Otrzymane komantarze

Do wpisu: Historie równoległe i skośne
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Interesy ludzkie są sprzeczne. Trudno wymagać na przykład, żeby tę samą wersję wydarzeń opowiadali sąsiedzi skłóceni o przysłowiową miedzę. Jeszcze trudniej gdy ludzi dzielą wspomnienia poważnych wzajemnych krzywd. Trudno na przykład Polakom zaakceptować stawianie przez Ukraińców pomników Banderze. Można jednak zrozumieć, że pełni resentymentu do polskich panów, walczyli o niezależność. Nam też nie może być po drodze z tymi którzy zamordowali księdza Popiełuszkę. Nie można się nie tylko zgodzić na przyjęcie ich punktu widzenia lecz również na jakiekolwiek ich usprawiedliwienie.  Wspólnym autorytetem mógłby być wybitny naukowiec .czy pisarz, ale po latach realnego socjalizmu została w dziedzinie literatury plaża. Naukowców mamy i mieliśmy ale się nimi nie chwalimy. 
Teutonick
Autorytetów bez skazy nie ma co na siłę poszukiwać, bo zawsze znajdzie się jakowyś aparat propagandowy, który będzie potrafił tego czy innego w oczach takiej czy innej części społeczeństwa zohydzić - i cóż z tego, że bezpodstawnie? JP2 również w niektórych kręgach występuje w pierwszym rzędzie w powszechnym dyskursie jako "obrońca pedofilów". Nie ma potrzeby szukania na siłę "tego co łączy" bo 3cie, 4te czy 10te pokolenie jednych nigdy nie będzie ćwierkać jednym głosem z kolejnymi pokoleniami drugich. A różnice w powszechnym traktowaniu pogrobowców jednego i drugiego systemu totalitarnego należy raczej upatrywać w składzie narodowościowym ich twórców, ale również ofiar oraz w tym kto pociąga za światowe sznurki bawiąc się z nami w dobrych i złych arendarzy wywodzących się z tej samej komorniczej linii dynastycznej.
jazgdyni
Witaj Izo! Pytasz: czy " uda się napisać historię synkretyczną, która raz na zawsze pogodziłaby różne grupy społeczne  i narodowe." Uda się. Pod warunkiem, że najpierw zbudujemy choć jeden niepodważalny autorytet. I on będzie mówił, a my będziemy słuchać i nikt nie odważy się zakwestionować jego słów. Może Bóg da, że odnajdzie się, lub chociaż narodzi się, choć przykro, że wtedy nie dożyjemy, reinkarnacja świętego Jana Pawła II. Miałem jeszcze w 2015 nadzieję, że kandydatem do takiej roli jest profesor Andrzej Nowak. Niestety nie. Marszałek Kornel Morawiecki też nie osiągnął wymaganego pułapu. Jarosława Rymkiewicza sponiewierano. Podobnie Witolda Kieżuna również. Widzisz kogoś odpowiedniego? Serdecznosci Janusz
wielkopolskizdzichu
Może by w końcu stanąć na własnych nogach, zamiast budować swoją pozycję na grobie Inki, poza tym stawianie na równi biznesów Pana Szyszki z pochowanymi na Łączce, cuchnie na kilometr usłużną agitką. Aż takiej ofiarnosci Partia oczekuje od Pani?  
Do wpisu: Potęga smaku
Data Autor
wielkopolskizdzichu
Panią Izabelę łatwo wprowadzić w maliny, wystarczy wsadzić ją na ambonkę z której będzie mogła ciskać gromy.
Izabela Brodacka Falzmann
Każdemu daję kredyt zaufania. Dopóki go nie naruszy jest OK. Inaczej mówiąc dopóki jest nam "po drodze".Ksiądz Rydzyk nigdy nie miał przypisywanego mu samochodu, wmawiano mu również helikopter tylko dlatego że na jakiejś wystawie zapytał o cenę lotu. W kwestii geotermii miał rację. Ma wielki talent biznesowy który obraca na korzyść niezależnych mediów. Wiele razy miałam audycje w RM i nigdy nie byłam cenzurowana. Mówiłam co chciałam. Jedna z tych audycji dotyczyła np. sprzedania Łąk Oborskich wyznaczonej przez ministerstwo skarbu grupie biznesmenów po bodajże 9 zł za metr kwadratowy podczas gdy cena wówczas w Konstancinie wynosiła 200 $ za metr. Mam pełną listę tych "inwestorów" i chętnie przestawiłabym ją w sądzie z pikantnymi szczegółami ale nikt jakoś nie wystąpił z pozwem o naruszenie dóbr..A Łąki udało się przejąc gminie zgodnie z prawem pierwokupu. Należały nota bene do Potulickich ale nikt nie myślał ich reprywatyzować. Bo reprywatyzacja w postkomunistycznej nowomowie oznacza grabież. Miałam również audycję na temat podatku katastralnego i udało się go zawiesić na mam nadzieję długo. Mówiłam również o informatyzacji państwowych instytucji w tym ZUS przez Krauzego. Jestem wdzięczna księdzu Rydzykowi za odwagę.
