Otrzymane komantarze

Do wpisu: Całkowicie niewidzialna ręka
Data Autor
Jabe
Niestety Pan niczego nie wyjaśnił. Poczekajmy na Autorkę.
Jabe
Zwracam uwagę na pokrętne przedstawienie zasady chcącemu nie dzieje się krzywda. Na przykład raczej zgodzimy się, że kobieta chcąca mieć pracę za seks faktycznie nie jest poszkodowana, ale kobieta przymuszona do seksu robi to, czego nie chce. To nie zasada jest wątpliwa, tylko argumentacja przeciw niej. Autorka funkcjonuje w ideologicznym i semantycznym rozkroku. Z jednej strony deklaruje przywiązanie do tradycyjnych wartości, autonomii rodziny, jest przeciwna wtrącaniu się państwa w życie ludzi, a z drugiej w istocie wygłasza jedną wielką tyradę przeciw wolności.
Jabe
Zabrakło mi wyjaśnienia, czemu niewidzialna ręka rynku nie działa, mimo swojej teoretycznej skuteczności. A może te kontrprzykłady są po prostu naciągane? Zdarzało się już przecież, że niewidzialna ręka zawodziła zupełnie, na przykład w Sowietach. Nie napisała Pani jasno, co proponuje Pani w zamian. Czy socjalizm jest skuteczniejszy? Weźmy choćby propozycję „inwestowania” w budownictwo. Inwestowania? Kto ma inwestować, czyje pieniądze i w oczekiwaniu jakiego zysku? Socjaliści na okrągło mówią o inwestycjach, ale na te pytania wstydliwie nie odpowiadają. Przypuszczm, że i w tym przypadku – jak za komuny – nie niewidzialna ręka rynku, tylko niewidzialna ręka biurokracji zawodzi. Opodatkowanie na tanie mieszkania cen rynkowych mieszkań nie obniży, a obniżone ceny nie zintensyfikują budownictwa.
NASZ_HENRY
Rozdawanie mieszkań za darmo patologii to jest patologia do kwadratu ☺
tricolour
Należy to, należy tamto to język Gierkowski. Pomożecie? Państwo wybudowało w cztery lata 880 mieszkań z programu stu tysięcy więc proszę mnie nie rozśmieszać pogadanką, co należy jeszcze wybudować.
Do wpisu: U Pana Boga w ogródku
Data Autor
Jan1797
Nie wyrównanie, lecz kolejne odwrócenie szans, bo to, co nam zostało z liberalnej reformy szkolnictwa, skutkuje u wielkomiejskich dotowanych głosowaniem po prawej stronie karty wyborczej.
NASZ_HENRY
"Dużo szkody zrobiło zniesienie egzaminów wstępnych na uczelnie" Przed wojną egzaminów na uczelnie też nie było. Za to maturzystów było tylu ilu dzisiaj doktorantów. W PRL były punkty za pochodzenie przy egzaminach do szkół wyższych a sekretarze partyjni robili z klucza nobilitujące doktoraty co widać i czuć na uniwersytetach i w Polskiej Akademii Nauk ☺  
Izabela Brodacka Falzmann
Przed wojną ( II) mego ojca w gimnazjum w Krakowie uczyli profesorowie uniwersytetu. Był to profil realny jak się wtedy mówiło czyli matematyczno-przyrodniczy ale ojciec miał grekę i łacinę, które doskonale znał przez całe życie. Obecnie studenci prawa w Gdańsku uczą się na pamięć sentencji łacińskich, których nie rozumieją gdyż nawet w klasach humanistycznych nie ma łaciny.Pierwsze lata po wojnie faktycznie uczyli nauczyciele przedwojenni. A swoją drogą za komuny był nacisk na przedmioty przyrodnicze, olimpiady jak w ZSRR. Oczywiście historia była zakłamana. Dużo szkody zrobiło zniesienie egzaminów wstępnych na uczelnie. Ale to dłuższy temat.
