Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kazimierz Dolny i lasy Amazonii
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Pani raczy żartować. Czy ja jestem przed sądem? Niech Pani poczyta sobie prasę z tego  okresu. W każdej bibliotece są roczniki. Protestów ekologów przeciwko budowie obwodnicy przecinającej dolinę Rospudy  nie sposób negować, nawet Pani się to nie uda. Życie ślimaków i ropuch było dla nich ważniejsze od życia dzieci ginących w drodze do szkoły.Tak się składa,  że jestem zwolenniczką ekologii i ochrony środowiska.Byłam w zespole wydającym bezdebitowe pisemko " Serwis ochrony środowiska", mam swoje rozdziały w książce Anny Kalinowskiej specjalistki uniwersyteckiej na ten temat.  Wielką szkodę idei ochrony środowiska uczynili ekologiści, którzy zrobili sobie z tego tematu sposób na życie. Za pieniądze odstępują od protestów i wypisują bzdury obrażające czytelnika. Ich wiedza jest najczęściej zerowa. Prowadziłam swego czasu warsztaty ekologiczne własnie w Kolumnie pod Łodzią.Ludzie którzy przyjechali nie odróżniali sosny od świerka. Przyjechali się napić i grać na gitarze.  O innych rozrywkach przez wrodzoną skromność nie wspomnę. Wraz z Anią Kalinowską urządziłyśmy im wycieczkę do lasu i na pola ucząc odróżniania lucerny od  koniczyny i lipy od dębu. Reakcja ekologów na katastrofę ekologiczną jaką jest zrzut ścieków do Wisły dowodnie świadczy o ich sprzedajności. Awanturują się tylko tam gdzie coś mogą zyskać a środowisko nic ich nie obchodzi. Poza tym głupia obrona pewnych wartości przynosi więcej szkód niż pożytku. Idiotyzmy opowiadane przez ekologów głębokich spowodowały odwrócenie się ludzi od słusznej idei ochrony środowiska w którym żyją.
lala
1. może przedstawi Pani jakieś  konkretne dowody na to, że protestowano przeciwko zbudowaniu kanalizacji w Kazimierzu??? 2. a drewniane domy zwane świdermajerami - często należały do żydowskich właścicieli - ci, którzy szybciutko (vide Otwock i wspomnienia Perechodnika) je zajęli mało poczuwali się do tego, by je remontować, ba! mogli nawet być zwolennikami zrujnowania i spalenia -bo, a nuż by jakiś potomek właścicieli się zgłosił..... 3. oczywiście idąc tym tokiem myślenia - wytnijmy wszystkie lasy, wszak potrzeba ziemi do upraw - szkoda, że nie myśli Pani o tym, iż podpalenia w Amazonii nie są dziełam tam zamieszkujących tubylców - a raczej chętnych do zarabiania  właścicieli latyfundiów
Anonymous
Dżungla i puszcza to politycznie niepoprawne określenia. Z nimi nie da się zrobić propagandy ekologizmu. Co innego lasy deszczowe. Robią z nas skrzyżowanie Foresta Gumpa z Rainmanem.
Dark Regis
Są jeszcze namorzyny, lasy namorzynowe i mangrowe. Co prawda dotyczy to wybrzeży morskich i ujść rzek, ale Amazonka to przecież takie jedno wielkie ujście ;) pl.wikipedia.org Taka ciekawostka: Martwy humbak w amazońskiej dżungli - fpiec.pl
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za wyjaśnienie
Dzień dobry, nie każdy las tropikalny jest lasem deszczowym (np. w północnej Australii), tak jak nie każdy las deszczowy jest tropikalnym (np. w Irlandii czy zachodniej Kanadzie). Czy możliwe jest zastąpienie terminu "rainforest" innym niż "las deszczowy"? Nie wiem, nie mam pomysłu. W Brazylii płoną tzw. tropikalne lasy wilgotne (tak potrafię przetłumaczyć "moist forest"), czyli lasy najczęściej zdefragmentowane, gdzie wysokie opady występują sezonowo, a nie przez cały rok. Pozdrawiam serdecznie Kamil Jaworski
Izabela Brodacka Falzmann
Niezależnie  od uroków Rospudy ekologowie wyraźnie mówili, że dla nich ważniejsze jest życie ślimaka niż ludzi zbijanych przez przejeżdżające im pod oknami ciężarówki.Trudno zrobić tak żeby wilk był  syty i owca cała, trzeba wybierać. Ekologiści wybierając kasę za odstąpienie od protestów wielokrotnie się skompromitowali. Ich reakcja na falę fekaliów zatruwających Wisłę ostatecznie obnażyła ich intencje. Pozdrawiam 
