|
|
Ptr Uzurpują sobie większe prawa dysponowania wspólną własnością. Nawet atmosferą ziemską. I chodzi o kasę.
|
|
|
Dark Regis Ja go niestety nie znałem, ale to były moje pierwsze "poważne" książki w ogólniaku. Jest rewelacyjny, prawda? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Znam, mam , słuchałam jego wykładów i bywałam na seminariach. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ekolodzy bronią swojej ideologii a nie lasu. Na widok wyschłych żółtych świerków i limb w Tatrach powinni się rozpłakać. Widać, że chodzi to o " Moje na wierzchu". A dla gremium unijnego to tylko interes. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Przyroda coś tam naprawi albo zmieni ale w perspektywie milionów lat. Tam gdzie były góry będzie być może morze, a tam gdzie było morze wyrośnie las.W naszej ludzkiej perspektywie to nic nie daje. Las zeżarty przez korniki też jest pewną być może interesującą dla badaczy biocenozą, ale tego nie chcemy w Tatrach i Białowieży. Dlatego musimy interweniować a ideologię odłożyć do lamusa utopii. |
|
|
Ptr "...adminem naszej rzeczywistości jest sam Szatan..." -taki mocny osąd to chyba odbicie stanu naszej kultury po kilku stuleciach "wyzwalania się" i postępu. Dodałbym ,że ludzie w tej "grze" metaforycznie mogliby być zbudowani jakby z pieniędzy, ich ciała zbudowane z banknotów. Bo to jest w tym świecie realna wartość wobec małego znaczenia innych motywacji , tych miedzyludzkich, które niegdyś bardziej sie liczyły jak wieszczyli wieszcze.
"najważniejszą nauką, jaką mamy wyciągnąć z błąkania się w naszej rzeczywistości jest nauczenie się miłości, szacunku dla całego dzieła i stworzenia, zdobycie wiedzy prowadzącej do Jego zrozumienia" - to piękne , ale wydaje się niepełne. Oczywiście jest niepełne.
Celem istnienia jest przyjęcie bożego synostwa - przejście do nowego świata jaki Bóg tworzy jako odnowienie starego zakonu. Alternatywą jest odrzucenie tego synostwa, chęci wejścia tamże, na tym lub przyszłym świecie i trudno powiedzieć jak. Alternatywą jest ulepszanie tego świata na własną rękę, polityka , w zasadzie wszystko inne czyli róbta co chceta. W zasadzie można też korzystać z atrybutów religii, pełna wolność. Ale kryterium jest jedno - wchodzisz czy nie. Nikt nie może cię wprowadzić . Drzwi wejściowe są w naszej duszy. Te słowa piszę tylko z wiary, nie mogę podeprzeć ich wiedzą , dowodem. Ale tutaj wracamy do cytatu :
"najważniejszą nauką, jaką mamy wyciągnąć z błąkania się w naszej rzeczywistości jest nauczenie się miłości, szacunku dla całego dzieła i stworzenia, zdobycie wiedzy prowadzącej do ... "
Oba światy są nieco skonfliktowane, co właśnie przeżywamy. |
|
|
Dopowiedzenie:
trojmiasto.wyborcza.pl
No to już jasne co miał skryć kir po prowokacji gdańskiej. Czy aby tylko tyle?
Raczej nie. Czeka nas cała "kombinacja operacyjna" z pudłami rezonacyjnymi w tle i agentami wpływu na wierzchu. Jak w MONTAŻU Wołkowa |
|
|
Dark Regis Mamy też w paradygmacie parę głupot, jak powiedzmy tę, że w zależności od szybkości liczenia przejść stanów w sieci neuronowej może pojawić się samoświadomość. To tak, jakby stwarzać samoświadomy byt za pomocą liczenia skomplikowanego układu równań różniczkowych na kartkach papieru. Najwyraźniej spora część zjawisk zachodzących w naszej rzeczywistości jest jeszcze poza naszym zasięgiem i zasięgiem naszego paradygmatu. Ja postulowałbym nieskończoną choć może skończenie generowaną strukturę "cząstek" i "oddziaływań", z których niektóre nie muszą być lokalne (zlokalizowane w czasie lub w przestrzeni, które to same muszą być emergencjami tychże oddziaływań - to właśnie stwierdza teoria wielkiego wybuchu). Jak to w ogóle modelować? No właśnie naukowcy intensywnie próbują, zwłaszcza w teorii strun, gdzie są np. rozważane orbifoldy zamiast płaskich przestrzeni. Wtedy geometrie przestrzeni hierarchizowane przez określone grupy "symetrii" (wiem, że to złe słowo w sytuacji, gdy A może być "symetryczne" z B, ale nie odwrotnie) same stwarzają dopełniające je geometrie przestrzeni różnych ciekawych odwzorowań, a także metody badania ich i postępowania z nimi (coś jak uogólnienie holomorficzności).
