Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wyroby czekoladopodobne
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To politechnika rzeszowska jest bardziej szczera i prawdomówna wobec studentów. Nie lubię marnować rzeczy i staram się je oddawać w dobre ręce.
Izabela Brodacka Falzmann
To prawda zmuszeni jesteśmy do życia tymczasowego,  bez planowania na pokolenia, bez własności, bez zabezpieczeń. Inwestowanie w nieruchomość nadająca sie tylko do rozbiórki nie daje zabezpieczenia.Podobno najkorzystniejsze inwestycje to dzieła sztuki. Nie oparły się one jednak rabunkowi i zniszczeniu. Żyjemy otoczeni śmieciami, jemy śmieciowe żarcie, pracujemy na śmieciowych umowach. Produkujemy  klipy reklamowe czyli też śmiecie. To  metafora naszych losów.  
laesir
Z przykrością muszę stwierdzić, że powtarza Pani komunały. 1) "Najlepiej bez laktozy, bez tłuszczu, a może zupełnie bez mleka."  tzw. melko bez laktozy to zwykłe mleko z dadatkiem enzymu laktazy. Laktoza to dwucukier składnik mleka. Skłąda się on z 2 cząsteczek cukrów prostych: 1 cząsteczki glukozy i 1 cząsteczki galaktozy. Na te włąśnie cukry proste zostaje rozbita cząsteczka laktozy w procesie trawienia w obecności enzymu laktazy. Niestety, u części ludzi, w wieku 2–12 lat ustaje wytwarzanie laktazy. W efekcie dochodzi do fermentacji laktozy przez florę bakteryjną jelita, co często powoduje bóle brzucha, biegunkę, wzdęcia i inne objawy żołądkowo-jelitowe, określane łącznie jako nietolerancja laktozy. Azjaci np generalnie nietolerują laktozy. "Rasa żółta" tak ma. Rozwiązaniem problemuz nietolerancją laktozy jest dodanie do mleka przy jego rozlewaniu enzymu laktazy, który jest szeroko stosowany w przemyśle spożywczym. Dzięki temu laktoza zostaje rozbita na cukry proste już w butelce/kartonie. Samą laktazę pozyskuje się z drożdży. Ot i cała tajemnica mleka bez laktozy. 2) Niestety szklane opakowania są bardzo problematyczne. Po pierwsze są drogie, ciężkie i podatne na uszkodzenia. Co gorsza jednak ich ponowne wykorzystanie jest jeszcze droższe i zasobochłonne. Trzeba zorganizować sieć punktów skupu, transport itd., a to dopiero początek. Każdą butelkę należy sprawdzić pod kątem uszkodzeń, a następnie umić i zdezynfekować w dużej ilości wody i kwasu solnego. Dlatego powtórne wykorzystnie butelek szklanych praktycznie zniknęło. Plastikowych butelek z kaucją też nikt powtórnie nie napełnia, a jedynie zbiera z rynku w celu pozyskania dobrej jakości plastiku do celów przemysłowych. 3) Co do jakości różnych produktów długo by opowiadać. Kiedyś Syrenę mógł naprawić przysłowiowy kowal czyli kazdy. Stopień skomplikowania współczesnych samochodów jest tak ogromy, że mało kto podejmuje się wielu napraw. Niestety wraz ze wzrostem stopnia skomplikowania, rośnie liczba elementów, które mogą się zepsuć. Współczesne samochody są tak naszpikowane automatyką, elektroniką, radarami itp., że strach pomyśleć co się stanie jak gdzieś w środku spuchnie mały kondensator. Poza tym kiedyś technologia nie pozwalała wytwarzać elementów "wycyrklowanych" co do milimetra, więc naturalnie były one przewymiarowane, a tym samym bardziej żywotne. Dziś roboty potrafią wykonywać cuda z chirurgiczną precyzją. I tak np. zamiast 1kg stali zużywa się tylko 0,5 kg do wykoniania danego elementu. A to wziąwszy pod uwagę skalę produkci znaczące oszczędności.