kaliszanin
Dzień dobry Pani, jeżeli chodzi o kanalizację to tu dyskusji być nie może. trzeba jednak też uszanować pojedyncze przypadki "odmienności" objawiającej się tym, że ja prawdziwej toalety nie potrzebuję a sławojkę na podwórku jeszcze mój ojciec ustawiał - tako rzecze mojej żony chrzestna i nie jest jedyną starszą panią o tego typu zapatrywaniu w pięknie położonej wsi na ziemi ziębickiej. co do lania asfaltu na lewo i prawo, myślę że czasami można się bez niego obejść zwłaszcza w pięknych i mało uczęszczanych okolicznościach przyrody uzyskując jednakże drogę o bardzo dobrej i trwałej nawierzchni wykorzystując inne surowce. na mojej ukochanej Lanzarote pewien jegomość - Cesar Manrique - wprowadził a w zasadzie wywalczył bardzo ostre zasady dotyczące m.in. wysokości i wykończenia zabudowy mieszkalnej i hotelowej nie pozwalające na upstrzenie owej wyspy wysokimi hotelami (na całej wyspie jest tylko/aż jeden hotel - wieżowiec w Arrecife). choć obecni włodarze od pewnego czasu poluzowują nieco te zasady to wyspa nadal zachowuje swój niespieszny i cichy urok i w pewnym sensie właśnie z niego czerpie profity. dodać należy, że owy artysta pozostawił po sobie bardzo wiele ciekawych dzieł, począwszy od obrazów i rzeźb poprzez instalacje i budynki a skończywszy na przepięknym i bardzo bogatym ogrodzie kaktusów. w zasadzie stał się w pewnym sensie jej twarzą nie zmieniając jej a zachowując i pielęgnując to co w niej najcudowniejsze. gorąco polecam przez cały rok. co do uprzedzeń to chyba nikt z nas nie jest od nich wolny, pewne nabywamy już w dzieciństwie czasami mimochodem a może nawet mimoraczkowaniem a następne chłoniemy z wiekiem. najgorsze są te wyssane (by się już tego matczynego mleka nie czepiać) np z palca. swoją drogą gdybym miał do wyboru z kim spędzić miesiąc na bezludnej wyspie pomiędzy starym Ukraińcem a jeszcze starszym Rosjaninem to oczywiście wybrałbym młodą Białorusinkę. ps - co do samostanowiących się elyt to już sama dyskusja o nich jest przejawem dostrzegania więc lepiej to przemilczeć.
wielkopolskizdzichu
Gdyby za wycinką Amazonii szedł zysk dla jej mieszkańców to dawno sami by wycinali tylko że nie oni są beneficjentami tej wycinki. Nikt im szpitali, dróg, ani toalet  nie buduje. . Podobnie jak w Parkach Narodowych i Rezerwatach, wycinanie dużych zdrowych drzew pod pozorem walki z kornikiem, zysku dla mieszkańców okolic nie przynosi. Beneficjentami tego procederu - zachwalanego przez Panią - jest nowa elita, która ma zastąpić tę niewłaściwą. Tak  skwapliwie opisywaną przez Panią, chociaż pod nosem ma Pani własny Sort zwany Lepszym.  Ot znane ,,Łap złodzieja" , w celu odwrócenia uwagi od własnego procederu. Dziwne, znam Białorusinów pracujących w Polsce,  współorganizowałem obozy dla  dzieci białoruskich, dlatego znam tamtejszych nauczycieli i jakoś nie słyszałem z ich ust zachwytu, nad organizacją życia w ich ojczyźnie. Wręcz dziwnie małomówni są, niczym Butrymy. Na pytanie jak się żyje wykrzywiają twarz w grymasie  niechęci do ciągnięcia ich za język. Skoro jest tak doskonale na Białorusi jak mieszkanka Polski - wszak kraju od 2015 roku mlekiem i miodem płynącym - opisuje, to powinni wręcz pękać z dumy. Jednak unikają rozmowy na ten temat.
gorylisko
warto przypomnieć dolinę Rospudy... ale ta sprawa ma szerszy kontekst... generalnie tzw. zieloni to banda sprzedajnych rozrabiaków płacona za rozróby przeciw konkretnym osobo, rządom albo instytucjom... wide przykład gw***na które płynie w dół Wisły...gangsterzy ekologiczni jakoś są dziwnie powściągliwi... nie kąsa się ręki która karmi ;-) Szacunek Szanownej Pani...
Do wpisu: Wyroby czekoladopodobne
Data Autor
Jabe
Nie! To klienci kupują szmelc, bo to kutwy.
