|
|
paparazzi Struny drgają. Teoria chaosu to jest to. Niby chaos. a wszystko na końcu w jednym kierunku uporządkowania. |
|
|
Dlaczego filozofia nie jest nauką? To chyba zalezy od rozumienia nauki, a z tego punktu widzenia naukowosc zalezalaby od sposobu uprawiania filozofii. |
|
|
Dark Regis Stąd:
„Rozprzestrzeń miejsce namiotu twego i skóry przybytków twych rozciągnij, nie oszczędzaj; uczyń długie powrózki twoje, a kołki twoje umocnij!” (Izaj 54, 2-3)13; błogosławieństwo spływające na Żydów przerodzi się w tryumf nad wrogami – „Wstań a młóć córko Syjońska! Bo róg twój uczynię żelaznym, a kopyta twoje uczynię miedzianymi, i zetrzesz narody mnogie, i pobijesz Panu łupy ich i moc ich Panu wszystkiej ziemi” (Mich 4, 13); w takiej atmosferze nadejdzie mesjasz, który ostatecznie wytraci wrogów – „Podniesie się ręka twoja na przeciwników twoich, a wszyscy nieprzyjaciele wyginą”
Dziś wiemy, że nieprzyjaciółmi Izraela są także Polacy. Czyli każdy kto jest przyjacielem żydów będzie musiał stać się nieprzyjacielem i katem Polaków, bo to jest potrzebne żydom do szczęścia w "czasach ostatecznych". Przecież to jest jawna zapowiedź holokaustu całej ludzkości przez żydów. Stąd, każdy kto uważa Stary Testament za postawę swojej wiary, tak naprawdę jest po prostu zwykłym żydem i zieje nienawiścią do innych ludów, które wg Księgi należy wytracić. Przecież to jest tak prosto napisane, że trzeba być głupim lub zmanipulowanym, żeby nie zrozumieć.
I jeszcze to: fronda.pl
Protestanci już sikają po nogach z podniecenia, a Rockefellerowie tworzą fundacje.
Czy Chrystus mówił, że pojawi się w odbudowanej Świątyni i poprowadzi żydów do walki ze wszystkimi narodami świata, żeby je wytłuc, wytracić i zabrać ich skarby? Coś więc chyba się protestantom i neokatechumenom popier..., bo właśnie z odbudową Świątyni żydzi wiążą przyjście Mesjasza i nie będzie nim Chrystus, bo Chrystus raczej nie był zabójcą i złodziejem. Ponadto gdzie jest w Ewangelii zapis, w którym Chrystus zobowiązuje nas Chrześcijan do odbudowy Świątyni W Jerozolimie, z której miał już raz okazję na kopach wywalić wieprze? No gdzie? |
|
|
Pain Izabelo,
Psychologowie to mały pikuś. Opinia o nich wątpliwa i ceny za "seanse" wysokie. Instytucja tzw "social workers" i "life coaches" sieje większe spustoszenie niż psychologowie. Bardzo często ci pracownicy socjalni zabierają się za pseudo terapie i porady indywidualne i grupowe dotyczące wszystkich dziedzin życia człowieka od macierzyństwa poprzez problemy nastolatków, nałogi, życie seksualne a kończąc na żałobie po stracie bliskiej osoby. Mówią oni językiem psychologów, robią praktycznie to samo tylko ich usługi są trochę tańsze. Spustoszenie w umysłach klientów po takich terapiach jest identyczne (albo nawet wieksze) jak po wizytach u psychologów.
Następnie mamy tzw "life coach"; profesja niemal wogóle nie kontrolowana, wystarczy sobotnio-niedzielny kursik i tzw "doświadczenie zyciowe" które przecież ma każdy. Taki life coach może brać na godzinę od $70 w górę, udzielać porad życiowych przez telefon, może się tez spotkać z zagubioną osobą (cena natychmiast idzie w góre) i doradzić co i kiedy zrobić.