lala
w kontekście takiego wpisu - tym bardziej dziwić musi zaufanie autorki do takiej postaci jak x. Rydzyk, który pojawił się w Polsce po dłuższym pobycie w Niemczech (a jednak między opuszczeniem parafii w Niemczech a powrotem - jest spora luka czasowa, nigdy nie wyjaśniona), "znikąd" zdobył fundusze na założenie mediów ("w reklamówkach trzymaliśmy te tysiące marek"), wynajął nadajniki na Uralu (jeszcze wynajmuje?), od bezdomnego z Warszawy dostał samochód, nigdy i przed nikim nie rozliczył się z pieniędzy na ratowanie stoczni - na pewno zdolny biznesmen i sprytny propagandzista, posiadający duże umiejętności zdobywania funduszy  z państwowej (czyli wszystkich podatników) kasy.... i do kogoś takiego ma pani zaufanie?? albo do innych przedstawicieli kościoła??
KAPUHY
Myślę, że moje pytanie wystarczyło, aby Autorka bloga przemyślała przyczyny, dla których ono padło (tu bez żadnej ironii składam hołd Jej inteligencji).  Jednak dla porządku wyjaśnię. "Relata refero" to metoda stosowana szeroko przez publicystów i polityków (po obu stronach barykady) dla ominięcia ósmego przykazania Dekalogu. Cwany dziennikarz pisze "Iks twierdzi, że Ygrek jest złodziejem" i choć można przypuszczać, że chodzi mu o rozpowszechnienie niekoniecznie prawdziwego zarzutu, to na pytanie "co właściwie ukradł Ygrek?"  m o ż e   odpowiedzieć "spytajcie Iksa".  Tu jednak taki przypadek nie zachodzi, bo Autorka blogu   n i e   napisała  "Hanna Karp twierdzi...", ale pytając "dlaczego ksiądz Twardowski donosił?", sama ponad wszelką wątpliwość stwierdziła, że donosił. Między faktem prowadzenia rozmów z esbekami a donoszeniem jest znaczna różnica. Wielu TW broni się w ten sposób, to prawda. Ksiądz arcybiskup Stanisław Wielgus (staż TW od 1969 do 1990 z przerwą w środku, pseudonimy "Agent Grey", TW "Adam" - dane wg. strony prof. Dakowskiego) przysięgał na wszystko, że nikomu w tych rozmowach nie szkodził (czyli że nie donosił) i nie ośmieliłbym się nazwać go "świątobliwym kapusiem", bo nie wiem, co przez te lata mówił esbekom.  Arcybiskup Wielgus był ideowo bardzo bliski "Radiu Maryja", bronił go zawzięcie O. Tadeusz Rydzyk.  Żeby nie być tendencyjnym przypomnę, że inny arcybiskup - Józef Życiński był TW w latach 1997 - 1970 (pseudonim "Filozof" - dane z tego samego źródła), a on z kolei przyjaźnił się z michnikowskim Salonem.  Na pokusę tendencyjności narażeni jesteśmy wszyscy, również ludzie, których podziwiam za wielką osobistą szlachetność, ale warto z tym walczyć, bo to nie tylko ósme przykazanie, ale również kwestia smaku.
mjk1
Nauczyciela akademickiego nie mam zamiaru bronić i recenzować. Jeżeli jednak czegokolwiek z jakiegokolwiek mojego wpisu nie rozumiesz, pytaj, postaram się wytłumaczyć. Jeżeli z czymkolwiek nie zgadzasz się, napisz, chętnie podyskutuję. Pozdrawiam Michał.         
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję bardzo za piękny komentarz.
Izabela Brodacka Falzmann
Relata refero. Proszę zwrócić się do IPN albo do autorki.
Izabela Brodacka Falzmann
Rozpoznał ich kto inny a opisała pani Karp. Ja tylko ich nie lubiłam. Wierszydełka księdza Twardowskiego wydawały mi się idiotyczne, egzaltowane, godne pensjonarki a nie faceta- nawet w sukience. Ksiądz Niewęgłowski  przy mnie emablował jakieś socrealistyczne straszydła. Ktoś mi prywatnie napisał, że ksiądz nie interesował się nigdy kobietami. Tym bardziej musiał to robić z konkretnych przyczyn. Na przykład służbowo.