en.wikipedia.org
Podpowiedź: Na początek trzeba się zastanowić nad tym, czym jest kwadratowa siatka na płaszczyźnie. Powiedzmy punkty kratowe, czyli o współrzędnych całkowitych. Jest to reprezentacja grupy abelowej wolnej o dwóch generatorach. A jak wygląda grupa nieabelowa wolna? Podobnie, ale żadna droga nie prowadzi do tego samego punktu, jak jest w siatce kwadratowej. Powstaje taka dziwna fraktalna paprotka. W to już daje się zanurzyć grupy wolne o dowolnej liczbie generatorów, nawet nieskończonej. Tę z kolei da się reprezentować za pomocą podgrupy macierzy kwadratowych stopnia 2. Long story, short sprowadzamy wszystkie ważne rozumowania do jakiejś grupy, która jakoś zawija i czasem odwraca (spin) nasza płaską przestrzeń. Na przykład siatka kwadratowa, grupa abelowa wolna, działa na płaszczyznę tak, że zwija ją nieskończenie w rurkę poziomo i także pionowo. To oznacza formalnie, że płaszczyzna jest nieskończonym (*uniwersalnym) nakryciem torusa. Są inne nakrycia (kilka razy w poziomie i kilka w pionie np.). Ponadto torus jest już zwarty i ograniczony i dodatkowo ma strukturę grupy (okrąg razy kartezjańsko okrąg), co nadaje przestrzeni pewnych porządnych funkcji bardzo ciekawe własności. Dalej rozważa się inne grupy i inne uzwarcenia, a w efekcie przestrzenie funkcji o innych ciekawych własnościach. Na koniec, w przypadku zupełnie abstrakcyjnym, bierze się już tylko pewien pierścień (porządnych "funkcji") i na tej podstawie odtwarza punkty samej przestrzeni. Polecam 3-tomową cegłę Maurina :) |
|
|
Dark Regis Powiedzmy, że Ten Który Stworzył Życie po prostu stworzył doskonały engine w ramach którego dzieją się rzeczy w tej rzeczywistości i w innych. Bowiem jak każdy dobry engine dopuszcza on zapewne istnienie także innych rzeczywistości, jak gra Counterstrike, Half Life, Wiedźmin albo Skyrim oparte mogą być na jakimś hipotetycznym ujednoliconym silniku graficznym, powiedzmy Heavensource. Jeśli miałbym już coś ostawiać w ramach zarysowanej wizji, to tylko to, że adminem naszej rzeczywistości jest sam Szatan we własnej osobie. Oczywiście mówię tu o adminie świata, a nie naszego portalu :)))
Na marginesie, to jest bardzo dobra paralela. Miałem kiedyś w jednej z gier MMO taki przypadek, że admin zawiesił cały serwer podczas próby przeniesienia mojego awatara i inwentory z lokacji we wrogiej strefie do innej. Dziś wiem w której bazie znajduje się opis awatara, a w której inwentory i inne obiekty, jaki tam jest warstwami stwarzany z wersji na wersje bałagan i redundancja. Tak więc się nie dziwię wcale katastrofalnym efektom ingerencji w bazę danych w trakcie działania gry. Zresztą śmiałem się czasem, że Rolf - twórca gry spogląda czasami na świat gry z góry i jego skandynawską brodę widać wtedy w chmurach na sztucznym niebie. Nie trzeba było czekać i któregoś dnia Rolf rzeczywiście osobiście zstąpił na nasz home server, żeby się przespacerować i zobaczyć co jest tam nie tak. Można to nazwać jakby-cudem, jeśli ktoś już inaczej wierzyć w Boga nie umie i musi w tym celu stale doświadczać działania różnych sił ;)
