Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wallenrodyczność czyli wallenrodyzm
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo ciekawe spostrzeżenie, że humanistyczny model podejścia do zjawisk społecznych nie opisuje społecznej rzeczywistości. Sprzeczności obowiązującego paradygmatu jakby powiedział Kuhn  ( Struktura rewolucji naukowych) nakazują go zmienić. Czas na rewolucję . naukową.
Izabela Brodacka Falzmann
Ciekawi mnie bardzo Pana zdanie na temat w jakich kwestiach rząd i prezydent "robią z siebie głupców". Nie atakuję Pana, to poglądy dość mi bliskie. Wierzę w ich dobre intencję, Błędy których nie mogę nie rejestrować ( na przykład sprawy końskie na których się znam i znam opinię środowiska) traktuję jednak jako niewiedzę a nie wallenrodyzm. Wiele osób ma zastrzeżenia do nadmiernej postawy socjalnej rządzącej partii. Powiedziałabym, że szuka sobie elektoratu w tych którymi trzeba się opiekować a nie w tych którzy sobie sami radzą. Ciekawe jest również, że żadne z rywalizujących ugrupowań nie stawia na klasę średnią. Jedni występują w interesie pogrobowców komuny, inni szukają ze świecą arystokracji. Chyba nowej arystokracji i to samozwańczej gdyż starą już wyrżnięto a jej niedobitki nie pełnią żadnej roli społecznej poza muzealną.
wielkopolskizdzichu
Co prawda autor Tertio millennio adveniente  był bohaterem paru filmów z Fabryki Snów, ale nie miało to chyba wpływu na wygłaszane przezeń słowa. 
Izabela Brodacka Falzmann
Pan Zdzichu jest konsekwentny w swoich poglądach (a raczej uprzedzeniach) . To plus dodatni jak mawiał nasz rodzimy mędrzec z Gdańska. Ma również odwagę cywilną żeby  z otwartą przyłbicą atakować wszystko po wyimaginowanej drugiej stronie. To drugi plus dodatni. Plusy ujemne są takie, że trudno się z nim dyskutuje gdyż albo faktycznie słabo zna historię albo traktuje ją instrumentalnie jako podkładkę do wyrażania swoich resentymentów.
Ptr
Móc dokonać oceny historii i postaw ludzkich z obiektywnego punktu widzenia to chyba zawsze był przywilej mniejszości. Ja ten punkt widzenia , własciwy dla polskiej kultury, rozumiem.  Więc staram się zrozumieć ( przytoczone przez Panią przykłady) dlaczego byli ministranci stali się ludobójcami. ( Podobnie dzisiaj też wyobrażamy sobie , że kultura "wyższa" odgrywa jakąś rolę w życiu każdego Polaka, po czym musimy zdać sobie sprawę , że te wartości już nie funkcjonują, w szerokiej masie dokonał się ich rozpad lub zamiana na jakieś substytuty lub imitacje tudzież widać naocznie efekty tej transformacji kulturowej.  Biorac to , co mówi się o marksizmie można postawić tezę , że dokonywano lub dokonywal się w Niemczech i Rosji proces rozpadu kultury. W przypadku Niemiec objawił się jako cofnięcie cywilizacji do czasów Cesarstwa Rzymskiego. Przestały mieć znaczenie instytucje kultury i religii , zostały zignorowane, a przywództwo przeniosło się mentalnie do czasów starożytnych. I odwoływało się do tych pierwotnych wierzeń, kamieni, rzymskich orłów, swastyk , pozdrowień , legionów. Tylko zamiast krzyżowania mieliśmy masowe rozstrzeliwania. To było prostsze i szybsze. Światowy rynek idei skłonił racjonalnie myślących ludzi do regresu mentalnego. Rewolucja w Rosji również spowodował jakiś regres i upadek. W ogóle ideologie lewicowe , jak niektórzy twierdzą , mają to do siebie , że dokonują resetu kultury. I przypuszczam ,że chodzi o reset o jakieś 2200 lat do czasów , gdy religijnośc miala jeszcze charakter wierzeń magicznych. To znaczy sądzę ,że marksizm jest ateistycznym z pozoru narzędziem kulturowym o rodowodzie religijnym. Sądzę ,że wymyślono go w odpowiedzi na historię chrześcijaństwa.  Wiele się o tym mówi ktory ideolog co tam wymyślił w wieku XIX oraz , że był odpowiedzią na sytuację klasy robotniczej. Być może jedno nie przeczy drugiemu, ale dalszy jego rozwój wynika z glębszych umocowań na pniu kulturowym cywilizacji łacińskiej, ( na zewnatrz tego pnia.) Również wydaje się , że przyjęty dziś model nowoczesny, zachodni, ten "humanistyczny" nie jest własciwy do opisu rzeczywistych zjawisk społecznych. To znaczy , że coś może się stać nieoczekiwanego podczas , gdy w teorii wszystko będzie w porządku. Coś jak teraz z imigrantami.  
