|
|
stokolesny Szanowna Pani Izabelo, chciałbym podziękować serdecznie Szanownej Pani, za poruszenie największej haniebnej działalności "solidarności przejętej przez grupę interesów", jestem wdzięczny Szanownej Pani za podjęcie tego trudnego temetu, Pozdrawiam Szanowną Panią i jeszcze raz dziękuję, za ten wspaniały wywiad z chuliganem, wdzięczny za Królewskie Pióro i Królewskie Słowa,
z wyrazami szacunku
Jerzy Sosnowski |
|
|
Pani Anna "Po pierwsze - PiS nie dokonał regulacji prawnych blokujących kandydatury pozostające w konflikcie z prawem - toczące się postępowania oraz wyroki skazujące - w ogóle nie rozumiem, jak mogło dojść do tego typu zaniedbań." Tutaj trudno jest się z panem zgodzić. Przykład Sawickiej ilustruje ten mechanizm znakomicie - zwykła, cyniczna łapówkara i baba dość ograniczona umtsłowo, ale wystarczyło, że się publicznie rozpłakała i natychmiast zyskała status ofiary, nieszczęśliwej, zakochanej kobiety bezwzględnie wykorzystanej przez służby, co natychmiast zaskutkowało wzrostem poparcia dla jej partii. Ludzie zrobili sie głusi na jej matactwa, widzieli tylko jej łzy. Gdyby to było takie proste, jak pan pisze, to jak wytłumaczyc fenomen olbrzymiego poparcia dla burmistrza z 63 zarzutami, przebywającego w areszcie, czy zapłakanej oszustki Zdanowskiej w Łodzi? Niestety tak się jakoś porobiło, że w Polsce wystarczy postawić komuś zarzuty, żeby natychmiast temu komuś zapewnić gigantyczne poparcie i zapewnić zwycięstwo jego partii. Najpewniejszym sposobem na ew. wygraną Tuska to postawić go na przykład przed trybunałem stanu i zakazać mu kandydować... Pospolite ruszenie raczej pewne. |
|
|
Jabe Tak więc po pierwsze porażka bierze się z tego, że dopuszczono konkurencję. Po drugie społeczeństwo nie zostało jeszcze mentalnie przeformatowane, a w serca wyznawców wkrada się zwątpienie. Ponadto panuje cynizm objawiający się niedostatkiem ślepej wiary w naszą neosanację.
A może prościej rzecz tłumaczyć brakiem dobrych kandydatów, bądź brakiem efektywnego wsparcia dla nich? Z wyborów zrobiono referendum w sprawie poparcia władzy centralnej, a twarzą kampanii był premier. W pewnym mieście kandydowała przywieziona w teczce gwiazda pokazowej komisji nadzwyczajnej, obiecująca ciemnemu ludowi złote góry. Dostała przy tym przyprawiające o mdłości wsparcie propagandowe państwa. Już samo to mogło zniechęcić.
Może czas przestać traktować ludzi jak idiotów? Nie wszyscy są tak nierozgarnięci, że się nie orientują, kto za te programy społeczne płaci. Nie wszyscy są w stanie zdzierżyć odgrzewane kotlety w postaci niegodziwości opozycji wyciągane dla zasłonienia aktualnych afer. |
|
|
Jabe Własną grupą społeczną jest aparat partyjno-państwowy, nie żelazny elektorat, który ma na pomyślność sitwy tyrać w zamian za ochłapy. |
|
|
wielkopolskizdzichu "Jeżeli zgodzimy się z tezą, że jedynym celem każdej władzy jest troska o tej władzy własne interesy oraz o interes własnej grupy społecznej"
Jeśli władza jeździ po Polsce, informując że miasta, gminy oraz województwa, których mieszkańcy zagłosują niezgodnie z wytycznymi podawanym w massmediach, będą poszkodowane przy rozdziale PKB, to wypada się z Pani wnioskiem w pełni zgodzić.