Tu się zgadzam z Panem, że najważniejszą nauką, jaką mamy wyciągnąć z błąkania się w naszej rzeczywistości jest nauczenie się miłości, szacunku dla całego dzieła i stworzenia, zdobycie wiedzy prowadzącej do Jego zrozumienia (i nie jest to postulat masoński), Jego Masterplanu. Celowo nie piszę tu o intencji, bo to sugerowałoby chciejstwo oraz zmienność nastrojów oraz celów, co z jednej jest sprzeczne z atrybutami Boga, a z drugiej po prostu niegrzeczne :). Bóg Stwórca nie ma chciejstw i nie chadza z nudów na pogawędki z żydami na pustyni. To są błędne intuicje ludzi na bardzo wczesnym etapie rozwoju intelektualnego. Gdzieś miałem taki film jednego z mnichów opisujący losy jednej z pierwszych matematyczek na świecie, której talent doceniono właśnie w Watykanie, w którym pada sentencjonalne zdanie (coś w tym stylu) "poszukiwanie wiedzy o świecie nie jest sprzeczne ani z wiarą ani z Planem Bożym". Niestety, w dzisiejszych czasach galopującej protestantyzacji katolicyzmu, wmawia się nam, że jest. Jest tylko "módl się i pracuj" (inna wersja Arbeit Macht Frei), a nie ma "poznawaj Dzieło i uwielbiaj Twórcę". Brakuje nam świętego Franciszka, choć atrapa wygląda na bardzo z siebie zadowoloną ;)
Również pozdrawiam i zapraszam do częstszych wizyt "w mrokach Internetu" oraz dalszych dyskusji na "wyśrubowanym" poziomie. |
|
|
Dark Regis "LOSOWE nagromadzenie sensu" - A czy jest Pan w stanie dowieść zdania przeciwnego? Jeśli nie, to obaj nadal poruszamy się tylko w fazie modelowania językowego. Ten proces jest "autokatalityczny", bo błony lipidowe tworzą się nawet w oczyszczalniach ścieków i na stacjach kosmicznych. Podobnie spontanicznie potrafią grupować się różne polimery, plastiki i same białka w zależności od stężenia w środowisku. Nawet woda. Ja rozumiem o co Panu chodzi z tym zarzutem "losowości" i ja osobiście nie popieram prostych ekstrapolacji z użyciem aparatu probabilistycznego. Najwyraźniej zachodzi jakieś inne zjawisko, które istotnie zmniejsza wymiarowość przestrzeni w takich procesach. Przykładowo klasyczna teoria miary jest "greedy", tj. łapczywie rozdyma przestrzeń (zresztą proszę zobaczyć te wszystkie kosmiczne liczby kardynalne i liczby Suslina, dla kostek nawet są nieprzeliczalne - w naturze to absurd), zaś z teorii informacji w ujęciu ogólnej teorii systemów (cybernetyki) wynika, że różne stany są w jakiś dziwny sposób ze sobą skomunikowane, przez co ostateczny wymiar pojawiających się realnie przestrzeni możliwości staje się względnie mały.
Nie chodziło mi o amoniak i te sprawy, ale na przykład o kodowanie oparte o inne pierwiastki niż węgiel, tlen, azot, fosfor i te sprawy. Na przykład gdy gdzieś w układzie będzie nadmiar arsenu lub selenu.
"Wielki Projekt jest autonomiczny, a nie zdalnie sterowany" - Ja też tak uważam, ale kolega obok jest przeciwnego zdania i wolno mu. Co zaś do probabilistyki (teorii miary), to wyraziłem pewne powątpiewanie. Ogólnie jestem krytykiem liniowości, addytywnosci, płaskości, a więc niczym nieuzasadnionej prostoty w opisie świata. Jest to w pewnym głębszym sensie podejście antyracjonalne (to znaczy postulujące istnienie ponad racjonalności, gdzie racjonalność to mniej więcej to samo co wszystko możliwe do opisania językiem modeli, a więc i możliwe do śledzenia w trakcie ewolucji za pomocą jakichś maszyn liczących, w ramach aktualnego paradygmatu w nauce), ale to już temat na bardzo długą i wnikliwą dyskusję o nauce, matematyce, informatyce i filozofii.
Cz 2: "z tym że pozwalające to nie to samo co determinujące" - Tak, wiem. Słowo "determinujące" ma złe konotacje, bo automatycznie kojarzy się z rozwiązalnością jakiegoś "porąbanego układu równań". Indeterminizm w ograniczonej formie jest już faktem znanym. Pytanie tylko jak go opisać i wykorzystać.
cdn. |
|
|
Dark Regis Ad cz 1. Potencjalna możliwość, która może się zrealizować po pojawieniu się szeregu czynników nie przestaje być potencjalną możliwością. Druga strona tej dychotomii wygladałaby tak, że w momencie pojawienia się wszystkich koniecznych warunków i czynników następuje automatyczny start życia. Tę stronę ja właśnie kwestionuję.