Anonymous
Wallenrodyczność - wprowadzenie do patriotyzmu idei zdrady, czyli wallenrodyzm - pozorne sprzymierzenie się z wrogiem, by w rzeczywistości działać na jego szkodę, są alternatywą rzeczywistości politycznej w Polsce, w którą chcemy wierzyć czyli, że rząd i prezydent działają w ten sposób aby doraźnie robiąc z siebie głupców poświęcają się dla perspektywicznego dobra Polski. Że nie chcą powtarzać błędów np. Józefa Becka wprowadzając Polskę do wojny na jej początku. To pochlebne dla władz, ale wymaga poparcia w faktach.
Pani Anna
Ależ ma Pani, przepraszam za to wyrażenie wiernego wielbiciela... Żeby taki chociaż jeszcze faktycznie znał historię, nie tylko z fimów hollywoodzkich., to można by chociaż porozmawiać. 
wielkopolskizdzichu
"Nie znaczy to jednak, że w imię Spaghetti mamy prawo zabijać, dręczyć i prześladować ludzi." Ale jak znamy historię, w imię Boga już wypadało, ba nawet się rozgrzeszenie otrzymywało za to. Czasy nastały lepsze. nie potrzeba donosić, wystarczy wiedzieć co w trawie piszczy i w odpowiednim momencie  bryknąć od jednego pracodawcy do  drugiego. Przykładowo od Żaczka do Kuraczka.
Izabela Brodacka Falzmann
To była prawdziwa niewidzialna ręka rynku-)
Paszport jak paszport. W opisach tych minionych czasów zdarzało mi się trafić na przypadki, gdzie donoszono za paszport dla siebie i braku paszportu dla ewentualnych konkurentów.
Do wpisu: Historie równoległe i skośne
Data Autor
Ryszard Surmacz
@ wielkpolskizdzisiu Kiedy Pan panie przestaniesz przynosić wstyd Wielkopolanom? Nie wie Pan do kogo pisze.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie chodzi tu o ludzi bez skazy. Społeczność organizuje się zawsze wokół pewnych mitów założycielskich. Nie mogą być wspólne, bo są sprzeczne, więc może amnezja? Inaczej będziemy jak Ejole I Morlokowie z Wehikułu czasu. Dwa faktycznie wrogie plemiona.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie jestem i nie byłam w żadnej partii, nie mam żadnej pozycji, cieszę się że mam pracę i jestem niezależna. Tylko tyle i aż tyle.
Izabela Brodacka Falzmann
Interesy ludzkie są sprzeczne. Trudno wymagać na przykład, żeby tę samą wersję wydarzeń opowiadali sąsiedzi skłóceni o przysłowiową miedzę. Jeszcze trudniej gdy ludzi dzielą wspomnienia poważnych wzajemnych krzywd. Trudno na przykład Polakom zaakceptować stawianie przez Ukraińców pomników Banderze. Można jednak zrozumieć, że pełni resentymentu do polskich panów, walczyli o niezależność. Nam też nie może być po drodze z tymi którzy zamordowali księdza Popiełuszkę. Nie można się nie tylko zgodzić na przyjęcie ich punktu widzenia lecz również na jakiekolwiek ich usprawiedliwienie.  Wspólnym autorytetem mógłby być wybitny naukowiec .czy pisarz, ale po latach realnego socjalizmu została w dziedzinie literatury plaża. Naukowców mamy i mieliśmy ale się nimi nie chwalimy. 
