, z którymi następnie dzielnie walczy przez dziesięciolecia i w efekcie tylko je pogłębia, żeby dalej mieć z czym walczyć.
jazgdyni
"Najważniejsze, żeby niemożliwe było skazywanie kogoś na dom opieki wbrew jego woli." Powiedziałbym: nie tylko. Bo często wielu starszych nie potrafi jasno wyrazić swojej woli. Świadkiem byłem bardzo przykrej sprawy, bo to rodzina; osoba z początkami demencji, głównie z typowymi kłopotami z pamięcią i koncentracją, sama przyjmowała leki, w tym benzodiazepiny (zwykłe Relanium 5 mg), chętnie ordynowane osobom starszym, a ponieważ nie pamiętała, czy już zażyła, czy nie, to nadużywała i chodziła otumaniona. Wówczas można było z nią zrobić wszystko. W Holandii bez zastanowienia podpisałaby wyrok śmierci na siebie. Więc wyrażenie woli to jedno, lecz ważniejsze to prawdziwy, odpowiedzialny nadzór i opieka rodziny. To standard, jaki znam w Grecji, Włoszech i w Chinach. Zaraz tu się odezwą ci, którzy wyłącznie znają rodziny patologiczne w Polsce. A to nieprawda. A co do przypadku, który przywołujesz - wiem, że to trudne z powodu upadku sądownictwa, ale nauczmy się korzystać z pomocy prawników i spisywać akty woli, przechowywane w kancelariach lub sejfach, tak, że gdy nadejdzie czas, kiedy nam trudno będzie logicznie myśleć, ktoś przedstawi nasze prawdziwe zamiary i chęci.
Izabela Brodacka Falzmann
Najważniejsze, żeby niemożliwe było skazywanie kogoś na dom opieki wbrew jego woli. Nieład w książkach nie jest żadnym tu argumentem. Oczywiście zdarza się, że wredna rodzina umieszcza starszego człowieka w zakładzie wbrew jego woli w dodatku fałszując jego podpis. Kierownictwo zakładu traktuje takie fałszerstwo jako normę. Znam takie przypadki. 
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Racja, zostanie to przeze mnie opisane. Tylko to mi zostało.
Pani Anna
A to się nazywa wówczas "indywidualny przypadek", taki sam, jakim i ty Zdzisiu jesteś, ku naszej wielkiej tu radości. 
wielkopolskizdzichu
"od żadnym pozorem nie zmienianie starszej osobie miejsca zamieszkania i przyjaznego otoczenia." A jak nie jest to przyjazne otoczenie tylko rodzinka żyjaca z emerytury seniora i jednocześnie mająca w 4 literach jego potrzeby?
jazgdyni
Witaj Izo! Trafiłaś Izo swym mądrym tekstem w strumień moich ostatnich rozmyślań. 70-tka blisko, więc trzeba zacząć się troszczyć. Jednakże Ty zetknęłaś się z bezdusznością i głupotą paniuś z opieki społecznej, biegłych sądowych i gestapowskich sędziów. Czarny i ponury obraz. Ja natomiast z pewnym przerażeniem obserwuję i słucham premiera Morawieckiego i jego entuzjastyczne panie minister, które w temacie starości pieją z zachwytem o wielu inwestycjach, które można nazwać, jak komuniści - domami pogodnej starości. Nie wiem, gdzie szanowne panie z rządu się chowały, lecz jeżeli nie w rodzinach patologicznych, to by wiedziały, co oznacza dom wielopokoleniowy i jak ekstremalnie istotne jest, pod żadnym pozorem nie zmienianie starszej osobie miejsca zamieszkania i przyjaznego otoczenia. To przecież jest elementarz geriatrii. Więc rząd, gdyby naprawdę chciał to robić mądrze, a nie tylko dla poklasku, to by pomógł rodzinom, by tak, jak dziećmi, mogły się opiekować swoimi rodzicami, dziadkami, czy nawet ciotkami i wujkami. Nie wspomnę, że to również ekonomicznie jest bardziej uzasadnione. Fakt, hospicja są niezbędnie potrzebne. Lecz tylko w faktycznym stanie terminalnym. Lecz, jeżeli nie ma ciężkiej choroby i pełnej nieporadności, to osoby starszej nie powinno się tykać i wyrywać z miejsca, które zna, kocha i jest do niego przywiązana. Domy pogodnej starości to odebranie paru lat życia. Pozdrawiam
jazczworaków
Witam Autorkę i  Szanownych Forumowiczów! Że co? Zapisywać, to będą argumenty, do dyskusji? Do dyskusji niby z kim? ONI  -funkcjonariusze  systemu na Wasze pisane argumenty mają jeden , którego bez wahania użyją bez żadnych sentymentów i ograniczeń - jeżeli uznają to za konieczne. Ten argument to PAŁA. To SIŁA.  Przyjmijcie sobie taką oto definicję "państwa":       "Państwo jest to najwyższa forma przestępczości zorganizowanej".   I przez pryzmat tej definicji oceniajcie "państwo" i  jego funkcjonariuszy. Zrobi Wam się jaśniej. "Wszystkich nas nie ubezwłasnowolnicie."  - już ubezwłasnowolniliśmy i ubezwłasnowolnimy jeszcze bardziej!!