Firmy produkują  szmelc z powodu chęci zysk, pralka lodówka po kilku latach się psuje trzeba kupować co chwilę  nową,,a potem wciska się kity o ekologii ,że zaśmiecamy ziemię
lala
a może to po prostu brak racjonalnego myślenia?? to się leczy! tego można nauczyć! nawet średnio rozgarniętych konsumentów! - mam od 25 lat tę samą lodówkę (raz się zepsuła czyli przepaliła się żarówka oświetlająca wnętrze), mam stare meble (koniec XIX początek XX wieku) etc... -można po prostu wybierać inną formułę niż doraźna tymczasowość... 
Kazimierz Koziorowski
kiedys przedmioty projektowali inzynierowie albo rzemieslnicy wykonywali wg projektow "z glowy" w jakosci swiadczacej o uczciwosci producenta. nastepnie wytworcy zostali "zresocjalizowani" zeby nie psuc rynku. dzis najistotniejsza czescia projeku jest tworczy wklad ekonomisty. w tym tez trzeba byc tez dobrym zeby mimo tandety wciaz z powodzeniem wciskac masom produkty okreslonej firmy. moja wypasiona pralka zepsula sie dwa dni po uplywie gwarancji - do wymiany elektrornika - od reki, za 1/3 ceny nowej pralki! wyraznie przegieli. z odkurzazcem przekombinowali bo przed uplywem gwarancji musieli wymienic agregat a po miesiecu silnik. w drugim odkurzaczu proponowali wysokie ubezpieczenie od uszkodzen mechanicznych - pewna czesc jest tak skonstruowana ze musi sie urwac po krotkim czasie normalnego uzytkowania 
Anonymous
Jeżeli to nie jest wynarodowienie to co nim nazwać?
megalampus
Teoretyczne wyliczenia i oszczednosci..Syreny jezdza do dzis wlasnie z powodu tej "przewymiarowosci"."precyzyjnych" samochodow zezlomowano w miedzyczasie w liczbie 10-krotnej ( srednie zycie samochodu 5 -6 lat)
megalampus
Efekt "skomunizowania spoleczenstwa"  oni nie wiedza ,ze moze byc inaczej.. Przywiozlem znajomym ze Szwajcari : Valais-Crans-Montana) duzy kawal dobrego ,lokalnego sera..Po sprobowaniu stwierdzili ,ze " tego nie da sie  jesc" :-)) Wszedzie gdzie sie rozgladam widze " Homo Sovieticus"
Anonymous
W pierwszej chwili odczytałem tytuł jako "Wybory czekoladopodobne". Wyrób tandety i handel iluzją też są lichwą. Mamy chodzić w kieracie i nie kumulować kapitału. To jak sprzedawanie tubylcom szklanych paciorków za kamienie szlachetne. Poruszyła Pani temat trwałości budownictwa. Mój znajomy właśnie buduje dom w technologii szkieletowej. Krótką chwilę odwodziłem go od tego pomysłu. Odstąpiłem wobec stanowczości jego przekonań. Uderzyło mnie, że nie chciał trwałości, wręcz przeciwnie za atut uważał możliwość przebudowy i rozbiórki obok spraw racjonalnych jak tempo prac. Ceną taki dom nie różni się od kosztu budowy w tzw.technologii tradycyjnej. Właśnie: użyłem określenia cena, bo nie oddaje ona wartości gotowego domu, ani sumy kosztów materiałów i robocizny. Różnica wynika z rzekomej technologii i tzw.know-how, rzekomo specjalnej obróbki materiałów. Tak opakowana jest lichwa. Napisała Pani : "To nie jest kwestia techniczna, to kwestia nastawienia.". To fakt. W USA częściowo uzasadniona maleńkością człowieka wobec żywiołów i przestrzeni. Częściowo, bo Hiszpanie nie budowali z płyt OSB przedzielonych wełną mineralną i do dzisiaj w Kalifornii widać zrąb ich cywilizacji. Naszej cywilizacji. Skąd zatem nastawienie do życia "w chmurze", podobnie jak proponuje się korzystanie z programów komputerowych zamiast sprzedaży ich na własność? Wygląda to na formę niewolnictwa, by ograniczyć wolność brakiem pełni własności (nietrwałość, dzierżawa). Z braku możliwości kumulacji kapitału człowiek jest w ten sposób nakłaniany do pracy w kieracie łagodną perswazją, a nadwyżki wydaje jako homo ludens. System już sprawdzony. Teraz udoskonalony - nasi arendarze planują pieniądz plastikowy.