Gęstość jest pojęciem z kategorii przestrzeni topologicznych, ale praktyczne znaczenie ma w kategorii prz. metrycznych albo metryzowalnych. Chodzi o to, żeby (przeliczalne) ciągi elementów pewnego gęstego ośrodka miały jako granice wszystkie inne elementy samej przestrzeni. To jest właśnie to zagadnienie, które opisałem na przykładzie przestrzeni dystrybucji, czyli takiego specjalnego uzupełnienia przestrzeni w pewnej okreslonej normie (tworzącej oczywiście metrykę jako normę różnicy elementów) i rozszerzeniu rodziny operatorów liniowych i ciągłych na tę większą przestrzeń (w tym operatorów różniczkowych). Rozszerzenie to nadaje sens takim różniczkowaniom i całkowaniom, które nie miały sensu w przestrzeni funkcji (węższej), bo albo funkcja była nieciagła, albo całka wychodziła nieskończona. Jest tego do wyboru do koloru, włącznie z przestrzeniami Biesowa i Sobolewa, tyle że trzeba przebrnąć przez wykłady z równań różniczkowych cząstkowych.
Entropia nie jest pojęciem zawieszonym w próżni. Entropię liczy w odniesieniu do pewnej dynamiki procesu przebiegajacego w danej przestrzeni. Jest to kolokwialnie mówiąc taka siła mieszania punktów danej przestrzeni stanów przy jej przekształcaniu w siebie (system dynamiczny, opisany np. równaniami różniczkowymi). Zresztą w Wiki jest bardzo dobry artykuł na ten temat: en.wikipedia.org
W ramach teorii języków równiez występuje pojęcie entropii i zajmuje się "siłą" translacji, albo raczej wielkością straty znaczenia przekazanej informacji przy translacji jednego języka na inny. Jest to entropia warunkowa, albo Kullback–Leibler divergence. Na tym podłożu możemy już zaczynać dyskusję o sile ekspresji DNA i podobnych systemów syntetyczno-biologicznych: en.wikipedia.org–Leibler_divergence
Zasady chemii kwantowej zaś wyglądaja jakby nie podlegały zjawisku zwykłego wzrostu entropii. Mają w pewnym sensie cechy systemów dyskretnych, choć złożone układy kwantowe mogą mieć widma ciągłe. Bezwzgledna postać prawa rośnięcia entropii w naturze nie została dotąd prawidłowo opisana i wykazana. Dlatego powstają wciąż kolejne teorie zjawisk emergentnych. To jest oczywiście sprzeczne z teorią wzrostu entropii.
"ryboza/dezoksyryboza w RNA/DNA" - Nie zmienia to faktu, że są to różne potencjalnie (p.w.) możliwe formy realizacji tego samego planu, nie zaś sam czysty z góry przyjęty Wielki Plan.
cdn. |
|
|
Dark Regis Poprawiam: rozumowanie w oparciu o jakiekolwiek przesłanki. Mogą być niepełne, niepewne, zaszumione, a nawet sprzeczne. Chodzi tylko i wyłącznie o metodę wnioskowania. Poprawność wyniku ze względu na jakąś nieuwzględnioną w danych początkowych rzeczywistość jest sprawą pomijalną. Przewidywanie jest jak liczenie rozwiązań równania różniczkowego przy zadanych warunkach początkowych. Każde warunki początkowe dają inny wynik (trajektorię w czasie).
Człowiek nie jest samoprogramowalny. Jest zależny od społeczności, w której żyje i obowiązującego tam oglądu świata. Są rzeczy, których dowiaduje się człowiek w dzieciństwie, a które działają jak zapadka i praktycznie niemożliwe jest ich późniejsze wykorzenienie. Jest kilka prac na ten temat z psychologii. Opluwany tu programowo przez amatorszczyznę Dawkins bardzo ciekawie opisał takie właśnie mechanizmy. Plucie na niego, to jak zgadzanie się lub nie z teorią Einsteina tylko z tego powodu, że był żydem. Albo uzależnianie uznawania i używania w technice wyników dotyczących hipotermii, wysokiego ciśnienia, porażeń prądem, promieniowania, braku tlenu, krwawienia itp. od tego, czy nie zostały aby przetestowane na więźniach obozów koncentracyjnych.