mjk1
Wprowadza Pani  czytelników w błąd pisząc, że to wina systemu społecznego. Mam nadzieję, że nieświadomie. To nie współczesny  zdemokratyzowany świat postawił na wyroby czekoladopodobne. Cały świat, nie tylko demokratyczny, został do tego zmuszony przez obowiązujący w całym świecie, jednakowy dla wszystkich, system ekonomiczny. Uczono tego w szkole zarówno Panią jak i mnie, nie wiem tylko dlaczego Pani o tym zapomniała? Pozwoli Pani, że przypomnę. W całym świecie od zawsze obowiązywała zasada, że na wszystko trzeba zapracować. Problem tylko w tym, że się nie da. Teraz tłumaczę dlaczego. Każde przedsiębiorstwo, aby istniało i rozwijało się musi być rentowne. W każdym rentownym przedsiębiorstwie, koszty wytworzenia nie mogą być wyższe od kosztów przychodu. Koszty zaś pracy, włącznie z zyskiem właściciela, są tylko częścią wszystkich kosztów. Co z tego wynika? Tylko to, że wszyscy pracownicy włącznie z właścicielem, za zarobione pieniądze, nie są w stanie wykupić całej produkcji. Część produkcji nie zostanie więc sprzedana. Jeżeli nie zostanie sprzedana pracownicy, włącznie z właścicielem i tak stracą pracę. W warunkach istniejącej konkurencji chodzi więc o to, żeby stracić pracę później niż konkurent, czyli sprzedać wyprodukowane towary wcześniej niż konkurencja. Ponieważ uczciwie koszty można obniżyć tylko do pewnej nieprzekraczalnej granicy, aby jeszcze bardziej obniżyć cenę, trzeba się uciec do nieuczciwych praktyk. To konieczność a nie chęć zysku za wszelka cenę. Stąd biorą się te wszystkie wyroby czekoladopodobne we wszystkich gałęziach światowej gospodarki. To system ekonomiczny a nie system społeczny jest temu winien.  Pozdrawiam Panią.           
kaliszanin
są tacy co wciąż z bańką po mleko jeżdżą. ja chleb sam piekę i nie marudzę (chętnej Pani podeślę recepturę i 4-letni zakwas). mojej żony 11-letnie auto nie zepsuło się ani razu a przejechało w warunkach okołomiejskich ponad 200 000km i jak je widzę na podjeździe to wciąż wolę wsiąść do niego niż mojego 3-letniego wyrobu samochodopodobnego. z autopsji: podkaliska fabryka robiąca sofy dla ikei ma dwie wstępne wytyczne projektowe: cena i wygląd połączony, ale już coraz mniej z funkcjonalnością. do tej pierwszej dochodzi się tnąc jakość komponentów - zawsze. i zapewniam Panią, że to jedyna praktyka w tego typu sieciówkach.  ale jest jeszcze rozum i wybór. nie kupujmy gówna i nie marudźmy. całe  moje agd (poza żoną, ta ma wciąż 18) ma 14 lat i się jeszcze nie zepsuło. z drugiej strony trend jest taki, że musimy mieć WiFi w lodówce wiec starą po kilku latach wyrzucamy.  ps.proszę napisać, o którą politechnikę chodziło.  ps. proszę pamiętać że rynek psują i konsumenci i producenci ale wciąż zachowując zdrowy rozsądek mamy wybór.
tricolour
Opisuje Pani czasy gdy mało możliwy był awans z miejsca urodzenia. Rozwój nauki i technologii dokonał rewolucji, gdzie zawartość głowy wyciąga z miejsca urodzenia w dowolne miejsce świata. Taki kosmiczny przeskok wymusza używanie rzeczy tymczasowych bo życie staje się zbiorem chwil a nie ciągłym prodesem w jednym miejscu. Skoro dzis jest kantarek, a jutro akwelung, to trwalosc ich musi byc co najwyzej sezonowa.