Bolszewickie myślenie z głów pisowskich nie wyparowało i szans na to nie ma, ponieważ tzw żelazny elektorat - własna grupa społeczna - tego rodzaju logikę popiera. |
|
|
Porażka w wielkich miastach
Myślę, że przyczyn jest kilka. Po pierwsze - PiS nie dokonał regulacji prawnych blokujących kandydatury pozostające w konflikcie z prawem - toczące się postępowania oraz wyroki skazujące - w ogóle nie rozumiem, jak mogło dojść do tego typu zaniedbań.
Po drugie - wydaje się, że szczególnie w drugiej turze wyborów była zbyt niska frekwencja(elektoratu) przeciwników dotychczasowych władz samorządowych PO. Przyczyna takiego stanu rzeczy to rozległy temat - bowiem do dziś społeczeństwo polskie zbyt wiele przenosi ze sobą mentalnych nastawień z przeszłości. Jednak dziś można być pewnym - że widok paraliżu wewnątrz wymiaru sprawiedliwości, rozbicia moralnego wewnątrz jego personelu,(co widać po ferowanych wyrokach) wywołał stan niespełnionych oczekiwań na prawne zadość uczynienie społecznego poczucia sprawiedliwości - i co niezwykle istotne - z jednoczesną, coraz bardziej wzrastającą świadomością niemocy przeprowadzania dalszych zmian, jako takich.
Staje się to pożywką dla odradzających się stereotypów społecznego nastawienia: "na kogo byś nie głosował i tak to nic nie zmieni" - a więc bez różnicy, czy pójdziesz na wybory, czy nie. Osoby odpowiedzialne za tragedie wielu mieszkańców miast, jak również winne wielu innych udowodnionych bezprawnych działań, pozostają nierozliczone. Nie chodzi tu o spełnienie jakiejś zajadłości wobec przeciwników, ale o obraz psychologiczny społecznego nastawienia wobec procesu zmian, gdy nie może ono usunąć dotychczasowych przyczyn - rodzi to bezsens i zwątpienie. Niewątpliwie ma to też wpływ na wzrost społecznych postaw powyżej określanych jako cynizm, co raz częściej przyjmowany jako norma egzystencji - milcząca aprobata, dla niedającego się usunąć praworządnego złodziejstwa. Spełniona przysłowiowa okazja , która czyni złodzieja - staje się standardem.
Czym dłużej ten stan będzie trwał, obraz niemocy będzie się pogłębiał, co odbije się wynikiem następnych wyborów. Pozytywne oddziaływanie kolejnych programów społecznych (+) i innych, zacznie słabnąć wobec barier regionalnych - będzie co raz bardziej utrudnione. Rozwija się tu łańcuch zależności trudny do wyczerpania. Po trzecie - jak dotychczas nie ma dowodów, że wybory były sfałszowane, ale osobiście nie wierzę, że nie były - świadczy ku temu wiele zaobserwowanych zachowań tuż przed drugą turą w Gdańsku.
Kończąc ten wywód: wydaje się, że utknęliśmy w jakimś paradoksalnym nastawieniu do przeprowadzania zmian. Medialnie pokazujemy społeczeństwu każdą napotkaną niegodziwość opozycji, tym osłabiając jej wizerunek, jednocześnie pozostając w obliczu niemocy Państwa wobec konieczności zmian tego ujawnionego stanu - co przekłada się jako słabość obecnej władzy. Mam nadzieję, że władze PiS znajdą jakieś wyjście , bo przeciąganie tego stanu będzie początkiem powrotu do tego co było.
|
|
|
mmisiek Przepraszam, że się wetnę, ale może trzeba po prostu przestać pokładać wszystkie nadzieje we władzy, zwłaszcza tej o magdalenkowych korzeniach, przestać na nią liczyć i stale na nią się oglądać. Organizacje równoległe. Takie inicjatywy jak Marsz Niepodległości czy Różaniec do Granic doszły do skutku zupełnie bez rządowego wsparcia i okazały się sukcesem. Tylko ciągle za mała jest skala tej aktywności, to powinno być wielokrotnie większe, a idealnie nie ograniczać się tylko lokalnie do Polski. Katyński pomnik tez uratowano dzięki inicjatywie oddolnej, a nie działaniom rządu.
