|
|
Izabela Brodacka Falzmann Na tej wyspie blisko 700 młodych osób nie poradziło sobie z jednym uzbrojonym bandytą. Leżeli w namiotach z głową pod poduszką i czekali na strzał w tyłek. A ci którzy przeżyli łazili potem po ulicach machając białymi tulipanami. Jeden człowiek mógł rządzić prawie tysiącem osób a nawet je kolejno mordować. I pomyśleć, że polscy chłopcy, warszawskie dzieciaki rozbrajały na ulicy Niemca we dwóch i tak zdobywały broń. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann There's no such thing as a free lunch- o tej zasadzie powinni pamiętać wszyscy zwolennicy rozdawnictwa. Dlatego rozsądne rodziny nawet niezamożne trzymają się jak najdalej od opieki społecznej i podobnych instytucji państwowych, które zamiast pełnić swą statutową rolę degenerują się w przedsiębiorstwa handlu dziećmi i rabowania staruszków. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Panie Zdzichu, daj Pan spokój z tymi tekstami w stylu Urbana. Daje Pana na tacę? Ofiara na tacę jest dobrowolna w przeciwieństwie do podatków. Zagląda Panu jakiś ksiądz do łóżka czy do majtek? Nawet po kolędzie ksiądz przychodzi tylko zaproszony a do kościółka nie musi Pan biegać, bo i po co. Natomiast jak Pan się postarzeje przyjdzie opieka społeczna żeby sprawdzić czy Pan ma czysto pod łóżkiem, a jak okaże się, że nie to przez sąd rodzinny wyśle Pana do zakładu gdzie już Pana nauczą słać łózko.Zapomniał Pan jak zdawał Pan marksizm i leninizm? A może Pan nie zdawał bo Pan jest nastolatkiem? Poziom infantylnego antyklerykalizmu mógłby to sugerować. |
|
|
xena2012 No cóż ,indoktrynowanie to już pół sukcesu na drodze do odebrania,bo dziecko traci więź z rodziną. |
|
|
wielkopolskizdzichu Każdy emigrant chcący korzystać z dotacji państwowych na między innymi dzieci wyraża zgodę na funkcjonowanie w systemie. Coś za coś.
W Polsce oznacza to niemą zgodę na udział w ogłupiających praktykach mających na celu wykształcenie bezwolnej masy dającej się ograbiać z podatków i w dodatku ładujących bejmy do tacy. Niekiedy na tym się nie kończy, bo księża wyrażają daleko idące zainteresowanie nie tylko kieszeniami rodziców ale też tym co dzieci mają w majtach.
Ten obszar udyniania społeczeństwa spotyka się z pełną akceptacją Pani Izabeli,
|
|
|
Anonymous @Pani Anna
Trafnie, trafnie z tym że suweren w eurokołchozie jest jak chłop pańszczyźniany. Trafnie też ze wskazaniem drogi Niemiec jako budującego przykładu dla Polski.
Akurat Polacy, którzy wywieźli się dobrowolnie na roboty do Niemiec sami wypracowują socjal dla swoich dzieci i są korzyścią dla tego państwa. Nie zastanawia Pani, że kanclerz Niemiec tego "nie wie" tylko zaprasza rzekomych uchodźców po socjal? Może pracownicy różnych amtów mają te same befehle? Integracja ze szkodą dla Niemców z jednej i sianie wrogości wobec Polaków? W obu wypadkach bilans demograficzny musi być taki sam: Niemki i Polki nie będą rodzić, bo będą pracowały na socjal dla tych, które nie pracują tylko siedzą na socjalu.
To oczywista dyskryminacja ludzi pracujących ciężej i lepiej, ale w polityce liczy się skuteczność, jeśli więc taktyka ma przynieść korzyść polityczną zrozumiałe, że jest stosowana.