Teutonick
Autorytetów bez skazy nie ma co na siłę poszukiwać, bo zawsze znajdzie się jakowyś aparat propagandowy, który będzie potrafił tego czy innego w oczach takiej czy innej części społeczeństwa zohydzić - i cóż z tego, że bezpodstawnie? JP2 również w niektórych kręgach występuje w pierwszym rzędzie w powszechnym dyskursie jako "obrońca pedofilów". Nie ma potrzeby szukania na siłę "tego co łączy" bo 3cie, 4te czy 10te pokolenie jednych nigdy nie będzie ćwierkać jednym głosem z kolejnymi pokoleniami drugich. A różnice w powszechnym traktowaniu pogrobowców jednego i drugiego systemu totalitarnego należy raczej upatrywać w składzie narodowościowym ich twórców, ale również ofiar oraz w tym kto pociąga za światowe sznurki bawiąc się z nami w dobrych i złych arendarzy wywodzących się z tej samej komorniczej linii dynastycznej.
jazgdyni
Witaj Izo! Pytasz: czy " uda się napisać historię synkretyczną, która raz na zawsze pogodziłaby różne grupy społeczne  i narodowe." Uda się. Pod warunkiem, że najpierw zbudujemy choć jeden niepodważalny autorytet. I on będzie mówił, a my będziemy słuchać i nikt nie odważy się zakwestionować jego słów. Może Bóg da, że odnajdzie się, lub chociaż narodzi się, choć przykro, że wtedy nie dożyjemy, reinkarnacja świętego Jana Pawła II. Miałem jeszcze w 2015 nadzieję, że kandydatem do takiej roli jest profesor Andrzej Nowak. Niestety nie. Marszałek Kornel Morawiecki też nie osiągnął wymaganego pułapu. Jarosława Rymkiewicza sponiewierano. Podobnie Witolda Kieżuna również. Widzisz kogoś odpowiedniego? Serdecznosci Janusz
wielkopolskizdzichu
Może by w końcu stanąć na własnych nogach, zamiast budować swoją pozycję na grobie Inki, poza tym stawianie na równi biznesów Pana Szyszki z pochowanymi na Łączce, cuchnie na kilometr usłużną agitką. Aż takiej ofiarnosci Partia oczekuje od Pani?  
Do wpisu: Potęga smaku
Data Autor
wielkopolskizdzichu
Panią Izabelę łatwo wprowadzić w maliny, wystarczy wsadzić ją na ambonkę z której będzie mogła ciskać gromy.
Izabela Brodacka Falzmann
Każdemu daję kredyt zaufania. Dopóki go nie naruszy jest OK. Inaczej mówiąc dopóki jest nam "po drodze".Ksiądz Rydzyk nigdy nie miał przypisywanego mu samochodu, wmawiano mu również helikopter tylko dlatego że na jakiejś wystawie zapytał o cenę lotu. W kwestii geotermii miał rację. Ma wielki talent biznesowy który obraca na korzyść niezależnych mediów. Wiele razy miałam audycje w RM i nigdy nie byłam cenzurowana. Mówiłam co chciałam. Jedna z tych audycji dotyczyła np. sprzedania Łąk Oborskich wyznaczonej przez ministerstwo skarbu grupie biznesmenów po bodajże 9 zł za metr kwadratowy podczas gdy cena wówczas w Konstancinie wynosiła 200 $ za metr. Mam pełną listę tych "inwestorów" i chętnie przestawiłabym ją w sądzie z pikantnymi szczegółami ale nikt jakoś nie wystąpił z pozwem o naruszenie dóbr..A Łąki udało się przejąc gminie zgodnie z prawem pierwokupu. Należały nota bene do Potulickich ale nikt nie myślał ich reprywatyzować. Bo reprywatyzacja w postkomunistycznej nowomowie oznacza grabież. Miałam również audycję na temat podatku katastralnego i udało się go zawiesić na mam nadzieję długo. Mówiłam również o informatyzacji państwowych instytucji w tym ZUS przez Krauzego. Jestem wdzięczna księdzu Rydzykowi za odwagę.