Psychologowie i pracownicy socjalni nie mogą mówić klientom co mają zrobić czy jaką podjąć decyzję; oni tylko naprowadzają na właściwy trop. Life coach wali prosto z mostu.Czyli każdy może wybrać "specjalistę" w zależności od zawartości swego portfela i oczekiwań.
Każdy z wyżej wymienionych może się reklamować jako "katolicki pracownik socjalny" (najlepiej się sprzedają chrześcijańscy), "oparty na wierze trener życia" czy też "wielowyznaniowy psycholog". Tak jest w Kanadzie.
Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie :-) |
|
|
Silentium Universi Wnioskując po znajomych neokatechumenach: można. Ciekawi mnie zawsze, skąd takie podejrzenia siębiorą. |
|
|
Silentium Universi Jedna z naszych znajomych studiująca psychologię musiała na zaliczenie wykonywać praktyki uważane przez nas za magiczne (NLP, trening autogenny itd.) Zdrufko |
|
|
Znajoma zwróciła się do psycholog z dzieckiem które odzyskała po 5 miesiącach z rodziny zastępczej w Norwegii gdzie dziecko było przywiązywane do łóżka pasami aby nie wychodziło z łóżka,po powrocie do kraju zwróciła się do psychologa opowiadając o traumie dziecka(chłopczyk wyrywał sobie włosy z głowy,rozpędzał się i uderzał głową w ścianę ) psycholog ignorując historię dziecka powiedziała, że dziecko ma autyzm i zaleciła zapisanie się do przedszkola,które sama prowadziła,tak wygląda ta cała psychologia jeszcze jeden wielki biznes.Ciekawe, że ludzkość przez wieki jakoś sobie radziła bez tych spin doktorów |
|
|
Dark Regis Dziś struny już grają w sposób nieprzemienny i niełączny, a nie jak zwykłe struny ;)
Sinusy do lamusa. Skoro się zobowiązałem, to kiedyś o tym napiszę, ale jeszcze sporo tematów przed tym zasadniczym. Najpierw uogólnienie funkcji trygonometrycznych na dwu okresowe funkcje eliptyczne :) , bo bez tego nie da się zrozumieć jak działają i czym są nawet zwykłe orbitale atomowe, a co dopiero struny. Orbitale atomowe to dość proste zagadnienie ale trudno przetłumaczalne na prosty język. Mimo wszystko spróbuję. Stukał Pan kiedyś rytmicznie w kwadratową lub okrągłą blachę posypaną jakimś pyłem albo piaskiem? To by bardzo pomogło zrozumieć temat :)
youtube.com
Najprościej mówiąc, to jest coś jak ruch okresowy wahadła, ale uogólniony na dwa i trzy wymiary. Struny są uogólnione na dalsze 7-11 wymiarów, dlatego tak trudno to ogarnąć z marszu, ale obowiązuje analogiczna zasada. Spokojnie, zmieści sie jeszcze więcej, bo słynna grupa E8 (prosta grupa Liego) jest 248-wymiarowa.
pl.wikipedia.org
Angielska wersja jest dużo lepsza: en.wikipedia.org
Przestrzeń, albo rozmaitość Calabi-Yau, to uogólnienie krzywej eliptycznej, albo dwuwymiarowych powierzchni K3.