O algorytmach - nawet skopanych - można mówić cały wieczór. Taki algorytm jest "skopany" tylko i wyłącznie w takiej przestrzeni algorytmów, które muszą dawać zrozumiałe i klasyczne w tym sensie wyniki. Przykładem niech będzie matematyka i teoria funkcji uogólnionych, zaś algorytmem metody różniczkowania i całkowania. Można rozszerzać na nieskończenie wiele sposobów przestrzeń zwykłych funkcji różniczkowalnych lub całkowalnych w taki sposób, żeby każdy element tej uzupełnionej przestrzeni był już w nowym sensie różniczkowalny nieskończenie wiele razy i całkowalny. Co ciekawsze, przestrzeń taka nabiera wtedy zupełnie nowych "ładnych" właściwości arytmetycznych i algebraicznych. Na przykład dystrybucje, sploty i transformaty. Ale nie tylko. Na teren informatyki dopiero te metody "uzupełniania" pojęć wchodzą, głownie za sprawą badań nad nowymi modelami obliczeń (np. genetyczne, kwantowe), ale już jest ciekawie. Bowiem okazuje się, że wiele klasycznych struktur danych może posiadać swoje pochodne (a więc i całki), a do tego rozwijać się w szeregi i być w pewnym sensie "holomorficznymi". Polecam poczytać o językach programowania funkcyjnego (Haskell, Ruby, Clojure) i pojęciach monad, kategorii oraz funktorów. Matematyka i informatyka po prostu się wkrótce połączą, ale to bardziej matematyka musi się wewnętrznie zmienić, gdyż informatyka jest w pewnym aspekcie szerszym systemem. |
|
|
Ptr Paradygmat przez duże P , coś co leży u podstaw rozumowania, jak kamień węgielny, a jest niezauważalne, brane za pewnik to jest fascynujące zjawisko. Wiele rozumowań zmieniłoby się, gdyby mogły zmienić się paradygmaty. Na pewno mamy paradygmat obiektywnego mijającego czasu, aż niektórzy fizycy cofają się w przewidywaniu co działo się w pierwszej sekundzie istnienia wszechświata. No i tam nieśmiało zaznaczają ,że może nie było wcześniej czasu. Osobiście nie wierzę , aby ten newtonowski( i einsteinowski ) paradygmat się utrzymał. Ale to nie musi oznaczać , że przewidywania kosmologiczne wstecz w czasie są liczbowo błędne.
Podobnie wydaje się nam ,że materia jest czymś zwykłym, podczas gdy przy bliższym spojrzeniu wszystko okazuje się być krańcowo skomplikowane, wręcz poza zasięgiem rozumu. Moga być "rozumiane" tylko jako uproszczenie, uproszczone modele. Podczas , gdy w nich samych zawarta jest zaawansowana logika. |
|
|
Dark Regis Wystarczy spojrzeć w jakim szoku jest kierowca, który potracił kogoś samochodem, a co dopiero dźgnął nożem. Wątpię czy kierowca skleciłby wtedy jakieś pełne zdanie, a co dopiero pomyślał o takim "politycznym" uzasadnieniu. Chyba, że to stało się częścią jego psychiki jak stałe punkty awantur w domu (ty zrobiłeś 20 lat temu to, a ty tamto). Wyraźnie bandyta swoim zachowaniem uprawdopodobnił swój tekst o torturach. Pozostaje tylko pytanie kto i gdzie. Nie będę wchodził w szczegóły, bo jestem tylko skromnym analitykiem komputerowym, a nie psychologiem lub spin doktorem. |
|
|
Dark Regis Jak rozumiem Pan potrafiłby wypstrykać życie z palca po maratonie modlitewnym. Już nie mówię, o konstrukcji mostu, bo to przy tym banał. Powodzenia życzę. Myślę, że paranoja czai się w innym miejscu. I stąd właśnie bierze się to światowe wzmożenie ajwaj. W paralizatorze chroniącym dotąd plemię na ziemiach "wszystkich faszystowskich ludów" właśnie wyczerpała się cała bateria. Paranoja to jest to stałe rozciąganie pasterskich żydowskich bajek o wariatach z oślimi szczękami i dziadku z brodą skrobiącym świat z rzepki w dokładnie sześć dni (podać cytaty "naukowe"?), który potem musi sobie przyjść i pogadać z - jeszcze wtedy preżydowskimi - fachowcami o naprawie tej skleconej prowizory (streszczenie powstania plemienia Izraela), na całe chrześcijaństwo i wręcz na całą kulturę Człowieka. Nie chcę wchodzić dziś w szczegóły, ale to Pan dał jasne świadectwa na swoim blogu, że jest jednocześnie wyznawcą numerologii, gnostykiem i kabalistą. Mam przypomnieć bzdety o kodzie w ST?