kaliszanin
jak już to kulawi jesteśmy też i my sami. ja czasami stoję nad tymi workami i zastanawiam się co gdzie wrzucić a wystarczy aby ustawowo wymusić  aby opakowanie posiadalo kolorowy piktogram np koło kodu kreskowego w kolorze worka do recyklingu. proste - mój pomysł choć pewnie nie tylko proszę brać. Ps dzisiaj pod moim domem pojawił się zgodnie z obietnicą miasta drugi pojemnik. mam już więc zielony i brązowy. sąsiad ma jeszcze popielaty na popiół. do tego trzy kolory worków. rozmawiałem ostatnio z córką o tym, że umiar to cnota - idę ukryć pojemnik. 
kaliszanin
sprzedawca osiągnął swój cel więc po co te żale. nie wyłączać w sklepie rozsądku i myśleć, myśleć, myśleć bo co zostawimy naszym dzieciom.
Czesław2
Warto produkować takie słoiki, bo 90% ludzi kupuje opakowanie, nie zawartość. Niedawno słyszałem awanturującego się faceta o reklamówkę w sklepie. Stwierdził, że mieszka w Europie i z siatkami do sklepu chodził nie będzie. Taki jest system gospodarczy świata. Drukowanie bilionów na produkcję bubli, a tak na prawde, to na przejęcie kontroli nad wszystkim, co się rusza.
Izabela Brodacka Falzmann
To  prawda,ale po co ten wybujały recykling jeżeli jak dotąd każda kajzerka opakowana jest w torebką z folii a o zwrotnych opakowaniach nikt nie chce słyszeć. Kupiłam ostatnio  ogórki  kiszone w ozdobnym słoiku wyglądającym jak kryształowy wazonik. Wyrzuciłam bo przecież nie będę zbierać śmieci. Ale czy warto produkować takie ozdobne słoiki do zwykłych ogórków, słoiki które jak wszystko znajda się na śmietniku. Szczytem idiotyzmu były za komuny zakłady, które przerabiały dobre drewno na paździerz żeby produkować z tego ohydne meble. Od tego czasu ludzie powinni się jednak zreflektować i nie robić głupot..
nurt
Przez kulawy recykling toniemy w śmieciach -  – Jakość odpadów pochodzących z selektywnej zbiórki jest w Polsce bardzo słaba. Często frakcje surowcowe, nawet po ich oczyszczeniu w sortowniach, nie nadają się do ponownego wykorzystania – twierdzi Matlak. Eksperci podkreślają też, że złej jakości śmieci nie będą już miały wzięcia, bo jest ich zwyczajnie za dużo. Chiny, które do tej pory skupowały nawet 40 proc. europejskich odpadów z tworzyw sztucznych, zdecydowały się już tego nie robić. W efekcie nie tylko Polska, ale cały Stary Kontynent zaczyna zmagać się z nadpodażą odpadów. ........................... serwisy.gazetaprawna.pl
Do wpisu: Klasa średnia
Data Autor
Przepraszam ,że z innego podwórka bo Norweskiego, w Norwegii  9.09 odbywają się wybory do samorządów agitka partyjna wchodzi do szkół indoktrynuje dzieci i młodzież , członkowie związków zawodowych dostali instrukcję na kogo najlepiej głosować. Partia Zielonych zrobiła w Oslo zakaz wjazdu  samochodów do centrum miasta.Poustawiano ze zbitych palet jakieś szpetne kwietniki, efekt zakazu ruchu pojazdów jest taki, że ludzie uwięzieni w windzie czekali 3,5 godziny na pomoc bo samochód serwisowy nie miał gdzie zaparkować. Aktualnie Partia Zielonych wycięła 14 drzew w centrum miasta i zaproponowała mieszkańcom aby sobie hodowali  kury w podwórkach domów  w centrum miasta, artykuł z norweskiej prasy i zdjęcia z wycinki drzew aftenposten.no; Gdzie ekolodzy?? Norwedzy ,,nordycka rasa,, lubią pouczać innych  o ekologii  np prezydenta Brazylii,a sami mordują wilki ,niedźwiedzie ,wieloryby,łosie ,wycinają drzewa
Pani Izabelo bardzo dobry wykład o dzisiejszych czasach prof Sytnika -Czetwertyńskiego w Klubie Ronina ,pozdrawiam serdecznie  youtube.com
RinoCeronte
A mój świętej pamięci Dziadek był kucharzem na Batorym. Całe życie marzył aby przyrządzic białego Walenia...
jazgdyni
Moby Dick to polowanie. Odwieczny rytuał samca. A na co dziś polują marynarze floty handlowej? Nie widzę związku, choć krótki czas byłem też rybakiem.