O teorii strun: pl.wikipedia.org |
|
|
gorylisko w rzeczy samej... poza tym obowiazuje tajemnica spowiedzi...w przypadku księdza i psychoanalityka...zaś jeśli chodzi o zwierzenia... wszystko co powiesz może być użyte przeciwko tobie... jeżeli któs z moich znajomych tak zrobi...to koniec ze znajomością... taki człowiek przestaje dla mnie istnieć... stąd trzeba uważać na przyjaciół... ;-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Pewna znajoma mieszkająca we Francji wyjaśniła mi dlaczego korzysta z usług psychoanalityka,( za swoje dobre pieniądze) zamiast iść do spowiedzi. Otóż jej psychoanalityk wysłuchuje z akceptacją gadania co jej ślina na język przyniesie, na przykład, że nienawidzi matki, albo jej rojeń erotycznych. Ksiądz musiałby zająć stanowisko. Zamiast psychoanalityka mogłaby używać koleżanki , ale korzystanie z usług psychoanalityka jest w lepszym tonie niż babskie ploty w kawiarni. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To nie jest tak jak Pan mówi. opinie ośrodków diagnostycznych decydujące o losach dziecka nadal opierają się na jakiś idiotycznych plamach. Nikt tego do kosza nie wyrzuca. A przede wszystkim do zawodu psychologa jest moim zdaniem selekcja negatywna. na psychologię idą moi uczniowie słabi z matematyki i fizyki, którzy nie daliby sobie rady na studiach przyrodniczych. I często osoby z problemami, które mają nadzieję rozwiązać pogłębiając swoją wiedzę. Pisałam tylko o tym co poruszała autorka i dyskutanci. Ale na temat ośrodków propagujących psychologię gestalt , których się namnożyło jak muchomorów po deszczu też mam wyrobioną opinię. |
|
|
Dark Regis W pewnym sensie tak. W kulturze anglosaskiej na przykład naukami w rodzaju Science są fizyka, biologia, chemia, a sama matematyka zawsze była czymś w rodzaju Art. To jest prawdopodobnie główny powód nieprzyznawania Nobla w matematyce, a nie mit o porwaniu żony Nobla przez matematyka. W końcu Nobel nie mówił nic o szeregu dziedzin, z których dziś przyznaje się Nobla i jakoś to nie zgrzyta komitetowi z treścią testamentu.
Osobiście uważam język matematyki za swego rodzaju język programowania, w którym można zapisywać i weryfikować modele. Bardzo dużo złego, choć też z drugiej strony dobrego, w matematyce poczyniło wielowiekowe uwiązanie przy aksjomatykach (próbowałem/uję to opowiedzieć przy okazji geometrii - artefakty i różne paradoksalne własności). Byty matematyczne nie istnieją same w sobie i nie ma sensu ich poszukiwać w rzeczywistości. Istnienia obiektów ze świata platońskiego po prostu nie można udowodnić. Wszystkie one są zatem tylko wirtualnymi konceptami, których przejawów w rzeczywistym poszukuje np. fizyka.
Włos mi się jeży, gdy słyszę, jak naukowcy z tytułami profesorskimi bredzą o realnym istnieniu liczb, bo jakaś tam liczba ma szczególne znaczenie np. dla modelu wszechświata. Nawet używając pojęcia istnienia matematycznego, to większość liczb rzeczywistych nie istnieje - ba, nawet można to w pewnym sensie powiedzieć o liczbach naturalnych, choć znamy konstrukcję wszystkich: bierzemy Maszynę Turinga i dodajemy 1 do us... śmierci ;) Nie istnieją one z tego powodu, że albo nie umiemy podać algorytmu ich tworzenia, który np. kończy działanie, albo celu istnienia, czyli opisu pojęcia w którym mają one jakieś kluczowe znaczenie (np. wymiar w topologii). To właśnie wyrażają zdania w matematyce, które zbiera w sobie termin "principle of omniscience", czyli które nie mają konstrukcji (dowodu w konstruktywizmie).
Mówienie, że musi być, czyli realnie istnieć, jakiś idealny obiekt, bo pojawia się on w matematyce, to tak, jakby powiedzieć, że realnie czyli cieleśnie istnieje muzyka, kolory albo moralność. Zarówno percepcja muzyki jak i kolorów zależy od predyspozycji (zmysłów, rozwinięcia pojęć w zakresie kultury) istot poddawanych ich działaniu. Trudno wymagać, żeby kura tańczyła techno, słuchała Szopena, albo brała na poważnie obrazy mistrzów. To są pojęcia ściśle związane z wciąż meandrującą kulturą ludzką i - jeśli chodzi o traktowanie tworów w konwencji arcydzieł - tylko z jej bardzo małą odpowiednio ukształtowaną przez edukację częścią. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To prawda, nawet o energetyce jądrowej decydują historycy. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak , to następna wyjątkowa kasta, o wyjątkowych uprawnieniach i wyjątkowo dobrym samopoczuciu. Ośrodki psychologiczne rywalizują ze sobą, ale w sprawach zasadniczych trzymają sztamę, jak lewica. Bardzo trudno uzyskać niezależną ekspertyzę dla sądu, bo nie chcą występować przeciwko sobie a raczej podważać swoich wyjątkowych uprawnień. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dziękuję za informację i pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja nie chcę po prostu aby test Rorschacha decydował o czymkolwiek w moim życiu. Podobnie nie poddałabym się psychoanalizie. Bliskie mi jest stanowisko Hemara.