Pani Anna
To, że za komuny był wysoki poziom nauczania wiemy wszyscy, którzy w tamtych czasach kończyliśmy szkoły i dodatkowo mamy porównanie z tym, co się wyprawia w szkołach obecnie. Pytanie tylko, czy ten poziom zawdzięczaliśmy wspaniałemu ustrojowi jakim był niezapomniany PRL, czy raczej samym nauczycielom - wielu żyło i pracowało jeszcze tych przedwojennych, lub bezpośrednio wykszatłconych i  wychowanych przez tychże. Każdy, kto ich pamięta przyzna, że to była zupełnie inna jakość. 
Dark Regis
Obawiam się, że przedmówczyni obiektywnie może mieć sporo racji. Kiedyś już tu na NB linkowałem pewien film i link do modelu matematycznego. 1) Materiał popularny: "Wszyscy jesteśmy kuzynami, a Adam nie spotkał Ewy" - youtube.com 2) Praca naukowa (omówienie): "Modelling the recent common ancestry of all living humans" by Douglas L. T. Rohde, Steve Olson & Joseph T. Chang - stat.yale.edu 3) Pełny tekst z modelem: On the Common Ancestors of All Living Humans", Douglas L. T. Rohde: tedlab.mit.edu Wg modelu, ostatni wspólny przodek wszystkich ludzi żył około 700 lat temu (co za wyjątkowa zbieżność czasów), a jednocześnie wyklucza to całkowicie wyjątkowość żydów. Tak więc mamy tu raczej przypadek różnic w uniwersum memetycznym, czyli gryzienia się różnych zestawów replikatorów i wirusów umysłu, kojarzonych na kanwie memetyki z kulturami, cywilizacjami, wyznaniami i narodami.
Izabela Brodacka Falzmann
Z tym akurat się zgadzam, za tej obrzydłej komuny poziom oświaty był po prostu o wiele wyższy. Wiele razy o tym pisałam, że obecni maturzyści nie potrafią rozwiązać zadań ze zbioru dla 6 klasy szkoły podstawowej, z którymi radziły sobie dobrze dzieci z mojego podwórka, ze szkoły imienia WP przy ulicy Emilii Plater, ze środowisk zdecydowanie niezamożnych, które przychodziły do mnie po sąsiedzku po pomoc.( oczywiście bezinteresowną z mojej strony).
Izabela Brodacka Falzmann
Ja akurat dobrze wiem jakie jest moje pochodzenie, nie potrzeba badań DNA, ale to nie należy do sprawy. Pani natomiast nie chce chyba wiedzieć co Polacy zawdzięczają Borejszy i jego bratu.To obecnie typowe dla ludzi z pewnego środowiska.