Jasne, że to wydaje się mało, i w sumie jest mało, ale każdą możliwość trzeba wykorzystać do maksimum i nie odpuszczać.
Natomiast co do polityki to już czysto cynicznie - głosować tak żeby maksymalnie zwiększać presję na władzę z prawej strony. I nie oglądać się za bardzo na sączoną narrację pomagdalenkowych ośrodków. Władza dramatycznie potrzebuje nacisku z prawej strony więc należy go jej zapewnić ;) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To jakie wyjście Pan widzi? Zwolennicy J O W uważają, że zmiana ordynacji wyborczej przeorałaby scenę polityczną. Faktycznie mamy obecnie karuzelę stanowisk jak za PRL. Jedni z PiS przechodzą do opozycji ( choćby Giertych) i prowadzą w zajadłych grach przeciwko PiS. Inni z PO przeszli do PiS. Cynizm rozczarowanego społeczeństwa obróci się przeciwko niemu. To tak jakby cała społeczność Chicago chciała dołączyć do gangów. Czy mamy brać noże w zęby?. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Propolska jest mało konsekwentna i zdecydowana. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Młodzi ludzie ze spółdzielni robót wysokościowych " Świetlik" przemianowanej potem na "Gdańsk", która stała się kuźnią gdańskich liberałów a potem PO zwykli mawiać: "cnota to permanentny brak okazji" Ich kumpel premier Bielecki twierdził, że "pierwszy milion trzeba ukraść". To wcale nie były żarty. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Czytałam wypowiedzi gdzie nazwano to syndromem sztokholmskim. Coś w tym chyba jest. Zrozumiałe jest, że stalinowska grupa interesu walczy o swoje. Nie odpowiada nam to bo jest wbrew interesom naszym i całego społeczeństwa, ale jest przynajmniej zrozumiałe.. Natomiast jedna z tych litościwych miłych sąsiadek, poważnie chora, spędza ostatnio po kilkanaście godzin dziennie w izbie przyjęć szpitala onkologicznego i nie może doczekać się koniecznej operacji. Nie ma sensu dobijać jej teraz powiedzeniami typu "A nie mówiłam". sama rozumie, że podobni Sawickiej zgotowali jej ten los. |
|
|
smieciu Istota sprawy polega na tym że w różne pozytywne idee wierzy i chciałoby jakoś pchać do przodu tylko część społeczeństwa. Dodatkowo mająca bardzo niewiele wspólnego z władzą. Natomiast władza poza tym że jest przede wszystkim agenturalna jest całkowicie cyniczna właśnie. Albo kompletnie oportunistyczna. Zero idei. PiS jest dokładnie taki. Bez Idei, bez władzy, pozorem dla ludu.
Weźmy np. tą Sawicką. Ta sprawa jest jedną wielu w których służby specjalne ostatecznie całkowicie przeorały tamten PiS i doprowadziły do upadku tamtego rządu.
Bardzo charakterystyczne jest w tym kontekście jak spolegliwy wobec tych służb był obecny rząd o samego początku. Zero poważnych zmian, zero kontynuacji działań Macierewicza. Za to nowe uprawnienia i itd. Naprawdę ciekawą sprawą że obecne służby nie potrafiły znaleźć kompletnie NIC poważnego na stare władze itd. Czyżby nikt nie kradł?
Tak naprawdę tylko ślepiec może nie widzieć że rząd PiSu jest jedynie taką wizerunkową przybudówką do służb. Każdy liczący się PiSowiec z politycznej górki wie to jednak doskonale. Więc ten pozorny oportunizm rządu jest naturalny. Brak idei, te wszystkie porażki.
Dlatego wszystkie te pragnienia, które tutaj są tutaj wyrażane są niemożliwe do zrealizowania przez rząd. Głupotą jest sądzenie że rząd mógłby chcieć cokolwiek z tego realizować. Społeczeństwo ma rację popadając w ten cały cynizm chociaż tak naprawdę tego cynizmu wciąż jest za mało. Wciąż się nabiera, wciąż bierze w tym teatralnym przedstawieniu a dopóki będzie brać będzie jak jest. Bo dlaczego miałoby być inaczej. |
|
|
Złodzieje a nie brak im pomysłów po 89 roku puścili w obieg hasło -nie głosuj bo nie ważne z jakiej strony są politycy to wszyscy i tak złodzieje i ono sie utrfaliło lo bo ludzie nie ślepcy aby nie widzieli ,że złodziejstwo to cnota nie do ukarania i to znacznie wczśniej niż casus sawickiej.