Dark Regis
Już kiedyś tu opisałem taki SF sposób walki o pieniądz (że też kiedyś podobnie walczono o ogień i też z gołą de;). Polegać ma to na rozdzieleniu pieniądza lokalnego ("zapisów") od pieniądza właściwego ("monety"). Potem trzeba pilnować granicy tych systemów pieniężnych, żeby jacyś apacze za papierki z bagien Missouri, nie wypłukiwali nam zdalnie monet z kieszeni. Cały algorytm był pomyślany jako część systemu finansowo-ekonomicznego do gry MMO, żeby wykluczyć najpoważniejsze scamy, ale może dałby się zrealizować w praktyce. Oczywiście jest to sprzeczne z polityką USA i żydów rabowania świata, co do tego nie mam żadnych wątpliwości, więc może grozić wojną o "demokrację" i "pokój".
Anonymous
Zabawne, że pieniądz papierowy ostatnią nadzieją białych. Smutne, że plastikowy jest amuletem młodych.
mmisiek
"Ciekawe czy transakcje gotówkowe zostaną zakazane. " To akurat mamy jak w (nomen omen) banku. Bodajże Szwecja na tym polu przoduje, ale u nas też przecież gołym okiem widać walkę z gotówką. Taktyka bardzo typowa - najpierw zachęty, a na końcu będzie już brutalny przymus. Bez złudzeń.
Izabela Brodacka Falzmann
Faktem jest że wielkimi krokami zbliża się apokalipsa gdzie człowiek będzie numerem. Wiele lat temu pracowałam jako tłumacz i adiustator stacji Planete. Nie miałam wówczas konta w banku i nie chciałam mieć. Okazało się, że nie mogę odebrać honorariów, a zebrało się sporo bo stacja nie posiada kasy. Zostałam zmuszona do założenia konta w banku, a bank bezczelnie żądał deklaracji że wszystkie moje dochody będą przechodziły przez ten bank. Zgodziłam się bo nie miałam wyjścia. Wkrótce nie kupimy chleba inaczej niż kartą lub przez telefon. Bez dowodu z czipem nie przyjmą nas do szpitala ani do hotelu. Ciekawe czy transakcje gotówkowe zostaną zakazane. 
RinoCeronte
Pan poczyta Moby Dicka...
Dark Regis
Nie wiem czy Pan wie, ale we Włoszech w miejscowości Cavallino koło Wenecji, wydano zakaz budowania zamków z piasku. U nas przydałoby się wpisanie takiego zakazu do konsTYtucJI i dopiero wtedy moglibyśmy sprawdzić co i gdzie akumulować. Już parę razy zwracałem uwagę na to, że Polacy są krojeni na kilkanaście do kilkudziesięciu miliardów rocznie tylko z powodu obowiązku posiadania przez każdego Polaka konta w banku. Opłaty wahają się od kilku złotych za użycie jakiegoś numeru lub tokena, kilkunastu za utrzymanie konta, do kilkudziesięciu za wydanie karty. I to na głowę mieszkańca. W ten sposób kilkanaście miliardów akumulacji Polaków idzie się po prostu je... albo jedzie w czarnych teczkach na zachód. Koledzy Morawieckiego smakowicie żrą z tego wiecznie pełnego, napełnianego ustawami przez państwo, koryta ile wlezie, bo rząd jest głuchy i ślepy w tym segmencie. Nie sądzę, że Morawiecki nie umie liczyć, ani też nie wierzę, że chce mu się to policzyć. Jesteśmy kolonią.