Dark Regis
Co jest żałosne w życiorysie? Żałosne to jest wpieranie całej ludzkości, że Bóg rzekomo żywo interesował się, kto z kim pod pierzynę chodzi i czy w święto ktoś jedzie na koniu tyłem, a nie przodem, a potem czynienie z tego nietykalnego tabu. Tak zaawansowanych paszkwili na Boga Stwórcę chyba żadna inna "cywilizacja" nie ośmieliła się popełnić. Zrobiliście z Niego po prostu sługusa. Poza tym nie ma sensu zastanawiać się nad tym, co było publikowane, skoro większość publikujących pochodziła z klucza, jakby wszyscy stołowali się w jednym polskim "Massolicie" pod opieką polskiego Michała Aleksandrowicza Berlioza. Wypadałoby raczej sprawdzić co nie przeszło przez cenzurę. Nie muszę robić żadnych badań DNA, bo doskonale wiem jak ta machineria działa, czemu lub komu służy i kto w niej nakręca kluczyki. Po pierwsze, na wschód i na zachód od wieków mamy dwie narodowości ekspansywne, pochłaniające wszystko jak leci: wielkoruską i wielkoniemiecką. Obie nie mają żadnych obiekcji, żeby się pożywiać "gorszą" polską "słowiańską" zupą DNA, jak Niemcy na Zamojszczyźnie, albo dziś wręcz rozmaitymi Turkami lub Irańczykami, czy Ruscy na terenach Księstwa, którzy w swoim menu z DNA nie pogardzą nawet suchymi Czukczami, nie mówiąc o takich modelach jak Szojgu i Żyrinowski. Jedynym rozwiązaniem dla Polski w perspektywie geopolitycznej jest właśnie stworzenie identycznej własnej ekspansywnej narodowości, która nie będzie czyniła takich rozróżnień jak imputowane wyżej i nie będzie reagowała na prowokacje "znanej z sympatii do nas" mniejszości, która ma w tym swój cel. Krótko mówiąc, postęp w tym dziele będzie widać wtedy, gdy "nasi" (tu gest drapania wszystkimi palcami sierści kozy pod brodą) zaczną się wyłamywać z "naszości" i stawać zdeklarowanymi Polakami jak przed wojną. To właśnie mogło stać za dziwnymi decyzjami tych z NY, że "nie wtrącamy się, to i nie będzie trzeba łaźni" o czym dalej. Oczywiście "nasi" na to nigdy nie pozwolą, bo to będzie obrzydliwe i świętokradcze dla nich, bo takie mają właśnie o Polakach mniemanie; nie pozwolą choćby musieli w tym celu reaktywować łaźnie z wrzącą wodą i żrącym ługiem do obdzierania ze skóry. Temu właśnie służy celowe różnicowanie, maksymalne ociosywanie pod pozorem troski o DNA i wszelkie wzbudzanie wzajemnych niechęci tylko na tle takich "badań". Im my będziemy mniejsi, bardziej odziabani propagandowo na bokach z "mieszańców", skołowani, skłóceni i bardziej podejrzliwi, tym więcej niezdecydowanych pobiegnie w te pędy do "naszych". W tym działaniu jest metoda. W tym aspekcie mamy po prostu sprzeczne i wzajemnie wrogie cele. "Nasi" chcą Polski słabej i rozpaczliwie biednej, bo w takim środowisku czują się jak ryba w wodzie, najlepiej panga. My zaś potrzebujemy ludzi o określonym światopoglądzie, tworzącym silną narodowość na kształt sąsiednich, która będzie zdolna do wyrównywania politycznych i kulturowych ciśnień w regionie. To miał zapewnić projekt Międzymorza, który zniszczyliście w zarodku.
lala
wizja bardzo idylliczna, bywają i takie miejsca, niech Pani  jednak nie zapomina, że w epoce tej strasznej komuny młodzi ludzie z małych miejscowości dostawali się na studia, otrzymywali stypendia socjalne i stypendia za dobre oceny, tanie akademiki etc. - od jednostki więcej zależało, i mogła wiele nadrobić (ucząc się nawet lepiej od wielkomiejskich kolegów wyposażonych i w korepetycje, i w znajomości i w kapitał kulturowy) - może w PRL studiowało generalnie mniej ludzi, ale pewnie udział wśród studentów młodych ze wsi i małych miast był znacząco większy... ps. żeby było jasne - nie jestem zwolenniczką słusznie minionych czasów!
lala
wpis doprawdy żałosny, może zrobi pan/i badania DNA i dowie się od kogo pochodzi, a potem rozważy czy wstydliwy jest wujek-alkoholik zmarły na kiłe itd.... Jerzy Borejsza akurat - wypadałoby się zastanowić - i sprawdzić - co publikował, jakie wówczas bywały nakłady książek (mówię tylko o klasykach polskich) etc...