xena2012
,,Takie rzeczybtrzeba dokumentować''.Bardzo trafna wypowiedź Autorki,jeśli bowiem dojdzie kiedyś do dyskusji na temat losów senierów w Polsce będą argumenty i konkrtne przykłady do dyskusji,a nie ogólnikowe stwierdzenia o anonimowych osobach..
Jan1797
Przede wszystkim współczuję Pani w związku z warszawskim otoczeniem. Nawet we wspólnotach mieszkaniowych w Pani mieście, patologiczne przypadki są szczególnie pazerne. Kolejny n-ty raz zapytam, nie panią Izabellę a wszystkich jak zamierzacie obronić się przed tą po lewicową patologią kutą przez siedemdziesiąt lat bez organizowania się we wspólnoty. W Polsce wici ma tysiącletnią tradycję budowaną bez czekania na Państwo. W dobie mobilnej komunikacji i internetu trudno nie pojąć, że ludzie zrzeszeni w grupy posiadają większe prawa niż jednostka. Na wsi istnieją wspólnoty parafialne sołeckie, rady parafialne i koła gospodyń. W miastach problem jest bardzo poważny, to mnóstwo samotnych ludzi. Jeżeli tworząc wspólnoty do zarządów wybierzecie ludzi nieodpowiednich tonie pozostaje nic, tylko spojrzeć w lustro. W temacie drugim bądźmy konsekwentni, musi nastąpić zmiana prawa dotyczącą funkcji kuratora środowiskowego powołanego na bazie zmiany ustawy. Młodych prawników mamy na pęczki i jest w kim wybierać. Pieniądze na ten cel należy wycofać z dofinansowania samorządów w obszarze MOPS-ów. Nie powinien nikt liczyć na dotychczasowe struktury z powodów, które podnosiłem wcześniej, tj.64 kilo net rekordów, dotyczących naruszeń prawa w MOPS-ach. Pozdrawiam, Jan.
angela
Wg Zdzicha w Polsce prowadzą przedszkola same Bernadetty. Ale Zdzichu zadowolony pewnie, bo ukazał się znów " wdzieczny" temat do wysmarzenia  jakiegoś antykatolickiego gniota, a w głównej roli koniecznie jakąś szantrape, tak dla dopełnienia  i  "ocieplenia" wizerunku siostry. 
Dark Regis
Dla uzupełnienia tematu "onych" i ich metod niszczenia wspólnoty narodowej oraz państwa: youtube.com
Izabela Brodacka Falzmann
Byłoby cenne opisanie przypadku kolegi. Takie rzeczy trzeba dokumentować. Ludzie w nie nie wierzą dopóki sami nie trafią w szpony systemu.