A co do reszty, to wcale nie jest ateizm, ale przeniesienie aspektów nie dających się obiektywnie wyliczać na bazie obowiązującego paradygmatu poza ten paradygmat. Progresywny charakter paradygmatu chyba Pan zna jako "naukowiec"? Dlatego ja postuluję istnienie świata poza rozwiązaniami równań, a to nie ma nic wspólnego z udowadnianiem "istnienia" Boga (już zresztą pisałem parę razy, gdzie ja mam te wasze wiszące w próżni pojęciowej pojęcia "istnienia", "dowodu" i innych "relacji należenia" w odniesieniu do takich problemów z natury transcendentnych). Po prostu jest jeszcze coś poza poznaną rzeczywistością i nie mam co do tego wątpliwości, ale nie muszę tego wciskać jak WY w ramy chwilowego paradygmatu naukowego, z dziurami zapchanymi wycinkami z pasterskich bajek oraz mitów ludów, które nie umiały stworzyć na owym etapie rozwoju nawet muszli do sracza. Jest do tego zupełnie inny mechanizm pojęciowy. Kropka. |
|
|
CZ2
"Własności pozwalające na powstanie życia ziemskiego i człowieka są w tym przypadku zapisane we własnościach fizycznych materii już od zarania wszechświata"
Zgoda, z tym że pozwalające to nie to samo co determinujące.
"Skoro życie było zaplanowane, to jakimi środkami i przez Kogo"
Ten, kto życie obmyślił, nie zaplanował go a jedynie dopuścił do gry. Bo gra nie daje pewności, zaś daje cień niespodzainki Wszechwiedzącemu. Moim zdaniem stworzeni jesteśmy dla naszej nieprzewidywalności, w stochastycznym świecie stochastycznych procesów.
Bo tak nas obmyślił, byśmy mogli, a nie musieli Go pokochać. I by On miał kogo kochac wśród nas.
Pozdrawiam
Minimax |
|
|
CZ 1
życie jest w zasadzie normą we Wszechświecie. Z tym że jest zjawiskiem potencjalnym. Gdy tylko zaistnieją odpowiednie warunki
Czyli tak jak piękno, rozum, bogactwo i młodość
Tyle że pięknych, młodych i bogatych jest NIEWIELU, o rozumnych nie wspominając.
że coś jest normą, nie znaczy że gęstą.
To samo z życiem, być może jest normą, ale tak egzotyczną że aż mityczną...
jest ono w stanie się samo stworzyć lub odtworzyć
Szanowny Panie...Z moich doświadczeń z entropią wynika, że samo to się tylko kurzy...
"Wynika to po prostu z zasad chemii i własności pierwiastków"
Hmm, powiem tak, po prostu z w/w wynika jedynie to, że per saldo entropia spontanicznie jedynie rośnie. Nawet krystalizacja zwiększa entropię ukłądu roztwór-kryształ.
Jedyna różnica to ryboza/dezoksyryboza w RNA/DNA. Tak czy siak jest to pentoza forma dezoksy o tlen lżejsza. Funkcjonalnie przekłada się to na autokatalityczne własności RNA przy replikacji.
Przypuszczam, że jeden z pierwszysch mikroorganizmów dysponował jedynie plazmidami, zbudowanymi tak z DNA jak i RNA, jak we współczesnych wirusach. Przy scalaniu plazmidów w pierwszy chromosom okazało się, że udaje się to tylko wtedy, gdy RNA pozostaje poza jego obrębem, gdyż samosięnamnażając niszczyło stabilność. Stad myślę DNA w chromosomach i RNA w cytoplazmie.
"wszystkie obecne organizmy zmapowane w pewnej przestrzeni możliwości, przestrzeni ciągów złożonych z czterech liter (proszę bez skojarzeń), stanowią tylko małą zwartą wyspę, plamkę na gigantycznym oceanie możliwości"
Jak pisałem, od czasów pierwszych kropel przegrzanej wody do powstania wysp sensownych w oceanie non-sensu mogły upłynąć nawet 3 mld lat czy to by wystarczyło na LOSOWE nagromadzenie sensu?
Jedynie wtedy, gdyby był to proces AUTOKATALITYCZNY
A na ten temat NIC mi nie wiadomo....
"życie oparte na zupełnie innych związkach chemicznych o podobnych do polimerów węglowych własnościach"
Wystarczy jako rozpuszczalnika użyc innej cieczy jonowej niż woda - np. amoniaku. Niektóre enzymy zachowują aktywność po zmianie wody na amoniak.