Izabela Brodacka Falzmann
Ludzie, którzy dużo czasu spędzali jak ja ze zwierzętami są wrażliwi na sygnały pozawerbalne. Wiedziałam na ogół co koń chce zrobić zanim zaczął. Na wyścigach była to kwestia bezpieczeństwa. Zauważyłam, że wielu starych wyścigowców ma wyczucie również do ludzi . Nie dają się na przykład oszukać przy transakcjach, nie wchodzą w kiepskie interesy. 
Izabela Brodacka Falzmann
Szkoda tych ładnych wierszy, szkoda być może i człowieka, szkoda tych szalonych niewiast, które walczyły w szpitalu o spuściznę po księdzu. To wszystko rozpatruję w kategoriach kanalizowania energii społecznej. I tego mi najbardziej szkoda. Czasu zmarnowanego na bieganie za świątobliwym kapusiem i spijania każdego słowa z jego ust. Czasu, który możnaby ofiarować bliźniemu w potrzebie albo pożytecznej czynności.
xena2012
Ja palnę tylko od czasu do czasu,a mkj1 i pewien emerytowany nauczyciel akademicki stale i od rzeczy.
gorylisko
niestety dałem się nbrać na wałka, na jkm-a...chwalić Boga na owsiaka już nie...ale nie wiedziałem nic o Xs. Twardowskim (szkoda...ale modlitwa pozostanie) zdaje się, że Jezus tolerując Judasza obok siebie, daje wyraznie do zrozumienia, skąd przychodzi zło nawet w najlepszej i bardzo prawdziwej sprawie... nawet teraz, kiedy już wiadomo o wielu rzeczach i sprawach...nadal unika się mówienia wprost o skali zinfiltrowania wielu środdowisk przez kapusiów... a bez tego ciężko ruszyć dalej... red. Michalkiewicz od lat powtarza o skali kaspusiostwa... ostatno rozszyfrował (??) skrót kod, kapusie od dukaczewskiego... tudzież o współdzieleniu terytorium z polskojęzyczną wspólnotą rozbójniczą...
mjk1
Xeniu jesteś boska. Mszę jednak sprostować. Potrafię czytać ze zrozumieniem. Nie potrafię natomiast pisać ze zrozumieniem a dokładnie tak, abyś Ty zrozumiała. Postaram się poprawić przy następnym Twoim komentarzu. Emerytowany nauczyciel akademicki z Krakowa twierdzi, że palniesz coś na pewno. Zgadzam się z nim a Ciebie pozdrawiam.
Dziekuje za wlasna ,duchowa "wiwisekcje".. Gleboko pouczajaca jest ta retrospektywna "podroz" w sama siebie i dzielenie sie jej "owocami" z innymi. Bycie uczciwym z samym soba pomaga dostrzegac i rozumiec otaczajaca  rzeczywistosc inaczej niz niz tych, ktorym tej uczciwosci brakuje...(i nie tylko "duchowej" uczciwosci.). Od wielu lat ( od dziecinstwa) zadaje sobie to samo pytanie o zrodla dysonansu u ludzi, miedzy gloszonymi przez nich wartosciami a praktykowanie przez nich tychze wartosci.. Wydaje mi sie ,ze znalazlem odpowiedz.. Jest nia Tchorzostwo Moralne...brak  Moralnej Odwagi..Malodusznosc. Odwaga jest wyrazem siły moralnej, duchowej, stad o odwadze człowieka decyduje jego wolnosc, zaangazowanie, tworczy wysilek, wewnetrzna praca, ofiarnosc. Prawdziwa odwaga jest cnota, nawykiem stawiania czola trudnosciom zyciowym.Istota odwagi nie sa bynajmniej same szlachetne czyny, ale postawa serca...  W odwaznym sercu rodza sie decyzje podejmowania odwaznych czynow. Dla rozeznania naszej odwagi, nalezałoby postawic podstawowe pytanie: dla kogo zyjemy oraz komu poswiecamy nasze zycie? Brak odwagi, czyli tchorzostwo, jest zawsze pewna formą egoistycznego zatrzymania swojego zycia tylko dla siebie. Wycofujemy się lekliwie z sytuacji trudnych, kiedy nie chcemy, by to, co „nasze”, zostalo w jakiejs formie naruszone. Moze to byc wygoda zyciowa, posiadanie rzeczy materialnych, pozycja towarzyska, zdobyta kariera, zdrowie itp. Postawa malodusznosci rodzi sie