lala
w kontekście takiego wpisu - tym bardziej dziwić musi zaufanie autorki do takiej postaci jak x. Rydzyk, który pojawił się w Polsce po dłuższym pobycie w Niemczech (a jednak między opuszczeniem parafii w Niemczech a powrotem - jest spora luka czasowa, nigdy nie wyjaśniona), "znikąd" zdobył fundusze na założenie mediów ("w reklamówkach trzymaliśmy te tysiące marek"), wynajął nadajniki na Uralu (jeszcze wynajmuje?), od bezdomnego z Warszawy dostał samochód, nigdy i przed nikim nie rozliczył się z pieniędzy na ratowanie stoczni - na pewno zdolny biznesmen i sprytny propagandzista, posiadający duże umiejętności zdobywania funduszy  z państwowej (czyli wszystkich podatników) kasy.... i do kogoś takiego ma pani zaufanie?? albo do innych przedstawicieli kościoła??
KAPUHY
Myślę, że moje pytanie wystarczyło, aby Autorka bloga przemyślała przyczyny, dla których ono padło (tu bez żadnej ironii składam hołd Jej inteligencji).  Jednak dla porządku wyjaśnię. "Relata refero" to metoda stosowana szeroko przez publicystów i polityków (po obu stronach barykady) dla ominięcia ósmego przykazania Dekalogu. Cwany dziennikarz pisze "Iks twierdzi, że Ygrek jest złodziejem" i choć można przypuszczać, że chodzi mu o rozpowszechnienie niekoniecznie prawdziwego zarzutu, to na pytanie "co właściwie ukradł Ygrek?"  m o ż e   odpowiedzieć "spytajcie Iksa".  Tu jednak taki przypadek nie zachodzi, bo Autorka blogu   n i e   napisała  "Hanna Karp twierdzi...", ale pytając "dlaczego ksiądz Twardowski donosił?", sama ponad wszelką wątpliwość stwierdziła, że donosił. Między faktem prowadzenia rozmów z esbekami a donoszeniem jest znaczna różnica. Wielu TW broni się w ten sposób, to prawda. Ksiądz arcybiskup Stanisław Wielgus (staż TW od 1969 do 1990 z przerwą w środku, pseudonimy "Agent Grey", TW "Adam" - dane wg. strony prof. Dakowskiego) przysięgał na wszystko, że nikomu w tych rozmowach nie szkodził (czyli że nie donosił) i nie ośmieliłbym się nazwać go "świątobliwym kapusiem", bo nie wiem, co przez te lata mówił esbekom.  Arcybiskup Wielgus był ideowo bardzo bliski "Radiu Maryja", bronił go zawzięcie O. Tadeusz Rydzyk.  Żeby nie być tendencyjnym przypomnę, że inny arcybiskup - Józef Życiński był TW w latach 1997 - 1970 (pseudonim "Filozof" - dane z tego samego źródła), a on z kolei przyjaźnił się z michnikowskim Salonem.  Na pokusę tendencyjności narażeni jesteśmy wszyscy, również ludzie, których podziwiam za wielką osobistą szlachetność, ale warto z tym walczyć, bo to nie tylko ósme przykazanie, ale również kwestia smaku.
mjk1
Nauczyciela akademickiego nie mam zamiaru bronić i recenzować. Jeżeli jednak czegokolwiek z jakiegokolwiek mojego wpisu nie rozumiesz, pytaj, postaram się wytłumaczyć. Jeżeli z czymkolwiek nie zgadzasz się, napisz, chętnie podyskutuję. Pozdrawiam Michał.         
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję bardzo za piękny komentarz.
Izabela Brodacka Falzmann
Relata refero. Proszę zwrócić się do IPN albo do autorki.
Izabela Brodacka Falzmann
Rozpoznał ich kto inny a opisała pani Karp. Ja tylko ich nie lubiłam. Wierszydełka księdza Twardowskiego wydawały mi się idiotyczne, egzaltowane, godne pensjonarki a nie faceta- nawet w sukience. Ksiądz Niewęgłowski  przy mnie emablował jakieś socrealistyczne straszydła. Ktoś mi prywatnie napisał, że ksiądz nie interesował się nigdy kobietami. Tym bardziej musiał to robić z konkretnych przyczyn. Na przykład służbowo.