"żaden Wielki Projekt nie jest w tym zakresie realizowany, a zarządza tym i dominuje statystyka"
Ja uważam, że Wielki Projekt jest autonomiczny, a nie zdalnie sterowany, w sensie wykonawczym/dostosowawczym. Dlatego jego clue stanowi probabilistyka. Dlatego karbońskie 2% wystarczyło na kenozoiczne 100% z okładem.
|
|
|
jazgdyni To już zakrawa o paranoję, para- naukę albo wyznawanie wiary ateizmu (tak, tak - ateizm to też religia ze swoimi fanatykami).
Nikt dotąd, i to nobliści, a nie blogerzy, nie potrafił określić czynnika determinującego życie.
Otóż wynika z niego, że życie jest w zasadzie normą we Wszechświecie. Z tym że jest zjawiskiem potencjalnym. Gdy tylko zaistnieją odpowiednie warunki, to jest ono w stanie się samo stworzyć lub odtworzyć. Wynika to po prostu z zasad chemii i własności pierwiastków.
To czysta pseudo nauka a'la Dawkins, którego w świecie naukowym już nikt poważnie nie traktuje. |
|
|
Dark Regis Nie zgodzę się z Panem. "Paradygmat naprawczy" rozciągnięty w czasie i przestrzeni, czyli poddany metodom obróbki statystycznej mówi co innego. Otóż wynika z niego, że życie jest w zasadzie normą we Wszechświecie. Z tym że jest zjawiskiem potencjalnym. Gdy tylko zaistnieją odpowiednie warunki, to jest ono w stanie się samo stworzyć lub odtworzyć. Wynika to po prostu z zasad chemii i własności pierwiastków. Oczywiście taka "wyspa życia" nie musi być równoważna innej wyspie w sensie chemicznym, ale to już głęboki problem współczesnej biologii oraz biologii syntetycznej. Na razie znamy dwa warianty takich systemów życia: oparte na RNA, albo DNA. Proszę zauważyć, że mieszają się one w sposób dowolny. Czyli np. w ramach życia opartego na DNA są mechanizmy pochodzące jeszcze z okresu życia RNA. W organizmach zbudowanych w oparciu o wysoki stopień złożoności DNA, egzystują DNA-organizmy na niższym poziomie złożoności. Kiedyś pisałem na forum o próbie matematycznego (raczej informatycznego) opisu "gramatyki" DNA. Są w sieci prace na ten temat. Wyszło z tych badań, że w zasadzie wszystkie obecne organizmy zmapowane w pewnej przestrzeni możliwości, przestrzeni ciągów złożonych z czterech liter (bez skojarzeń), stanowią tylko małą zwartą wyspę, plamkę na gigantycznym oceanie. Czy mogą istnieć inne plamki, inne kodowania, będące innymi rodzajami DNA-życia? Życie siarkowe wspomaga np. DNA-życie w otoczeniu kominów geotermalnych na dnie oceanów. Wygląda to tak, że siarkowe bakterie przenikają do wnętrza organizmów małży czy krewetek i pozwalają im "żywić się" uwalnianym z kominów siarkowodorem. W ekstremalnych przypadkach bakterie siarkowe żyją we wnętrzu komórek tych organizmów wyższych. Jest to ten sam mechanizm, który jednej odnodze życia pozwolił na fotosyntezę, zaś drugiej na oddychanie tlenem. Co spowodowało, że życie siarkowe samo nie rozwinęło się do form złożonych, takich jak małże i krewetki? Być może jest to również problem statystyczny i na planecie z przeważającymi w atmosferze związkami siarki i małą ilością tlenu byłoby odwrotnie. Powstaje zatem pytanie czy istnieją takie warunki (planeta, atmosfera), gdzie może istnieć życie oparte na zupełnie innych związkach chemicznych o podobnych do polimerów węglowych własnościach? Czy oprócz wymienionych wyżej form RNA- i DNA-życia jest gdzieś możliwość powstania powiedzmy ET-życia czy innego ITI-życia? Użyte tu skróty nie mają znaczenia. Chodzi o coś bardziej fundamentalnego. Wymienione wyżej różne przypadki życia pokazują bowiem, że w sensie krótkowzrocznym żaden Wielki Projekt nie jest w tym zakresie realizowany, a zarządza tym i dominuje statystyka oraz prawdopodobieństwo. Własności pozwalające na powstanie życia ziemskiego i człowieka są w tym przypadku zapisane we własnościach fizycznych materii już od zarania wszechświata. Chodzi tylko o to, czy są to jedyne możliwości. Na koniec rodzi się jednak pytanie filozoficzne. Skoro życie było jednak "zaplanowane", to jakimi środkami i przez Kogo? |
|
|
Tak sobie myślałem nad incydentem gdańskim i rzeczywiści, to na 99% jest prowokacja.