z" zamkniecia" we wlasnym zyciu i z uznania go za jedyna i najwyzsza wartosc. Zachowanie swojego zycia dla siebie staje sie wtedy „najwyzszym osiagnieciem”.Odwaga zas  jest wyrazem dzielenia sie własnym zyciem z innymi. Czlowiek odwazny doswiadcza, ze poza jego wlasnym zyciem ktore w ludzkim wymiarze jest najwyzsza wartoscia, istnieja znacznie wieksze wartosci, dla ktorych warto poswiecic zycie....Lista tych ktorzy posiadali i posiadaja taka Odwage istnieje. Niewatpliwie pani jest na tej liscie.Dla wielu Polska,Polskosc,Patriotyzm sa tymi wartosciami "wyzszego rzedu" i praktykuja je w zyciu codziennym. Jest nas niewielu niestety..i dlatego w Polsce jest jak jest.. Od lat postuluje Odnowe Moralna jako najwazniejszy Element Odbudowy Polskiego Panstwa..Bez tego nie odzyskamy Odwagi...a z braku tejze  nic nie zrobimy... Bez poswiecenia tej naszej malej,egoistycznej "suwerennosci" na rzecz osiagniecia  tej "wiekszej  Polska nie odzyska Suwerennosci..Rozumialy  to pokolenia przed nami..My ( en masse) tego nie rozumiemy. "Pzdr. CNOTA ODWAGI J.Kochanowski : "Cnota skarb wieczny; cnota klejnot drogi; cnota moj kompas; cnote miluj, bo tym panstwa stoja "”  
OLI
 @ xena2012 : "A w którym to miejscu swojego komentarza stwierdziłam że JKM jest agentem?"    No to wielka szkoda, bo od takiego stwierdzenia należało rozpocząć. JKM spełnia wszelkie kryteria i wywiązuje się z misji. Nie będę rozwijać tematu, bo dyskusja nie o nim.
xena2012
A w którym to miejscu swojego komentarza stwierdziłam że JKM jest agentem?Proszę umiec czytać ze zrozumieniem,przeciez to zaledwie kilka linijek a tu taki trudności? Może emerytowany nauczyciel akademicki z Krakowa coś mkj1 poradzi.
Jan1797
Pięć(5) milionów metrów sześciennych drewna to koszt, jaki zafundowało nam kilku TW, przy wsparciu PI przez rozdmuchanie potrzeby ochrony kornika drukarza w lasach otuliny BPN. To jest język, jakim należy się, posługiwać w kontakcie z „zawiedzionymi”, dlaczego, vide; naszeblogi.pl Ukłony dla autorki, pozdrawiam serdecznie. PS niewygodne.info.pl Ze smutkiem patrze na S 24.
mjk1
Byłem w jednej z pierwszych klas szkoły podstawowej, kiedy przy okazji wyborów do FJN, nauczycielka tłumaczyła, jak rodzice mają zachować się w trakcie głosowania. Należy włożyć kartkę z kandydatami do koperty a kopertę do urny. Skreślać nikogo nie należy, bo to są kandydaci najlepsi z najlepszych, których wybrali Ci, którzy chcą dla nas najlepiej. Chyba mieliśmy tę samą nauczycielkę a Pani Izabela tylko stosuje się do jej zaleceń.  
KAPUHY
Na kogo konkretnie donosił ksiądz Twardowski i o czym donosił?
mjk1
Agent wytrzaskał po pysku agenta a Xenię cieszy ten spektakl. JKM do PZPR przecież nie należał. W latach siedemdziesiątych założył nawet opozycyjną oficynę wydawniczą a na współpracę z SB nigdy się nie zgodził, bo stwierdził, że UB-cy są za głupi, aby być jego zwierzchnikami. Paszport dali mu zapewne tylko dlatego, żeby mógł uciec a PRL-u, bo nie mogli dać sobie z nim rady. Emerytowany nauczyciel akademicki z Krakowa nie jest moim idolem, ale Tobie Xeniu akurat dobrze poradził.    
wielkopolskizdzichu
Pani Izabela jest chodzącym przykładem rozpoznawania na kilometr tajnych współpracowników i dedukowania mechanizmów oplatających mniej zorientowanych przedstawicieli świata inteligencji pracującej miast i wsi.  Aczkolwiek dziwi mnie że tak wyczulona na fałsz Osoba wręcz zaleca niewnikanie w czystość intencji, przedstawicieli i współpracowników Partii.