Dziś nikt nie rzuci hasla rabuj co zostało ci zrabowane bo chętnych nie b edzie nawet gdy wiedza kto ich okradł bo własność złodzieja to rzecz święta i nie ruszenia i stało za tym prawo
|
|
|
„ jest jasne, że w wielkich miastach obóz dobrej zmiany poniósł w tych wyborach sromotną klęskę „
Tak, to prawda. To była sromotna porażka i będą 5-letnie tego konsekwencje. Przecież to co oferował i planował Patryk Jaki było fantastyczne dla Warszawy i te warszawskie łomy tego nie chcieli ?! Woleli tego ciamajdę Czaskowskiego ?! To niebywałe !
Aż ciśnie się na usta to, że skoro duże mieszczuchy nie chcą dobrej zmiany, to rząd powinien dla nich zawiesić programy społeczne, dla obu grup, tych którzy głosowali na PO i tych którzy wogóle nie głosowali (ta garstka, która głosowała na PIS jakoś to przeżyje). Ponadto rząd powienien w okresie tych 5 lat dużo więcej środków przeznaczyć nie na duże miasta lecz na małe miasta i rozwój wsi, oraz wreszcie na tzw. ścianę wschodnią. To byłyby niespotykana szansa dla tych obszarów i małych miejscowości w tzw. programie zrównoważonego rozwoju Polski.
Jeśli porównuje pani wybory obecne do samorządów a pierwsze wybory w rzekomo wolnej Polsce to nie ma to żadnego sensu. To były zupełnie różne sytuacje. Wtedy większość Polaków zachłysnęła się opinią, że lepiej przejść z jednej do drugiej formacji bezkrwawo, niż za pomocą krwawej rewolucji lub interwencji ruskich. Szkoda, że pani nie pociągła tego wątku dalej i nie pokusiła się na pani ocenę, co się stało w dużych miastach. Dlaczego tam głosowano na przestępców, byleby nie na PIS-owców. Może pani ocena i wnioski okażą się bardziej prawdopodobne. Namawiam panią o napisanie takiej notki !
|
|
|
Jabe Być może społeczeństwo jest bardziej rozgarnięte, niż Pani podejrzewa. Może na przykład zdawać sobie sprawę, że owa mafia reprywatyzacyjna działała jeszcze przed nastaniem rządów Platformy. Może nie dało się nabrać na teatrzyk dla ciemnego luda w postaci komisji. Może zauważyło, że owe oszustwa bankowe były w gruncie rzeczy błahe. Może społeczeństwo w miastach już się połapało, że sanacyjna zmiana to mistyfikacja, za którą kryje się zwykły skok na stanowiska i kasę. |
|
|
Widzimy na własne oczy jak skuteczna jest propaganda.Antypolska działa od 1939 .Niemiecka potem sowiecka i postkomunistyczna.Propolska dopiero równolegle od 3 lat. |
|
|
Pani Anna Co zrobić, skoro zwykłe złodziejstwo i bezczelność jest nazywane "zaradnością życiową" i stawiane za wzór. A bogacenie się za wszelką cenę i każdymi środkami jest jedynym wyznacznikiem wartości człowieka. Tak jest w wielu środowiskach, a zwłaszcza w "wielkich miastach", że o naszej ukochanej stolicy nie wspomnę, bo to osobny temat. |
|
|
paparazzi Ach jak pięknie napisane, winno być dla młodych na slupach ogłoszeniowych wlepiane. Bo jak mogą coś sensownego przeczytać w telefonach. A te starsze panie to pewnie syndrom "Niewolnicy Izaury". A może chodzi o zaniżony intelekt post wojenny. |