Słonimski Anatolek
Nie uważa Freuda
„Po prostu” – powiada
To jakaś niedojda
Śniła mi się szafa
Zwyczajnie, dla hecy
A ten Freud tłumaczy
Że organ kobiecy
Ale jak we śnie
Ten organ zobaczy
To się pytam Freuda
Czy to szafę znaczy?
|
|
|
Dark Regis Czyli niewiele Pan wie ;) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Znam przypadek rodziców, których dziecko zostało wyprowadzone z autyzmu przez Samsona metodą symulacji erotycznej. Wiedzieli o tym i nie zgłaszali pretensji. Wręcz przeciwnie, stawali w obronie Samsona. W tym rzecz, że były dzieci kierowane do Samsona przez sądy i na to nie można się było zgodzić. Wielu mędrków o skłonnościach być może pedofilskich twierdzi na przykład, że praktyki kazirodcze pogłębiają więź rodzica z dzieckiem.Czy z tym tez mamy się zgodzić?Może to i prawda, ale w naszej kulturze nie do przyjęcia. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Psychologia, psychiatria mogą i powinny się rozwijać. Nie można dawać im jednak takiej władzy nad człowiekiem. Zbyt często się myliły, zbyt często ulegały ideologii, zbyt często służyły władzy. Na przykład psychuszka było to więzienie zaordynowane przez lekarzy na polecenie władzy i dla jej wygody i jej celów. Jak tu mieć zaufanie do lekarzy psychiatrów? Co do testów psychologicznych. W ich przydatność i obiektywizm wątpią już nawet i Amerykanie,którzy przez całe lata pozwolili się terroryzować psychologom. Czy jeżeli dziecko narysuje ojca bez ręki to znaczy, że ten je molestuje?. Przecież to brednie. A jednak na takich rysunkach opierali swoje opinie biegli psychologowie i sady odbierały na tej podstawie dzieci. |
|
|
jazgdyni O co panu chodzi, że się pan przyczepił? Taka natura? Polecam - Patricia Churchland " Neurophilosophy - Toward a Unified Science of the Mind - Brain" (Tylko 53 USD w miękkiej oprawie).
Powodzenia |
|
|
jazgdyni Dziękuję za mądre rozważania wspierające m.in. mój komentarz.