Dark Regis
Mała poprawka: żaden Jerzy Borejsza tylko Beniamin Goldberg (ojciec Aron Goldberg, "w rodzinie posługiwano się również drugim nazwiskiem – Borejsza – które wykorzystywano pierwotnie do tego, aby chronić synów przed branką do carskiej armii"), brat rodzony Józefa/Jacka Różańskiego, czyli Józefa Goldberga (ojciec Abraham, matka Chana Różańska). A teraz najciekawsze o synach Arona: "Beniamin i Israel wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Lejb, zawodowy tłumacz literatury, przez Szwajcarię dotarł do Moskwy podczas rewolucji październikowej, wiążąc się z ruchem komunistycznym, zostając tzw. zawodowym rewolucjonistą." Czyli bez żadnych oporów mogą służyć każdemu: od bankierów po bolszewików.
Anonymous
Czy jest na to "wyrównywanie szans" jakieś rozwiązanie?
Izabela Brodacka Falzmann
Dokładnie tak
NASZ_HENRY
Jak się buduje za 500 mln zł. Centrum Kopernika w Warszawie to nie ma funduszy aby zafundować każdej szkole pracownie dla przedmiotów przyrodniczych. Było jeszcze "śmieszniej" bo aby podnieść poziom nauczania zlikwidowano w szkołach pracownie przedmiotowe. Dzięki czemu "Kopernik" ma klientów a dzieci z małych miejscowości mają wycieczki do stolicy☺  
gorylisko
hmmm... widząc pierdoły jakie pan zamieścił powyżej, obawiam się pańska praca będzie miał współczynnik biedroniowatości 100% albo nawet i 102% ale proszę spróbować u Coryllusa  z tym, że on jest wymagającym wydawcą i nie wydaje byle czego... przemianą socjologiczną w pana przypadku jest umiejetność pisania tekstu na niniejszym blogu... bo w kapitalizmie realnym stanowisko operatora mopa to byłby zbytek łaski dla szanownego pana... może pan wyda jakiegoś kumpla za antysemityzm bo nie lubi np. karpia po żydowsku ? ;-)
Anonymous
"ludzie niezamożni, z małych ośrodków studiują najczęściej na uczelniach prywatnych natomiast ludzie zamożni z dużych miast na uczelniach publicznych" W ten sposób ludzie niezamożni dotują tych zamożnych płacąc podatki na szkolnictwo dla bogatych z domu.
Do wpisu: Żuraw i żurawina
Data Autor
lala
chwalenie się nieznajomością książek? słabe to! polecam trochę lektur jednak, bardziej skomplikowanych niż czarno-białe i spiskowe widzenie świata, które promuje gazeta publikująca Pani teksty... ostatnie - Opowiadania bizarne - bardzo dobrze się czyta, zwłaszcza "Zielone dzieci".... czyżby na tzw. prawicy byli nie tylko sami mało lub wcale utalentowani grafomani w stylu Widldsteina seniora czy Ziemiewicza? czy też czytelnicy tzw. prawej strony pozostają raczej nie-czytelnikami ksiązek, tylko odbiorcami propagandy?
Francik
No i głupieje od tego czytania, jak Zdzichu.
wielkopolskizdzichu
"Pani Tokarczuk wyraźnie należy do osób, które najpierw mówią a potem myślą. Na szczęście nie znam żadnej jej książki." Po mulach przepijanych winem pojawia się następny element, po którym można  rozpoznać Wroga Ludu.  Czyta taki jeden z drugim Tokarczuk.
gorylisko
kiedyś kulturny i wykształcony naród niemiecki...niepotrzebne kobiety a także innych niepotrzebnych ludzi wysyłał do gazu... melexów wtedy nie znano... zaś konie w Zakopcu to fajna sprawa i też chcą żyć ale warto zauwazyć fakt, że musza zarobic na siebie... chyba, że pan sie opodatkuje na  utrzymanie emerytowanego konia... a tak serio to proszę nie udawać głupszego od konia... dobrze pan wie o co chodzi... musi pan wierszówkę odwalić, służbowo dowalając niepoprawnym politycznie