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Zastanawiam się nad określeniem ich jako inny krąg kulturowy. Celne, dowcipne, ale… Oni chcieliby, żeby ich widzieć jako etniczną mniejszość (w istocie są większością – wystarczy popatrzeć na wybory do samorządów Warszawy i innych dużych miast), której należy się pobłażanie i publiczna kasa na podtrzymanie ich odmiennej moralności oraz przyjętego sposobu istnienia w społeczeństwie. A to przecież trąd, śmiertelna choroba, którą należy zwalczać z determinacją i bezwzględnie. Zero tolerancji i żadnego przedawnienia dla podejrzanych rozstrzygnięć, gdzie w grę wchodzą majątek znacznej wartości i praktyka ubezwłasnowolniania osób. Zwykle zamieszane są w nie w znamiennym zespoleniu władza administracyjna, sądy i ich otoczenie z kuratorami i biegłymi na czele. Wyrażam szczególne uznanie dla Pani wysiłków, by nie było cicho o rzeczywistym froncie  walki  zachłannej dziczy z oczekującymi sprawiedliwości. Nie dokładam opisu przykładu ze swojego otoczenia, nie jest to takie proste, żeby działać tu na gruncie pewności, ale finał tej konkretnej sprawy mówi sam za siebie: mój ubezwłasnowolniony  kolega popełnił samobójstwo. Za szóstym razem mu się udało, a że wcześniej próbował tyle razy, więc można sobie próbować wyobrazić, jak wielka była jego rozpacz.  
wielkopolskizdzichu
"W domach dziecka jest jednak jakas kontrola, z obawy przed koleżanką,  żeby nie wydała. " Zwłaszcza jak Siostra Bernadetta ma pieczę nad dziećmi.
Izabela Brodacka Falzmann
Najważniejsze, że uprawnienia takich osób są nieadekwatne do ich wykształcenia i poziomu. Niedouczona pani psycholog, (a dodajmy, ze psychologię jako kierunek studiów wybierają często osoby, które mają własne nierozwiązane problemy psychiczne oraz osoby, które nie są w stanie nauczyć się matematyki i fizyki) decyduje o życiu dziecka i jego rodziców, o wiarygodności świadków w sądzie. Ma uprawnienia większe niż sąd.
angela
Powinno się pozbyć rodzin zastępczych,  jak najszybciej, żeby ukrocic pastwienie się nad dziećmi. Jak i tzw rodzinne domy dziecka. Slyszalam to z niejednych ust. Zamkniete w czterech ścianach, robią z dziećmi co chcą.  W domach dziecka jest jednak jakas kontrola, z obawy przed koleżanką,  żeby nie wydała.  Podobnie kuratorzy sądowi,  od jednej czesto  czuć alkohol, a w ciemnych okularach, żeby nie było widać śladów przepicia,  widać ja często. To jest straszne co się dzieje. Ludzie przyzwoici  uzależnieni od patologii.
Do wpisu: Z oczu im opadły łuski
Data Autor
Nie większość ale spora część. Przy frekwencji ok 50% wystarczy mieć co ósmego jako swojego zwolennika by wygrac wybory wynikiem 25%
Jabe
Czyli większość mieszkańców dużych miast to mafiozi i skorumpowani urzędnicy, oraz ich rodziny?
Wielkie miasta Platforma [podobno] jako rozwojowy dla Polski przyjela model metropolitalny. Tyle w warstwie slownej. W warstwie finansowej wyglada to tak, ze strumien pieniedzy z dotacji budzetowych i unijnych jest dzielony [czytaj przechwytywany] na poziomie najwyzszym samorzadowym [po to on jest]. Skoro mamy CO dzielic, pozostaje tylko WLADAC [divide et impera] No i tu dochodzimy do warstwy ludzkiej, nowej spolecznie klasy urzedniczo-pasozytniczej zblatowanej z sektorem przestepczosci gospodarczej. Zaprojektowanym celowo efektem funkcjonowania w/w modelu jest uksztaltowanie i rozrost matecznika korupcji sprzegnietej na kazdym poziomie urzedniczym z kazdym rodzajem biznesu zaleznym od miejscowych wlodarzy. Na takim gruncie wyrastaja wszelkie mafie. UKLAD ma swoja klientele, a ci - rodziny. Dlatego w wielkich miastach PiSdostal po lapach - zazwyczaj nikt nie bedzie podcinac galezi na ktorej siedzi. Ludzka wrazliwosc sie zmienila. Dawniej na opis nieszczescia przewazaly reakcje typu: Chryste Panie! Jak tak mozna ew. Tak nie mozna! Teraz jest inaczej: No i co z tego? Kogo to obchodzi? MiniMax