Pozdrawiam
Ps. Wg. mojej prywatnej opinii, matematyka nie jest nauką. To narzędzie, albo instrument naukowy służący całej nauce, lub, ka ktoś chce, wszystkim naukom. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann A jednak dla sądu rodzinnego jest wiążąca opinia psychologa na temat relacji dziecka z rodzicami. Znam ten temat bardzo dobrze ( ktoś z rodziny pisał pracę dyplomowa na ten temat). Znam z autopsji przypadek, że biegła psychiatra nie wchodząc do mieszkania starszej osoby wydała zaświadczenie, że ma ona wszawicę, grzybicę i świerzb i ze względów sanitarnych musi być izolowana. Starszą panią policja zawiozła do domu opieki ( czytaj umieralni) gdzie została przywiązana do łóżka, zaopatrzona w cewnik i pampers i tak miała spędzić resztę życia. Moja znajoma wyratowała ją( przy moim niewielkim współudziale) i żyła potem wiele lat w dobrostanie pilnowana przez znajomą żeby nie dostali jej w swoje łapy psychiatrzy. Mam nazwisko tej ekspert le go nie podaję bo wytoczy mi sprawę o zniesławienie, a szkoda mi czasu i pieniędzy na walkę o abstrakcyjna prawdę. Wystarczy mi satysfakcja,że rachuby tej dyspozycyjnej ekspert spaliły na panewce.A sądy jakie są każdy widzi. |
|
|
Dark Regis Ale po co tak daleko szukać? W Polsce od lat są prowadzone wykłady o numerologii i magii na podstawie Starego Testamentu. Nie można wykluczyć, że to z tego źródła czerpie neokatechumenat. |
|
|
Dark Regis Prawda? A jak taki bęcwał mógł tylu milionom wmówić, że jest obcykany w ekonomii jak mało kto? Może on olewał wykłady historii po to, żeby w jakichś tajnych kanałach przy kaganku zgłębiać tajniki matematyki? A może raczej był prowadzony przez jakąś tajną siłę na "gieniusia"? Ja miałem na PW na roku takiego prowadzonego przez całą uczelnię geniusza - dyplomy, nagrody, stypendium rektora i te rzeczy. Nie powiem, fajny z niego był kumpel, tylko to prowadzenie z tła było absolutnie wkur...ce. Pamiętam jak kiedyś na jakimś wykładzie poruszane było akurat zagadnienie "jak samemu przygotować wykład na podstawie literatury naukowej". Połączono nas w pary, każda para mogła sobie wybrać temat z listy i musiała go jakoś opracować. Tak się złożyło, że ja trafiłem do pary z Arturem, oczkiem w głowie całego wydziału, a może i całej uczelni, grom go wie. Można to opisać tak, jakby w skokach narciarskich do następnej rundy przechodził jeden z każdej pary, a Stoch trafił na Hannawalda. Naszym wspólnym tematem było opowiedzenie o kratach. Ja podszedłem do tematu profesjonalnie, zaszyłem się w bibliotece PAN na Śniadeckich i przerobiłem wszystko od pojęć podstawowych, po własności krat modularnych oraz dystrybutywnych (tu właśnie pojawiło się moje zainteresowanie logikami w toposach, bez przerycia krat guzik bym zrozumiał). Artur jak zwykle uwierzył we własną wyjątkowość i podszedł do sprawy lekko i niezobowiązująco. Po naszym wykładzie pamiętam, jak ten skomunizowany funkcjonariusz w stopniu wykładowcy, któremu zdarzało się na egzaminach dłubać na przemian w nosie i w skarpetce pomiędzy paluchami, zaczął kręcić się i wiercić. W końcu wypalił, że stawia nam obu piątki, a mi z dużą niechęcią, bo akurat Arturek wypadł na moim tle wyjątkowo słabo, a z założenia musiał zapunktować. W końcu któregoś dnia Artur zawiódł swoich żarliwych wyznawców na PW, gdyż w wakacje zakochał się w jakiejś dziewczynie i rzucił studia. Ot i cała historia. Oj miałem ja się z tymi gowinowatymi głupolami i byłoby co opowiadać, ale dzięki temu teraz wiem, kto, w jakim trybie i za co dostaje w Polsce tytuły naukowe. |
|
|
gorylisko Jest gorzej i to od ponad dwudziestu lat. kiedyś wpadła mi w rece książka pt. "Ameryka, nowy uczeń czarnoksiężnika" gdzie dwóch kaznodziei protestanckich opisuje jak psychologowie zaprzegaja do swoich pomysłów magię. Tak,tak...magię... w internecie można namierzyć ich wystąpienia...książka jest dostępna cały czas za parę złotych...wcale mnie to nie dziwi bo jest ona obserwacją działań przemysłu psychiatrii i psychologii z punktu widzenia biblii... podczas jej czytania przyszly mi na myśl pewne spostrzeżenia... kiedyś miejsce tych wszystkich terapii była zwykła spowiedź... była dostępna wszędzie, własciwie o każdej porze i co najważniejsze, za darmo... dlatego ten przemysl łatwo się nie podda ale książka jest suuuper i ich wystąpienia także
|