Anonymous
W budowie klasy średniej z ludzi bez kapitału państwo zaniedbuje możliwość uwłaszczenia tam gdzie nie trzeba nikogo wywłaszczać. Np. z informacji o największym kontenerowcu i potężnym terminalu w Gdańsku wynika, że "Udziałowcami w DCT są singapurska Grupa PSA, Polski Fundusz Rozwoju (PFR) oraz australijski fundusz inwestycyjny IFM." Nie krytykuję udziału zagranicznych udziałowców, bo być może wiązało się to z doświadczeniem i technologiami w tej dziedzinie oraz z powiązaniem tamtych centrów kapitałowych z żeglugą do Polski. Zadbano też o podatkowiczów skoro partycypuje Polski Fundusz Rozwoju choć bez wątpienia są z tego pieniądze na rozwój pod państwowym nadzorem. Nie zadbano o żelazny parytet 30% dla peselowiczów, niezbywalny poza tą "kliką", dziedziczny, zastawialny tylko w banku z kapitałem oczywiście peselowiczów, o ograniczonej emisji na głowę, który pozwalałby na odpis podatkowy na równi z szemranymi, firmowanymi przez rząd funduszami emerytalnymi i składkami społecznymi na ZUS. To byłaby prawdziwa kumulacja kapitału przez ludzi, którym chce się pracować a nie trwonienie przez rząd. Taka klasa średnia nie potrzebowałaby się ubezpieczać na życie bo sama fundowałaby sobie polisy. I nie byłaby sztucznie zawężona. Zacząłem od tej inwestycji bo to lejek na pieniądze.
jazgdyni
Oj jaka "prawdziwa" prawda w tym ostatnim zdaniu. Gdyby tylko dało się cofnąć czas... Tylko, jak juz osiągnie się najwyższy poziom specjalizacji - statki DP, off shore, a nie typowe transportowce, to chociaż codziennie pracuje się 12 godzin, to standardowa rotacja jest 6 tygodni na burcie i 6 tygodni w domu (kto woli to nawet 4/4). Jak się jest niedaleko (ja kurczowo trzymałem się Morza Północnego) to i podróż nie jest męcząca. Nawet z Aberdeen to tylko 1,5 godziny. Jak kończyłem morską służbę, to płacili na okrągło cały rok - i za dom i za statek. Teraz młodsi koledzy się skarżą, że chytrusy już nie chcą płacić za pobyt w domu. Cóż wolny rynek. A historycznie - najdłuższy rejs poza domem - 17 miesięcy. Rodzinne życie nie do odrobienia.
mmisiek
Rewelacyjny tekst! Niby wiemy jak sprawy na różnych płaszczyznach wyglądają, ale zebranie tego w jedną pigułkę jest doskonałe. Jedno uzupełnienie: "Prawidłowo skonstruowana klasa średnia jest w stanie przejąć część obowiązków do których poczuwa się państwo. Opiekę nad dziećmi własnymi i nad staruszkami z rodziny..." - aby tak się działo sama konstrukcja klasy średniej nie wystarczy. Niezależnie od korzeni potrzebny jest jeszcze kręgosłup moralny, w przeciwnym razie ci staruszkowie będą coraz chętniej wysyłani do gazu, ops... kierowani do "godnej śmierci". A ten kręgosłup jest obecnie niszczony na potęgę praktycznie w całym naszym kręgu kulturowym.  
kaliszanin
dzień dobry Pani, zwróciłbym jeszcze drobną uwagę na koszty ponoszone by się w danym pułapie/klasie znaleźć oczywiście nie w sensie podatkowym. często duży dochód kończy się tym, że ojca lub matki nie ma w domu przez większą część tygodnia. z praktyki wiem, że nie tylko marynarze (choć oni to chyba najcięższy przypadek) potrafią w imię zdobycia majątku zaprzepaścić najpiękniejsze chwile rodzinne. a to nie o to w życiu chodzi.