megalampus
Nawet te autentyczne Elity zamieniono w czekoladopodone :-)) ...ktorym to pasuje bowiem nidgy by nie sprostali poprzeczce wyznaczajacej granice bycia autentyczna Elita.. To czysty Komunuzm Kulturowy i bezposrednia jego obecnosc w naszym codziennym zyciu..Konsekwencje golym okiem widoczne..
megalampus
Swietnie to kolega wyjasnil..Mozna miec najlepszy pomysl i rozpoznac autentyczna potrzebe Rynku a i to nie gwarantuje zysku..bowiem zawsze sie znajdzie ktos kto wejdzie w ta nisze z produktem czekoladopodobnym.. Wypiera z niszy autentyczny towar i rynek zamienia sie w czekoladopodobny..Substytuty zawsze beda tansze od orginalu.. Zyjemy w dobie swiadomej pauperyzacji spoleczenstw a przez to jednostek..Kluczem w handlu jest " disposable income" i on plus "Overhead expenses "..determinuje wszystko.. Zgodze sie kolego ,ze to narzucony model ekonomiczny a nie system spoleczny jest winny "uchinszczania' naszych potrzeb i stylu zycia..Smierdzi tu Komunizmem na odleglosc !
Izabela Brodacka Falzmann
Tak ludzie zmieniają zainteresowania, zmieniają mężów, zmieniają pracę i mieszkania. W nic nie warto inwestować więc żyjemy wśród śmieci. Kupujemy w galeriach ubrania jednorazowe. Po co je szanować? Nie szanujemy dzieł sztuki bo trudno szanować toto co się sztuką nazywa. Czy nam to odpowiada?
Do wpisu: Burze w Tatrach
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Wydaje mi się, że wyjadacze tatrzańscy byli przeświadczeni wewnętrznie, że mają inny układ z Panem Bogiem, że problemy zwykłych śmiertelników ich nie dotyczą. To częste wśród profesjonalistów.Byli to zresztą leśnicy  a nie ratownicy. Polscy ratownicy słynęli z bezwypadkowej pracy przez wiele lat, właściwie od Klimka Bachledy. Przełom nastąpił przy niefortunnym wypadku z helikopterem. Ale to zupełnie inna historia.
wielkopolskizdzichu
"lecz z przeświadczenia, że w każdej sprawie ma prawo i obowiązek działać tylko ktoś kompetentny." Jaka jest sytuacja prawna osoby udzielającej pomocy, dowiadują się już dzieci, na pogardzanych przez Panią zajęciach z pierwszej pomocy.
Kazimierz Koziorowski
uswiadamiamie tego zagrozenie czy to w formie podanych przykladow, czy ostrzezen chocby podobnych do zagrozenia lawinowego sa podstawa prewencji. niestety skala ostatniej tragedii pokazuje ze przecietny turysta chyba nie slyszal ani o zwiekszonym prawdopodobienstwie porazenia piorunem w gorach, ani o sposobie zachowania sie. ostrzezenia przed spotkaniem niedzwiedzia widuje sie ale nie spotkalem ostrzezenia zeby oddalic sie od lancuchow w przypadku zagrozenia burzowego. a juz z uporem godnym lepszej sprawy zbalamuceni klienci telefoni komorkowej potrafia bronic teorii o rzekomej obojetnosci transmitujacego urzadzenia w polu elektromagnetycznym burzy. poniewaz rzecz o prawdopodobienstwie porazenia to chetnie podaje sie przyklady ze ktos przeciez stal pod drzewem i rozmawial przez telefon podczas burzy a nic mu sie nie stalo czym dowiodl ze ostrzezenia to raczej  sugestie dobre dla bojazliwych. jak wynika z podanych przykladow, wierchuszka gorskich wygow to byli piorunowi ignoranci ktorzy cudem unikneli porazenia. cudem znalazl sie aniol stroz ktory pokierowal niepokorna izabela i zarzadzil zejscie z grani 
Izabela Brodacka Falzmann
Z moich bliskich kolegów żyje tylko 5  osób w tym dwie kobiety. Jedna z nich to Stefania .W 1973 roku kobiecy zespół Stefania Egierszdorf, Danuta Gellner (Wach) i Wanda Rutkiewicz dokonał pierwszego powtórzenia i oczywiście pierwszego kobiecego przejścia drogi Hiebelera, Maschkego i braci Messnerów wiodącej północnym filarem Eigeru. Było to także pierwszym przejściem północnej ściany Eigeru w zespole czysto kobiecym.Jak mawiał inny żyjący znajomy , przewodnik i instruktor z Chamonix - trzeba wiedzieć kiedy się wycofać i kiedy skończyć. Dla mnie musi wystarczyć teraz Turbacz.