500+ w nowej wersji jest bardziej sprawiedliwe wobec dzieci. Jeżeli jest to krok do zdobycia władzy by zaprowadzić jeszcze więcej sprawiedliwego prawa - np. zniesienie podatku od pracy zamiast 500+ - to jest to świetne narzędzie. Jeżeli celem jest upowszechnienie socjalu to źle. Nie tylko z Pani wypowiedzi "własna chata i opał na zimę należały się jak psu kość" wynika głębia świadomości politycznej i pojmowania "własności". |
|
|
Anonymous Finansowe: rodzic po zapłaceniu podatków (w tym dochodowego) jest mniej samodzielny finansowo i państwo mu "daje" jego własne pieniądze z powrotem.
Prawne: państwo może odebrać rodzicom dzieci, a póki nie odbierze może je indoktrynować - pomysły Trzaskowskiego były przewidywalne już na etapie doboru kandydatów na wice W-wy. |
|
|
Adam66 Jak zwykle, jedyni którzy się do rządzenia nadają - górale ze wzgórz golan... |
|
|
O jakim uzależnieniu pan pisze? " 500 + powoduje finansowe i prawne uzależnienie"? Jakie , niech pan wymieni , operuje pan pustymi sloganami bez pokrycia." Rodzice nie są samodzielni"? To niby bieda w rodzinie bīła tą zabraną samodzielnością? |
|
|
Pani Anna Marek1taki, słusznie, słusznie, z tym, że Niemcy ze swoim Kindergeld w wysokości 194E na WSZYSTKIE dzieci, których rodzice pracują w Niemczech mają władzę głównie nad rodzinami POLSKICH imigrantów, którzy musieli wyemigrować z Polski za chlebem... Bo przecież nie nad rodzinami niemieckimi, tureckimi, rosyjskimi itp. Bardzo powalająca logika.
Nad chłopem pańszczyźnianym dziedzic też miał władzę, z tym, że takiemu chłopu własna chata i opał na zimę należały się jak psu kość. Nie musiał taki brać kredytu we frankach na 30 lat i być własnością banku, prawda? To dopiero był "socjal" jak się patrzy, nic dziwnego, że ten świat musiał zginąć. |
|
|
Swoją drogą przywołanie przypadku Utoyi pokazuje, że to wychowanie w bezradności potrafi wyjść za dobrze. I rodzi się pytanie - skoro tak wychowywano przyszłe elity rządzącej partii, to kto miałby nimi rządzić? |
|
|
Anonymous "Niezbywalnym składnikiem marksizmu kulturowego jest zawłaszczanie dzieci i hodowla janczarów"
To krytyczny komentarz do 500+, które - owszem - jest alternatywą dla obniżenia opodatkowania ludzi żyjących z pracy rąk. Jednak jest alternatywą, która ingeruje w rodzinę powodując jej finansowe i prawne uzależnienie. Państwo na dzieci płaci i wymaga. Rodzice nie są samodzielni. Norwegie itp. "zachody" przeszły etap dotowania utrzymania dzieci dwa pokolenia temu. Tam nikt nie pomyślałby wówczas, że w komplecie będzie władza urzędów nad rodziną. Ministerstwo już ma rodzinę w nazwie. |
|
|
Pani Anna Cieszę się, Pani Izabelo, że podjęła Pani ten temat. Polacy mający szczęście mieszkać i wychowywać dzieci w w swoim ojczystym kraju nie zdają sobie sprawy, jaki wielki jest to problem, jak wielu rodzin dotyczy i jak nieludzkie jest postępowanie Jugendamtów. Polskie dzieci, te mniejsze są autentycznie "na celowniku" od urodzenia... Piękne, zdrowe, inteligentne, rasy białej i łatwe do zgermanizowania, rodziny na ogół bezradne. Nigdy nie słyszałam, żeby Jugendamt zainteresował się dziećmi tureckimi (niech by spróbowali, mieliby do czynienia z całymi tureckimi klanami, ba, z całą ich społecznością w danym mieście), lub chociażby rosyjskimi, tymi urodzonymi w Niemczech w II lub III pokoleniu, a Rosjan w Niemczech jest mnóstwo. Dopiero w ciągu ostatnich 3 lat państwo polskie podjęło, skutecznie w kilku szczególnie drastycznych przypadkach interwencję. Wcześniej nikogo to nie interesowało. |