Jeśli po wlaniu w organizm 20l krwi dotrzymali go do rana przy życiu, to znaczy że dobrze rokował i że go ktoś "dojechał", trywialnie mówiąc.
Wynika to stad, że istnieją płucoserca, zdolne utrzymać przy życiu organizm POZBAWIONY płuc i serca. 20l świadczy że nie wykrwawił się oraz że dostał wystarczająco dużo środków przeciwzakrzepowych, by uniknąć udaru.
Zastanawia brak przyczyny zgonu w publikatorach. Na filmie widać trzy pchnięcia w okolice mostka. Jak podali miał uszkodzoną aortę, płuco i przeponę z jelitem
Perforacje dwóch ostatnich leczy się obecnie trywialnie. A aorte mu połatali do rana. Powinien wyżyć. Obecnie podobnie urazowe operacje [przeszczep serca] robi się pacjentom o pokolenie starszym.
Moim zdaniem skoro dotrzymał do rana to powinien był wyzdrowieć.
Sprawców trzeba szukać tam, gdzie mógł Adamowicz zagrozić wiedzą lub samym istnieniem. No i jego odejscie to tez wiadomosc dla calego ukladu gdanskiego: idzie/wraca nowy/stary krol. |
|
|
Ptr Gdy ekolodzy bronią "naszych" lasów a politycy "swoich" miast albo "swojej" Polski czuję , że chętnie by sobie przyznali jakieś prawa własności czegoś co formalnie nie należy do nikogo. Ale jeżeli o lasach decyduje gremium z zagranicy to jest to trochę tak jakby to była ich własność. Jacyś politycy mogliby powiedzieć :lasy są nasze. I dalej - miasto jest nasze. Sądownictwo jest nasze. Chodzi ekolog po lesie i myśli - obronimy nasze lasy, obronię mój las. To samo polityk - obronię moje miasto. Strzegą swoich miast i lasów utrzymywanych przez ogół. |
|
|
Ptr Gdy ekolodzy bronią "naszych" lasów a politycy "swoich" miast albo "swojej" Polski czuję , że chętnie by sobie przyznali jakieś prawa własności czegoś co formalnie nie należy do nikogo. Ale jeżeli o lasach decyduje gremium z zagranicy to jest to trochę tak jakby to była ich własność. Jacyś politycy mogliby powiedzieć :lasy są nasze. I dalej - miasto jest nasze. Sądownictwo jest nasze. Chodzi ekolog po lesie i myśli - obronimy nasze lasy, obronię mój las. To samo polityk - obronię moje miasto. Strzegą swoich miast i lasów utrzymywanych przez ogół. |
|
|
"z głupka na głupka"
Aż prosi się o porównanie do tzw. kultu CARGO ... |
|
|
"głupota ludzi, którzy nie są w stanie przewidzieć skutków swego postępowania"
I tu pozwolę sobie podzielić włos na czworo.
Czymże jest przewidywanie? Moim zdaniem to logiczne rozumowanie w oparciu o przesłanki prawdziwe i wystarczające.
Czyli musi być procesor, algorytm oraz dane.
Gazda na przysłowiowym konarze mógł być upośledzony, zatem z niesprawnym procesorem.
Mógł nie mieć doświadczenia życiowego, zatem być bez danych na wejściu
Mógł też mieć skopany algorytm, np. w postaci wtrętu MNIE SIĘ UDA.
Ponieważ człowiek jest autonomem samoprogramowalnym, to uważam, iż o głupocie stanowi jedynie błędny algorytm. Upośledzenie jest błędem strukturalnym, i choć SKUTKUJE podobnie jak debilny algorytm, w przeciwieństwie do niego nie może być naprawione.
Podobnie fałsz lub brak danych na wejsciu, z tym, że tu akurat wystarczy nowy, prawdziwy zbiór danych wejsciowych. O co jednak w prawdziwym życiu nie tak łatwo.
Pozdrawiam |
|
|
Dark Regis Mała uwaga. To nie jest jedynie zdanie pani Doroty, lecz taką możliwość wykorzystania m.in. "prowokacji gdańskiej" przez "system" zauważa już co najmniej kilkunastu dziennikarzy i blogerów. Nie łudźmy się więc, bo nawet politolodzy z zawodu wiedzą, że po kilku latach tkwienia w systemie każda rewolucyjna partia w końcu stanie się tym systemem. Dlatego zawsze należy zmieniać system, a nie ludzi. |