Szanowni Panstwo "społeczeństwo [...] stało się zgorzkniałe i cyniczne" No coz, stalo sie to stac sie musialo - paradygmat spoleczny ulegl przekonstruowaniu. Bowiem o ile czeciaerpe to bylo panstwo dla qrew i zlodziei, tak obecny twor to juz panstwo qrew i zlodziei. A to wszystko skutkiem prostego nastepstwa pokolen i umiejetnosci uczenia sie dzieki obserwacji i nasladownictwu. I najciekawszy wniosek nasuwa mi sie na koniec - kazda grupa spoleczna z lat `80 w 89 i pozniej zostala zdradzona przez swoich przywodcow na miare swoich wierzen i swojego zaufania. Najbardziej lojalna okazala byc sie formacja czerwonych, ktorzy o swoich umieli zarowno sie bic, jak i o nich zadbac. A my??? Pozdrawiam serdecznie MiniMax
 Muszę przyznać Pani rację, bo takie fakty, o których Pani pisze miały miejsce. Nie ukrywam jednak, że w nadzieii swego spojrzenia na przyszłość Polski, dopatruję się i szukam innych związków, które dowodzą innych prawd  o przyczynach zaistniałego stanu. Nie mogę po prostu w to uwierzyć, że fałsz i deprawacja samorządowych baronów, ma aż tak wielu zwolenników. Uważam, że gdyby była to ogólna tendencja jakiegoś wypaczenia społecznej moralności - o czym słyszy się od dawna , że obecnie w Polsce taki stan się utrwala - to po pierwsze,nie byłoby tak wielkich różnic w poszczególnych regionach w ocenie kandydatury - po drugie ten stan, jak wspomniałem, nie panuje od dziś - a po trzecie, towarzystwo z pod znaku "Sowa i przyjaciele" nie straciło by tak wielu sympatyków w społeczeństwie. Coś tu nie gra.  Moim zdaniem w tamtym czasie pokazywanie wzrostu ilości głosów dla poparcia Sawickiej i PO, było zmanipulowanym przekazem ( po prostu sfałszowanym) obliczonym na wyciszenie, wyrównanie nastrojów, pojawiających się wokół tej niemoralnej postawy, która była standardem postępowania ówczesnej władzy i wymagała społecznej aprobaty. Jestem zdania, że bardzo wielu z nas przyjmujących tę porażkę wyborczą, jako prawdziwe świadectwo społecznego poparcia - jako większości - i aprobaty dla samorządowego amoralnego krętactwa - do końca nie zdaje sobie sprawy, jak dalece są umocnione w swych powiązaniach i działaniu skorumpowane samorządy. Przecież nikt w tych strukturach nie kradnie na własną rękę. Trzeba sobie zdać sprawę, może trochę spojrzeć z drugiej strony, poza falą porażających liczb 800 000 mln zł., wyłudzonych społeczeństwu przez struktury Amber Gold. - że ci ludzie w tym samorządzie, tym sposobem postępowania posługują się w wielu innych dziedzinach samorządowej działalności, od  troski o swój byt, do "opieki" nad wyborami włącznie. Nie jest zbiegiem okoliczności- przyjmując za dosłowny wg. Niezależnej, komunikat bodajże przedstawiciela KBW w Gdańsku - że nagle tuż przed samą II turą wyborów, wiele osób dotychczas dobrowolnie zasiadających  ( w  tym też obserwatorów) w obwodowych komisjach, nagle odeszła ze stanowisk, motywując swą decyzję zbyt małą płacą za wykonywaną tam pracę.To wygląda na jakieś pokrętne tłumaczenie tego zjawiska.  Absurdalną wydaje się interpretacja tego zachowania, sugerująca, jakoby zarobek w jakiejś rejonowej komisji wyborczej, funkcjonującej raz na kilka lat, był głównym motywem uczestnictwa w jej pracach - taki wniosek wynika z treści podanego komunikatu. Trudno uwierzyć, że większość z tych ludzi  z własnej woli i osobistych przekonań tam przystępujących, podjęła się tego wyłącznie dla zarobku. Oczywiście mogli odejść, zmotywowani skądinąd alternatywną o wiele większą zapłatą - ale to już jest agitacja. Dowodów jednoznacznych na to nie ma, że te wybory były fałszowane, ale ja - po wielu przemyśleniach - nie wierzę , że nie były.